Dodaj do ulubionych

Karzeł u boku Syriusza

IP: *.devs.futuro.pl 22.12.05, 21:36
"Zgodnie z przewidywaniami ogólnej teorii względności pod wpływem pola
grawitacyjnego promienie świetlne zmieniają swój tor, a jednocześnie tracą
energię, robiąc się coraz bardziej czerwone." - to chyba jakas bzdura.
Przesuniecie widma elektromagnetycznego (oraz fal swietlnych) zwiazane z
efektem Dopplera nie polega na zmniejszeniu energii fal! Tu mogloby chodzic o
ugiecie fali w silnym polu grawitacyjnym ale nie oznacza to zmiany energii
tejze fali!
Obserwuj wątek
    • Gość: uczeń Re: Karzeł u boku Syriusza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.05, 21:52
      Efekt Dopplera to troszke cos innego. Więc jezeli chcvesz komentować, to
      najpierw kilka lekcji z fizyki, lub przynajmniej godzina lektury.
      Życzę zdrowia
      • europitek Re: Karzeł u boku Syriusza 22.12.05, 22:20
        Z dawnych czasów, gdy interesowałem się astronomią, pamiętam, że przesunięcie
        widma uważano za rezultat "ucieczki" gwiazd, a tu piszą o wpływie grawitacji.
        Czy ktoś może stwierdzić czy to błąd autora, czy też coś "nowego" (może
        niezupełnie) w tym temacie? A może ja już byłem łaskaw zapomnieć o pewnych sprawach?
        I jeszcze jedno. Zdawało mi się, że jest to układ potrójny, a tu o tym ani słowa.
        • meehow1 Re: Karzeł u boku Syriusza 22.12.05, 22:45
          Oprócz dopplerowskiego przesunięcia ku czerwieni (oraz poczerwienienia
          kosmologicznego, które niezupełnie jest tym samym), istnieje także
          poczerwienienie grawitacyjne. Jest to efekt wynikający z ogólnej teorii
          względności. Fotony tracą energię w silnym polu grawitacyjnym. Wiecej na ten
          temat znajdziesz tu:
          scienceworld.wolfram.com/physics/GravitationalRedshift.html
          Syriusz jest układem podwójnym. Zapewne pomyliłeś go z najbliższym ziemi
          układem alfa Centauri, który rzeczywiście jest gwiazdą potrójną.

          Pozdr.
        • pomruk Re: Karzeł u boku Syriusza 22.12.05, 22:46
          Przesunięcie widma może pochodzić od ucieczki (efekt Dopplera, słynna sprawa
          rozszerzania się Wszechświata). Ale może mieć tez inne przczyny: silne pole
          grawitacyjne powoduje spowolnienie czasu, co też daje efekt "przesuięcia ku
          czerwieni".
          • europitek Re: Karzeł u boku Syriusza 22.12.05, 23:00
            Nie, nie pomyliłem ich, ale widocznie już czas zrobił swoje, jeśli chodzi
            szczegóły. Ciekawe, z którego palca to wyssałem?
            • framberg Re: Karzeł u boku Syriusza 25.12.05, 00:22
              Z którego palca? - Z Dogońskiego. Dogoni (afrykańskie plemię o zadziwiających
              wierzeniach dot. kosmosu) zawsze uważali, że ich święta gwiazda, Syriusz, to
              układ podwójny lecz drugą gwiazdę słabo widać (???!!!) Twierdzili, że jest
              jeszcze trzecia ale całkiem czarna, nie świeci, więc szkoda o niej gadać ;-)))
    • Gość: gosc Re: Karzeł u boku Syriusza IP: *.merinet.pl 22.12.05, 22:29
      Artykuł ten jest potwierdzeniem tezy, że prawie każdy autor tekstów
      popularnonaukowych w obawie przed niezrozumieniem "upraszcza" prawa fizyki lub
      co gorsza wprowadza nowe zaciemniając obraz zjawiska.
      • Gość: Zdeczko Zdziwiony Masa się nie zmieni !!! IP: *.icm.edu.pl 23.12.05, 00:57
        Dobrze mówisz. Ale to chyba chodzi raczej o tłumaczki, niż o autorów.

        "Osoba ważąca na Ziemi 68 kg na powierzchni Syriusza B ważyłaby aż 25 tys. ton."

        No nie! Blondynki to pisały?

        W kg wyrażamy masę. I ta bedzie taka sama na Ziemi, na Księżycu czy gdzie indziej.
        Ale ciężar 680 N na Syriuszu B wyniesie 238 MN.

        Taki drobiazg. :-)

        Pozdrawiam.
        • Gość: jeroh Re: Masa się nie zmieni !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.05, 04:03
          Zdeczko się czepiasz. Nikt tu nie pisze o zmianie masy.

          "Ważąca" odnosi się zdecydowanie do ciężaru, nie do masy.
          Ciężar (tak jak masę) wyraża się czasem w kilogramach, co rzeczywiście jest
          mylące, ale w tekście popularnonaukowym zdecydowanie usprawiedliwione, gdyż
          lepiej działa na wyobraźnię przeciętnego odbiorcy tekstu.
          Nie jest to błąd.
          Pragnący ścisłości fizycy używają jednostki kG, którą nazywają
          "kilogram-siła", i która jest z definicji równa 9.80655 niutona.

          Tak więc, zanim wyskoczysz z podobną rewelacją, postaraj się ochłonąć ze
          zdumienia i zastanowić, czy twój atak jest uzasadniony, a nie wynika
          tylko z nadgorliwości. Bo niepotrzebnie obrażasz ludzi.
          Nawiasem mówiąc, jedna z autorek artykułu jest doktorem astronomii. Nie jest to
          oczywiście gwarancją braku błędów merytorycznych, ale na pewno zmniejsza
          prawdopodobieństwo ich występowania.
        • Gość: Qx Re: Masa się nie zmieni !!! IP: *.iss.pl 23.12.05, 11:04
          no upraszczaja ale jak by to mieli naprawde fachowo napisac to 99,9% procent
          czytelnikow nie wiedzialaby o co chodzi w tym tekscie jak sie chce fachwego
          tekstu trzeba siegnac jednak po fachowa literature .. fakt ze takie niescislosci
          raza w oczy ale np. ile przecietnych obywateli bedzie wiedzialo co to jest
          zajednostka Niuton ? Jak skojarza z sila bedzie juz dobrze bo jak policzyc to
          dopiero malo kto bedzie wiedzial ...
          • Gość: Jarek. Re: Masa się nie zmieni !!! IP: *.sympatico.ca 23.12.05, 12:53
            Witaj.

            Fachowo to mogły napisać, że człowiek byłby przyciągany na Syriuszu B siłą
            350tys. razy silniejszą niż na Ziemi, a nie brnąć w takie "michałki".
            Albo "że przyciąganie grawitacyjne przy jego powierzchni jest około 350 tys.
            razy silniejsze od przyciągania przy powierzchni naszej planety", też przecież
            zrozumiale i po polsku, jak to napisano 16 grudnia na AstroNEWS:

            "news.astronet.pl/news.cgi?5174"

            68kg na Ziemi to dalej 68kg na Syriuszu B.
            Skoro uczniowie to czytają, to niech to będzie poprawne.

            Pozdrawiam
            • Gość: jeroh Tu nie ma nic o zmianie masy, piszą o zmianie wagi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.05, 18:32
              "Skoro uczniowie to czytają, to niech to będzie poprawne."
              To JEST poprawnie.

              Rzecz w tym, że w artykule popularnonaukowym dopuszczalne jest
              używanie języka potocznego. W języku potocznym kilogram ma dwa znaczenia.
              Z jednej strony jest ilością "wagi", czyli jednostką ciężaru, a z drugiej
              ilością materii, czyli jednostką masy. Użycie kilograma jako jednostki
              ciężaru w komentowanym artykule NIE jest więc błędem.

              Dla mnie, i jak sądzę dla większości ludzi znających podstawy fizyki,
              jest jasne, co miały na myśli autorki. Hipotetyczny uczeń podstawówki,
              jeżeli już zaczął czytać ten artykuł, też prawdopodobnie wie, o co chodzi.

              Może mimo wszystko z korzyścią dla jakiegoś ucznia byłoby, gdyby - w tym
              wypadku - zamiast naturalnego języka potocznego, użyć sztucznego języka
              fizyki. (Gwoli jasności - językami sztucznymi nazywa się wszystkie języki
              oprócz naturalnego - zastrzegam to, żeby ktoś nie uznał sformułowania
              "sztucznego języka fizyki" za nacechowane emocjonalnie.)
              Albo, jak sugerujesz, można by wyrazić się tak, żeby uniknąć konfliktu
              między językiem naturalnym i sztucznym.
              Niemniej pisanie w takim artykule o ciężarze w kilogramach nadal jest
              poprawne, nawet jeśli można by to napisać tak, aby artykuł lepiej spełniał
              swoją funkcję edukacyjno-stymulującą. Można się sprzeczać, czy można by
              to napisać lepiej. Zależy to od oceny percepcji odbiorcy tekstu.

              Niestety, często jest tak, że nie wystarczy po prostu coś wiedzieć,
              trzeba jeszcze pomyśleć, czy ta wiedza ma zastosowanie w danych
              warunkach. Wiele osób, którym się nie chce myśleć, wypowiada kategoryczne
              sądy, które przez brak uwzględnienia dodatkowych czynników są błędne.
              Szczególnie irytujące jest, kiedy takie osoby zaczynają obrażać innych -
              - jak Zdeczko Zdziwiony. Najgorsze jest to, że większość ludzi, którzy
              czytają takie kategoryczne sądy, automatycznie zgadza się z nimi, bo im
              też nie chce się pomyśleć. Bo skoro wiedza Zdeczko na temat jednostek
              w fizyce jest bez zarzutu, to myśleć nie ma po co. A tu niespodzianka -
              jest po co, a nawet okazuje się, że bez myślenia wiedza wyprowadza nas na
              manowce.

              Przypomina mi się kłótnia z innego forum, w którym ktoś (dajmy na to Janek)
              rzucił mniej więcej takie zdanie: "Cortez rozpoczął podbój imperium Azteków
              27 lat po odkryciu Ameryki przez Kolumba".
              Zaraz jakiś gość (dajmy na to Felek) stwierdził, że Janek jest głupi, bo
              to nieprawda, Ameryki nie odkrył Kolumb, tylko Indianie, Eryk Rudy, bla bla
              bla. To jest właśnie ten rodzaj czepialstwa, który wynika z braku pomyślunku
              i małej elastyczności umysłu, za to dużej skłonności do widzenia niewiedzy
              tam, gdzie jej nie ma (najczęściej w celu oświecenia swoją wiedzą).
              Jeśli chodzi o to forum z Kolumbem, to oczywiście zaraz mnóstwo ludzi
              pogratulowało Felkowi niezwykłej mądrości. A wystarczy odpowiednio
              zinterpretować słowo "odkrycie", żeby zauważyć, że kategoryczne zarzuty
              Felka wynikły z nadgorliwości.

              Pozdrawiam wszystkich
              • Gość: czytelnik Jeroh, daj sobie na wstrzymanie. IP: *.hyperreal.info 23.12.05, 22:26
                68 kg na Ziemi to dalej 68 kg na Syriuszu.
                kg jest jednostką masy i basta.
                kG jako jednostka siły to był używany, ale w odległej przeszłości.

                Mam prośbe do wszystkich nauk-owców, prawie naukowców i do Ciebie Jeroh:
                Nie traktujcie czytelników jak idiotów albo jak małe dzieci.
                Mowa potoczna może i powinna być logiczna i zrozumiała dla wszystkich.
                Przy odrobinie wysiłku.

                A jak chcesz się rozpisywać, to pisz pamietnik.

                Wszystkim życzę zdrowia i szczęścia z okazji Świąt Bożego Narodzenia.
                • absurdello A to było 68 kg wagi ... 23.12.05, 22:56
                  szalkowej czy sprężynowej ?
                • jeroh Re: Jeroh, daj sobie na wstrzymanie. 24.12.05, 00:30
                  Gość portalu: czytelnik napisał(a):

                  > 68 kg na Ziemi to dalej 68 kg na Syriuszu.
                  Zależy, co się rozumie przez kilogram. Jeżeli z kontekstu nie wynika, że
                  co innego niż jedostkę masy, to masz rację.

                  > kg jest jednostką masy
                  OK

                  > i basta.
                  Nie OK.

                  > kG jako jednostka siły to był używany, ale w odległej przeszłości.
                  I od czasu tej odległej przeszłości żadna kompetentna instytucja nie zabroniła
                  go używać jako jednostki siły. Co najwyżej odradzają.
                  pl.wikipedia.org/wiki/Kilogram
                  pl.wikipedia.org/wiki/Ci%C4%99%C5%BCar
                  encyklopedia.pwn.pl/35142_1.html

                  > Mam prośbe do wszystkich nauk-owców, prawie naukowców i do Ciebie Jeroh:
                  > Nie traktujcie czytelników jak idiotów albo jak małe dzieci.
                  Staram się działać zgodnie z Twoją prośbą. A jeśli uważasz, że mi się nie udaje
                  i czujesz się przez to urażony, to wybacz, wiem, że jestem bardzo niedoskonały.

                  > Mowa potoczna może i powinna być logiczna i zrozumiała dla wszystkich.
                  > Przy odrobinie wysiłku.
                  Też bym tak chciał, ale nie wiem, czy to realne. Osobiście staram się nie używać
                  dwuznaczności, jeśli się da albo (czasem) jeśli nie jest to zabawne. Sam
                  nie użyłbym kilograma do wyrażenia ciężaru. Co nie znaczy, że byłoby to błędem.

                  > A jak chcesz się rozpisywać, to pisz pamietnik.
                  Myślisz, że chcę się rozpisywać?
                  Problem w tym, że łatwo jest napisać coś nieprawdziwego w kilku słowach,
                  ale dużo trudniej to w kilku słowach odkręcić. A że jak coś mnie irytuje, to
                  chcę w kilku dodatkowych linijkach wyrazić to, wyjaśnić? To chyba nic złego -
                  Ty też tak zrobiłeś.

                  > Wszystkim życzę zdrowia i szczęścia z okazji Świąt Bożego Narodzenia.
                  Dziękuję. Wesołych Świąt.
    • Gość: inż. Mruwnica Re: Karzeł u boku Syriusza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.12.05, 23:37
      Dla wszystkich: gallery.astronet.pl/images/06760.jpg
    • karrol47 Dla Dogonów to żadna nowina 22.12.05, 23:58
      To żadna nowina nie tylko dla afrykańskiego plemienia Dogonów:
      ciekawi.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?517262,
      krapkowice.net/kurier,art,id_666
      • Gość: Och! Karol! Danikena czytałeś czy co? IP: *.CS.UCLA.EDU 23.12.05, 01:10
        Cześć.

        O tym, że Syriusz jest gwiazdą podwójną podejrzewano już w tysiąc osiemset
        sześciesiatym którymś.
        O tym, że jest gwiazdą podwójną wiedziano w 1920.
        Pierwsze zdjęcia, potwiedzające dowód otrzymano w 1930, lub w latach trzydziestych.
        Dwóch facetów po 20-letnich "badaniach" opublikowało "sensacyjną" pracę o
        Dogonach w 1951 roku!

        Jeden z "badaczy" był hobbystą - astronomem.

        Pytam się: kto od kogo dowiedział się o Syriuszu B?

        Pozdrawiam,
        Jarek,
        astronom - amator.

        Ps. Pisałem z pamięci, ale mam nadzieję, że nie masz bana na Googlu i
        sprawdzisz. Zwłaszcza informacje o Syriuszu z pominięciem Dogonów.
        • meehow1 Historia odkrycia Syriusza B 23.12.05, 12:34
          Podwójność Syriusza odkryto juz w 1862 r. Dokonał tego Alvan Graham Clark, syn
          i wspólnik Alvana Clarka, producenta najlepszych w owych czasach teleskopów.
          Legenda (zapewne apokryficzna) głosi, że gdy ojciec skonstruował największy
          wówczas refraktor, syn skierował go na Syriusza, bo chciał zobaczyć tarczę tej
          gwiazdy. Myślał, że za pomocą tak dużego teleskopu będzie to możliwe. Tarczy
          oczywiście nie dojrzał (Syriusz jest na to o wiele za daleko), ale odkrył
          towarzysza, właśnie białego karła, któremu nadano nazwę Syriusz B. Odkrycie
          odbiło się w świecie wielkim echem, a A.G. Clark dostał za nie złoty medal od
          Francuskiej Akademii Nauk.
          • sothis666 Żenada, znowu... 23.12.05, 17:56
            "Kosmicznemu Teleskopowi Hubble'a udało się wreszcie dojrzeć światło towarzysza najjaśniejszej gwiazdy nieba"

            Wreszcie... wreszcie by zaczeli sprawdzac zanim zaczna wypisywac głupstwa.
            Clark przewraca sie w sarkofagu.

            Zresztą- on okryl syriusza B wizualnie, ale w zasadzie odkrywcą jest Friedrich W. Bessel (1844) ktory wyliczyl ze syriusz jest gwiazda podwojną na podstawie zaburzen jej ruchu wlasnego.
            • Gość: jeroh Nierozumienie czytanego tekstu, znowu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.05, 20:24
              "Kosmicznemu Teleskopowi Hubble'a udało się wreszcie dojrzeć światło
              towarzysza najjaśniejszej gwiazdy nieba".
              Nic w tym zdaniu nie zaprzecza faktowi, że w 1862 r. Clark jako pierwszy
              dostrzegł Syriusza B. Sothis, jakbyś przeczytał i zrozumiał, co jest napisane
              trochę niżej w artykule, to byś wiedział, że "wreszcie" odnosi się do
              do ostatnich lat. W 1993 roku SA i SB były bardzo blisko siebie (we wzajemnym
              peryastronie) i dlatego, zapewne od jakichś 30 lat, nie można było ich
              rozdzielić przy pomocy dostępnych instrumentów. Aż do niedawna i stąd to
              "wreszcie".

              Jakoś tak jest, że czym mniejsza jest czyjaś wiedza albo umiejętność myślenia,
              tym bardziej taka osoba jest skora do piętnowania innych za głupotę
              lub brak inteligencji.

              Rada dla nadgorliwych:
              Zanim zrobisz z siebie nadgorliwego durnia, zastanów się, czy rzeczywiście
              rozumiesz, co czytasz oraz czy wiesz wystarczająco dużo, żeby
              się kategorycznie wypowiadać. Na tym wątku mamy już sporo przypadków
              potwierdzających słuszność tej rady.
              • Gość: niezalogowany To prawda, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.05, 21:05
                To prawda, ale faktem jest, ze artykul napisano dosc niejasno. Niektore
                informacje rzeczywiscie sa, ale jakby "miedzy wierszami". Trzeba sie domyslac i
                zastanawiac nad sensem zdan, a to niedobrze.

                Na marginesie: zastanawia mnie, dlaczego do niezbyt dlugiego artykulu potrzeba
                az dwoch autorek. Poza tym, czy dziela honorarium na pol, czy dostaja podwojne?
                • jeroh Re: To prawda, ale... 23.12.05, 22:07
                  Gość portalu: niezalogowany napisał(a):

                  > To prawda, ale faktem jest, ze artykul napisano dosc niejasno. Niektore
                  > informacje rzeczywiscie sa, ale jakby "miedzy wierszami". Trzeba sie domyslac
                  i
                  >
                  > zastanawiac nad sensem zdan, a to niedobrze.

                  Tu się zgadzam, można by ten artykuł napisać jaśniej.
                  W szczególności: "Jednak dopiero w 1862 roku okazało się, że Psia Gwiazda,
                  zwana od tej pory Syriuszem A, nie przemierza galaktycznych bezdroży samotnie."
                  No dobra, zależy co kto rozumie przez "okazało się", ale jeśli się wspomina
                  rok 1862 to należałoby wspomnieć też 1844 (na co zresztą zwraca uwagę sothis).
                  Albo w ogóle sobie darować daty. To jest największa usterka jaką widzę, chociaż
                  jest jeszcze parę niedopowiedzeń (które już na pewno błędami nie są, najwyżej
                  mogą coś źle zasugerować osobom nieodpornym na sugestię ;-)).

                  > Na marginesie: zastanawia mnie, dlaczego do niezbyt dlugiego artykulu
                  potrzeba
                  > az dwoch autorek. Poza tym, czy dziela honorarium na pol, czy dostaja
                  podwojne?

                  Zważywszy, że jedna z autorek jest doktorem z CAMK-u (w Wawie), to podejrzewam,
                  że druga jest z zawodu dziennikarzem. Być może dziennikarz napisała artykuł po
                  konsultacjach z naukowcem, a naukowiec była jeszcze tak uprzejma, że sprawdziła
                  potem tekst pod kątem merytorycznym. Możliwe, że w redakcji wycięli część
                  tekstu, co by tłumaczyło niektóre niedopowiedzenia.
                  Ale to tylko takie moje domniemania ;-)
                  • europitek Re: To prawda, ale... 24.12.05, 00:52
                    To co wyżej pisaleś Ty i niektózy inni można spróbować podsumować tak:
                    naukowcy (i generalnie fachowcy) mają kłopot w komunikacji z "ciemnym ludem", bo
                    nie wiedzą, co ten "lud" ma w głowach - co wie, a czego nie wie. Budują swoje
                    wystąpienia na różnych oczywistościach (dla nich samych) i potem "ciemny lud", a
                    czasami nawet "trochę oświecony", musi czytać między wierszami lub ciągnąć
                    delikwenta za język. To jest chyba konsekwencja (taka moja teoryjka) braku
                    rozmów na tematy "fachowe" z własnym otoczeniem pozazawodowym (rodzina,
                    znajomi). Nawet sześciolatkowi można wyjaśnić różne ukryte zależności i dość
                    skomplikowane procesy - trzeba tylko próbować.
                    • Gość: gosc Nie, to dziennikarze maja klopoty w pisaniu IP: *.chello.pl 24.12.05, 01:38
                      popularnonaukowym. Jest duza roznica pomiedzy napisaniem czegos jasno dla
                      przecietnego czlowieka, a przekreceniem i splyceniem.

                      A jak to zrobic - radze poczytac Verne'a jak Profesor Paganel tlumaczyl
                      Indianinowi co to jest rownoleznik geograficzny, albo uczyc sie czytajac
                      obowiazkowo np. Swiat Nauki.

                      A co do 'przecietnego czlowieka': wydaje mi sie bystrzejszy od przecietnego
                      dziennikarza.
                    • Gość: rafal Re: To prawda, ale... IP: *.bb.online.no 24.12.05, 06:29
                      mam podobne zdanie bo sprobowalem i rozumieja...rzeczywiscie sporo i ok
                      • Gość: rafal Re: To prawda, ale... IP: *.bb.online.no 24.12.05, 06:39
                        siedze wtych zagadnieniach ale od strony spinu wlsciwie spinow elektronow!
                        czasteczek z atomow wodoru! i wielu naukowcow nalezy zreedukowac bo sie nam
                        wyskneli a pensje i opini majja jak ROIX SOLEI

                        Czy wiedza ta może pochodzić od kosmitów? Co się stanie jeśli naukowcy odkryją
                        pewnego razu trzecią gwiazdę krążącą wokół Syriusza? Czy Dogonowie to sprytni
                        oszuści czy lud, który miał naprawdę kontakt z obcą cywilizacją? Skąd
                        prymitywne plemię afrykańskie posiada tak rozległą wiedzę astronomiczną? Czy
                        uzyskamy kiedyś zadowalające odpowiedzi na nasze pytania?
                        • Gość: rafal Re: To prawda, ale... IP: *.bb.online.no 24.12.05, 14:46
                          Gość portalu: rafal napisał(a):

                          > siedze w tych zagadnieniach ale od strony spinu ..wlasciwie spinow hyro-
                          elektronow!
                          > czasteczek zbudowanych z albo z samych atomow wodoru!
                          i wielu naukowcow nalezy zreedukowac bo sie nam
                          > wymskneli a pensje i opinie maja jak ROIX SOLEI naprawde zaprawde
                          do szkoly ostnich 3 lat a wszystkie korupcje padna i lepiej bedzie na tyn Bozym
                          Swiecie (nawet dzieci to rozumieja ale nie doradcy do spraw paliw GW bush

                          wchodzi szybkimi krokami nowy rok , ktorego swiat nie zapomni ze wzgledu na
                          nowe wlasciwosci wodoru i innych zwizkow i kolugacji submercji = reequalizacji
                          powlok atomow na sposob , ktorego nikt do tej pory nie przewidzial
                          > Czy wiedza ta może pochodzić od kosmitów? Co się stanie jeśli naukowcy
                          odkryją
                          > pewnego razu trzecią gwiazdę krążącą wokół Syriusza? Czy Dogonowie to sprytni
                          > oszuści czy lud, który miał naprawdę kontakt z obcą cywilizacją? Skąd
                          > prymitywne plemię afrykańskie posiada tak rozległą wiedzę astronomiczną? Czy
                          > uzyskamy kiedyś zadowalające odpowiedzi na nasze pytania?
                          • Gość: rafal Re: To prawda, ale... IP: *.bb.online.no 24.12.05, 14:54
                            i to jest tak powazne jak przyszlosc PAN-u i kraju
                            Polacy pomyslcie nimnozszko a zmienicie ten juxz tak paskudny i zacpany
                            konserwa swiat nauki

                            Jest cos poza Einsteinem i Bohrem na co najwyzszy czas
                            My mamy gegeracje 1952 53 etc co naprawde chciala nowego i wielu z tego
                            boomu nie ma pracy ale ma niesamowita glowe. z Warszawy to bylo miasto
                            naszych czasow i po 15 ltach widze ze fajne i mocne
                            Warszawa i ludzie Warszawy calkiem wolni (brak pracy to ogromna wolnosc slowa i
                            zdarzen w zyciu to ogrona sila przebicie ito nalezy wykorzystac moi drodzy a
                            nie rabac arbow bo ropa tryska tylko dla debili szeloga a swiat idzie ku
                            retorsji ropy
                            800% na gieldzie w 14 miesiecy , ktore ja mialem 1999 do 2001 aug
                            to moze byc referencja ma amen w tym slowniczku zyczen dla rodakow
                            glowa do gory w nowym roku sporej juz wiedzy i pokrak politycznych
                            • Gość: rafal Re: To prawda, ale... IP: *.bb.online.no 24.12.05, 14:56
                              poprostu walic inteligentnie po lbie wiedza i sprawdzonymi historycznie
                              argumentami a lewakow tych co tzymaja rowno na afisze
                              • pomruk Re: To prawda, ale... 24.12.05, 16:04
                                Po pierwsze-nie jest w dobrym stylu odpowiadanie samemu sobie, mnożące posty.
                                Po drugie- co do Dogonów, to ich kontakt z "współczesna cywylizacją" przypadł na
                                taki okres, gdy właśnie odkryto Syriusza B i były podejrzenia o istnieniu
                                Syriusza C. Ot, i cała tajemnica.
                                • Gość: rafal Re: To prawda, ale... IP: *.bb.online.no 25.12.05, 20:19
                                  Ja wezme ksiake o prymitywnej sztuce Dogonow i znajde napweno jakies ciekawe
                                  wzory tak to juz bywa w tej dziedzinie
                                  Jest wiel plemion , ktore mialy do czynienia z UFO To widac w ich vizualizacjach
                                  • Gość: Marta. Re: To prawda, ale... IP: *.dhcp.inet.fi 25.12.05, 22:18
                                    To weź. Weź jakąkolwiek książke o jakielkolwiek sztuce. Choćby
                                    najprymitywniejszej. Wzory, jakie tam znajdziesz, na pewno będą dla Ciebie
                                    kształcące.
                                    Każde wzory będą dla Ciebie kształcące.
                                    I może ta książka zajmie Cię na jakiś czas.
                                    Dasz odetchnąć innym od siebie.
              • sothis666 Re: Nierozumienie czytanego tekstu, znowu... 27.12.05, 02:05
                Gość portalu: jeroh napisał(a):

                > Nic w tym zdaniu nie zaprzecza faktowi, że w 1862 r. Clark jako pierwszy
                > dostrzegł Syriusza B. Sothis, jakbyś przeczytał i zrozumiał, co jest napisane
                > trochę niżej w artykule, to byś wiedział, że "wreszcie" odnosi się do
                > do ostatnich lat.

                No i sam popatrz co napisałeś (z całym Szacunkiem).
                To jest GW a nie Acta Astronomica czy Science.
                Żeby rozszyfrować ten tekst, trzeba wiedzieć kto to Bessel, Clark, znać daty i okres obiegu dla składników Syriusza. I jeszcze to skojarzyć. Nie za dużo na jednego z ilus-tam-set tysięcy czytelników GW?
                Dla nich 'wreszcie' znaczy li tylko że 'wczesniej się nie dało'.
                Podtrzymuję zatem, że Clark ma prawo się przewracać.
                Tekst winien być skonstruowany tak, by nie było watpliwości co do stanu wiedzy przeszłej, obecnej i charakteru nowych wyników.
                Nie oszukujmy się, to nie jest trudne.
                No chyba że -jak sugerujesz- redakcja coś 'pocięła'.
                W takim jednak wypadku- trzeba by odciąć dłoń trzymającą nożyczki:)

                • Gość: p. Re: Nierozumienie czytanego tekstu, znowu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.05, 04:02
                  sothis666 napisał:
                  ...
                  > Żeby rozszyfrować ten tekst, trzeba wiedzieć kto to Bessel, Clark, znać daty
                  > i
                  > okres obiegu dla składników Syriusza. I jeszcze to skojarzyć. Nie za dużo na
                  > jednego z ilus-tam-set tysięcy czytelników GW?
                  > Dla nich 'wreszcie' znaczy li tylko że 'wczesniej się nie dało'.

                  Ale dla tych co czytaja GW nie od dzisiaj wiadomo, ze artykuly w dziale
                  nauka edukuja w specyficzny sposob ;-)
                  Mnie osobiscie tez nie podobaja sie artykuly w formie rebusow,
                  ale dla przecietnego czytelnika takich artykulow moze to nawet
                  bardziej skuteczna forma popularyzowania nauki.

                  Jesli ktos zrozumie cos niewlasciwie a potem ktos inny mu
                  to wytknie to poczuje sie bardziej zmobilizowany do samodzielnej
                  weryfikacji tresci takiego, czy innych arytkulow poprzez inne
                  zrodla w sieci.

                  W czasach gdy nie mielismy powszechnie takich mozliwosci
                  Twoja krytyka miala by racje bytu.
                  Dzisiaj jednak to zwykle czepialstwo, przynajmniej jesli
                  idzie o ten konkretny artykul.

                  W pewnym sensie jest on napiasny i zredagowany w sposob
                  optymalny. Tzn. jest maksymalnie niejasny pomimo tego ze
                  nie zawiera bledow merytorycznych.
                  I o to chyba autorkom chodzilo.

                  > Podtrzymuję zatem, że Clark ma prawo się przewracać.
                  > Tekst winien być skonstruowany tak, by nie było watpliwości co do stanu
                  > wiedzy przeszłej, obecnej i charakteru nowych wyników.

                  Yylko kto by to wtedy chcial przeczytac do konca ?
                  Przynajmniej z tych setek tysiecy ktorzy ja Ty nie
                  zrozumia formy tego tekstu i nie zastosuja wlasciwego
                  sposobu interpretacji jego tresci.

                  > Nie oszukujmy się, to nie jest trudne.

                  Nie jest to trudne, ale dla wielu milosnikow
                  np. Warcrafta moglo by byc zbyt nudne ;-)

                  > No chyba że -jak sugerujesz- redakcja coś 'pocięła'.
                  > W takim jednak wypadku- trzeba by odciąć dłoń trzymającą nożyczki:)

                  Albo zmienic zrodlo swojej wiedzy ;-)
                  na bardziej kompatybilne z wlasnymi wymaganiami--.



                  • europitek Re: Nierozumienie czytanego tekstu, znowu... 27.12.05, 06:58
                    Moim zdaniem tekst jest skrócony pod ilość wolnego miejsca na kolumnie. Takie
                    notatki robią w ten sposób, że pierwszy "rozdział" zawiera skrót wszystkiego, co
                    mają do powiedzenia, a reszta tekstu idzie do druku, jeśli się zmieści.
                    Poza tym nie liczyłbym, że "zjadacze telewizji" po przeczytaniu takiego "rebusa"
                    będą gdzieś szukać pogłębionej informacji, w razie wpadki w rozmowie z kimś
                    dobrze zorientowanym w temacie.
                    • Gość: niezalogowany Kometowany tutaj artykul to przyklad, jak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 16:20
                      NIE nalezy pisac tekstow popularnonaukowych. Autorki probowaly wlozyc zbyt duzo
                      jajek do jednego koszyka, no i zrobila sie jajecznica ;) Zamiast zostawic
                      problem supernowych typu Ia na jakas inna okazje, nalezalo wiecej - i w sposob
                      bardziej uporzadkowany! - napisac o Syriuszu B i bardzo ciekawej historii jego
                      badan (o ile pamietam, to pierwszy odkryty bialy karzel) oraz w ogole o bialych
                      karlach (to wazne obiekty w astronomii; w koncu Chandrasekhar dostal Nobla za
                      opisanie ich struktury). Nalezalo tez powiedziec, na czym polega nowatorstwo
                      badan Barstowa i wspolpracownikow. Dla niezorientowanego czytelnika artykulu
                      mogloby wynikac, ze pomiar grawitacyjnego redshiftu przeprowadzono po raz
                      pierwszy, a to przeciez nieprawda.
                    • Gość: p. Re: Nierozumienie czytanego tekstu, znowu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.05, 17:25
                      europitek napisał:
                      ...
                      > Poza tym nie liczyłbym, że "zjadacze telewizji" po przeczytaniu
                      > takiego "rebusa"
                      > będą gdzieś szukać pogłębionej informacji, w razie wpadki w rozmowie z kimś
                      > dobrze zorientowanym w temacie.

                      Jesli nie beda to tym bardziej szkoda dla nich szczegolowych
                      wyjasnien.
                      Takie wyjasnienia bylyby bardzo cenne dla zainteresowanych tematem
                      w przypadku gdyby dostep do nich byl czasochlonny.
                      Obecnie jednak mozna je znalezc stosunkowo szybko.
                      Znacznie wiecej czasu zajmuje przeczytanie i zapamietanie
                      tego typu informacji niz ich wyszukanie, wiec nie sa one tak
                      bardzo cenne.
                      Dlatego w tym przypadku nie czepialbym sie autorek.

                      Gorzej gdy redaktor probuje nieudolnie popularyzowac
                      cos czego nie mozna znalezc latwo w sieci nie dysponujac
                      odpowiednim przygotowaniem.
                      Wtedy pozostaje jedynie liczyc na dobrych ludzi ktorzy
                      wytkna autorowi/autorom ignorancje i sprostuja redaktorskie
                      dyrdymaly.
                      • europitek Re: Nierozumienie czytanego tekstu, znowu... 27.12.05, 19:36
                        Generalnie masz rację, ale w szczegółach, to nie do końca, bo znakomita
                        większosć "zjadaczy telewizji" nie jest zainteresowana działem "Nauka" "GW".
                        Bardziej interesują się nim "zjadacze" innych rzeczy.(:])
                        A jest jeszcze jedna ciekawa rzecz - tak na marginesie. Otóż - przynajmniej w
                        moim przypadku (Warszawa) - czas nabycia "GW" jest nawet trochę krótszy niż inne
                        sposoby zdobycia informacji (Internet, biblioteka, księgarnia). (W przypadku
                        Internetu liczyłem czas od momentu włączenia komputera.)
                        • pomruk Re: Nierozumienie czytanego tekstu, znowu... 27.12.05, 19:47
                          No i wyszła wam dyskusja: jak popularyzowac nauke? do kogo właściwie ma byc
                          skierowana? Hej, ale to juz nie o Syriuszu ;) To temat poważny i osobny, jak
                          sądzę. Moze by założyć osobny watek? Sam tego nie zrobię, bo nie mam ochoty
                          dyskutować z jedną poważną osobą. (podczas gdy 10 innych poważnych milczy).
                        • Gość: p. Re: Nierozumienie czytanego tekstu, znowu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.05, 05:23
                          europitek napisał:
                          ...
                          > A jest jeszcze jedna ciekawa rzecz - tak na marginesie. Otóż - przynajmniej w
                          > moim przypadku (Warszawa) - czas nabycia "GW" jest nawet trochę krótszy niż
                          > inne
                          > sposoby zdobycia informacji (Internet, biblioteka, księgarnia). (W przypadku
                          > Internetu liczyłem czas od momentu włączenia komputera.)

                          Mylisz tu jednak zajawke z faktycznym zrodlem informacji.
                          Dostep do zajawki jest latwy, ale tak bylo tez w pzreszlosci.

                          Teraz rowniez jest latwo dotrzec do wlasciwych zrodel
                          (w wielu przypadkach)
        • Gość: rafal Re: Danikena czytałeś czy co? IP: *.bb.online.no 24.12.05, 06:20
          egipt za faraonow wiedzial o pulsarze i go co najwazniejsze narysowal w
          heroglifach , wlasne tego sirusza.

          w dodatku wiele innych kultur yez podaje symbole swiadczace o podwojnosci ale
          tez o funkcji co oznacza ze mieli huble wczesniej niz my albo wyniesli to z
          jakiejs szkoly!
      • europitek Re: Dla Dogonów to żadna nowina 23.12.05, 04:35
        Dzięki. Teraz już wiem, że to pewnie czarownicy Dogonów "zagnieździli się" w
        mojej pamięci i w głębokim ukryciu niecnie spiskują. No i proszę, a jednak
        magia,to potęga.
        • Gość: rafal Re: Dla Dogonów to żadna nowina IP: *.bb.online.no 24.12.05, 06:54
          czy europitek moze jeszcze raz cos wniesc bo ciekawie i intuicyjnie sie wynosi
          ponad g naukowe w tym fenomenalnym temacie
    • t0g Re: Poczerwienienie fotonow daje sie chyba 23.12.05, 11:11
      zmierzyc nawet w ziemskim polu grawitacyjnym - przy pomocy Efektu Mossbauera.
      Cos mi chodzi po glowie, ze taki eksperyment zrobiono mniej wiecej cwierc wieku
      temu (ale nie gwarantuje, ze nie łżę - może byl tylko taki projekt?).

      Musze sprawdzic. Coś mi sie kołacze w pamięci, ze to zrobiono w jakimś szybie
      kopalnianym. Oczywiscie jesli fotony "spadaly", to ulegaly "poniebieszczeniu".

      • meehow1 Znaczenie badań Barstowa & Co. 23.12.05, 13:00
        Poczerwienienie grawitacyjne zmierzono już dla wielu białych karłów. Wyniki
        Barstowa and Company są jedynie precyzyjniejsze od poprzednich. Oczywiście ma
        to duże znaczenie naukowe, gdyż pozwala dokładniej poznać strukturę białych
        karłów, a tym samym - bardzo gęstej materii, ale nie ma rangi przełomowego
        odkrycia. Artykuł, napisany w stylu piątkowego wypracowania uczennicy klasy
        szóstej, przedstawia całe zagadnienie na zasadzie "Ło Jezuśku, czegój to te
        mundre uczone nie wymyślom!", co jest zdziebko mylące.
      • pomruk Re: Poczerwienienie fotonow daje sie chyba 23.12.05, 13:55
        Był to eksperyment Pounda i Rebki, rok 1960, MIT. (a więc prawie pół wieku
        temu...). Wykazano (rzeczywiście Moessbauerem) zmianę upływu czasu na wysokości
        22m. Ale to chyba nie była kopalnia, coś mi sie tak kojarzy, że Instytut był
        wysoki - ale głowy nie dam.
        • stefan4 Re: Poczerwienienie fotonow daje sie chyba 23.12.05, 14:10
          pomruk:
          > Wykazano (rzeczywiście Moessbauerem) zmianę upływu czasu na wysokości 22m.

          Czy mógłbyś dyletantowi przybliżyć metode Moessbauera? Proszę...

          pomruk:
          > Ale to chyba nie była kopalnia, coś mi sie tak kojarzy, że Instytut był
          > wysoki - ale głowy nie dam.

          Nie musiał być bardzo wysoki. 22 metry to tak mniej więcej 8-pietrowy budynek.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • pomruk Re: Poczerwienienie fotonow daje sie chyba 23.12.05, 21:22
            Zjawisko Moesbauera polega na emisji albo absorpcji kwantu gamma przez atom, kt.
            znajduje się w sieci krystalicznej. Ponieważ znajduje się on w sieci, energia
            pochłonięta allo wydzielona "rozkłada" się na sieć, dzięki czemu częstotliwość
            jest b. dokładnie określona. Mówiąc inaczej-szerokość linii widmowej jest b, wąska.
            I właśnie na tym polegał ekspryment - promieniowanie emitowane na pewnej
            wysokości nie zostało całkowicie pochłonięte na innej, gdyż róznica w potencjale
            grawitacyjnym była już wystarczająca, by czas biegł inaczej, co za tym -
            częstotliwość była już nieco inna.
            A różnica wyskości wynosiła 22 metry- niesamowite, co?
            • stefan4 Re: Poczerwienienie fotonow daje sie chyba 23.12.05, 22:40
              pomruk:
              > Zjawisko Moesbauera polega na
              [...]

              Aha, dziękuję za wyjaśnienie. A czy moge prosić o więcej?
              • meehow1 Re: Poczerwienienie fotonow daje sie chyba 23.12.05, 23:18
                stefan4 napisał:

                >
                > Otóż leci sobie foton, powiedzmy, niebieski, wpada w pobliże masywnej gwiazdy
                i
                > z powodu jej grawitacji staje się czerwony. To znaczy, że stracił energię:
                > ,,zostawił'' jej część w okolicy gwiazdy.

                Akurat jest na odwrót - to foton oddalający się od gwiazdy staje się bardziej
                czerwony (energia jego maleje).

                Przyczynę tego można łatwo zrozumieć na podstawie zasady zachowania energii.
                Najpierw wyobraźmy sobie, że z gwiazdy wystrzeliliśmy nie foton, ale jakąś
                rakietę. Tu sytuacja jest dobrze znana: całkowita energia rakiety (kinetyczna +
                potencjalna) musi być zachowana; ponieważ w miarę oddalania się od gwiazdy jej
                energia potencjalna rośnie (dokładniej: staje się mniej ujemna), energia
                kinetyczna musi maleć, czyli rakieta porusza się coraz wolniej.

                Analogicznie musi maleć energia fotonu, gdy oddala się od gwiazdy. Tyle że
                foton nie może zmniejszyć szybkości, bo musi poruszać się z prędkością światła.
                Wydłuża zatem swoją falę, co prowadzi do jego poczerwienienia.

                > W jakiej postaci ją zostawił? Co
                > taki przelot fotonu zmienił w samej gwieździe? Czy wzrosła jej temperatura?
                W
                > wyniku jakiego procesu?

                Jeżeli foton tylko przeleciał koło gwiazdy (po torze zakrzywionym), to
                praktycznie nic się nie zmieniło. Najpierw - zbliżając się - zyskał trochę
                energii, a potem - oddalając - z powrotem ją oddał. Jeżeli zaś został
                wyemitowany przez gwiazdę, to znacznie większy wpływ na jej strukturę ma sama
                emisja fotonów (oczywiście nie jednego, tylko całego silnego strumienia;
                energia jednego fotonu to pryszcz w porównaniu z całkowitą energią gwiazdy).
                Niestety, co się wtedy dzieje, nie da się przedstawić w kilku zdaniach, gdyż
                procesy wewnątrz gwiazd (a emisja fotonów jest tylko jednym z wielu sprzężonych
                ze sobą) są opisane przez mocno nieliniowy układ równań. Właściwie jedyną
                (zresztą - całkiem skuteczną) metodą stwierdzenia, co się wtedy dzieje, jest
                rozwiązanie tego układu na komputerze. W zależności od sytuacji odpowiedzi są
                różne: gwiazda może puchnąc, ale i kurczyć się, stygnąć, rozgrzewać... Wszystko
                zależy od etapu rozwoju, na jakim gwiazda się znajduje.
                • stefan4 Kiedy fotony się rumienią... 24.12.05, 00:41
                  stefan4:
                  > Otóż leci sobie foton, powiedzmy, niebieski, wpada w pobliże masywnej gwiazdy
                  > i z powodu jej grawitacji staje się czerwony. To znaczy, że stracił energię:
                  > ,,zostawił'' jej część w okolicy gwiazdy.

                  meehow1:
                  > Akurat jest na odwrót - to foton oddalający się od gwiazdy staje się bardziej
                  > czerwony (energia jego maleje).

                  Dzięki, ale nie całkiem o to mi szło. Ten foton był niebieski, kiedy był daleko
                  od gwiazdy; ale potem znalazł się w jej silnym polu grawitacyjnym i czas mu
                  zaczął płynąć wolniej. Wobec tego spadła mu częstotliwość i dla obserwatora
                  zewnętrzengo stał się czerwony.

                  Kolor fotonu zależy od obserwatora; w takim razie i energia fotonu zależy od
                  obserwatora. Ale tutaj gwiazda i obserwator nijak nie zmienili wzajemnego
                  położenia ani prędkości. Zmieniła się tylko odległość fotonu do gwiazdy
                  • meehow1 Re: Kiedy fotony się rumienią... 24.12.05, 01:26
                    stefan4 napisał:

                    >
                    > Ten foton był niebieski, kiedy był daleko
                    > od gwiazdy; ale potem znalazł się w jej silnym polu grawitacyjnym i czas mu
                    > zaczął płynąć wolniej. Wobec tego spadła mu częstotliwość i dla obserwatora
                    > zewnętrzengo stał się czerwony.

                    Nie można tak na to patrzeć. Nie można stworzyć układu odniesienia
                    poruszającego się z prędkością światła i mierzyć w nim czasu. Fotonowi czas nie
                    może płynąć wolniej lub szybciej; dla obiektów poruszających się z prędkością
                    światła czas w ogóle nie płynie. To jedna z większych trudności koncepcyjnych
                    teorii względności. Można podać tylko energię fotonu: w pobliżu gwiazdy jest
                    ona większa, w oddali - mniejsza.


                    >
                    > Kolor fotonu zależy od obserwatora; w takim razie i energia fotonu zależy od
                    > obserwatora. Ale tutaj gwiazda i obserwator nijak nie zmienili wzajemnego
                    > położenia ani prędkości. Zmieniła się tylko odległość fotonu do gwiazdy
                    • stefan4 Re: Kiedy fotony się rumienią... 24.12.05, 01:54
                      meehow1:
                      > Nie można tak na to patrzeć. Nie można stworzyć układu odniesienia
                      > poruszającego się z prędkością światła i mierzyć w nim czasu.

                      Jasne, ale ja nie chcę związywać żadnego układu z fotonem. Obserwator jest
                      daleko, inercjalny, i względem niego gwiazda jest nieruchoma
                      • meehow1 Re: Kiedy fotony się rumienią... 24.12.05, 02:56
                        stefan4 napisał:

                        > Obserwator jest daleko, inercjalny, i względem niego gwiazda jest nieruchoma -
                        - tylko że bardzo
                        > masywna. Z daleka zza gwiazdy przyleciał niebieski foton i znalazł się bardzo
                        > blisko niej. Jaki teraz jest jego kolor dla tego Obserwatora?
                        >
                        > Niezręcznie mi o to pytać, bo obserwator oczywiście nie ,,widzi'' tego fotonu;
                        > jak go zobaczy, to będzie znaczyło, że foton już jest u niego w oku a nie
                        blisk
                        > o
                        > gwiazdy. Ale czy to wyklucza możliwość rozpatrywania jego koloru, kiedy był
                        > blisko gwiazdy?

                        W takim ujęciu foton będzie jeszcze bardziej niebieski.

                        > Twoja analogia z rakietą wymaga, żeby rozpatrywać energię potencjalną fotonu.
                        > Bo rozumiem, że energia fotonu, ta proporcjonalna do częstotliwości, to jest
                        > jakby odpowiednik energii kinetycznej, prawda? Mnie trochę niepokoi, że
                        energia
                        > potencjalna powinna być proporcjonalna do masy spoczynkowej, która w tym
                        > przypadku wynosi zero. Zapewne źle kombinuję relatywistyczne wersje wzorów na
                        > te energie.
                        >
                        > Jeśli zrozumiem, jak liczyć energię potencjalną fotonu, to chyba już będę
                        > wszystko wiedział.
                        >

                        Może dajmy sobie spokój z pojedynczym fotonem, bo energia gwiazdy jest
                        nieporównywalnie większa (co do bezwzględnej wartości). Jeśli się nie
                        pieprznąłem w oszacowaniach, to energia potencjalna Słońca to - co do rzędu
                        wielkości - minus 10^48 ergów; energia białego karła - minus 10^50 ergów;
                        energia fotonów gamma - 10^(-6) ergów. Tak więc pojedynczy foton nie jest w
                        stanie nic gwieździe zrobić .

                        Jeżeli dostarczymy lub odbierzemy gwieździe jakąś istotną część jej energii (na
                        przykład zrzucimy na nią ogromną bryłę), to konfiguracja atomów w jej wnętrzu
                        ulegnie zmianie. Ale jaka będzie nowa konfiguracja, trudno przewidzieć.
                        Załóżmy, że mamy do czynienia ze stabilną gwiazdą, której dostarczamy energię.
                        Wówczas energia potencjalna gwiazdy staje się mniej ujemna. Na pozór mogłoby
                        się wydawać, że gwiazda się rozedmie. Ale jeżeli się rozedmie, to temperatura w
                        jej wnętrzu spadnie, co spowoduje, że spadnie tempo reakcji jądrowych. Z tego
                        powodu temperatura będzie dalej spadać, a tym samym obniży się ciśnienie w
                        warstwach centralnych i nie będzie w stanie podtrzymywać warstw zewnętrznych.
                        Gwiazda znowu się skurczy. Po jakimś czasie powstanie nowa stabilna
                        konfiguracja, ale bez wykonania obliczeń na komputerze nie można powiedzieć,
                        jaka. W grę wchodzi zależność tempa produkcji energii od temperatury, gęstości
                        i składu chemicznego, zależność tempa transportu energii na zewnątrz od tych
                        samych czynników, i jeszcze kilka innych pomniejszych zależności ;)
              • absurdello Re: Poczerwienienie fotonow daje sie chyba 23.12.05, 23:49
                Energia fotonu = h * f

                h - stała Plancka
                f - częstotliwość (im wyższa tym światło niebieściejsze (ograniczamy się do
                zakresu widzialnego).
                Jeżeli energia fotonu spadnie to spadnie też częstotliwość, bo stała Plancka
                zażądała by jej nie zmieniać !

                Co temperatury gwiazdy i jej wzrostu, hm być może ale zmierzenie tego wzrostu
                mogło by być problematyczne.
                Dla fotonu fioletowego energia wynosi ok. 5e-19 J (czego ten Plancek zrobił
                taką małą stałą 6.625e-32 Js ?)
                Dla fotonu czerwonego energia wynosi ok. 2.82e-19 J
                Różnica użyta do dogrzania gwiazdy: 2.18 e-19 J i tu powstaje problem czy ona
                to zauważy ?
        • t0g Re: Zgadza sie, nie kopalnia, tylko wieza. 24.12.05, 11:22
          Wysluchalem seminarium na ten temat gdzies w koncu lat 60-tych, wiec juz
          szczegolow nie pamietalem.

          O Efekcie Mossbauera moge cos napisac, tylko nie zaraz, bo z powodu przygotowan
          swiatecznych teraz ledwie na oczy widze. Pomruk juz wyjasnil zasadnicze punkty.
    • mike1976 Re: Karzeł u boku Syriusza 23.12.05, 12:26
      Przeczytałem tytuł i myślałem, że to znowu o Kaczyńskim :)))
    • morsick Rzetelności dziennikarskiej ciąg dalszy. 23.12.05, 17:47
      Zjawisko często zachodzące w układach podwójnych polegające na "podkradaniu"
      gazu przez białego karła a potem jego eksplozji, zwane "nową", nie ma nic
      wspólnego ze zjawiskiem "supernowej", które kończy życie masywnej gwiazdy.
      "Nowa" zwykle występuje cyklicznie i ma znacznie mniejszą moc niż "supernowa".
      Ciekawe, czy dziennikarzyny Gazetki dostają premie za wypisywanie głupot?
      • Gość: kk Re: Rzetelności dziennikarskiej ciąg dalszy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.05, 18:11
        pl.wikipedia.org/wiki/Supernowa
        imagine.gsfc.nasa.gov/docs/science/know_l2/supernovae.html
        itp - to by było na tyle ....
      • meehow1 W tym wypadku zwracam honor autorkom. 23.12.05, 18:45
        Sprawa akrecji materii na białego karła w układach podwójnych
        (czyli "przelewania się" gazu z drugiej, zwykłej gwiazdy) jest dość
        skomplikowana. Gdy tempo przepływu masy jest odpowiednie, a masa białego karła
        niezbyt wielka, materia kumuluje się na jego powierzchni i stopniowo rozgrzewa.
        Gdy osiągnie wystarczająco wysoką temperaturę, następuje ogromny wybuch
        termojądrowy, zwany nową klasyczną (nie należy mylić z nowymi karłowatymi i
        nowymi powrotnymi, w których mechanizmy wybuchów są inne). Wybuchy takie
        powtarzają się co dziesiątki lub setki tysięcy lat. W trakcie wybuchów więcej
        materii jest wyrzucane w przestrzeń niż zbiera sie między wybuchami na
        powierzchni białego karła. Tak więc z biegiem czasu masa białego karła maleje.

        Inaczej jest w sytuacji, gdy początkowa masa białego karła jest duża, tzn.
        bliska maksymalnej masie tych obiektów (1,4 masy Słońca). Wówczas wskutek
        akrecji masa białego karła rośnie, aż wreszcie osiąga wartość graniczną. Wtedy
        właśnie następuje wybuch supernowej typu Ia.

        Autorki mają więc rację. Przyznaję jednak, że wstawka o supernowych w artykule
        o Syriuszu pojawiła się jak Piłat w Credo... ;)
        • morsick No cóż, trochę się pospieszyłem z tym tekstem, 23.12.05, 20:29
          rzeczywiście ten typ eksplozji może być określany mianem "supernowej", tylko
          odpowiedniej kategorii. Dla mnie supernowa to była zwykle ostatnia faza z życia
          (nad)olbrzymów, co jak widać nie do końca się zgadza:)
    • Gość: p-aR-keR Re: Karzeł u boku Syriusza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.05, 15:09
      A co z Syriuszem C? Kiedy doczekamy się jego zdjęcia i ścisłych parametrów?
      • pomruk Re: Karzeł u boku Syriusza 24.12.05, 15:58
        Rozczaruję Cię - Syriusza C po prostu nie ma.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka