Dodaj do ulubionych

kwantowane tak, ale jak

31.08.06, 18:23
'O atomie ściśle' na środku strony - facet rozwala doszczętnie podstawy fizyki
kwantowej - zwłaszcza w punkcie:

2. Kwantowanie - periodyczne zaburzenia w problemie Keplera
Obserwuj wątek
    • alsor Re: kwantowane tak, ale jak 31.08.06, 18:25
      tu ten adresik uciekł:
      www.cyf.gov.pl/gryzinski/ramki.html
      • bonobo44 Re: niesamowita konstrukcja 31.08.06, 19:19
        przeglądam tę starannie wykonaną stronę i na gorąco zanim zacznę czytać ciśnie
        mi się pytanie:

        dlaczego elektrony nie spadają w tym modelu na jądro po wypromieniowaniu całej
        energii?
        • vxy Re: niesamowita konstrukcja 01.09.06, 11:03
          Kiedy (w którym momencie trajektorii) według Ciebie tę energię wypromieniowują?
          • bonobo44 Re: niesamowita konstrukcja 01.09.06, 14:57
            vxy napisał:

            > Kiedy (w którym momencie trajektorii) według Ciebie tę energię
            wypromieniowują?


            w każdym ?
            • vxy Re: niesamowita konstrukcja 06.09.06, 09:41
              > w każdym ?

              Super!
              Czy dobrze myślę, że w takim razie natychmiast spadłyby na jądro?
              • bonobo44 Re: niesamowita konstrukcja 08.09.06, 19:39
                > Czy dobrze myślę, że w takim razie natychmiast spadłyby na jądro?

                skoro je przyciąga, a nie odpycha...

                konstrukcję podobną do zaproponowanej dużo łatwiej sobie wyobrazić w przypadku
                2 cząstek jednoimiennych ładunków...

                powiedzmy antyprotonu i elektronu...

                wówczas takie w pełni klasyczne 'orbity' są moim zdaniem do pomyślenia...

                nadal nie zapoznałem się bliżej z tą stroną, ale - jeśli się dobrze domyślam -
                to sądzę, że w takim kontekście mogą te prace być... prekursorskie...
                • zbig44 Re: niesamowita konstrukcja 09.09.06, 00:17
                  Prof. Gryziński uzyskuje odpychanie ujemnie naładowanego elektronu od
                  dodatniego jądra atomu wykorzystując siłę Lorentza; elektron wiruje wytwarzając
                  pole magnetyczne; proton porusza się względem układu elektronu jak cząstka
                  naładowana w polu magnetycznym, tzn. odchyla się;
                  efektywnie to elektron się odchyla jako znacznie lżejszy, co w niczym nie
                  zmienia opisu;
                  z klasycznych równań pola profesor otrzymuje stabilne rozwiązania ruchu
                  swobodnego elektronu, takie jak:
                  www.cyf.gov.pl/gryzinski/wodormodelang01.html

                  Jeśli chodzi o promieniowanie elektronu, to 'ruch swobodny' to najwyraźniej
                  właśnie taki, w którym elektron nie traci energii (klasyczne rozwiązania
                  powstają w teorii prof.Gryzńskiego przy tym założeniu i założeniu stałości
                  momentu pędu elektronu);
                  znany mi jest przynajmniej jeden prosty przypadek w którym elektron w ruchu nie
                  promieniuje energii w postaci fali EM, pomimo, że wytwarza wokół siebie zmienne
                  pole elektryczne; został on opisany w wątku 'magnetyzm':
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=22571668&v=2&s=0

                  zwyczajnie zasada, którą nam wpajano, że 'jakiekolwiek' zmiany pola
                  elektrycznego w jakimś punkcie muszą za sobą pociągać powstawanie zmiennego
                  pola magnetycznego w tym punkcie, nie musi być słuszna i w innych szczególnych
                  przypadkach 'ruchu swobodnego' w okolicy naładowanego jądra atomu;

                  czy trajektorie opisywane w tej teorii i wyznaczone z równań ruchu mechaniki
                  klasycznej istotnie są wyjątkowymi przypadkami ruchu przyśpieszonego bez emisji
                  fal EM? nie jestem tego pewien;
                  warto by to zapewne sprawdzić rozpatrując odpowiednie równania pola
                  relatywistycznej elektrodynamiki klasycznej;
                  połączenie rozwiązań z opisu prof. Gryzińskiego z warunkami narzucanymi przez
                  tę ostatnią powinno być może dostarczyć ostatecznych reguł wyboru
                  dopuszczalnych 'orbit' stabilnych; słowem - odpowiednika kwantowomechanicznych
                  reguł wyboru; te niestabilne odpowiedzialne byłyby wówczas za przejścia
                  promieniste w atomie (emisję, pochłonięcie kwantu promieniowania);

                  zaiste - niesamowita konstrukcja o niesamowitych konsekwencjach, jeśli się uda
                  do końca ją zrealizować i okaże się, że nie będzie ona przy tym odbiegała od
                  wyników ilościowych kwantowomechanicznej fizyki atomowej i molekularnej;
      • pies_na_teorie Ironia losu. 31.08.06, 22:42
        Dziękuję za ten link : )
        Wcześniej o modelu atomu Gryzińskiego nie słyszałem :(

        Warto zapamiętać te prorocze słowa Profesora:
        „ …w ruchu elektronów w atomie dominuje radialna kinetyka! (…) prosty ruch
        radialny może być traktowany jedynie jako punkt wyjścia do opisu bardziej
        wyrafinowanej rzeczywistości.”

        O ironio losu, te prekursorskie prace Profesora Adama Gryzińskiego nie są
        traktowane nawet jako paranaukowe lub protonaukowe (czyli jako rokujące jakieś
        nadzieje).

        Zostały sklasyfikowane jako pseudonaukowe:
        pl.wikipedia.org/wiki/Model_atomu_Gryzi%C5%84skiego

        Co prawda trzeba wprowadzić w tym modelu dość istotne zmiany, pozwalające wtedy
        na lepszy opis wszystkich już atomów ( również bez potrzeby stosowania
        mechaniki kwantowej), czego Autor nie zdążył zrobić. To wielka szkoda, że
        Profesor już nie żyje.
    • t09 Re: E, tam... zaraz "doszczętnie rozwala" 08.09.06, 08:58
      alsor napisał:

      > 'O atomie ściśle' na środku strony - facet rozwala doszczętnie podstawy fizyki
      > kwantowej - zwłaszcza w punkcie:
      >
      > 2. Kwantowanie - periodyczne zaburzenia w problemie Keplera

      Chciałbym wtrącic tylko moje malutkie trzy grosze... Czy z tym "rozwalaniem",
      drogi Alsorze, troszeczke nie przesadzasz? Kwantowa fizyka ma się całkiem dobrze.

      Siła mechaniki kwantowej tkwi w tym, że potrafi ona wyjasnić olbrzymią
      różnorodność zjawisk na gruncie JEDNEJ I TEJ SAMEJ teorii.

      Ja nie chcę tutaj występowac w roli agitatora twierdzącego, że mechanika
      kwantowa we współczesnej wersji jest teoria doskonałą. Jest wiele niedostatków i
      znaków zapytania. Na przykład, kwantowa teoria pomiaru fizycznego to wciaż
      "czarna magia"... "Szkoła Kopenhaska", czyli najbardziej rozpowszechniona
      "ideologiczna wykładnia" mechanik kwantowej, też budzi zastrzeżenia ze strony
      wielu zainteresowanych osób... Wielu fizyków w tej sytuacji przyjmuje postawę -
      jak to określił dowcipnie autor jednego ze znanych podręczników mechaniki
      kwantowej - "agnostyczną". Ludzie ci decyduja sie nie wgłebiać w szczegóły
      doktrynalne, a tylko traktowac mechanikę kwantową jako "skrzynkę narzędziową",
      czyli "toolbox". Jakośc narzędzi w tej skrzynce jednak okazuje sie byc bardzo
      dobra. Równanie Scroedingera, które w tym "toolboxie" jest niewątpliwie
      Narzędziem Numer Jeden, poddano niezliczonym testom w postaci kroci
      najrozmaitszych eksperymentów - no i jakoś nie widać, żeby któryś z tych
      eksperymentów wyraźnie wskazał na to, że równanie to jest nieprawdziwe.

      Siła mechaniki kwantowej polega wiec na jej skuteczności.

      Czy teoria Śp. Profesora Gryzińskiego (do którego osoby ja mam bardzo wiele
      szacunku, jak dla każdego, kto w sposób rzetelny usiłuje dociec prawdy naukowej)
      jest lepsza od mechaniki kwantowej? Nie znam sie akurat zbyt dobrze na fizyce
      atomu, więc nie umiem rozsądzic - może w pewnych przypadkach ten model jest
      rzeczywiście skuteczniejszy od tego opartego na Równaniu Schroedingera? Ale
      dowcip polega na tym, że w zestawieniu z całościa zagadnień, do rozwiązywania
      których mechanika kwantowa sie nadaje i jest używana, to te zagadnienia, które
      teoria Gryzińskiego obejmuje, stanowią zaledwie tyci obszar. Warto o tym pamiętac.
      • alsor sama się rozłazi... 08.09.06, 11:29
        Kwantowanie jest i będzie, tyle że ono wynika z innych bardzo prostych zasad.

        No, ale jeśli wystarczy tylko założyć, że elektron krąży po elipsie,
        a następnie zabronić mu spadać, albo to z wikipedii:

        "Zgodnie z zasadą Huygensa każdy punkt w pobliżu krawędzi przeszkody staje się
        nowym źródłem fali, tak powstałe fale rozchodzą się jako fale kuliste a fala w
        każdym punkcie jest sumą wszystkich fal (interferencja). Za przeszkodą pojawią
        się obszary wzmocnienia i osłabienia rozchodzących się fal."

        i dalej:

        "Zgodnie z zasadą Huygensa każdy punkt szczeliny o szerokości d, jest nowym
        źródłem fali. Między źródłami zachodzi interferencja, co powoduje wzmacnianie i
        osłabianie światła rozchodzącego się w różnych kierunkach."

        Przecież to zwykła magia - punkty generują fale i sprawa załawiona.
        Wynik się zgadza, ale czy to wyjaśnia zjawisko - pole koła też wynosi 3r... dla
        r = 1
        • t09 Re: Wyciągasz jakies starocie... 09.09.06, 01:37
          ...i objawienia z Wikipedii.

          Nikt juz dzis nie "kwantuje" w taki sposób, jaki opisujesz.

          Model Bohra to juz tylko muzealny zabytek. Dzisiejsza teoria atomu wodoru opiera
          sie na rozwiązaywaniu Równania Schroedingera. Elips żadnych juz w tej teorii nie ma.

          Jak chcesz obalac mechanike kwantowa, to lepiej ją najpierw poznaj!

          A propos, to "kwantowanie" z prac Bosego i Einsteina, o których własnie
          rozmawiamy na TN, z tym "wzietym z powietrza" dzieleniem przestrzeni
          konfiguracyjnej na "komórki" o objętosci h^3, mnie troche rozwesela - Bose i
          Einstein robili to jeszcze posługując się przed-Schroedingerowskim sposobem
          myślenia. Dzis te "komórki" wychodzą już w sposób calkiem naturalny.

          No, ale nie od razu Kraków przecież zbudowano...
          • alsor rozpylacz niewiedzy 10.09.06, 20:14
            > Dzisiejsza teoria atomu wodoru opier a sie na rozwiązaywaniu Równania
            > Schroedingera. Elips żadnych juz w tej teorii nie ma.

            Może jestem niewidzialny jakoś, ale widzę tam głównie elipsy.
            Są one odpowiednio rozdęte, rozproszone i ostatecznie tworzą elipsoidy, torusy, itp.
            No i nie ma tu nic nowego, ani zaskakującego - przyjmujemy z góry,
            że elektron jest falą, to mamy taki obrazek... prosto z rozpylacza Schroedingera.
      • zbig44 Kopernik, Kepler, Newton, Einstein, Gryziński ? 09.09.06, 00:34
        > w zestawieniu z całościa zagadnień, do rozwiązywania
        > których mechanika kwantowa sie nadaje i jest używana, to te zagadnienia, które
        > teoria Gryzińskiego obejmuje, stanowią zaledwie tyci obszar.

        zdajesz się zapominać, że teoria kwantów powstała w istocie dla potrzeb opisu
        niezwykłego zachowania atomów właśnie;
        gdy już raz dobrze je opisała, okazała się przystawać do całej reszty zjawisk
        (relatywistyczna elektrodynamika kwantowa);
        nie należy wątpić, że gdy rozwinięta klasyczna teoria prof.Gryzińskiego opisze
        równie skutecznie zachowanie atomu (głównie dynamikę przejść promienistych),
        dokładnie te same mechanizmy wpiszą się i w jego... relatywistyczną
        elektrodynamikę cząstek oddziałujących klasycznie wg równań ruchu i ich
        rozwiązań zaproponowanych przez prof.Gryzińskiego;

        Jeśli tak się stanie, wówczas cały nieintuicyjny świat kwantów wywróci się na
        nice i powróci do poziomu znanej nam klasycznej logiki zdarzeń, ubiegłe
        stulecie potraktować będzie należało jako okres najbardziej mitologicznej
        metodologii w dziejach rozwoju fizyki, a imię prof. Gryzińskiego wymieniane
        będzie jednym tchem z Kopernikiem, Keplerem, Newtonem i Einsteinem.
        • t09 Re: Pożyjemy, zobaczymy... 09.09.06, 01:12
          zbig44 napisał:

          > > w zestawieniu z całościa zagadnień, do rozwiązywania
          > > których mechanika kwantowa sie nadaje i jest używana, to te zagadnienia,
          > które
          > > teoria Gryzińskiego obejmuje, stanowią zaledwie tyci obszar.
          >
          > zdajesz się zapominać, że teoria kwantów powstała w istocie dla potrzeb opisu
          > niezwykłego zachowania atomów właśnie;
          > gdy już raz dobrze je opisała, okazała się przystawać do całej reszty zjawisk
          > (relatywistyczna elektrodynamika kwantowa);
          > nie należy wątpić, że gdy rozwinięta klasyczna teoria prof.Gryzińskiego opisze
          > równie skutecznie zachowanie atomu (głównie dynamikę przejść promienistych),
          > dokładnie te same mechanizmy wpiszą się i w jego... relatywistyczną
          > elektrodynamikę cząstek oddziałujących klasycznie wg równań ruchu i ich
          > rozwiązań zaproponowanych przez prof.Gryzińskiego;
          >
          > Jeśli tak się stanie, wówczas cały nieintuicyjny świat kwantów wywróci się na
          > nice i powróci do poziomu znanej nam klasycznej logiki zdarzeń, ubiegłe
          > stulecie potraktować będzie należało jako okres najbardziej mitologicznej
          > metodologii w dziejach rozwoju fizyki, a imię prof. Gryzińskiego wymieniane
          > będzie jednym tchem z Kopernikiem, Keplerem, Newtonem i Einsteinem.


          Nie mówię, że tak na pewno nie będzie, ale o dużą sumę bym sie nie założył, że
          tak akurat będzie. Nawet o niezbyt wielką sumę bym się nie zakładał.
          A należe do takich, którym "interpretacja kopenhaska" sie mocno nie podoba.

          Pożyjemy, zobaczymy...

          Dlaczego, Bonobo, objawiasz dwoistą naturę, bonobowo-zbigową?
          • zbig44 Re: Pożyjemy, zobaczymy... 09.09.06, 21:07
            > Dlaczego, Bonobo, objawiasz dwoistą naturę, bonobowo-zbigową?

            to pewnie dlatego, że bonobo małpuje mnie tu na każdym kroku
            (no może poza fascynacją kosmosem) - poza tym to prawdziwie prawa moja ręka na
            PF; (chociaż na dobrą sprawę, może to ja "ludziuję" bonobo ;-)

            nawet ostatnio śmieję się tak cienko i zaraźliwie jak on, hi! hi!
        • t09 Re: PS: Geneza mechaniki kwantowej 09.09.06, 09:31
          zbig44 napisał:

          > > w zestawieniu z całościa zagadnień, do rozwiązywania
          > > których mechanika kwantowa sie nadaje i jest używana, to te zagadnienia,
          > które
          > > teoria Gryzińskiego obejmuje, stanowią zaledwie tyci obszar.
          >
          > zdajesz się zapominać, że teoria kwantów powstała w istocie dla potrzeb opisu
          > niezwykłego zachowania atomów właśnie;

          Ja nie chcę występować tu w roli kogoś "chwytającego za słówka" i czepiającego
          sie nieistotnych drobiazgów - ale, dla porządku jednak należy sprostować
          powyższe stwierdzenie.

          Mechanika kwantowa narodziła się z nieco innej potrzeby - doniosłe to wydarzenie
          nastąpiło w ramach wysiłków, by zrozumieć kształt widma promieniowania
          emitowanego przez ciało doskonale czarne. To akurat nie jest domena fizyki
          atomu, a raczej jest to zagadnienie należące do dziedziny fizyki zjawisk
          cieplnych - czyli termodynamiki lub mechaniki statystycznej, jak kto woli.

          Fizyka kwantowa "zajeła się" atomem dopiero w roku 1911 czy 1913 - nie pamiętam
          dokładnie - czyli w chwili stworzenia modelu atomu przez Bohra.

          W okresie pomiędzy swoimi narodzinami i momentem "zaprzęgnięcia jej" do opisu
          atomu. fizyka kwantowa zdążyła sie zając jeszcze innymi zagadnieniami, które też
          nie należały do obszaru fizyki atomu jako takiego. Na przykład, w 1907 Einstein
          na gruncie teorii kwantowej wyjaśnił fakt, że ciepło właściwe ciał stałych w
          niskich temperaturach zaczyna gwałtownie maleć i dla T --> 0 ono tez dązy do
          zera. Obecnie o tej pracy Einsteina mało kto pamięta, z wyjątkiem może fizyków
          ciała stałego i tych, którzy uczą pdstaw mechaniki statystycznej. Ale na
          przełomie XIX i XX to zachowanie ciepła właściwego w ciałach stałych stanowiło
          nielichą zagadkę dla fizyków. Klasyczna teoria przewiduje bowiem, że ciepło
          własciwe powinno pozostawać stałe w całym zakresie temperatur, z obszarem
          najniższych temperatur włącznie.

          Pracę Einsteina z 1907 roku można w zasadzie uznać za moment narodzin kwantowej
          teorii ciała stałego. Zatem ta teoria narodziła sie jeszcze 4 czy 6 lat
          wcześniej, niz pierwsza kwantowa teoria atomu.

          Równiez einsteinowska teoria zjawiska fotoelektrycznego z 1905 roku też może
          byc uznana za teorie kwantową. Ta teoria równiez nie odnosi sie do kwantowej
          natury samego atomu.

          To tyle faktów "dla porządku".

          Co zaś jeszcze do modelu prof. Gryzińskego. Gdy przeglądałem portal omawiający
          tę teorię, to udzerzyło mnie jedno - prof. Gryziński w swoich rozważaniach
          "bierze sie za bary" z teorią kwantową, owszem - ale jakoś nigdy nie odnosi sie
          do jej wspólczesnej wersji. To wszystko, o czym prof. Gryziński mówi, to są
          zasadniczo elementy tzw. "starej teorii kwantowej". Tamta wesja była "na
          tapecie" i była jedyna istniejąca wersją aż do momentu sformułowania mechaniki
          falowej przez Schroedingera, tudzież "mechaniki macierzowej" przez Heisenberga i
          Diraca (te obie wersje, jak wiadomo, są spojne i równoważne, co pokazano po
          jakimś tam czasie). Od tego momentu "stara teoria kwantów" zaczęła powoli
          odchodzic do lamusa. Trwało to dośc długo, bo juz zdążono sporo kadr
          wykształcic w duchu "starej" teorii, no i ci ludzie sie do niej przyzwyczaili i
          ja polubili, więc, siłą inercji, "stara" teoria nie zeszła tak od razu ze sceny.
          Fizycy wykształceni jeszcze przed wybuchem II Wojny nierzadko jeszcze znali te
          "starą" teorię lepiej, niz tę nową.

          Kiedy jednak ja studiowałem na Wydziale Fizyki Unowersytetu Warszawskiego (lata
          60-te), to w kursie mechanik kwantowej, który bralismy, nie było juz w ogóle
          słowa o tamtej "starej" teorii ani o jakichkolwiek pojęciach, które ona
          stworzyła, a które do tej "nowej" już nie przeszły. W szczególności, nie było
          absolutnie żadnej mowy o "orbitach eliptycznych". Atom wodoru robilismy od
          poczatku na gruncie mechaniki falowej. O orbitach eliptycznych i o interpretacji
          liczby kwantowej L jako o mierze eliptycznosci orbity dowiedziałe się tylko z
          lektury różnych źródeł, w których "stara" teoria jeszcze występowała.

          Nie rozumiem więc, dlaczego prof. Gryzinski z taka pasja zwalczał elementy
          teorii, która juz w tym momencie miała już tylko znaczenie historyczne?

          Gdyby prof. Gryziński "wział sie za bary" ze współczesna wesją mechanik
          kwantowej, to ja bym niej moze protestował na stwierdzenie Alsora, że "rozwalił"
          on w drebiezgi całą fizykę kwantową. Ale, jesli on faktycznie rozwalił, to
          najwyże teorie, od której w wielkim stopniu sami fizycy kwantowi już dawno
          odeszli. Ponieważ "nowa" teoria kwantowa wcale nie jest czymś, co zostało
          wzniesione na "fundamencie" tamtej starej. Przejscie od "starej" do "nowej"
          miało wsztystkie cechy rewolucji naukowej - wymagało w wielkim stopniu
          całkowitego "odcięcia sie" od paradygmatów tamtej starej teorii.

          Apostołowie teorii prof. Gryzińskiego, jeśli chcą wiec tę teorię lansować, to
          przxede wszystkim powinni chyba w ogóle wyrzucic ze źródłowego materiału
          wszelkie polemiki z pojeciami rodem ze "starej" teorii, a od początku "brac sie
          za bary" z mechaniką kwantową w jej współczesnej postaci i starac sie wykazac
          wyższość lansowanego modelu nad tą własnie teorią, a nie teorią-staruszką,
          której wielu młodych fizyków w ogóle nie zna. Ja osobiście nie zamierzam
          kibicować tym przedsiewzieciom - ale mówie to dlatego, że uważam, że w każdym
          postępowaniu należy działać PRAGMATYCZNIE.

          Ja osobiscie wcale nie uważam obecnej mechaniki kwantowej za twór "skończenie
          doskonały" i spodziewam sie, że kiedyś zostanie ona zastąpiona przez nową,
          doskonalsza teorię. Czasami nawet myślę z żalem o tym, że tej przyszłej teorii
          najprawdopodobniej nie będzie mi juz dane poznać, bo nie jestem już człowiekiem
          "pierwszej młodości", i chyba nawet już nie "drugiej młodosci"....

          Jednakowoż, nos mi czegoś mówi, że ta nowa, lepsza teoria nie urodzi sie z
          modelu prof. Gryzińskiego... Powtarzam, nos mi to mówi. Mój węch moze być
          zawodny, od razu to podkreślam. Wiec proszę, żeby zwolennicy prof. Gryzińskiego
          nie rzucali se od razu na mnie. Ja tylko mówie o swoich osobistych odczuciach,
          i to wszystko.

          W latach 1980-tych nos i moje osobiste odczucia mówiły mi, ze upadku Związku
          Radzieckiego doczekają móze moje wnuki, a może nawet dopiero prawnuki. No i
          prosze - jak trafne sie te odczucia okazały? Więc o swoich odczuciach odnośnie
          teorii prof. Gryzińskiego mówie tylko i wyłacznie "dla porządku". Jeśli za
          mojego zycia jeszcze sie okaże, ze nie miałem teraz racji, to otwarcie to
          przyznam. Nie będę w takim wypadku łgał, że "ja od poczatku, prawda, uważałem,
          że to jest słuszna teoria i świat sie do niej w końcu przekona....,", etc.
          • zbig44 'nowa' i 'stara' mechanika kwantowa 09.09.06, 21:25
            Istotnie, geneza kwantów sięga widma promieniowania ciała doskonale czarnego;

            co do dawnej mechaniki kwantowej, to dyskutowany model rozchozi się z nią
            właśnie na poziomie owej dawnej intuicyjnej - zauważ, że model orbit
            eliptycznych nie wytrzymał krytyki z uwagi na owo nieuniknione spadanie na
            jądro po wyhamowaniu w wyniku emisji energii promienistej na takiej orbicie;

            cała 'nowa' mechanika kwantowa pojawiła się w reakcji na to niezwykle trafne
            spostrzeżenie; w tej sytuacji jednak, znalezienie "orbit" klasycznych, które
            zadość czynią warunkowi zachowania energii elektronu na orbicie stwarza
            klasyczną alternatywę całej późniejszej mechaniki kwantowej;

            dlatego nie ma sensu jej dyskutować w konfrontacji, którą sugerujesz na tym jej
            wczesnym etapie; należy tę alternatywę dopiero odpowiednio rozbudować, aby móc
            porównać wartości predyktywne obu konstrukcji
            (ta klasyczna na dzień dzisiejszy jest w powijakach, a ze względu na złożoność
            aparatu matematycznego, może się okazać równie trudna do przeskoczenia jak
            teoria strun)

            co do moich intuicji, to gdzieś na początku 1980 rzuciłem sugestię, że jak
            ludzie zechcą, to się otrząsną z pęt totalitaryzmu szybciej, niż nam się zdaje;
            zostałem wyszydzony przez kolegów; co nie znaczy oczywiście, że moje intuicje w
            dyskutowanej kwestii mają jakąkolwiek przewagę nad twoimi;

            co dla mnie najistotniejsze, to zarysowująca się możliwośc odejścia od
            zespolonej amplitudy prawdopodobieństwa na powrót w stronę klasycznego prawa
            wielkich liczb; z tego punktu widzenia, to byłoby niezwykle istotne, gdyby
            pokazano klasyczny mechanizm wiodący do kwantowomechanicznych reguł wyboru
            i prowadzący do zasady nieoznaczoności Heisenberga, nie uważasz?

          • pies_na_teorie Re: PS: Geneza mechaniki kwantowej 02.10.06, 13:55
            > Nie rozumiem więc, dlaczego prof. Gryzinski z taka pasja zwalczał elementy
            > teorii, która juz w tym momencie miała już tylko znaczenie historyczne?
            > Gdyby prof. Gryziński "wział sie za bary" ze współczesna wesją mechanik
            > kwantowej, to ja bym niej moze protestował na stwierdzenie Alsora,
            >że "rozwalił" on w drebiezgi całą fizykę kwantową. Ale, jesli on faktycznie
            >rozwalił, to najwyże teorie, od której w wielkim stopniu sami fizycy kwantowi
            >już dawno odeszli. Ponieważ "nowa" teoria kwantowa wcale nie jest czymś, co
            >zostało
            > wzniesione na "fundamencie" tamtej starej. Przejscie od "starej" do "nowej"
            > miało wsztystkie cechy rewolucji naukowej - wymagało w wielkim stopniu
            > całkowitego "odcięcia sie" od paradygmatów tamtej starej teorii.


            Możliwe, że Profesor Gryziźnski nie chciał robić zupełnego wstydu kolegom
            fizykom.
            Musiałby pewnie wykazać, że z modelu atomu zbudowanego w oparciu o Prawa
            Keplera - mechanika kwantowa ewoluowała rewolucyjnie do modelu działającego
            podobnie jak Model Ptolemeusza :D)

    • nowak11 Re: kwantowane tak, ale jak 09.09.06, 18:37
      Chłopaki!!! Czy możecie mi w skrócie wyjaśnić o co chodzi "tymi" kwantami?
      • zbig44 Re: Czy możecie mi w skrócie wyjaśnić o co chodzi 09.09.06, 21:45
        z tymi kwantami?

        W skrócie to prawie niemożliwe;
        zasadniczo chodzi o to, że energia występuje w przyrodzie wyłącznie w małych
        paczkach, których nie da się już podzielić na mniejsze;

        co więcej pewne wielkości obserwowane (obserwable) parami nie mogą być
        wyznaczone dowolnie dokładnie (np. im dokładniej zmierzymy prędkośc cząstki tym
        słabiej znamy jej położenie);

        obserwable takie jak położenie cechuje zmienna w czasie amplituda
        prawdopodobieństwa znalezienia cząstki w danym miejscu opisywana specyficznym
        falowym 'równaniem ruchu' zwanym równaniem Schrodingera;

        jeśli wziąć to równanie dosłownie - a takie podejscie toruje sobie coraz
        wyraźniej drogę w społeczności fizyków (mówi się naweyt ostatnio o pokonaniu
        bariery 50% populacji), to opisuje ono funkcję falową wszechświata
        pokazującą jak nasz wszechświat w każdej chwili ulega transformacji do jednego
        z całego continuum możliwych wszechswiatów z pewną amplitudą zespoloną
        prawdopodbieństwa;
        wszystkie one są realnie równie uprawnione tworząc w sumie multiwersum -
        rzeczywistość wszystkich możliwych, ciasno ze sobą splecionych (interferujacych
        ze sobą w całym multum miejsc) historii-wszechświatów, które poza ową
        interferencją nie doświadczają swej wzajemnej obecności; zjawisko interferencji
        jest jednak powszechne i to ono w istocie decyduje o postrzeganiu przez nas
        wszelkich zmian w rzeczywistości (zatem o wszelkich przejawach ruchu - znaczy
        się określa reguły wyboru lub jest określone takimi regułami, któtre decydują o
        tym jakie zmiany są a jakie nie są możliwe);

        jeśli to ostatnie jest prawdą, to możliwe stają się takie sprawy jak
        teleportacja i komputer kwantowy oraz... swego rodzaju podróże w czasie (swego
        rodzaju, bo to zawsze - jak się mi przynajmniej wydaje - muszą być podróże
        między różnymi światami)

        zarówno teleportacja jak i komputery kwantowe stają się powoli faktem, zatem...
        • nowak11 Re: Czy możecie mi w skrócie wyjaśnić o co chodzi 10.09.06, 19:36
          Dzięki; kiedyś czytałem bardzo dziwny artykuł o doświadczeniu Macha - Zandera
          (czy Zendera?). I pamiętam, że padło tam takie podejrzenie jakoby foton
          wybierał drogę w zależności od tego gdzie stoi obserwator (miernik). To byłaby
          zupełna fantazja! Z tego co wiem, chociażby na podstawie wykładu Andrzeja
          Dragana, obecnie obowiązujące jest wyjaśnienie tego zjawiska za pomocą
          wspomnianej przez Ciebie amplitudy prawdopodobieństwa. Ale dla mnie to i tak
          jest fantazja! A ta teleportacja, podróże w czasie... W dzieciństwie i młodości
          przeczytałem setki (jeśli nie tysiące) książek s-f i w zasadzie jestem
          teoretycznie przygotowany na tego typu historie, ale to może zachwiać
          podstawami, no nie? Mam jeszcze jedno pytanko - kiedyś gdzieś (chyba
          w "Wyborczej" ) przeczytałem artykulik o pewnym doświadczeniu (a tak na
          marginesie jaka jest różnica między eksperymentem a doświadczeniem?), w czasie
          którego foton (chyba) wydostał się z jakiegoś środowiska (chodziło o kostke
          jakiegoś materiału) zanim został do niego wpuszczony. Czy wiesz o czym mówię?
          • bonobo44 Re: Różnica między eksperymentem a doświadczeniem 10.09.06, 21:11
            nowak11 napisał:

            > Dzięki; kiedyś czytałem bardzo dziwny artykuł o doświadczeniu Macha - Zandera
            > (czy Zendera?). I pamiętam, że padło tam takie podejrzenie jakoby foton
            > wybierał drogę w zależności od tego gdzie stoi obserwator (miernik).

            To nie fantazja; ale tak naprawdę, to ustawienie miernika decyduje o tym, w
            jaką drogą foton ma ochotę się udać; to tak jak z nami, ustawienie celnika czy
            konieczność zabiegania o wizę, również może mieć niebagatelny wpływ na nasze
            trajektorie, hi!hi! ale żeby głupi foton też miał mieć swoje widzimisie... to
            nam się po prostu istotnie nie mieści w głowie...

            > na marginesie jaka jest różnica między eksperymentem a doświadczeniem?

            nie wiem... może t0g będzie wiedział... hi!hi!hi! 8-)
            może taka, jak między prowadzeniem i wożeniem się, hi!hi!

            > foton (chyba) wydostał się z jakiegoś środowiska (chodziło o kostke
            > jakiegoś materiału) zanim został do niego wpuszczony. Czy wiesz o czym mówię?

            ja...ja...ja wiem... 8-)

            wynik doświadczenia zinterpretowano jako wynik nieporozumienia pomiędzy
            prędkością grupową i fazową na korzyść zachowania zasady następstwa w czasie...
            (żaden skutek nie może poprzedzić swej przyczyny, hi!hi! 8-)
    • bonobo44 Re: kwantowane tak, ale jak 29.09.06, 16:19
      Dobrze postawione pytanie o kwantowanie:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=48444101&a=49465281

      jak się zdaje, zasadniczo nic nie stoi na przeszkodzie w skwantowaniu pola
      grawitacyjnego w sposób analogiczny do pola EM w QED, pod warunkiem, że analog
      GEM is valid, tzn. odkryte zostaną fale grawitacyjne, grawitony i rozpoznane
      ich własności...
      oddziaływanie grawitacyjne jest jeszcze słabsze niż EM, zatem stosowny rachunek
      zaburzeń też powinien prowadzić do renormowalnych rezultatów...

      jest jedno ale...
      to jednak nie będzie kwantyzacja OTW, ale GEM!
      zarazem nie będzie to kwantowanie pola grawitonów, ale znowu GEM!
      to jest próba pożenienia ognia (grawitonów) z wodą (OTW), i to w sposób
      immanentnie - jak się mi zdaje - skazany na porażkę...

      bo no bo cały problem polega wg mnie na tym, że grawitony i grawitacja będą
      mogły być wówczas opisywane w zwykłej przestrzeni pseudoeuklidesowej, a fale
      grawitacyjne nie będą miały nic wspólnego z fluktuacjami geometrii przestrzeni
      OTW...
      równania geometrodynamiki GEM odwołujące się do niej również stracą sens i
      należało je będzie zastąpić odpowiednikami EM na poziomie rzeczywistych fal
      grawitacyjnych stowarzyszonych z grawitonami...
      dopiero wówczas "klasyczne" kwantowanie grawitacji stanie się uprawomocnione...

      a póki nie ma pewności co do grawitonów realności,
      warto rozwijać "kwantowanie" geometryczne na zasadzie tworzenia multiwersum
      rozmaitości-OTWowych-uniwersów...
      warto wiedzieć, że spore wysiłki są obecnie od długiego czasu czynione i w
      wielu odmianach tego kierunku...
      • ciekawski11 Nazewnictwo :o) 30.09.06, 09:35
        Panie Bonobo,
        co to jest GEM ?, próbuję szukać w sieci, bezkutecznie.
        I dalej co to ma znaczyć:

        >...że analog GEM is valid...

        > równania geometrodynamiki GEM

        > warto rozwijać "kwantowanie" geometryczne

        > warto wiedzieć, że spore wysiłki są obecnie od długiego czasu czynione i w
        > wielu odmianach tego kierunku...

        O co chodzi w tym "czeskim filmie", może jakieś linki ?
        • bonobo44 GEM 8) 30.09.06, 10:12
          to gravitomagnetic (Grawitacyjny analog klasycznej teorii ElektroMagnetyzmu)...
          a link do dyskusji podałem zaraz na wstępie swojego postu...
          podaję jeszcze raz:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=48444101&a=49487912

          ponieważ niniejszy wątek dotyczy kwantowania, uznałem za stosowne umieścić tu
          odnośnik do adekwatnej części dyskusji, która wynikła przy okazji dyskutowania
          innego...

          pozdr

          8)44
    • bonobo44 Re: kwantowane tak, ale jak 01.10.06, 10:51
      Ciekawostka:

      Żaby widzą pojedyncze fotony.

      Czy to znaczy, że gdybyśmy byli Ranidae Sapiens lub Ranidae Paniscus, to
      zaczęlibyśmy uprawiać fizykę od mechaniki kwantowej?
      A następnie dopiero na jej gruncie zaczęli rozważać nie mieszczące nam się w
      tych naszych żabich głowach czysto abstrakcyjne wygładzenia do postaci teorii
      granicznych wielkich układów: mechaniki statystycznej i klasycznej, teorii
      chaosu i katastrof, a także szczególnej i ogólnej teorii względności, a na
      koniec ToE?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=7020805&a=7020854
    • bonobo44 kwantowane - reaktywacja 21.06.08, 10:21
      reaktywacja wątku

      wystarczyło napisać w tym wątku nowy post, żeby go na
      powrót "aktywować" (wcale nie trzeba było go powielać)

      każdy to może zrobić, kto wyszuka taki ukryty przez automat forum
      wątek będący jeszcze w fazie "niebieskiej", a nie "brązowej"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka