tc2
14.03.08, 16:24
Najchętniej bym tu napisał jako list do readakcji, ale nie mam czasu
przedzierać się...
napisałem za to do wwf.pl a tu tylko kopia, niech i inni czytelnicy wiedzą.
"Do emilewska(at)antyspam.wwf.pl
To co napisaliście brzmi fajowo. tak "wielkomiejsko". "Warsiafsko".
Wiecie jak się łapie flądry? Stawia się nety, to takie siatki z żyłki, które
mają oka około 2 cm. W siatce szerokiej na ok dwa metry, długiej na dziesięć,
jest linka z ołowiem (dawniej wszytym dziś już producent sam wplata) i linka z
wyporem (dzis to polipropylenka, dawniej była nylonka z wszytym korkiem).
Dzięki temu siatka stoi w wodzie nad dnem jak płot. Cokolwiek płynie nad dnem,
stornia, gładzica, turbot, dorsz, bellona, kaczka, nurek, cokolwiek - wpada,
zaplątuje się i ginie, dusząc się, bo nie może się przemieszczać i opłukiwać
wodą skrzeli. Rybacy stawiają takie nety w morzu na ok 3 dni. Jak żla pogoda,
dużo dłużej. Po tym czasie wyjmują martwe ryby. Te parę dni wystarczy by te
które wpadły pierwsze już się rozkładały i nie nadawały się do sprzedaży. Te
zaś które wpadły ostatnie nadają się, ale są równie martwe. NIEZALEżNIE OD
ROZMIARU i numeru buta.
Co więc rybol robi z za krótką, lub nieświeżą rybą? Wyrzuca. Dla czystości
wielkomiejskich sumień, najlepiej jak robi to w morzu, przez burtę, bo
panienki z wwf nie widzą trupów, których cześć pożerają mewy, a większość tonie.
Ale czasem neta trafia razem z rybami na dno kuterka. Tak jest jak leje, jak
jest zimno, jak to ostatnia z kilku net. jak jest za bardzo porwana i i tak
trzeba ja zmieniać. Rybol obiera ja z ryb dopiero na plaży i to tam, do
przyboju, albo do wykopanego łopatą dołu, trafiają za krótkie okazy.
Pisze o czymś co robiłem sam, własnymi rekami. To nie teorie.
Smacznego. dalej nie kupujcie niewłaściwego gatunku i długości w sklepie.
Dzięki temu że jecie wyłącznie te legalnie dłuższe i właściwej rasy, te
krótsze zgniją. Oby wam sumienie stanęło ością w gardle. Ja to rzuciłem, jak
kotom w schronisku w Sopocie się przejadły ryby, a mój szyper musiał zapłacić
mandat, za to że zamiast te ryby zakopać, jak wszyscy, dał dla kotów. To co
postulujecie ZWIĘKSZA a nie zmniejsza śmiertelność fląder. I tyczy też innych
ryb, których jednak nie miałem okazji łowić, więc nie piszę.
do wwf się podpisałem nazwiskiem imieniem i telefonem
tu jednak lepiej pozostać jako
tc2