Dodaj do ulubionych

Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce

10.07.03, 10:06
Promieniowanie Czerenkowa, dżety materii o pozornych prędkościach
Przewyższających nawet kilkudziesięciokrotnie prędkość światła w próżni,
światło w laboratoriach o prędkościach 'spacerowych' i grupowych większych
od c, materiały o ujemnym współczynniku załamania, ale przede wszystkim:

Co już wiemy o naturze światła? I jak nam się zdaje - czym światło jest
w rzeczywistości?
Czy istotnie pojedynczy foton jesteśmy w stanie na dziś przedstawić jedynie
w postaci pojedynczego wielkiego znaku zapytania?
Obserwuj wątek
    • arcykr3 Re: Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce 13.07.03, 09:45
      zbig44 napisał:

      > Promieniowanie Czerenkowa,
      Acoż w tym dziwnego?

      dżety materii o pozornych prędkościach
      No właśnie - pozornych.

      > światło w laboratoriach o prędkościach 'spacerowych'
      Prędkość światła jest wielkością niezmienną w próżni, ale nie w ośrodku
      materialnym , bo sa różne ośrodki.

      i grupowych większych
      > od c,
      I co z tego?
      • zbig44 Re: Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce 15.07.03, 00:38
        arcykr3 napisał:

        > dżety materii o pozornych prędkościach
        > No właśnie - pozornych.

        A czy potrafisz przystępnie wyjaśnić to zjawisko?
        Tak, aby mógł to zrozumieć przeciętny czytelnik tego forum,
        niekoniecznie będący fizykiem?

        I co w kwestii zasadniczej? Jaka jest Twoim zdaniem natura światła.
        Masz na ten temat jakieś bliżej sprecyzowane zdanie?


        zbig44
    • bonobo44 Szybko jak swiatlo ?? 16.07.03, 23:48
      Gość portalu: coto napisał(a):
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6957194&a=6970612

      > > Pytanie: czy dwa fotony wyslane w przeciwnych kierunkach, po jednej
      > > sekundzie dzieli odleglosc 2c?

      > To zalezy z czyjego punktu widzenia. Z punktu widzenia obserwatora
      > zewnetrznego dzieli je odleglosc 2 sekund swietlnych (czyli 600tys km).

      To prawda... nie ma powodu, zeby bylo inaczej, bo w kazdym 'normalnym' ukladzie
      (tzn. takim, w ktorym mamy szanse sie znalezc) kazdy foton ma predkosc 300 000
      km/s. Dwa wypuszczone w przeciwnych kierunkach, po 1 sekundzie bedzie dla nas
      dzielilo 600 000 km (jesli tylko zmierzymy te odleglosc wystarczajaco dluga
      tasma miernicza wzorcowana wg wzorca kilometra spod Paryza ;). I to znowu
      niezaleznie od tego, czy bedziemy sie (razem z nasza tasma miernicza) poruszali
      wzgledem zrodla (z predkoscia mniejsza od c) czy tez nie.


      > Natomiast z punktu widzenia kazdego z fotonow dzieli je odleglosc 1 sekundy
      swietlnej.


      To wymaga jednak juz bardziej szczegolowego komentarza, bo wcale nie jest takie
      proste.
      Bezkrytyczne zastosowanie wzoru na relatywistyczne skladanie predkosci
      V=(v+u)/(1+vu/cc), gdzie dla predkosci fotonu v=c dostajemy V=c, u - predkosc
      obserwatora, a wiec predkosc fotonu w kazdym ukladzie jest taka sama, a wiec po
      1 sekundzie w tym ukladzie rozdzieli ich w tymze ukladzie 300000 km)
      do obserwatora o u=c daje nadal V=c, ale:

      odleglosci staja sie dla nas nieskonczone:
      DeltaL=Deltal/SQRT[1-(uu)/(cc)]

      a czas na ich pokonanie zerowy:
      DeltaT=Deltat*SQRT[1-(uu)/(cc)]

      w porownaniu z obserwatorem pozostawionym na Ziemi
      i przestaje miec sens mowienie o tym, ile foton przebiegnie w jakim czasie.
      Mowimy, ze z punktu widzenia fotonu (w jego ukladzie) czas sie zatrzymuje,
      albo - co na to samo wychodzi - wszelkie odleglosci skracaja sie do zera.
      Zatem po 1 sekundzie w ukladzie fotonu nic sie nie zmieni
      (dokladniej nie uplynie zadna sekunda ani milisekunda) -
      bedzie on 'rozsmarowany jednoczesnie' wszedzie wzdluz swojej
      trajektorii, uwieziony wzdluz takiej trajektorii w czasoprzestrzeni
      niczym mucha w bursztynie.

      Nawiasem mowiac my rowniez jestesmy podobnie uwiezieni.
      Jednak czas i przestrzen maja dla nas sens.
      Z punktu widzenia naszego wlasnego ukladu wciaz przemierzamy pewien odcinek
      przestrzeni w pewnej jednostce czasu. Wszystko to w obrebie
      stozka swietlnego. Gdy jednak zblizammy sie do jego powierzchni,
      odleglosci staja sie dla nas coraz dluzsze:
      DeltaL=Deltal/SQRT[1-(vv)/(cc)]

      a czas na ich pokonanie coraz krotszy:
      DeltaT=Deltat*SQRT[1-(vv)/(cc)]

      w porownaniu z obserwatorem pozostawionym na Ziemi.

      W szczegolnosci, w skrajnym przypadku, w ciagu jednej milisekundy
      rozmazemy sie na odcinku dlugosci calego wszechswiata w cyklu od
      wielkiego wybuchu do wielkiej zapasci i... przestaniemy istniec
      nie zdazywszy nawet nacieszyc sie nasza upojna predkoscia.
      Efektywnie wyjdzie bowiem na to, ze jestesmy jak ten foton
      - wzdluz calej naszej trasy w calym dostepnym nam
      czasie zamrozeni w czasie krotszym od czasu potrzebnego nam na jakakolwiek
      swiadoma reakcje, czy 'drgnienie' mysli.

      bonobo44
      • bonobo44 Re: Szybko jak swiatlo ?? 16.07.03, 23:54
        Na moje dictum:

        > > Mowimy, ze z punktu widzenia fotonu (w jego ukladzie) czas sie zatrzymuje,
        > > albo - co na to samo wychodzi - wszelkie odleglosci skracaja sie do zera.
        > > Zatem po 1 sekundzie w ukladzie fotonu nic sie nie zmieni
        > > (dokladniej nie uplynie zadna sekunda ani milisekunda) -
        > > bedzie on 'rozsmarowany jednoczesnie' wszedzie wzdluz swojej
        > > trajektorii, uwieziony wzdluz takiej trajektorii w czasoprzestrzeni
        > > niczym mucha w bursztynie.

        Bo co to znaczy, ze odleglosci staja sie dla nas nieskonczone:

        DeltaL=Deltal/SQRT[1-(uu)/(cc)]

        a czas na ich pokonanie zerowy:

        DeltaT=Deltat*SQRT[1-(uu)/(cc)]

        w porownaniu z obserwatorem pozostawionym na Ziemi.

        Ano tyle, ze najmniejszy krok czlowieka staje sie dla nas gigantycznym skokiem
        na miare rozmiarow calego wszechswiata i to wykonanym wlasciwie poza czasem
        [i przypominaloby to jako zywo skok ISS (Inter-Stellar-Ship) Enterprise
        w "hiperprzestrzeni", gdyby w miedzyczasie nie uplynela dla nas cala historia
        wszechswiata - jesli oczywiscie szczesliwie wczesniej bysmy z tego fotonu nie
        spadli zamieniajac sie w jednej chwili srednio w jakies 85*9*10^16 J energii
        promienistej - swiecac na ten ulamek pikosekundy jak supernowa].

        Podobnie, gdy zblizamy sie do powierzchni stozka swietlnego,
        odleglosci staja sie dla nas coraz dluzsze:

        DeltaL=Deltal/SQRT[1-(vv)/(cc)]

        a czas na ich pokonanie coraz krotszy:

        DeltaT=Deltat*SQRT[1-(vv)/(cc)]

        w porownaniu z obserwatorem pozostawionym na Ziemi.

        Pokonujemy coraz wieksze odleglosci w coraz krotszym czasie
        (w koncu to normalne, bo nasza predkosc wzrasta).
        Relatywistyczne skrocenie odleglosci sprawia, ze otaczajacy wszechswiat
        kurczy sie dla nas wzdluz kierunku naszego ruchu, powoli zamieniajac sie w
        nalesnik, gdy coraz bardziej zwiekszamy nasza predkosc, a dylatacja czasu
        sprawia, ze wszystko, co w tym krotszym swiecie sie dzieje stopniowo zastyga w
        bezruchu (jak na zwolnionym filmie). Nic w tym dziwnego - coraz krotsze
        odleglosci pokonywane sa tam w coraz dluzszym czasie, zeby caly proces mial dla
        nas w ogole jakas rozciaglosc w czasie.
        Takie samo wrazenie maja obserwatorzy z tego powolnego wszechswiata
        (np. na Ziemi), gdy patrza na nas: Jestesmy dla nich coraz wiekszymi
        plaszczakami w kierunku naszego ruchu, a nasz zegar pokladowy sie dla nich
        powoli zatrzymuje.
        Dla nich zasuwamy niemal tak predko jak swiatlo. Podobnie dla nas cala reszta
        wszwechswiata stopniowo kompaktowana do cienkiego dysku, przelatuje za oknami
        naszego statku w czasie krotkim jak jedna chwilka (wszystko to w przypadku
        skrajnie bliskich c predkosci).

        gość portalu: coto odpisał(a):
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6957194&a=6989713
        > Tak, z tym, ze trzeba dodac wyraznie, ze powyzsza sentencje wyglosi
        obserwator
        > zewnetrzny (ziemski). Tzn. powie, ze "u mnie zegar odmierzyl 1 sekunde,
        > natomiat zegar na fotonie nie ruszyl z miejsca".

        I ... nigdy nie ruszy - dodajmy.

        > Obserwator zewnetrzny powie
        > zatem, ze z zadnego fotonu nigdy nie zostanie wystrzelony inny foton.

        Dokladnie tak powie i bedzie mogl tak utrzymywac do konca swiata...


        > Natomiast rzecz ma sie inaczej gdy obserwator siedzi na fotonie. Wowczas nie
        > ma przeszko zeby wystrzeliwywal z niego co chce.

        Poza jedna. Obserwator literalnie nie ma na to ani chwili czasu. Pamietajmy, ze
        caly dostepny dla niego przedzial czasu (cala historia Wszechswiata) rowna sie
        dokladnie 0 sekund.

        > Foton jest bowiem takim samym ukladem
        > inercjalnym jak kazdy inny.

        Jak widac - niezupelnie ;)

        > Wobec tego wystrzelony z niego inny foton
        > przebedzie w czasie 1 sek. (odmierzonym przez zegar umieszczony na fotonie)
        > 300tys km.

        Cos, co nigdy nie moze zostac wystrzelone, bo nigdy ku temu nie zaistnialy
        stosowne okolicznosci (totalny brak czasu na cokolwiek) nie moze tez przebyc
        zadnej odleglosci (nawet mikrometyra) w zadnym nawet tak rozsadnym jak 1
        sekunda czasie [tak naprawde to glowny i jedyny powod, dla ktorego fotony nic
        nie emituja].
        (bo przeciez jest to taka kraina, w ktorej "zegary czasu tu nie mierza" i to
        nie dlatego, ze "czlowiek znaczy brat", a dlatego, ze wszystkie mechanizmy
        stoja jak zamurowane, bo sa 'wmarzniete' w chwile).

        > A co powie wowczas obserwator na fotonie o tym, co widzi obserwator ziemski?
        > I skoro on (foton) porusza sie wzgledem Ziemi z predkoscia c (tak mowi
        > obserwator ziemski), to co mowi obserwator na fotonie o predkosci Ziemi
        > wzgledem niego?
        > Tzn. z jaka predkoscia Ziemia porusza sie wgledem fotonu? Tez c? Niemozliwe,
        > bo Ziemia ma niezerowa mase spoczynkowa.
        > coto


        Szczesliwie ten problem tez jest automatycznie rozwiazany. Po prostu obserwator
        na fotonie nic nie powie, bo nie moze... nawet ruszyc pojedynczym elektronem w
        mozgu, a co dopiero powieka (pamietajmy, ze umiescilismy naszego obserwatora na
        fotonie, a to znaczy, ze kazdy pojedynczy elektron jego mozgu ma mase
        nieskonczona, nie mowiac juz o masie powieki - niech no ktora sprobuje w takich
        warunkach czymkolwiek ruszyc, np. puscic oko do bonobo ;)

        pozdr

        bonobo44
        • jacklosi Re: Szybko jak swiatlo ?? 17.07.03, 12:04
          Bardzo ciekawy jest ten przykład z prędkością Ziemi względem fotonu.
          Tłumaczycie, że obserwator na fotonie nie miałby szans na zmierzenie tej
          prędkości. I racja. Ale za pomocą tego argumentu można uznać za bezsensowne
          każde pytanie o TW. Czy zatem istnieje prędkość Ziemi względem fotonu, czy jest
          równa c, jeżeli nie istnieje to dlaczego, jeżeli jest mniejsza to dlaczego, a
          jeżeli jest równa to dlaczego żyjemy?
          • bonobo44 Re: Szybko jak swiatlo ?? 17.07.03, 17:37
            jacklosi napisał:

            > Czy zatem istnieje prędkość Ziemi względem fotonu, czy jest równa c, jeżeli
            nie istnieje to dlaczego, jeżeli jest mniejsza to dlaczego

            Wychodzac z nieracjonalnych przeslanek otrzymujemy nonsensowne wyniki.
            Nic obdarzonego niezerowa masa spoczynkowa nie moze uzyskac predkosci swiatla -
            z pktu widzenia obecnego paradygmatu fizyki twierdzenie przeciwne jest
            nieracjonalne.

            Jesli jednak chcemy taka sytuacje rozwazac mimo wszystko, nie dziwmy
            sie 'nielogicznym' konsekwencjom.
            A sa one takie, jakby na dwoje babka wrozyla:
            - z jednej strony wzgledem fotonu (z jego punktu widzenia)
            czas stoi w miejscu (paradoksalnie oznacza to, ze kazdy przedzial czasu -
            pomiedzy jakimikolwiek zdarzeniami obserwowanymi z ukladu fotonu staje sie
            nieskonczony)
            - z drugiej strony z tegoz fotonu punktu widzenia wszystko porusza sie z
            predkoscia swiatla (takze Ziemia), bo skrocenie Lorentza sprowadza kazda
            odleglosc wzdluz jego trajektorii do zera. Poniewaz Ziemia, to z pktu widzenia
            fotonu nalesnik o zerowej grubosci (i obwodzie 40 tys.km), to wyminiecie przez
            nia fotonu nie wymaga z jego punktu widzenia zadnego czasu; moglibysmy zatem
            przyjac, ze jej predkosc jest nieskonczona - jesli chcemy jednak byc
            konsekwentni i pamietamy, ze nic nie moze poruszac sie szybciej od swiatla
            (poza tachionami, ktore jednak wedruja wstecz w czasie, a nie do przodu - jak
            na szacowna materie przystalo), tzn.
            pamietamy o regule skladania predkosci, ktora nigdy nie da wartosci wiekszej od
            c dla obiektow poruszajacych sie z predkoscia nie wieksza od c (nawet jesli
            skladamy 2 predkosci rowne c), to musimy uznac, ze predkosc Ziemi wzgledem
            fotonu wyniesie c. Jesli mamy jakas watpliwosc, rozwazmy 'realny' uklad
            odniesienia poruszajacy sie z predkoscia bliska c. Wzgledem tego ukladu Ziemia
            poruszac sie bedzie rowniez z predkoscia bliska c. Dla dowolnie malej roznicy
            tej predkosci (od c) zawsze mozemy znalezc dowolnie bliska c predkosc takiego
            ukladu odniesienia (ktora w doskonalym przyblizeniu odda nam to, ku czemu
            zmierzamy chcac niemozliwego - umieszczenia obserwatora okrakiem na pedzacym
            fotonie :)

            > a jeżeli jest równa to dlaczego żyjemy?

            SAM SOBIE ZADAJE TO PYTANIE!
            Ale nie ma ono zwiazku z postawionym przez Ciebie problemem... a jezeli to
            posredni i niezwykle odlegly...
            np. taki: 'zadry' fotonow porozrzucane gesto w czasoprzestrzeni draznia zwiazki
            chlorofilu dokladnie w tych miejscach, w ktorym te natykaja sie na taka zadre,
            w wyniku czego owe zwiazki w dosc skomplikowanym cyklu przemian zamieniaja
            dwutlenek wegla i wode w cukier prosty... dalej juz wszystko zaczyna sie toczyc
            gladko i konczy sie na spalaniu tych cukrow prostych w naszych komorkach
            mozgowych w procesie odpowiedzialnym za nasza swiadomosc takze tego, ze ...
            zyjemy 8)


            Ponadto wszystko to zachodzi tylko z naszego punktu widzenia - obiektu
            snujacego sie slamazarnie pomiedzy takimi zadrami. Zadry po prostu sa i z ich
            punktu widzenia nic nie zyje, a tylko trwa w jednym roziagnietym na cala
            wiecznosc mlasniENciu, kLONskniENciu, aktowi desperackiej odwagi zycia w
            obliczu totalnej obojetnosci tych zadzierajacych nosa bytow, niezle
            zilustrowanym w pewnej scenie ataku na obcych w "Podniebnej krucjacie" :)
            pozdr

            bonobo44
            • bonobo44 Szybko jak swiatlo II 18.10.04, 22:09
              llukiz napisal:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16183544&a=16269504
              "Jak to wyglądało to co opisałem z pozycji osoby na planecie A? Zabójcze
              przeciążenie i planeta B oddala się z prędkościa światła przez rok, a potem
              znów zabójcze przeciążenie i ją gonimy (więc już się nie oddala)? Może założyć
              że poruszamy się z 0.99c."

              Na poczatek opiszmy dokladniej samo zdarzenie:

              (1) Przed manewrem A i B spokojnie kraza sobie po leniwych orbitach wokol Slonca

              (2) Manewr przyspieszenia nadaje A predkosc bliska c
              (zamiast mowic o predkosci swiatla mowmy rzeczywiscie lepiej np. o
              0,99999999999999999999999999999999999999999999c
              (44 dziewiatek po przecinku ;)

              Jesli przeciazenie jest "zabojcze", to po manewrze, cale zycie na planecie A
              obraca sie w proch (zreszta sama planeta tez). Ale darujmy zycie jednemu
              obserwatorowi (SI o monokrystalicznym tytanowym pancerzu w otoczce z pola
              silowego i niezwykle odpornych krystalicytowych ukladach koncowej generacji
              integracji ;).

              (3) SI przezywa gwaltowne hamowanie w wyniku przebicia jadra przypadkowo
              napotkanej planety G (znajdujacej sie 4 lata swietlne od B w ukladzie
              inercjalnym B) i szczesliwym wyladowaniu na lilaroz murawie po drugiej stronie
              owego globu, w wyniku czego i najzupelniej przypadkowo jego predkosc wzgledem
              Slonca staje sie rowna praktycznie zeru (mozemy oba te obiekty umiescic we
              wspolnym ukladzie inercjalnym)

              Pytanie "Jak tam z czasem?" zchodzi u niego na plan dalszy ze wzgledu na pewne
              oszolomienie ;)
              Dla nas jednak pozostaje kluczowe.

              Zarowno obserwatorowi z A jak i z B w stadium (3) wydaje sie, ze czas u tego
              drugiego zwolnil dramatycznie (w istocie zdawal sie zwalniac stopniowo w tym
              krotkim czasie ruchu przyspieszonego, gdy obserwator A przemieszczal sie
              blyskawicznie z jednego ukladu inercjalnego do kolejnego o coraz wiekszej
              predkosci w stosunku do wspolnego ukladu dla B i G. Zalozmy (bez utraty
              ogolnosci ;), ze w krotkiej chwili przebijania sie po perymetrze planety G
              obserwator A zwalnial stopniowo przechodzac z jednego ukladu inercjalnego do
              kolejnego o coraz mniejszej wzgledem B predkosci, dokladnie symetrycznie do
              startu.

              W czasie lotu odleglosc BG stopniala jednak dla A do drobnej wielkosci,
              porownywalnej zapewne ze srednica planety G w ukladzie inercjalnym planety B.
              Z symetrii problemu wynika, ze gdy byl on w polowie tej drogi, na planecie B
              minelo blisko 2 lata. On z tego czasu zauwazyl jednak co najwyzej kilka
              pierwszych chwil (nie liczac kilku niemal porownywalnych dla obu obserwatorow
              chwil rozpedzania sie). A to dlatego, ze dla niego predkosc uplywu czasu na B
              rowniez ulegla identycznemu zwolnieniu (w fazie (2) A i B poruszaja sie
              inercjalnie wzgledem siebie).

              To samo, co przy starcie ma miejsce w fazie hamowania.
              Z symetrii wydawalo by sie, ze A w locie inercjalnym powinien widziec kilka
              chwil wokol centralnego dla symetrii problemu 2-go roku w ukladzie B.

              Tak jednak nie jest. Dlaczego? Otoz dlatego, ze do konca swojej inercjalnej
              podrozy A postrzega jedynie drobna czesc historii B - te, ktora zdola wpasc w
              jego stozek swiatla: swiatlo wyslane z B musi przeciez dogonic A, a to nie jest
              wcale latwe i to z wiekszosci trasy B nie ma na to najmniejszej szansy do
              chwili... hamowania, gdy stozek swietlny A ulegnie stopniowo blyskawicznemu
              przestawieniu do pozycji rownoleglej ze stozkiem B i przez nastepne chwile
              (blisko 4 lata, nie liczac tego, co juz dotarlo) bedzie wchlanial swiatlo
              wyslane z B przez te 4 lata, ktore dla niego trwaly krotka chwilke.
            • bonobo44 Szybko jak swiatlo III 18.10.04, 23:01
              stapac napisal:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16183544&a=16270844
              "W akceleratorze dwie cząstki rozpędzone w przeciwnych kierunkach z prędkością
              0,9 C względem akceleratora.
              Cząstki te spotykają się dwukrotnie podczas jednego pełnego obiegu toru
              akceleratora.
              Obserwator A związany z układem jednej cząstki i obserwator B związany z
              układem drugiej cząstki. Każdy w swoim układzie przyjmuje za wzorze czasu okres
              między dwoma spotkaniami cząstek (kiedy się wzajemnie mijają). Ponieważ
              pokonują w tym samym czasie takie same drogi, równe połowie toru akceleratora
              to jednostki czasu są sobie równe. (...)
              Wniosek:
              Nie widzę powodu dla którego obserwatorzy A i B mieliby twierdzić, że czasy czy
              też długości w ich układach odniesienia różnią się między sobą."

              Ja rowniez 8)

              Caly problem polega jednak na tym, ze A (na elektronie) i B (na pozytonie)
              nigdzie sie nie wybrali i tkwia w tym samym ukladzie inercjalnym zwiazanym z
              tym samym cyklotronem C.

              Ich ruch nie moze byc jednak opisany jako inercjalny w zadnym ukladzie
              przyklejonym czy to do elektronu A czy pozytonu B.
              W istocie zarowno A jak i B ciagle przechodza z chwilowego ukladu inercjalnego
              (kazdy swojego) wzgledem C do nastepnego takiego ukladu i nie zagrzewaja w nim
              miejsca az do chwili wykonania pelnego obrotu, gdy ponownie na mgnienie
              obieraja ten uklad.

              Skupmy sie na tych 2 ukladach A i B, w ktorych za kazdym razem sie one mijaja
              (sa 2 takie polozenia, ale skupmy sie na jednym z nich).. Niech to beda (bez
              utraty ogolnosci ;) za kazdym razem te same uklady inercjalne wzgledem C.
              Zarowno wzgledem siebie, jak i C, A i B maja w tej krotkiej chwili predkosc
              bliska c. Problem lokalnie istotnie nie rozni sie wiele od
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=6901211&a=7005935

              W kazdym innym polozeniu, w ktorym sie nie mijaja tuz obok siebie, sytuacja
              wyglada jednak nieco inaczej:
              Mozna im przyporzadkowac chwilowe uklady inercjalne, ktore poruszaja sie
              ukosnie w stosunku do siebie (a nie rownolegle). W kazdym takim polozeniu tempo
              uplywu czasu obserwowane w tym drugim ukladzie z pierwszego bedzie zatem w
              ogolnosci inne (ich wypadkowa predkosc wzgledem siebie zmienia sie plynnie w
              sposob cykliczny od 0 do 2v/[1+(v/c)(v/c)], gdzie v to predkosc ich ruchu
              obrotowego w ukladzie C).
    • bonobo44 Re: Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce 17.07.03, 00:24
      Gość portalu: eee napisał(a):
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6756175&a=6756175

      > mam pytanie, moze glupie, co sie dzieje z masa fotonu w ruchu


      nic sie z nia nie dzieje, bo zaden foton jej nigdy nie mial...


      w zwiazku z tym otwarte pozostaje samo pytanie, czym jest foton?

      nie jest masa, jest czysta forma energii,
      foton to lewa strona slynnego wzoru Einsteina E=mcc (bez tej prawej;)
      poniewaz nie ma masy, wiec zwyczajowo prawa strone zapisuje sie
      zwykle dla niepoznaki jako E=hv (stala h=6.62x10^(-34) Js, natomiast v
      (greckie
      ni) - to tzw. czestotliwosc (?) fotonu, cokolwiek ona ma znaczyc - tego
      tez
      nikt nie wie, chociaz zamiast 'fotonu' mowi sie zamiennie 'fali pola EM' -
      to
      tylko inna nazwa masla)

      foton ma ciekawe wlasnosci:
      - gdy na niego nie patrzymy to (w prozni) zawsze porusza sie z predkoscia
      299792 km/s (w powietrzu ciut wolniej) (gdy go zauwazamy przestaje juz byc
      fotonem, a jedynie impulesem fotoelektrycznym drazniacym nasz nerw
      wzrokowy lub
      powierzchnie fotopowielacza, ktory bynajmniej nie powiela fotonow, a
      zamienia
      je rowniez na impulsy elektryczne)
      - gdyby jednak udalo nam sie go 'dosiasc' (musielibysmy wtedy stac sie
      lzejsi
      od pojedynczego neutrino, ba musielibysmy stac sie neutrino z czasow, gdy
      wierzono, ze nie majo one masy), to pewnie nie od razu bysmy to
      zauwazyli, bo
      caly wszechswiat zamarlby dla nas w jednej chwili w bezruchu - nawet
      nasze
      serce przestaloby bic i niemozliwe byloby dalsze zastanawianie sie nad
      czymkolwiek (dla fotonu - i wszystkiego co byloby z nim zwiazane w jego
      ruchu -
      czas po prostu nie plynie)

      bonobo44
      • bonobo44 Re: Co sie dzieje z masa fotonu w ruchu? 17.07.03, 00:27
        Co sie dzieje z masa fotonu w ruchu?

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6756175&a=6863239



        Foton nigdy nie 'spoczywa', a tylko w tzw. ukladzie spoczynkowym (inercjalnym)
        mozna mowic o masie spoczynkowej. Uklad spoczynkowy dla fotonu jednak rowniez
        istnieje (to po prostu jedyna 'rzecz', ktora moze mu usiasc na barana i zabrac
        sie wraz z nim).

        masa relatywistyczna fotonu to nieco sztuczne pojecie, ktore zapisuje sie w
        postaci m=hv/cc , gdzie v robi za grecka litere ni (czestotliwosc fotonu), a h
        to stala Plancka (to po prostu przeksztalcony wzor, z dwoch wzorow na energie:
        E=hv - wzor na energie fotonu - sama sublimacja teorii kwantow, E=mcc - slynne
        erownasieemcekwadrat - to drugie stosuje sie tu jak piesc do nosa, ale robi
        wrazenie nawet na kazdym studencie, a co dopiero maturzyscie)

        [podobnie mozna zapisac i ped relatywistyczny fotonu (nie mylic z
        czteropedem): p=hv/c ]

        no i jak mowi DD, jesli juz cos wyglada jak cos, to czemu nie przyjac, ze tym
        wlasnie jest ?...

        ma wszelkie zalety - robi za wyjasnienie na lekcjach fizyki w klasach
        maturalnych, a i na studiach zwalnia z wprowadzania studentom glebszych podstaw
        TW

        oczywiscie masa relatywistyczna fotonu zalezy w ten sposob od czestotliwosci
        swiatla (im wyzsza tym wieksza), co dodatkowo wyjasnia jeden z najwiekszych
        sukcesow TW - przyciaganie promykow swiatla przez nasza gwiazde (tym mocniejsze
        im promyk blizszy czerwieni)"
        co prawda nie slyszalem o metodach badania widma gwiazd droga przepuszczania
        ich swiatla w poblizu czarnych dziur, ale nic straconego, prawda?
        i kto sie jeszcze odwazy powiedziec, ze nie mamy tu do czynienia z kwantowa
        OTW? ;)

        bonobo44

        PS. Znakomicie godzi te 2 pkty widzenia (z tego i poprzedniego postu)innppp w
        soim poscie:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6756175&a=7000530
        powolujac sie na adres
        math.ucr.edu/home/baez/physics/Relativity/SR/mass.html
        • jacklosi Prędkość światła 17.07.03, 12:43
          Jest taki klasyczny przykład, który coś ma zobrazować: Leci facet rakietą, i
          jak on leci to jego czas upływa wolniej, niż dla obserwatora na Ziemi. I
          przyjmijmy to jako pewnik. Więc on sobie leci z prędkością podświetlną i
          dolatuje na najbliższą gwiazdę Alfa czy też Proxima Centauri. Dolatuje tam po 4
          latach czasu obserwatora. Ponieważ dla niego czas biegł wolniej, to dla niego
          upłynęło nie wiem ile, ale powiedzmy że 3 lata. Z jego punktu widzenia przebył
          odległość 4 lat świetlnych w 3 lata. Czy wobec tego nie leciał szybciej niż
          światło?
          Bo jeżeli leciał z prędkością jednak podświetlną, to prawdopodobnie zmniejszył
          mu się Wszechświat ze szczególnym uwzględnieniem drogi Ziemia - Proxima. Ale
          jeżeli zmniejszył mu się Wszechświat, to prawdopodobnie kilometr też mu się
          zmniejszył, czyli odległość mierzona w kilometrach nie zmniejszyła, zatem
          leciał szybciej niż 300 tys. km/s. QED. I co?
          • bonobo44 Re: Prędkość światła 17.07.03, 18:06
            jacklosi napisał:

            > Jest taki klasyczny przykład, który coś ma zobrazować: Leci facet rakietą, i
            > jak on leci to jego czas upływa wolniej, niż dla obserwatora na Ziemi. I
            > przyjmijmy to jako pewnik. Więc on sobie leci z prędkością podświetlną i
            > dolatuje na najbliższą gwiazdę Alfa czy też Proxima Centauri. Dolatuje tam po
            4 latach czasu obserwatora. Ponieważ dla niego czas biegł wolniej, to dla niego
            > upłynęło nie wiem ile, ale powiedzmy że 3 lata. Z jego punktu widzenia
            przebył odległość 4 lat świetlnych w 3 lata. Czy wobec tego nie leciał szybciej
            niż światło?

            Nie! Z powodu lorentzowskiego skrocenia odleglosci do nie wiem ile, ale
            powiedzmy 2 lat swietlnych (przy niezmiennej predkosci swiatla), z punktu
            widzenia faceta swiatlo pokona odleglosc Ziemia - Alfa Centauri w 2 lata, a
            nie w 4 (jak z naszego pktu widzenia na Ziemi). Facet i naszym i swoim zdaniem
            bedzie zasuwal duzo wolniej od swiatla. Wszystko zatem zalezy od pktu widzenia,
            a wlasciwie... siedzenia.

            > Bo jeżeli leciał z prędkością jednak podświetlną, to prawdopodobnie
            zmniejszył mu się Wszechświat ze szczególnym uwzględnieniem drogi Ziemia -
            Proxima.

            No wlasnie.

            > Ale jeżeli zmniejszył mu się Wszechświat, to prawdopodobnie kilometr też mu
            się zmniejszył, czyli odległość mierzona w kilometrach nie zmniejszyła, zatem
            > leciał szybciej niż 300 tys. km/s. QED. I co?

            Na okolicznosc takich dociekliwych pytan fizyka STW zabezpieczyla sie w jeszcze
            subtelniejszy sposob. Utrzymuje mianowicie, ze czas na zegarku pokladowym
            faceta dramatycznie zwalnia. Zatem pomimo, ze ma tyle samo kilometrow na
            swoim 'liczniku skroconych kilometrow', to jednak odlicza je na tej rakiecie
            znacznie wolniej. Oznacza to, ze z predkoscia i tak wychodzi na swoje (jego
            predkosc w stosunku do Ziemi jest dokładnie taka sama, jak Ziemi w stosunku do
            niego;
            innymi slowy dla niego Ziemia oddala sie od niego z ta sama predkoscia, z jaka
            on dla nas tu na Ziemi oddala sie od niej; ot i cala zasada teorii wzglednosci;
            naturalna, prawda? a w srodku tego wszystkiego - dla symetrii - swiatlo, ktore
            ma dla nas i dla niego tez taka sama predkosc; czyz nie brzmi to nadal rownie
            naturalnie? no bo niby dlaczego dla kogokolwiek z nas mialoby sie poruszac z
            inna? jak tez to mozliwe, ze w czasach Einsteina bylo to naturalne jedynie dla
            paru tylko ludzi? ;)

            bonobo44
            • jacklosi Re: Prędkość światła 18.07.03, 09:59
              Przepraszam, ale jakoś mi to nie pasuje. Przecież gdyby mu zegarek dramatycznie
              nie zwalniał, nie byłoby tego problemu w ogóle, bo leciałby dokładnie z taką
              prędkością, z jaką leciał. Leci szybciej niż 300 tys. km/h właśnie dlatego, że
              mu dramatycznie wolniej tyka.
              Jeszcze raz: Przy drodze na Proximę są ustawione słupki milowe. Jest ich w
              sumie tyletoatyletysięcymilionów. Jak on leci, to ich ilość się nie zmniejsza,
              jest ich nadal tyletoatyletysięcymilionów bez względu na prędkość, z jaką leci.
              Zatem przez 3 lata przebywa tyletoatyletysięcymilionów mil. W jednym roku ilość
              godzin chyba też się nie zmienia (chyba że się zmienia, ale nic o tym nie
              wiem). Więc jego subiektywna prędkość rośnie o 1/3, jeśli dobrze to policzyłem.
              Jeśli z punktu widzenia ziemskiego obserwatora leciał z prędkością 0,9c, to ze
              swojego - leciał z prędkością 4/3*0,9c = 1,2c. QED, chyba że arytmetyka też
              jest względna.
              Dziękuję za uwagę.
      • arcykr Re: Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce 17.08.04, 12:31
        bonobo44 napisał:

        > Gość portalu: eee napisał(a):
        > <a
        href="https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6756175&a=6756175"target="_blank">forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6756175&a=6756175</a>
        >
        > > mam pytanie, moze glupie, co sie dzieje z masa fotonu w ruchu
        > nic sie z nia nie dzieje, bo zaden foton jej nigdy nie mial...
        Nie ial masy spoczynkowej. Masa relatywistyczna okreslona jest wzorem
        m = h * ni / c^2, gdzie h - stala Plancka, ni - czestosliwosc odpowiedniej fali
        swietlnej, c - predkosc swiatla.
        >
        foton to lewa strona slynnego wzoru Einsteina E=mcc (bez tej prawej;)
        > poniewaz nie ma masy,
        Ma mase, poniewaz ma energie. Czy moglby miec ped, gdyby nie mial masy?

        wiec zwyczajowo prawa strone zapisuje sie
        > zwykle dla niepoznaki jako E=hv (stala h=6.62x10^(-34) Js, natomiast v
        > (greckie
        > ni) - to tzw. czestotliwosc (?) fotonu, cokolwiek ona ma znaczyc - tego
        > tez
        > nikt nie wie, chociaz zamiast 'fotonu' mowi sie zamiennie 'fali pola EM'
        > - to tylko inna nazwa masla)
        Co to znaczy, ze dane promieniowanie elektromagnetyczne ma czestotliwosc np. 225
        kHz, wiadomo od dawna...
    • zbig44 ZATRZYMAĆ ŚWIATŁO 25.07.03, 21:20
      "Hau z kolegami ochłodzili gaz uwięzionych magnetycznie atomów sodu do kilku
      milionowych stopnia powyżej zera bezwzględnego. Normalnie gaz ten jest
      nieprzeźroczysty dla światła. Można go jednak uczynić przeźroczystym przez
      oświetlenie wiązką laserową, nazywaną wiązką sprzęgającą, co pozwala na
      przejście przezeń impulsu laserowego 'sondującego'. Proces ten nosi nazwę
      przeźroczystości indukowanej elektromagnetycznie. Gdy laser sprzęgający
      zostanie wyłączony w chwili, gdy impuls sondujący znajduje się w chmurze gazu,
      impuls ten zatrzymuje się nieruchomo na swej drodze.
      Jeśli wiązka sprzęgająca zostanie później ponownie włączona, towarzyszyć temu
      będzie wynurzenie się impulsu sondującego, tak jak gdyby w międzyczasie
      oczekiwał on na podjęcie swej podróży. Badacze przewidują, że ich metoda
      zatrzymywania światła może zostać pewnego dnia użyta do przechowywania i
      przesyłania danych w 'komputerach kwantowych' super mocy."
      [CHIEN LIU, ZACHARY DUTTON, CYRUS H. BEHROOZI & LENE VESTERGAARD HAU
      Observation of coherent optical information storage in an atomic medium using
      halted light pulses,Nature 409, 490 (25.01.2001)]


      "Robert Boyd z Uniwersytetu Rochester w Nowym Jorku spowolnił bieg światła w
      krysztale rubinu do 203 km/h. W próżni światło porusza się z prędkością ok. 300
      tys. kilometrów na sekundę, czyli ponad 5 mln razy szybciej niż w nowojorskim
      laboratorium.
      W dodatku uczony zdołał tego dokonać za pomocą aparatury mieszczącej się na
      biurku i działającej w temperaturze pokojowej. Dotychczas sprzęt niezbędny do
      przeprowadzenia podobnej sztuki zajmował kilka pomieszczeń i wymagał
      temperatury minus 270 st. C."
      newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=6060
      • chalupa1 "geometria optica" 10.08.03, 01:01
        CZESC!
        Przeczytałem fragment ksiazki "FIGURA" Witolda Sadowskiego i mam kilka
        przemyśleń, którymi chciałbym się podzielić.

        1. Ciekawe, dlaczego małe trójkąty na sferze maja 180 stopni, a większe nie
        maja? Dlatego, że "płaskość" występuje wyłącznie na małych odcinkach? Ok. Gdzie
        w takim razie znajduje się granica owej "płaskości", która się odkształca,
        zagina i uświadamia nam, że jednak żyjemy nie na płaskim dysku, ale na obiekcie
        kulopodobnym? Kiedy "niepłaskość" zaczyna być mierzalna i widoczna? Jak do tego
        ma się pojecie skalowania?

        2. "Geometria rzutowa zajmuje się opisem tego, co nie zmienia się w figurach
        geometrycznych, gdy patrzymy na nie z różnych punktów widzenia. Spoglądając z
        różnych stron na przykład na boisko piłkarskie, możemy stwierdzić, że stadion
        raz wydaje nam się bliżej nieokreślonym czworokątem, raz trapezem, a z lotu
        ptaka - prostokątem.
        Odległości ani równoległość prostych nie zostają zachowane dla różnych ujęć
        obiektu. Z drugiej strony, widzimy, że proste pozostają prostymi, a punkty
        punktami. I właśnie o prostych, punktach i ich położeniu mówi geometria rzutowa.

        Nie można sensownie mówić o położeniu prostych, jeśli nie da się stwierdzić,
        czy się przecinają, czy nie. Jedyne rozsądne rozwiązanie to dodanie do
        płaszczyzny tzw. punktów horyzontu i utożsamienie dwóch przeciwległych punktów
        horyzontu, które należy traktować jako jeden punkt. Umożliwia to model
        płaszczyzny rzutowej". Taki model przedstawia geometrię eliptyczną."

        3. "GEOMETRIA OPTICA"
        Zastanawiam się nad modelem pewnej płaszczyzny rzutowej, "kulistej"?
        Taki model bylby oczywiscie duzo więcej niż 3D wymiarowy.

        Proponuję przeprowadzenie serii eksperymentów.
        Aby je wykonać potrzebne będą dwa przyrządy:
        - Soczewka półwypukła ma z jednej strony powierzchnię, której płaszczyzna
        charakteryzuje się krzywizną dodatnią. Dwie takie soczewki utworzą kulę.
        Potrzebna zatem soczewka o kształcie kuli.
        - Soczewka połwklęsła ma z jednej strony powierzchnię "siodła", której
        płaszczyzna charakteryzuje się krzywizną ujemną. Dwie takie soczewki utworzą
        coś z dziurą kulistą w środku. Zatem potrzebna nam soczewka o takim kształcie.

        To dwa przyrządy niezbędne do eksperymentu. Teraz należy tylko przeprowadzić
        obserwacje, jak te dwa przyrządy uosabiające "obiekty czasoprzestrzenne" o
        rożnych krzywiznach działają na promienie świetlne.

        Następnie oba przyrządy należałoby połączyć w jeden, tak, że kula znalazłaby
        się w środku poza-kuli. Teraz również należałoby przeprowadzić obserwacje, jak
        podwójny obiekt czasoprzestrzenny ( o dodatniej i ujemnej krzywiźnie)
        oddziaływuje na promienie świetlne.

        Powrót do geometrii…
        Eksperyment myślowy.
        W przestrzeń otaczająca kulę wyprowadźmy linie proste wychodzące ze środka kuli
        we wszystkich kierunkach (myślcie o kole, będzie prościej).
        Narysuj koło. Ze środka koła wyprowadź taką ilość prostych, aby na okręgu tego
        koła następowało maksymalne zbliżenie się prostych (na każdej prostej w tej
        samej odległości, równej promieniowi okręgu).

        Wracam do kuli.
        Linie proste oddalają się od płaszczyzny kuli (sfery) prostopadle do jej
        powierzchni. w miarę oddalania się od powierzchni kuli (sfery), proste
        zaczynają się coraz bardziejoddalać od siebie. Natomiast na powierzchni kuli
        (sferze), proste zbliżają się do siebie nieograniczenie - ich punkty stykają
        się ze sobą i w tym miejscu stają się równoważne powierzchni kuli (sfery)!

        Można zaryzykowac stwierdzenie, że płaszczyzna powierzchni kuli
        (sfera) "powstaje" geometrycznie z rzutowania linii prostych prostopadłych na
        płaszczyznę o krzywiźnie dodatniej.
        Co to znaczy?

        Powierzchnia kuli (sfera) stanowi granicę, na której następuje nieograniczone
        zbliżenie się punktów -odpowiedników rzutowanych prostych prostopadłych. Dzieje
        się tak, gdy rzutujemy odcinki prostych przechodzących od czasoprzestrzeni o
        krzywiźnie zerowej (płaskiej) przez czasoprzestrzeń o krzywiźnie ujemnej, na
        powierzchnię czasoprzestrzeni posiadającej płaszczyznę o krzywiźnie dodatniej.


        Hipoteza dot. "geometrii optica".
        Gdy linie proste prostopadłe do powierzchni kuli są rzutowane na jej
        powierzchnię, to na powierzchni kuli następuje zbliżanie się tych punktów do
        siebie w taki sposób, że prawdopodobne staje się dalsze przedłużanie odcinków
        linii prostych, które mogłoby nastąpić po ich przecięciu się. Nadawałoby ono
        wnętrzu kuli punktową gęstość większą niż na jej powierzchni.

        Zatem sfera różniłaby się od powierzchni kuli tym, że sfera stanowi płaszczyznę
        powierzchni rzutowania prostopadłego odcinków prostych w taki sposób, że punkty
        odpowiadające prostym zbliżają się do siebie w sposób "styczny" tworząc
        płaszczyznę o krzywiźnie dodatniej. Punkty na tej płaszczyźnie nie mogą być
        przedłużane w nieskończoność.
        Dzieje się tak, ponieważ proste w tym wypadku mogą się do siebie zbliżać
        nieograniczenie, ale nie przecinają się.
        Drugi postulat Euklidesa przewiduje, że ograniczoną prostą można dowolnie
        przedłużyć.
        W tym wypadku mogłoby się okazać, że nie zawsze!

        Natomiast powierzchnia kuli stanowi płaszczyznę rzutowania prostopadłego
        odcinków prostych w taki sposób, że we wnętrzu kuli odcinki prostych są
        przedłużone. Dzieje się tak, gdy proste nie tylko zbliżają się do siebie
        nieograniczenie, ale również przecinają się ze sobą na powierzchni kuli
        i "zaplatają" w jej wnętrzu. A punkty tych linii prostych wewnątrz kuli są
        więcej niż styczne ze sobą. Im bliżej środka kuli tym coraz bardziej punkty
        się "nakładają i powielają". W ten sposób przy pomocy geometrii możemy dostrzec
        działania "energetyczne" czasoprzestrzeni.

        We wnętrzu kuli następuje przecięcie się wszystkich odcinków prostych
        w "horyzontalnym" punkcie rzutowania, zbieżnym dla wszystkich prostych. Mamy tu
        do czynienia z rodzajem zapętlenia się wszystkich prostych w jednym punkcie. To
        miejsce największej "energii" geometrycznej należy utożsamić ze środkiem kuli.
        Okazuje się więc, że płaszczyznę powierzchni kuli tworzą po prostu punkty
        przecięcia się prostych prostopadłych do jej powierzchni. A w środku kuli
        znajduje się teraz obszar "najgęstszy" geometrycznie o największym zagęszczeniu
        punktów czyli najbardziej "energetyczny".
        W tym wypadku także może się okazać, że linie proste zbliżając się do siebie,
        przecinają i zapętlają w środku kuli (i okręgu) tak, że już nie można ich
        dowolnie dalej przedłużać.

        Dlaczego te linie proste rzutowane na powierzchnię kuli są prostopadłe do jej
        płaszczyzny?
        Ponieważ przechodzą od czasoprzestrzeni, której "płaszczyzna" ma krzywiznę
        zerową, przez czasoprzestrzeń o płaszczyźnie z krzywizną ujemną, do
        czasoprzestrzeni o płaszczyźnie z krzywizną dodatnią.
        Owa czasoprzestrzeń, która posiada płaszczyznę o krzywiźnie zerowej jest
        olbrzymią "sferą".
        Ta olbrzymia sfera znajduje się w takiej odległości od powierzchni kuli, w
        której odległość kątowa dwóch dowolnych prostych mierzona z punktu względnego
        na powierzchni kuli wyniesie 180 stopni……

        Teraz zapytam: Kiedy "nieplaskosc" zaczyna być niemierzalna i niewidoczna? Jak
        do tego ma się pojecie skalowania?

        Kiedy patrzymy na powierzchnię Ziemi, to wydaje się ona płaska…aż po horyzont!
        A przecież mierzona w innej skali ( z uwzględnieniem dodatkowego wymiaru np.
        wysokości) okazuje się nie jest płaska.

        "Wiadomo, że powierzchnia Ziemi nie jest płaska, tylko "wygięta", bo to
        przecież sfera. Stąd to, co nam się wydaje linią prostą, w rzeczywistości jest
        łukiem, to co dla nas jest trójkątem, naprawdę jest krzywą w przestrzeni itd. Z
        drugiej strony, trudno stosować to wyjaśnienie w praktyce: nikt nie powie, że
        jechał z Warszawy do Barcelony po najkrótszym łuku. Podobnie, gdy ktoś
        stwierdza, że z Londynu udał się prosto do Sydney, nie podejrzewamy go o to, iż
        rył w ziemi. Nasze potoczne pojęcie prostej jest nie tylko bardziej naturalne,
        ale i bardziej adekwatne do geometrii powie
        • chalupa1 'geometria optica' c.d. 10.08.03, 01:03
          że jechał z Warszawy do Barcelony po najkrótszym łuku. Podobnie, gdy ktoś
          stwierdza, że z Londynu udał się prosto do Sydney, nie podejrzewamy go o to, iż
          rył w ziemi. Nasze potoczne pojęcie prostej jest nie tylko bardziej naturalne,
          ale i bardziej adekwatne do geometrii powierzchni Ziemi: dla nas prosta to
          linia, po której najszybciej dochodzimy do celu, najkrótsza z tych, które łączą
          dwa punkty. Dopóki naszej planety nie przetną linie jakiegoś podziemnego,
          międzykontynentalnego metra, opowiadanie o łukach zamiast o prostych będzie
          przerostem formy nad treścią. Morał z tego jest więc mniej więcej taki: do
          opisów geograficznych bardziej przydatna jest geometria sferyczna niż
          euklidesowa. (Trzeba tu jednak zaznaczyć, że geometrię sferyczną uznaje się
          zazwyczaj za dział geometrii euklidesowej, ponieważ od "porządnych geometrii"
          wymaga się, by proste nie przecinały się w dwóch punktach."

          Ale gdy obserwujemy dwie gwiazdy na dwóch antypodach horyzontu "płaskiego"
          nieba, czy wtedy, ich odległość na "sferze niebieskiej" wyznacza odcinek linii
          prostej, która jest łukiem czy prostej najkrótszej - takiego niby tunelu?
          Odległość kątowa takich dwóch obiektów z naszego punktu względnego wynosi 180
          stopni, więc przynależy do płaszczyzny o krzywiźnie zerowej. Znów wszystko
          zależy od skali odległości obiektów od obserwatora.

          Z pozdrowieniami
          chal


          • arcykr Re: 'geometria optica' c.d. 17.08.04, 12:47
            chalupa1 napisał:

            > że jechał z Warszawy do Barcelony po najkrótszym łuku. Podobnie, gdy ktoś
            > stwierdza, że z Londynu udał się prosto do Sydney, nie podejrzewamy go o to, iż
            >
            > rył w ziemi. Nasze potoczne pojęcie prostej jest nie tylko bardziej naturalne,
            > ale i bardziej adekwatne do geometrii powierzchni Ziemi: dla nas prosta to
            > linia, po której najszybciej dochodzimy do celu, najkrótsza z tych, które łączą
            >
            > dwa punkty. Dopóki naszej planety nie przetną linie jakiegoś podziemnego,
            > międzykontynentalnego metra, opowiadanie o łukach zamiast o prostych będzie
            > przerostem formy nad treścią. Morał z tego jest więc mniej więcej taki: do
            > opisów geograficznych bardziej przydatna jest geometria sferyczna niż
            > euklidesowa.
            Ales "Ameryke" odkryl!
            >
            > Odległość kątowa takich dwóch obiektów z naszego punktu względnego wynosi 180
            > stopni, więc przynależy do płaszczyzny o krzywiźnie zerowej.
            Nie nalezy, skoro mozna mowic o odleglosci katowej. Wartosc 180 stopni swiadczy
            o zerowosci krzywizny, jezeli odnosi sie do sumy katow wewnetrznych trojkata.
        • arcykr Re: "geometria optica" 17.08.04, 12:41
          chalupa1 napisał:

          > CZESC!
          > Przeczytałem fragment ksiazki "FIGURA" Witolda Sadowskiego i mam kilka
          > przemyśleń, którymi chciałbym się podzielić.
          >
          Kiedy "niepłaskość" zaczyna być mierzalna i widoczna?
          Zalezy, jak dokladnych metod pomiarowych uzywamy i do czego nam sa potrzebne
          wyniki tych pomiarow. Np. przewidywanie polozenia Merkurego musi uwzgledniac
          "nieplaskosc" czasoprzestrzeni wokol Slonca.

          > 3. "GEOMETRIA OPTICA"
          > Zastanawiam się nad modelem pewnej płaszczyzny rzutowej, "kulistej"?
          > Taki model bylby oczywiscie duzo więcej niż 3D wymiarowy.
          >
          > Proponuję przeprowadzenie serii eksperymentów.
          > Aby je wykonać potrzebne będą dwa przyrządy:
          > - Soczewka półwypukła ma z jednej strony powierzchnię, której płaszczyzna
          > charakteryzuje się krzywizną dodatnią. Dwie takie soczewki utworzą kulę.
          > Potrzebna zatem soczewka o kształcie kuli.
          > - Soczewka połwklęsła ma z jednej strony powierzchnię "siodła", której
          > płaszczyzna charakteryzuje się krzywizną ujemną. Dwie takie soczewki utworzą
          > coś z dziurą kulistą w środku.
          W jaki sposob polaczenie dwoch siodel (o powierzchni charakteryzujacej sie
          ujemna krzywizna) mialoby dac "dziure kulista" (o powierzchni bedacej sfera a
          zatem charakteryzujacej sie dodatnia krzywizna).

          > To dwa przyrządy niezbędne do eksperymentu. Teraz należy tylko przeprowadzić
          > obserwacje, jak te dwa przyrządy uosabiające "obiekty czasoprzestrzenne" o
          > rożnych krzywiznach działają na promienie świetlne.
          Jak soczewka skupiajaca i rozpraszajaca.
          >
          > Następnie oba przyrządy należałoby połączyć w jeden, tak, że kula znalazłaby
          > się w środku poza-kuli.
          Nie byloby zadnego zalamania.
    • cs137 Re: Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce 29.11.03, 03:54
      zbig44 napisał:

      > światło w laboratoriach o prędkościach... ...grupowych większych
      > od c...

      No to akurat zjawisko nie okazało się, o ile pamiętam, niczym nadzwyczajnym i
      pozwoliło się całkowicie wytłumaczyć na gruncie istniejącej fizyki.

      Jakis czas po tym, kiedu odnosna publikacja narobiła ha łasu (który równie
      szybko ucichł, jak się uprzednio rozległ) przeczytałem artykuł, gdzie
      ioisywano, jak zbudowac coś, co mogło służyć jako model zjawiska
    • bonobo44 ujemny wspolczynnik zalamania swiatla 19.05.05, 22:08
      Nanotechnologie, supersoczewki, ujemny wspolczynnik zalamania swiatla

      Supersoczewki pozwalaja dostrzec detale duzo mniejsze od dlugosci fali uzytego
      swiatla. Wlasnie udalo sie uzyskac rozdzielczosc 1/6 lambda (Science, vol 308,
      p 534).

      1968 - rosyjski fizyk Wiktor Wiesielago teoretycznie przewidzial istnienie
      materialow o ujemnym wspolczynniku zalamania.
      Nawet plaska plytka z tego materialu moze na powrot skupic gfale z punktowego
      zrodla swiatla.

      2001 - uzyskano ten efekt dla mikrofal i specjalnie skonstruowanych materialow

      2005 - Teraz wlasnie odkryto, ze bardzo cienka folia srebra posiada takie
      wlasnosci i moze dzialac jako super-soczewka w zakresie optycznym (dla
      ultrafioletu).

      Najciekawszy jest tu jednak to co dzieje sie z predkoscia swiatla przy
      uzyskiwaniu tego efektu.

      Skoro wspolczynnik zalamania jest ujemny, to swiatlo powinno poruszac sie tam
      szybciej niz w prozni.

      Wykorzystuje on fale emitowane przez obiekt w tzw. polu nadkrytycznym (tak
      zapewne nalezy przetlumaczyc ang. 'evanescent waves'). Fale takie biegna "do
      tylu". Fale skladajace sie na impuls biegnacy do przodu z v<c biegna w
      przeciwnym kierunku.



      <<Super-lens brings fine features into focus

      ONE of the most intriguing ideas in optics - that a "super-lens" can focus
      features that are much smaller than the wavelength of light illuminating the
      object - has been independently verified by two experiments.

      The key to a super-lens lies in the so-called "evanescent" waves that objects
      emit along with visible light. Conventional optical devices are unable to focus
      these waves because they decay rapidly as they pass through normal lenses. Five
      years ago, John Pendry of Imperial College London predicted that materials that
      refract light the opposite way to ordinary materials could focus these
      evanescent waves.

      Now, two teams have shown that extremely thin silver foil has a negative
      refractive index and so acts as a super-lens. Xiang Zhang of the University of
      California in Berkeley used a layer of silver 35 nanometres thick to form 60-
      nanometre-wide images of nanowires - about one-sixth of the wavelength of the
      ultraviolet light illuminating the wires (Science, vol 308, p 534). Richard
      Blaikie of the University of Canterbury in Christchurch, New Zealand, used a
      similar silver lens to focus features 70 nanometres wide (Optics Express, vol
      13, p 2127).

      The technique is of more than just theoretical interest. Such lenses can be
      used to fabricate microchips with much finer features than is possible with
      today's best optics, says David Smith of Duke University in Durham, North
      Carolina.>>

      From issue 2497 of New Scientist magazine, 30 April 2005, page 19
      • bonobo44 evanescent waves=fale eksponencjalne (wykladnicze) 22.05.05, 21:09
        znane niemal wszystkim, ktorzy rozumieja, jak dziala banalny swiatlowod...
        to zdaje sie stawiac sprawy na nogach 8)

        ponizszy 2,3 MB zbior pokazuje, co dzieje sie na granicy dwoch dielektrykow
        (np. pomiedzy rdzeniem i plaszczem swiatlowodu) podczas zjawiska calkowitego
        wewnetrznego odbicia - fale eksponencjalne powstaja w tym gornym:
        www.andrew.cmu.edu/user/dcprieve/TIR.avi
        "In the upper half of the figure at right is the evanescent wave. It also
        propagates in the direction of the arrow at the same speed as wave below the
        interface. Notice how the colors in the top half all tend to green "far" above
        the interface (the black line in the middle): a green color denotes zero
        intensity (red is positive, blue is negative). Instead of varying sinusoidally
        with distance in all directions (like the incident wave), the electric field
        associated with an evanescent wave decays exponentially with distance from the
        interface. Under the conditions of this simulation, the electric field drops by
        a factor of e (=2.71) for each 260 nm increase in distance from the interface.
        (...)Even more important (because it is what is measured by light scattering
        experiments) is the intensity of the light, which is proportional to the square
        of the electric field. The intensity drops by a factor of e for each 130 nm
        increase in distance from the interface. Thus only water very near the
        interface is illuminated by the evanescent wave. When a micron-sized particle
        in the water settles very close to the interface at which the evanescent wave
        is generated, it scatters some of the energy of the evanescent wave. "
      • bonobo44 Re: ujemny wspolczynnik zalamania swiatla 23.05.05, 00:07
        W dielektrykach (w odroznieniu od prozni) mamy do czynienia z zespolona stala
        dielektryczna: czesc urojona (absorpcyjna) i czesc rzeczywista (elastyczna -
        odpowiedzialna za transmisje). Stala dielektryczna (nazywana tez
        przepuszczalnoscia dielektryczna) to dla dielektryka zarazem kwadrat jego
        wspolczynnika zalamania n.

        W szczegolnych wypadkach (czysto urojonego n), ta stala dielektryczna (kwadrat
        wspolczynnika zalamania) jest mniejsza od zera. Tak jest dla srebra dla swiatla
        UV.

        Jesli dodatkowo przepuszczalnosc dielektryczna otaczajacego srebro medium jest
        dodatnia i o przeciwnej wartosci, ma m-ce efekt supersoczewkowania (w swej
        istocie - wzmocnienia fal wykladniczych).
    • robakks Re: Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce 10.08.06, 19:55
      zbig44 napisał:

      | Promieniowanie Czerenkowa, dżety materii o pozornych prędkościach
      | Przewyższających nawet kilkudziesięciokrotnie prędkość światła w próżni,
      | światło w laboratoriach o prędkościach 'spacerowych' i grupowych większych
      | od c, materiały o ujemnym współczynniku załamania, ale przede wszystkim:
      |
      | Co już wiemy o naturze światła? I jak nam się zdaje - czym światło jest
      | w rzeczywistości?
      | Czy istotnie pojedynczy foton jesteśmy w stanie na dziś przedstawić
      | jedynie w postaci pojedynczego wielkiego znaku zapytania?

      Powyższe to znakomite obserwacje, spostrzeżenia i wnioski. (sic!)
      Świetne są też wypowiedzi (szczególnie Bonobo) który wykazał się
      znakomitą wiedzą i intuicją:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=6901211&a=6901211
      Proponuję Szanownym Kolegom podjęcie próby odpowiedzi
      na takie pytanie:
      "Gdzie JEST foton gdy go nie ma?"
      Przykładem niech będzie żarówka:
      zgaszona - nie świeci,
      zapalona - świeci.
      Czy żarówka rodzi fotony w czasie rzeczywistym tu i teraz? :)
      • bonobo44 Przyznaję Panu tytuł honorowego Panisca 8-) 11.08.06, 17:34
        Pogranicza Fizyki (HPPPF)
        robakks napisał:

        > Powyższe to znakomite obserwacje, spostrzeżenia i wnioski. (sic!)
        > Świetne są też wypowiedzi (szczególnie Bonobo) który wykazał się
        > znakomitą wiedzą i intuicją:


        Dzięki za dobre słowo...
        najzupełniej bezinteresownie ;)
        przyznaję Panu tytuł Honorowego Panisca Pogranicza Fizyki (w skrócie HPPPF);

        odłam homo sapiens polonesis uzurpował sobie zawołanie rodowe Pan
        zupełnie - jak to ma w zwyczaju homo s.s. - nie przejmując się
        dodatkowym tytułem (częstokroć za jedno mu - jednemu z drugim - czy zalicza
        siebie do Pan Troglodytes czy Pan Paniscus 8-)

        Przyzna Pan teraz, że różnica bije po oczach 8-)

        W imieniu Kapituły 44-ch Ostatnich Żyjących na Wolności (OŻWy!)
        Pan Paniscus,
        niegodny sługa tej Kapituły i Waszmości,

        8)bonobo44
        --
        www.bonobo.org/
        • robakks Re: Przyznaję Panu tytuł honorowego Panisca 8-) 11.08.06, 22:54
          bonobo44 napisał:
          > robakks napisał:

          || Proponuję Szanownym Kolegom podjęcie próby odpowiedzi
          || na takie pytanie:
          || "Gdzie JEST foton gdy go nie ma?"
          || Przykładem niech będzie żarówka:
          || zgaszona - nie świeci,
          || zapalona - świeci.
          || Czy żarówka rodzi fotony w czasie rzeczywistym tu i teraz? :)

          > Przyzna Pan teraz, że różnica bije po oczach 8-)

          Dokładnie. Żarówka zapalona bije po oczach "fotonami".
          Gdzie one są gdy ich nie ma? :)
      • zbig44 Re: Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce 12.08.06, 23:07
        robakks napisał:

        > "Gdzie JEST foton gdy go nie ma?"
        > Przykładem niech będzie żarówka:
        > zgaszona - nie świeci,
        > zapalona - świeci.
        > Czy żarówka rodzi fotony w czasie rzeczywistym tu i teraz? :)

        Ktoś kiedyś na FN zadał piękne i proste pytanie, którego sama konstrukcja
        zarazem zdaje się już dostarczać odpowiedzi na pytania sformułowane wyżej przez
        Pana:

        "Z jąką prędkością rozchodzi się ciemność?"


        Wówczas je zlekceważyłem - dzisiaj, przypominając je sobie w kontekście
        Pańskich zapytań, mniemam, iż tę osobę bonobo44 powinien był również koniecznie
        wciągnąć na swoją prywatną listę Panów z Panisk :-)
        • robakks Re: Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce 13.08.06, 00:29
          zbig44 napisał:
          | robakks napisał:

          || "Gdzie JEST foton gdy go nie ma?"
          || Przykładem niech będzie żarówka:
          || zgaszona - nie świeci,
          || zapalona - świeci.
          || Czy żarówka rodzi fotony w czasie rzeczywistym tu i teraz? :)

          | Ktoś kiedyś na FN zadał piękne i proste pytanie, którego sama konstrukcja
          | zarazem zdaje się już dostarczać odpowiedzi na pytania sformułowane wyżej
          | przez Pana:
          |
          | "Z jąką prędkością rozchodzi się ciemność?"
          |
          |
          | Wówczas je zlekceważyłem - dzisiaj, przypominając je sobie w kontekście
          | Pańskich zapytań, mniemam, iż tę osobę bonobo44 powinien był również
          | koniecznie wciągnąć na swoją prywatną listę Panów z Panisk :-)

          Zagadnienia cienia to piękny temat na nowy wątek.
          Geometria cienia oraz odblasków, refleksów nie wspominając optyki
          (białej i czarnej) to znakomie pole do pobudzania wyobraźni.
          Pytanie które Pan cytuje: ""Z jaką prędkością rozchodzi się ciemność?"
          można oprzeć na konkretnym przykładzie cienia jaki rzuca Księżyc
          na Ziemię podczas zaćmienia Słońca. Cień jest bryłą przestrzenną
          której koniec wędruje po powierzchni Ziemi. Z jaką prędkością
          porusza się ten koniec? Średnią prędkość łatwo wyliczyć.
          Łatwo też sobie wyobrazić przesłonę, której cień przemieszcza się
          po ekranie z prędkociami nadświetlnymi. :-)
          (ale to rozważania do wątku o cieniu)
          Tu pytanie było o "fotony"
          Jeśli dla fotona nie upływa czas to:
          czy moment w którym foton się objawia (!) jest jego narodzeniem?
          Gdyby tak było, że fotony się rodzą a nie umierają to ilość
          fotonów we wszechświecie stale by rosła a więc energia promienista
          wszechświata miała by odwrotną entropię. :-)
          • zbig44 Re: Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce 13.08.06, 01:07
            robakks napisał:

            > Pytanie które Pan cytuje: ""Z jaką prędkością rozchodzi się ciemność?"
            > można oprzeć na konkretnym przykładzie cienia jaki rzuca Księżyc
            > na Ziemię podczas zaćmienia Słońca. Cień jest bryłą przestrzenną
            > której koniec wędruje po powierzchni Ziemi. Z jaką prędkością
            > porusza się ten koniec? Średnią prędkość łatwo wyliczyć.
            > Łatwo też sobie wyobrazić przesłonę, której cień przemieszcza się
            > po ekranie z prędkociami nadświetlnymi. :-)
            > (ale to rozważania do wątku o cieniu)

            Bardzo trafne spostrzeżenia.
            Zapewne dostrzega Pan również, że podobna sytuacja ma miejsce ze "strefą
            światła", z fotonami i nie tylko. Sprite'y materii mogą pozornie
            rozprzestrzeniać się z prędkościami większymi od światła.
            Ja chciałem tu dać wyraz przekonaniu o tym, ze ze względu na symetrię strzały
            czasu, nie ma znaczenia czy mówimy o cieniu czy o świetle, o powstawaniu
            fotonów czy o ich ginięciu. Sytuacja jest dokąłdnie symetryczna i wystarczy
            rozważyć do końca tylko jeden aspekt (jeden kierunek strzały czasu) aby uzyskać
            odpowiedzi na drugi.

            > Tu pytanie było o "fotony"
            > Jeśli dla fotona nie upływa czas to:
            > czy moment w którym foton się objawia (!) jest jego narodzeniem?

            tak jest w układzie odniesienia fotonu (dla niego czas stoi w miejscu - nie ma
            upływu czasu - zupełnie tak jak to twierdzi al.1) - punkt początkowy (miejsce
            emisji) i końcowy (miejsce pochłonięcia) jego trajektorii z punktu widzenia
            fotonu są zdarzeniami równoczesnymi - co do tego mam akurat niezachwianą
            pewność (zostałem do tego poglądu przekonany przez innych i nienaukowo - z pktu
            widzenia G.Bruno - mniemam-wierzę, że wiem, co mówię ;)
            inaczej mówiąc - cały Wszechświat ulega w układzie fotonu spłaszczeniu do
            dwuwymiarowego naleśnika o zerowej grubości w kierunku propagacji fotonu;
            (tu mam "drobną" watpliwość, czy nie raczej po prostu trójwymiarowego naleśnika
            o zerowej grubości w czasie; powstała teraz - więc musiałbym ją jeszcze
            przemyśleć lub - co by było najkorzystniejsze - przedyskutować z Panami)
            pozornie niewiele z tego wynika, gdyż nic poza fotonem nie może egzystować w
            takim układzie odniesienia; pozornie, gdyż w istocie - w szerszym (4-
            wymiarowym ;) wymiarze - wszystko dla mnie (wraz z nami-4-
            gąsienicami) "zastyga" w 4-wymiarową rozmaitość-naleśnik pogrążony w (o jeden
            więcej wymiarowej) 5-wymiarowej przestrzeni;
            a zbiór takich 4-naleśników połączonych w wielu miejscach linkami
            (interferujących lokalnie) tworzy wraz z nami-5-dim-rozwielitkami równie
            nieruchomą bryłę multiversum jak bryłka bursztynu w "zwykłej" przestrzeni z
            uwięzionymi w niej na wieki (a raczej "na zawsze") muszkami

            > Gdyby tak było, że fotony się rodzą a nie umierają to ilość
            > fotonów we wszechświecie stale by rosła a więc energia promienista
            > wszechświata miała by odwrotną entropię. :-)

            Pańskie pytania wymagają głębszego zastanowienia (lekceważeniem graniczącym z
            arogancją byłaby z mojej strony próba odpowiedzi powierzchownej - a tego chcę
            uniknąć i muszę wpierw dobrze zrozumieć sens tych pytań), dlatego próbowałem je
            też uściślić nie odpowiadając na nie wprost
            • robakks Re: Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce 13.08.06, 21:14
              zbig44 napisał:
              | robakks napisał:

              || Cień jest bryłą przestrzenną której koniec wędruje po powierzchni Ziemi.
              || Z jaką prędkością porusza się ten koniec? Średnią prędkość łatwo wyliczyć.
              || Łatwo też sobie wyobrazić przesłonę, której cień przemieszcza się
              || po ekranie z prędkociami nadświetlnymi. :-)
              || (ale to rozważania do wątku o cieniu)

              | Bardzo trafne spostrzeżenia.
              | Zapewne dostrzega Pan również, że podobna sytuacja ma miejsce ze "strefą
              | światła", z fotonami i nie tylko. Sprite'y materii mogą pozornie
              | rozprzestrzeniać się z prędkościami większymi od światła.

              Czyż Pańskim zdaniem koniec bryły o nazwie CIEŃ nie przemieszcza się
              z prędkością rzeczywistą tylko POZORNĄ???

              | Ja chciałem tu dać wyraz przekonaniu o tym, ze ze względu na symetrię
              | strzały czasu, nie ma znaczenia czy mówimy o cieniu czy o świetle, o
              | powstawaniu fotonów czy o ich ginięciu. Sytuacja jest dokąłdnie
              | symetryczna i wystarczy rozważyć do końca tylko jeden aspekt (jeden
              | kierunek strzały czasu) aby uzyskać odpowiedzi na drugi.

              Bynajmniej wspomniana symetria momentu urodzenia i momentu śmierci fotona
              wcale nie jest taka pewna. Łatwo sobie wyobrazić taki laser który rodzi
              światło spójne o określonej energii i długości fali. Każdy kwant tego
              światła powinien posiadać tę samą energię a przecież obserwuje się
              efekt Dopplera a więc skracanie i wydłużanie długości emitowanej "fali"
              gdy laser znajduje się w ruchu względem obserwatora. :-)

              || Tu pytanie było o "fotony"
              || Jeśli dla fotona nie upływa czas to:
              || czy moment w którym foton się objawia (!) jest jego narodzeniem?

              | tak jest w układzie odniesienia fotonu (dla niego czas stoi w miejscu
              | - nie ma upływu czasu - zupełnie tak jak to twierdzi al.1)
              | - punkt początkowy (miejsce emisji) i końcowy (miejsce pochłonięcia)
              | jego trajektorii z punktu widzenia fotonu są zdarzeniami równoczesnymi
              | - co do tego mam akurat niezachwianą pewność (zostałem do tego poglądu
              | przekonany przez innych i nienaukowo - z pktu widzenia G.Bruno
              | - mniemam-wierzę, że wiem, co mówię ;)
              | inaczej mówiąc - cały Wszechświat ulega w układzie fotonu spłaszczeniu do
              | dwuwymiarowego naleśnika o zerowej grubości w kierunku propagacji fotonu;
              | (tu mam "drobną" watpliwość, czy nie raczej po prostu trójwymiarowego
              | naleśnika o zerowej grubości w czasie; powstała teraz - więc musiałbym ją
              | jeszcze przemyśleć lub - co by było najkorzystniejsze - przedyskutować z
              | Panami)
              | pozornie niewiele z tego wynika, gdyż nic poza fotonem nie może egzystować
              | w takim układzie odniesienia; pozornie, gdyż w istocie - w szerszym
              | (4- wymiarowym ;) wymiarze - wszystko dla mnie (wraz z nami-4-
              | gąsienicami) "zastyga" w 4-wymiarową rozmaitość-naleśnik pogrążony w
              | (o jeden więcej wymiarowej) 5-wymiarowej przestrzeni;
              | a zbiór takich 4-naleśników połączonych w wielu miejscach linkami
              | (interferujących lokalnie) tworzy wraz z nami-5-dim-rozwielitkami równie
              | nieruchomą bryłę multiversum jak bryłka bursztynu w "zwykłej" przestrzeni
              | z uwięzionymi w niej na wieki (a raczej "na zawsze") muszkami

              Szanowny Panie.
              A kogo obchodzi punkt widzenia jakiegoś naleśnika o nazwie foton?
              Jeśli konkretny naleśnik o nazwie foton został wyemitowany 14 mld
              lat temu i po 14 mld lat dotarł do obserwatora na Ziemi
              to ten naleśnik ma 14 mld niezależnie czy fotonowi się zdaje,
              że ma ZERO lat. "Ryby i naleśniki nie mają głosu" :-)

              || Gdyby tak było, że fotony się rodzą a nie umierają to ilość
              || fotonów we wszechświecie stale by rosła a więc energia promienista
              || wszechświata miała by odwrotną entropię. :-)

              | Pańskie pytania wymagają głębszego zastanowienia (lekceważeniem
              | graniczącym z arogancją byłaby z mojej strony próba odpowiedzi
              | powierzchownej - a tego chcę uniknąć i muszę wpierw dobrze zrozumieć
              | sens tych pytań), dlatego próbowałem je też uściślić nie odpowiadając
              | na nie wprost

              Właśnie. :-)
              Dla przykładu: na czym polega rozpraszanie się światła w próżni?

              PS. Wybuchy supernowych ukazują, że widmo wybuchu zawiera informację
              o warunkach termicznych wybuchu. Czy domniemany wszechświat BB
              wybuchł w temperaturze promieniowania reliktowego (tzw. zimny BB)? :o)
              • zbig44 Re: Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce 17.08.06, 14:22
                robakks napisał:

                > Dla przykładu: na czym polega rozpraszanie się światła w próżni?

                ma Pan zapewne na myśli rozprzestrzenianie się światła?

                też chciałbym to wiedzieć; z tego, co pisze się na tym wątku, mogłoby
                wynikać, że światło zdaje się wcale nie rozchodzić - ono tam po prostu jest;
                "wyłania" się dla nas w punktach styku czasoprzestrzennej trajektorii
                naszych oczu z trajektoriami fotonów;

                gdy dodać, że w istocie owe trajektorie jawią się nam nie jako szpilki,
                tylko raczej owe "mocno rozmyte" naleśniki, to okaże się, że jesteśmy w
                zupełnym fotonowym lesie;-) dopiero MWI pozwala nam na poruszanie się w tym
                lesie w zwykły sposób - trajektorie fotonów stają się na powrót zupełnie
                przyzwoitymi "szpilkami", które trafiają do tego lub owego świata
                z pewną amplitudą prawdopodobieństwa, jaką "obserwujemy" w tym naszym "jedynym"
                • robakks Re: Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce 17.08.06, 21:06
                  zbig44 napisał:
                  | robakks napisał:

                  || Dla przykładu: na czym polega rozpraszanie się światła w próżni?

                  | ma Pan zapewne na myśli rozprzestrzenianie się światła?

                  chech,, rozpraszanie się światła a więc zanikanie w miarę oddalania się
                  od źródła... ale co tam,,
                  miałem w tym wątku kilka ciekawych pytań:

                  Czyż Pańskim zdaniem koniec bryły o nazwie CIEŃ nie przemieszcza się
                  z prędkością rzeczywistą tylko POZORNĄ???

                  Bynajmniej wspomniana symetria momentu urodzenia i momentu śmierci fotona
                  wcale nie jest taka pewna. Łatwo sobie wyobrazić taki laser który rodzi
                  światło spójne o określonej energii i długości fali. Każdy kwant tego
                  światła powinien posiadać tę samą energię a przecież obserwuje się
                  efekt Dopplera a więc skracanie i wydłużanie długości emitowanej "fali"
                  gdy laser znajduje się w ruchu względem obserwatora. :-)

                  A kogo obchodzi punkt widzenia jakiegoś naleśnika o nazwie foton?
                  Jeśli konkretny naleśnik o nazwie foton został wyemitowany 14 mld
                  lat temu i po 14 mld lat dotarł do obserwatora na Ziemi
                  to ten naleśnik ma 14 mld niezależnie czy fotonowi się zdaje,
                  że ma ZERO lat. "Ryby i naleśniki nie mają głosu" :-)

                  Wybuchy supernowych ukazują, że widmo wybuchu zawiera informację
                  o warunkach termicznych wybuchu. Czy domniemany wszechświat BB
                  wybuchł w temperaturze promieniowania reliktowego (tzw. zimny BB)? :o)

                  było, minęło
                  Miło było poznać Szanownego Pana ale CZAS wzywa mnie do innych obowiązków.
                  Kiedyś na pewno tu jeszcze zajrzę. :-)
                  pa :-)
                  • zbig44 Re: Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce 18.08.06, 01:05
                    robakks napisał:

                    > rozpraszanie się światła a więc zanikanie w miarę oddalania się
                    > od źródła...

                    w mojej opinii światło nie może się "rozpraszać" w tym sensie, że pojedynczy
                    foton "zmęczy się" biegiem przez próźnię i czas i stopniowo zaniknie; foton to
                    niepodzielny, niezniszczalny w swobodnej próżni kwant (minimalna porcja)
                    energii; a energia nie ulega zanikowi czyli "rozpraszaniu" w ten sposób;

                    > miałem w tym wątku kilka ciekawych pytań:

                    właśnie, pytań - nie odpowiedzi - co gorzko stwierdzam w obliczu Pańskiej
                    ostatniej wypowiedzi pod moim adresem :/


                    > Bynajmniej wspomniana symetria momentu urodzenia i momentu śmierci fotona
                    > wcale nie jest taka pewna.

                    zapewniam Pana, że jest rzeczą najpewniejszą pod Słońcem, bo taką jest w fizyce
                    prawo zachowania energii

                    > Każdy kwant tego
                    > światła powinien posiadać tę samą energię a przecież obserwuje się
                    > efekt Dopplera a więc skracanie i wydłużanie długości emitowanej "fali"
                    > gdy laser znajduje się w ruchu względem obserwatora. :-)


                    dodam, ze opuszczając masywną gwiazdę neutronową, foton też zwiększa swoją
                    długość - wszystko to wynika właśnie z prawa zachowania energii w ramach
                    zamkniętyego układu fizycznego, a nie z prawa tego łamania

                    > A kogo obchodzi punkt widzenia jakiegoś naleśnika o nazwie foton?

                    mnie obchodzi i paru innych ludzi (nawet na tym forum) również

                    > Jeśli konkretny naleśnik o nazwie foton został wyemitowany 14 mld
                    > lat temu i po 14 mld lat dotarł do obserwatora na Ziemi
                    > to ten naleśnik ma 14 mld niezależnie czy fotonowi się zdaje,
                    > że ma ZERO lat.

                    nie ma - to tylko Panu się tak zdaje (foton jest razem jak osesek i stary dziad
                    nad grobem - nie ma wieku, nie starzeje się, a zarazem jest wszechobecny, a
                    dzięki niemu staje się nie tylko światłość, ale i wszystko dla nas istnieje -
                    jest Bogiem współczesnej fizyki i zarazem jej największą enigmą)

                    "Ryby i naleśniki nie mają głosu" :-)

                    ani fotony, ale nawet wszystko, co ma głos, postrzega ryby, nalesniki i siebie
                    dzięki tym właśnie
                    bytom: ?????????????????????????????????????????????????????????


                    > Wybuchy supernowych ukazują, że widmo wybuchu zawiera informację
                    > o warunkach termicznych wybuchu. Czy domniemany wszechświat BB
                    > wybuchł w temperaturze promieniowania reliktowego (tzw. zimny BB)? :o)


                    nie mam bladego pojęcia - Wielkie Pierwotne BumBam mnie niemal zupełnie nie
                    interesuje jako kardynalna w mojej opinii bzdura, przypominająca światopogląd
                    bacy (ten o duu...(ż)ej kolumnie stojącej na jeszcze większej jako podstawie
                    rzeczywistości)

                    > Miło było poznać Szanownego Pana ale CZAS wzywa mnie do innych obowiązków.

                    równiez mi było miło, szkoda, ze się takim dysonansem skończyło

                    > Kiedyś na pewno tu jeszcze zajrzę. :-)

                    zapraszam
                    • lajkonik521 Re: Natura światła i niezwykłe zjawiska w optyce 18.08.06, 18:38
                      zbig44 napisał:

                      > > ksRobak: Jeśli konkretny naleśnik o nazwie foton został wyemitowany 14 mld
                      > > lat temu i po 14 mld lat dotarł do obserwatora na Ziemi
                      > > to ten naleśnik ma 14 mld niezależnie czy fotonowi się zdaje,
                      > > że ma ZERO lat.
                      >
                      > nie ma - to tylko Panu się tak zdaje (foton jest razem jak osesek i stary dziad
                      >
                      > nad grobem - nie ma wieku, nie starzeje się, a zarazem jest wszechobecny, a
                      > dzięki niemu staje się nie tylko światłość, ale i wszystko dla nas istnieje -
                      > jest Bogiem współczesnej fizyki i zarazem jej największą enigmą)

                      To mi się podoba. Jako zagorzałemy sferyscie.
                      Światło moze być emitowane i przenosi się wyłącznie w przestrzeni fizycznej
                      (nikt nie widział swiatła poza przestrzenią fizyczną). Sferyczna przestrzeń
                      fizyczna jest prostopadła (ortogonalna) do swojego promienia - wymiaru
                      czasowego. Zatem ŚWIATŁO JEST EMITOWANE PROSTOPADLE DO CZASU i rozprzestrzenia
                      się prostopadle do czasu! Jak ma się zatem starzeć? "Cały czas jest oseskiem"
                      Tym niemniej przebywa w przestrzeni fizycznej ogromne odległości, które dla
                      zewnetrznego obserwatora pokonuje w długim czasie "Jest starcem nad grobem".


                      Zbig, nie przejmuj się. Dobrodziej juz taki jest.... ZAWSZE. Ale w gruncie
                      rzeczy, to jest ciekawy gość.

                      Lajkonix
                      panta rei - wszysto w plynie
                    • bonobo44 "zmęczone światło" - Link do FN 25.08.06, 14:32
                      zbig44 napisał:

                      > w mojej opinii światło nie może się "rozpraszać" w tym sensie, że pojedynczy
                      > foton "zmęczy się" biegiem przez próźnię i czas i stopniowo zaniknie;


                      za to mógłby się nieco "rozjechać" i np. zauważalnie zmienić długość...
                      coraz więcej ludzi dostrzega taką ewentualność:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=37311883&a=37391410
    • bonobo44 Czy elektrony dają "jets" szybsze od światła ? 21.08.06, 16:57
      Promieniowanie Czerenkowa jest wynikiem tego,
      że emitujący je elektron porusza się w ośrodku z prędkością większą od
      prędkości światła dla tego ośrodka.

      Elektron promieniując po czerenkowsku traci energię, a więc zmniejsza prędkość
      poniżej prędkości światła w ośrodku...

      Przyszło mi właśnie parę chwil wcześniej do głowy, że gdyby jakiś elektron
      znalazł się w próżni (wystartował w tę próżnię wyrzucony z materią w eksplozji
      np. z zasilanej małą czarną białej dziury, która nic nie wie o tym, że u nas
      elektrony "mają obowiązek" poruszać się z v<c ;-) z prędkością początkową v>c,
      to szybko by w niej zwolnił tracąc energię na promieniowanie... Czerenkowa
      właśnie 8-)

      Co wy na to?

      Wszyscy na ogół utrzymują jedynie, że nie da się go rozpędzić do c ...

      Być może słynne dżety energii (nazwa niesłusznie dla wielu równie tajemnicza co
      dżiny 8-) o prędkościach >c to nie złudzenie optyczne powstające w
      wyniku "puszczania zajączków" po ciemnych mgławicach pyłowo-gazowych materią
      wyrzuconą przez wybuchające gwiazdy, a właśnie efekt takiego gwałtownego
      hamowania w kosmosie mas materii RZECZYWIŚCIE wyrzucanych początkowo z v>c ???

      a to by było, gdyby tak właśnie było ;-)
    • bonobo44 Interferencja multifotonowa 24.10.06, 22:57
      <<kiedy przez szczeliny jednorazowo przechodzą tylko pojedyncze fotony,
      powstaje dokładnie taki sam obraz interferencyjny jak w klasycznym
      eksperymencie Younga (z tą tylko różnicą, że obraz interferencyjny otrzymujemy
      stopniowo, kropka po kropce - w miarę jak na ekran padają kolejne fotony). Taki
      eksperyment wykonała np. grupa Alana Aspecta w 1986 roku.

      Jednakże optyka kwantowa przewiduje również, że jeżeli fotony będą wychodzić ze
      szczelin parami, albo oba lewą, albo oba prawą, to:

      - nie zobaczymy gołym okiem interferencji,

      - wystąpi tzw. interferencja dwufotonowa (dwa detektory ustawione w pewnych
      miejscach będą częściej razem zliczać fotony, za to w innych miejscach nigdy
      nie będą razem zliczać fotonów),

      - te zmiany intensywności wspólnych zliczeń fotonów będą się zachowywać tak,
      jakby rządziła tym zjawiskiem fala o długości dwa razy krótszej niż długości
      fali każdego fotonu z osobna.

      Taki eksperyment wykonał Rarity i współpracownicy w 1990 roku.

      Najnowsze eksperymenty grup Zeilingera (Wiedeń) i Steinberga (Toronto) polegają
      na obserwacji w specjalnych interferometrach zjawisk równoważnych eksperymentom
      z dwiema szczelinami, z których wychodzą fotony czwórkami (Wiedeń) lub trójkami
      (Toronto). Wszystkie razem przechodzą przez tylko jedną ze szczelin (ale tak,
      że nigdy się nie dowiemy, przez którą dana czwórka czy trójka przeszła). W
      eksperymencie wiedeńskim oznacza to interferencję czterofotonową polegającą na
      tym, że cztery detektory w pewnych pozycjach mogą zliczać jednocześnie cztery
      fotony, natomiast przesunięte do innej pozycji (choćby jeden z nich) nigdy
      razem nie zarejestrują czterech zliczeń. Jest to zjawisko niemożliwe z punktu
      widzenia klasycznej optyki. Co więcej, rządzi nim efektywna fala o długości
      cztery razy krótsza niż długość fali stowarzyszonej z każdym z fotonów z osobna!

      Interferometry zbudowane przez obie grupy łamią starą zasadę optyki klasycznej -
      że pół długości fali to maksymalna rozdzielczość obserwacji optycznej. W
      laboratoriach w Wiedniu i Toronto ta rozdzielczość okazała się równa
      odpowiednio jednej ósmej i jednej szóstej długości fali.>>
      serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34135,2069993.html
      • alsor Re: Interferencja multifotonowa 26.10.06, 22:03
        > Jest to zjawisko niemożliwe z punktu
        > widzenia klasycznej optyki. Co więcej, rządzi nim efektywna fala o długości
        > cztery razy krótsza niż długość fali stowarzyszonej z każdym z fotonów z osobna
        > !

        Czy to przypadkiem nie gryzie się z zasadą nieoznaczoności:
        dxdp > h/4Pi

        n-fotonowa paczka ma n razy większą rozdzielczość:
        dxdp > h/4nPi -> 0 dla n -> oo
        ------

        1. Elektron emituje fotony, no to foton jest chyba ładunkiem el.
        poruszającym się z v = c.
        Wiadomo że ładunek w ruchu generuje pole magnetyczne,
        no i jest komplet zwany falą EM... jest jeszcze ten spin(?)

        A sam eletron to może być zwyczajną parą fotonów
        (czyli jednakowych ładunków)
        poruszających się równolegle w pewnej odległości;
        dwa jednakowe ładunki odpychają się elektrycznie,
        ale przyciągają magnetycznie;
        może jest tam pewne opóźnienie i jeden zakręca
        ciągle w prawo, drugi w lewo, i kręcą się jak wariaci.
        A masa, lub raczej bezwładność, to efekt uboczny -
        absorpcja i emisja zależne inaczej od kierunku...

        Jest jeszcze równanie falowe:
        Lu(x,t) = c^2u'' (L - Laplasjan)
        (jest to jednowymiarowa wersja, ale to chyba wystarczy dla jednego fotonu)
        Można pokombinować przy warunkach brzegowych,
        i wyjdzie niekoniecznie funkcja okresowa (kombinacja sin i cos).
    • bonobo44 Czy światło ma masę? 02.11.06, 16:05
      Czy światło ma masę? - link do FN:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=47523034&v=2&s=0
    • bonobo44 reaktywacja wątku 18.06.08, 01:39
      zbig, wystarczyło napisać w tym wątku nowy post, żeby go na
      powrót "aktywować" (wcale nie trzeba było go powielać)

      każdy to może zrobić, kto wyszuka taki ukryty przez automat forum
      wątek będący jeszcze w fazie "niebieskiej", a nie "brązowej"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka