toja3003
13.05.08, 10:27
Inny bank. Chcę podjąć pieniądze, suma niewielka, mogę z bankomatu
ale zapomniałem pinu (straszne!). Zdarza się, choć poprzedniego
dnia „szalałem” na moim koncie w internecie. Komputer nie robił
problemów (pin miałem na kartce). Czujna panienka z okienka robi.
Podejrzliwie ogląda mój dokument tożsamości (jest całkowicie w
porządku), wypytuje o nazwisko panieńskie matki i zadaje parę innych
pytań. Niby zdaję ten egzamin, mam nawet ostatni wyciąg z konta a
jednak pieniędzy nie chce mi wypłacić. Dlaczego? Bo „u nich w bazie
danych jest błąd w moich danych osobistych i ona musi wyjaśnić to z
centralą”. Proponuję żeby wypłaciła pieniądze i sobie potem te błędy
uregulowała. Nie chce. Mam przyjść następnego dnia. Nie pytam czy
pożyczy mi 10 złotych na bar mleczny, idę kawałek dalej do innej
filii banku, od wejścia ”gram” lekko roztragnionego ale budzącego
100% zaufanie sympatycznego klienta, rozbrajająco zagajam na temat
wypłaty, wykładam na ladę wszelkie kwity, karty, dokumenty
tożsamości, jakie mogą mieć cokolwiek wspólnego z jakąkolwiek
bankowością tudzież moją osobą. Robi wrażenie. Dostaję kasę. Ale czy
to jest metoda? To już wolę pogadać sobie z komputerem. Niechby i z
awatarem albo robotem.
To kiedy wreszcie będzie jakaś głupia maszynka żeby mi chociaż
podłogę odkurzyła w mieszkaniu? Bo na razie to tylko od lat
obietnice a inżynierowie g... robią.