Dodaj do ulubionych

Bariera światła

05.10.06, 20:21
Czy istnieją (teoretyczne oczywiście) pomysły na to, co się stanie gdy w
końcu jakiś obiekt przekroczy prędkość światła? Czy istnieje coś takiego
jak "bariera światła"- analogicznie do bariery dźwięku? Może nastąpi jakiś
rozbłysk, albo może obiekt zniknie? A swoją drogą - kiedy ostatnio
słyszeliście charakterystyczne "bum". Ja jakieś 15 lat temu... Czy to
oznacza, że rzadziej już się te barierę przekracza, czy może chodzi o strefy
ciszy nad miastami? Czy jest wśród nas jakiś pilot naddźwiękowy, który mógłby
nam to wyjaśnić?
Obserwuj wątek
    • vbvb Re: Bariera światła 06.10.06, 01:14
      Barierę dźwieku jakiś czas temu oficjalnie przesunięto na wartośc około 5 machów
      - a obecnie chyba zaden samolot tak szybko nie lata. Stąd więc brak owych "bum".
    • bonobo44 v>c neutrina tachionami ? cz.I 06.10.06, 19:21
      Poza wątkiem z tego forum
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=6916448&a=47232548

      ciekawe może być następujące przypuszczenie:

      <<Teoria względności. Szybkość światła. Neutrina i tachiony
      serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34144,93598.html
      Piotr Cieśliński2000-12-11, ostatnia aktualizacja 2001-01-10 14:21
      30-10-1997. Prawdziwą rewolucję w fizyce proponują polscy uczeni. Twierdzą, że
      neutrina, jedne z najmniej znanych i najbardziej tajemniczych cząstek we
      Wszechświecie, mogą mknąć z prędkością większą niż światło.
      ZOBACZ TAKŻE
      Teoria względności. Szybkość światła (11-12-00, 13:55)
      Problemy, które fizycy mają z neutrinami, to obecnie jedne z najbardziej
      zagadkowych i fascynujących zagadnień w fizyce cząstek elementarnych i
      astrofizyce - mówi prof. Jakub Rembieliński z Uniwersytetu Łódzkiego. - Dlatego
      nawet tak zwariowana hipoteza, że neutrina poruszają się szybciej niż światło,
      brana jest pod uwagę. A jak dotąd dosyć dobrze przystaje ona do rzeczywistości.
      Czy jest to dobra hipoteza, pokażą eksperymenty, które są obecnie prowadzone
      lub przygotowywane.

      A dlaczego hipoteza zasługuje na miano zwariowanej?

      - Gdyby się sprawdziła, to teoretyczne osiągnięcia ostatnich 20 lat fizyki
      cząstek i kosmologii musiałyby ulec drastycznej rewizji. Jest to dodatkowy
      powód, dla którego wielu fizyków zachowuje sceptycyzm, co zresztą nauce zawsze
      wychodzi na zdrowie - wyjaśnia prof. Rembieliński.

      Z pamiętnika neutrin

      Neutrina to jedne z najmniejszych składników materii - cząstki elementarne
      dalej już niepodzielne - które są potocznie mniej znane, ale grają równie ważną
      rolę, co protony, neutrony i elektrony.

      Narodziły się tuż po Wielkim Wybuchu (tzw. Big Bangu), który dał początek
      Wszechświatowi. Od tego czasu troszkę ich przybyło, bo są stale produkowane w
      reakcjach termojądrowych, np. w gorących tyglach wnętrza gwiazd.

      Na ich ślad natrafiono pod koniec lat 30., gdy w laboratoriach badano reakcje
      rozpadów promieniotwórczych. Po zsumowaniu energii wszystkich produktów rozpadu
      nie zgadzał się bilans. Gdzieś znikała część energii. Żeby uratować podstawowe
      prawo przyrody - prawo zachowania energii - wielki niemiecki fizyk Wolfgang
      Pauli wymyślił, że w tych reakcjach powstaje, i ucieka badaczom, jeszcze jedna
      cząstka - właśnie neutrino. To ona miała unosić w dal brakującą część energii.

      Dopiero 26 lat później eksperymentatorom z wielkim trudem udało się złapać
      neutrino. Neutrina są bowiem niemal nieuchwytne. Materia jest dla nich prawie
      przezroczysta. Bez trudu przenikają przez planety, gwiazdy i inne przeszkody.
      Ktoś kiedyś obliczył, że żeby mieć pewność zatrzymania neutrina, trzeba by
      zbudować mur z ołowiu grubości roku świetlnego, czyli około 10 bilionów
      kilometrów.

      Dziś neutrina z wielkim trudem łapie się w wielkich detektorach, z których
      największy jest Superkamiokande, w głębi starej kopalni Kamioka w Japonii.
      Potężny zbiornik 50 tys. ton krystalicznie czystej wody obłożony jest blisko 12
      tys. detektorów, które rejestrują promieniowanie emitowane przez elektrony
      powstające w wyniku bardzo rzadkich zderzeń neutrin z cząstkami wody.

      Jak trudno złapać neutrino, pokazuje historia sprzed dziesięciu lat. Podczas
      wybuchu gwiazdy supernowej w 1987 r., który był niezwykle silnym źródłem
      neutrin, przez detektor IMB w kopalni soli w Cleveland w Stanach Zjednoczonych
      przeszło w ciągu kilku sekund około dziesięciu tysięcy bilionów neutrin, z
      czego zarejestrowano zaledwie osiem.

      Co wiemy o neutrinach i dlaczego tak mało

      Skoro cząstki te wymykają się naukowcom, to nic dziwnego, że aż do dziś
      potrafiły ustrzec wiele własnych tajemnic. Największą zagadką jest ich masa.
      Trwają spory o to, czy neutrino jest nieważkie, jak światło, czy jednak ma
      masę, choć bardzo niewielką (na pewno tysiące razy lżejszą od elektronu).

      Drugą tajemnicą jest niedobór neutrin, produkowanych w reakcjach wewnątrz
      Słońca. W jądrze Słońca zachodzi siedem podstawowych reakcji jądrowych, w
      wyniku których emitowane są neutrina elektronowe. Teorie dokładnie wyliczają,
      ile powinno ich docierać do Ziemi. Eksperymentatorów jednak spotkała przykra
      niespodzianka: w ziemskich detektorach rejestruje się tylko mniej więcej jedną
      trzecią tej liczby. Co się dzieje z resztą słonecznych neutrin?

      To dlatego prof. Jakub Rembieliński i jego współpracownicy odważyli się włożyć
      kij w mrowisko i zaproponować hipotezę, zgodnie z którą neutrina poruszają się
      z predkością większą niż światło.

      Hipotetyczne obiekty, które mają poruszać się szybciej niż światło, zwane są
      tachionami.
      Ale czy prawa natury godzą się na tachiony

      Tak, choć z początku brzmi to nieprawdopodobnie. Tak bardzo zakodowana jest w
      powszechnej świadomości nieprzekraczalna bariera prędkości światła.

      Niemniej jednak szczególna teoria względności Alberta Einsteina z początku tego
      wieku, fundament współczesnej fizyki, dopuszcza istnienie tachionów.

      Według tej teorii mogą istnieć trzy rodzaje cząstek. Pierwszy odpowiada
      cząstkom masywnym (bradiony). To są dobrze dziś znane cegiełki materii, z
      których zbudowane są atomy - protony, neutrony, elektrony itp. One poruszają
      się zawsze wolniej niż światło i też nie sposób ich rozpędzić do prędkości
      światła, bo wraz ze wzrostem prędkości stawiają coraz większy opór i
      rozpędzanie ich wymaga coraz więcej energii.

      Drugi rodzaj cząstek to cząstki, które nie mają masy (luksony). Do tej grupy
      zaliczają się fotony (cząstki światła), gluony (sklejające kwarki) i grawitony
      (hipotetyczne jeszcze cząstki, które przenoszą siłę grawitacji). One wszystkie
      poruszają się dokładnie z prędkością światła.

      Natomiast trzeci rodzaj cząstek, których istnienie dopuszcza teoria Einsteina,
      to właśnie hipotetyczne tachiony, które miałyby poruszać się prędzej niż
      światło.

      Co tachiony różni od zwykłych cząstek

      Tachion nie może zwolnić do prędkości mniejszej, czy nawet równej prędkości
      światła. Podobnie jak zwykłych cząstek materii nie możemy rozpędzić do
      prędkości światła, tak też tachionów nie możemy do tej prędkości wyhamować.

      Okazuje się, że bariery światła nie można przekroczyć, choć można znajdować się
      po obu jej stronach. - Aby być tachionem, trzeba się nim po prostu urodzić -
      mówi prof. Rembieliński. A wtedy dzieją się cuda. Gdy energia tachionu maleje,
      jego prędkość rośnie. Zupełnie odwrotnie niż u zwykłych cząstek. Tachion o
      bardzo małej energii może pędzić z prawie nieskończoną prędkością.

      Dziwne?

      - Znacznie dziwniejszy jest foton, który może mieć tylko jedną jedyną wartość
      prędkości, czyli prędkość światła, ani nie można go przyspieszyć, ani zwolnić -
      zauważa prof. Rembieliński.

      Dlaczego o tachionach cicho w świecie fizyki

      Wyobraźmy sobie, że mamy teleskop "tachionowy". Wtedy możemy "widzieć"
      najdalsze zakątki Wszechświata dokładnie takie, jak wyglądają w tej chwili.
      Wtedy też natychmiast może dotrzeć do nas informacja o tym, co się dzieje na
      drugim krańcu Wszechświata. Taki skok w przestrzeni i czasie wydaje się
      niemożliwy.

      - Nikt dotąd nie traktował serio możliwości istnienia tachionów, gdyż sprawiają
      one jedną istotną trudność: niezachowanie porządku przyczynowego - twierdzi
      prof. Jakub Rembieliński.

      Tak też pisał przed laty prof. Grzegorz Białkowski w "Starych i nowych drogach
      fizyki" (wyd. Wiedza Powszechna): "Koncepcja tachionów jest sporna z czysto
      teoretycznego punktu widzenia, właśnie z pozornym przynajmniej gwałceniem przez
      tachiony warunku przyczynowości".

      O co chodzi z tym gwałtem na przyczynowości? Byłaby mianowicie możliwa taka
      sytuacja, że gdy dla jednego obserwatora pewne zdarzenie poprzedzałoby inne
      zdarzenie, to dla drugiego obserwatora ta kolejność byłaby odwrotna. Oznacza
      to, że w zależności od obse
      • bonobo44 v>c neutrina tachionami ? cz.II 06.10.06, 19:23
        ...rwatora skutek zamieniałby się kolejnością z przyczyną. To byłoby dziwne i
        nielogiczne.

        Nikogo nie dziwi względność prędkości. Pasażerowi autobusu może wydawać się, że
        samochód widziany za oknem autobusu stoi w miejscu. Tymczasem pieszy będzie się
        upierał, że ten sam samochód porusza się z dużą prędkością.

        Każdego jednak zdziwiłoby, gdyby jeden obserwator opowiadał, że auto zostało
        zatrzymane przez policję po przejechaniu na czerwonym świetle, a drugi
        obserwator upierał się, że było na odwrót - najpierw policja zatrzymała
        samochód, a potem przejechał on na czerwonym świetle. A można wyobrazić sobie
        jeszcze bardziej dziwne spory między obserwatorami - np. co nastąpiło
        wcześniej, narodziny czy chrzciny? Takie paradoksy fizycy nazywają kauzalnymi.

        Czy można mieć tachiony i uniknąć paradoksów

        W latach 70. Feinberg zaproponował teorię, która miała te kłopoty z tachionami
        rozwiązać (tzw. zasada reinterpretacji). - Ukazały się dziesiątki prac
        naukowych, ale w końcu okazało się, że nadal paradoksów uniknąć się nie daje -
        opowiada prof. Rembieliński. - I to jest odpowiedź, dlaczego niektórzy fizycy
        nie lubią tachionów.

        Warunkiem koniecznym do postawienia hipotezy, że neutrina są tachionami, byłaby
        spójna teoria - wolna od paradoksów, związanych z łamaniem przyczynowości.

        - Taką teorię niedawno zaproponowałem. Nie ma już paradoksów kauzalnych,
        dowolnie dużych ujemnych wartości energii itp. Można też na jej podstawie
        zbudować teorię kwantową, która ma wszystkie wymagane cechy, np. stan próżni w
        takiej teorii jest stabilny - mówi prof. Rembieliński. I zastrzega: - Proszę
        tylko nie stwarzać wrażenia sensacji; to nie zawsze pomaga. Poza tym wielu
        fizyków ma nadal "alergię" na tachiony.

        Brak paradoksów to nie wszystko. Porządna teoria powinna nie tylko wyjaśniać
        zjawiska z udziałem tachionów, ale też umieć obliczyć czasy życia, szerokości
        rozpadów, przekroje czynne itp. - Wraz ze współpracownikami zaprzągłem więc
        swoją teorię do rozwiązania zagadki niedoboru neutrin słonecznych - mówi prof.
        Rembieliński.

        Jak wyjaśnić, że neutrin ze Słońca jest za mało

        Najpopularniejszym obecnie wyjaśnieniem zagadki deficytu neutrin słonecznych
        jest mechanizm mieszania się (transmutacji) neutrin. Idea jest prosta: jeśli
        powstające w głębi Słońca neutrina elektronowe zamieniają się po drodze w inny
        gatunek neutrin - mionowe lub taonowe - to obserwujemy ich na Ziemi za mało, bo
        potrafimy (na razie) rejestrować w naszych detektorach w zasadzie tylko
        neutrina elektronowe.

        Proces "mieszania" może zachodzić na drodze Słońce-Ziemia lub być wzmacniany
        wewnątrz Słońca (tzw. mechanizm MSW). Co ważne, w obu wypadkach, żeby
        zachodziło mieszanie, neutrina muszą mieć niezerowe masy. A to nie jest jeszcze
        udowodnione i może być wątpliwe.

        - Natomiast scenariusz proponowany przeze mnie i moich współpracowników,
        Kordiana Smolińskiego i Pawła Cabana, jest inny - opowiada prof. Rembieliński. -
        Zakładamy, że neutrina są tachionami, czyli poruszają się prędzej niż światło.
        Neutrino-tachion może się rozpaść na takie same neutrino o mniejszej energii
        oraz parę neutrino i antyneutrino innego typu. Gdy ten proces przebiega na
        drodze Słońce-Ziemia, to strumień neutrin elektronowych zmniejsza swą energię i
        w efekcie do Ziemi docierają neutrina o mniejszej energii. Tymczasem ziemskie
        detektory na razie rejestrują tylko neutrina o wysokiej energii. Przegapiają
        neutrina o zbyt małej energii i dlatego wydaje nam się, że rejestrujemy za mało
        neutrin słonecznych.

        Jak przy okazji rozwikłać inne zagadki

        Tachionowa natura neutrino miałaby też, niezależnie od rozwiązania problemu
        neutrin ze Słońca, bardzo istotny wpływ na rozumienie struktury Wszechświata,
        problemu ciemnej materii i inflacji. - Choć to tylko spekulacje - zastrzega się
        prof. Rembieliński.

        Na przykład problem inflacji. Z astrofizycznych obserwacji wiemy, że
        Wszechświat w dużej skali jest niezwykle jednorodny i izotropowy (to znaczy -
        jednakowy w każdym kierunku). To oznacza, że wszystkie obszary Wszechświata są
        niezwykle do siebie podobne, nawet te, które w chwili Wielkiego Wybuchu zostały
        rozdzielone i potem nigdy nie mogły kontaktować się ze sobą i oddziaływać. Aby
        to dziwne podobieństwo wyjaśnić, zakłada się, że tuż po Big Bangu nastąpiła
        tzw. faza inflacji, w czasie której Wszechświat rozszerzał się w szalonym
        tempie. To miało "wygładzić" wszystkie niejednorodności i różnice. Wszechświat
        przed inflacją można porównać do sflaczałego balonu, którego poszczególne
        kawałki różnią się od siebie - mają mniejsze lub większe fałdki, mniej lub
        bardziej rozciągniętą gumę. Ale gdy go nagle napompujemy, to wszystkie
        zmarszczki i niejednorodności wygładzą się. Powierzchnia balonu będzie w każdym
        punkcie taka sama.

        - Ta hipoteza jest sztuczna i wymaga istnienia specjalnego pola kosmicznego,
        sterującego inflacją - mówi prof. Rembieliński.

        Tymczasem gdyby okazało się, że neutrina są tachionami, wówczas jednorodność i
        izotropowość Wszechświata nie byłaby już dłużej zagadką. Dla tachionów nie ma
        bariery prędkości, więc mogą momentalnie przenosić się między dowolnymi
        obszarami Wszechświata i - podobnie jak woda wyrównuje swój poziom w naczyniach
        połączonych - niwelować różnice między nimi. Szczególnie istotne byłoby to w
        fazie formowania się Wszechświata.

        Jeśli neutrina byłyby tachionami, to ich własności miałyby wpływ też na
        wyjaśnienie zagadki ciemnej materii Wszechświata. Obserwując prędkość ruchu
        gwiazd i galaktyk dedukujemy, że szacowana gęstość materii we Wszechświecie
        jest ok. dziesięciu razy większa niż ta, którą widzimy w teleskopach. Nie
        bardzo wiadomo, czym jest ta materia nie świecąca, nieobserwowalna. Przypuszcza
        się, że przynajmniej część z niej stanowią neutrina. Rzeczywiście, neutrin jest
        we Wszechświecie chyba więcej niż fotonów światła - ocenia się, że w każdym
        centymetrze sześciennym jest średnio 300 neutrin.

        Jak przekonać się, że neutrino to tachion

        Czy można wykonać taki eksperyment na Ziemi, który pokaże niedowiarkom, z jaką
        szybkością mknie neutrino?

        Prof. Grzegorz Białkowski pisał kilkanaście lat temu: "Z eksperymentalnego
        punktu widzenia nie ma żadnych argumentów przemawiających za istnieniem
        tachionów". Sytuacja się jednak zmieniła. Zdaniem prof. Rembielińskiego to, czy
        rzeczywiście neutrina są tachionami, czy też nie, rozstrzygną eksperymenty
        prawdopodobnie w ciągu kilku lat.

        Jednym z najważniejszych neutrinowych eksperymentów jest mierzenie końcowego
        obszaru widma energii elektronu w rozpadzie beta trytu na hel-3, elektron i
        antyneutrino elektronowe. Okazuje się, że kształt tego widma jest bardzo czuły
        na rodzaj emitowanego antyneutrina: czy jest to zwykła cząstka, czy też tachion.

        - W ciągu ostatniego dziesięciolecia wszystkie pomiary wprowadzały
        eksperymentatorów w zakłopotanie, bo spodziewali się otrzymać wyniki odwrotne -
        mówi prof. Rembieliński. - Wraz z Jackiem Ciborowskim z Uniwersytetu
        Warszawskiego przeprowadziliśmy rachunki i symulacje komputerowe tego procesu
        przyjmując, że neutrino to tachion. Okazało się, że krzywa teoretyczna i
        doświadczalna są praktycznie identyczne. Oznacza to, że potrafimy wyjaśnić
        anomalię tego procesu.

        - Oczywiście, możliwe, że w tym eksperymencie jest popełniany jakiś błąd
        systematyczny. W tej chwili Jacek Ciborowski jest w kontakcie z grupami
        eksperymentalnymi z Troitska (pod Moskwą) i z Moguncji (Niemcy), gdzie
        wykonywane są najbardziej precyzyjne doświadczenia z rozpadem trytu. Nasze
        wyniki dotyczące wyjaśnienia anomalii w rozpadzie beta były prezentowane w
        sierpniu na konferencji w Jerozolimie. Obecnie kończymy pracę, którą wyślemy w
        październiku do publikacji.

        - Rozpad trytu to jedyny obecnie dokładny pomiar związany z neutrinami -
        uzupełnia Jacek Ciborowski. - Jeśli neutrino elektronowe ma masę równą zero,
        wówczas widmo energii elektronów powinno lini
        • bonobo44 v>c neutrina tachionami ? cz.III 06.10.06, 19:24
          ...owo maleć do zera. Jeśli neutrino ma masę niezerową (tak jak inne zwykłe
          cząstki, np. elektron) - wówczas punkt końcowy wypadnie poniżej zera, zaś
          widmo "zagnie" się przy samym końcu w dół. Ale wyniki doświadczalne pokazują,
          że jest przeciwnie: widmo nie zagina się ku dołowi.

          - Wiedzeni intuicją rozważyliśmy rozpad z tachionowym neutrinem. Okazuje się,
          że policzona amplituda prowadzi do widma z "górką" przy końcu. A trzeba dodać,
          że dotychczas nie znaleziono wytłumaczenia tego zjawiska na gruncie fizyki
          konwencjonalnej, choć rozważano wiele przyczyn. Ponadto okazało się również, że
          hipoteza tachionowego neutrina tłumaczy łamanie parzystości w oddziaływaniach
          neutrin, fakt obserwowany doświadczalnie od 40 lat, lecz nie wyjaśniony do tej
          pory - mówi Ciborowski.

          Czy najnowsze eksperymenty wciąż pasują

          Tuż przed latem tego roku wykonany został najdokładniejszy dotychczas pomiar
          końca widma elektronów z rozpadu trytu przez grupę fizyków z Moguncji.

          - Wstępne wyniki przedstawione zostały na letnich konferencjach. Na oko nasze
          widmo pasuje do danych, ale dopiero w październiku lub w listopadzie wybiorę
          się do Moguncji, aby je dopasować za pomocą komputera - mówi Jacek Ciborowski. -
          Jestem jednak przekonany, że będzie pasować. Również na oko pasuje widmo
          zmierzone przez rosyjską grupę z Troitska.

          - Te wyniki nie dają jeszcze rozstrzygnięcia, czy neutrino jest tachionem, ale
          stanowią poważne argumenty za rozważeniem tej hipotezy - dodaje Ciborowski. -
          Osobiście uważam za mało prawdopodobne, aby zgodność tych naszych dwóch
          przewidywań, rozpadu trytu i niedoboru neutrin słonecznych, była przypadkiem,
          tzn. dopuszczam z dużym prawdopodobieństwem to, że neutrina są tachionami -
          sądzi Jacek Ciborowski. - Trzeba jednak znaleźć zjawisko lub pomiar
          rozstrzygający. Na razie mogę zaproponować dwa eksperymenty, których wyniki
          byłyby rozstrzygające - niestety niewykonalne z powodów technicznych i
          finansowych w obecnych czasach.

          Jeśli neutrina rzeczywiście okazałyby się tak szybkimi podróżnikami, to czy
          można byłoby to praktycznie wykorzystać?

          - To jest chyba najtrudniejsze pytanie i właściwie nie potrafię nic na ten
          temat powiedzieć. Chyba tylko jedynie to, że gdybyśmy potrafili konstruować
          nadajniki i odbiorniki (np. teleskopy neutrinowe, za które od biedy można
          uważać niektóre obecne detektory neutrin), to możliwa byłaby prawie
          natychmiastowa komunikacja z najbardziej odległymi zakątkami Wszechświata. Dla
          neutrin Wszechświat jest bowiem przezroczysty - odpowiada prof. Rembieliński. -
          Jeśli hipoteza tachionowa jest zgodna z rzeczywistym światem, na pewno
          zrobiłaby go ciekawszym.>>
          serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34144,93598.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka