Dodaj do ulubionych

deklaracja programowa

22.11.05, 11:43
W deklaracji programowej tego forum znalazły się stwierdzenia, których nie
rozumiem, więc prosze o wyjasnienie:

> W zasadzie współczesna fizyka potrafi przewidywać (obliczyć ewolucję
> zachowania się w czasie) dowolnego ukladu fizycznego, jeśli tylko będziemy
> dysponować odpowiednio potężną mocą obliczeniową uniwersalnego komputera.

Tego ,,potrafiła'' dokonać fizyka XIX-wieczna a XX-wieczna przestała potrafić.
Podstawą fizyki kwantowej są zasady nieoznaczoności Heisenberga stawiające
ZASADNICZE (a nie techniczne czy obliczeniowe) granice na możliwości
przewidywania zjawisk fizycznych. Czy to ja ich nie rozumiem, czy raczej
forum tkwi jeszcze w fizyce XIX-wiecznej?

> No może poza banalnym problemem ruchu kilku ciał

Skoro mówisz o superkomputerach, to masz na myśli rozwiązania numeryczne,
przybliżone. Otóż klasyczny (newtonowski) problem ruchu punktu materialnego w
polu grawitacyjnym pochodzącym od wielu ciał ma nietrudne rozwiązania
numeryczne
Obserwuj wątek
    • zbig44 Re: deklaracja programowa 30.07.06, 17:01
      stefan4 napisał:

      > problem ruchu punktu materialnego w
      > polu grawitacyjnym pochodzącym od wielu ciał ma nietrudne rozwiązania
      > numeryczne
    • zbig44 Pogranicze fizyki - Deklaracja szczegółowa 06.08.06, 17:31
      Niektórzy twierdzą że fizyka ma już najlepsze lata za sobą, a wszystko, co
      było w niej do odkrycia jest już w praktyce odkryte. Istotnie dużo w tym prawdy
      jeśli chodzi o jej potencjał predykcyjny. W zasadzie potrafimy przewidywać
      (obliczyć ewolucję zachowania sie w czasie) dowolnego ukladu fizycznego, jeśli
      tylko bedziemy dysponować odpowiednio potęzną mocą obliczeniową uniwersalnego
      komputera.
      Zgodnie z tą wykładnią większość uczonych używa nauki jedynie do przewidywania,
      np. dokładnego wyliczania różnego typu zjawisk, nie próbując nawet szukać
      wyjaśnienia ich najgłębszej istoty - to zwykli technicy, niewiele różniący się
      od inżynierów wyliczających wytrzymałość konstrukcji w oparciu o proste prawa
      mechaniki i dynamiki.

      Jednak rolą nauki nie jest jedynie przewidywanie. Taka wiedza to dla nas za
      mało, żebyśmy mogli (chcieli) funkcjonować w rzeczywistości bez dalszych pytań
      (o strukturę rzeczywistości, znaczenie w tej rzeczywistości życia i rozumu, w
      tym miejsce w niej dla naszej wolnej woli, a także sens i celowość istnienia).
      W fizyce, podobnie jak w całej nauce, drzemie wciąż jeszcze ogromny potencjał
      wyjaśniający, a nie tylko przewidujący. To, że do chwili
      obecnej nie uzyskaliśmy zadawalającego wyjaśnienia świata i naszego w nim
      miejsca, nie oznacza, że wyjaśnienie takie nie zostanie uksztaltowane w
      przyszłości. To po prostu niezwykle złożony problem, a my dopiero raczkujemy w
      dziedzinie takiego poznania.
      Dlatego też chciałbym zwrócić uwagę na to, że siła napędowa pracy niektórych
      uczonych tkwi głównie w poszukiwaniu takich wyjaśnień. W dziedzinie, którą
      uprawiają, poszukują oni odpowiedzi na kluczowe pytania. Ba, uprawiają ją po to
      (męczą się z rzeczami niezwykle trudnymi także warsztatowo, a nie tylko
      pojęciowo), aby chociaż odrobinę przybliżyć się do uzyskania takich odpowiedzi.
      Nikt też, tak jak oni, nie
      zdaje sobie sprawy z tego, jak niewiele na tym polu zostało do tej pory
      uczynione.

      Dla ilustracji posłużę się tu niezwykłą książką jednego z nich. Nazywa się
      David Deutsch, a książka nosi tytuł "The Fabric of Reality" (Tkanina
      rzeczywistości). Książka ta jest obecnie tlumaczona na język rosyjski i
      wkrótce się ukaże (polskie tłumaczenie znacznie się zapewne opóźni, ponieważ
      wydawnictwo Prószyński i S-ka ociąga się z decyzją o jego wydaniu). Deutsch
      jest jednym z twórców idei komputera kwantowego (sformułował dla takiej maszyny
      analogiczne reguły jak Turing dla swojego komputera uniwersalnego).
      Jak widzimy, takie jak on największe umysły naszej epoki mają trudności z
      przebiciem się i dotarciem do zwykłych ludzi ze względu na komercję (nawiasem
      mówiąc zdominowaną w Polsce bardziej przez mistycyzm niż naukę). Wyjaśnienia,
      których dostarczają nie są bowiem tak łatwe, jak te, z którymi ludzkośćc
      oswoiła się przez tysiąclecia i które obrosły dzięki temu nimbem szacowności i
      uznania przez cale pokolenia grup ludzi je kultywujących.

      Tymczasem książka Davida Deutscha zapowiada rewolucję światopoglądową na miarę
      tej z czasów Giordano Bruno,
      który zginął za odkrycie wielości światów gwiezdnych z planetami zamieszkałymi
      być może przez
      istoty poszukujące, podobnie jak my, prawd podstawowych o świecie i o sobie.

      Czy posiadają one dokładna kopie Tory i Kabały? Myślę, że nie. Ale jestem też
      przekonany, że wiele spośród tych kultur bazuje na podobnych systematach
      wierzeń tak długo, dopóki rozwój ich własnej myśli poznawczej, zbliżonej do
      naszej nauki, nie dostarczy im bardziej racjonalnych
      odpowiedzi.

      David Deutsch nie zrobił wiele - jak skromnie pisze o sobie - on tylko poważnie
      potraktował wszystkie konsekwencje fizyki kwantowej, także te, które większość
      fizyków zwykle po prostu odrzucała
      uważając je za niefizyczne. Wyglądało to tak, jakby przyjmowali za fizyczne to,
      że istnieje np. żywność i konsumujący ją ludzie, ale już jej smak negowali
      jako niefizyczny. Zupełnie arbitralnie umawiali się, że jedne konsekwencje
      teorii są fizyczne, a inne nie. Fizyczne to były zwykle te, które dostarczały
      dokładnego opisu zachowania się obiektów fizycznych i
      potrafiły dokładnie przewidzieć - wyliczyć ich zachowanie się. A o dziwo
      niefizyczne akurat wszystkie te, które pozwalały na niesprzeczne wyjaśnienie,
      JAK to się dzieje i JAKA JEST ISTOTA opisywanych ZJAWISK oraz kryjąca się pod
      nimi struktura rzeczywistości.
      I być może pozornie ta nowa rewolucja światopoglądowa nie przybliży nas dużo
      bardziej do odpowiedzi na kluczowe pytania, niż rewolucja zapoczątkowana przez
      Giordano Bruno, ale sama
      rzeczywistość stanie się bardziej zrozumiała dla wszystkich ludzi, a to, co
      jawi nam się na pozór jako jeden namacalny świat, okaże się jednym z wielu
      współistniejących. Czy trzeba dodawać, że bez prawdziwego obrazu świata (nie
      tego zafałszowanego, jak średniowieczny świat płaskiej
      Ziemi obieganej przez Słońce i planety na kryształowych sferach niebieskich)
      nie mamy szans na uzyskanie prawdziwych odpowiedzi na nasze pytania?

      Jak dotąd fizyka postrzega nas, nie jako przemijające istoty, które kończą
      w rozpadzie grobu, ale jako istoty wiecznotrwałe, zawieszone wraz ze wszystkimi
      swoimi przeszłymi, teraźniejszymi i przyszłymi myślami, odczuciami i
      dokonaniami w strukturze Wszechświata, niczym w gigantycznej kropli bursztynu?
      Ta krótka chwila rozpadu też tam jest
      obecna, ale warunkuje ona wszelkie życie w swej różnorodności - także Twoją z
      nim, Droga Czytelniczko, współobecność i wszechtrwałość. Ta chwila jest niczym
      w porównaniu z dokładnym Pani zapisem, w którym każdą chwilę odczuwa Pani
      równie intensywnie, jak tę bieżącą. Jest niczym poza wskazaniem granicy, w
      której Pani istota się kończy, podobnie jak chwila narodzin wskazuje miejsce w
      tej strukturze,
      w której się Pani zaczyna.

      A co proponuje David Deutsch? Twierdzi on, mianowicie, że istnieje Pani
      w nieskończonej liczbie przenikających się kopii wraz ze WSZYSTKIMI MOŻLIWYMI
      myślami, uczuciami i dokonaniami zawieszona w nieskończonej liczbie wariantów
      takich kropli bursztynu
      składających się na całe morze, które on nazywa MULTIVERSUM, a praw rządzących
      którym nie znamy dotychczas do końca, chociaż dopiero przyjęcie istnienia
      multiversum czyni z fizyki kwantowej naukę w niesprzeczny sposób opisującą
      świat?

      Jesli wszystko się tak dobrze układa, to w czym tkwi problem - zapyta Pani?
      Ano w tym samym, z czym na dobrą sprawę nie radzi sobie także ani mistyka, ani
      religia - w odwiecznym problemie wolnej woli. Bóg, który o wszystkim wie i o
      wszystkim decyduje, a wobec którego jednocześnie my jesteśmy odpowiedzialni za
      konsekwencje swoich
      w niezrozumiały w tym kontekście sposób wolnych decyzji. Jak pogodzić
      przeznaczenie z wolnym wyborem? Jak możliwa jest ta strefa półcienia, w której
      jednocześnie jesteśmy zdeterminowani wolą Stwórcy i poruszamy się napędzani
      poczuciem własnej wolności?

      W tym miejscu religia stawia - dla mnie - w alegoryczny sposób ten podstawowy
      problem dla rodzaju ludzkiego (poza nędzą, głodem i niesprawiedliwym
      wykorzystywaniem człowieka przez człowieka posuniętym do zbrodni włącznie; o
      ile z tymi pierwszymi być może uporamy się za ok.150 lat; co roku liczba
      głodujących spada o 6 mln, a jest ich około 1 miliarda - co za wstyd przy tej
      masie produktów żywnościowych po prostu niszczonych dla
      podtrzymania 'opłacalności' ich produkcji; o tyle z tym drugim problemem
      najwyraźniej jeszcze dlugo nie - i to w sytuacji, gdy gross populacji deklaruje
      się jako ludzie wierzacy - jakże beznadziejną cezurę wystawiają oni wszyscy
      swoim religiom; tylko proszę mi nie mówić, że to
      głównie spośród niewierzących rekrutują się najwięksi zbrodniarze, bo to po
      prostu nie jest prawda; na odwrót - największych, często masowych zbrodni
      dokonuje się w imię przekonań religijnych, posilkując się niejednokrotnie
      przeżyciami mistycznymi) i - podobnie jak nauka - nie udziela na to pytanie
      odpowiedzi.
      • zbig44 Pogranicze fizyki - Deklaracja szczegółowa c.d. 06.08.06, 17:32
        Konstrukcja takiej odpowiedzi wykracza bowiem zarówno poza współczesny
        paradygmat nauki, jak i panujące doktryny religijne. Wykracza poza
        ukształtowany cywilizacyjnie sposób rozumowania znajdujący odbicie zarówno w
        języku, jak i postrzeganiu rzeczywistości.
        Wszystko skażone tu jest dualizmem niemożności rozdzielenia tego, co
        zdeterminowane od tego, co wolne i będzie tak dopóty nie uda nam się zrozumieć
        najgłębszych zasad rządzących tkaniną rzeczywistości, do poznania których
        niestety ciągle nam niezwykle daleko.

        Jak już napisałem dopiero raczkujemy na tym polu. Równie daleko nam do głębi
        widzenia jako cywilizacji, jak oseskowi do głębi widzenia wynikającej z
        wyprostowanej postawy i umiejętności werbalnego komunikowania się z otoczeniem.
        Może zmieni to dopiero kontakt z innymi rozumnymi (dojrzalszymi od nas jak
        dorośli w stosunku do oseska) istotami z odległych planet innych gwiazd, a może
        nawet kulturami innych światow w obrębie multiversum. A może będziemy zmuszeni
        pokonać długą, najeżoną trudnościami i pułapkami cywilizacyjnymi własną drogę,
        żeby ogarnąć to samemu i zostać nauczycielami innych poszukujących, młodszych
        od nas kultur. Wówczas mogą przeminąć nawet eony. Ale czyż przez to należy
        zaprzestać poszukiwań, zwłaszcza że tkanina świata ze stulecia na stulecie
        jawi się nam w coraz pełniejszej swej krasie?
        Czy doznania oseska nie są warte nawet tych chwil, które spędza on sam na sam z
        wciąż jeszcze - i to na długo - dlań niezrozumiałą rzeczywistością i obietnicą,
        jaką one wraz ze sobą niosą?

        A wszyscy ci, którym potrzebne jest ciepło rodzicielskie, a nie wystarcza im
        współuczestniczenie w tej podróży przez czas do najgłębszego zrozumienia, niech
        swobodnie udają się pod skrzydła wielkiego Ojca ich wszystkich, jakiekolwiek
        imię zechcą Mu nadać.
        Nie widzę w tym niczego nagannego, bo być może świadomoś istnienia takiej Osoby
        (jak dla oseska świadomość istnienia rodziców) pozwoli cywilizacji i naszemu
        gatunkowi w ogóle dotrwać do chwili osiągnięcia tego największego z celów.

        Jednak moje prywatne forum poświęcone Pograniczu Fizyki programowo odwołuje się
        do wyjaśnień czysto naukowych.
        Oznacza to, że wyjaśnienia odwołujące sie do doznań mistycznych i religijnych
        nie będą na nim honorowane.

        --Dlaczego?

        Uzasadnienie końcowego zdania deklaracji programowej niniejszego forum:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=14853893&v=2&s=0
        • euforyjka Re: Pogranicze fizyki - Deklaracja szczegółowa c. 23.08.06, 17:25
          zbig44 Ty to jesteś chyba najlepszy jesli chodzi o rozruszanie jakiegoś forum.
          no więc może zajrzyj czasem na forum założone przez robaka i popisz tam sobie,
          bo tam nudno jest bardzo i szkoda trochę ;)
          • zbig44 Re: Pogranicze fizyki - Deklaracja szczegółowa c. 24.08.06, 10:19
            euforyjka napisała:

            > jesteś chyba najlepszy jesli chodzi o rozruszanie jakiegoś forum.

            przeceniasz mnie; ja tu tylko sprzątam ;)
            nic bym nie zrobił bez osób takich jak Ty i tak wspaniale zapowiadających się,
            trafiających w samo sedno problematyki poruszanej na Pograniczu Fizyki,
            jak otwarty przez Ciebie wątek
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=46850034
    • zbig44 savoir vivre albo... łączmy siły 23.08.06, 15:03
      Jesteśmy tu na Pograniczu, tzn. na froncie poznania rzeczywistości i aby
      zbudować sobie jakiś sensowny jego obraz (nie mówiąc o zapuszczeniu od czasu do
      czasu swobodnego podjazdu wyobraźni w głąb obcego terytorium), nie możemy
      traktować na nim SIEBIE NAWZAJEM jak przeciwników.
      Jedynym przeciwnikiem niech dla nas pozostanie stawiająca opór naszemu poznaniu
      rzeczywistość.

      I jeszcze jedna uwaga-przypomnienie na koniec. Forum to stanowi w swym
      zamierzeniu płaszczyznę swobodnej merytorycznej wypowiedzi odnośnie spraw
      Pogranicza Poznania Rzeczywistości (PPR) niezależnie od stopnia przygotowania
      uczestników. Jestem tu jedynym gwarantem ich prawa do takiej swobodnej
      wypowiedzi.
      W tej sytuacji wszelkie próby dominacji z pozycji elitarnych i rugania
      uczestników za "niefachowość" muszą być traktowana jako "odchylenie prawicowe"
      i jako takie mogą zostać skazane na zsyłkę do obozu niebytu wirtualnego (albo
      przynajmniej internowane), a tego bym wolał uniknąć.
      Podobnie potraktowane mogą zostać analogiczne próby dawania odporu z pozycji
      egalitarnych - traktowane jako "odchylenie lewicowe" ;-)

      Dopuszczalny jest jedynie kurs w kierunku "jedynej słusznej sprawy" ;-)
      jaką jest tu rzeczowa walka dyskutantów wszelkich klas z rzeczywistością na
      terra incognita przy zachowaniu reguł savoir vivru uwzględniających
      w miarę możliwości indywidualne życzenia terytorium to odwiedzających.
      Zatem Panie i Panowie - łączmy się ;-) na rzecz zaludnienia owej terra
      incognita nowymi pomysłami i ideami.
      • euforyjka Re: savoir vivre albo... łączmy siły 23.08.06, 16:26
        zbig44 napisał:

        > Jesteśmy tu na Pograniczu, tzn. na froncie poznania rzeczywistości i aby
        > zbudować sobie jakiś sensowny jego obraz (nie mówiąc o zapuszczeniu od czasu
        do
        >
        > czasu swobodnego podjazdu wyobraźni w głąb obcego terytorium), nie możemy
        > traktować na nim SIEBIE NAWZAJEM jak przeciwników.

        skoro tak to czemu tak namietnie kasujesz moje posty? chyba jednak mnie
        traktujesz jak jakiegos swojego przeciwnika.

        >
        > I jeszcze jedna uwaga-przypomnienie na koniec. Forum to stanowi w swym
        > zamierzeniu płaszczyznę swobodnej merytorycznej wypowiedzi odnośnie spraw
        > Pogranicza Poznania Rzeczywistości (PPR) niezależnie od stopnia przygotowania
        > uczestników. Jestem tu jedynym gwarantem ich prawa do takiej swobodnej
        > wypowiedzi.

        gwarant prawa ktory kasuje wszystkie posty, ktore mu sie nie podabają...

        > W tej sytuacji wszelkie próby dominacji z pozycji elitarnych i rugania
        > uczestników za "niefachowość" muszą być traktowana jako "odchylenie
        prawicowe"

        czyli jestes odchylencem prawicowym jakims.

        > Dopuszczalny jest jedynie kurs w kierunku "jedynej słusznej sprawy" ;-)
        > jaką jest tu rzeczowa walka dyskutantów wszelkich klas z rzeczywistością na
        > terra incognita przy zachowaniu reguł savoir vivru uwzględniających
        > w miarę możliwości indywidualne życzenia terytorium to odwiedzających.

        co ty mozesz wiedziec o regulach savoir vivru jak bezczelnie kasujesz wszystkie
        posty, ktore ci nie pasują???

        • zbig44 Re: savoir vivre albo... łączmy siły 23.08.06, 16:34
          To absolutnie nic personalnego; po prostu

          nalegam na ograniczanie się do merytorycznych dyskusji;
          posty pozbawione wkładu treści merytorycznych
          lub służące wyłącznie pogaduszkom towarzyskim będą bezlitośnie
          usuwane z Pogranicza Fizyki, chyba że dotyczyć będą prób
          porozumienia się w celach "spotkań" kuluarowych i zawiązania
          grup roboczych dla rozwiązania określonych problemów
          z pogranicza fizyki na bardziej wnikliwej platformie,
          niż to jest możliwe w ramach formuły forum otwartego.

          do celów luźnych pogawędek towarzyskich służy cały szereg innych
          forów; to jest i pozostanie dość rygorystyczne w tym względzie;
          chodzi po prostu o niezaśmiecanie go nic nie wnoszącymi do tematyki forum
          postami, o co jeszcze raz usilnie proszę;
          • euforyjka Re: savoir vivre albo... łączmy siły 23.08.06, 17:09
            no w sumie tez racja. ale na forach towarzyskich nie ma takich fajnych kolesi
            jak tutaj :(
            nie bede juz wiecej zasmiecac tego forum. zajmę sie lepiej pisaniem tych
            glupich sprawozdań z II Pracowni Fizycznej :/
            • zbig44 Re: savoir vivre albo... łączmy siły 24.08.06, 09:56
              euforyjka napisała:

              > nie bede juz wiecej zasmiecac tego forum. zajmę sie lepiej pisaniem tych
              > glupich sprawozdań z II Pracowni Fizycznej :/

              Nie masz się o co obrażać.
              Przecież nie wyciąłem wszystkich Twoich postów.
              Odważnie weź udział w dyskusji, zadaj pytanie
              dotyczące czegoś co Twoim zdaniem
              leży na pograniczu fizyki z filozofią czy inną dyscypliną,
              gdy masz wątpliwości, czegoś nie rozumiesz lub
              nie zgadzasz się z jakąś wypowiedzią,
              powiedz co sama myślisz na dany temat, np. jak sobie
              wyobrażasz wszechświat, przestrzeń i czas.
              To forum jak najbardziej dla Ciebie - tylko proszę - skup się
              na sprawach, dla których jest ono odwiedzane i przez inne osoby!
          • jozikan1 Re: savoir vivre albo... łączmy siły 23.08.06, 17:33
            Tytułem sygnału:
            www.graniczne.amu.edu.pl
            Pzdr
            • jozikan1 Re: savoir vivre albo... łączmy siły 23.08.06, 17:33
              Tytułem sygnału:
              www.graniczne.amu.edu.pl
              Pzdr
            • robakks Re: savoir vivre albo... łączmy siły 23.08.06, 18:31
              jozikan1 napisał:

              > Tytułem sygnału:
              > www.graniczne.amu.edu.pl
              > Pzdr

              Wszedłem Drogi Panie na tę stronę: www.graniczne.amu.edu.pl
              Pracownia Pytań Granicznych
              Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
              i czytam: Punkt wyjścia projektu ...
              <<Czy można stworzyć płaszczyznę wspólnych pytań, rozmowy, wykładów,
              seminariów i dyskusji dotyczących podstawowych kwestii obrazu świata
              i naszego własnego w nim miejsca – dla ludzi, którzy nie mają i
              nie mają mieć <= sic!!!!!!! (dopisek robakks)
              jednego wspólnego światopoglądu?>>

              Co to znaczy: "nie mają mieć" ???????
              Potrafi Pan to wyjaśnić? :-)
              Jaki jest związek subiektywnego światopoglądu z obiektywną
              PRAWDĄ o rzeczywistości? :o)
              ~>°<~
              Edward Robak*
              Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
              • consilience Re: savoir vivre albo... łączmy siły 23.08.06, 19:22
                Drogi Panie Robakks,
                a czego tu nie rozumieć? Że co najmniej niepożądana jest jednomyslność w nauce?
                Kto niby i wedle jakich kryteriów miałby ją dekretować? Zresztą, jak Pan uważnie
                przejrzysz założenia idei PPG dojrzysz Pan, że nie tylko o naukowe źródła
                poznania tam idzie.

                Stawiasz Pan pytanie epistemologiczne- nierozstrzygnięte ( na szczęście).
                Obiektywna prawda o reczywistosci może i istnieje, ale nie jest do
                zwerbalizowania po wsze czasy, bowiem, jak Pan słyszał, nie ma takiego
                twierdzenia naukowego, które nie może zostać obalone lub co najmniej uzupełnione.

                Nawet nauce trzeba czasem transgresji.
                • robakks Re: savoir vivre albo... łączmy siły 24.08.06, 17:42
                  consilience napisał:
                  | robakks napisał:

                  || Wszedłem Drogi Panie na tę stronę: www.graniczne.amu.edu.pl
                  || Pracownia Pytań Granicznych
                  || Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
                  || i czytam: Punkt wyjścia projektu ...
                  || <<Czy można stworzyć płaszczyznę wspólnych pytań, rozmowy, wykładów,
                  || seminariów i dyskusji dotyczących podstawowych kwestii obrazu świata
                  || i naszego własnego w nim miejsca – dla ludzi, którzy nie mają i
                  || nie mają mieć <= sic!!!!!!! (dopisek robakks)
                  || jednego wspólnego światopoglądu?>>
                  ||
                  || Co to znaczy: "nie mają mieć" ???????
                  || Potrafi Pan to wyjaśnić? :-)
                  || Jaki jest związek subiektywnego światopoglądu z obiektywną
                  || PRAWDĄ o rzeczywistości? :o)
                  || ~>°<~
                  || Edward Robak*

                  | Drogi Panie Robakks,
                  | a czego tu nie rozumieć? Że co najmniej niepożądana jest jednomyslność
                  | w nauce? Kto niby i wedle jakich kryteriów miałby ją dekretować?
                  | Zresztą, jak Pan uważnie przejrzysz założenia idei PPG dojrzysz Pan,
                  | że nie tylko o naukowe źródła poznania tam idzie.
                  |
                  | Stawiasz Pan pytanie epistemologiczne- nierozstrzygnięte ( na szczęście).
                  | Obiektywna prawda o reczywistosci może i istnieje, ale nie jest do
                  | zwerbalizowania po wsze czasy, bowiem, jak Pan słyszał, nie ma takiego
                  | twierdzenia naukowego, które nie może zostać obalone lub co najmniej
                  | uzupełnione.
                  |
                  | Nawet nauce trzeba czasem transgresji.

                  Szanowny Panie Consilience.
                  Zadałem pytanie o związek pomiędzy "tworzeniem płaszczyzny
                  wspólnych pytań, rozmów, wykładów, seminariów i dyskusji
                  dotyczących podstawowych kwestii obrazu świata i naszego
                  własnego w nim miejsca" a wytyczną, że osoby uczestniczące
                  w tym programie "nie mają mieć jednego wspólnego światopoglądu".
                  Nie rozumiem "co ma piernik do wiatraka" :o)
                  Jeśli jakieś pytania są wspólne - to światopogląd odkłada się
                  na półkę (także emocje wywoływane niektórymi drażliwymi pytaniami).
                  Dla przykładu pytanie o grawitację:
                  Czy inaczej upada osoba wierząca w krowę od osoby wierzącej
                  w nieomylność swoich guru (religijnych, naukowych, nacyjnych itd)?
                  To pytanie jest wspólne dla wszystkich i bynajmniej nie ma związku
                  ze światopoglądem.
                  Jeśli autorom projektu zależy by w tej "burzy mózgów" uczestniczyło
                  grono osób niezależnie od światopoglądu to wystarczy ten pierwszy
                  człon zdania:
                  "dla ludzi, niezależnie od światopoglądu"
                  drugi człon "nie mają mieć" implikuje, że jeśli "mają"
                  to trzeba to zmienić.
                  Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie a nauce to co naukowe.
                  Grawitacja JEST obiektywna - opis może się zmieniać
                  ale wszyscy upadają "jednakowo" czyli w dół.
                  W górę się nieupada - ale wznosi. :-)
                  ~>°<~
                  Edward Robak*
                  Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                  • consilience Re: savoir vivre albo... łączmy siły 25.08.06, 16:12
                    Drogi Panie Robakks,
                    powiada Pan, iż: "Jeśli jakieś pytania są wspólne - to światopogląd odkłada się
                    na półkę (także emocje wywoływane niektórymi drażliwymi pytaniami)", z czym
                    niestety nie mogę się całkiem godzić. Mogłabym, o ile dotyczyłoby kwestii
                    rzeczywiście neutralnych- w rozumieniu nauki jako zespołu wnioskowań
                    falsyfikowalnych eksperymentalnie bąź spójnych modelowo. Jednakże twórcom PPG
                    idzie o coś więcej niż tylko naukowe żródło poznania, mianowicie o inne ( źródła
                    poznania) także, np. artystyczne. Kompletna perspektywa poznawcza to coś więcej
                    niż wyłącznie naukowa w takim rozumieniu, jak podałam.
                    Z takiej perspektywy także badania, ktorych pzredmiotem są kwestie
                    światopoglądowe są źrółem poznawczym, zatem wskazana jest różnorodność, a nie
                    jednolitość podmiotów badawczych. Opcja neutralnosci światopoglądowej jest tylko
                    jednym z kierunków ( i pzredmiotowych i metodologicznych).
                    Może Pan sobie łatwo wyobrazić sytuację ( [zrecież nie niemożliwą), że zbiorą
                    się badacze obdarzeni tym samym światopoglądem- badania byłyby zwyczajnie
                    niemożliwe.

                    Nie podzielam też Pańskiej wiary w neutralność naukową. To utopia. Jestem
                    literaturoznawcą.

                    Pozdrawiam.
                    • robakks Re: savoir vivre albo... łączmy siły 25.08.06, 23:20
                      consilience napisała:

                      | Drogi Panie Robakks,
                      | powiada Pan, iż: "Jeśli jakieś pytania są wspólne - to światopogląd
                      | odkłada się na półkę (także emocje wywoływane niektórymi drażliwymi
                      | pytaniami)", z czym niestety nie mogę się całkiem godzić.
                      | Mogłabym, o ile dotyczyłoby kwestii rzeczywiście neutralnych-
                      | w rozumieniu nauki jako zespołu wnioskowań falsyfikowalnych
                      | eksperymentalnie bąź spójnych modelowo. Jednakże twórcom PPG
                      | idzie o coś więcej niż tylko naukowe żródło poznania,
                      | mianowicie o inne ( źródła poznania) także, np. artystyczne.
                      | Kompletna perspektywa poznawcza to coś więcej niż wyłącznie
                      | naukowa w takim rozumieniu, jak podałam.
                      | Z takiej perspektywy także badania, ktorych pzredmiotem są kwestie
                      | światopoglądowe są źrółem poznawczym, zatem wskazana jest różnorodność,
                      | a nie jednolitość podmiotów badawczych. Opcja neutralnosci
                      | światopoglądowej jest tylko jednym z kierunków ( i pzredmiotowych
                      | i metodologicznych).
                      | Może Pan sobie łatwo wyobrazić sytuację ( [zrecież nie niemożliwą),
                      | że zbiorą się badacze obdarzeni tym samym światopoglądem- badania
                      | byłyby zwyczajnie niemożliwe.
                      |
                      | Nie podzielam też Pańskiej wiary w neutralność naukową. To utopia.
                      | Jestem literaturoznawcą.
                      |
                      | Pozdrawiam.

                      Szanowna Pani.
                      Jeśli światopogląd ma wpływać na wyniki badań naukowych
                      to nie jest to nauka - lecz polityka a więc manipulacja.
                      Prawdą jest, że w każdej dziedzinie działalności człowieka
                      manipulacje polityczne są aż nadto widoczne
                      ale
                      manifestowanie jedynie słusznej linii w deklaracji programowej
                      zakrawa na rozbrajającą szczerość graniczącą z naiwnością:
                      "tworzenie płaszczyzny wspólnych pytań, rozmów, wykładów,
                      seminariów i dyskusji dotyczących podstawowych kwestii
                      obrazu świata i naszego własnego w nim miejsca" zawiera
                      określnik "wspólnych"
                      a wspólne jest nie to co dzieli lecz to co łączy
                      ponad światopoglądowymi podziałami. :-)
                      ~>°<~
                      Edward Robak*
                      Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                      • consilience Re: savoir vivre albo... łączmy siły 26.08.06, 08:39
                        Politologia jest także częścią nauki ( inaczej: nauki polityczne), odmowi im Pan
                        prawa do miana naukowych? To po pierwsze.

                        Po drugie: tak właśnie, wspólnych- mówimy wszak o badaniach interdyscyplinarnych
                        lub transdyscyplinarnych, czyli zakładamy uruchomienie procesów badawczych NA
                        STYKU dziedzin- chyba muszą owe pytania byc WSPÓLNE dla "stykających się"
                        dziedzin, prawda? Inaczej jedna dziedzina sobie, druga sobie i gdzie wspólne
                        problemy? Taki koncept. Inny nie będzie, patrz: nazwa ( granicznych).

                        I po trzecie: nie światopogląd "ma wpływać", tylko być przedmiotem badań.
                        Trochę co innego, prawda? Co nie oznacza, że wierzę , iż nie wpływa ( kilka
                        przykladow modulowanych po części swiatopoglądowo dałoby się przytoczyć: na czym
                        zasadzają się różnice między strukturalizmem a postomodernizmem; czym rozni się
                        metodologia historycznego opisu Haydena White'a od tradycyjnej; a nawet: czy bóg
                        jest wielką osobliwością). One rownież są poznawczo uprawnione.
                        Do miłego na granicach i rozdrożach:)
                        • robakks Re: savoir vivre albo... łączmy siły 26.08.06, 11:27
                          consilience napisała:

                          | Politologia jest także częścią nauki ( inaczej: nauki polityczne),
                          | odmowi im Pan prawa do miana naukowych? To po pierwsze.

                          Oczywiście, że 'nie odmówię'. Socjotechnika to także NAUKA. :-)

                          | Po drugie: tak właśnie, wspólnych- mówimy wszak o badaniach
                          | interdyscyplinarnych lub transdyscyplinarnych, czyli zakładamy
                          | uruchomienie procesów badawczych NA STYKU dziedzin- chyba muszą
                          | owe pytania byc WSPÓLNE dla "stykających się" dziedzin, prawda?
                          | Inaczej jedna dziedzina sobie, druga sobie i gdzie wspólne
                          | problemy? Taki koncept. Inny nie będzie, patrz: nazwa ( granicznych).

                          hehe - dobrze. :-)
                          "Człowiek - królik doświadczalny" - podoba mi się. ;)

                          | I po trzecie: nie światopogląd "ma wpływać", tylko być przedmiotem
                          | badań. Trochę co innego, prawda? Co nie oznacza, że wierzę , iż
                          | nie wpływa ( kilka przykladow modulowanych po części swiatopoglądowo
                          | dałoby się przytoczyć: na czym zasadzają się różnice między
                          | strukturalizmem a postomodernizmem; czym rozni się metodologia
                          | historycznego opisu Haydena White'a od tradycyjnej; a nawet: czy bóg
                          | jest wielką osobliwością). One rownież są poznawczo uprawnione.
                          | Do miłego na granicach i rozdrożach:)

                          Znakomity przykład. Napisała Pani słowo "bóg" z małej litery
                          a więc zdradza Pani (zakładając, że to nie literówka) swój
                          antyreligijny światopogląd. Jako "królik doświadczalny" badań
                          nad strukturą Pani światopoglądu, obnażyła Pani tendencję do
                          obrażania uczuć religijnych tych "królików doświadczalnych"
                          dla których słowo Bóg pisze się z litery wielkiej.
                          Czy powyższe "ma wpływać" na potencjalnych czyteleników
                          szukających możliwości "tworzenia płaszczyzny wspólnych pytań,
                          rozmów, wykładów, seminariów i dyskusji dotyczących podstawowych
                          kwestii obrazu świata i naszego własnego w nim miejsca"?
                          Na pewno antagonizowanie (dziel i rządź) badanych (cyc!)
                          na tych dla których Bóg pisze się z wielkiej litery i tych
                          dla których bóg pisze się z małej litery
                          nie jest "tworzeniem wspólnej płaszczyzny" - wręcz odwrotnie:
                          to postmodernistyczny (obłudny) mechanizm manipulacji:
                          "łączmy się po to by pogłębiać różnice"
                          PS. Ważne, że się rozumiemy. ;D
                          ~>°<~
                          Edward Robak*
                          Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
                          • jozikan1 Re: savoir vivre albo... łączmy siły 26.08.06, 11:50
                            Beznadzieja niestety.
                          • consilience Re: savoir vivre albo... łączmy siły 26.08.06, 13:07
                            Panie Robakks, ubawił mnie Pan setnie- dziękuję!

                            Mimo tej pysznej zabawy zapytam Pana o kilka spraw w nadziei, że to, co Pan
                            pokazał nam w poprzednim wpisie było efektem chwilowej niedyspozycji. Zatem:

                            1.Naprawdę obraża Pana, gdy ktoś pisze rzeczownik pospolity bóg/bogowie z małej
                            litery? A czemuż? Toć przecie rzeczowniki pospolite tak się właśnie pisze.
                            Zapewniam Pana, że jeżeli piszę o konkretnym bogu, czyli gdy używam nazwy
                            własnej, piszę ją z dużej ( Jahwe, Allach, Zeus, Ozyrys). To, że nacechowuje Pan
                            emocjonalnie rzeczownik: bóg jest Pana wyborem, ale - bogowie!- oczekiwać, że
                            inni będą wiedzieli, którego boga ma Pan na myśli, jest paranoją.
                            Zwierzę się jeszcze Panu, że mnie używanie pzrez Pana dużej litery w wyrazie bóg
                            mnei w żaden sposób nie obraża ( i oczywiście domyslam się, o ktorego z bogów
                            Panu chodzi) i jeszcze Panu powiem, że nic a nic mi to nie przeszkadza, iż
                            nacechowuje Pan emocjonalnie ten wyraz jako pewnie i inne typu: kościół. Owszem,
                            jest to moim zdaniem ciut dziwne, ale zrozumiałe w pewnych specyficznych
                            sytuacjacj- ja też o synu czasem piszę : Syn, a o ojcu: Ojciec. Ale nie wymagam,
                            by inni tak czynili, bo i po co? To się własnie nazywa tolerancja i możliwość
                            rozmowy ludzi o roznych ( być może) swiatopoglądach. Coś mi się zdaje, że masz
                            Pan jednak z tym spore kłopoty.

                            2. Czy nauki badające człowieka ( medycyna, psychologia, socjologia) mają u
                            założenia traktowanie go jak królika doświadczalnego? I co ma graniczność do
                            owego królika?

                            3. Co ma postmodernizm do ""łączmy się po to by pogłębiać różnice"? Nie bardzo
                            rozumiem. A tak w ogole: to chyba dobrze, że istnieją roznice, prawda?
                            Monochromatyczny obraz świata- bleee. Ale może Panu odpowiada. Zgadłam?
                            • robakks Re: savoir vivre albo... łączmy siły 26.08.06, 20:38
                              Szanowna Pani Consilience. :-)

                              To badanie w którym Pani jest "królikiem doświadczalnym"
                              Pani światopogląd - obiektem badań
                              a JA badaczem
                              zapowiada się wyjątkowo interesująco. :-)
                              Jest jednak pewien problem:
                              nie mogę Pani odpowiedzieć na tym forum "Pogranicze Fizyki"
                              bowiem założyciel tego Forum zbig44 - usuwa posty.
                              Jeśli jest Pani zainteresowana kontynuowaniem - to zapraszam
                              na Forum o to to :)
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=42035&w=47536909
                              Założycielem tamtego Forum jestem JA - Robakks
                              ludzie.gazeta.pl/robakks/0,0.html
                              i nie usuwam żadnych postów które nie łamią prawa
                              a więc moglibyśmy kontynuować badanie bez ryzyka,
                              że nasze wypowiedzi wylądują w koszu wbrew naszym intencjom. OK? :-)

                              PS. proszę zwrócić uwagę na słowa: nasze, naszym
                              co w kontekście tematycznym "savoir vivre albo... łączmy siły"
                              pięknie się harmonizuje :-)
                              bo
                              jeśli coś jest nasze to jest wspólne. Co nie? ;)
                              ~>°<~
                              Edward Robak*
                              Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
              • jozikan1 Re: savoir vivre albo... łączmy siły 23.08.06, 19:48
                Dzięki, Consilience. Dodam tylko, że kiedy ktoś się dziwi tak jak p. Robakks,
                że ktoś inny napisał "nie mają mieć jednego wspólnego światopoglądu", to muszę
                rozumieć, że według zdziwionego "mają mieć" - i robi mi się zimno lekko, bo
                wiele doświadczeń historii każe się bardzo obawiać takich, którzy już
                przewidzieli, co inni mają mieć jako światopogląd.
    • bonobo44 deklaracja programowa - reaktywacja 21.06.08, 10:28
      reaktywacja wątku

      wystarczyło napisać w tym wątku nowy post, żeby go na
      powrót "aktywować" (wcale nie trzeba było go powielać)

      każdy to może zrobić, kto wyszuka taki ukryty przez automat forum
      wątek będący jeszcze w fazie "niebieskiej", a nie "brązowej"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka