Dodaj do ulubionych

Jak wieje wiatr?

31.12.05, 17:03
Otóż odśnieżając dziś w pocie pleców (czoło miałem chłodzone) podwórko, czy to
odrzucałem ten śnieg w lewo, czy w prawo, wiatr zwiewał na mnie sporą jego
część z powrotem.
Zadałem więc sobie pytanie, jak ten wiatr wieje, że takie cuda potrafi, acz
jedyną odpowiedź, jaka w tych warunkach wydała mi się adekwatną, pomijała
fizyczne przyczyny i sposób, a brzmiała: SPRAWIEDLIWIE.
Widocznie za cały ten rok mi się należało, przynajmniej za śmiałość odzywania
się na Forum Nauka mimo świadomości własnych braków i ograniczeń.
Ale życząc wszystkim piszącym i czytającym na FN wszystkiego najlepszego w
Nowym Roku, nie obiecuję, że nie będziemy się tu już spotykać.
Pozdrawiam wszystkich.
Obserwuj wątek
    • dokowski wiruje 02.01.06, 09:47

      • t0g Re: Kiedy mialem 4 lata,... 02.01.06, 10:11
        ...bylem przekonany, ze drzewa poruszaja galeziami i z tego robi sie wiatr.

        Kiedy moja starsza corka miala 4 lata, zadalem jej pytanie, skad bierze sie
        wiatr - i bylem bardzo zdziwiony, gdy sie okazalo, ze ona dokladnie tak samo
        myslala.
        • dokowski Re: Kiedy mialem 4 lata,... 02.01.06, 15:16
          t0g napisał:

          > ona dokladnie tak samo myslala.

          Sugerujesz wpływ genów?

          Ja w swojej rodzinie niczego podobnego nie zauważyłem.
          • llukiz Re: Kiedy mialem 4 lata,... 02.01.06, 22:51
            > Sugerujesz wpływ genów?

            Bardzo możliwe. Dla mnie wiatr zawsze wiał tak po prostu z daleka :)
          • t0g Re: Kiedy mialem 4 lata,... 02.01.06, 23:52
            Moze nie genow, ale otoczenia. Zarowno ja, jak i moja corka mielismy fart o
            tyle, ze w wieku 4 lat mieszkalismy w domach z duzym ogrodem, w ktorych rosly
            wysokie lisciaste drzewa.

            Gdybym w wieku 4 lat mieszkal w bloku w centrum duzego miasta, to moze by mi
            nigdy takie wyjasnienie pochodzenia wiatru nie pprzyszlo do glowy. Ale moi
            rodzice zmienili locum na takie wlasnie, gdy ja juz mialem lat 7. Z okien nowego
            mieszkania zadnych drzew juz w ogole nie widzialem.

            Moje i mojej corki wyjasnienie natury wiatru polegalo na bardzo prostym i bardzo
            powszechnym bledzie: pomylenia przyczyny ze skutkiem. Mnie ta sprawa duzo
            nauczyla, wczesnie w zyciu uswiadomilem sobie, ze do analizy powiazan
            przyczynowo-skutkowych trzeba podchodzic z rozwaga, bo latwo popelnic omylke.

            Niestety bardzo wielu ludzi nie jest w stanie nauczyc sie poprawnej analizy
            zwiazkow przyczynowo-skutkowych i nawet w dojrzalym wieku przy rozlicznych
            okazjach myla oni skutek z przyczyna.
            • dokowski Zawsze mieszkałem otoczony drzewami przed i po... 03.01.06, 15:37
              t0g napisał:

              > mieszkalismy w domach z duzym ogrodem, w ktorych rosly
              > wysokie lisciaste drzewa.
              >
              > Gdybym w wieku 4 lat mieszkal w bloku w centrum duzego miasta, to moze by mi
              > nigdy takie wyjasnienie pochodzenia wiatru nie pprzyszlo do glowy. Ale moi
              > rodzice zmienili locum na takie wlasnie, gdy ja juz mialem lat 7

              ... przeprowadzce, tyle że po, w wieku niecałych 5 lat, miałem na drzewa widok
              lekko z góry. Okno na zachód, drzewa mi się najpierw kłaniały, najpierw dalekie
              topole, rosnące między domami, potem kłaniały mi się drzewa z podwórka a
              żłobkiem, potem kłaniały mi się kolejno drzewa z ogrodu żłobka, a potem wiatr
              uderzał mi twarz. Dopiero dużo później zrozumiałem, że nawet taki wiatr jest
              wirem, chociaż nazywa się "zachodni" i wieje z zachodu na wschód.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka