Dodaj do ulubionych

Petrucchio: pytanie ligwistyczno-religijne

18.12.07, 05:23
Miałem bardzo religijną babcię i jej bardzo zalezało na tym, żebym był
ministrantem. To były czasy jeszcze przed Vaticanum II. Wiec należało wykuc
pare łacińskich odzywek, co mi przyszło bez trudu. Ale byłem chłopcem bardzo
nieśmiałym, i na tescie, kiedy trzeba było odpowaidac na wyrywkowe pytania,
zawsze inny ministrant mnie uprzedził. Wiec ksiądz uznał, ze słabo jeszcze
opanowałem i kazał mi sie jeszcze uczyć. Powiedziąl, że dopiero jesli zdam za
kolejnym podejsciem, to bede mógł zaczac służyc do Mszy. Ja byłem dosc
przygnebiony i kiedy zwierzyłem sie Tatowi (tak! Tatowi, tak sie mowiło od
wieków we Lwowie, najbardziej polskim z wszytich polskich miast! - nie
"Tacie"), to on chwile pomyślał i poradził mi: wiesz co, to ty sie naucz
wiecej, niz ksiądz wymaga - na przykład, całego Rózańca po łacinie, i wtedy
ksiądz z krzesła spadnie z podziwu! Ojcu łatwo było powiedzieć
Obserwuj wątek
    • petrucchio Re: Petrucchio: pytanie ligwistyczno-religijne 18.12.07, 07:41
      cs137 napisał:


      > No więc, chciałem zapytać, moze Ty wiesz, jak to jest z tym "c" - czy to była
      > tylko polska szkoła, czy tez to jest jakaś szkoła bardziej rozpowszechniona?
      > Amerykanie w ogóle nie wymawiaja dżwieku "c", w ich ustach to by brzmiało
      > "sanctifiSetur", wiec dla nich wymawianie "c" jako "k" w każdym wypadku jest
      > oczywiste. Ale jak inni, może wiesz?

      W łacinie klasycznej było zawsze C = /k/, niezależnie od następującej
      samogłoski. Widać to np. w starych zapożyczeniach łacińskich w językach
      germańskich (niemieckie Käse, Kaiser z łacińskiego CASEUS, CAESAR, zapożyczone w
      początkach n.e.). Później, w tzw. łacinie ludowej (potocznej), od której
      pochodzą dzisiejsze języki romańskie, dźwięki /k/ i /g/ "zmiękczyły się" przed
      samogłoskami pisanymi E, I, OE, AE. W szczególności /k/ po kilku stuleciach
      przekształciło się np. we włoskie /cz/, kastylijskie /th/, francuskie /s/ itd.
      Tylko w języku sardyńskim (używanym na uboczu, a przez to archaicznym)
      zachowała się pierwotna wymowa C jako /k/ we wszystkich pozycjach. W
      starofrancuskim, mniej więcej do XII w., wymowa przed E/I brzmiała jeszcze /ts/,
      nie /s/, stąd wzięła się tradycyjna wymowa łaciny kościelnej typu niemieckiego,
      przejęta także przez Polaków. Inne nacje mają swoje własne tradycje, np. Włosi
      wymawiają CENTUM jako "czentum"; Anglosasi mają wymowę typu francuskiego, ale
      późniejszą niż ta zapożyczona w Europie Środkowej, czyli z /s/.

      Rzymianie nie mówili naprawdę "awe, Cezar" (pisane AVE, CAESAR), tylko raczej
      "aue, Kaisar". Obecnie przywraca się często w szkołach wymowę "międzynarodową"
      wzorowaną na klasycznej, choć tak naprawdę też sztuczną. Łacina jest od dawna
      językiem martwym w tym sensie, że nikt nie uczy się jej jako języka ojczystego.
      Wymowa pseudoklasyczna zamiast tradycyjnej niewiele zmienia; może co najwyżej
      ułatwiać porozumienie między łacinnikami różnych krajów, ale raczej rzadko
      konwersujemy z cudzoziemcami po łacinie (mnie się to zdarzyło raz w życiu), a
      np. w Watykanie i tak dominuje tradycja włoska. Natomiast łacina nie jest
      historycznie martwa w tym sensie, że nigdy nie wymarła: każdy język romański, od
      portugalskiego po rumuński, wywodzi się z żywej, mówionej łaciny.
      • Gość: leonard3 Re: Petrucchio: pytanie ligwistyczno-religijne IP: *.adsl.inetia.pl 18.12.07, 10:20
        Co jest zabawne, komunisci uczyli laciny w szkolach publicznych jako
        pelnoprawnego jezyka. Mnie uczono laciny w dobrym warszawskim
        liceum i ocene z laciny mam takze na swiadectwie maturalnym.
        Byc moze jezyk ten wroci jako jezyk wyksztalconej elity zjednoczonej
        Europy
        • Gość: Rafal Radecki Re: Petrucchio: pytanie ligwistyczno-religijne IP: *.bb.online.no 18.12.07, 12:13
          Ja widze znaczenie starej greki..
          Z tych slow no i z lacinskich zbudowano konjuncje nowoczesnej
          terminologii nauk

          Bez zabawy i zrozumienia greckich czy lacinskich slow nie opiszemy i
          nie odnajdziemy tajemnic naukowych ktore beda mogly uratowac nas od
          zaglady
          RR

          sprawdzilem pare drobnych sytuacji naukowych w ktorych braklo mi
          slow i wlasnie tam w tych jezykach zaistnialo oswiecenie teamatu w
          bardzo inspirujacy sposob..
          Cz ktos moze dac cos z wlasnego doswiadczenia..
          Slow spinotronic wlasnie pierwszy raz uzylem z rana w WC 4-35 2003
          luty
    • deerzet Z Twej {Petrucchiu} odpowiedzi ja... 18.12.07, 13:14
      Z Twej {Petrucchiu} odpowiedzi ja, jak pisałeś
      ignorant i dyletant, wnioskuję o niecelowości walki z
      wymową "v" jako "ł" (= "u") w dzisiejszej polszczyźnie-
      łacińszczyźnie.
      .
      Autorytety rangi prof. Miodka zalecają walkę z polską
      wymową postłacińskich importów słów typu [kwartał,
      kwota, akwarium] itp. przez pozujących na światowców
      rodaków jako <akłarium>.
      Czyni tak zmanierowana angielszczyzną młodzież
      żakowska.
      .
      M. in. oni to [aqva vitae] wymawiając jako <akławite>
      skłaniają mnie do pytania Ciebie, co przeważy, co
      wzorcowe w wymowie tych łacińskich słów z
      [...qva/e...] w rdzeniach.
      .
      Czy dziś na wzór "wulgarnej", ludowej łaciny i Włochów
      wymawiać je przez <kła/e>? Mimo setek lat tradycji w
      polskiej szkole wymowy łaciny?
      .
      Ciekawym, jak na opisanym przez {Petrucchia}
      spotkaniu, konwersując po łacinie, wymawiali/by/ście
      to [qvorum] - jako <kłorum> czy może <kworum>?
      .
      Osobiście irytuje mnie wymowa w Polsce, po polsku,
      przez Polaków (nie przez gości z Albionu)
      słowa "Husqvarna" jako <huskłarna>...
      Przeca firma ta niemiecko-skandynawski ma rodowód a
      Anglowie dość dawno oderwali się od pnia germańskiego
      i sceltowali, sfrancuziali w wymowie co nieco;)))
      • petrucchio Re: Z Twej {Petrucchiu} odpowiedzi ja... 19.12.07, 09:35
        deerzet napisał:

        > Z Twej {Petrucchiu} odpowiedzi ja, jak pisałeś
        > ignorant i dyletant, wnioskuję o niecelowości walki z
        > wymową "v" jako "ł" (= "u") w dzisiejszej polszczyźnie-
        > łacińszczyźnie.

        Wczoraj odpowiedziałem, a dziś widzę, że coś poszło nie tak i cały post diabli
        wzięli. Zaczynam jeszcze raz. UWAGA: nie mogę uniknąć stosowania transkrypcji
        fonetycznej, dlatego poniżej [w] oznacza niezgłoskotwórcze [u] (jak w angielskim
        <water>), a [v] oznacza spółgłoskę wargowo-zębową (dźwięczny odpowiednik [f]).
        Dwukropek po samogłosce ([i:, e:]) oznacza długość

        > Autorytety rangi prof. Miodka zalecają walkę z polską
        > wymową postłacińskich importów słów typu [kwartał,
        > kwota, akwarium] itp. przez pozujących na światowców
        > rodaków jako <akłarium>.
        > Czyni tak zmanierowana angielszczyzną młodzież
        > żakowska.

        "Akłarium" to chyba tylko żartem, co? Tak naprawdę to większość Polaków wymawia
        <kw> jako [kf] zarówno w zapożyczeniach (<kwartał, kwota>), jak i w wyrazach
        rodzimych (<kwiat, kwas>). Dawniejszy typ wymowy ([kv]) czasem słychać
        regionalnie np. w Wielkopolsce.

        > M. in. oni to [aqva vitae] wymawiając jako <akławite>
        > skłaniają mnie do pytania Ciebie, co przeważy, co
        > wzorcowe w wymowie tych łacińskich słów z
        > [...qva/e...] w rdzeniach.

        Dla mnie osobiście wzorcowa jest utrwalona tradycja polska, czyli wymowa [akfa
        vite], i to mimo faktu, że Ryzmianie w okresie klasycznym wymawiali to mniej
        więcej [akwa wi:tai]. Dotyczy to zapożyczeń i cytatów łacińskich w kontekście
        polskim, bo wymowa samej łaciny to już inna sprawa (patrz poniżej)

        > Czy dziś na wzór "wulgarnej", ludowej łaciny i Włochów
        > wymawiać je przez <kła/e>? Mimo setek lat tradycji w
        > polskiej szkole wymowy łaciny?

        Akurat w tym punkcie włoska wymowa łaciny jest zgodna z klasyczną, więc nie
        czepiałbym się Włochów. W klasycznej łacinie nawet początkowe V wymawiano [w].
        Pierwsze ślady zmiany [w] w [v] w tej pozycji pochodzą z I w. n.e., a zmiana ta
        zachodziła stopniowo przez dłuższy czas. W połączeniu QV [kw] w ogóle nie zaszła
        w językach romańskich; co najwyżej znikło [w] (jak we francuskim). Juliusz Cezar
        mówił jeszcze [we:ni:, wi:di:, wi:ki:]. Dla Rzymian (i wielu innych późniejszych
        ludów) U i V to były dwa kształty jednej i tej samej litery, wymawianej
        samogłoskowo [u] lub spółgłoskowo [w]. Tak samo pisownia I oznaczała zarówno
        [i], jak [j].

        Z tradycjami bywa różnie, zresztą w przeszłości tradycje też się zmieniały. Np.
        za czasów Karola Wielkiego zauważono, że literacka łacina (używana przez Kościół
        i intelektualistów) odbiega coraz bardziej od ideału klasycznego i nabiera cech
        języka ludowego (w tym czasie późna łacina prowincjonalna właśnie ewoluowała w
        język starofrancuski). Wówczas uczeni anglosascy rezydujący na dworze Karola
        (np. Alkwin z Jorku) "oczyścili" łacinę i skodyfikowali gramatykę na na
        podstawie tradycji przechowanej w czasie "ciemnych wieków" głównie przez
        uczonych mnichów irlandzkich. I jakiś czas wszyscy byli zadowoleni, ale kilkaset
        lat później przyszedł renesans i humaniści w rodzaju Erazma z Rotterdamu na nowo
        wzięli się do czyszczenia łaciny, biorąc za wzór pisarzy Złotego Wieku.
        Ujednolicili ortografię, poprawili gramatykę, a Erazmowi nawet udało się
        spopularyzować niektóre cechy wymowy klasycznej. Od XVII w. używano już
        powszechnie "nowej łaciny", dość różnej od średniowiecznej łaciny kościelnej. Od
        jakichś stu lat z okładem poza kręgami kościelnymi łacinę zna coraz mniejsze
        grono ludzi (filologów i innych dziwaków). Jeśli już mówią po łacinie, to często
        używają zreformowanej po raz kolejny "żywej łaciny", czyli zrekonstruowanej
        wymowy klasycznej (czyli raczej [kwo:rum] niż [kforum]) albo czegoś w rodzaju
        kompromisu między łaciną "nową" a "żywą". Sam tak robię na potrzeby akademickie.
        Ale oczywiście w sytuacjach nieformalnych i w tradycyjnych tekstach
        nieklasycznych idę za tradycją. "Vivat academia, vivant professores" nie
        zaśpiewałbym z [w], tylko zawsze z [v].

        > Ciekawym, jak na opisanym przez {Petrucchia}
        > spotkaniu, konwersując po łacinie, wymawiali/by/ście
        > to [qvorum] - jako <kłorum> czy może <kworum>?

        Moim rozmówcą był pewien włoski biskup. Obaj używaliśmy [kw].

        > Osobiście irytuje mnie wymowa w Polsce, po polsku,
        > przez Polaków (nie przez gości z Albionu)
        > słowa "Husqvarna" jako <huskłarna>...
        > Przeca firma ta niemiecko-skandynawski ma rodowód a
        > Anglowie dość dawno oderwali się od pnia germańskiego
        > i sceltowali, sfrancuziali w wymowie co nieco;)))

        Pomijając fakt, że wymowa jest faktycznie błędna, muszę jednak stanąć w obronie
        Anglosasów. To akurat język angielski zachował dawną germańską (a nawet
        indoeuropejską) wymowę *w w takich wyrazach jak <water, queen, twenty, whale>
        itd. Wymowa [v] w niemieckim i dzisiejszych językach skandynawskich jest
        innowacją. W angielskim niemal 100% wyrazów zaczynających się na [v] (np. <very,
        vain, verse, visit>) to zapożyczenia francuskie lub łacińskie.
        • deerzet Dzięki podwójne {Petrucchio'wi} 19.12.07, 21:05
          Dzięki za PODWÓJNY wysiłek w odpowiedzi z {Petrucchia}
          strony.
          Hmmm.
          Jak rasowy naukowiec unika w swych petrukiańskim stylu
          twardych, jasnych diagnoz dzisiejszych błędów wymowy.
          A cenię Go za to rasowo naukowe podejście.
          .
          Mnie dopóki opłacano za pilnowanie rozwoju językowego
          młodzi - pasjonowały te wychwytywania błędów w wymowie,
          kalanie tradycji łacińskiego nazewnictwa zwierząt,
          roślin i grzybów. Ilem się musiał natłumaczyć tym
          dociekliwym w mym poprawiania <roza kanina> na
          <roSSSa>, o rodowodzie nazwy napomykając mimochodem.
          Wkuwanie słówek ze zrozumieniem... Ech trudno
          przekonać 17-latków do perfekcji.
          .
          Dziś pozostała mi irytacja i zażenowanie z
          nieodróżniania przez kadrę mej firmy różnicy
          pomiędzy "sensu stricte" a "stricte"... I nic
          dogryzanie szefowi o "sensu lato" i "sensu stricto"
          nie pomagało.
          .
          Pozwoli jednak {Petrucchio}, że będę się prywatnie
          zżymał na panoszenie się mody na wymawiańie nazwy
          POCZWÓRNYCH
          satelitarnych konwerterów <kładami>, czy
          CZTEROKOŁOWCÓW takoż <kładami>.
          Dla mnie to są KWADY, a choć mowę Albanii brytyjskiej
          znać warto, to nie warto zangliczać postłacińskich
          kwadratów i "<kwiprokwów> albo <kwowadisów>
          na modłę wymowy dumnych Brytów:)))
          .
          PS. Mini porada n/t "połykania długo pisanych wpisów
          zwanych "postami".
          Nauczyłem się zażywać system z mańki poprzez
          sklawiszowanie [KOPIUJ] (do schowka} tego com długo
          pisał, potem "przewalanie" stronki odświeżaniem,
          ponowne
          [WKLEJANIE] do okienka wpisowego - i dopiero wysyłanie
          mego wpisu. To działa. Nerwów oszczędza. Zachwalam.
          Mniej wtedy roboty niż z osobnym edytorem:)
          .
          Swoją drogą dzięki, że ma {Petrucchio} i czas i chęci
          na odpowiedzi takim "dyletantom" i "ignorantom" -
          amatorom, jak {deerzet}.
          A i szkoda mi, że tak 2-tomowy etymo-słownik
          A.Bańkowskiego naukowcy sekujecie. Tak pisany z pasją
          rzadkom czytał. Jasienicowo podobny - zapala do
          zgłębiania polszczyzny przez amatorów mnie podobnych.
          W.Borysia - ubogo niedopowiedziany. Bruecknerowski -
          zestarzał sie nieco(?):)))
          .
          Słowniki inne, przekrojowo, uczciwie całość języka
          staropolsko-słowiańskiego traktujące, wloką się
          NIEMIŁOSIERNIE. Ja tak chętnie zgłębiałbym etymo-
          znaczenia i rodowody słów z końca polskiego alfabetu...
          Czasam i żałować trzeba bogactwa języka w Plsce
          onegdaj.
          A ta dzisiejsza nieco parszywieje i zubaża się,
          rzekłbym - homogenizująco posttelewizyjnie polsatyzuje
          się:((((
          .
          PS 2. Wymowa <akłarium> i <akła> nie jest żartem.
          Z autopsji. Tak mówi żak skażany pozowaniem się na
          Bryta...

          • Gość: CDA Re: Dzięki podwójne {Petrucchio'wi} IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 20.12.07, 02:18
            no to chyba jednak wcisne swoje trzy grosze.
            czytam o tych bledach jezykowych przeroznych i o zazenowaniu i
            przypommina mi sie Deborah Cameron i jej Verbal Hygiene.zdrugiej
            strony widzeow preskryptiwizm polskiej lingwistyki ktory glownie
            irytuje. a niech sobie mowiasensu strictoczy stricte (ktore jest
            poprawne?) Nie cierpie angielskiego ex cetera (zamiast et...), ale
            mowia tak wszyscy i za chwile zapomnimy nawet ktore 'tak naprawde'
            jest poprawne.

            poprawnosc nie jest oczywista, naturalna, jednoznaczna i bog wie
            jaka jeszcze. mnie jeszcze wszak uczono ze biernik od 'ta' to
            koniecznie 'te', teraz juz slysze, ze nie tak koniecznie. duzo
            bardziej mnie wkurza 'witam' w kazym mailu i studenci pytajacy 'no
            to co napisac, jak nie 'witam'.

            drogi zecie, nie czuj zazenowania, bo zenujesz sie za cala historie
            jezyka. a to wytykanie bledow w lacinie wlasciwie to sluzy wlasnie
            pokazywaniu ze ty wiesz, a inny nie wie, a nie temu, zeby o lacine
            dbac.
            • deerzet Prywatnie, {CDA'cie} to ja zmilczę, lecz ten szef 20.12.07, 09:29
              ...comopisałtodyrektorszkołyśredniej. Onżepublicznie
              takiebykiwobecmłodzieży, słuchającejgo, popełnia,
              żeażwstyd.
              Poprawiałbyśgopublicznie? - niewypadawychowawczo.
              Tochoćnazamkniętychzebraniach, naradachtrzamudaćznać,
              żebysię...zamknął.
              .
              Pisząc poprawnie dajesz znać czytającym , że ich
              szanujesz.
              I vice "wersja".
              • Gość: CDA Re: Prywatnie, {CDA'cie} to ja zmilczę, lecz ten IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 20.12.07, 11:22
                posypuje glowe popiolem drogi zecie. rzeczywiscie bezprzewodowa
                klawiatura mi nawala, a w szczegolnosci jej spacja.

                jednak, mysle sobie regula o pisaniu poprawnym i szacunku jest zbyt
                ogolna i bezkontekstowa.

                nie wiem, co bym zrobil z dyrektorem szkoly i nie musze wiedziec,
                nawet jesli mam zdanie co do tego, czym sa lub nie sa bledy.
    • Gość: Kagan Snoby jestescie i tyle... IP: 212.14.17.* 18.12.07, 14:21
      Jak byscie wymowili angielska nazawe miasta Douglas na wyspie Man?
      Zakladam sie, ze cos jak DAGLAS. A tymczaszem prawidlowa wymowa to
      DUGLAS, i to nie dla tego, ze tubylcy mowia tam jakas gwara, ale ze
      miasto to powstalu u zbiegu dwoch rzek Dhoo (DU) i Glass (GLAS) -
      stad DUGLAS..
      A jak wymawiano lacine w Rzymskim Imperium? Zaloze sie ze inaczej w
      palacach Rzymu, inaczej wsrod rzymskiej biedoty, a jeszcze inaczej
      w poszczegolnych prowincjach...
      • cs137 Re: Snoby jestescie i tyle... 18.12.07, 18:00
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        > A jak wymawiano lacine w Rzymskim Imperium? Zaloze sie ze inaczej w
        > palacach Rzymu, inaczej wsrod rzymskiej biedoty, a jeszcze inaczej
        > w poszczegolnych prowincjach...

        Ta to si wi, że są regionalizmy i w kużdem jednem miejscu
        ludzi mówią inaczej. Ta w Polsce to tylko we Lwowi ludzi wymawiali
        prawidłowo. Ta proszę sobi przeczytac wiersz Hemara "Chlib
        Kulikowski". Albo prosze sobi posłuchać:

        groszek.741.com/Muzyka/Tylko_we_Lwowie.mp3

        We Lwowie juz mało Polaków zostało, ale piękną wymowę kresową można usłyszeć w
        Wilnie, szczególnie w podmiejskich okolicach (wymowa wileńska wszakże jest
        calkiem inna, niz lwowska
        • Gość: Kagan Re: Snoby jestescie i tyle... IP: 212.14.17.* 18.12.07, 18:40
          Ja bym tez z checia wysciskal Polaka/Polke z Wolynia. Tyle ze
          bandyci z UPA, dekorowani przez obecny macjonalistyczny rzad
          Ukrainy, wymordowali, i w okrutny sposob, olbrzymia wiekszosc
          tamtejszej Polonii. Moja mama byla w Powstaniu Warszawskim
          laczniczka AK, i na koniec uciekala do Niemcow przed Ukraincami
          sluzacymi w formacjach SS...
        • Gość: Enesjanin Re: Snoby jestescie i tyle... IP: *.rtk.net.pl 18.12.07, 22:52
          cs137 napisał:
          ...
          > bo polszczyzna z dawną wymową "ł" , i rozróżnianiem "h" i "ch"
          > bardzo pięknie brzmi...

          No więc tu aż sie prosi podanie
          przykładu wyrazu z twardym "h"
          i miękkim "ch"...

          ...ale tylu tu różnej maści hipokrytów,
          że aż strach podnieś jakikolwiek kontrowersyjny temat naukowy.

          Instynktowne poczucie dobra i zła przenosi się nawet na wyrazy
          znaczące w gruncie rzeczy to samo.
          • cs137 Re: Snoby jestescie i tyle... 19.12.07, 02:44
            Gość portalu: Enesjanin napisał(a):

            > No więc tu aż sie prosi podanie
            > przykładu wyrazu z twardym "h"
            > i miękkim "ch"...

            Przetłumacz sobie Pan na polski z rosyjskiego "gieroiczeskij hier" albo z
            angielskiego "heroic dick", i będzie przyład zwrotu, w którym jest i takie, i
            siakie "h".
            • cs137 Re: PS: ciekawe, że w grze półsłowek nieraz nastę- 19.12.07, 02:47
              puje "przejscie fazowe" i H zmienia sie w CH lub na odwrót - przykład: "pokój
              hutnika".
              • Gość: ]. Gra półsłówek... IP: *.rtk.net.pl 20.12.07, 22:48
                Taaa...
                gra półsłówek (g<->s) --> ...

                Stare ale jare :)
        • deerzet BA! H(g)ańba , zganić za nierozumienie wymowy "ł"? 19.12.07, 19:49
          Tylnojęzykowe "ł" jest nierozumiane przez niekresową
          młodzież polską.
          Jeśli wymowę dźwięczną "HHHonorowo" wymawianego "H"
          jeszcze młódź szkolna rozumie, to mej próbie,
          skoślawionej co nieco (mimo pochodzenia połowy mej
          rodziny z kresów) wymawiania "pŁŁŁŁomiennie" tego
          teatralnego dziś "Ł" pszysŁŁŁuchiwano się ze
          zdziwieniem. SpUUUoszona ta młodzież dziś językowo...
          .
          Kumpel na studiach, Panamczyk, też mi sprawozdawał, że
          się swej hiszpańskiej wymowy tego swego staropolsko
          brzmiącego "ł" musiał wręcz mówiąc po polsku oduczyć...
          Nie ma rady {cs'ie 137} - musimy tu skapitulować przed
          masywnym, masowym UZUSEM mas Polaków.
          .
          Spotkałem opinie, że polscy studenci kresowi czują się
          zażenowani, że ich tak "ŁŁŁatwo" po wymowie rozpoznają
          w Polsce:))))

      • petrucchio Re: Snoby jestescie i tyle... 18.12.07, 18:33
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        > Jak byscie wymowili angielska nazawe miasta Douglas na wyspie Man?
        > Zakladam sie, ze cos jak DAGLAS. A tymczaszem prawidlowa wymowa to
        > DUGLAS, i to nie dla tego, ze tubylcy mowia tam jakas gwara, ale ze
        > miasto to powstalu u zbiegu dwoch rzek Dhoo (DU) i Glass (GLAS) -
        > stad DUGLAS..

        Zależy, co rozumieć przez wymowę poprawną. Na całej północy Anglii wyrazy
        "butter" i "butcher" wymawia się z tą samą samogłoską, więc i dla Anglika z
        północy wymowa "duglas" jest po prostu zgodna ze zwyczajem regionalnym
        (etymologia celtycka nic tu nie ma do rzeczy). Anglik z południa powie "daglas"
        i to też będzie poprawnie, bo o normie decyduje uzus, a nie etymologia. Gdybyś
        natomiast chciał wymawiać nazwę stolicy wyspy Man tak, jak się ją naprawdę
        wymawiało w języku mańskim, to wtedy poprawnie będzie mniej więcej "dulisz".

        > A jak wymawiano lacine w Rzymskim Imperium? Zaloze sie ze inaczej w
        > palacach Rzymu, inaczej wsrod rzymskiej biedoty, a jeszcze inaczej
        > w poszczegolnych prowincjach...

        Oczywiście. Zresztą autorzy rzymscy wspominają o tych różnicach. Ale /k/ i /g/ z
        początku wszędzie były wymawiane twardo. Zmiękczenie zaczęło się najwcześniej
        przed półsamogłoską /j/ (już w II wieku n.e. i objęło także dialekty Sardynii),
        a dość późno przed samogłoskami przednimi (/e, i/)
        • Gość: Kagan Re: Snoby jestescie i tyle... IP: 212.14.17.* 18.12.07, 18:43
          1. Wiem. Stad na poczatku myslalem, ze to regionalizm...
          2. Mowilem o wymowie angielskiej, a nie "manskiej"...
          3. Co reszty to trzeba sie zapytac wybitnego jezykoznawce. Sek w
          tym, ze ostatni (Jozeg Wissarionowicz) umarl gdzies w okolicach roku
          1953...
          • petrucchio Re: Snoby jestescie i tyle... 18.12.07, 20:37
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > 1. Wiem. Stad na poczatku myslalem, ze to regionalizm...

            I dobrze myślałeś!

            > 2. Mowilem o wymowie angielskiej, a nie "manskiej"...

            Szkopuł w tym, że _standardowa_ wymowa angielska nazwy miasta Douglas jest z
            samogłoską taką jak w "cut", nie jak w "put", co łatwo sprawdzić w jakimkolwiek
            dobrym słowniku wymowy. Natomiast etymologia, którą zacytowałeś, należy do
            kategorii "etymologii ludowych"
            • Gość: cs137 Re: Etymologia ludowa!!!! Pasjonujący temat!!! IP: 204.13.9.* 18.12.07, 22:17
              I przedmiot wielu kontrowersji. Na przykład, nazwa pewnego obszaru w Londynie
              jest "Elephant and Castle". Legenda głosi, ze to była siedziba Eleonory
              Kastylijskiej, czyli Eleanor of Castile, którą też zwano Infanta de Castil (czy
              jakos podobnie) i naród to z biegiem stuleci przerobił na "Elephant and Castle",
              co z pozoru nie ma żadnego sensu.

              Ale podobno fachowcy sa obecnie zdania, że ta historyjka o ludowej etymologii
              jest wytworem fantazji, bo daty sie kompletnie ponoć nie zgadzaja! Ta nazwa już
              istniała sporo wcześniej, niz owa Eleonora tam zamieszkała. Bardziej
              prawdopodobne wydaje sie wytłumaczenie, ze kiedyś isniała tam karczma, która sie
              nazywała "Pod słoniem" i na szyldzie miała wymalowanego słonia z palankinem w
              kształcie miniaturowego zamku na grzbiecie.

              Moja siostra, ktora uczyła przez 30 lat na Anglistyce w UW, bardzo lubiła tego
              rodzaju historie.

              Skoro zaczelismy o jezykach, i skoro wspomniałem moja siostre, to musze
              opowiedzieć dwie historyjki z nią związane. Jedna dotyczy "articles" (moja
              siostra własnie sie specjalizowała w nauczaniu studentów prawidłowego ich
              użycia), a druga to zabawna historia związana z użyciem czasu zaprzeszłego w
              angielszczyźnie. Ale dzis musze sie pilnie zając czyms innym, a jutro w ogóle
              chyba nie będe na forum, wiec dopiero pojutrze to opowiem.
              • petrucchio Re: Etymologia ludowa!!!! Pasjonujący temat!!! 19.12.07, 10:48
                Gość portalu: cs137 napisał(a):

                > I przedmiot wielu kontrowersji. Na przykład, nazwa pewnego obszaru w Londynie
                > jest "Elephant and Castle". Legenda głosi, ze to była siedziba Eleonory
                > Kastylijskiej, czyli Eleanor of Castile, którą też zwano Infanta de Castil (czy
                > jakos podobnie) i naród to z biegiem stuleci przerobił na "Elephant and Castle"
                > ,
                > co z pozoru nie ma żadnego sensu.

                Ta historyjka sama w sobie ma wszelkie cechy etymologii ludowej (albo
                popularnej), nawet jeśli wymyślił ją jakiś erudyta. Właśnie dlatego, że jest
                wytworem nieskrępowanej fantazji, a nie analizy językoznawczej połączonej ze
                zbadaniem źródeł.

                > Ale podobno fachowcy sa obecnie zdania, że ta historyjka o ludowej etymologii
                > jest wytworem fantazji, bo daty sie kompletnie ponoć nie zgadzaja! Ta nazwa już
                > istniała sporo wcześniej, niz owa Eleonora tam zamieszkała. Bardziej
                > prawdopodobne wydaje sie wytłumaczenie, ze kiedyś isniała tam karczma, która si
                > e
                > nazywała "Pod słoniem" i na szyldzie miała wymalowanego słonia z palankinem w
                > kształcie miniaturowego zamku na grzbiecie.

                Nie, nazwa nie istniała wcześniej. Za czasów Eleonory (i długo później) ta część
                Londynu nazywała się Newington. W XVIII w. pojawił się tam pub "Pod Słoniem i
                Wieżą", założony na miejscu dawnej kuźni. Jego istnienie jest jak najbardziej
                udokumentowane historycznie. Wszelkie urzędowe zebrania (zwłaszcza posiedzenia
                sądowe) odbywano właśnie tam, zapisując w protokołach: "at Elephant and Castle,
                Newington", a ponieważ miejscowości o nazwie Newington jest sporo w Anglii (w
                tym parę na obszarze samego Londynu), nazwa "Elephant and Castle" przylgnęła do
                całej dzielnicy jako charakterystyczna i jednoznaczna.
                • petrucchio PS 19.12.07, 11:16
                  petrucchio napisał:

                  > W XVIII w. pojawił się tam pub "Pod Słoniem i
                  > Wieżą", założony na miejscu dawnej kuźni.

                  Wg niektórych źródeł nazwa została odziedziczona po kuźni, która należała do
                  cechu nożowników (rzemieślników, nie rzezimieszków), który z kolei miał takiego
                  słonia z wieżą*) w godle (może dlatego, że nożownicy importowali kość słoniową
                  na trzonki noży i sztućców). Dalsze wyjaśnienia robią się niepewne. Nie ulega w
                  każdym razie wątpliwości, że dzielnicę nazwano od pubu w 2. połowie XVIII w. i
                  że Eleonora Kastylijska (XIII w.) nie miała z tym wszystkim nic wspólnego.

                  *) Tłumaczę "castle" w nazwie pubu jako "wieża", nie "zamek", bo to taka wieża
                  typu szachowego i chyba z szachami kojarzona w XVII/XVIII w.
                  • Gość: Kagan Re: PS IP: 212.14.17.* 19.12.07, 14:55
                    Wazne, aby te nazwe wymawiac tak jak tubylcy!
                    • petrucchio Re: PS 19.12.07, 15:27
                      Gość portalu: Kagan napisał(a):

                      > Wazne, aby te nazwe wymawiac tak jak tubylcy!

                      Niekoniecznie. Czy jak jedziesz na Podhale, to zaczynasz od razu akcentować
                      "Zakopane" na pierwszej sylabie i mówić "Corstyn" zamiast "Czorsztyn", bo tak
                      mówią tubylcy? Miejscowi raczej by się podśmiewali z cepra silącego się na
                      naśladowanie ich akcentu. Czy Anglik w Nowym Jorku od razu zaczyna wymawiać /r/
                      w "York" i nie wymawiać /j/ w "New", bo tak mówią tubylcy? Podobnie Anglik z
                      południa odwiedzając hrabstwa północne nie zaczyna wymawiać nazw geograficznych
                      takich jak Humber czy Newcastle z miejscowym akcentem, bo ma w kwestii ich
                      wymowy własną tradycję. Oczywiście warto znać wymowę lokalną i czasem się do
                      niej dostosować
                      • Gość: Kagan Re: PS IP: 212.14.17.* 19.12.07, 15:36
                        A wiesz, ze tak. Automatycznie przejmuje akcentowanie od rozmowcy.
                        Dzieki temu wysylaja mnie czesto na rozmowy z zagranicznymi
                        kontrahentami, bowiem w Anglii (czy w PL w rozmowach z Brytyjczykami)
                        przechodze bez problemu z Queen's English na lokalne dialekty i na
                        odwrot, wiec nikt nie czuje sie urazony... Oczywiscie akcentuje bez
                        przesady.. Problem jest tylko jak musze rozmawiac po angielsku z
                        Polakiem - od razu mi sie psuje akcent przez to, ze schodze na niski
                        poziom rozmowcy. A Polacy, szczgolnie za granica, czesto sie wstydza
                        przyznac do polskosci...
                        A z kolei w Melbourne mieszkalem prawie 20 lat, i zawsze mowilem
                        MELBERN a nie MELBURN (MELBRN) jak tubylcy, bo sie nigdy nie
                        potrafilem zidentyfikowac z potomkami bandytow, co wymordowali
                        Aborygenow.
                        • petrucchio Re: PS 19.12.07, 16:01
                          Gość portalu: Kagan napisał(a):

                          > A z kolei w Melbourne mieszkalem prawie 20 lat, i zawsze mowilem
                          > MELBERN a nie MELBURN (MELBRN) jak tubylcy, bo sie nigdy nie
                          > potrafilem zidentyfikowac z potomkami bandytow, co wymordowali
                          > Aborygenow.

                          A to już twoja osobista wymowa, bo poza Australią drugą sylabę wymawia się jak
                          "born". Trzeba było mówić MelBAWN (like a pommy), to dopiero okazałbyś im swoją
                          pogardę :)
                          • mrzorba Re: PS 20.12.07, 22:00
                            Masz na mysli MALBORN? A wiesz co to znaczy? ;)
                  • Gość: Kagan Re: PS IP: 212.14.17.* 19.12.07, 14:58
                    Najsmieszniejsi sa zas Polacy i Polki, ktorzy maja klopoty ze
                    slownictwem i gramatyka, a staraja sie nasladowac krolowa brytyjska
                    jesli chodzi o akcent... W TV powinni dawac angielskie i
                    amerykanskie filmy z napisami, bez tego okropnego lektora,
                    zagluszajacego aktorow... A dialog to polowa filmu!
                    • deerzet Dwa dylematy {Kagan'ie} po Twych słowach. 19.12.07, 20:11
                      A. --> dlaczego w polszczyźnie próbuje się mieszać dwa
                      znaczenia:
                      1. - akcentowanie jako nacisk i intonację wymowy
                      obcych słów.
                      2. - rzeczywistą WYMOWĘ słów obcych przez
                      nie "tambylców"?
                      .
                      Co tłumaczenie angielszczyzny/amerykańszczyzny w
                      filmie emitowanym w polskiej TV - to czy wymowa, czy
                      intonacja - ZAWSZE "przekładacze" tłumaczą: "masz
                      piękny AKCENT". Irytujące - jak większość tych
                      tłumaczeń FILMOWYCH list dialogowych...
                      .
                      [...W TV powinni dawać angielskie i
                      amerykanskie filmy z napisami...]
                      Ech - Skandynawia tu wzorcem...

                      B. - Ma {Kagan} tu o tyle rację, że (może?) większość
                      Polaków tę papkę z TV ogląda "nieoglądając". Tak
                      robiła ma Mama (dogadywałem: radio sobie włącz JAK NIE
                      ZERKASZ w ogóle na ekran), ostatno to samo czyni mój
                      Tata.
                      Widać brak tradycji w PRZEŻYWANIU filmu, mała ich
                      ważkość i l.b.n.least - niski poziom "odbiorców" tych
                      produktów...

                      • Gość: CDA Re: Dwa dylematy {Kagan'ie} po Twych słowach. IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 20.12.07, 02:34
                        nie znam sie az tak bardzo na tym, jednak wydawalo mi sie, ze mozna
                        mowic 'z akcentem'. i niespecjalnie widze powod, by nie uznac, ze
                        ktos mowiacy 'you've got a cute accent' nie mogl byc przetlumaczony
                        z uzyciem 'akcent'.

                        tlumaczenie 'masz ladna wymowe' czy 'intonacje' brzmialoby
                        pretensjonalnie. zwykly czlowiek tak by nie powiedzial. a skoro by
                        tak nie powiedzial, to po co kazac mu sie dziwic.

                        co wiecej, mozna by argumentowac ze w wypadku USA komentarze nt
                        akcentu czesto dotycza ludzi mowiacych wlasnie z obcym akcentem. kim
                        jest 'tambylec' w USA? ustalenie tego nie jest proste i jasne,
                        jednak to wlasnie po przesledzeniu genealogii postaci, wobec ktorej
                        uzywa sie tego napietnowanego 'akcent, mozna by defnitiwynie - moze
                        nawet komisyjnie - ustalic, jak tlumaczyc 'accent'.

                        wydaje sie jednak, ze zycie jest zbyt krotkie. zaproponowalbym tez ,
                        ze rowniez na czepianie sie jest za krotkie.
                        • deerzet "dobrze mówisz po polsku/angielsku" wystarczy... 20.12.07, 09:37
                          ...powiedzieć/przetłumaczyć.
                          Można by jako anegdotki przytaczać "produkty" tłumaczy
                          filmowych.
                          Choć, jak słyszałem, to bardziej szczupłość ekranowej
                          linijki z napisem powoduje, że redaktorzy panoszą się
                          ZMIENIAJĄC świetne czasami tłumaczenia w bełkot.
                          W "mówionym" tłumaczeniu filmu NIE MA już
                          usprawiedliwienia na wpadki i błędy...
                          • petrucchio Akcent 20.12.07, 10:05
                            Co jest złego w wieloznaczności słów? Wyrazu "akcent" w znaczeniu 'sposób
                            mówienia, wymowa charakterystyczna dla jakiegoś języka lub dialektu' używali np.
                            Sienkiewicz, Orzeszkowa i Żeromski (odnośne cytaty można znaleźć w słowniku
                            Doroszewskiego). Na pewno nie jest to współczesny anglicyzm.
                            • deerzet Przekaz ma być jasny... 20.12.07, 11:03
                              ...a nie zakamuflowany.
                              .
                              Wówczas, nie trzeba będzie tłumaczyć jak krowienarowie:
                              "Śwetnie wymawiasz po polsku, ale u nas akcentuje się
                              właściwie na 2. sylabie od końca".
                              I wtedy dopiero ktoś zrozumie istotę wymowy i
                              akcentowania słów "przekoNYWałbym" Ciebie bez końca ,
                              ale upartyś jak...
                              • petrucchio Re: Przekaz ma być jasny... 20.12.07, 11:17
                                deerzet napisał:

                                > ...a nie zakamuflowany.

                                E, zawsze jakiś besserwisser przyczepi się do tego, że nie rozróżniasz akcentu
                                (zróżnicowania wysokości tonu) i nacisku (wzmocnienia dynamicznego). W
                                angielskiej terminologii lingwistycznej nazywa się to odpowiednio "accent" i
                                "stress". W tym sensie słowo "akcent" odnosi się do takich języków, jak
                                litewski, serbsko-chorwacki albo klasyczna greka, ale nie polski lub angielski.
                                Nie bądź tedy pedantem, albowiem zaprawdę powiadam ci: kto mieczem wojuje, od
                                miecza ginie.
                                • deerzet Niestety miałem za kumpli na studiach ... 20.12.07, 11:25
                                  ...Latynosów , skośnookich i ciemniejubarwionych
                                  zwanych Murzynami. Musiałem im podpowiadać (pytali!)
                                  jak dopieszczać ich wymowę, bom ich nie rozumiał za
                                  wiele.
                                  Ich tłumaczeń w swahili jam z kolei nie łapał ani w
                                  ząb...
                                  • Gość: CDA Re: Niestety miałem za kumpli na studiach ... IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 20.12.07, 11:34
                                    a moze to problem z twoim angielskim :-). ja odkrylem w Nigerii, ze
                                    po chwili rozumialem Nigeryjczykow i poszlo mi to duzo szybciej niz
                                    zrozumienie tych, co mowia 'geordie' z newcastle, z ktorym mam
                                    problemy do dzisiaj, choc mieszkam w UK od ho ho ho, albo jeszcze
                                    dluzej.

                                    co wiecej, dlaczego mialoby by tak, ze to langusta jaka mowi
                                    ludziom, jak mowic, skoro oni nawzajem sie niezle rozumieja?
                                    • europitek Re: Niestety miałem za kumpli na studiach ... 21.12.07, 15:47
                                      A słyszeliscie kiedyś Wietmanczyka lub Kubańczyka mówiącego po rosyjsku? Ah, to jest dopiero łamigłówka. Nasze swojskie "Chicago" (oczywiście przez <ceha> i <ce>) to przy tym wzór cnót językowych.
                              • Gość: CDA Re: Przekaz ma być jasny... IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 20.12.07, 11:28
                                no pewnie jestem uparty (jesli to do mnie bylo), jednak nie widze
                                nadal nic zakmuflowanego w mowieniu o akcencie czlowieka w
                                zdaniu 'mowisz pieknym akcentem', jak tlumaczeniem 'you have a nice
                                accent'.

                                jasnosc jest spoleczna a nie lingwistyczna. a zatem to ludzie
                                decyduja co jes jasne, a lingwisci maja to opisac, a nie wskazywac,
                                co jest jasne i jeszcze twierdzic, ze ludzie maja tak mowic.

                                i jako mile szalenstwa nalezy traktowac sposoby 'obliczania' stopien
                                trudnosci i czy jasnosci tekstu, jak ten proponowany przez Pisarka
                                dosc juz dawno temu.
                                • deerzet A ja chciałem tylko wykpić prostackość... 20.12.07, 11:40
                                  ...tłumaczeń list dialogowych, hi, hi, hi...
                                  .
                                  Wiem, że je piszą i "poeci" interdyscyplinarni, ale
                                  czasem na filmach przyrodniczych to się ręce i nogi
                                  załamują , jeśli tłumaczowi nie pomoże specjalista.
                                  Wychodzi, jak pono ta odpowiedź na familiadowym
                                  teleturnieju: "Nasi ankietowicze najczęściej
                                  odpowiadali, że największą rybą jest ...wieloryb", lub
                                  (mój ulubiony!) "największym zwierzęcem jest...słoń" -
                                  zapominająco płetwalu i NAJDŁUŻSZYM zwierzaku -
                                  głębokowodnych dziesięciornicach...
                                  .
                                  Pamiętacie ten śp. program z Mannem i Materną, w
                                  którym przedstawili oni trójróżniastą czytaną listę
                                  dialogową filmu, oryginał i "paski" tłumaczeń na
                                  ekranie?
                                  Choć czasem lepiej nic nie mówic...
                                  co niniejszym
                                  zrobię
                                  dając
                                  Wam
                                  szansę
                                  pogadania
                                  na poważniejsze
                                  tematy....
                                  • Gość: CDA Re: A ja chciałem tylko wykpić prostackość... IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 20.12.07, 11:53
                                    a to ja sie poddaje i przyznaje niezrozumienie. i kpie z deerzetem,
                                    ale ostroznie, bo zaraz cos znow wykreci. apeluje o nieobrazanie sie
                                    (choc dzisiaj to w modzie na najwyzszych polkach).

                                    a teraz ide do pracy :-)

                                    PS. wieloryb to najwieksza ryba, a slon to najwieksze zwierze. tych
                                    z rnicami, nie ma. i nie ma co sie klocic i wymadrzac.
                        • mrzorba Re: Dwa dylematy {Kagan'ie} po Twych słowach. 20.12.07, 22:03
                          "Tambylec" w USA to tylko Indianin (na Alasce Eskimos, na Hawajach
                          Hawajczyk). Reszta to banda nieproszonych gosci, ktora samowolnie
                          przedluzyla sobie pobyt, okradajac i mordujac swych gospodarzy... ;(
                          • petrucchio Re: Dwa dylematy {Kagan'ie} po Twych słowach. 21.12.07, 13:29
                            mrzorba napisała:

                            > "Tambylec" w USA to tylko Indianin (na Alasce Eskimos, na Hawajach
                            > Hawajczyk). Reszta to banda nieproszonych gosci, ktora samowolnie
                            > przedluzyla sobie pobyt, okradajac i mordujac swych gospodarzy... ;(

                            Oj, chyba jesteś zwolennikiem dziedzicznej winy zbiorowej, a pewnie nawet winy
                            "przez skojarzenie", bo przecież przodkowie znacznej części Amerykanów nie brali
                            udziału w okradaniu ani mordowaniu.
                            • Gość: CDA Re: Dwa dylematy {Kagan'ie} po Twych słowach. IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 21.12.07, 18:00
                              Petrukio, upraszcza Pan nieco. najpierw powiem tak. chodzilem sobie
                              pare lat temu po Chicago gdzie stoi piekny pomnik Siedzacego Byka
                              (na koniu jest przedstawiony) i pomyslalem sobie, ze moze gdyby nie
                              my (biali) to teraz stalbym na prerii i wdychalbym powietrze
                              czyste....

                              a co do odpowiedzialnosci zbiorowej. jasne, ze nie wszyscy
                              przodkowie Amerykanow brali udzial w okradaniu i mordowaniu. jednak
                              czesc z nich wiedziala i siedziala cicho, moze nawet zacierajac
                              rece. jest takie powiedzenie o milczacej wiekszosci, ale go nie
                              pamietam :-(

                              to sa cholernie trudne tematy i nie ma prostych odpowiedzi na
                              pytania o odpowiedzialnosc Niemcow za faszyzm, Brytyjczykow za
                              niewolnictwo, Europejczykow za kolonializm. wydaje mi sie jednak ze
                              nie da sie sprawy zalatwic stwierdzeniem o odpowiedzialnosci
                              zbiorowej. dziedzicznej czy nie.

                              ale to juz nie lingwistyka, nawet taka miekka jak moja, ktorej sie
                              nie sa zazdroscic jak tej Petrukiowej.
                              • petrucchio Re: Dwa dylematy {Kagan'ie} po Twych słowach. 21.12.07, 19:33
                                Gość portalu: CDA napisał(a):

                                > a co do odpowiedzialnosci zbiorowej. jasne, ze nie wszyscy
                                > przodkowie Amerykanow brali udzial w okradaniu i mordowaniu. jednak
                                > czesc z nich wiedziala i siedziala cicho, moze nawet zacierajac
                                > rece. jest takie powiedzenie o milczacej wiekszosci, ale go nie
                                > pamietam :-(

                                Ja raczej miałem na myśli fakt, że duża część Amerykanów to potomkowie
                                imigrantów, którzy po prostu przyszli już "na gotowe"
                                • Gość: Kagan Re: Dwa dylematy {Kagan'ie} po Twych słowach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.07, 19:49
                                  Stad tez nie chce nikogo karac, tylko usunac nie-Indian z Ameryki. I
                                  odroznij sytuacje, gdy jedno plemie uzbrojone w palki eliminuje
                                  inne, tez uzbrojone w palki od sytuacji takiej jak w Ameryce czy
                                  szczegolnie Australii - bandyci z Europy Zachodniej, uzbrojeni w
                                  bron palna, napadli na plemiona uzbrojone w palki i najwyzej w
                                  luki... :(
                                  • dalatata Re: Dwa dylematy {Kagan'ie} po Twych słowach. 21.12.07, 20:16
                                    idac tropem Petrukia: zapytalbym, ile wiekow kwalifikuje dana
                                    ludnosc do pozostania na miejscu? i kto mialby o tym decydowac?
                                    • Gość: Kagan Re: Dwa dylematy {Kagan'ie} po Twych słowach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.07, 12:21
                                      Nie czas tu decyduje, ale metoda podboju. Stad biali powinni
                                      natychmiast opuscic Ameryke i Australie...
                                      • Gość: CDA Re: Dwa dylematy {Kagan'ie} po Twych słowach. IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 22.12.07, 13:18
                                        ja to zrozumialem. jednak pytanie moje stoi. dla ulatwienia:

                                        Czy Polacy powinni sie usunac np. z Pomorza gdzie kiedys Prusowie
                                        (nie mylic z Prusakami) zyli. a moze jeszcze do wedrowki ludow
                                        powinnismy sie cofnac i Slowian na wschod wyslac? Czy ma to tez
                                        dotyczyc Afryki gdzie podboje kolestw Yoruba, Mali czy Songay
                                        przetaczaly sie krwawymi szlakami przez Afryke Zachodnia?

                                        cos czuje ze dostane po lapach za slaba znajomosc historii, jednak
                                        zasada pytania wydaje mi sie zdrowa.

                                • dalatata Re: Dwa dylematy {Kagan'ie} po Twych słowach. 21.12.07, 20:12
                                  tosmy sie nie zrozumieli. nie mam problemu z tym, zeby
                                  przyjac 'umownosc' tubylczosci.

                                  z drugiej strony (mysle sobie glosno), pewnie bysmy nie mieli
                                  problemu zeby konkwiste uznac za najezdzcow, a Inkow za ich ofiary
                                  (choc wiem ze Inkowie nie byli takimi kiciusiami wobec swoich
                                  sasiadow).

                                  i tak sobie dalej zastanawiam nad etycznoscia zamieszkania w miejscu
                                  gdzie kiedys mieszkali ludzie, ktorych nasza forpoczta wymordowala.
                                  i od razu mowie ze nie mam zadnej odpowiedzi

                                  przepraszam za zmiane nick'u, ale usliluje sie dowiedziec skad
                                  wiadomo o wielkich niewykorzytsanych rezewach mozgu i musialem sie
                                  zalogowac :-)
                              • Gość: Kagan Re: Dwa dylematy {Kagan'ie} po Twych słowach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.07, 19:44
                                Mnie nie chodzi o karanie sadowe, ale o to, aby nie-Indianie
                                opuscili Ameryke...
                            • Gość: Kagan Re: Dwa dylematy {Kagan'ie} po Twych słowach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.07, 19:46
                              Jak pisalem - nie chodzi mi o karanie kogokolwiek, ale tylko o to,
                              aby Ameryke oddac Indianom - jej prawowitym wlascicielom...
                • Gość: cs137 Re: Zatem to etymologia ludowa do kwadratu, IP: 204.13.9.* 20.12.07, 07:39
                  petrucchio napisał:

                  > Ta historyjka sama w sobie ma wszelkie cechy etymologii ludowej (albo
                  > popularnej), nawet jeśli wymyślił ją jakiś erudyta. Właśnie dlatego, że jest
                  > wytworem nieskrępowanej fantazji, a nie analizy językoznawczej połączonej ze
                  > zbadaniem źródeł.
                  >

                  Albo, jesli kto woli, drugiego rzędu.
                  • petrucchio Re: Zatem to etymologia ludowa do kwadratu, 20.12.07, 09:51
                    Gość portalu: cs137 napisał(a):

                    > Albo, jesli kto woli, drugiego rzędu.

                    Są jeszcze "etymologie ludowe trzeciego rzędu", wymyślane już przez
                    specjalistów-językoznawców. Tam, gdzie nie ma dokładnych źródeł historycznych,
                    każda propozycja etymologii jest tylko hipotezą o ograniczonym stopniu
                    wiarygodności (czasem graniczącym z pewnością, ale często takim sobie). Nieraz
                    akceptuje się hipotezę nie dlatego, że jest pewna, tylko dlatego, że jest
                    niezwykle elegancka
                    • kala.fior Re: Zatem to etymologia ludowa do kwadratu, 22.12.07, 10:01
                      W jednej se swoich książek, bodajże trylogii Enderby, Anthony Burges wyśmiewał
                      popularną etymologię i podał parę prawdziwych wytłumaczeń.
                      Znając Burgesa, były to raczej żarty erudyty lub świadome próby tworzenia nowych
                      mitów.

                      I komu tu wieżyc !


                      • petrucchio Re: Zatem to etymologia ludowa do kwadratu, 22.12.07, 21:47
                        kala.fior napisał:

                        > W jednej se swoich książek, bodajże trylogii Enderby, Anthony Burges wyśmiewał
                        > popularną etymologię i podał parę prawdziwych wytłumaczeń.
                        > Znając Burgesa, były to raczej żarty erudyty lub świadome próby tworzenia nowyc
                        > h
                        > mitów.
                        >
                        > I komu tu wieżyc !

                        Burgess bardzo interesował się językoznawstwem. Po amatorsku, ale całkiem na
                        poważnie, co widać w wielu jego powieściach, choćby w "Mechanicznej pomarańczy",
                        gdzie stworzył futurystyczny slang przyszłej subkultury, i w wielu rozproszonych
                        uwagach na temat języków, dialektów i akcentów. Znał nieźle malajski, rosyjski i
                        parę innych języków. Trochę nawet próbował popularyzować różne zagadnienia
                        lingwistyczne w felietonach. Jego wynalazkiem jest też język używany przez
                        filmowych "jaskiniowców" w "Walce o ogień".
                        • kala.fior Re: Zatem to etymologia ludowa do kwadratu, 22.12.07, 23:13
                          dzięki, zaraz ściągnę sobie 'walkę o ogień', w oryginale, mój francuski klub
                          video ma na pewno przetłumaczoną francuską wersje :-)

                          Pamiętam wywiad z Burgessem o Pomarańczy, mówił ze chciał a naturalny sposób
                          wprowadzić rosyjskie słowa do angielskiego, kontekst miał dawać znaczenie, jak
                          przy nauce języka ojczystego.
                          Chyba się nie udało, malcziszka czy tołczok nie weszły do angielskiego uzusu
                          (Hurra ! po raz pierwszy w życiu używam słowo uzus).

                          pzdr. Kala
              • Gość: Kagan Re: Etymologia ludowa!!!! Pasjonujący temat!!! IP: 212.14.17.* 19.12.07, 14:54
                Wazne aby nie mowic po angielsku z tym topornym slowianskim
                akcentem. "Przoduja" w nim Rosjanie, ale Polacy tez maja klopot z
                wymowa. A to zas wynik zlego doboru kadr nauczajacych angielskiego i
                nauczania na uniwerkach tylko i wylacznie UPPER CLASS ENGLISH,
                ktorym mowi mniej niz 5% Anglikow...
            • Gość: Kagan Re: Snoby jestescie i tyle... IP: 212.14.17.* 19.12.07, 14:51
              1. Jednak NIE regionalizm.
              2. Mnie intersuje wymowa zywa (a wiec prawidlowa), a nie martwa
              (slownikowa)...
              3. A reszta tego co napisales jest rzeczywiscie bardzo ciekawa. No
              coz, moj angielski akcent jest zblizony do tego z Middlands, i nic
              na to nie poradze. Ale dzieki temu milo mi sie rozmawia ze zwyklymi
              ludzmi praktyczne w calej Anglii i Szkocji (w Walii jeszce nie
              bylem, choc "zdalnie" pracuje dla Walijskiego Uniwersytetu)...
              POZDR: :)
              • petrucchio Re: Snoby jestescie i tyle... 19.12.07, 15:51
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > 3. A reszta tego co napisales jest rzeczywiscie bardzo ciekawa. No
                > coz, moj angielski akcent jest zblizony do tego z Middlands, i nic
                > na to nie poradze. Ale dzieki temu milo mi sie rozmawia ze zwyklymi
                > ludzmi praktyczne w calej Anglii i Szkocji (w Walii jeszce nie
                > bylem, choc "zdalnie" pracuje dla Walijskiego Uniwersytetu)...
                > POZDR: :)

                Gdybyś się tam wybierał, to koniecznie poćwicz wymowę, żeby w okolicach, gdzie
                jeszcze mówią po walijsku, nie kaleczyć nazw miejscowości w rodzaju Llanberis
                albo Rhydderch. Sprawdziłem osobiście: efekt (odruchowa sympatia tubylców)
                murowany. To tak, jak gdyby jakiś przyjezdny Angol wiedział, jak poprawnie
                wymawiać Wąbrzeźno i Łódź.
                • mrzorba Re: Snoby jestescie i tyle... 20.12.07, 21:56
                  Stad na razie nie wybieram sie do Walii. Za dlugie nazwy
                  miejscowosci...
                  Pozdr. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka