Dodaj do ulubionych

Postrzeganie rzeczywistości zależy od naszego j...

IP: 210.8.162.* 09.12.02, 22:23
I znów okazuje się jakim wielkim wizjonerem jest Stanisław Lem.
Przecież to jest to, o czym pisał w Kongresie Futurologicznym
wiele lat temu.
Obserwuj wątek
    • Gość: jezyk Re: Postrzeganie rzeczywistości zależy od naszego IP: *.103-200-24.mtl.mc.videotron.ca 10.12.02, 02:43
      Nic nowego, stare bajki, doswiadczenia przdszkolakow, a tak
      naprawde to o jezyku i spostrzeganiu rzeczywistosci to niewiemy
      prawie nic.
      • Gość: eureka Re: Postrzeganie rzeczywistości zależy od naszego IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 10.12.02, 04:43
        To ja juz teraz wiem dlaczego tej szopki z przylaczeniem Polski
        do UE i w ogole o co w Polsce chodzi i calej tej ojczystej
        reszty nie moge zrozumiec, to ja juz teraz wiem ze kiedy tylko
        do Polski pojade to nikt mnie nie rozumie i w czolo sie puka,
        przeciez ja juz od dwudziestu lat mowie/mysle/postrzegam Swiat w
        ten paskudny anglosaski sposob, po co ja sie tego angielskiego
        nauczylem?
        • Gość: 7ac Re: Postrzeganie rzeczywistości zależy od naszego IP: 62.233.154.* 10.12.02, 12:31
          > To ja juz teraz wiem dlaczego tej szopki z przylaczeniem Polski
          > do UE i w ogole o co w Polsce chodzi i calej tej ojczystej
          > reszty nie moge zrozumiec, to ja juz teraz wiem ze kiedy tylko
          > do Polski pojade to nikt mnie nie rozumie i w czolo sie puka,

          nikt cie nie rozumie... dziwisz sie? gramatyczna sieczka powyzej
          odstrecza od chocby proby zrozumienia.
          jesli dobrze pamietam, teoria chomskiego implikowala niemoznosc
          oduczenia rodzimego jezyka. czyzbys zatem poslugiwal sie jeszcze
          w ojczystym kraju tym pidgin polish?

          przylaczenie polski do ue to dosyc powazna decyzja. glupota by
          bylo nie miec watpliwosci.

          > przeciez ja juz od dwudziestu lat mowie/mysle/postrzegam Swiat w
          > ten paskudny anglosaski sposob,...

          jesli autor tego artykulu ma racje, i chomsky ma racje, to to jej
          nie masz ;>

          > po co ja sie tego angielskiego
          > nauczylem?

          prymitywny sarkazm. odpowiem jak malemu szczylowi: uczyles sie
          angielskiego po to, zeby do konca zycia nie siedziec w jakims
          jackowie, czy innym getcie.
          • Gość: kasia Zgadzam sie z 7ac IP: *.dip.t-dialin.net 10.12.02, 14:16
            oczywiscie ze chodzi o jezyk ojczysty a ten ktos to sie bardzo
            chce popisac
      • jarekpie Re: Postrzeganie rzeczywistości zależy od naszego 10.12.02, 12:39
        Nie czytałem dokładnie artykułu, ale autorka chyba nie twierdzi, że pisze o
        czymś nowym. To raczej "przekrój".
        Praca popularyzatorska.
        Niewielu ludzi słyszało o takich nazwiskach jak Whorf, Chomsky (o tym więcej,
        bo uczą o nim na różnych kierunkach od humanistycznych do technicznych), Sapiro.
    • Gość: Viking Szwedzki jest dużo prostszy niż polski IP: 195.205.82.* 10.12.02, 08:28
      ... bo wystarczy znać jedną formę czasownika , np. spać "sova" ,
      żeby powiedzieć ja śpię "jag sover" , albo oni śpią "de sover" -
      i tak ze wszystkimi czasownikami we wszystkich osobach. tak samo
      czasownik być - ja jestem "jag ar" albo oni są "de ar" ... Łatwe?

      jeśli uczyliście się wcześniej niemieckiego , to szwedzkiego
      nauczycie sie w 2 lata , średnio licząc , bo słownictwo jest
      podobne , tylko gramatyka 100 razy łatwiejsza :-)

      Med vannliga halsningar !! , czyli " z przyjacielskim
      pozdrowieniem"
      VIKING z Warszawy
      • Gość: Me Re: Szwedzki jest dużo prostszy niż polski IP: *.kat.chalmers.se 10.12.02, 15:20
        > jeśli uczyliście się wcześniej niemieckiego , to szwedzkiego
        > nauczycie sie w 2 lata , średnio licząc , bo słownictwo jest
        > podobne , tylko gramatyka 100 razy łatwiejsza :-)

        Powaznie?... Bo ja tu siedze juz prawie 2 lata, i nadal za
        cholere nie moge sie polapac w tych wszystkich idiomach,
        wyrazeniach, sformulowaniach itp., ze nie wspomne o tych
        wspanialych 20-toliterowych slowach-zlepkach typu
        högstemperatursupraledare czy institutionstillhöringhet. A juz te
        lokalne akcenty to jest szczyt wszystkiego. Nie przecze, jest
        latwiejszy niz polski (a ktory nie jest? ;-) ...) ale powstrzymaj
        swoj zachwyt do momentu, w ktorym przyjdzie Ci robic zakupy czy
        studiowac w tym jezyku... No, chyba ze jestes bardzo
        zaawansowany, to moze mi dasz pare lekcji przez internet?

        > Med vannliga halsningar !! , czyli " z przyjacielskim
        > pozdrowieniem"
        A mnie sie wydawalo, ze to byly "pozdrowienia" w liczbie mnogiej...
        hej d?
    • Gość: dodo Re: Postrzeganie rzeczywistości zależy od naszego IP: 80.251.143.* 10.12.02, 08:36
      No to wszystko jasne. Wczoraj robilem zakupy w Moskwie. Rosjanin
      przede mna zastanawial sie dobra minute, jakie papierosy kupic.
      Mial do wyboru bodajze 6 marek. Bardzo skomplikowany proces
      decyzyjny. Ale jezeli musial on pomyslec, ile ma pieniedzy,
      ktora paczka mu sie podoba, czy rozumie co jest na niej
      napisane, czy w ogole je kupowac bo przeciez niezdrowe (nie z
      tej mysli sie na pewno wycofal)... No to i tak migiem sie
      zdecydowal;-)))))
    • anth Re: Postrzeganie rzeczywistości zależy od naszego 10.12.02, 10:36
      Po przeczytaniu tego artykulu mam jeszcze wiekszy chaos w
      glowie. Myslalam, ze intuicyjnie wiem jak mowic, ale powiem ze
      intuicyjnie nie wiem co myslec.
      Z języków najbardziej przypadl mi do gustu hiszpanski,
      niemieckiego nie lubie.
      To chyba sie zaczne spieszyc.
      Dziekuje za uwage.
    • Gość: Tomk Re: Postrzeganie rzeczywistości zależy od naszego IP: 158.75.8.* 10.12.02, 14:48
      Zgadzam się w całej pełni i zapraszam na stronę: www.zk-
      p.pl gdzie można zobaczyć w jakim języku widzą świat Kaszubi.

      T.
      • Gość: ETNOLINGWISTA BRAWA DLA KASZUBOW! VIVA ETNOLINGWISTYKA IP: *.dip.t-dialin.net 11.12.02, 17:45
        Gość portalu: Tomk napisał(a):

        > Zgadzam się w całej pełni i zapraszam na stronę: www.zk-p.pl
        gdzie można zobaczyć w jakim języku widzą świat Kaszubi.
        >
        > T.

        Bravo! To jest jedna z niewielu rozsadnych opinii a pro pos
        tego artykulu. Ja sam studiuje juz 5 rok to co autorka opisala
        w artykule czyli ETNOLINGWISTYKE. I wypadaloby wspomniec o tej
        nauce, nazwac ja po imieniu, a nie pisac bzdur, ze "teza Sapira-
        Whorfa przeszla do lamusa".
        PODANA POWYZEJ STRONA POWINNA NAM USWIADOMIC ZE NIE TRZEBA SIE
        ODWOLYWAC DO SLYNNYCH I JUZ NUDNYCH PRZYKLADOW JEZYKOW
        INDIANSKICH CZY ESKIMOSKICH; KASZUBSKI JEST WYSTARCZAJCO INSZY
        NIZ POLSKI. To raz. Dwa: jak zwykle gdy raz z do roku, ni z
        tego ni z owego pojawia sie artykul o jezkoznawstwie, autorzy
        powoluja sie na zachodnie badania, zamiast popularyzowac
        polskie! Etnolingwistyka zajmuja sie od lat uniwersytety: w
        Poznaniu (GDZIE WLASNIE MOZNA TEN KIERUNEK STUDIOWAC), w
        Lublinie, Szczecinie i w Warszawie.

        STARCZY MARUDZENIA; KONRAD ZE STUTTGARTU
    • Gość: Julek Re: Postrzeganie rzeczywistości zależy od naszego IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.12.02, 23:44
      krótka uwaga do Navaho. Przekazywali wiadomości alfabetem
      angielskim. Każda litera miała odpowiednik w postaci trzech słów
      w języku Navaho, dobieranych przypadkowo. Tak więc szyfranci nie
      porozumiewali się przekazując strukturę języka, lecz oderwane
      słowa. Już podczas I wojny światowej Amerykanie zorientowali
      się, że język Navaho nie nadaje się do przekazywania informacji
      wojskowych, podczas II wpadli na wskazany pomysł. Potwierdza to,
      że świat oddawany w języku Navaho jest zasadniczo inny niż świat
      prcyzyjnego opisu. Inaczej mówiąc - uwaga o języku, podana w
      artykule była oparta na nieporozumieniu (jesli ją dobrze
      zrozumiałem), natomiast osobliwość polegająca
      na "nieprzekładalności" języka Navaho potwierdza tezę artykułu.
    • Gość: zosia Re: Postrzeganie rzeczywistości zależy od naszego IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.12.02, 14:52
      Postrzeganie rzeczywistosci zalezy od swiadomosci. Jezyk jest
      uzytkowa funkcja swiadomosci.
      • yoric Język a świadomość 11.12.02, 17:29
        Artykuł ma zasadniczo rację, a jego problem polega na tym, że

        na jednej stronie popularnonaukowego tekstu próbuje przedstawić zagadnienie
        iście epickich rozmiarów. Nasze postrzeganie świata JEST uzależnione od języka,
        który 'ciągłą' rzeczywistość 'ćwiartuje' na odrębne pojęcia. Słynny przykład -
        jeden z wielu - dotyczy widma kolorów. Nie ma mowy o żadnej wyraźnej granicy
        między czerwonym, a żółtym - jest ona całkowicie płynna. Mimo to, skłonni
        jesteśmy dość stanowczo nazywać poszczególne barwy - już w momencie
        postrzegania ich kategoryzujemy je.
        Tak więc język nie jest funkcją użytkową świadomości, tylko zasadniczym
        czynnikiem, który kształtuje świadomość.
        Na więcej dyskusji zapraszam na Forum nauk poznawczych - może ktoś się skusi?

        www2.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=10387
        pzdrv

        PS: Edward Sapir, nie: Sapiro.
    • Gość: jargosia Re: Postrzeganie rzeczywistości zależy od naszego IP: *.mad.east.verizon.net 11.12.02, 23:33
      Nie moge sie zgodzic z hipoteza Sapira i Whorfa, nie ma ona
      bowiem zadnych podstaw empirycznych. Oczywiscie, jezyki sie
      roznia, nie ma co do tego watpliwosci. Ale czy to, ze ja mowie
      innym jezykiem, a ktos inny mowi zupelnie innym jezykiem wcale
      nie musi oznaczac, ze nasze postrzeganie swiata jest inne. Czy
      Amerykanin, ktorego jezyk nie rozroznia przypadkow, czy rodzajow
      gramatycznych widzi swiat inaczej niz Polak, ktorego jezyk
      rozroznia te funkcje gramatyczne? Nie sadze. Kultura ksztaltuje
      nasze myslenie i nasz jezyk, a nie vice versa. To, ze Koreanczyk
      musi sie zastanowic przed przywitaniem kogos nie jest
      spowodowane jego jezykiem, ale kultura, w ktorej wyrosl. Jesli
      jezyk ksztaltuje nasze myslenie i jesli jezyki tak bardzo sie
      roznia, to jak mozemy wytlumaczyc mozliwosc tlumaczenia tekstow?
      Jak wytlumaczymy istnienie bilingualizmu i multilingualizmu?
      Jesli ta hipoteza jest prawdziwa, to znaczy, ze za kazdym razem
      gdy mowie po angielsku lub po polsku zmieniam swoje myslenie czy
      poglad na swiat? Chyba nie.
    • Gość: jargosia jezyk nie ksztaltuje naszego myslenia IP: *.mad.east.verizon.net 11.12.02, 23:41
      Nie moge sie zgodzic z hipoteza Sapira i Whorfa, nie ma ona
      bowiem zadnych podstaw empirycznych. Oczywiscie, jezyki sie
      roznia, nie ma co do tego watpliwosci. Ale czy to, ze ja mowie
      innym jezykiem, a ktos inny mowi zupelnie innym jezykiem wcale
      nie musi oznaczac, ze nasze postrzeganie swiata jest inne. Czy
      Amerykanin, ktorego jezyk nie rozroznia przypadkow, czy rodzajow
      gramatycznych widzi swiat inaczej niz Polak, ktorego jezyk
      rozroznia te funkcje gramatyczne? Nie sadze. Kultura ksztaltuje
      nasze myslenie i nasz jezyk, a nie vice versa. To, ze Koreanczyk
      musi sie zastanowic przed przywitaniem kogos nie jest
      spowodowane jego jezykiem, ale kultura, w ktorej wyrosl. Jesli
      jezyk ksztaltuje nasze myslenie i jesli jezyki tak bardzo sie
      roznia, to jak mozemy wytlumaczyc mozliwosc tlumaczenia tekstow?
      Jak wytlumaczymy istnienie bilingualizmu i multilingualizmu?
      Jesli ta hipoteza jest prawdziwa, to znaczy, ze za kazdym razem
      gdy mowie po angielsku lub po polsku zmieniam swoje myslenie czy
      poglad na swiat? Chyba nie.




      • jarekpie Re: jezyk nie ksztaltuje naszego myslenia 12.12.02, 08:19
        Czym innym jest mowa, czym innym język.
        Umiejętność posługiwania się wieloma językami nie jest sprzeczna z tezami
        Whorfa i Sapira.
        A tłumaczenie tekstów nie jest takie proste. Na pewnym poziomie można rzecz, że
        jest niemożliwe.
        • Gość: Yorick owszem, kształtuje! IP: 158.75.11.* 12.12.02, 14:16
          I znów mamy taki problem, że trywializujemy zagadnienie.

          'język' postrzegamy jako coś 'modularnego' i niezależnego od kultury. Tymczesem
          procesy rozwoju języka (w dziecku) oraz świadomości są ściśle
          powiązane. 'Kultura' jest również ściśle zależna od języka!
          O ile wiem, nikt nie utrzymuje tezy Sapira-Whorfa w tzw. silnej wersji, tj. że
          różne języki to zupełnie różne systemy konceptualne. Ale koronny przykład,
          czyli że na to, co my zbiorczo określamy mianem 'śnieg' Eskimości mają ze 20
          (czy ileśtam, w każdym razie dużo) nazw - kryje wiele prawdy o postrzeganiu
          świata.
          pzdrv
          • Gość: jargosia Re: jezyk i otoczenie sie uzupelniaja IP: *.mad.east.verizon.net 17.12.02, 02:00
            zgadzam sie,ze silna wersja hipotezy whorfa jest raczej trudna do przyjecia.
            nie zgadzam sie jednak z tym, ze jezyk ksztaltuje nasze myslenie. jezyk jest
            powiazany z kultura i, jak pisal de Saussure, nie mozna go oddzielic od
            spoleczenstwa. jednakze, twierdzac, ze jezyk, ktorym mowie ksztaltuje moje
            doswiadczenia i poglad na swiat, jest dla mnie zbyt dalekosiezne. zgodze sie
            bardziej z tym, ze kultura i jezyk wzajemnie sie uzupelniaja. to nie jezyk
            sprawia,ze mamy taka liczbe wyrazow a nie inna, ale srodowisko, w ktorym sie
            wychowalismy i obracamy. nawet osoby, ktore mowia tym samym jezykiem, moga sie
            poslugiwac innym leksykonem. jesli cos ma dla nas wazne znaczenie, to bedziemy
            miec wiekszy zasob slownictwa w tej dziedzinie (osoby, ktore pracuja z
            komputerami, lingwisci, itd.). nie znaczy to, ze jezyk, ktorym sie poslugujemy
            sprawia, ze mamy taki leksykon, a nie inny. to nasze otoczenie, kultura.
            doswiadczenie wplywa na nasz jezyk, a nie jezyk na doswiadczenie.roznica polega
            tylko na tym,ze ktos ma wiekszy zasob slow w pewnej dziedzinie. nie oznacza
            to,ze widzi swiat inaczej, czy przezywa pewne doswiadczenia inaczej.roznica
            jest taka,ze pewne rzeczy maja wieksze znaczenie dla tej osoby. nasze
            otoczenie, kultura, w ktorej sie obracamy, decyduje o tym czy pewne elementy
            maja dla nas znaczenie,dopiero wtedy jezyk dostarcza nam okreslenia ("culture
            brings significance to the speakers, and then language provides the word").
            a propos eskimosow i sniegu- jest bardzo ciekawa ksiazka pt. "Great eskimo
            hoax," w ktorej autor pokazuje,ze jezyk Eskimo nie ma wcale wiecej nazw na
            snieg niz my mamy w polskim czy angielskim. to taki stereotyp.
            a jesli chodzi o tlumaczenia. to, zgadzam sie, czasem jest ciezko cos
            przetlumaczyc, ale nie jest to niemozliwe. pokazuje to, ze pewne elementy
            jezyka sa trudne do przetlumaczenia, ale znaczenie zawsze mozna oddac. wynika
            to z roznic kulturowych, a nie jezykowych.

            jargosia, new york
    • Gość: SOK Nie tylko język i nie aż w takim stopniu... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 13.12.02, 13:50
      Wnioski wyciągane przez autorkę z ukazanych przez nią obserwacji
      budzą wiele wątpliwości. Gdyby wpływ języka na postrzeganie
      rzeczywistości był aż tak znaczny, to osobniki posługujące się
      tym samym językiem miałyby takie same wyobrażenia na temat
      opisywanych przedmiotów, tymczasem wcale tak nie jest. Z drugiej
      strony każdy z naszych zmysłów jest ograniczony i tworzy
      odpowiednio spreparowany i ograniczony obraz rzeczywistości, z
      czego nie wynika, że nie możemy poznać tego, czego nie widzimy,
      bo przecież zaprzecza temu jako taki rozwój nauk przyrodniczych.
      Nie wydaje mi się, żeby Niemcy odczuwali awersję do kluczy, zaś
      Hiszpanie traktowali je nad wyraz czule, a to w jawny sposób
      osłabiałoby moc wniosków co do wpływu języka na postrzeganie
      rzeczywistości. Prawdopodobnie opis rzeczywistości związany jest
      z gramatyką i strukturą danego języka, jednakże wcale to nie
      przesądza, że ów opis oddaje treść naszych spostrzeżeń - czym
      innym są nawyki i obyczaje, a czym innym zdolności poznawcze. A
      stąd wypływa raczej taki wniosek, że zrozumienie określonej
      rzeczy nie jest zdeterminowane przez język, lecz co najmniej ma
      jeszcze innne równie istotne uwarunkowania.
      Podsumowując: tym co znacznie osłabia wnioski tego artykułu jest
      prosta obserwacja, że osobniki posługujące się tym samym
      językiem w różny sposób postrzegają rzeczywistość.
      • yoric Re: Nie tylko język i nie aż w takim stopniu... 13.12.02, 20:07
        a gdyby tak rozróżnić
        'język' jako konkretny rodzaj (francuski, niemiecki, itd.)
        i 'język' jako ogólny symboliczny system porozumiewania się?
        wpływ tego drugiego na nasze procesy poznawcze jest fundamentalny, a np.
        McPhail dowodzi, że bez języka nie jest mozliwe powstanie pojęcia 'ja', a co za
        tym idzie, świadomości.
        pzdrv
    • Gość: Vitali Klasyfikacja obiektow i wlasciwosci IP: *.bredband.skanova.com 14.12.02, 18:37
      Oczywiscie, ze jezyk jest okularami przez ktore patrzymy na
      swiat. Nawet wiecej - jezyk jest czescia kodu, na ktorym
      napisany jest program naszej inteligencji. Zrozumienie funkcji
      jezykow jest kluczem do A.I. Przy pomocy jezyka klasyfikujemy
      obiekty i ich wlasciwosci. Bez jezyka czesto nie mozemy nawet
      zdac sobie z prawy, ze jakikolwiek obiekt lub zjawisko istnieje.
      Ciekaw jestem, czy w Polsce sa badania A.I. w aspekcie semantyki
      lengwistycznej, systemow klasyfikacji itp?
      • Gość: Yorick Re: Klasyfikacja obiektow i wlasciwosci IP: *.torun.dialup.inetia.pl 14.12.02, 19:47
        W Polsce nauki kognitywne formalnie nie istnieją. są to nauki 'dziwne' i jakie
        takie nie mogą zostać wpisane na liste nowych dyscyplin...o ile jednak wiem,
        ludzie, którzy się tym interesują i zajmują w Polsce są.
        pzdrv
      • Gość: kpsting Re: Klasyfikacja obiektow i wlasciwosci IP: *.new-york-45-50rs.ny.dial-access.att.net 18.12.02, 06:59
        Gość portalu: Vitali napisał(a):

        > Oczywiscie, ze jezyk jest okularami przez ktore patrzymy na
        > swiat. Nawet wiecej - jezyk jest czescia kodu, na ktorym
        > napisany jest program naszej inteligencji. Zrozumienie funkcji
        > jezykow jest kluczem do A.I. Przy pomocy jezyka klasyfikujemy
        > obiekty i ich wlasciwosci. Bez jezyka czesto nie mozemy nawet
        > zdac sobie z prawy, ze jakikolwiek obiekt lub zjawisko istnieje.
        > Ciekaw jestem, czy w Polsce sa badania A.I. w aspekcie semantyki
        > lengwistycznej, systemow klasyfikacji itp?

        Jesli mowisz o jezyku ktorym mowimy i generalnie poslugujemy sie swiadomie na
        co dzien to inteligencja nie jest od tego bezposrednio zalezna. W przypadku
        braku jezyka istnieje problem z KOMUNIKACJA, czyli nie ma mozliwosci
        przekazywania doswiadczen miedzy ludzmi. Dopiero doswiadczenia, przebyte
        osobiscie, ale szczegolnie te "zapozyczone" od innych buduja i ksztaltuja nasza
        inteligencje.
    • Gość: Łodzianin Wulgaryzmy IP: *.lodz-teofilow.sdi.tpnet.pl 17.12.02, 19:56
    • Gość: Łodzianin Wulgaryzmy IP: *.lodz-teofilow.sdi.tpnet.pl 17.12.02, 20:07
      Wydaje się, ze ciekawym elementem w tej dyskusji może byc
      postrzeganie wulgaryzmów. Dla Polaka który uczył sie
      angielskiego, takie wyrazy jak "fuck", czy "fart" są jedynie
      pustym, bezemocjonalnym przekazem literowym, który dopiero
      wtórnie (po uswiadomieniu sobie co znaczą) wywołują okreslone
      wrażenie. Wyobraźmy sobie natomiast, ze jedzie prze nami
      samochód z rejestracją "DUPA 34-09", albo posługujemy sie
      akronimami brzmiącymi podobnie niesympatycznie w języku polskim.
      Kiedyś zwrócił mi na to uwage znajomy cudzoziemiec zaskoczony
      szyldami na licznych komisach samochdowych typu "Auto-fart" lub
      jeszcze lepszym "CAR-FART"
      • Gość: kpsting Re: Wulgaryzmy IP: *.new-york-45-50rs.ny.dial-access.att.net 18.12.02, 06:51
        Tak, oczywiscie, takie wyrazy od razu nabywaja odpowiedniego znaczenia jak sie
        dostanie pare razy, za przeproszeniem, w morde za ich niestosowne uzycie. Wtedy
        juz wyraz typu'fuck you' czy 'pierdol sie' jest gleboko zakorzeniony w naszej
        swiadomosci :-), Nie wazne, polskiej, indianskiej czy amerykanskiej, no bo jak
        rozroznic swiadomosc... zdaje mi sie ze to potrafili tylko Sapiro i Worf ;-)

        Generalnie ta 'teoria' wyglada na stek bzdur
        • Gość: Yorick Komentarz IP: *.torun.dialup.inetia.pl 19.12.02, 21:52
          I znowu wychodzi

          ogólnikowość artykułu - powtórzę - temat na kilka prac doktorskich został
          ścieśniony do jednego artykuliku. I to strasznie tę treść trywializuje.
          Drogi kpstingu - zdaje się, że wypowiadasz się o czymś, o czym nie za bardzo
          masz pojęcie (nb. Whorf i Sapir, nie: Worf i Sapiro). Żeby dobrze rozwinąć tę
          myśl potrzebowałbym pewnie przydługiego wykładu (do którego zresztą nie jestem
          kompetentny), ale ograniczę się do kilku stwierdzeń.
          Po pierwsze nikt (chyba) nie utrzymuje hipotezy Sapira-Whorfa w wersji silnej.
          Ale w wersji słabej ma ona się całkiem dobrze. Spróbujmy zastanowić się nad
          tym, czym byłyby dla nas pojęcia nienamacalne, abstrakcyjne, gdybyśmy nie
          posiadali języka. Czy bylibyśmy w stanie w jakikolwiek inny (niejęzykowy)
          sposób wykształcić pojęcia np. 'miłości', 'sprawiedliwości'? Jasne jest, że
          język rzeźbi nasz system konceptualny. Dlatego różnice w systemie językowym
          mogą w pewien sposób odbijać się na sposobach konceptualizacji pojęć.
          pzdrv
          • Gość: kpsting Re: Komentarz IP: *.new-york-16-17rs.ny.dial-access.att.net 20.12.02, 03:34
            Gość portalu: Yorick napisał(a):

            > I znowu wychodzi
            >
            > ogólnikowość artykułu - powtórzę - temat na kilka prac doktorskich został
            > ścieśniony do jednego artykuliku. I to strasznie tę treść trywializuje.
            > Drogi kpstingu - zdaje się, że wypowiadasz się o czymś, o czym nie za bardzo
            > masz pojęcie (nb. Whorf i Sapir, nie: Worf i Sapiro). Żeby dobrze rozwinąć tę
            > myśl potrzebowałbym pewnie przydługiego wykładu (do którego zresztą nie
            jestem
            > kompetentny), ale ograniczę się do kilku stwierdzeń.
            > Po pierwsze nikt (chyba) nie utrzymuje hipotezy Sapira-Whorfa w wersji
            silnej.
            > Ale w wersji słabej ma ona się całkiem dobrze. Spróbujmy zastanowić się nad
            > tym, czym byłyby dla nas pojęcia nienamacalne, abstrakcyjne, gdybyśmy nie
            > posiadali języka. Czy bylibyśmy w stanie w jakikolwiek inny (niejęzykowy)
            > sposób wykształcić pojęcia np. 'miłości', 'sprawiedliwości'? Jasne jest, że
            > język rzeźbi nasz system konceptualny. Dlatego różnice w systemie językowym
            > mogą w pewien sposób odbijać się na sposobach konceptualizacji pojęć.
            > pzdrv

            Tak, to prawda, etnolingwistyka nie jest moja mocna strona... niemniej jednak
            jak cos ma piora, skrzydla i gdacze to jest to prawie na pewno kaczka. Inaczej
            rzecz ujmujac...
            Czym sie rozni wersja 'silna' od tej drugiej, 'slabej' wersji wspomnianej
            hipotezy?

            Szanowny Yoriku, pytasz czy bez jezyka wiedzielibysmy co to milosc i
            sprawiedliwosc, a ja sie pytam jak to mozna sprawdzic... na czym moglby polegac
            eksperyment, ktory udowodnilby ze jest tak lub przeciwnie... i czy taki
            eksperyment jest wogole mozliwy? Moim zdaniem nie, a przynajmniej taki, ktory
            mialby jakakolwiek merytoryczne znaczenie jest nieosiagalny do zrealizowania.
            Milosc, czy sprawiedliwosc nie sa pojeciami dajacymi sie latwo okreslic, a co
            dopiero zilosciowac.

            Rzeczywiscie, tak jak rownierz ja to widze, jezyk moze w pewnym stopniu
            ksztaltowac nasz system konceptualny. To nie znaczy jednak, ze my nie jestesmy
            zdolni do odroznienia od siebie roznych postaci sniegu (przyklad z Eskimosami),
            czy tez ze Indianie amerykanscy nie potrafia odroznic ksztaltow a biali
            amerykanie drewna od plastiku.
            • Gość: Yorick Re: Komentarz IP: 158.75.11.* 20.12.02, 13:01
              No wlasnie,

              nasze kultury obracaja sie wokol podobnych w gruncie rzeczy doswiadczen. Nawet
              jesli w jakims jezyku nie ma slowa okreslajacego dany gatunek sniegu,
              istnieja 'prymitywy', czyli bardziej podstawowe okreslenia, ktorymi da sie go
              opisac i 'przetransferowac' to doswiadczenie. Jednak istnienie konkretnej
              jednostki leksykalnej nie pozostaje bez znaczenia - zawiera ona w sobie duzo
              tresci (np. skojarzen) ginacych przy przetlumaczeniu.
              Nie jest to jakas wielka sprawa, radykalnie roznicujaca swiadomosc Eskimosa od
              Europejczyka - ale jednak.
              pzdrv
    • Gość: ana Więcej lingwistyki!! IP: *.gazeta.pl 20.12.02, 21:54
      Nawet z tej ożywionej dyskusji wynika, że temety językoznawcze cieszą się dużym zainteresowaniem.
      Dlaczego dział nauki nie pisze o tym więcej?
      Nie ma tu co prawda newsów rangi opisania genomu człowieka, ale to supersprawy! Bardzo
      ciekawe! Więcej lingwistyki!
      • Gość: Yorick Re: Więcej lingwistyki!! IP: *.torun.dialup.inetia.pl 20.12.02, 22:46
        Ana,

        a może zajrzysz na Forum Kognitywne? Jest w prywatnych/edukacji (dokładny link
        gdzieś powyżej w moich wpisach tu). W tym dziale jest też forum bardziej
        tradycyjnie rozumuianego językoznawstwa.
        pzdrv
        • vaud Z własnego podwórka -konotacje 24.12.02, 01:41
          Rozmawiałam kiedyś ze znajomą Szwajcarką i, jak to kobitki, opowiadałyśmy sobie
          historie sercowe. Rozmowa toczyła się po niemiecku. W pewnym momencie, mówiąc o
          nieodwzajemnionej miłości Iksińskiej, użyłam słowa "namiętność" (- po
          niem.:"Leidenschaft")na to moja znajoma zawołała: "No właśnie: namiętność, to z
          definicji cierpienie. Z namiętności nie może wyniknąć nic dobrego!" Leiden
          znaczy po niemiecku cierpieć. Dla mnie tymczasem ( bo choć rozmawiałam po
          niemiecku, czułam lub myślałam po polsku - choć już dawno nie tłumaczę sobie
          słowo w słowo tego, co słyszę, lub tego co mam powiedzieć)"namiętność" nie ma
          negatywnej konotacji i dlatego nie mogłam podzielić jej opinii ( sprawdziłam
          potem wśród innych niemiecko-języcznych osób. Generalnie zgadzali się z
          poglądem, że namiętność jest czymś nieszczęśliwym; również namiętność w innych
          dziedzinach: jakieś hobby, samochody, konie, biżuteria, znaczki, podróże...)
          To jest taki przykład pierwszy z brzegu, ale jest takich więcej, które
          pokazują, że nasz stosunek do świata i pewnych pojęć zależy od tego, w jakim
          języku ten świat poznawaliśmy. Ja nawet rozumiem dlaczego ta namiętność jest
          odczuwana przez niemieckojęzycznach ludzi jako coś negatywnego, ale tego
          nie "czuję".
          Jeśli to zupełnie nie na temat, albo nie na poziomie, uprzejmie proszę o
          wyrozumiałość i nie zruganie mnie tak przy ludziach.
          • yoric Re: Z własnego podwórka -konotacje 24.12.02, 15:11
            Doskonały przykład.
            I chyba bardzo dobrze ilustruje sedno zjawiska. Nie jest żadna wielka
            przeszkoda w porozumiewaniu się. Tę niemiecką namiętnośc nadal możemy dobrze
            zrozumieć, opisać przy pomocy innych słów (np."pasja+smutek"), albo nawet
            wyczuć z kontekstu wypowiedzi. Ale nie będzie to dla nas pojęcie 'pierwotne'.
            Rzeczywistość jest ciągła i żeby móc ją opisać, musimy ją poszatkować na
            kawałki, któymi da się operować. Te kawałki odpowiadają słowom. Dopóki nie mamy
            w naszym języku słowa na jakieś pojecie, pozostaje ono słabo uchwytne i
            mgliste. A granice między pojeciami (wyznaczane przez słowa) w każdym języku są
            odrobinę inne.
            pzdrv
            • vaud Re: Z własnego podwórka -konotacje 26.12.02, 01:17
              Dziekuje za zaproszenie; przyjde.
    • yoric Re: Postrzeganie rzeczywistości zależy od naszego 02.01.03, 18:34
      Wyciągam do góry.
      pzdrv
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka