Siniaki na mózgu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.05, 07:53
No niesamowite, co za odkrycie... Prawdziwa sensacja naukowa!!!

Mi o tym akurat kiedyś opowiadała moja babcia a później matka...

A jak się ma do tego model kobiety nowoczesnej usilnie lansowany w Wysokich
Obcasach?

    • Gość: Kuba Re: Siniaki na mózgu IP: *.zaczek.ds.uj.edu.pl / 195.150.224.* 07.12.05, 09:18
      Albo to wyjaśnienie które podano w artykule, albo maluchy z grupy
      eksperymentlnej nie traktowały opiekunek jako prawdziwych rodziców - równie
      dobrze tłumaczy dane. Co nie znaczy, że nie należy małych dzieci jak
      najwcześniej oddawać do rodzin zastępczych oczywiście.
      • Gość: Małgosia A DWÓCH GEJÓW POTRAFI? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.05, 13:11
        >Szkód wyrządzonych brakiem mamy i taty w początkowym okresie życia dziecka może
        nie wyleczyć nawet najbardziej kochająca rodzina zastępcza.

        A dwóch gejów? Jak to będzie pani posłanko Jaruga-Nowacka?
        • simmo Re: A DWÓCH GEJÓW POTRAFI? 07.12.05, 15:50
          co ty pleciesz?

          oczywiscie ze 2 kochajacych ojcow gejow/2 matki lesbijki to lepsza opcja niz
          zachlany bogobojny ojciec i gwalcona przez tego ojca matka-analfabetka.
          • tees1 empatii troche 07.12.05, 16:06
            a jesli ci geje/te lesbijki takze dziecko kochaja inaczej?

            ze tez ludziom przychodzi do glowy, ze dziecko zamiast mamy i taty wolaloby nie
            miec mmy, ale dwoch tatusiow, lub zadnego taty ale za to dwie mamy. to naprawde
            trzeba miec INNY punkt widzenia. troche wiecej empatii wobec dzieci prosze.
            • coster A jesli facet "kocha" swoja corke? Lub matka syna? 07.12.05, 20:17
              To jest wlasnie dyskryminacja, bo homoseksualistam odmowia sie dobrych intencji
              i zdrowych ludzkich uczuc.

              Znam geja, ktory woli byc z mezczyzna, ale poprzez wewnetrzna potrzebe miec
              rodzine i dzieci zamierza sie pobrac (z kobieta). Nie wrozy mi to dobrze, bo z
              kolei znam geja, ktory majac zone i dzieci, nie wytrzymal i sie rozwiodl.

              Z tego wniosek: legalizacja zwizkow oraz adopcji (sic!) zmieszy odsetek
              rozwodow, co na dluzsza mete polepszy zycie dzieci.
          • Gość: Lordwilku Re: A DWÓCH GEJÓW POTRAFI? IP: *.acn.waw.pl 05.01.06, 13:58
            Hmmm nie jestem pewien ale to chyba jest tylko poglad nielicznych.. Nie
            twierdzę że chlejacy ojciec i matka - analfabetka (a tacy oczywiście nie
            zdarzają sie wśród homoseksualistów.[dla kiepsko myślących- to była ironia;)])
            to dobra opcja dla dziecka- dziecko jest wtedy źle akceptowane przez
            rówieśników, wyśmiewane i ogólnie pojęta "fala" odbywa się jego
            kosztem...jednakże nie mogę sobie wyobrazic innego scenariusza dla dziecka
            wychowanego przez parę homoseksualistów... To jeszcze nic w porównaniu
            tym "całkowicie nieznanym" - czyli z tym jak posiadanie tylko dwóch tatusiów
            lub mamuś wpłynie na zachowania płciowe/życiowe/ takiego dziecka i jak bardzo
            (a może- czy wogóle) bedzie sie różnic psyhika takiego dziecka od psychiki
            dziecka wychowanego w tradycyjnej rodzinie...Nie umiem na to odpowiedzieć ale
            jednocześnie bałbym sie prowadzić takie eksperymenty na dzieciach...ale jak
            widać homoseksualiści popędzani przez swój egoizm i chęć posiadania dzieci (co
            jest z definicji skazane na przeciwności naturalne) nie myślą nawet o tym co
            będą czuły "ich" dzieci...ważne jest tylko to czego pragnie dwóch dorosłych
            facetów/kobiet...i to jest niegodziwe z ich storny.
    • tees1 i bardzo to niepostepowe 07.12.05, 10:29
      bo twierdzi, ze nie licza sie nie tylko dorosli i ich zachcianki, ale potrzeby
      maja takze dzieci, a nawet (o zgrozo!) plody
      • princealbert Re: i bardzo to niepostepowe 07.12.05, 11:26
        bo twierdzi, ze nie licza sie nie tylko dorosli i ich zachcianki, ale potrzeby
        > maja takze dzieci, a nawet (o zgrozo!) plody

        Tak?

        to moze i moje plemniki maja jakies zachcianki?
        • Gość: Adomas Re: i bardzo to niepostepowe IP: *.lupus.pl 07.12.05, 12:30
          A czy z samego plemnika moze urosnac dziecko?
          Nastepny co wagarował na biologii.
    • kynka Re: Siniaki na mózgu 07.12.05, 17:44
      Szanowna Pani Margit cytuje Pani w swojej pracy artykuł Pana Andzreja
      Olszewskiego, który ukazał się na stronie Misji Nadziei oraz w Problemach
      Opiekunczo-Wychowawczych nr 2/2005 Ze zwykłej grzeczności oraz szacunku dla
      czyjeś wieloletniej pracy nad tym tematem powinna Pani podać autora i żródło
      skąd czerpała Pani materiał do swojejgo artykułu !!
      • kynka Re: Siniaki na mózgu 07.12.05, 17:45
        Materiał o którym jest w tym artykule jest w sieci od roku pod adresem
        www.misjanadziei.org.pl/artykuly/siniaki.html
      • Gość: eptesicus Re: Siniaki na mózgu IP: *.chello.pl 09.12.05, 11:05
        Zrodlem tych danych sa "Proceedings of National Academy of Sciences" a
        nie "artykul Pana Andrzeja Olszewskiego". Oboje, tj. Pan Andrzej Olszewski i
        Pani Margit korzystali z PNAS - co zostalo podane... O co wiec tyle krzyku?
    • Gość: Jerzy Siniaki na mózgu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.05, 17:45
      A jak to się ma do urlopów macierzyńskich ? Dziecko jeszcze bardzo potrzebujące
      matki musi się z nią rozstawać na długi czas. Więź pomiędzy dzieckiem a matką
      zaczyna być coraz luźniejsza. Jaki jest tego efekt za lat kilka czy kilkanaście.
      Bunt nie tylko wobec rodziców ale i społeczeństwa do którego należy matka.
      Konsekwencje zależne są od temperamentu dziecka.
    • Gość: eptesicus metoda naukowa IP: *.chello.pl 09.12.05, 11:08
      > No niesamowite, co za odkrycie... Prawdziwa sensacja naukowa!!!
      >
      > Mi o tym akurat kiedyś opowiadała moja babcia a później matka...

      to ze "ludzie od dawna wiedzieli" nie wystarcza. Metoda naukowa polega na
      analizie logicznej lub/i obserwacji i doswiadczeniu. Dopiero weryfikacja
      hipotez ta metoda daje dostep do prawdy o przyrodzie. Ludzie (w tym babcie)
      mowili rozne rzeczy, m.in. o tym ze ziemia jest plaska, ze trzeba splunac trzy
      razy jak kot czarny przebiega itp.. Nie neguje roli doswiadczenia zycia
      codziennego, ale nauce to nie wystarcza. Czesc tej wiedzy sie potwierdza (jak
      tutaj) a czesc idzie do kibla jako przesądy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja