Dodaj do ulubionych

Świadoma decyzja to mit

17.04.08, 07:46
Co to jest co w nas siedzi. Ja albo nie tylko ja, oto jest pytanie...
Obserwuj wątek
    • heathen777 Świadoma decyzja to mit 17.04.08, 08:42
      Jestem jeszcze tylko ciekawy ile czasu na podjęcie decyzji o naciśnięciu lub nie guzika mieli badani.
      • dalatata Re: Świadoma decyzja to mit 17.04.08, 17:38
        a ja jestem ciekawy na ile interpretacja danych jest zbiasowana tym,
        ze badacze WIEDZIELI ze badany bedzie naciskal reka guzik.

        co by bylo, gdyby mial do wyboru nacisniecie guzika, zaspiewanie,
        zamrugania oczyma i i pomachanie duzym palcem prawej nogi.

        tez by rozpoznawali?
        • zywiolak Re: Świadoma decyzja to mit 21.04.08, 13:38
          Dżizas fakin krajst - "zbiasowana", nie polskiego odpowiednika? ;p
          • ameena Re: Świadoma decyzja to mit 21.04.08, 17:36
            jest- zbajasowana !
          • dalatata Re: Świadoma decyzja to mit 21.04.08, 17:47
            prosze podac ten odpowiednik. 'biasowac' jest powszechnie uzywane w
            polskiej psychologii, podobnie jak 'item' (czytany 'ajtem').
    • yah_42 Świadoma decyzja to mit 17.04.08, 11:11
      moze gazety zwolnia dziennikarzy - decyzje o kupnie gazety i tak
      podejmujesz 10 s zanim zobaczysz naglowki na pierwszej stronie :)
    • neptus Świadoma decyzja to mit 17.04.08, 12:11
      Skoro literki pojawiały sie na ułamek sekundy, to znaczy, ze
      człowiek znacznie wcześniej jedynie zdecydował, kóra rekę trzymać w
      pogotowiu, a mógł to zrobic w pełni świadomie. Ja bym trzymała ręke
      w pogotowiu od poczatku zadania i to najpewniej prawą, bo jestem
      praworęczna. Kolejne badanie, które niczego nie wnosi prócz
      bezsensownej interpretacji eksperymentatorów.
      • wymie_sza Re: Świadoma decyzja to mit 17.04.08, 12:45
        o, to zupełnie jak astrologia.
    • toja3003 „fakt podejmowania decyzji dociera do naszej świad 17.04.08, 14:37
      „fakt podejmowania decyzji dociera do naszej świadomości już po tym,
      kiedy zostanie ona podjęta.”. Przecież to sprzeczne z codzienną
      praktyką.

      Jeżeli zastanawiam się czy wstać czy poleżeć w łóżku to mogę się
      długo zastanawiać ale n a j p i e r w podejmuję tą decyzję mówiąc
      sobie „wstaję”, potem jestem tej podjętej decyzji świadomy (przecież
      nie mówię do siebie nieświadomie prawda?), wreszcie wstaję.

      Gdyby miało być inaczej to najpierw nieświadomie (podświadomie) bym
      wstawał a potem zdziwiony (świadomy!) kładł się z powrotem do
      łóżka?! Skutek nie może wyprzedzać przyczyny – takich cudów nie ma.

      Owszem mogą być działania instynktowne, odruchowe a więc sterowane
      podświadomością ale to nie jest proces podejmowania decyzji – jak
      się pali to uciekam/ratuję/gaszę i się nie zastanawiam prawda?

      Proces podejmowania decyzji jest zawsze i z definicji świadomy a
      fakt podjęcia decyzji jest w naszej świadomości przed jej wykonaniem.
      • nroht Re: „fakt podejmowania decyzji dociera do n 17.04.08, 15:07
        toja wydaje mi sie ze tu chodzi o to ze lezac podejmujesz decyzje o tym by wstac
        i zanim zaczynasz realizowac wstawanie decyzja od jakiegos czasu juz jest
        podjeta. Zaczynasz wstawac w momencie kiedy informacja zostanie przekazana z
        miejsca w ktorym podejmuje sie decyzje do miejsca w ktorym jest ona
        oglaszana/uswiadamiana.

        Moment w ktorym zaczynasz wstawac to moment uswiadomienia decyzji, ale nie jej
        podjecia. Decyzja o wyjsciu z lozka podjeta zostala kilka sekund wczesniej.
        • toja3003 Twierdzenie „Zaczynasz wstawac w momencie kiedy in 17.04.08, 15:34
          Twierdzenie „Zaczynasz wstawac w momencie kiedy informacja zostanie
          przekazana z miejsca w ktorym podejmuje sie decyzje do miejsca w
          ktorym jest ona oglaszana/uswiadamiana” jest nieudowodnioną
          spekulacją.

          Wynikałoby z tego, że poziom świadomości jest jedynie odbiornikiem
          tej „informacji” z „miejsca, w którym podejmuje się decyzje”.

          Ale w takim razie skąd wiemy, że w tym „miejscu” taka decyzja
          została podjęta?

          Owszem, można mierzyć chemo-elektromagnetyczne aktywności w różnych
          częściach mózgu ale nie ma takiej metody, która pozwalałaby
          precyzyjnie odczytać o jakie procesy podczas takich aktywności
          chodzi.

          Nie da się w mózgu w tym innym „miejscu” odczytać podjętej decyzji
          typu „wstaję”. To nigdzie nie jest „napisane”. Owo „napisanie” jest
          właśnie dokonywane w procesie decyzyjnym i m.in. polega na
          uświadomieniu sobie tego, że chcę coś zrobić a nie tylko
          uświadomienia sobie, że coś zrobiłem nie wiedząc tego i nie
          kontrolując świadomie procesu decyzyjnego.

          Zgadzam się, że do tego procesu należy też aktywność podświadomości
          ale wówczas mówimy o zbieraniu informacji niezbędnych dla podjącia
          takiej decyzji, np. moje ciało „wie”, że na zewnątrz jest zimno ale
          to dopiero moja świadomość arytykułuje te dane w posatci myśli „jest
          zimno, poleżę jeszcze” albo „jest zimno ale wstaję, bo się spóźnię”.
        • dalatata Re: „fakt podejmowania decyzji dociera do n 17.04.08, 17:47
          decyzja o wstaniu z lozka nie moze byc podjeta wczesniej - to nie
          jest decyzja. badacze mierza cos w mozgu, jednak to nie znaczy ze
          czlowiek podejmuje pozniej decyzje. poza tym, tak naprawde,
          nalezaloby ustalic co to jest decyzja i kiedy tak dokladnie
          nastepuje jej podjecie. i czy jak mnie swedzi i zaczynam sie drapac
          szalenczo, to tez podejmuje decyzje? i jest to taka sama deczyja,
          jka w momencie kiedy decyduje sie dac, nie wiem, dac buzi corce
          ktora wraca ze szkoly.

          mozna sobie latwo wyobrazic interpretacje, ze organizm przygotowuje
          sie do na wypadek gdyby decydujacy podjal te decyzje o kopnieciu
          pilki....

          to tak, ze zaczynam sie denerowac, przyspiesza mi sie oddech,
          szybciej bije serce jesszcze zanim zaczne mowic na konferencji, a
          czasem w czasie zastanawiania sie czy zabrac glos w dyskusji (bo
          mnie to zawsze kosztuje nerwy). organizm juz sie przygotowuje do
          sytuacji stresowej, choc decyzji nie podjalem jeszcze.
          • toja3003 Zgadza się dalatata, należy odróżnić instyktowne r 18.04.08, 08:47
            Zgadza się dalatata, należy odróżnić instyktowne reakcje czy
            chemo-elektromagnetyczne procesy decyzyjne podejmowane przez system
            nerwowy w czasie rzeczywistym, gdzie są bardzo krótkie czasy reakcji
            na bodziec z otoczenia od, z definicji, świadomych procesów
            decyzyjnych; w skrajnym przypadku (np. decyzje administracyjne)
            takie procesy mogą trwać nawet wiele miesięcy.
            • dalatata Re: Zgadza się dalatata, należy odróżnić instykto 18.04.08, 10:00
              decyzja administracyjna jest swietnym przykladem na to, ze, jak
              sadze, w wielu decyzjach nie mozna mowic o jednoosobowosci
              decydowania. powiedzialbym ze decydowanie to czynnosc spoleczna
              dokonoywana procesach interakcyjnych czesto. po to przeciez sie
              radzimy, zwierzamy z problemow itd itd. nie tylko decyzja
              administracyjna moze byc podejmowana przez dlugi czas.

              nie mowiac juz o typie decyzji....przeciez czym innym jest
              nacisniecie guzika, wziecie pozyczki na rozkrecenie ryzykownego
              biznesu.
              • toja3003 o to to - słuszne uwagi! 18.04.08, 10:11
              • tabre Re: Zgadza się dalatata, należy odróżnić instykto 26.04.08, 18:45
                dalatata napisał:

                > decyzja administracyjna jest swietnym przykladem na to, ze, jak
                > sadze, w wielu decyzjach nie mozna mowic o jednoosobowosci
                > decydowania. powiedzialbym ze decydowanie to czynnosc spoleczna
                > dokonoywana procesach interakcyjnych czesto. po to przeciez sie
                > radzimy, zwierzamy z problemow itd itd. nie tylko decyzja
                > administracyjna moze byc podejmowana przez dlugi czas.
                >
                > nie mowiac juz o typie decyzji....przeciez czym innym jest
                > nacisniecie guzika, wziecie pozyczki na rozkrecenie ryzykownego
                > biznesu.
                oj coś mi się wydaje że w tym eksperymencie chodzi o coś wiekszego mianowicie : czy podswiadomosc kozysta z naszych zmyslow czy jest pozazmyslowa coś w rodzaju jasnowidztwa a nasze zmysly /nasza świadomośc w pewnych określonych sytuaciach kozystaja z jej doskonalosci
                • dalatata Re: Zgadza się dalatata, należy odróżnić instykto 27.04.08, 01:13
                  oj mysle ze najierw trzeba sie zastanowic nad uzyciem
                  slowa 'poswiadomosc'. bardzo watpie, ze w tych badaniach pryzjeto
                  perpektywe Freuda, ktora to slowo zaklada.

                  a zatem najpierw trzeba by udowodnic ze podswiadmosc istnieje, zeby
                  w ogole zaczac dyskutowac o niej.
    • andrzej369 Świadoma decyzja to mit 17.04.08, 16:50

      Swiadoma decyzja nie jest mitem, pod warunkiem, ze sie swiadomosc do
      decyzji posiada. Czy ktos na Ziemi jest swiadomy ?
      Mysle, ze tak, ale nigdy nie w pelni. Swiadomosc nie ma konca, i tez
      nigdy nie miala poczatku.

      Co do wiekszosci ludzi, zgadzam sie z opinia, ze decyzja jest
      dokonywana na zasadzie podswiadomosci.
    • kwaczynsky_pan Naukowosc psychologii to mit 17.04.08, 19:10
      Co za eksperyment. Normalnie klasyczny psychologiczny gniot. Co może dziać się w
      głowie osoby, która wie, że bierze udział w psychologicznym eksperymencie, a do
      tego ma wybrać interesująca literę (lol, interesująca litera) spośród ciągu
      liter wyświetlanych w półsekundowym rytmie. Nie wiadomo do końca, ale stawiam na
      to, iż z codziennym podejmowaniem decyzji ma to niewiele wspólnego.
      Do głowy przychodzi mi taka symulacja: badany patrzy na ten literkowy slajdszoł
      i uświadamia sobie, że musi podjąć decyzję, do czego sie zobowiązał przystępując
      do eksperymentu (pierwsze zaobserwowane pobudzenie). Umysł zostaje wprowadzony w
      stan 'decyzyjnego pobudzenia', próg warunkowy podjęcia decyzji ustawiony na
      minimum (cokolwiek wybrać, bo coś musi być), no i badany wciska przycisk na
      którejś tam literce z sekwencji następującej po podjęciu decyzji o potrzebie
      podjęcia decyzji.;p

      • pissglowki słuszne uwagi. też odniosłem 21.04.08, 14:08
        wrażenie że wnioski są moooooooocno naciągane. pseudonaukowy gniot
        nie eksperyment.
    • patman Jaka wolna wola???? 17.04.08, 22:24
      Niech ktoś, kto twierdzi że ma wolną wolę, położy sobie lewą rękę na pniaku, do prawej weźmie siekierę, po czym dokona amputacji kończyny przedniej. Co, nie udało się? Przecież każdy może podjąć decyzję?! OMG, zapominacie, że decyzja nie jest wytworem ludziego "chcenia", bo samo chcecie jest niezależne od człowieka. Chyba, że ktoś sobie chce rękę uciąć. Ktoś na ochotnika??
      • 4g63 Re: Jaka wolna wola???? 19.04.08, 17:06
        masz rację, ale weź to ludziom przetłumacz - niemożliwe, przynajmniej
        większości, no 99% na pewno nie zrozumie, kiedyś próbowałem uświadomić kogoś że
        wolna wola to bezsensowny wymysł i mimo że wydawał się być to człowiek sprawny
        umysłowo, bronił się przed prawdą rękami i nogami..., hasło wolna wola jest
        między innymi używane przez kościół, żeby np winę za to co się robi obarczyć
        daną jednostkę, a nie np boga, czy też naturę, albo żeby obarczać
        odpowiedzialnością i stawiać osobę w stanowisku winnego, i tak dalej i tak
        dalej, można by gadać tygodniami o kościele i wolnej woli
        • tabre Re: Jaka wolna wola???? 26.04.08, 18:57
          4g63 napisał:

          > masz rację, ale weź to ludziom przetłumacz - niemożliwe, przynajmniej
          > większości, no 99% na pewno nie zrozumie, kiedyś próbowałem uświadomić kogoś że
          > wolna wola to bezsensowny wymysł i mimo że wydawał się być to człowiek sprawny
          > umysłowo, bronił się przed prawdą rękami i nogami..., hasło wolna wola jest
          > między innymi używane przez kościół, żeby np winę za to co się robi obarczyć
          > daną jednostkę, a nie np boga, czy też naturę, albo żeby obarczać
          > odpowiedzialnością i stawiać osobę w stanowisku winnego, i tak dalej i tak
          > dalej, można by gadać tygodniami o kościele i wolnej woli
          a jeśli zastąpić wolną wole indywidualnościa genetyczną / filozofii bytu/
      • europitek Re: Jaka wolna wola???? 19.04.08, 23:32
        Bardzo wiele lat temu oglądałem tzw. film przyrodniczy, w którym pokazano, jak lis złapany w potrzask przez kłusownika odgryza sobie przednią łapę by wyzwolić się z pułapki. I po co to zrobił, przecież mógł dać się złapać i przerobić na wówczas jeszcze modne futerko.
        Zresztą znałem kiedyś gościa, któren sobie był amputował siekierą palec, nie będąc do tego przymuszonym przez okoliczności, gdyż nieco wcześniej wyzwolił się spod ich wpływu w miejscowej karczmie, oferującej nader skuteczne "lekarstwa" w tej mierze. Później twierdził, że ten palec denerwował go już od dłuższego czasu, ale szczegółów wrogich działań palca nie chciał podać.
        • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 20.04.08, 01:17
          drogi europitku, jak zwykle nie rozumiesz o co chodzi. twoja
          opowiesc byla by ciekawa, gdyby ten facet zorietnowal sie w pewnym
          momencie, ze od 10 sekund obcina sobie palec. i na przyklad
          krzyknal: "o qrwa obcialem sobie palec, ale po jakiego.....?

          a jesli to nie jest taka opowiesc, to to jest opowiesc bardzo malo
          ciekawa, bo wskazuje na to, ze ludzie tak po prsotu sobie podejmuja
          decyzja. co wszyscy do tej pory myslelismy, az ci naukowcy napisali
          artykul....

          a GW polaczyla to na dodatek z psychoanaliza, co ma umiarkowany
          sens, ale co tam
          • dalatata PS 20.04.08, 01:20
            'bylaby' pisze sie lacznie. ale niestety decyzje o rozlaczeniu
            podjal moj kciuk, zanim sie zdazylem zorientowac ze to robi.
            ukaralem go przykladnie, choc nie obcialem.
          • europitek Re: Jaka wolna wola???? 20.04.08, 01:54
            Cytat:
            > "o qrwa obcialem sobie palec, ale po jakiego.....?

            Nie mógł tego zrobić, bo prosty chłop, któren nie zna zagramanicznej litery <q>. Ale co z lisem - ten bez wątpienia był trzeźwy, gdy odgryzał sobie łapę, choć oczywiście nie mógł rzucić "mięsem". Jeśli go też zdyskwalifikujesz z tego samego powodu, to pomyślę, że to <q> odgrywa decydującą rolę w kwestii "wolnej woli".
            • kala.fior Re: Jaka wolna wola???? 20.04.08, 09:28
              nie ma wolnej woli, dlatego to pisze a nie mam nic do powiedzenia
              • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 20.04.08, 14:17
                kala.fior chce nas tu paradoksem klamcy potraktowac. bo niby nie ma
                nic do powiedzienia, ale jednak mowi.

                nie znami te numery kala.fior!
                • 4g63 Re: Jaka wolna wola???? 20.04.08, 23:25
                  nie wiń go... to tylko jego mała nie wolna wola..., po prostu, ma już taki
                  odruch, kilka czynników sprzyjających (zazgrzytało, zaiskrzyło) i kłapnął.. no
                  zdarza się... udowodnił tym samym tezę o braku wolnej woli
                • europitek Re: Jaka wolna wola???? 21.04.08, 04:58
                  Nie <mówi>, ale <pisze>. Do powiedzenia nie ma nic, ale do napisania ma.
                  • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 21.04.08, 10:49
                    wy tutaj europitek nie mydlcie oczu kolejnymi burzuazyjnymi
                    paradoksami.

                    najgorzej ze kala.fior zamilknal na dobre. oby tylko nie uznal ze
                    paradoksalnie nie chce dalej mowic.
                    • kala.fior Re: Jaka wolna wola???? 21.04.08, 19:14
                      ..mnie raczej rozśmieszyła radykalność tytułu artykułu, te tytuły mające chwytać
                      czytelnika za podświadomość to taka gazetowa choroba.
                      No i postanowiłem zamanifestować wolna wole pisząc cokolwiek ponieważ jest to
                      wbrew moim zasadom.
                      To chyba kwalifikuje się jako podwójna wolna wola ?
                      • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 22.04.08, 10:06
                        wy tu, kala.fior, nie filozufujce!

                        wczoraj kupilme nowe wydanie New Scientist. i tam jest omowiony
                        krotko ten tekst w bardzo podobny sposob do GW. mnie sie nie chce
                        czytac arytkulu, bo to nie moja bajka, ale tylko w ten sposob mozemy
                        sie dowiedziec o co w tym chodzi. nasze krytyki wychodza poza
                        paradygmat przyjety w artykule, mozemy sobie to robic do woli, ale
                        to oczywiscie jest nieuprawniona krytyka.
                    • tabre Re: Jaka wolna wola???? 26.04.08, 19:11
                      dalatata napisał:

                      > wy tutaj europitek nie mydlcie oczu kolejnymi burzuazyjnymi
                      > paradoksami.
                      >
                      > najgorzej ze kala.fior zamilknal na dobre. oby tylko nie uznal ze
                      > paradoksalnie nie chce dalej mowic.
                      a moze na takim poziomie /etycznym/ nie warto ani pisać ani mowic
                      • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 27.04.08, 01:11
                        z tym wazkim pytaniem poloze sie spac....i z cala pewnoscia nic nie
                        napisze.

                        tabre napisał:

                        > dalatata napisał:
                        >
                        > > wy tutaj europitek nie mydlcie oczu kolejnymi burzuazyjnymi
                        > > paradoksami.
                        > >
                        > > najgorzej ze kala.fior zamilknal na dobre. oby tylko nie uznal
                        ze
                        > > paradoksalnie nie chce dalej mowic.
                        > a moze na takim poziomie /etycznym/ nie warto ani pisać ani mowic
            • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 20.04.08, 14:15
              lis sie tez mogl zorientowac i zaklac szpetnie, niesttey ja po
              lisiemu ani slowa.

              a ty nie badz lisista i nie mysle ze lisy nie mowia: a niech
              zwierzeta wszystkie, lisy lisi jezyk maja.
              • europitek Re: Jaka wolna wola???? 20.04.08, 18:13
                Cytat:
                > lis sie tez mogl zorientowac i zaklac szpetnie, niesttey ja po
                > lisiemu ani slowa.

                Wystarczy przeczytać "Lisa Witalisa" (lub podobne rozprawy), by wiedzieć, że lisy nie znają <q>. Pouczająca ta rozprawa pokazuje też, że nie klną one ani szpetnie, ani ładnie.
                • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 20.04.08, 21:04
                  Lis Witalis w zaciszu domowym klal jak szewc (choc nie wiem czy lisy
                  klna jak szewc czy jak kto inny) i byl z tego znany!!! choc tylko w
                  pewnych srodowiskach. a opublikowanie rzeczonej ksiazki wywolalo w
                  tych srodowiskach jedynie usmiech politowania.
                  • europitek Re: Jaka wolna wola???? 20.04.08, 23:16
                    Czy aby pewne? Czego to człowiek nie dowiaduje się na (prawie) stare lata o bohaterach dzieciństwa. Zgroza i brak autorytetów.
                    • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 20.04.08, 23:53
                      trzy palce na sercu!!!!
                      nikomu nie mozna ufac! a Witalis to zboj, malpa zielnona, brezniew i
                      wogle!
                      • dalatata PS. 3 palce na sercu. 20.04.08, 23:54
                        a czy ktos wie, skad sie wziely te trzy palce na sercu. jak bylem
                        maly, wszyscysmy tak przysiegali.
                        • europitek Re: PS. 3 palce na sercu. 21.04.08, 04:55
                          Ja nie wiem, ponieważ w moim otoczeniu obowiązywała inna reguła - dwa palce do góry, jak przy przysiędze wojskowej.
      • kwaczynsky_pan Re: Jaka wolna wola???? 20.04.08, 10:36
        U podłoża twoich wniosków widzę kompletny chaos metodologiczny.

        Co do tej amputacji, to powodem jej niewykonania w tym przypadku będzie nie brak
        wolnej woli, ale brak jakiejkolwiek motywacji. Czemu ktokolwiek miałby pozbawiać
        się kończyny tylko po to, by Ciebie do czegoś przekonać? Tylko pomyśl...
        Z drugiej strony - odpowiednio zmotywowana jednostka jest w stanie rezygnować ze
        swojego zdrowia lub nawet życia. Przykłady krześcijańskich ascetów, bohaterów
        czasów wojny i okupacji (Korczak, żeby nie być zbyt enigmatycznym) czy ludzi
        usuwających sobie wybrane kończyny ze względów estetyczno-hobbystycznych.

        Lwia część osób, które nie rozumieją tego zagadnienia wolną wolę myli z
        działaniem bez motywacji. A czegoś takiego nie ma, tak jak i nie ma skutku bez
        przyczyny. Kluczem do zrozumienia problemu jest autopoietyczność ludzkiej
        natury, to, iż jest ona zdolna do samostwarzania się, do przekonstruowywanie
        własnej struktury. Powiedziawszy to wystarczy dodać, że człowiek potrafi działać
        ze względu na wartości (swego rodzaju przyczynowość celowa) - orientując się na
        jakąś wartość dostarcza sobie motywacji do określonego działania.

        Na koniec jeszcze mała uwaga: uważam, że wolną wolę posiadają tylko niektórzy
        ludzie. Jako efekt natężenia samoświadomości jest ona niedostępna dla ludzi o
        niedostatecznym poziomie rozwoju umysłowego.
        • europitek Re: Jaka wolna wola???? 20.04.08, 18:35
          Masz Pan słuszność, ale nie doprowadzasz sprawy do końca. <Wolna wola>, to przejaw nierezultatywnego procesu decyzyjnego, gdy procesy podświadome dostarczają kilku rozwiązań z jednakowymi priorytetami. <Wolna wola> to w istocie przejaw impasu decyzyjnego, do rozwiazanie którego jest przydatna.
          • kwaczynsky_pan Re: Jaka wolna wola???? 21.04.08, 13:01
            Inaczej pojmuje te sprawy. Wolna wola nie jest dla mnie przejawem
            decyzyjnego pata. Uwazam ja za autoregulatywny proces swiadomosci.

            To co nazywamy samoswiadomoscia to ogladanie przez swiadomosc samej
            siebie. A ze nie jest tworem statycznym (nie ma czegos takiego jak
            swiadomosc czy umysl zatrzymany w czasie), ruch ten jest nieustanny.
            Jego trajektorie mozna by porownac do spirali - punkt percepcyjny
            oddala sie od centrum coraz bardziej, tak by w kazdym momencie moc
            ogarnac calosc swoich procesow w przeszlosci.
            Stad - swiadomosc 'widzi' sama siebie i dzieki temu moze sama siebie
            modyfikowac. Jest to 'przebudowywanie statku w trakcie rejsu'.
            Jako ze dzialamy na zasadzie przyczynowo-skutkowej zmiana decyzji
            wymaga dostarczenia innej przyczyny. Jak pisalem - moga to byc
            wartosci. Przy czym, jeszcze raz zaznaczam, wolna wola to nie jest
            podmuch, ktory przewaza jedna z szal, gdy sie przypadkiem
            zrownowaza, lecz czynnik o ogromnym potencjale sprawczym, mogacy
            modyfikowac nawet podstawowe, wegetatywne lancuchy zaleznosci.
            • europitek Re: Jaka wolna wola???? 21.04.08, 23:28
              Wolnoć Tomku w swojej głowie!

              Specyfika działania sieci neuronowej jest taka, że może ona, ale nie musi "wyprodukować" w określonym czasie jednoznaczny wynik. Jeśli zdarzy się taki przypadek, że wyników będzie więcej niż jeden (co nie jest rzadkością), to do dokonania wyboru jednej z nich jako ostatecznego "zwycięzcy" potrzebne będzie uruchomienie dodatkowego procesu. Niestety, będąc na rozstajnych drogach nie można ruszyć w czterech kierunkach naraz. Jakaś jednoznaczna decyzja musi zostać podjęta, gdyż organizm musi podejmować nie tylko decyzje trafne, ale też możliwie szybkie.

              Koncepcja, którą przedstawiłeś jest dla mnie zbyt górnolotna i ogólna, by nie rzec ogólnikowa. Przykładem może być stwierdzenie, że "zmiana decyzji wymaga dostarczenia innej przyczyny", gdyż można sprokurować sytuacje, w których ten sam bodziec wywoła inną reakcję. Wystarczy, że będzie inna ilość czasu do namysłu lub inny poziom pobudzenia układu nerwowego.
              • kwaczynsky_pan Re: Jaka wolna wola???? 22.04.08, 10:53
                Wolnosc, otoz to. Podstawowy warunek skutecznosci epistemologicznych
                dociekan.

                Zostalem zle zrozumiany. Nie zaprzeczalem, iz moze dochodzic do
                decyzyjnego impasu. Stwierdzilem, ze nie sadze, aby <<wolna wola>>
                byla zjawiskiem wystepujacym tylko w sytuacjach rownowaznosci
                motywow.
                Co do szybkiego podejmowania decyzji, to calkowicie sie zgadzam. Ta
                wyzsza, bardziej abstrakcyjna czesc ludzkiego rozumu, fundujaca
                samoswiadomosc i wolna wole, nie jest narzedziem odpowiednim do
                podejmowania codziennych decyzji. Jest to swoiste metanarzedzie
                pracujace na nizszych funkcjach intelektualnych odpowiedzialnych za
                sprawne dzialanie. Stad zmiana zachowania, szczegolnie gdy
                drastyczna i dotyczaca jakichs zywotnych dla organizmu wartosci,
                wymaga uprzedniego przeprogramowania. Przykladowo: jesli urzednik za
                biurkiem nagle w reku petenta dostrzega tlusciutka koperte, to ja
                wezmie, o ile wczesniej nie dumal sobie nad tym, by byc jednak
                uczciwym. Sytuacja jest analogiczna do pracy komputera: gdy pojawia
                sie nowy rodzaj zadania, do ktorego wykonania nie mam odpowiedniego
                softwareu, aby to zadanie wykonac, musze zmodyfikowac oprogramowanie.
                Dalej rozwijajac watek zmiany zachowania oraz odnoszac sie do
                ostatniego akapitu twojej wypowiedzi musze powrocic do tematu
                wartosci. Otoz poslugiwanie sie przez rozum przyczyna celowa,
                rozumiane jako trwale ukierunkowanie dzialania na okreslone skutki,
                jest kluczem do zrozumienia czemu - mimo iz jak napisales 'ten sam
                bodziec wywoluje inna reakcja' - potrafimy konsekwentnie realizowac
                okreslone cele, a nie miotamy sie bezwladnie od sciany do sciany.

                Co do gornolotnosci, ogolnosci i ogolnikowoscie to - w rzeczy samej.
                Ja tu sobie filozofuje, a jesli przedstawiciel okreslonej nauki chce
                to sobie zredukowac do swojego slownika, to wolnoc Tomku.:)
                • europitek Re: Jaka wolna wola???? 23.04.08, 01:16
                  Cytat:
                  > Stwierdzilem, ze nie sadze, aby <<wolna wola>byla zjawiskiem
                  > wystepujacym tylko w sytuacjach rownowaznosci motywow.

                  A w jakich jeszcze sytuacjach mogłaby wystąpić?

                  Cytat:
                  > Ta wyzsza, bardziej abstrakcyjna czesc ludzkiego rozumu, fundujaca
                  > samoswiadomosc i wolna wole, nie jest narzedziem odpowiednim do
                  > podejmowania codziennych decyzji.

                  Zgodzę się z Tobą, choć będzie to zgoda "inaczej". Nasza "wyższa" część rozumu jest zbyt powolna ze względu na swój sekwensyjny charakter i ograniczoność zasobów, którymi dysponuje. Dlatego też co tylko się da jest automatyzowane i "spychane" do podświadomości, która jest szybsza. Jest to rozwiązanie ze wszech miar efektywniejsze niż nieustanne analizy wysokiego poziomu. Te ostatnie mają sens wtedy, gdy musisz opanować/wykonać nowe, a skomplikowane, zachowanie, zwłaszcza związane z przetwarzaniem informacji symbolicznej z zewnątrz systemu. Dzieje się tak, gdyż informacja taka wymaga interpretacji wysokopoziomowej, bowiem z samej swojej natury jest sekwencyjna i kontekstowa. Wymaga więc do "rozkodowania" interpretera znającego odpowiednią konwencję.
                  W wielu najprostszych sytuacjach Twoja reakcja (przeprogramowanie) może być podświadoma.
                  Ale nie czuję tego, po co są tu potrzebne <wartości>.

                  Też sobie filozofuję (na swój pokrętny sposób) i w dodatku całkiem uzurpatorsko, gdyż nikt mnie na żadnego przedstawiciela nie wybrał.
                  • ziutek-kowalski Katolicy maja wolna wole 23.04.08, 11:47
                    Bog nas stworzyl na podobienstwo swoje w jednym aspekcie:
                    Tak jak ON tak i my mamy wolna wole. I dlatego ponosimy calkowita
                    odpowiedzialnosc za nasze uczynki. Jest to zarowno podstawa
                    katolickiej etyki i laickiego wymiaru sprawiedliwosci.
                    Dla kontrastu motloch ateistyczny jest zdalnie kierowany przez
                    Gazete Wyborcza i wolnej woli nie posiada.
                    • kwaczynsky_pan Re: Katolicy maja wolna wole 23.04.08, 12:57
                      >> Bog nas stworzyl na podobienstwo swoje

                      ...a swistaki zawinely w sreberka.

                      Zartownis sie znalazl. :-D
                      • europitek Re: Katolicy maja wolna wole 23.04.08, 15:06
                        Cytat:
                        > Zartownis sie znalazl. :-D

                        E tam, on pewnie tak "na poważnie". Tyle, że jak zwykle coś przeoczył, np. "przejście fazowe" między religią a ateizmem. Jego istnienie oznacza, że <wolna wola> pojawia się i znika w zależności od aktualnej pozycji światopoglądowej. A to z kolei rodzi inne paradoksy. Na (kolejny) przykład nawrócenie się ateisty na katolicyzm nie może być aktem <wolnej woli>, więc zapewne jest wynikiem jej braku, który też można rozumieć jako istnienie pewnego - bliżej nie określonego - przymusu. Zatem wartość nawrócenia jest znikoma skoro dokonuje się ono pod przymusem.
                        Nie będę mnożył pytań i odpowiedzi, choć mogą one zaprowadzić do wielu kolejnych wniosków, których by pewnie Twój przedmówca bardzo nie chciał. Są ciekawsze rzeczy na tym świecie.
                        • kwaczynsky_pan Re: Katolicy maja wolna wole 23.04.08, 16:46
                          >>nawrócenie się ateisty na katolicyzm nie może być aktem <wolnej
                          woli>, więc zapewne jest wynikiem jej braku, który też można
                          rozumieć jako istnienie pewnego - bliżej nie określonego - przymusu


                          Czuje sie zobowiazany zwrocic uwage, iz zrodlo owego przymusu
                          zostalo wskazane: ziutek-kowalski pisze, ze <<motloch ateistyczny>>
                          jest zdalnie kierowany przez Gazete Wyborcza. Zatem - o wciornosci! -
                          kazde nawrocenie jest dzielem wlasnie Gazowni! Normalnie pejsy mi
                          sie skrecily z obrzydzenia!

                          • europitek Re: Katolicy maja wolna wole 26.04.08, 04:13
                            Życie jest pełne niespodzianek ... a nie wszystkie są przyjemne. (Współczuję w kwestii pejsów - jako długowłosy kudłacz z wieloletnim stażem rozumiem ten ból).
                      • ziutek-kowalski Re: Katolicy maja wolna wole 23.04.08, 15:24
                        Bog geniusza jest wiekszy od geniusza.
                        Bog idioty jest tylko troche mniej idiotyczny od idioty.
                        Zdumiewajaca jest fanatyczna wiara ateistow w irracjonalnego i
                        nienaukowego nie-boga.
                        • ziutek-kowalski Nie udawaj greka, nie rob takiej miny 23.04.08, 15:31
                          Cale laickie prawo stoi na gruncie pelnej odpowiedzialnosci
                          za wlasne czyny i zrzucanie winy na podswiadomosc osmieszy kazdego
                          w oczach sadu. Sa nieliczne przestepstwa gdzie czasem stosowana
                          jest zasada ograniczonej poczytalnosci, ale zawsze jest to zwiazane
                          z psychopatologia a nie psychofizjologia.
                          • ziutek-kowalski Trawisz podswiadomia a wydalasz swiadomie. 23.04.08, 15:43
                            Wiekszosc naszego metabolizmu jest poza zasiegiem naszej
                            swiadomosci. Duza czesc naszej fizycznej egzystencji jest zarzadzana
                            przez autonomiczny uklad nerwowy, parasympatyczny i sympatyczny.
                            Mozemy biologicznie funkcjonowac bez swiadomosci, tak jak krowa.
                            Istota swiadomosci Homo Sapiens to poczucie nieuchronnosci naszej
                            smierci i smutek egzystencjonalny. To doprowadzilo do rozpoznana
                            Boga przez malpoluda, manifestowane przez budowanie grobowcow
                            przygotowujacych do zycia po zyciu. Czy widzieliscie krowe gromadzaca
                            bron i narzedzia , aby zyc w krowim raju?
                  • kwaczynsky_pan Re: Jaka wolna wola???? 23.04.08, 12:55
                    >>A w jakich jeszcze sytuacjach mogłaby wystąpić?

                    Staralem sie to przekazac w poprzednich postach. <<Wolna wola>> moze
                    dzialac nieustannie (nie musi, moze tez nie dzialac w ogole). Jako
                    metafunkcja ludzkiej swiadomosci w pewien sposob jest ona tozsama z
                    mozliwoscia modyfikowania naszej motywacji. Tak jak juz obaj
                    zdazylismy wspomniec - jako przejaw dzialania wyzszych czynnosci
                    rozumu nie nadaje sie ona do codziennego zycia. W nim poslugujemy
                    sie skrotami takimi jak instynky czy emocje, ktore nie potrzebuja
                    zaposredniczenia w swiadomosci by wplywac na nasze dzialanie. Sa one
                    duzo skuteczniejszym i efektywniejszym narzedziem w zwyklej,
                    zwierzecej krzataninie.

                    W rzeczy samej - 'wartosci' w mojej poprzedniej wypowiedzi byly
                    zbedne. To blad wynikajacy z pospiechu. Zaczynajac ten akapit
                    chcialem pisac o wartosciach jako o tym, co wprowadza przyczynowosc
                    celowa do ludzkiego dzialania, lecz nim skonczylem zdanie
                    uswiadomilem sobie, iz wartosci nie sa przeciez jedyna instancja dla
                    tego typu przyczynowosci. Stad reszta akapitu nabrala charakteru
                    ogolnego.:)

                    Filozofia to umilowanie madrosci, a prawa do tej nikt nie moze
                    przydzielac. Prawda nie jest towarem dostepnym tylko wybranej
                    zinstytucjonalizowanej grupie osob. Uzurpacja nie jest namysl nad
                    rzeczywistoscia dokonywany przez wolny umysl, lecz wlasnie proby
                    zniewolenia tego umyslu do unikania takiej refleksji.

                    Prosze sobie filozofowac na zdrowie! ;)
                  • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 23.04.08, 15:03
                    no dobra europiteku, musze sie odezwac bo mnie te podswiadomosci
                    wkurzaja. czy ty rzeczywisscie chcesz argumentowac ze jest cos
                    takiego jak podswiadomosc? bo o ile wiem, jest to nadal jedynie
                    postulat psychoanalizy, na ktory nie ma jakichs wiekszych dowodow
                    empritycznych. co nie znaczy ze nie jest to ciekawa kategoria
                    heurystyczna w pewnych kontekstach, ale niewiele wiecej.

                    i teraz jesli mi mowisz ze mozg wypiera cos do podswiadomosci, to co
                    dokladnie mowisz? czy tez korzystasz z terminu jkao skrotu na
                    przyklad do automatyzmow psychologicznych (nie znam sie na tym za
                    bardzo, wiec nie bede tlumaczyc).

                    ja juz nie bede pytal co to jest swiadomosc i kiedy tak dokladnie
                    liczy sie to ze jestesmy swiadomi czegokowliek, bo na mnie
                    nakrzyczysz.jak dla mnie to te badania pokazaly, ze w mozgu
                    zaiskrzylo cos zanim czlowiek ruszyl reka (i to na dodatek badacz
                    wiedzial jaki to ruch badany wykona). z tego jest daleka droga do
                    podswiadomosci, swiadomosci i nie wiem czego jeszcze. do wolnej woli
                    jeszcze dalej, bo wolna wola nie jest czyms obiektywnym, tylko tym,
                    co my, dyskutanci, ustalimy. wiec bez dokladnego ustalenia co
                    rozumiemy przez wolna wole (co jak dla mnie jest praktycznie
                    niemozliwe), nie da sie sensownie klocic.

                    no, zrzucilem co mi lezalo na sercu.

                    • kala.fior .. tez coś zrzucę 23.04.08, 19:00
                      W artykule poniżej (streszcam tylko przegląd, nie kupiłem jeszcze artykuły
                      źródłowego), Rofé nie znajduje empirycznych dowodów na freudowska "suppression"
                      a również stawie pod znakiem zapytania podświadomość jako autonomiczny mechanizm
                      odpowiedzialny za nią.

                      Nie podoba mu się również podświadomość jako taka w innych niż tylko bardzo
                      proste przypadki.


                      Does repression exist? Memory, pathogenic, unconscious and clinical evidence.
                      By Rofé, Yacov
                      Review of General Psychology. 2008 Mar Vol 12(1) 63-85
                      • dalatata Re: .. tez coś zrzucę 23.04.08, 19:41
                        kala.fiorze drogi, nie kupuj! jelsi chcesz poczytac o krytycznie o
                        represji polecam:

                        Billig, Freudian Repression: Conversation Creating the Unconscious.

                        Billig to jest mega-klasa swiatowa. i jesli mialbym miec mojego role-
                        model - to jest Mick Billig wlasnie (co zreszta, ku jego
                        zaklopotaniu, niejednokrotnie mu to powiedzialem :-) ). to jest
                        niezwykly umysl.
                        • ziutek-kowalski Czy dzis ktokolwiek szanuje Freuda? 23.04.08, 20:17
                          Mam nadzieje, ze Billing nie jest epigonem Freuda.
                          Wszyscy obecnie wiemy ,ze Freud byl oszustem i klamca.
                          • dalatata Re: Czy dzis ktokolwiek szanuje Freuda? 23.04.08, 20:22
                            Billig.
                            na reszte nie chce mi sie odpowiadac.
                            • ziutek-kowalski Re: Czy dzis ktokolwiek szanuje Freuda? 23.04.08, 20:32
                              Ok. To dobrze , ze nie taisz prawdy , ze Freud byl oszustem i klamca.
                              • dalatata Re: Czy dzis ktokolwiek szanuje Freuda? 23.04.08, 23:00
                                z tego co powiedzialem nic takiego nie wynika. co wiecej, bardzo
                                watpie, ze istnieje na swiecie spisek, by ukrywac cokolwiek na temat
                                Freuda.
                              • kala.fior Re: Czy dzis ktokolwiek szanuje Freuda? 01.05.08, 00:04
                                Kto ? Sądy USA !

                                Rofe przytacza przykłady skazania za molestowanie dzieci "przypomniane" sobie po
                                dziesiątkach lat i wielu seansach psychoanalizy.
                                • dalatata Re: Czy dzis ktokolwiek szanuje Freuda? 02.05.08, 00:03
                                  jasne ze szanuje. gdyby nie Freud, nie byloby dzisiejszej
                                  psychologii.

                                  i teraz sa dwa nurty. sa ludzie jak ja ktorzy w psychoanalize nie
                                  wierza, ale widza Freuda jako kamien milowy (a przy okazji kogos kto
                                  jako naukowiec byl raczej mocno podejrzany). i sa ludzie kotrzy
                                  nadal pracuja w psychoanalizi i maja sie calkiem dobrze. zarowna
                                  psychoanaliza jak i psychodynamika maja sie bardzo dobrze w
                                  psychterapii.
                    • europitek Re: Jaka wolna wola???? 26.04.08, 06:20
                      Cytat:
                      > bo na mnie nakrzyczysz

                      A czy to się kiedykolwiek zdarzyło. Choć przyznam się, że raz miałem ochotę i w efekcie ... zamilkłem. Cisza to najwyższa forma hałasu!

                      A skoro nie chcesz wiedzieć, to Ci powiem.
                      Świadomość, dla mnie, to w sensie "technicznym" sekwencyjny interpreter wysokopoziomowy (taki od języków wysokiego poziomu, których przykładem jest ludzka mowa) wraz z zestawem procesów, których wyniki (czasami też pośrednie) potrafi interpretować. Każde przetwarzanie informacji, o czym powie Ci każdy informatyk, odbywa się realnie wyłącznie niskopoziomowo, w języku elementarnych rozkazów fizycznego procesora znajdującego się w systemie. Nasze świadome myśli są tłumaczone na język maszynowy mózgu, tam wykonywane, a ich wyniki (o ile dają się zinterpretować) tłumaczone w odwrotnym kierunku. Z naszego, świadomego punktu widzenia jest to prawie niezauważalne - siedzimy wewnątrz maszyny wirtualnej emulującej procesor wysokopoziomowy. Dla nas efekt jest taki, że mamy złudzenie bezpośredniego, fizycznego wykonywania instrukcji wysokopoziomowych.
                      Świadomość jest relatywnie powolna ze względu na swój sekwencyjny charakter i konieczność nieustannego tłumaczenia z "naszego" na "mózgowe" (w obie strony), a także ograniczoności zasobów. Oczywiście ma też swoje zalety.
                      Podświadomość to, z kolei, procesy z różnych powodów nie podlegające interpretacji wysokopoziomowej. Nie każda informacja znajdująca się w mózgu może być interpretowana przez świadomość i nie każdy proces może być śledzony. W dodatku, nawet jeśli istnieje fizyczna możliwość interpretacji, to jeszcze informacja musi mieć strukturę rozpoznawaną przez interpreter oraz zawierać treść poddającą się interpretacji (już znaną lub powiązaną z inną znaną informacją).

                      W kwestii wypierania, to nie chodzi o jego dokładne psychologiczne znaczenie, lecz o pewien mechanizm automatyzacji zachowań. Nowe, skomplikowane zachowanie wymagające precyzyjnego wykonania ciągu operacji cząstkowych najefektywniej jest opracować sekwencyjnie symulując poszczególne etapy całego procesu i na bieżąco kontrolując jego prawidłowość. Po wielu udanych powtórkach tego zachowania i sekwencyjnym "wyszlifowaniu" jego szczegółów nie ma już potrzeby jego świadomego obrabiania i można wykonanie zakarbowanego schematu pozostawić "samemu sobie", czyli szybkiej podświadomości, która błyskawicznie skojarzy parametry realnej sytuacji z posiadanym wzorcem i wykona potrzebną procedurę.

                      Jeśli coś z tego wyda się Ci mętne lub pokrętne, to mogę spróbować sypnąć przykładami lub udzielić dalszych wyjaśnień. Bez bicia przyznaję, że wiele zmilczałem, żeby uprościć sprawę. A niektóre imlikacje takiego podejścia byłyby pewnie dla wielu zbyt obrazoburcze.
                      Co do samego badania opisanego w tym artykule, to jestem zdania, że goście zrobili kapitalną robotę - rzeka wody na mój młyn. Nie tylko pokazali istnienie opóźnienia między procesem niskopoziomowego przetworzenia informacji, ale również wykryli jedną z możliwych przyczyn jego wielkości (o czym w tekśćie ani słowa, więc może sami nie wiedzą o tym). Jeśli dalej "pójdą za ciosem" i zmienią nieco warunki eksperymentu, to powinni zauważyć (oczekiwaną przeze mnie) zależność wielkośći opóźnienia podświadomość-świadomość.

                      A tak w ogóle to niech Cię nie odrzuca ten zinformatyzowany sposób przedstawiania spraw, bo z niego są przejścia zarówno "w dół", do neurobiologii, jak i "w górę" - w kierunku psychologii, filozofii itp. To pewna próba znalezienia pomostu przez dziurę pomiędzy neuro- i psycho-.

                      Cytat:
                      > no, zrzucilem co mi lezalo na sercu.

                      To gratuluję błogostanu - może dzięki temu nie zrugasz żony, że makaron w zupie krzywo pokrojony (autentyczny "patent" pewnego gościa, gdy chciał się urwać na ryby).
                      • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 27.04.08, 16:31
                        przyznam sie ze nie rozumiem z tym interpreterem.czytalem z 3 razy i
                        nic. nie wiem tylko dalczego swiadomosc jest sekwencyjna i do czego
                        ci mozg w tej swiadomosci potrzebny.

                        z podswiadomoscia jeszcze gorzej bo ty sobie kradniesz termin
                        Freuda, ktory jest jedynie postulatem, a zatem nie ma nawet
                        odpowiedzi na pytanie: czy ona jest, a ty juz mi definiujesz. i to
                        na dodatek w sposob, ktorego ani w cholere nie rozumiem.

                        nie wiem tez co ma wypieranie wspolnego z automatyzacja. wypieranie
                        to znow termin psychoanalityczny (krytykowany zreszta, najlepsza
                        krytyka u Billiga), ktory ty sobie przywlaszaczasz. nie zebym ci
                        zalowal, ale kurcze jak bedziemy se taki robic, to sie nie dogadamy
                        nigdy. automatyzm to automatyzm i ja nie mam problemu z czyms co
                        nazwano 'pamiecia ciala'. jak sie gra na instrumencie to palce same
                        ida tam gdzie maja. bo juz pamietaja. ale co to ma wspolnego z
                        wypieraniem nie mam pojecia nadal. niespecjalnie wiem co ma
                        wspolnego z podswiadomsocia, choc kwestia relacji ze swiadomoscia
                        bylaby ciekawym tematem. bo mysle ze to jest relacja bardz
                        skomplikowana.

                        i ja poprosze przyklady.
                        • europitek Re: Jaka wolna wola???? 28.04.08, 04:58
                          Cytat:
                          > przyznam sie ze nie rozumiem z tym interpreterem.czytalem z 3 razy > i nic. nie wiem tylko dalczego swiadomosc jest sekwencyjna i do
                          > czego ci mozg w tej swiadomosci potrzebny.

                          To spróbujmy "na raty".
                          Interpreter to urządzenie służące do tłumaczenia instrukcji zapisanych w jednym języku na instrukcje z innego języka. Właściwie to nie tylko instrukcje, lecz również inne elementy, ale instrukcje są tu najłatwiejszym przykładem. W danym wypadku mamy do czynienia z niskopoziomowym językiem maszynowym (tak się to nazywa, choć w tym przypadku żle się kojarzy) mózgu i wysokopoziomowym językiem używanym przez naszą świadomość.
                          Przetwarzanie informacji odbywa się wyłącznie na najniższym poziomie sprzętowym (te wszystkie wyładowania neuronów, przepychanie jonów przez synapsy, mikrotubule itp.) według zasad właściwych dla danego "procesora". Niskopoziomowe instrukcje procesora są de facto jedynymi realnie (fizycznie) wykonywanymi przez system. Instrukcje języków wyższych poziomów są całymi ciągami tych najprostszych instrukcji niskopoziomowych pogrupowanymi w słowa-instrukcje tych języków. Można by chyba użyć takiego porównania do pojedynczych głosek i słów języka mówionego. Zestaw instrukcji "procesora głosowego" masz ograniczony ilośćiowo do podstawowych dźwięków, z których budujesz multum róźnych zbitek własnego języka mówionego.
                          Ten wewnętrzny (niskopoziomowy) język mózgu nie nadaje się w ogóle do komunikacji między osobniczej, ponieważ każdy - nawet najprostszy - komunikat wymagałby wyemitowania nieprawdopodobnie długiego ciągu owych wewnętrznych instrukcji, gdyż opisują one najprostsze operacje wykonywane przez procesor. Co byś powiedział, gdyby takie słowo, jak "ucho" zawierało np. 500 kolejnych elementów? Powiedzenie komuś "dzień dobry" trwałoby by pewnie w takim języku wiele minut.
                          Jedynym efektywnym rozwiązaniem jest powstanie takiego języka, w którym powtarzalne długaśne ciągi instrukcji niskiego poziomu są reprezentowane przez jakieś symbole-etykiety. Żeby to się mogło udać muszą zostać uprzednio wypracowane jakieś jednoznaczne procedury pozwalające identyfikować ciągi instrukcji niskopoziomowych i porównywac je z przechowywanymi wzorcami. Musi być zbiór odpowiednich procesów potrafiących identyfikować ciągi poleceń niskopoziomowych i porównywać je z przechowywanymi wzorcami (już zaetykietowanymi). Musi być interpreter lub nawet wiele interpreterów.
                          To działa też w drugą stronę: jeśli chcesz wykonać operację <2+2>, to fatycznie nie wykonujesz jej na symbolach, lecz na ich nispoziomowych reprezentacjach, które są wyrażone w języku procesora. Każda wysokopoziomowa instrukcja, ujmując to skrótowo, musi zostać przetłumaczona na język niskiego poziomu (procesora), by mogła zostać wykonana.

                          Nie wiem czy to jest dla Ciebie wystarczająco jasne, a nie chcę dalej się rozpisywać, żeby sens nie zginął w potoku słów.

                          Co do sekwencyjnośći sprawa jest dość oczywista. To cecha interpretera wynikająca z jego ograniczonych zasobów systemowych oraz niemożności "bycia wszędzie" w tym samym czasie - dokonuje interpretacji porcjami ułożonymi kolejno po sobie. Tu znów odwołam się do tej metafory "procesora głosowego" - czy można naraz, jednocześnie wypowiedzieć wszyskie głoski jednego słowa (poza jakimiś onomatopejami)?

                          W kwestii "kradzież". Nie można ukraść czegoś, co nie istnieje. Nie ma trupa - nie ma zbrodni. A sam postulat jego (trupa) istnienia nie wystarcza do skazania. Ale jak masz obiekcje, to możesz wymyśleć inną nazwę, a ja będę jej używał. W sumie to żaden problem - pozmieniam sobie tylko w interpreterze etykietki wzorców i po sprawie.

                          Resztę zostawię "na potem", bo już świta.
                          • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 30.04.08, 10:27
                            no wiec tak czytam czytam i sam nie wiem.

                            pierwsza rzecz ktora mnie burzy to sekwencyjnosc swiadomosci. ja
                            mysle ze swiadomosc wcale nie jest sekwencyjna i daleko jej do niej.
                            ja nadal nie wiem co to jest swiadomosc, ale sekwencyjnosc mi
                            zuplenie nie odpowiada. bo: sekwencyjnosc zaklada prosty rozwoj od A
                            do B, a nawet jak to pisze, to to sie zastanawiam na zebraniem na
                            ktore ide i na ktorym bede poddany gloswoanie, mysle o tym ze
                            dzisiaj nie pobiegalem, a gdzies z tylu mi sie tlocza szczotki
                            ksiazki ktore zaczynaja byc sakramencko pilne.....sekwencyjnosc?
                            zdecydowanie nie!

                            na reszte odpowiem pozniej, bo teraz lece na to zebranie.
                          • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 30.04.08, 20:35
                            ja chyba to jakos tam rozumiem, ze skoncze wywod z rana. i chyba
                            wiem czego mi brakuje w tym opisie. jest to refleksywnosci
                            (refexivity), to self-cos tam, nastawienie na siebie w swiadomsoci.
                            to co opisujesz europitku, to jest maszyna jakas tam. ale gdzie jest
                            w tej maszynie odkrycie samej siebie. a to jest swiadomosc nie?

                            swiadomosc zawsze zawiera w sobie swiadomy podmiot (jak u Kanta). w
                            tym sensie nie ma sensu rozgraniczac miedzy swiadomsocia i
                            samoswiadomsocia. i tego mi brakuje w tym opisie. o.
                            • europitek Re: Jaka wolna wola???? 30.04.08, 21:57
                              Najpierw o sekwencyjności.
                              Sekwencyjność Swiadomości nie wymusza jednowątkowości myślenia, a więc i działania. Powoduje jednak poważne problemy przy próbie jednoczesnego wykonania dwóch zadań wymagających udziału świadomości. Przykłady, które podałeś to jedynie błyskawiczne przełączanie się pomiędzy wątkami - dzielenie czasu interpretera - czyli przenoszenie uwagi. Przez krótką chwilę przenosisz uwagę na dany wątek, gdy inne nadal "kotłują się" w tle. Potem następny i następny.
                              Maszyna. Hm ... a dlaczego nie? Dlaczego biologiczna maszyna nie może być świadoma samej siebie? Są jakieś nieideologiczne (nieantropocentryczne) przeciwskazania?
                              "Odkrycie samej siebie" nie dokonało się w świadomości interpretującej wysokiego poziomu. Ono dokonało się w podświadomości - na niskim poziomie. I nadal tam tkwi, a my korzystamy jedynie z mechanizmu jej wysokopoziomowego opisu.
                              • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 01.05.08, 23:53
                                zupelnie nie widze tej sekwencyjnosci. chocby dlatego ze
                                sekwencyjnosc zaklada zaklada implicytnie myslenie w jezyku. a to
                                nie jest oczywiste. dalczego nie mozna myslec obrazem.

                                maszyna biologiczna jest unikiem europitku....w tym co napisales,
                                nie bylo samoswiadosci, jak mi sie wydaje. samoswiadomsoc, jak mi
                                sie wydaje, ale cholera nie znam sie w ogole, wymaga innego
                                typu 'procesowania', niereferenycjnego, by tak rzec. gdyby to bylo
                                takie proste, to czemu kompteury nie sa samoswiadome?
                                • europitek Re: Jaka wolna wola???? 02.05.08, 01:05
                                  Cytat:
                                  > dalczego nie mozna myslec obrazem.

                                  Można i to "się robi". Problem w tym, że obraz raczej ciężko jest "wyjąć" z głowy i przekazać komuś innemu - obrazy są dobre "na użytek wewnętrzny".
                                  Sekwencyjność świadomości interpretującej wynika z ograniczoności zasobów systemu jej dostępnych, a język jest wygodnym narzędziem z niej korzystającym i ją wzmacniającym (sekwencyjność). Sekwencyjność to poza tym jedna z istotnych cech procesów zachodzących w naszym środowisku i jest rzeczą naturalną, że znajduje swoje odbicie w poczynaniach naszego mózgu. Zresztą podświadomość też może działać sekwencyjnie.

                                  Cytat:
                                  > samoswiadomsoc ... wymaga innego typu 'procesowania'

                                  Nie bardzo kojarzę o co Ci chodzi, ale na wszelki wypadek zadeklaruję, że się nie zgadzam co do wymogu jakiegoś wyjatkowego trybu przetwarzania informacji.
                                  Komputery nie są samoświadome, gdyż posiadają zupełnie inną konstrukcję niż układ nerwowy i organizm żywy. Komputery są budowane zgodnie z pewnymi założeniami teoretycznymi (teoria informacji) i spełniają ich wymogi.
                                  • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 03.05.08, 12:08
                                    no to jesli mozna obrazem, to gdzie sie zaczyna i konczy obraz, zey
                                    bylo senkwencyjnie? myslimy w czasie, ale czy to znaczy ze
                                    sekwencyjnie. i jak ma sie myslenie do swiadomosci?

                                    i bardzo prosze mi nie mowic o naturalnosci, bo mnie telepie.
                                    naturalne to jest glownie to co czlwoiek mow ze jest naturanlne.

                                    zeby byla samoswiadomosc, owo 'procesowanie' ma inny 'fit'. bo zebym
                                    mogl sobie pomyslec: o auto jedzie. referencja jest od mnie
                                    (niekoniecznie uswadamianego) do auta. innhmi slowy nie
                                    potrzebuje 'ja' zeby powiedziec 'auto'.

                                    samoswiadomosc potrzebuje tego 'ja'. a to nie jest takie latwe.
                                    dlatego ze to jest koniecznosc zobaczenia swoich oczu wlasnymi
                                    oczami. owo procesowanie do ktorego sie odnosisz potrzbuje innego
                                    kabelka. kabelka ktory nastawiony jest na swoje wlasne procesowanie.
                                    a w twoim modelu tego brakuje.

                                    ale ja to na czuja wszystko.a tak w ogole to napisalem maila na
                                    europitek@gazeta.pl. dziala ten adres?

                                    • europitek Re: Jaka wolna wola???? 03.05.08, 15:50
                                      Cytat:
                                      > a tak w ogole to napisalem maila na
                                      > europitek@gazeta.pl. dziala ten adres?

                                      Nie korzystam z konta w portalu "GW" od momentu, jak przeszli na pocztę "Googla". Powód jest prosty - żądają ode mnie żebym podpisał zobowiązanie do przestrzegania amerykańskich przepisów odnośnie poczty elektronicznej. A ja sobie siedzę w Polsce, jestem polskim obywatelem i nie będę studiował jakichś zaoceanicznych kwitów, żeby wiedzieć co podpisuję. W dodatku jako obcokrajowiec nie mam wpływu na kształt tych przepisów, ponieważ nie mam praw wyborczych na terenie jurysdykcji USA. Niech je sobie czytają i przestrzegają goście, których przedstawiciele je uchwalają.
                                      Zmienię zdanie, jak mi "Wyborcza" załatwi prawa wyborcze w USA (może być bez obywatelstwa, bo i tak wystarczająco już się w życiu naganiałem po urzędach jednego kraju).

                                      Napisz więc ten mail jeszcze raz na europitek@o2.pl, a napewno przeczytam i odpowiem. Odpowiem też na merytoryczną część postu, ale trochę później, ponieważ muszę odbyć rytualny spacer z czworonogiem, który nie daje mi teraz spokoju.
                                      Pozdrawiam

                                      PS. A tak przy okazji, to przepraszam wszystkich reklamodawców korzystających z mailingu "GW", że na darmo wydali pieniądze, by dotrzeć do mnie ze swoją ofertą przez portal "GW". Zresztą i tak jestem niewrażliwy na "cud, miód i ultramarynę", które stale zachwalali.
                                      • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 03.05.08, 20:34
                                        spko. maila wyslalem kolo poludnia. czekam na odzew.pa :-)
                                    • europitek Re: Jaka wolna wola???? 04.05.08, 03:56
                                      Cytat:
                                      > i bardzo prosze mi nie mowic o naturalnosci, bo mnie telepie.

                                      Czasami nie ma rady na "telepanie", choć oczywiśćie lepiej się na nie narażać bez konieczności. Jeśli układ nerwowy ma być sprawnym narzędziem ułatwiającym bytowanie w środowisku, to musi odwzorowywać cechy tegoż środowiska. Jeśli sekwencyjność zdarzeń zachodzących w środowisku jest zjawiskiem powszechnym, to mózg musi umieć sobie poradzić z analizą tego typu danych. A to najlepiej robić stosując działania rozpisane na kroki.
                                      Zresztą właściwie nie ma innego wyjścia, gdyż układ nerwowy nie działa w trybie ciągłym, lecz przez interwałowe zmiany stanów neuronów. Dawane przez niego odwzorowanie rzeczywistości to nie jest ciągły "film", lecz ciąg szybko wykonywanych "stop-klatek". Niektórych szybkich zmian obrazu nie zauważamy nie dlatego, że oko nie nadąża z ich rejestracją, lecz z powodu tego "mrugania" mózgu - to co zdarzyło się między "mrugnięciami" nie zostało zarejestrowane przez mózg. Tak więc nie tylko obserwowane zjawiska mają charakter sekwekcji, lecz również informacja o nich. W dodatku ograniczone fizycznie możliwości mózgu (oraz równoległe działanie wielu wątków) powodują, że bardzo dużych ilości informacji już w nim przechowywanej nie da rady przetwarzać jednocześnie w jedynm wątku bez dzielenia jej na "porcje". Procesy nadrzędne koordynujące takie działania muszą korzystać z sekwencyjności operacji, by móc sprawować nad "podwładnymi" adekwatną kontrolę formalną.
                                      Dlatego właśnie mówię o naturalności sekwencyjności myślenia, gdyż wynika ona (sekwencyjność) z określonych strukturalnych cech rzeczywistości (w tym samego układu nerwowego).
                                      A zresztą ("naturalne to jest głównie to co człowiek mówi, że jest naturalne") mówi to pitek, a nie człowiek.

                                      Cytat:
                                      > kabelka ktory nastawiony jest na swoje wlasne procesowanie.
                                      > a w twoim modelu tego brakuje.

                                      Brakuje, ponieważ staram się opisać sprawy na takim poziomie ogólności, by nie grzęznąć z kwestiach dotyczących bardziej szczegółowych mechanizmów. Generalnie rzecz biorąc, to każdy rodzaj bodźców ma historycznie wydeptaną własną "ścieżkę" wynikającą w budowy układu nerwowego. Zauważ jednak, że te wszystkie lokalne, wyspecjalizowane mechanizmy produkują informację, którą można sprowadzić do pewnego "wspólnego mianownika". Informację, którą niezależnie od jej źródła mózg może dalej przetwarzać na jakiejś wspólnej platformie. Zatem jest sens "grzebania" w ogólnościach, gdyż wszystkie szczególności mają pewne cechy wspólne.
                                      Odnośnie tego "ja" i jego specyfiki, to są dwie możliwości - albo jest ono ukryte w ewolucyjnie starych strukturach mózgu i jest również dostępne wielkiej liczbie zwierząt, albo też agreguje w nowszych strukturach i jest naszym "wynalazkiem" (i ewentualnie najbliższych "krewnych"). Na mój rozum, to bardziej prawdopodobny jest wariant pierwszy. Ale to już inny temat.
                                      • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 05.05.08, 12:04
                                        ja tam sie na biologii nie znam, ale 'musi' odzwierciedlac? a
                                        dlaczego musi i i co to znaczy ze odzwierciedla, nie mowiac o tym,
                                        co dokladnie odzwierciedla?

                                        ale, europitku, tak w ogole to my gadamy o swiadomosci, jak mis ie
                                        wydawalo, a nie o ukladzie nerwowym. chcesz tu porwac te rozmwowe na
                                        neurologiczne manowce, a ja mowie: no pasaras! i nawet jesli te stop-
                                        klatki zachrzanaija w naszym mozgu, to jeszcze nie jest jest dowod,
                                        ze myslenie, nie mowiac o swiadomsoci, jest sekwencyjne. bo mylisz,
                                        jak dla mnie, to ze cos sie odbywa w czasie z tym ze jest
                                        sekwencyjne. ja nadal nie widzie sekwencyjnosci myslenia, a zatem
                                        prostego rozwoju od A do B. nawet jesli mialby sie odbywac na
                                        spirali.

                                        i dam taki przyklad. kiedy mnie jakis post na forum wkurza i chce
                                        dzielna i celna riposta powalic przeciwnika, loguje sie i juz
                                        wpisujac haslo do dalataty (nie powiem jakie :-) ), zaczynam
                                        wpisywac riposte. zdarzylo mi sie to pare razy. jakaz to
                                        sekwencyjnosc? ja juz nie bede mowic o mysleniu w psychozie, ktore
                                        jest czasem dziwne i nieprzwidywalne.

                                        a juz w ogole nie bede sie zajmowac problemem tego, skad my wiemy
                                        jak myslimy, bo, przepraszam, wszystko co mamy, to mamy jezyk, w
                                        ktorym oddajemy nasze 'mysli' (?). jezyk jest sekwencyjny i to na
                                        roznych poziomach i my ekstrapolujemy to na myslenie.

                                        ale, wracajac, do ciebie Zeusie porywajaego Europe-dyskusje,
                                        myslenie to swiadomosc.

                                        i jeszcze na koniec: ten kabelek od samoswiadosci jest, jak dla
                                        mnie, idacego jak slepy we mgle (bo ja i biologia to przeciwnosci
                                        bez coniunctio oppositiorum), na poziomie wyzszym niz twoje
                                        propozycje. a jelsi nie wyzszym, to paralelnym, bo, jak staralem sie
                                        wyluszczyc wczesniej, samoswiadomosc to zupelnie inna bajka niz
                                        swiadomosc.



                                        • europitek Re: Jaka wolna wola???? 06.05.08, 00:04
                                          Cytat:
                                          > (...) ale 'musi' odzwierciedlac?

                                          Nie, nie musi. Ale jeśli tego nie robi, to najlepiej by posiadacz strzelił sobie w łeb - skróci własne, a nieuchronne, cierpienia.
                                          A mówiąc serio - musi, jeśli organizm ma żyć i sprawnie funkcjonować. Musi również dlatego, że dany osobnik, jak i jego środowisko są zbudowane z takiej samej materii, podlegają takim samym prawidłom co otoczenie (fizyka, chemia itp.).
                                          Odzwierciedla to odwzorowuje rzeczywistość - najklakoniczniej mówiąc.

                                          Cytat:
                                          > ale, europitku, tak w ogole to my gadamy o swiadomosci, jak mis ie
                                          > wydawalo, a nie o ukladzie nerwowym.

                                          A czy znasz jakiś _pewny_ przypadek istnienia świadomości u istot nie posiadających układu nerwowego?
                                          I nie bądź taki La Passionario, bo nie mam takiego podstępnego zamiaru. Chciałem tylko pokazać skąd dana sekwencyjność może się wywodzić, na czym może być zbudowana, co może być zaczynem jej istnienia.
                                          Przykład, który podałeś zawiera bardzo sekwencyjne elementy, jednak część z nich jest silnie zautomatyzowana i nie zauważasz tej ich cechy (np. w jaki sposób przeczytałeś "wkurzliwy" post).

                                          Cytat:
                                          > wszystko co mamy, to mamy jezyk, w ktorym oddajemy nasze
                                          > 'mysli' (?). jezyk jest sekwencyjny i to na roznych poziomach i my
                                          > ekstrapolujemy to na myslenie.

                                          Świetny argument za istnieniem myślenia sekwencyjnego - gdyby go nie było to czy powstałby język? I czy byłby on sekwencyjny skoro nie miałbyś wcześniej do dyspozycji takiego sposobu myślenia? Pewnie uważasz, że to język "wynalazł" sekwencyjność myślenia?
                                          Język to bardzo wielki stan posidania, ponieważ jest użytecznym narzędziem międzyosobniczej standaryzacji naszych jednostkowych świadomości. Bez niego nie byłoby <ludzkości>, a jedynie tłum <ludzi>.

                                          I nie twierdzę, że <świadomość> i <samoświadomość> to jedno i to samo, choć uważam, że są ze sobą powiązane.
                                          • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 07.05.08, 01:21
                                            eh spryciula europitek.....czy znam swiadomosc bez ukladu
                                            nerwowego....madrala....nie. ale znam uklad nerwowy bez
                                            swiadomosci.i dlatego domagam sie analizy swiadomosci, bo od tegoz
                                            zaczelismy. i ja rozumiem skad sie bierze sekwencyjnosc u ciebie,
                                            ale jej nadal nie widze. nadal upraszczasz jak dla mnie. ja moge
                                            myslec wielotorowo i sekwencyjnosc jest czasowa ale nie 'istotowa'.a
                                            ze samoswiadomosci sie wymigales niecnie.

                                            ale po kolei. ja nadal nie widze tego odzwierciedlenia. biologia,
                                            chemia, fizyka, niech bedzie. ale my troche wiecej niz biologia,
                                            chemia i fizyka nie. wiec jak odzwierciedla skoro nie odzwierciedla?

                                            hola hola, Europitku, ty mi tutaj nie stawiaj znaku rownosci miedzy
                                            mysleniem i jezykiem, bo nie masz na to zadnego dowodu. my nie wiemy
                                            jak sie mysli i z czego sa zlozone mysli. mnie zawsze szalg trafia,
                                            jak slysze psychiatrow, ktorzy mowia o zaburzeniach myslenia, a
                                            wszystko co maja, to to ze pacjent cos powiedzial.nie, nie ja nie
                                            mam watplwiosci ze jezyk i myslenie sa powiazane,a nie mam pojecia
                                            jak.

                                            a czy jezyk wynalazl sekwencyjnosc myslenia? a cholera wie.
                                            natomiast ja mysel ze przez sekwencyjnosc jezyka (choc powinnismy
                                            ustalic co rozumiemy przez to) jest powodem, dla ktorego widzimy
                                            sekwencyjnosc myslenia.
                                            • europitek Re: Jaka wolna wola???? 07.05.08, 04:44
                                              Dla urozmaicenia zaczenę od końca.

                                              Masz rację, że z powodu sekwencyjności języka "widzimy" kwencyjność myślenia. To jednak samo przez się nie eliminuje możliwości myślenia sekwencyjnego, a dla mnie jest jego przejawem. Rzecz w tym, że sekwencyjne operacje językowe są realnie wykonywane niskopoziomowo też sekwencyjnie. Każdy element języka wysokiego poziomu ma swoje odpowiedniki niskopoziomowe, w zasadzie można powiedzieć, że jest ich etykietą. Jeśli więc obserwujesz "ruch" tych wysokopoziomowych etykiet, to dlatego, że "pod spodem" masz realne "ruchy" niskopoziomowe. Jeśli na najniższym poziomie ma nie być myślenia (przetwarzania) sekwencyjnego, to nie może go też być na poziomie najwyższym. A więc nie ma języka.
                                              Od takiego schematuy nie ma ucieczki, ponieważ przetwarzanie zawsze odbywa się na najniższym możliwym poziomie, a to co jest ponad nim to są tylko interpretacje, działania pozorne, a nie rzeczywiste. Wszystkie nasze poczynania wyrażone w języku muszą zostać przetłumaczone na niskopoziomowy język sprzętu (mózgu) i dopiero wtedy są wykonywane. A po wykonaniu rusza proces w odwrotnym kierunku.
                                              Równości między myśleniem a językiem nie można postawić (i ja tego nie robię), ponieważ język jest rzeczą wtórną, ograniczoną możliwościami interpretera do odczytywania jedynie części procesów myślowych (nawet tych sekwencyjnych). Co do psychiatrów, to mogą mieć rację, z tym zastrzeżeniem, że nie wiadomo czy stwierdzone przez nich zaburzenie następuje na etapie przetwarzania czy interpretacji.

                                              Cytat:
                                              > ale po kolei. ja nadal nie widze tego odzwierciedlenia. biologia,
                                              > chemia, fizyka, niech bedzie. ale my troche wiecej niz biologia,
                                              > chemia i fizyka nie. wiec jak odzwierciedla skoro nie
                                              > odzwierciedla?

                                              Przyznam Ci rację, choć pewnie nie z tego powodu, który by Ci pasował. Oprócz wymienionych aspektów organizmu masz jeszcze informację, która krąży w nim według pewnych specyficznych dla niej zasad, odróżnialnych od zasad opisywanych przez inne dziedziny. Ale "dalej" nie ma już nic.

                                              Wielotorowość (wielowątkowość) nie eliminuje sekwencyjności. Możesz to sobie sprawdzić mówiąc i pisząc dwa różne zdania w tym samym czasie. Obie te czynności będą sekwencyjne, a zostaną wykonane równocześnie. Wic w tym, że mózg jest na tyle "przerośnięty" i skomplikowany, że posiada nadwyżkę mocy obliczeniowej (zasobów), którą może przeznaczać na takie "numery". Co do "istotowości", o ile dobrze zrozumiałem, to wyjaśnienie masz na początku tego postu (niskopoziomowe/wysokopoziomowe).

                                              Cytat:
                                              > a ze samoswiadomosci sie wymigales niecnie.

                                              W końcu należy mi się trochę przyjemności od życia i czasami mogę się polenić. A i bez tego temacików jest naraz sporo.
                                              • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 08.05.08, 23:43
                                                Drogi europitku, ale ty przyjmujesz, ze jezyk jest prostym
                                                przelozeniem myslenia (choc zaprzeczasz temu), a to jest dalece
                                                nieoczywiste. ja sie gubie w tych wysokich i niskich poziomach. i ja
                                                nie widze tej swiadomosci i samoswiadomosci, moze dlatego ze sie
                                                gubie. samoswiadomosc to inna jakosc rzeczy (przetwarzania). tak ja
                                                ci mowilem to zdolnosc zobaczenia siebie swoimi wlasnymi oczyma,
                                                przewrocenie swojej wlasnej skory na lewa strone. nie wysubtelniajac
                                                przetwarzania nie wyjasniasz jej.

                                                ja nie wiem wiec co to jest jezyk sprzetu, bo ja ogolnie nie wiem co
                                                to jest jezyk jakis tam, poza jezykiem naturalnym. ja wiem ze sie
                                                utarlo mowic o jezyku komputerowym, ale to jest tylko metafora. to
                                                nie jest jezyk. w przeciwnym wypadku moglibysmy mowic o srubkach,
                                                oleju i benzynie jako o jezyku silnika (upraszczam, ale nie bardzo).

                                                my nie wiemy czy psychiatrzy maja racje, wlasnie dlatego ze nie ma
                                                prostego przelozenia miedzy mysleniem i jezykiem. ale to jest inna
                                                sprawa, choc niezywkle interesujaca.

                                                niech i bedzie ze my to informacja rowniez, ale to czego ty nie
                                                chcesz przyjac to wysubtelnienie inofrmacji (patrz wczeniej rowniez
                                                o samoswiadomosci). bo inofmracja to tez piesek, ktory widzi kosc i
                                                mu sie zaczyna slinotok robic.

                                                i jeszce raz, ja nie mowie o wielowatkowosci myslenia. ja mowie o
                                                modularnosci. mowie o plamie, jednej, a nie o linii.

                                                • europitek Re: Jaka wolna wola???? 10.05.08, 01:07
                                                  Nie zaprzeczam - myślenie językiem jest tylko skromnym kawałkiem pewnej całości, a dokładniej udostępnieniem tego kawałka w innej formie.
                                                  Wszystkie te poziomy miały na celu uzmysłowienie Ci, gdzie i w jaki sposób informacja jest realnie przetwarzana. Zawsze odbywa się to w języku mikrorozkazów mózgu, zrozumiałych dla pojedynczych neuronów i ich grup. To język (zbiór instrukcji i składnia) mikrostruktur mózgu. Jakikolwiek rozkaz wydany w języku naturalnym _musi_ zostać przetłumaczony na te mikroinstrukcje, by mógł być wykonany. Co nie znaczy, że każdy zestaw mikroinstrukcji jest tłumaczony na komendy języka naturalnego, a jedynie tyle, że niektóre ich zestawy są tłumaczone.
                                                  I nie ma żadnych innych jakości niż to co może zostać wykonane na poziomie konkretnego zestawu mikroinstrukcji, które są limitowane przez fizykalne (fizyczne, chemiczne, biologiczne) właściwości mózgu. Jest jednak pewna nadzieja dla Ciebie ("inna jakość przetwarzania"), ponieważ mózg nie jest strukturalnie jednorodny i poszczególne jego makrostruktury mogą korzystać z własnych języków niskiego poziomu (zestawów mikrorozkazów), gdyż są zrobione z różnych rodzajów budulca i mają różne struktury własne. I w tym sensie można poszukiwać "innej jakości", ale zawsze na poziomie najniższym (mikrorozkazów).
                                                  Może więc być tak, że "inna jakość" jest zjawiskiem realnym, wynikającym ze zróżnicowania strukturalnego mózgu, ale też może być ona pozorem, wynikającym z niemożności zinterpretowania znaczeń niektórych procesów i ich rezultatów. W pierwszym przypadku "dokopanie" się do samoświadomości od wewnątrz będzie bardzo trudne lub wręcz niemożliwe. W drugim, może się udać przez ciągłe poszerzanie zakresu interpretacji własnych stanów mózgu przez świadomkość. Mówiąc "po ludzku", poszerzanie własnej wiedzy o mózgu może pozwolić Ci zajrzeć do własnej samoświadomości od wewnątrz i zdaje się, że taką drogę obrały różne systemy medytacyjno-filozoficzne.

                                                  Cytat:
                                                  ja wiem ze sie
                                                  > utarlo mowic o jezyku komputerowym, ale to jest tylko metafora. to
                                                  > nie jest jezyk. w przeciwnym wypadku moglibysmy mowic o srubkach,
                                                  > oleju i benzynie jako o jezyku silnika (upraszczam, ale nie
                                                  > bardzo).
                                                  Oj, baaardzo upraszczasz. Ale nie chcę o to kruszyć kopii, bo to temat-rzeka, a tutaj bardzo poboczny.

                                                  Cytat:
                                                  > ja mowie o modularnosci. mowie o plamie, jednej, a nie o linii.
                                                  To zdanie jest trochę zbyt lakoniczne i przez to dla mnie niejednoznaczne. Mógłbyś to rozwinąć, żeby nie powstały jakieś niejasnośći?
                                                  • kala.fior 1+1+1=10 10.05.08, 10:01
                                                    Nie bardzo rozumiem dlaczego możliwość analizowania zdarzeń sekwencyjnych lub
                                                    produkowania sekwencji (mowa, tekst etc) mówi generalnie coś o naszym myśleniu,
                                                    oprócz oczywiscie tego ze jesteśmy zdolni do modelowania sekwencyjnych procesów.
                                                    Bardzo skomplikowana maszyna może wykonywać proste operacje, jak na przykład
                                                    migać lampką i nie znaczy to ze to miganie mówi nam o innych możliwościach tegoż
                                                    złomu.

                                                    Wyobraźmy sobie duży "grid computer" modelujący pogodę, maszynę złożoną z
                                                    tysięcy autonomicznych procesorów, każdy kreci ten sam programu, obliczający
                                                    parametry swojego sześcianu atmosfery. Gdy ma już gotowe dane co do temperatury,
                                                    ciśnienia, wilgotności etc, komunikuje te wartości kolegom z góry i boków,
                                                    bierze od nich podobne dane i od nowa modelu swój kawałek nieba. każdy procesor
                                                    pracuje sekwencyjnie ale całość ??? Chyba tworzy się tu nowa jakość, modelowanie
                                                    "całościowe" współzależności.
                                                    być może nasze myślenie i język jest na jakimś poziomie sekwencjonalne, ale nie
                                                    znaczy to ze całość tez jest taka. [nie chce tu brnąc dalej, jest cala gałąź
                                                    nauki traktująca takie skomplikowania...]
                                                  • europitek Re: 1+1+1=10 15.05.08, 01:25
                                                    Cytat:
                                                    > Bardzo skomplikowana maszyna może wykonywać proste operacje, jak
                                                    > na przykład migać lampką i nie znaczy to ze to miganie mówi nam o
                                                    > innych możliwościach tegoż złomu.

                                                    Jeśli chcesz analizować jej możliwości na poziomie zachowań całego systemu obserwowanego z zewnątrz to masz rację. Rzecz jednak w tym, że my "grzebiemy" w jego wnętrznościach. Jeśli zaczniesz śledzić procesy zachodzące wewnątrz, to będziesz mógł wyciągnąć wiele istotnych wniosków.

                                                    Cytat:
                                                    > być może nasze myślenie i język jest na jakimś poziomie
                                                    >sekwencjonalne, ale nie znaczy to ze całość tez jest taka.

                                                    Oczywiście, że "nie znaczy" i nikt z nas tego nie twierdzi. Być może zmyliło Cię nasze skoncentrowanie się na kwestii przejawów sekwencyjności. Gcyby spróbować odnieść to do tego "systemu pogodowego", to okazałoby się, że rozmawiamy nie o nim całym, lecz koncentrujemy się na interpretacji wyników jego działań ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb komunikacji z innymi podobnymi systemami.

                                                    PS. Przepraszam za kilkudniowe milczenie, ale pochłonęły mnie trochę inne sprawy (dzielenie, mnożenie i inne takie).
                                                  • dalatata Re: 1+1+1=10 15.05.08, 16:04
                                                    he he europitek uciekl ci kala.fiorze.

                                                    a my sie na tym koncentrujemy? bo my mowilismy o swiadomosc i
                                                    imysleniu, a o komunikowaniu? umknelo mi? bo komunikowanie to
                                                    jeszcze inna bajka, a dla mnie grunt na ktorym sie czuje pewniej :-)

                                                    a pogoda jest fajnym przykladem na to, ze ja mysle plama. spojrzenie
                                                    na prognoze i ono 'programuje' mnie na dalsze dzialania (co zaloze
                                                    na siebie, czy wezme parasol). to nie jest myselnie o pogodzie,
                                                    sekwencyjnie od do. to jest modul pogody pojawiajacy sie w
                                                    szczeoglnych momentach.
                                                  • europitek Re: 1+1+1=10 16.05.08, 16:22
                                                    Tu nie chodzi o żadne "umykanie", lecz stwierdzenie stanu faktycznego. To, że zaczepiamy o różne sprawy szczegółowe jest normalne, ponieważ wszystkie one wchodzą w pewien większy kompleks zagadnień.

                                                    Domyślam się, że pisząc o modularności i "myśleniu plamą" masz na uwadze myślenie kojarzeniowe (zwane też równoczesnym), czyli to co sieć neuronowa "bardzo lubi". W podanym przez Ciebie przykładzie z pogodą i "plamą" powinieneś jednak nie ograniczać się do zwykłej konstatacji faktu, lecz iść zaciosem i zastanowić się skąd ta "plama" wie, że należy podjąć takie, a nie inne działanie. Skąd wie do czego służy konkretne ubranie i parasol? Sama to każdorazowo wymyśla na poczekaniu?
                                                  • dalatata Re: Jaka wolna wola???? 15.05.08, 15:50
                                                    ja sie obijam o granice mojej wiedzy biologicznej czy
                                                    neurobiologicznej (ktora jest znikoma). pokazanie mozgu jako
                                                    komputera, ktora jest jest hard-wired, preprogramowana jakims super
                                                    CD romem mi przeszkadza. moze to uprzedzenie, a moze tez to za ja
                                                    nie rozumiem jak mozna wprowadzic instrukcje do tego zeby zrozumiec
                                                    ze jak Demarczyk spiewa:
                                                    i tych dwoje, nad dwiema itd itd

                                                    to ona spiewa o oczach i piersiach kobiety. ta inna jakosc moze to
                                                    jest to ze zdanie nie jest suma znaczen wyrazow i to jest bardzo
                                                    wazne.

                                                    a co do modularnosci myslenia, myslenia plama, by tak rzecz, to to
                                                    jest dokladnie to co mam na mysli. ja mysle ze my czesto nie myslimy
                                                    linearnie, w sensie zaczynamy o czyms myslec i koncznymy i przesuwa
                                                    sie to jak film, jak dlugie zdanie. to jest niepotrzebny 'jezykizm'.
                                                    plama sie pojawia, a potem znika. to sie dzieje w czasie rzecz
                                                    jasna, ale samo myslenie, nie wiem, marzenie o Sophii Loren (jak to
                                                    kiedys mowil Kaluzynski). ona sie pojawia. niekoniecznie musi moje
                                                    myslenie isc dalej.po prsotu wzdycham i ide dalej :-)


                                                  • europitek Re: Jaka wolna wola???? 19.05.08, 04:58
                                                    Dobrze sobie zdaję sprawę, że masz różne "opory" i to nie tyle wynikające z braku wiedzy, co z pewnej utrwalonej wiedzy pochodzącej ze źródeł bliskich ideologii. Z brakiem wiedzy można sobie poradzić na różne sposoby i to dość łatwo. Gorzej jest, gdy coś zaczyna zagrażać ugruntowanemu "porządkowi rzeczy". Wtedy nierzadko informacje takie są odrzucane a dotychczas istniejący system opisu rzeczywistości broni się zaciekle. Nie chcę się tu zagłębiać w jakieś niuanse psychologiczne wynikające z dyskomfortu, jaki odczuwa ktoś dowiadujący się, że nie jest (lub może nie być) tym, za kogo sam się uważa. Dla większości ludzi jest to doświadczenie przykre i dlatego staram się unikać rozprawiania na ten temat. Wiedza (lub nawet uzasadnione przypuszczenia) o sobie samym zmienia człowieka w sposób nieuchronny i silny. Brzmi to trochę patetycznie, ale niestety działa.

                                                    Mózg nie jest preprogramowany, jeśli nie liczyć przejawów jego działania wynikających z jego struktury i sposobu funkcjonowania jako tworu biologicznego oraz grupy najprostszych reakcji automatycznych. Mózg w większosći sam się oprogramowuje "na biegu".
                                                    W sprawie instrukcji mogę powiedzieć tyle, że bez nich nie ma przetwarzania informacji przez żaden procesor. Oczywisćie są one pewnymi racjonalizacjami elementarnych operacji wykonywanych przez przetwornik informacji. Praktycznie nie mają one żadnego rozpoznawalnego wewnętrznie sensu, dopiero ich długie ciągi (czasami wiele równolegle biegnących ciągów) mogą być rozpoznawalne dla np. świadomości. Te instrukcje-mikrooperacje są tym, co pozwala wykonać Ci makrooperację rozpoznania treści śpiewu Demarczyk.
                                                    Spróbuję to pokazać na przykładzie budowy domu. Nie rzeźbisz go z jednego kawałka drewna, cegły lub betonu, lecz układach z mnóstwa malutkich elementów-cegiełek, które dopiero odpowiednio dobrane spałniają "definicję" domu. Żadne z tym mikroczęści nie jest mikrodomem, ale wszystkie razem to i owszem.
                                                    Mikrooperacje polegające na zmianach napięć w tranzystorach procesora komputerowego lub np. przepchnięciu jonu sodu przez synapsę jekiegoś neuronu nie mają żadnego konkretnego sensu, znaczenia z naszego poziomu interpretacji. Dopiero ileś tam setek czy tysięcy takich zdarzeń tworzy pewien "wzór", który ma sens, gdy patrzy sie na niego z wyższego poziomu organizacji informacji.

                                                    Myślenie plamą jest efektem braku świadomej kontroli nad poczynaniami wielu procesów, które "samowolnie" startują i znikają lub ze względu na inne czynniki są czasowo niedostępne do interpretacji. Wiele procesów zachodzi "cichcem", a Twoja świadomość zatrzymuje się na ich wynikach na chwilę, aż przeskoczy do innych aktualnie ważniejszych. Nie kontrolujesz pracy całego mózgu - wiele rzeczy robi się "po swojemu" i nawet nie masz na to bezpośredniego wpływu.
                        • kala.fior re: podświadomość 28.04.08, 22:55
                          Nie przeczytałem artykułu z Neuroscience (o $32 za dużo) ale w abstrakcie i
                          bezpośrednich cytatach nie ma słowa "podświadomość" a raczej "przygotowawcza
                          praca mózgu" i "nieświadoma decyzja".
                          To chyba dziennikarze dodali tu Freuda.

                          Ciekawe by było zobaczyć temporalne aspekty tej nieświadomej decyzji, czy
                          pierwsza próba dawała te same nieświadome "wyprzedzenia" co dziesiąta? Czy
                          delikwent nie uczył się i tym samym automatyzował swoje zachowanie?
                          A poza tym, dlaczego zakłada się ze nieświadomą decyzja nie może do pewnego
                          stopnia odzwierciedlać wolnej woli?
                          Osobiście lubię jabłka a nie ananasy, i bardzo możliwe, ze gdyby pokazywano mi
                          subliminalnie te dwa owoce to bym wybierał jabłka.
                          Nie ma wątpliwości co do mego wyboru w normalnych warunkach.

                          Mam nawet lepszy przykład.
                          Kiedyś kolega analizował logi komputera "tradera" (kobiety z londyńskiego bank).
                          Ta pani kupowała i sprzedawała za grube miliony dolarów podejmując decyzje w
                          ciągu około 200ms.
                          Opóźnienie od pokazanie ceny i uderzenia w guzik Buy/Sell było rzędu 200ms.
                          Sprawdzaliśmy to parę razy. 200ms to granica zauważania zmian, nasze lampy
                          migotają z tą częstotliwością (50 Hz) i my tego nie widzimy.

                          Nie ma wątpliwości ze była to nieświadoma i w pełni pożądana decyzja.

                          Czy "świadomość" jest niezbędną dla "wolnej woli" ?


                          • europitek Re: re: podświadomość 30.04.08, 03:10
                            Cytat:
                            > Nie ma wątpliwości ze była to nieświadoma i w pełni pożądana
                            > decyzja.

                            De facto to nie była decyzja, lecz jej wykonanie. Właściwa decyzja zapadła jeszcze przed zalogowaniem się do systemu lub nawet dzień wcześniej. Opóźnienie, które obserwowaliście było konsekwencją konieczności zidentyfikowania obrazu z monitora i porównania go z odpowiednim, już _gotowym_, wzorcem i po stwierdzeniu ich zgodności doszło do automatycznego wykonania.

                            Cytat:
                            > Czy "świadomość" jest niezbędną dla "wolnej woli" ?

                            Wszystko zależy od rozumienia obu tych terminów.
                            • kala.fior Re: re: podświadomość 30.04.08, 23:19
                              europitek napisał:

                              > De facto to nie była decyzja, lecz jej wykonanie. Właściwa decyzja >
                              zapadłajeszcze przed ...

                              Zgadzam się, dzięki za 'insight' ale nie na 100%, bo tak naprawdę trudno
                              określić kiedy właściwie zapadają te decyzje, nowa informacja, okazje i
                              zamówienia klientów pojawiają się cały czas i trader zmienia stale taktykę,
                              dopasowuje się.
                              To są sytuacje z masą różnych sprzężeń .

                              Ale wyraziłeś to o co mi chodziło, w teście założono (chyba) że zauważono
                              podjęcie decyzji, kiedy mogla to być tylko pierwsza faza jej egzekucji.


                              > Cytat:
                              > > Czy "świadomość" jest niezbędną dla "wolnej woli" ?
                              >
                              > Wszystko zależy od rozumienia obu tych terminów.

                              Oczywiście, w kontekście tego bardzo prostego testu można by zmieniać warunki
                              testu, dać więcej/mniej czasu do namysłu, nagradza lub straszyć i może by się
                              dało zrozumieć które wybory były naprawdę 'wolne'. szkopuł byłby gdyby subiekt
                              zawsze trzymał się tych samych wyborów.
                              I wtedy trzeba by zadecydować, nie ma lub jest 100% wolnej woli!

                              • europitek Re: re: podświadomość 01.05.08, 01:03
                                Cytat:
                                > Ale wyraziłeś to o co mi chodziło, w teście założono (chyba) że
                                > zauważono podjęcie decyzji, kiedy mogla to być tylko pierwsza faza
                                > jej egzekucji.

                                W tym wypadku (badania z artykułu) raczej nie był to początek wykonywania wcześniejszej decyzji, gdyż problem postawiony przed obiektem jest bardzo rozmyty (nieprecyzyjny). W przypadku tej "handlówki" jest to realizacja wyuczonych schematów, chyba że był to jej pierszy dzień w pracy. Poza tym ona musiała stosować krótkie cykle decyzyjne z niezależnych powodów, a ludzie z badania nie. Jej schemat decyzyjny mógł być bardzo rozbudowany o mnóstwo hipotetycznych zdarzeń i odpowiedzi na nie. Zmienność bodźców w jej przypadku może być pozorna, gdyż przerabiała już takie sytuacje wielokrotnie w przeszłośći lub "nałykała" się wiedzy od innych. Prawdopodobnie zapis jej reakcji byłby całkowicie inny, gdybyś ją wyrwał zza jej kompa i raptem posadził za inny np. na giełdzie owocowo-warzywnej gdzieś daleeeeko. W końcu po to się szkoli ludzi latami w wąskich specjalnościach, żeby byli dobrymi automatami decyzyjnymi, działającymi na "tempo: raz" ... i już zrobione.
                          • dalatata Re: re: podświadomość 30.04.08, 20:31
                            a chcecie ten artykul? ja chyba mam do niego dostep, wlasnie
                            sprawdzilem w bibliotece. jesli katalog nie klamie (a rzadko sie mu
                            zdarza, choc zdarza), to chyba moge go sciagnac. jak chcecie, to
                            powiedzcie.

                            Kala.fior musial przywalic - swiadomosc i wolna wola. masz jeszcze
                            jakies proste pytania? zeby nie marnowac postow na blahostki?

                            a tak powaznie, to, jak dla mnie, wolna wola jest konstruktem
                            spolecznym (nie ma wolnej woli bez pojecia bez swiata wartosci).bez
                            swiadomosci nie ma kulutry nie? to nie ma wolnej woli.

                            nastpene pytanie?
                            • kala.fior Re: re: podświadomość 30.04.08, 23:52
                              duże dzięki za propozycje, ale nie chcę Cię fatygować, mogę tez sam podejść, mam
                              pod bokiem bibliotekę uniwersytecka. poza tym, dyskusja ze znajomością źródła
                              jest po prostu oszukiwaniem :-)
                              [no bo gdyby taki Bonobo przeczytał i zrozumiał 'safety report' CERNu to byłoby
                              cicho i nudno!)))].

                              mówisz ze nie ma wolnej woli... Byłbym gotowy pójść na to gdyby nie parę
                              niepokojących faktów.
                              Czytałem niedawno opowiadania (wstrząsającej) chińskiego pisarz (nie pomne
                              nazwiska) z lat Rewolucji Kulturalnej, pisane oczywiscie do szuflady. Autor był
                              zwykłym studentem z przeciętnej rodziny ale jego proza, postawa moralna,
                              wewnętrzna wolność i pełne zrozumienie tego co się działo, dynamiki szczucia
                              ludzi na siebie samych, były niezwykle. skąd się bierze taki chiński Szalamow
                              czy Bukowski w jakiejś odległej prowincji, i na dodatek ryzykuje życiem spisując
                              swoje myśli.
                              Rzadko, ale zdarzają się ludzie idący pod prąd normy społecznej.
                              A może nie maja wyboru bo maja takie wartości ?
                              ..zagmatwałem się ..?
                              • dalatata Re: re: podświadomość 02.05.08, 00:00
                                zaden problem, mam dostep elektorniczny :-). nie musze isc do
                                bibloteki. tylko wstukkac haslo :-). oferta stoi.

                                ja powiedzialem ze nie ma wolnej woli? kucze nie pamietam co
                                powiedzialem :-), ale nie powiedzialbym ze nie ma wolnej woli. mysle
                                ze nie ma wolnej woli w 100 proc, to znaczy ona jest zawsze
                                uwarunkowana (no bo niby moge sie ubrac w damskie ciuchy jutro rano,
                                ale tego nie zrobie). co wiecej, nalezaloby ustalic co to jest ta
                                wolna wola, bo ja nie wiem tak dokladnie.
                                • kala.fior Re: re: podświadomość 02.05.08, 22:02
                                  ..aaa jeżeli to tylko taki elektroniczny szast-prast to z radością, dzięki...
                                  Czym jest i czy w ogóle jest ta wolna wola, mam coraz mniej mniej pewników, co
                                  jest dobrym znakiem! Zgadzam się z idea pewnego stopnia WW w decyzjach to
                                  wszystko nie jest takie czarno-białe.
                                  • dalatata Re: re: podświadomość 03.05.08, 12:09
                                    wieczorem sie zaloguje i sciagne i przesle.
                                    europitek tobie tez?
                                    • europitek Re: re: podświadomość 03.05.08, 15:22
                                      Chętnie, bo będę miał teraz trochę czasu na poczytanie. Wysyłaj na europitek@o2.pl - z góry dziękuję.
    • notmyself Zdrowy rozsądek badaczy to mit :) 17.04.08, 23:42
      Liczy się tylko ilość publikacji :)

      Człowiek każdego dnia podejmuje setki nieuświadomionych, aczkolwiek
      "przemyślanych", decyzji. Np. jadąc samochodem cały czas wprowadzamy poprawki do
      toru jazdy. Ile z nich sobie uświadamiamy? Pilot małego samolotu w każdej chwili
      podejmuje kilka niezależnych decyzji, których sobie zasadniczo nie uświadamia -
      ma trzy "stopnie swobody" a działać musi nie tylko na podstawie wzroku ale też
      błędnika i słuchu. Jeżeli teraz metodologie eksperymentu dobierzemy pod kątem
      takich decyzji, to i owszem okaże się że działamy nieświadomie. Tylko czego to
      dowodzi? Gdy Panowie neurolodzy zbadają proces decyzyjny Kasparowa przy partyjce
      szachów to wtedy będzie można rozmawiać. Tego jednak nie są w stanie zrobić, bo
      wiedza kończy się tu na anatomii, zgrubnym zmapowaniu ośrodków na obszary w
      mózgu i jako takiej znajomości biochemii/biofizyki neuronu. Natomiast w temacie
      zasadniczym, tj. w jaki sposób sieć prymitywnych komórek potrafi realizować tak
      wyrafinowane zadania i dlaczego komputerowe modele takich sieci nie potrafią
      realizować prawie niczego, kol. neurolodzy nie mają na razie nic do powiedzenia.
      Cóż - w średniowieczu w ramach eksperymentu badacz wychodził na drzewo, ew. na
      górę, i wnioskował, że ziemia jest płaska. Jaka metoda takie wnioski :)
      • 4g63 Re: Zdrowy rozsądek badaczy to mit :) 19.04.08, 17:12
        ale żeś dał, dobrze że ty nie wchodzisz na drzewo, bo chyba robisz to samo,
        stwierdzasz, że sieć prymitywnych komórek, - primo - nie obrażaj moich komórek,
        nie są prymitywne, twoje na pewno, co widać po poście, secundo - jak ty czegoś
        nie rozumiesz, to pewnie wytłumaczenie znajdujesz w duszy i bogu które na pewno
        istnieją, no bo jak może być inaczej.
        Ps. dla mnie nie ma niczego niezwykłego w tym że cały "system" tak funkcjonuje,
        już cywilizacja jest na poziomie, kiedy możemy to naśladować i to całkiem
        nieźle, zapewniam cię że niebawem powstaną inteligentne maszyny które wzory i
        sposób myślenia zaczerpną właśnie z wzorów i sposobów ludzkiego rozumowania. Nie
        ma w tym niczego niezwykłego, będzie to konsekwencją, a raczej ewolucją ludzi do
        maszyn które są mniej podatne na czynniki zewnętrzne.
        I powtarzam, nie ma w tym nic niezwykłego, to nie science fiction.
        • notmyself Re: Zdrowy rozsądek badaczy to mit :) 20.04.08, 17:43
          4g63 napisał:

          >
    • eeeee1 Świadoma decyzja to mit 18.04.08, 09:41
      jaki zwiazek ma wybor litery KTORA SIE LUBI z podejmowaniem decyzji
      i rozwazaniem wszystkich ZA I PRZECIW W PRZECIAGU 7 sec?

      cos mi sie wydaje, ze naukowcy nie badali zjawiska ktorym byli
      bezposrednio zainteresowani - typowy blednie zaprojektowany
      eksperyment, z ktorego wyciagnieto bledne wnioski;

      • dalatata Re: Świadoma decyzja to mit 18.04.08, 10:02
        ja bym tak daleko idacych wnioskow nie wysylal. ja nie czytalem
        artykulu, a jedynie to co napisala GW na jego temat. popularyzacja
        nauki jest very full of many zasadzkas.
    • mg2005 Re: Świadoma decyzja to mit 21.04.08, 08:50
      Początek artykułu sprzeczny z zakończeniem - przysłowiowa
      dziennikarska rzetelność...
      • dalatata Re: Świadoma decyzja to mit 21.04.08, 10:55
        zawsze mozna przeczytac oryginal. kiedys juz pisalem, za co zostalem
        okrzyczony, ze gazeta codzinna nie jest zrodlem najnowszej wiedzy
        naukowej. od tego jest rzeczony artykul. gazeta ma nieco przyblizyc
        tematyke, zazwyczaj rekami dziennikarza, ktory sie na sprawach zna
        niespecjalnie, bo jest dziennikarzem, a nie naukowcem. potem jeszcze
        to idzie do redaktora prowadzacego, ktory jeszcze wycina, bo miejsca
        brakuje i wychodzi poczwara, ktorej autor nie rozpoznaje.

        i sila rzeczy zatem te wszystkie artykuly sa uporszczeniem, sa pelne
        bledow. nierzetelnosc zaklada brak dobrej woli, czy pisanie po
        lebkach - watpie ze tak bylo. taka natura bestii - dzisiejszej nauki
        i z drugiej strony mediow.

        wiec zachecam do wyluzowania i ucieszenia sie z tego, ze wie Pan o
        tym artykule i jak sie chce Pan z nim zapoznac to Pan moze.
        • mg2005 Re: Świadoma decyzja to mit 21.04.08, 14:39
          Myślę, że nierzetelność polegała na próbie nagiecia faktów do
          założonej tezy...
          • dalatata Re: Świadoma decyzja to mit 21.04.08, 18:08
            rozumiem ze pan czytal artykul i na jego podstawie wyrobil sobie
            zdanie. i choc przeszedl ten tekst przez caly procs recenzyjny, to
            Pan mysli ze recenzenci nie zauwazyli takiego prostego bledu.

            bo wiekszosc krytyk ktore tu sie odbywaja wykraczja poza paradygmat
            artykulu i skupiaja sie np. na definicji procesu deczyzyjnego.

            Pan jednak zarzuca autorom szkolne bledy, a to moze jest jednak
            nieco przesadzone.
    • eridan Bardzo spłycona interpretacja GazWyb... 21.04.08, 09:31
      Która ma chyba na celu po raz kolejny udowodnienie starego
      twierdzenia relatywistów moralnych, że człowiek żadnej woli nie
      posiada, rządzą nim wyłącznie instynkty przetrwania i osobistej
      korzyści więc jakakolwiek praca nad własnym charakterem jest
      pozbawiona sensu, tudzież wszelkie gadki o moralności, Bogu i
      religii również w kontekście tego "odkrycia" nie mają znaczenia,
      zwłaszcza, że religia, moralność i tym podobne sprawy zakładają
      posiadanie wolnej woli i świadomości podejmowania właściwej, z
      punktu widzenia wyznawanych wartości, decyzji. Wniosek taki: hulaj
      dusza, piekła nie ma. W razie czego na usprawiedliwienie naszych
      czynów mamy taką oto odpowiedź: "To była podświadomość, nic innego
      nie dało się zrobić, decyzja już dawno zapadła, he,he".Pzdr
      • dalatata Re: Bardzo spłycona interpretacja GazWyb... 21.04.08, 10:51
        ja tego nie wyczytalem, ale habent sua fata libelli....
        • eridan Czy liczby mogą się podobać? 21.04.08, 13:04
          W liczbach nie ma nic do podobania się, chyba że są wydrukowane na
          papierze czerpanym, poprzedzone znakiem $ lub zł i wręczane nam w
          skórzanym neseserze, z urzejmym pozdrowieniem pana kasjera / pani
          kasjerki. Wtedy się podobają a świadomość decyzji o ich pobraniu
          jest zgodna z podświadmością. A sekundy czy milisekundy nie mają
          wtedy zbyt dużego znaczenia. Przynajmniej dla większości. Co tam
          badanie, jeśli w taki dzień poszerza się nam PERSPEKTYWA.
          • eridan No i nadinterpretacja, liczb nie było... 21.04.08, 13:13
            A jednak zagrała podświadomość. Przynajmniej u mnie, bom się
            pomylił pisząc o liczbach a nie o literach. Ale pytanko zasadne
            jest również na temat liter. Gdyby się zamiast nich pojawiły się
            jakieś bardziej aerodynamiczne, bardziej geometryczne kształty,
            mniej lub bardziej zbliżone do ideału, to wtedy może byłoby łatwiej
            interpretować zachowanie badanych.
    • zigzaur To zjawisko jest wykorzystywane przez: 21.04.08, 10:59
      - reklamę
      - marketing czyli tzw. "sztukę efektywnej sprzedaży"
      - agitację polityczną (np. kampanie wyborcze)
      - uwodzenie w celu seksualnym
      itd.
      • dalatata Re: To zjawisko jest wykorzystywane przez: 21.04.08, 11:02
        a ja mysle ze trudno byloby udowodnic dzialanie tego w reklamie,
        poza bardzo szczeoglnymi wypadkami
      • kala.fior Re: To zjawisko jest wykorzystywane przez: 21.04.08, 18:58
        zigzaur napisał:

        > ....
        > - uwodzenie w celu seksualnym
        > itd.

        Subliminalnie otwierasz i zamykasz rozporek ??? :-)
    • primum_non Świadoma decyzja to mit 21.04.08, 11:09
      Ludzie niedojrzali są "nad-chętnymi" marionetkami w rękach okularników
      +1 dioptria wywodzącymi się z kręgów biznesu i tylnych,hałasujących
      rzędów kin.Sama reklama opiera się na najgorszych wstydliwych
      instynktach,sadomasochiźmie,żeby nie schodziła przynajmniej do
      brudu.Trudno też jednak przesądzić,kto rządzi,dzieci,czy
      rodzice,zwierzęta,czy ludzie,faszyści czy inteligencja.Otwierając dzwi
      miałczącemu kotu wykonujemy jego polecenie,a sami też chcemy uniknąć
      zapaskudzenia mieszkania.Wielka sprawa odchodów.
    • kwaczynski Kiepski przedruk z Wired, oryginał artykułu tutaj 21.04.08, 11:45
      www.wired.com/science/discoveries/news/2008/04/mind_decision
      Nie wiem skąd się wzięła teoria że ktoś naciskał na litery, bo
      chodziło o przypadkowe naciśnięcie na klawisze lewa strzałka/prawa
      strzałka i to, że komputer wiedział do 7 sekund na przód, kiedy
      uczestnik badania naciśnie.
    • polsz 7 sekund wcześniej? 10 sekund później?? 21.04.08, 12:56
      a może chodziło o milisekundy?

      Testy IQ: www.iq-test.pl/?d=5087
      Nagrody za darmo: www.look4win.pl/rejestracja.php?polec=fredator
      www.cwiczzmaluszkiem.pl/gallery_view.php?type=photo&page=234&id=2867&from=gallery
    • boulihacker Świadoma decyzja to mit 21.04.08, 13:06
      Recenzenci "Nature" powinni zawsze przed wydaniem werdyktu sprawdzać komentarze
      na forum Gazety - tyle tu się wielkich umysłów wypowiada, aż żal nie skorzystać.
      • yoric Re: Świadoma decyzja to mit 21.04.08, 14:42
        > Recenzenci "Nature" powinni zawsze przed wydaniem werdyktu sprawdzać
        komentarze na forum Gazety

        Dobre :).
        A tu mamy trochę klasyki w temacie:

        en.wikipedia.org/wiki/Benjamin_Libet
        Pozdr
      • europitek Re: Świadoma decyzja to mit 26.04.08, 04:25
        Mnie się tak rozrósł, że od jakiegoś czasu muszę nosić watę w uszach, żeby się nie "wylewał" na brodę i kołnierzyk. Strasznie brudzi i potem trudno doprać.
    • faq co za idiotyczna interpretacja wyniku eksperymentu 21.04.08, 14:11
      potwierdzono jedynie oczywista rzecz, ze mozg musi najpierw przeprocesowac a potem cialo wykonuje polecenia
      • pawlonia Re: co za idiotyczna interpretacja wyniku ekspery 21.04.08, 15:26
        dokładnie! Autor artykułu oblał egzamin z metodologii nauki.

        Naukowcy odbierali pierwsze sygnały świadczące o zbliżającym się ruchu ręką
        nawet 7 sekund wcześniej, niż badanej osobie wydawało się, że postanowiła
        sięgnąć palcem do guzika!

        Skąd wiadomo kiedy badanej osobie zaczyna się coś "wydawać"?
        • yoric Re: co za idiotyczna interpretacja wyniku ekspery 21.04.08, 19:58
          No proszę, w takim razie - tak, jak pisze Boulihacker - powinieneś napisać do
          Nature i zwrócić uwagę edytorów pisma na tak oczywisty błąd :).
    • ozlem Świadoma decyzja to mit 21.04.08, 16:47
      Chyba tez nie bardzo - koncepcja podswiadomosci ma w sobie element
      wolnej woli, tyle ze decyzje podejmowane sa na podstawie danych do
      ktorych nie ma dostepu mozg racjonalny.

      My po prostu jestesmy zaprogramowani aby w danym dniu sobie
      podrzemac (a nie od razu wstac), wypic kawe a nie herbate i wlozyc
      bezowe spodnie... Mozemy sobie rozwazac rozne opcje, ale i tak w
      koncu wybierzemy te na ktora zostalismy zaprogramowani...
      Potwierdzeniem tego sa ludzie majacy zdolnosc jasnowidzenia - jezeli
      w dniu dzisiejszym mozna przewidziec co sie wydarzy za 2 lata to
      znaczy ze droga od dzisiaj do za 2 lata zostala dokladnie
      zaprogramowana bez mozliwosci jej zmiany
    • yoric Re: Świadoma decyzja to mit 21.04.08, 20:01
      Link do artykułu (płatny):

      www.nature.com/neuro/journal/vaop/ncurrent/abs/nn.2112.html;jsessionid=C06F348E1F4555DA713B7AF2DBD3223E
      Omówienie:
      idw-online.de/pages/de/news254676
      Linki wygrzebane nie przeze mnie, lecz w dyskusji na naszym forum:

      www.kognitywistyka.net/forum/viewtopic.php?p=3397#3397
      Pozdrowienia
      • europitek Re: Świadoma decyzja to mit 21.04.08, 23:42
        Co tam Panie w kognitywistyce słychać?
        Zaglądaj częściej w ten odludny kawałek Infokosmosu.
        Pozdrowienia
        • yoric Re: Świadoma decyzja to mit 22.04.08, 01:48
          Co słychać?

          Ano właśnie zastanawiamy się, jak traktować takie newsy z Gazety i podobnych źródeł:

          * możemy ignorować,
          * możemy wrzucać tylko linka, w ten sposób pozostając na gazetowym poziomie
          płytkiej pop-science (z naciskiem na 'pop'),
          * możemy zrobić solidne opracowanie, które będzie wymagać sporo pracy i które
          mało kto przeczyta.

          Moim zdaniem chyba najlepiej będzie przytoczenie tekstu z obudowaniem go w kilka
          linków oraz zasygnalizowanie tutaj (tj. na forum gazetowym), gdzie w naszym
          serwisie (tj. kognitywistyce) można poczytać więcej.

          Np. nasza dyskusja o "wolnej woli"

          www.kognitywistyka.net/forum/viewtopic.php?t=69
          • dalatata Re: Świadoma decyzja to mit 22.04.08, 10:03
            napietnowac!!
            • europitek Re: Świadoma decyzja to mit 22.04.08, 23:53
              dalatata napisał:

              > napietnowac!!

              Tak jest - piętnem pochwały.
              Wiem, że Ci się nie podoba to co przeczytałeś, ale może warto trochę z nimi o tym porozmawiać? Może zamiast "karać" da się "wychować"? (To oczywiśćie "podpucha", żeby trochę pogardłować na ten temat).
              • dalatata Re: Świadoma decyzja to mit 23.04.08, 00:29
                ale ja juz o tym pisalem pare razy.

                krytykowanie gazety za to, ze nie pisze 'tak jak jest naprawde' nie
                ma sensu. to tak jak pojsc do gimnazjum i zarzucic nauczycielowi ze
                nie uczy fizyki na odpowiednim poziomie. no nie uczy,bo nie moze.

                rowniez gazeta nie moze.nie moze bo dziennikarz nie jest fizykiem,
                fizjologiem, socjologiem itd itd...po drugie dlatego, bo gazeta to
                inny gatunek komunikacyjny. gazeta codzienna po co innego pisze. ona
                ma nam zwrocic na cos uwage, ewentualnie zainsteresowac czyms,
                zebysmy sobie poszukali. i ma inny, by tak rzec 'rezim prawdy'.
                wszak to nie jest tak ze jest jedno kryterium prawdziwosci, zawsze i
                niezmienne. i gazeta ma inne niz Nature. w przeciwnym wypadku
                zamieszczaliby podobne teksty.

                i niespecjalnie jest do czego wychowywac, nie ma sensu tez zarzucac
                gazecie ze jest nierzetelna naukowo, ze nie jest wystarczajaco
                doglebna itd itd. bo to nie ma sensu.

                a skutki spoleczne tego, ze ktos nie do konca zrozumie neurologincze
                podsawy decyzji i nie bezdie potrafic skrytykwoac omawianego
                artykulu, ani nawet nie bedzie potrafic go sesnownie opowiedziec sa
                raczej dosc minimalne i jak dla mnie tak ogolnie nie ma o co kopii
                kruszyc.
    • ziutek-kowalski Swiadoma decyzja motlochu GW to bzdura 03.05.08, 15:44
      Przeciez wiadomo , ze ateistyczny motloch GW nie podejmuje nigdy
      zadnych samodzielnych decyzji. Jak Mocznik zdecyduje tak atolski
      motloch glosuje. ha,ha,ha,ha,ha
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka