Dodaj do ulubionych

Czy w Polsce można zrobić karierę w nauce?

    • Gość: dr Re: Czy w Polsce można zrobić karierę w nauce? IP: *.net.europe.agilent.com 22.09.03, 11:27
      Odpowiedz brzmi: nie. Chyba ze w tzw. nauce polskiej. Przykladem
      sa panowie z Nenckiego (kreta sciezka do kariery lokalnej).
      Artykul jest stekiem banlow. Tylko Grabski i Hertman maja cos do
      powiedzenia.
      • Gość: jw FRUSTRACI I NIEUDACZNICY?a kariery IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 22.09.03, 11:49
        Nie czuje się ani frustratem ani nieudacznikiem. Takiej kariery jak niektórzy
        rektorzy , dziekani czy profesorowie UJ , PAN ( i nie tylko UJ czy PAN) nigdy
        nie chialem zrobic i to mi się udało. Nigdy nie chialem byc takim nie-
        frustratem i takim nie-nieudanicznikiem, który nie widzi co sie wokół niego
        dzieje i widzieć nie chce. Stąd też to co robie publikuje na stronie www.geo-
        jwieczorek.ans.pl a co widze na stronie www.jwieczorek.ans.pl i
        www.naukowcy.republika.pl
        Ilośc pieniedzy uzyskanych na 'badania' nie jest dla mnie miara sukcesu ( sam
        nie otrzymuje żadnych a mimo to badam i publikuję i tego nie ukrywam) ani też
        mozliwość wyjazdow na konferencje ( na wczasy rozdzinne na okolicznośc
        sympozjow) tak jak to czyni niemala liczbna nie-frustratow i nie -
        nieudacznikow których na takich wczasach na koszt podatnika (miara sukcesu)
        czasem spotykam.
        Mozliwość robienia takiej 'kariery' jest dla mnie nie do przyjęcia. Ujawniam
        zatem przekręty i podobnie jak inni 'nieudacznicy' i 'frustraci' piszący to co
        jest tak naprawde w nauce i edukacji w Polsce jestem objety ostracyzmem
        srodowisk karierowych (w tym wybitnych 'autorytetow' moralnych i naukowcych) .
        Nie zapisuje na swoje konto osiągnięc innych stad głeboko współczuję
        najwyższym parametrycznie' profesorom' , ktorzy tak czynią z moją
        dzialalnością i cieszą się uznaniem innych nie-frustratow i nie-
        nieudacznikow.itd itp. Mam jasność, że mogłbym zrobic wielokrotnie więcej ale
        srodowisko 'naukowe' 'edukacyjne' Polski tego nie chce.
        Nie znam takich co przestrzegaja zasad etycznych, dobrych obyczajów, kodeksów
        wartości i utrzymali się jeszcze na etatach w placowkach naukowych czy
        edukacyjnych w Polsce. Chetnie bym takich poznał. Kontakt: jwieczorek@ans.pl

    • Gość: Zenobiusz Re: Czy w Polsce można zrobić karierę w nauce? IP: *.hrz.uni-kassel.de 23.09.03, 08:40
      W calej polskiej nauce, ale nie tylko polskiej jest duzo ludzi ambitnie
      chorych.Najdziwniejsze do zaakceptowania jest to, ze czesto im wiekszy matolek
      tym bardziej ambitny, no a jesli ma przy tym odrobine wladzy ( wystarczy , ze
      kilku studentow) potrafi zycie zmienic w pieklo. Mowi sie o naukowcach ze to
      elita intelektualna. Pewnie wielu z nich jest na poziomie, niemniej jednak
      sredni poziom jest oplakany. Utopili by cie w szklance wody, a takiej zawisci
      nie widzialem nigdzie indziej (o publikacje,o miejsce w publikacji!!!, o
      wystapienia). Mlody czlowiek ma male szanse na przebicie, bo gdy jego szef
      jeszcze sie nie habilitowal mimo, ze emerutura na karku, zrobi wszystko aby
      jego podwladni go nie przeskoczyli. Towarzstwo wzajemnej adoracji. Dobrze sie
      podczepic i lecimy. Do 33 doktorat, do 45 habilitacja a pozniej jak z bicza
      strzelil 65 i juz profesor. Tylko czy to o to chodzi? Jak sie czuje 35latek
      spotykajacy na konferencji 27 Pania Profesor z Kanady???
      Nie czytalem wszystkich listow, ale wydaje mi sie ze nie zauwazylem sprawy
      pieniedzy. Doktoranci ze studiow technicznych nie moga narzekac. Jest wiele
      mozliwosci dorobienia w grantach (oczywiscie jesli sie postawilo na dobrego
      konia). Ale czy te granty czemus sluza? Czy w 99% nie sa tylko po to aby
      wyciagnac pieniadze? Czy nie ''bada'' sie u nas ponownie tego co ktos juz na
      zachodzie zrobil? Lacznie z jawnym kopiowaniem zachodnich wnoskow badawczych!!!
      Ciesze sie ze jest to juz za mna. Mam wstret na slowo nauka, mimo, ze sam tez
      zrobilem doktorat. Ale w chwili gdy osmielilem sie miec wlasne
      zdanie ''skonczyly sie laski''(nagrody, granty itp). Wyjechalem,pracuje poza
      nauka, zarabiam moze mniej nawet niz w Polsce, ale jestem dumny: rano moge
      sobie bez obaw patrzec prosto w oczy przy goleniu. A sadze, ze kilka osob z
      mojego powodu nie ma tego luksusu...lub tez byli tylko matolkami.
    • Gość: as31 Baardzo to dziwne,że młode naukowe mózgi, biorą IP: 194.181.190.* 23.09.03, 18:41
      ce udział w tej burzy (mózgów) nie rozumieją same z siebie, że pozbawiają swoje
      wypowiedzi znacznej części treści informacyjnej (albo nawet:sensu), jeśli ine
      uzupełniają tych wypowiedzi o informację, jakąż to dziedzinę uprawiają,
      np.:"antropologia","chemia organiczna"; na etapie doktoryzacji występuje już
      specjalizacja, więc mogłoby też być:"biologia-pantofelki" lub "nauki sportowe -
      gra w palanta", nawet. Dla sprawiedliwości: niektórzy się przyznają do swojej
      dyscypliny, bez bicia.
      Pozdrawiam
      as31
      Ekonomia (niestety, nie uprawiana naukowo - błąd młodości)
      • Gość: jw ZAPRASZAM DO CYRKU NAUKOWEGO IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 23.09.03, 19:30
        Warto dyskusję kontynuowac w Polskim Cyrku Naukowym www.naukowcy.republika.pl
    • Gość: ali Re: Czy w Polsce można zrobić karierę w nauce? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 12:03
      Według mnie otrzymanie tytułu doktora to tak jak łyknięcie wiedzy z górnej
      półki. Chcę zrobić doktorat, ale traktuję to tak, jak zdobycie wyższej formy
      wtajemniczenia.
      Tytuł magistra jest teraz bardzo powszechny i teoretycznie łatwy do uzyskania,
      co dzieje się za sprawą studiów zaocznych. Nie mówię tu, że studia zaoczne są
      złe, ale wprowadzają element masowości tytułu magistra w życiu codziennym. Masa
      ludzi uczęszcza na studia zaoczne tylko w celu uzyskania "kwitu"
      potwierdzającego ich wiedzę, która bardzo często jest wątpliwa.
      Czasami boli mnie to, że na rynku pracy tacy "magistrowie" są postrzegani na
      tym samym poziomie co ci po studiach dziennych, chociaż wiem, że dyskusja na
      ten temat będzie ogromna. Jednak chodzi mi o wykształcenie, nie szanse na rynku
      pracy. Dlatego uzyskanie tytułu doktora jest formą przewagi nad magistrami z
      zaocznych, których ambicje ani możliwości ponad to nie wykraczają...

    • Gość: olomanolo Pensja profesora w Polsce a doktoranta w Niemczech IP: 134.76.132.* 24.09.03, 15:15
      Profesor w Polsce otrzymuje 4878 PLN brutto (dane z przed kilku miesiecy z
      Polityki, a doktorant w Niemczech 1600 Euro brutto, co daje 900 Euro na
      reke :).
      Ale powiem przewrotnie, ze przynajmniej jesli chodzi o nauki biologiczno-
      medyczne uwazam ze pensje polskich profesorow sa absolunie zawyzone. Pod
      wzgledem cytowan Polska biologia, genetyka i nauki kliniczne zajmuja miejsa
      miedziy 22 a 26. Dane z przed kilku lat.
      Co to oznacza? To ze te nauki nie sa w Polsce zasadniczo uprawiane.
      Polska fizyka w tym badaniu zajela 7 albo 8 miejsce, chemia 11.
      Prosze sie zastanowic jakie powinno byc miejsce Polskiej nauki w swiecie. Przed
      nami napewno powinna byc grupa krajow G7, Rosja, Chiny, Indje a potem????
      Uwzledniajac liczebnosc, budzet, TRADYCJE uniwersytecka to juz zaczyna byc
      ciezko.. Zajmowanie miejsc nizej niz 20-te w obojetnej dziedzinie powinno
      oznaczac lokaut tej dziedziny. Jej zamkniecie. NA nauki biologiczne, genetyke a
      przedewszystkim nauki kliczne ida naprawde wymierne srodki. To sa duze
      pieniadze. Sa to pieniadze wyrzucane w bloto. Albo sie cos robi, albo nie.
      Udawanie ze sie "niby robi nauke" jest pozbawione sensu.
      Nie wiem jaka jest liczba lekow zarejestrowanych po wojnie na swiecie, ale na
      pewno to sa tysiace. Ile z nich odkryto w Polsce?
      Dotychczys poznano strukture i funkcje okolo 10 000 bialek (u czlowieka) ile z
      tych oznaczen, odkryc dokonano w Polsce? Zaznaczam nie na postdoku za granica
      tylko w Polsce. W obu przypadkach podejzewam ze liczba wynosi "0". Glowy nie
      dam sobie uciac, ale na tyle na ile mi wiadomo tak to jest.

      Jak sie zapewnie domyslacie, jestem przedstawicielem nauk biologiczno-
      medycznych. Co mozna poradzc mlodym ludziom?
      IDZCIE NA FIZYKE LUB CHEMIE!
      Jesli sie chce uprawiac Nauke, to musi sie na poczatku kariery uczyc u
      conajmniej b. dobrego profesora. Inaczej jest sie skonczonym. Skoro nawet na
      takim uniwersytecie jak UJ na Biologii jest zaledwie JEDEN swiatowy profesor,
      A. Koj, ktory jest czesciej cytowany (ponad 1800 razy) niz wszyscy profesorowie
      Nauk Biologicznych razem wzieci, to o czym my mowimy?

      Zatem czy mozna zrobic kariere w nauce w Polsce?
      A czy Polska ma Nauke?
      Skoro w fizyce jest tak dobrze, to gdyby przeniesc fundusze z biologii i
      medycyny do tej dziedziny, prawdopodobnie Polska bylaby o 2 kolejne miejsca
      wyzej, a to oznaczaloby ze przynajmniej w jednej dziedzinie jestesmy swiatowa
      potenga. Chemia w pierwszej dziesiatce bylaby tez pieknym wynikiem. Ale to
      wlasnie Biologia i medycyna zjadaja najwieksza liczbe funduszy nie dajac nic w
      zamian.

      Generalnie wiekszosc dzien nauki w Polsce jest uprawiana na zalosnym poziomie.
      Kariera w nauce to odkrycia. Nie tytuly, nie pieniadze, a odkrycia, poznawanie
      prawdy, czasem malej czasem donioslej. Skoro mamy w Polsce kadre jaka mamy, to
      nie oszukujmy mlodziezy.

      Dziekuje bardzo.

      olo
      • Gość: olomanolo Sprostowanie IP: 134.76.132.* 24.09.03, 16:34
        Profesor Koj A, 2709 cytowan. Przepraszam za niescislosc.

        Olo
      • Gość: jw Re: Pensja profesora w Polsce a doktoranta w Niem IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 24.09.03, 19:38
        A ilu aktywnych pracowników A. Koj wykonczył na mocy 'prawa' stanu wojennego?
        Czy 1000 a nawet 10 000 cytowań jest ważniejsze niz wykończenie chocby jednego
        czlowieka? Ile by było cytowań polskich gdyby innych Koj nie wykończył ? Aby
        oceniać wklad kogos do nauki trzeba patrzeć kompleksowo. Jesli ktos prawde
        niszczy to nie mozna twierdzić, ze poszukuje prawdy nawet jesli ma tysiące
        cytowań. Jeśli mowienie prawdy A.Koj uważał za zagrożenie dla UJ to chyba
        poszukiwaczem prawdy nie był. Jeśli aresztował zgodne z prawdą ale niekorzystne
        dla UJ dokumenty to chyba lamal elementarne zasady etyki. Tak sądzę. Niestety
        nie ma pomiarów ilości wykonczonych aktywnych pracownikow przez feudałów
        stojących ponad prawem. Nie mozna o tym pisać. Takich Kojow jest więcej, także
        na UJ.
        • Gość: olomanolo Drogi jw IP: 134.76.132.* 25.09.03, 16:37
          Cuz, naajwyrazniej nalezysz do tych co zostali pokzywdzeni przez A. Koja. Nie
          jestem wstanie tego osadzic. Moja kariera zostala tez zniszczona, prawie
          zniszczona, tzn. cuz, profem juz napewno nie bede, bo zbyt wiele lat stracilem
          na udrece z moim doktoratem. Zablokowano mnie.
          Generalnie dotkneles esensji "polskiej nauki". Gdyz polscy profesorowie bedac
          generalnie (poza wyjatkami) kompeltnymi miernotami, w czym celuje Krakowska AM
          (procz 3 wielkich proesorow - reszta to dno), miast nauka zajmuja sie
          rozgrywkami personalnymi, niszczeniem ludzi, aferami, podjazdami, tworzeniem
          frakcji itd itp. Temu procederowi poswiecaja 95% swojego czasu. Niech tylko
          pojawi sie ktos, ktoremu "cos" sie chce, a nie jest zienciem, synem, corka,
          wnukiem..... marny jego los..

          Niemniej, niezaleznie od tego czy prof. A. Koj byl etyczny czy nie jest jednym
          z nielicznych rozpoznawalnych na swiecie polskich biochemikow. Na CMUJ jest
          jeszcze 3 wiekich i znanych. Nie wiem, co Cuie spotkalo, ja sam wiele
          wycierpialem, ale tu rozmawiamy o sprawach fundamentalnych. O nauce. Niech
          nawet beda swiniami, ale byleby umieli uprawiac nauke.

          PS. Akurat studiowalem kiedys na IBM-ie i jakos nic nie obilo mi sie o uszy.
          Ludzie mieli mu to czy tamto za zle, ale zeby byl swinia to nie slyszalem.
          Sadze ze jestem obiektywny, bo mnie nawet ualowal na pierwszym terminie :).

          olo
          • Gość: jw Re: Drogi jw IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 26.09.03, 09:19
            To co piszesz na poczatku to O.K ( z wyjątkiem 'cuz') ale to co o Koju to nie.
            Nie wiem czy jest rozpoznawalny bo świata biochemii nie znam Trofim Lysenko
            byl i jest rozpoznawalny a jego bilans w nauce jest poniżej zera. Czy bilans
            Koja jest powyżej zera to należałoby zbadać, ale trzeba by miec dostęp do akt,
            ktorych najpierw on a potem jego następcy zamknęli lub zniszczyli. To nie
            swiadczy o postawie naukowej, wręcz przeciwnie.Sprawy etyczne sa zasadnicze w
            ocenie naukowej.
            Ja w swojej dziedzinie jestem za granicami rozpoznawalny mimo skazania mnie
            przez Koja & co na smierć naukową i okreslenie potrójnym zerem (nawet Miller
            ich nie był w stanie przebić). Jesli ktos skazywal na smierć (naukową) na
            podstawie 'prawa' jaruzelskiego to to powinno byc uwiecznione nie tylko na
            tablicach w UJ, ale i poza. Ale nie jest. Jesli się te rzeczy ukryje dobrze
            pod grubym dywanem to oczywiście nic nie slychać, ale inni powtarzaja
            dyrdymały, ze jak nic nie słyszeli to jest wszystko w porządku.Taki jest
            poziom 'logiki' uczonych polskich i ich wychowankow.
            • Gość: olomanolo Re: Drogi jw IP: 134.76.132.* 26.09.03, 11:18
              Hmm widze ze wielkie sa Twoje rany. Skoro byles jego pracownikiem, pewno wiesz,
              ze prof Koj jest odkrywca lub wspolodkrywca IL-6. Byla to zrezsta pierwsza
              dokladnie opisana interleukina. O donioslosci tego odkrycia nie musimy
              dyskutowac. Zatem porowniania do "Lysenki" sa jednak niewlasciwe. Jako
              czlowieka, Go nie znam i nie osmielam sie dyskutowac na ten temat.

              Niemniej podziwiam, ze sie podniosles. Ja coprawda walcze, ale chyba zbyt wiele
              lat stracilem.

              Powodzenia

              olo
              • Gość: jw Re: Drogi jw IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 26.09.03, 13:09
                Nie porównuję go do Lysenki Chodziło mi tylko o to, ze sama 'rozpoznawalność'
                nie jest wystarczającą cechą wielkości uczonego , i nic więcej.
      • dyplomata Groch z kapusta 24.09.03, 19:39
        Gość portalu: olomanolo napisał(a):

        > Profesor w Polsce otrzymuje 4878 PLN brutto (dane z przed kilku miesiecy z
        > Polityki, a doktorant w Niemczech 1600 Euro brutto, co daje 900 Euro na
        > reke :).

        Ale dlaczego nie odnosisz tych liczb do poziomu PKB na glowe? Jezeli
        poziom ten w Niemczech jest 6x wiekszy to przeciez place musz byc o
        tyle wyzsze.

        Czy tez uwazasz ze poziom plac naukowcow w Polsce powinien byc taki jak
        w Niemczech????

        Rowniez twoje wywody statystyczne odnosnie nauki sa bez sensu bo nie biora
        pod uwage poziomu rozwoju. Przeskalowujac na poziom PKB i nakladow na nauke
        otyrzmujemy calkiem przyzwoity wynik.
        • Gość: jantsp Re: Czy w Polsce można zrobić karierę w nauce? IP: *.ibch.poznan.pl 24.09.03, 22:18
          odpowiedz na pytanie z tytulu jest w GW (ja wysiadam z tego cyrku):

          www1.gazeta.pl/nauka/1,34148,1682832.html
          Potrzeba sprawiedliwości jest cechą uniwersalną dla wszystkich ludzi. Ale czy
          jest domeną jedynie Homo sapiens? Po raz pierwszy wykazaliśmy eksperymentalnie,
          że przejawiają ją także małpy naczelne - twierdzą naukowcy z amerykańskiego
          Emory University.



          Skąd przyszło im do głowy, by zbadać małpią sprawiedliwość? Przez analogię do
          zachowań społeczności ludzkich. Badacze założyli, że podczas ewolucji życia we
          wspólnocie nasi przodkowie uczyli się porównywania nakładów pracy i
          odpowiedniego podziału zysków wszystkich członków grupy. Ale ludzie nie są
          jedynymi zwierzętami, które potrafią ze sobą współpracować. Dlatego poczucie
          sprawiedliwości może nie być tylko naszą specjalnością.

          Badacze z Emory University opisują w najnowszym "Nature" wyniki badań kapucynek
          czubatych - niewielkich małp żyjących w licznych stadach w tropikalnych lasach
          Ameryki Południowej.
        • Gość: olomanolo Wybacz dyplomato ale nie masz pojecia IP: 134.76.132.* 25.09.03, 16:26
          jesli chodzi o nauki biologiczne.
          W Fizyce jak napisalem jestesmy wysmienici, w chemi bardzo dobrzy.
          Natomiast aktualnie Biologia, a zwlaszcza genetyka oraz nauki medyczne wioda
          prym wsrod nauk przyrodniczych. Najgenialniejsi licealisci 80 lat temu szli na
          fizyke lub matematyke (lub na inzynierow:) teraz wala drzwiami i oknami na
          biotechnologie.
          W Polsce poprostu nie ma tradycji uprawiania nauk medycznych i biologicznych.
          Medycyne zabil 68 rok i obsadzenie niemal wszystkich katedr przez UB-kow. W
          bilogii dlaczego tak jest? Nie wiem.
          Moj niemiecki profeor dysponuje budzetem ok 400 tysiecy Euro rocznie. Ponad
          polowa z tych pieniedzy idzie na dodatkowe etaty, czyli zostaje jakies 150
          tysiecy. To jest budzet z ktorego kozysty ponad 20 osob pracujacych naukowo w
          moim labie. tak naprawde na osobe wychodzi ok 5 tys euro roczne. I wisz co? RTa
          gruüa w ostatnich 5 latach wydala ponad 20 publikacji w czasopismach naukowych
          po wyzej 3,5 IP. Znam przyklad grupy badawczej w Polsce ktora dostala grant 1
          MNL PLN na 3 lata. WIesz ile publikacji wyskrobali??? he he he Z E R O!!!

          Pozdrawiam!

          PS. Aha w kroejs wypowiedzi, mowiles aby nie porownywac sie z najlepszymi
          uniwersytetami w USA. Sluze, moj kolega zadal sobie trod porownania dorobku w
          ostatich 10-ciu latach bardzo przzecietnego uni. na ktorym byl (nie pomne nawet
          nazwy) a calej polskiej nauki. Porownal kilkadziesiat dziedzin, w kategorii
          (liczba publikacji oraz liczba cytowan). Jego uniwersytet zatrudnial 5 Tys
          postdokow. W zadnej dziedzinie liczba prac opublikowanych przez ten amerykanski
          uni. nie byla mniejsza niz maksymalnie 50% polskich publikacji. Czyli jesli
          przykladowo Polska w Neurobiologii miala 100 to ten jeden uniwersytet mial nie
          mniej niz 50. W liczbie cytowan, bili polske jako calosc w kazdej dziedzinie.


        • Gość: Pawelek Re: Groch z kapusta IP: *.mhg.edu 25.09.03, 16:27
          Moze nalezaloby raczej wyrazac naklady naukowe jako procent PKB? Jak mamy sie
          w porownaniu z Czechami, Slowakami, Wegrami? Logiki!!!
          • dyplomata Porownywanie 29.09.03, 09:03
            Gość portalu: Pawelek napisał(a):

            > Moze nalezaloby raczej wyrazac naklady naukowe jako procent PKB? Jak mamy
            >sie w porownaniu z Czechami, Slowakami, Wegrami? Logiki!!!

            Doskonale!!! Porownywac z demoludami a nie z USA Ivy league.

            Jak wypadnie porownanie? Calkiem OK. SZCZEGOLNIE jesli sie wezmie pod
            uwage ze kraje takie jakie Wegry i Czechy jechaly w ostatnich latach na
            kolosalnych deficytach budzetowych i teraz beda musialu ostro obcinac
            wydatki.
            • Gość: jarek Re: Porownywanie IP: *.iimcb.gov.pl 29.09.03, 14:32
              Drogi Dyplomato, Jestes niepoprawny! Poniewaz wiesz, ze porownanie z Czechami i Wegrami nie wypadnie dla nas w tej chwili najlepiej to kazesz nam z gory
              doliczyc poprawke na ich ciecia budzetowe w przyszlosci. A Nasz Deficyt Budzetowy to pies??? I skad on sie wzial ? Z nieumiarkowanych wydatkow na Nauke i
              Edukacje? Pozdrawiam
              • Gość: Pawelek Re: Porownywanie IP: *.mhg.edu 29.09.03, 18:40
                Oczywiscie, nalezaloby zaczac od likwidacji wszystkich placowek zajmujacych
                sie naukami humanistycznymi, bo polskie kregi dyplomatyczno-polityczne
                najmniej rozumieja wlasnie takie dziwactwa, zas doktorzy filozofii mogliby w
                ludzie wzbudzac oniesmielenie... Potem zamkniemy instytuty matematyczne,
                fizyczne i chemiczne, bo nasz wesoly ludek konsumentow zle sie sie czuje w
                obecnosci matematykow (mialem kiedys w rodzinie doktora matematyki i
                filozofii, ktory w latach piecdziesiatych strugal w biurze olowki). Biologia?
                Ta nauka o kwiatkach tez nie jest nikomu potrzebna! Medycyna? Lud nasz juz
                dobrze wie, ze lepiej leczyc sie u zielarzy i bioenergoterapeutow...

                Zaoszczedzone w ten sposob pieniadze pozwola na zapchanie dziury budzetowej,
                podwyzki plac w gornictwie oraz inwestycje w powierzchnie biurowe, co wreszcie
                doprowadzi do ekonomicznego cudu nad Wisla. Przyszlosc przed nami swietlana!
              • dyplomata Sprawdz liczby 30.09.03, 11:14
                Gość portalu: jarek napisał(a):

                > Drogi Dyplomato, Jestes niepoprawny! Poniewaz wiesz, ze porownanie z
                >Czechami i Wegrami nie wypadnie dla nas w tej chwili najlepiej to kazesz nam
                >z gory doliczyc poprawke na ich ciecia budzetowe w przyszlosci.

                Nie wiesz o czym mowisz, sprawdz dane na temat ich deficytu (od kilku
                lat jada na 8-10% PKB, to sa liczby w Polsce nie do pomyslenia, i
                dlatego jest u nich tak 'dobrze').

                >A Nasz Deficyt Budzet
                > owy to pies??? I skad on sie wzial ? Z nieumiarkowanych wydatkow na Nauke
                >i Edukacje? Pozdrawiam

                Polski deficyt oczywiscie jest wynikiem rozdrapywania kasy przez interesy
                grupowe.

                Wprawdzie wydatki na nauke stanowia mala pozycje ale budzecie na przyszly
                rok przewidziano 25% wzrostu. Naukowcy sa zadowoleni a z punktu widzenia
                calosci to absurd. I tak jest wszedzie.
                • Gość: jarek O.K. Sprawdzam IP: *.iimcb.gov.pl 01.10.03, 17:15
                  Drogi Dyplomato,
                  No jasne , ze nie wiem o czym mowie. Przeciez ustalono to juz dawno w Gazecie, ze Polska odniosla sukces a Wegry i Czechy nie bo sie nie sluchaly Balcerowicza
                  '/".
                  Podaje Ci zestawienie liczone dla wszystkich trzech krajow wedlug zblizonej metodologii. Bo jak zapewne wiesz deficyt mozna liczyc rozmaicie (Casus Kolodki).
                  Niemniej wiele zrodel podaje obecny deficyt budzetowy Polski na poziomie okolo 6%, ignorujac oficjalne zabawy Polakow z nieliczeniem ZUS-u, doliczaniem rezerwy
                  walutowej NBP i.t.p.

                  Deficyt

                  1998 Wegry 4,6%, Czechy 2,4%, Polska , 3,4%
                  1999 Wegry 3,7%, Czechy 2,8%, Polska , 3,7,%
                  2000 Wegry 3,4%, Czechy 4,4%, Polska , 4,6%
                  2001 Wegry 3,2%, Czechy 7,5%, Polska , 5,9%
                  2002 Wegry 3,0%, Czechy 9,0%, Polska , 6,4%

                  Dlug publiczny Polski (rok 2001) szacowano na 40 % PKB
                  Dlug publiczny Republiki Czeskiej (rok 2001) szacowano na 13,9 %

                  Tak, ze nie ma chyba miedzy naszymi krajami takiej przepasci jaka Ty sugerujesz. Co do opisywanego przez Ciebie wzrostu nakladow na Nauke (rujnujacego Urode
                  Makroekonomiczna Naszego Kraju '/") to Ty chyba nie wiesz o czym mowisz.

                  Pozdrawiam,

    • Gość: Carmen Sandiego Ja sie z tego cyrku wypisuje ! IP: *.proxy.aol.com 26.09.03, 00:41

      Wielu bylo rozmowcow przede mna i powtarza sie wciaz jeden watek – publikacje.
      Kto ile ma. Przynam z przykroscia ze juz dawno nie slyszalam w srodowisku
      naukowym dyskusji na jakikolwiek naukowy temat, wszyscy i wszedzie dyskutuja
      publikacje. Nic innego nikogo nie obchodzi. I nie dziwota bo za tym idzie kasa.

      Ocenia sie nauke po ILOSCI publikacji. Przyslo mi zatem do glowy ze taki
      Mickiewicz to jest pisarzem tandetnym w porownaniu do takiego Dobraczynskiego.
      Oczywiscie pisarka kryminalow Chmielewska jest lepsza niz Szymborska. To jest
      kryterium ilosci publikacji. A moze w muzyce, takie „ich troje” to niebo
      wiecej niz nieprzymierzajac Chopin, jak jeszcze nie to juz niedlugo. Wsrod
      malarzy sprawa jeszcze prostsza, Duda-Gracz to arcymistrz przy takim Rembrancie
      z jego zaledwie dwudzietokilkoma obrazami, alternatywnie malarzy mozna mierzyc
      metrazem kwadratowym obrazow. To oczywiscie komedia, ale nikt takiej samej
      komedii nie chce dostrzec w nauce. Bezsens bije po oczach ale jak widac nie
      wszystkich.

      Kontrargument bedzie taki, ze publikacjie tak jak demokracja, system moze nie
      najlepszy ale lepszego nie wymyslono. Tu lezy pies pogrzebany we wspolczesnej
      nauce. Ze probuje sie ustawiac ludzi w rankingu, porownywac rzeczy ktore sa z
      natury swojej nieporownywalne a na pewno nie daja sie mierzyc jednym
      parametrem – iloscia publikacji, niech bedzie nawet mnozona przez ilosc cytowan
      czy cokolwiek.

      Ta patologia prowadzi do tego ze juz od dawna na uniwersytetach nie prowadzi
      sie badan naukowych. Prowadzi sie przemyslowa produkcje wynikow ktore moze by i
      dobre byly w przemysle, tyle ze akurat sa to badanie niestosowalne. A przemysl
      jak zechce to se sam zbada. Stworzono system urzedniczo-administracyjny, co
      jeszcze gorzej w USA ta patologia jest nawet bardziej zaawansowana, a sa glosy
      aby stosowac ja i w Polsce.

      Ja sie z tego wypisuje, na szczescie juz za kilka lat moge sobie na to
      pozwolic, wspolczuje tym co zostana.
      • Gość: jw FINANSOWANIE NAUKI IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 26.09.03, 14:03

        Do dyskusji chcialbym dodać fragment mojej polemiki z Ministrem Nauki
        Michałem Kleiberem:
        "Pan Minister podał bardzo dobry przykład o finansowaniu sportowców. Nie należy
        się spodziewać wielkich wyników u sportowca jeśli na jego trening przeznaczyło
        się wielokrotnie mniej pieniędzy niż na treningi konkurentów. W nauce w Polsce
        jest jednak trochę inaczej. Porównanie wyników badań pozbawionych finansowania
        np. <http://www.geo-jwieczorek.ans.pl> i różnie finansowanych
        <http://www.opi.org.pl> nie wskazuje na jakąkolwiek pozytywną korelację między
        wysokością nakładu finansowego na badania a wynikami badań.

        Analogie do sportu mogą jednak ułatwić zrozumienie problemu nauki w Polsce.
        Nakłady na treningi np. Małysza są znacznie mniejsze niż nakłady na treningi
        skoczków niemieckich. A mimo to Małysz z nimi nierzadko wygrywa. Ma jednak
        narty i jest wpuszczany na skocznię. Moim zdaniem gdyby Małyszowi zabrać narty
        i nie wpuścić na skocznię to by nie wygrał nie tylko z Niemcami, ale nawet z
        każdym innym skoczkiem posiadającym narty i dostęp do skoczni. W nauce, w
        Polsce nierzadko nie zezwala się na założenie 'nart' i 'na skocznię' się nie
        wpuszcza, szczególnie tych, którzy by mogli przeskoczyć 'najlepszych z
        najlepszych'. Nierzadko 'narty' się niszczy, aby nie mogły być użyte. Niestety
        projekty 'reform' resortu nauki nie zakładają rozwiązania tego problemu."
        Myślę, ze to odmienne od standardowego spojrzenie na finansowanie nauki w
        Polsce coś wniesie do dyskusji.


      • dyplomata Naukowe mrowisko 29.09.03, 12:06
        Gość portalu: Carmen Sandiego napisał(a):

        > Wielu bylo rozmowcow przede mna i powtarza sie wciaz jeden watek – publik
        > acje. Kto ile ma. Przynam z przykroscia ze juz dawno nie slyszalam w
        >srodowisku naukowym dyskusji na jakikolwiek naukowy temat, wszyscy i wszedzie
        >dyskutuja publikacje. Nic innego nikogo nie obchodzi. I nie dziwota bo za tym
        >idzie kasa.
        > Ocenia sie nauke po ILOSCI publikacji. Przyslo mi zatem do glowy ze taki
        > Mickiewicz to jest pisarzem tandetnym w porownaniu do takiego
        >Dobraczynskiego.


        Masz jak najbardziej racje....

        > Kontrargument bedzie taki, ze publikacjie tak jak demokracja, system moze
        >nie najlepszy ale lepszego nie wymyslono. Tu lezy pies pogrzebany we
        >wspolczesnej nauce. Ze probuje sie ustawiac ludzi w rankingu, porownywac
        >rzeczy ktore sa z natury swojej nieporownywalne a na pewno nie daja sie
        >mierzyc jednym parametrem – iloscia publikacji, niech bedzie nawet mnozona
        >przez ilosc cytowan czy cokolwiek.
        > Ta patologia prowadzi do tego ze juz od dawna na uniwersytetach nie prowadzi
        > sie badan naukowych. Prowadzi sie przemyslowa produkcje wynikow ktore moze
        >by i dobre byly w przemysle, tyle ze akurat sa to badanie niestosowalne. A
        >przemysl jak zechce to se sam zbada. Stworzono system urzedniczo-
        >administracyjny, co jeszcze gorzej w USA ta patologia jest nawet bardziej
        >zaawansowana, a sa glosy aby stosowac ja i w Polsce.

        ... i rzeczywiscie system ten wymyslono w USA gdzie uwaza sie ze bez wskaznikow
        ilosciowych jakakolwiek dzialalnosc jest niemozliwa.

        Jednakze system ten nie jest do konca idiotyczny z dwoch powodow:

        1. Genialne wyniki naukowe przebija sie. Czyli poglad ze np. Einstein
        (startowal jako czlowiek spoza establishmentu) nie mialby zadnych szans
        bo mial za malo publikacji jest nieuzasadniony. Po prostu autorow genialnych
        publikacji nie ocenia sie na podstawie ilosci. Autorzy genialnych idei
        stala posade w nauce gdzies dostana.

        2. Problem jest z masowoscia nauki. Obecny system mozna przyrownac do mrowiska.
        Naukowe mrowy w najwiekszym pocie czola usiluja wydusic jakies wyniki co
        zmusza je do gigantycznego wkladu pracy by byc up-to-date, zorganizowac
        badania i spisywac wyniki. Ale w koncu jest tak ze w takim mrowisku lub w
        jego otoczeniu zdarzaja sie od czasu do czasu genialne wyniki, wtedy reszta
        mrowek musi sie szybko z nimi zapoznac i bazowac na nich co wymusza postep
        w rozpowszechnianiu wynikow i stwarza grunt pod nowe genialne idee. A i
        biurokraci sa oczywiscie zadowoleni bo moga sterowac i kontrolowac mrowisko.

        Warto dodac ze rozwoj nauki jako mrowiska powoduje ze w takim kraju jak Polska
        uprawianie tego rodzaju nauki jest trudne. Bo mrowisko zaklada ze swojej istoty
        ze musi by krytyczna masa mrow ktore w nim zasuwaja a to wymaga ogromnych
        nakladow. Na cale mrowisko ekonomia polska jest zbyt biedna, a z kolei
        wydawanie zbyt duzych pieniedzy na troche mrowek i to raczej podlaczonych do
        innych mrowisk nie ma wielkiego sensu. Nie znaczy to oczywiscie ze nalezy w
        ogole obciac wydatki na nauke a jedynie ze gwaltowne zwiekszanie nakladow na
        tym poziomie ekonomii nie daloby istotnych efektow.

        > Ja sie z tego wypisuje, na szczescie juz za kilka lat moge sobie na to
        > pozwolic, wspolczuje tym co zostana.

        Znaczy to ze nie chcesz byc naukowa mrowa. Jezeli masz cos co cie bardziej
        interesuje to jest to oczywiscie doskonala decyzja.

        Natomiast tych co siedza w nauce mrowkowej mozna podzielic na trzy grupy:

        - managerow/pracodawcow lubiacych kierowac ludzmi i organizowac im robote

        - sportowcow bioracych udzial w wyscigach naukowych mrow

        - altruistow z gruntu lubiacych nauke, chcieliby oni wymyslic rzeczy genialne
        i przestac byc mrowami ale niestety to jest wyjatkowa rzadkosc wiec chcac
        byc blisko takiej mozliwosci bawia sie troche w mrowcza prace naukowa
        • Gość: Carmen S. Re: Naukowe mrowisko IP: *.proxy.aol.com 29.09.03, 17:36
          Sluszne uwagi dyplomato i chyba najwazniejszy wniosek ze w kraju takim jak
          Polska nie mozna organizowac nauki na wzory amrykanskie bo jak to piszesz "masa
          krytyczna mrowek nie jest osiagnieta". Gdy sie tak zorganizuje to polskim
          mrowkom zawsze bedzie zyc latwiej na "naukowych paczkach z ameryki" niz na
          wlasnej pracy.
          • dyplomata Mrowisko 30.09.03, 11:16
            Gość portalu: Carmen S. napisał(a):

            > Sluszne uwagi dyplomato i chyba najwazniejszy wniosek ze w kraju takim jak
            > Polska nie mozna organizowac nauki na wzory amrykanskie bo jak to
            >piszesz "masa krytyczna mrowek nie jest osiagnieta". Gdy sie tak zorganizuje
            >to polskim mrowkom zawsze bedzie zyc latwiej na "naukowych paczkach z
            >ameryki" niz na wlasnej pracy.

            Paczki z ameryki? Gdzie to daja? To raczej mrowy z innych miejsc robia
            w amerykanskim mrowisku.
    • dyplomata Genialny polski patriotyczny naukowiec powinien... 30.09.03, 11:27

      Wyjechac zagranice, zrobic tam porzadna swiatowa kariere az sie
      usamodzielni i bedzie slawny oraz wplywowy. Nastepnie nawiazac
      kontakty z placowkami w Polsce i starac sie z nimi wspolpracowac
      na tyle na ile bedzie to mozliwe.

      Dlaczego jest wyjscie optymalne? Dlatego ze geniusz bedzie mial
      warunki do maksymalnego rozwoju wiec sie nie zmarnuje w skali
      swiatowej. Na dodatek bedac slawny, majac znakomita pozycje i wplywy
      przyczyni sie tez poprzez wspolprace do rozwoju nauki w Polsce.

      • true_blue Re: Genialny polski patriotyczny naukowiec powini 01.10.03, 17:59
        dyplomata napisał:

        >
        > Wyjechac zagranice, zrobic tam porzadna swiatowa kariere az sie
        > usamodzielni i bedzie slawny oraz wplywowy. Nastepnie nawiazac
        > kontakty z placowkami w Polsce i starac sie z nimi wspolpracowac
        > na tyle na ile bedzie to mozliwe.
        >
        > Dlaczego jest wyjscie optymalne? Dlatego ze geniusz bedzie mial
        > warunki do maksymalnego rozwoju wiec sie nie zmarnuje w skali
        > swiatowej. Na dodatek bedac slawny, majac znakomita pozycje i wplywy
        > przyczyni sie tez poprzez wspolprace do rozwoju nauki w Polsce.
        >

        I tak nam dopomoz Panie Boze Wszechmogacy!

        Dodam jeszcze, ze w takiej sytuacji taki Polak moglby nawet chciec wrocic do
        Polski, jesli bedzie mu sie proponowalo dobre warunki pracy.
        • dyplomata Nic tylko czekac 01.10.03, 20:04
          true_blue napisała:

          > Dodam jeszcze, ze w takiej sytuacji taki Polak moglby nawet chciec wrocic do
          > Polski, jesli bedzie mu sie proponowalo dobre warunki pracy.

          To nie jest jeszcze realne wiec najpierw bedzie milo zobaczyc te genialne
          osiagniecia ludzi dzialajacych zagranica. Chyba w ostatnich czasach raczej ich
          nie bylo(?) wiec moze w przyszlosci cos sie ruszy...
      • Gość: Tired Re: Genialny polski patriotyczny naukowiec powini IP: *.chello.pl 01.10.03, 23:47
        dyplomata napisał:

        >
        > Wyjechac zagranice, zrobic tam porzadna swiatowa kariere az sie
        > usamodzielni i bedzie slawny oraz wplywowy. Nastepnie nawiazac
        > kontakty z placowkami w Polsce i starac sie z nimi wspolpracowac
        > na tyle na ile bedzie to mozliwe.

        Najpierw trzeba to osiągnąć, żeby ten talent w kraju się nie zmarnował, tzn.
        został dostrzeżony i skończył na tyle dobrą szkołę średnią (poznał świetnie
        język angielski), a potem studia, żeby za granicą nie był na straconej pozycji.
        To nie jest możliwe przy takiej pomocy dotychczasowych geniuszy jak teraz i
        zmniejszeniu finansowania szkół wyższych przez państwo - bo przecież to naszym
        kosztem ma być głównie zmniejszany deficyt budżetowy.
        Bardzo przepraszam, ale to co tutaj proponuje dyplomata kupy się nie trzyma.
        • dyplomata Szlachetna idea 02.10.03, 07:50
          Gość portalu: Tired napisał(a):

          > Najpierw trzeba to osiągnąć, żeby ten talent w kraju się nie zmarnował, tzn.
          > został dostrzeżony i skończył na tyle dobrą szkołę średnią (poznał świetnie
          > język angielski), a potem studia, żeby za granicą nie był na straconej
          > pozycji.

          Do tego nalezy dodac ze talent powinien tez chodzic do dobrej szkoly
          podstawowej zeby dostac sie do dobrej szkoly sredniej. A wczesniej
          powinien chodzic do dobrego przedszkola.

          Skoro jednak mowa o talentach to na wczesnym etapie wiele moga oni nauczyc
          sie sami, moga starac sie o stypendia dla zdolnej mlodziezy. Najwazniejszy
          na wczesnym etapie jest talent i motywacja. Zycie dowodzi ze wspaniale
          rezultaty osiagaja ludzie ktorzy nie chodzili do wytwornych szkol.


          > To nie jest możliwe przy takiej pomocy dotychczasowych geniuszy jak teraz i
          > zmniejszeniu finansowania szkół wyższych przez państwo - bo przecież to
          > naszym kosztem ma być głównie zmniejszany deficyt budżetowy.

          Chwila moment, o oczym ty mowisz? Budzet na nauke ma byc zwiekszony o 25%
          a nawet bedzie wiecej stypendiow:

          www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1688606.html
          >>Rektorzy uczelni na wczorajszym spotkaniu w MENiS wyrazili zadowolenie z
          >>tego, że budżet szkolnictwa wyższego zwiększy się o 25 proc. Pieniądze
          >>pójdą na wprowadzone we wrześniu podwyżki płac, a od stycznia na stypendia
          >>socjalne także dla studentów zaocznych, wieczorowych i z uczelni
          >>niepublicznych.


          > Bardzo przepraszam, ale to co tutaj proponuje dyplomata kupy się nie
          >trzyma.

          Z twojego niedoinformowania wynika wiec ze zupelnie nie masz racji.

          Propozycja dyplomaty jest niezwykle rozsadna, zarowno z punktu widzenia
          interesow genialnych jednostek jak i rozwoju nauki w Polsce. Wyjazd zagranice
          z mocnym postanowieniem osiagniecia wspanialych rezultatow a potem wspolpracy
          z nauka w Polsce jest na pewno czyms szlachetnym i godnym podziwu. A wszystkim
          bedzie bardzo przyjemnie poczytac genialne prace naukowe napisane przez kogos
          kto u nas chodzil do ogolniaka.

          • Gość: Tired Rozdwojenie jaźni IP: *.chello.pl 02.10.03, 09:20
            dyplomata napisał:

            > Gość portalu: Tired napisał(a):
            >
            > > Najpierw trzeba to osiągnąć, żeby ten talent w kraju się nie zmarnował, tz
            > n.
            > > został dostrzeżony i skończył na tyle dobrą szkołę średnią (poznał świetni
            > e
            > > język angielski), a potem studia, żeby za granicą nie był na straconej
            > > pozycji.
            >
            > Do tego nalezy dodac ze talent powinien tez chodzic do dobrej szkoly
            > podstawowej zeby dostac sie do dobrej szkoly sredniej. A wczesniej
            > powinien chodzic do dobrego przedszkola.
            >

            Oczywiście że tak. I dlatego na oświacie także nie należy oszczędzać.

            > i
            > > zmniejszeniu finansowania szkół wyższych przez państwo - bo przecież to
            > > naszym kosztem ma być głównie zmniejszany deficyt budżetowy.
            >
            > Chwila moment, o oczym ty mowisz? Budzet na nauke ma byc zwiekszony o 25%
            > a nawet bedzie wiecej stypendiow:
            >

            O twoim podejściu. Wyrażonym np. tutaj:
            Pieniadze podatnikow
            Autor: dyplomata
            Data: 24.09.2003 19:30

            > jezeli jest
            > bardzo malo kasy to lepiej nie przepuszczac jej przez panstwowoe podatki.
            > Przeciez wszyscy zadaja obnizania podatkow, zmniejszenia roli panstwa a
            > tu nagle naukowcom ma sie robic wrecz przeciwnie? To nie ten etap.

            albo w odrębnym wątku "+25% - Rektorzy zadowoleni a kasa skad?" z 25.09.03:

            > Zadowolenie rektorow ktorego nie umiarkowala zadna wzmianka o trosce o
            > finanse publiczne jest przykladem bezmyslnosci i kierowania sie interesem
            > grupowym w wydzieraniu kasy. Nic wiec dziwnego ze gornicy chca wydzierac
            > kase metodami silowymi. A jesli dojdzie do zalamania finansow publicznych
            > to bedzie mozna to przypomniec zadowolonym rektorom.

            Jak można porównywać naukowców do górników? To dla ciebie naukowcy chcą
            zatrzymać czas i postęp?

            ===============
            > A wszystkim
            > bedzie bardzo przyjemnie poczytac genialne prace naukowe napisane przez kogos
            > kto u nas chodzil do ogolniaka.
            >

            I tylko tyle. Bo kontakty z uczelniami utrzymują tylko nieliczni z tych, którzy
            je skończyli, np. Wolszczan, albo znają środowisko. Są to najczęściej ludzie
            którzy jakąś pozycję zdobyli już w kraju, przynajmniej doktorat. Jeśli wyjedzie
            człowiek nie w pełni ukształtowany, niewiele go będzie łączyło z krajem - tylko
            rodzina. I skąd ma wziąć kasę na studia, a wcześniej na korepetycje z
            angielskiego? Bo w szkole średniej nie nauczy się go dobrze, jeżeli ma być
            jeszcze bardziej zmniejszona rola państwa? Czy ty uważasz, że ludzie biedni nie
            mogą mieć utalentowanych dzieci? Bzdury pleciesz i tyle.

            Jedyna rozsądna rzecz to to, że wspomniałeś o tym, że system powinien być
            zreformowany. I najlepiej jakby nie przez "zadowolonych rektorów' obecnych i
            byłych, tak jak i ty, zupełnie oderwanych od rzeczywistości. Vide numery jakie
            robią na UJocie i ostatnio na UW (rektor nie chce dawać podwyżek zatrudnionym
            również poza uczelnią).
            • Gość: Carmen Sandiego Rozdwojenie pormrocznosci jasnej IP: *.proxy.aol.com 02.10.03, 18:32
              Jestem osoba juz sredniej daty i na dodatek mieszkam wiele lat za granica, nie
              zawsze rozumiem wspolczesny jezyk polski. Prosze wiec o tlumaczenie ponizszego
              fragmentu:

              I najlepiej jakby nie przez "zadowolonych rektorów' obecnych i
              > byłych, tak jak i ty, zupełnie oderwanych od rzeczywistości. Vide numery
              jakie
              > robią na UJocie i ostatnio na UW (rektor nie chce dawać podwyżek zatrudnionym
              > również poza uczelnią).

              Ja zrozumialam ze opozycja rektora wobec placenia ludziom, ktorzy NIE chodza do
              pracy jest nazywana "numerem".

              No dobrze nie bede udawac. Jestesmy w innych galaktykach. W Polsce to nie ma co
              sie brac za Nauke, tam trzeba sie wziasc za nauke abc...
            • Gość: Pawelek Re: Rozdwojenie jaźni IP: *.nrockv01.md.comcast.net 02.10.03, 20:00
              To nie jest rozdwojenie jazni. To tylko rynkowa wersja idei lansowanych juz
              wczescniej przez Pol Pota i Czerwonych Khmerow. Ale co mnie to wszystko
              obchodzi... A to, ze zabrali sie za osoby pracujace na kilku etatach jest moze
              pierwsza jaskolka nadziei na powrot do normalnosci.
              • Gość: Tired Re: Rozdwojenie jaźni IP: *.chello.pl 02.10.03, 23:51
                To dziwne, że wypowiadacie się na temat tego kraju, a tak mało o nim wiecie i
                nie rozumiecie podstawowych rzeczy. Oto tzw. widełki, czyli obowiązujące
                przedziały wynagrodzeń nauczycieli akademickich w Polsce:
                Profesor 2.325,00-4.590,00 zł
                nie profesor, ale doktor habilitowany 1.705,00-3.055,00 zł
                Adiunkt, st. wykładowca - doktor 1.490,00-2.750,00 zł
                Asystent 1.260,00-2.140,00 zł

                Od tego trzeba zapłacić podatek.
                Uczelnie globalnie (poza cwaniaczącymi, jak np. Szkoła Główna Gospodarstwa
                Wiejskiego w Warszawie, która sprzedaje świetnie położone tereny, na których
                powinny być ćwiczenia, i domaga się stale nowych) są w głębokim deficycie i na
                ogół wynagrodzenia, poza profesorskimi, są bliżej dolnego przedziału.
                Dzisiejsze kursy: 1 $ = 3,9143 zł, 1 € = 4,5685 zł. A ceny w Polsce są
                światowe. I teraz wyobraźcie sobie, że będąc asystentem chcecie się utrzymać
                albo - co nie daj Boże! - założyć rodzinę zarabiając miesięcznie 322 $/ 276 €
                brutto.
                I nie zawracajcie głowy, że za granicą naukowcy nie dorabiają poza uczelnią.
                Oni nie muszą, ale najwyraźniej lubią i w wielu krajach im się tego nie
                zabrania i nie szykanuje, tak jak chcą to zrobić na UJ i UW.
                Poczytajcie sobie te wątki:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=427&w=6692900
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=427&w=6806252
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=427&w=6695051

                to może coś zrozumiecie.
            • dyplomata O czym mowimy 03.10.03, 09:42
              Gość portalu: Tired napisał(a):

              > > Chwila moment, o oczym ty mowisz? Budzet na nauke ma byc zwiekszony o 25%
              > > a nawet bedzie wiecej stypendiow:
              > O twoim podejściu. Wyrażonym np. tutaj:
              > Pieniadze podatnikow
              > Autor: dyplomata
              > Data: 24.09.2003 19:30
              >
              > > jezeli jest
              > > bardzo malo kasy to lepiej nie przepuszczac jej przez panstwowoe podatki.
              > > Przeciez wszyscy zadaja obnizania podatkow, zmniejszenia roli panstwa a
              > > tu nagle naukowcom ma sie robic wrecz przeciwnie? To nie ten etap.
              > albo w odrębnym wątku "+25% - Rektorzy zadowoleni a kasa skad?" z 25.09.03:
              > > Zadowolenie rektorow ktorego nie umiarkowala zadna wzmianka o trosce o
              > > finanse publiczne jest przykladem bezmyslnosci i kierowania sie interesem
              > > grupowym w wydzieraniu kasy. Nic wiec dziwnego ze gornicy chca wydzierac
              > > kase metodami silowymi. A jesli dojdzie do zalamania finansow publicznych
              > > to bedzie mozna to przypomniec zadowolonym rektorom.
              > Jak można porównywać naukowców do górników? To dla ciebie naukowcy chcą
              > zatrzymać czas i postęp?

              Tu widac jak myslisz kategoriami waskiej grupy, i pod TYM wzgledem nie ma
              roznicy miedzy naukowcami i gornikami. Otoz w sytuacji glebokiego kryzysu
              finansow publicznych, ogromnego deficytu budzetowego na nauke przeznacza sie
              +25% wiecej. To dobrze czy zle?

              > Są to najczęściej ludzie
              > którzy jakąś pozycję zdobyli już w kraju, przynajmniej doktorat. Jeśli
              >wyjedzie człowiek nie w pełni ukształtowany, niewiele go będzie łączyło z
              >krajem - tylko rodzina.

              Oczywiscie, ale mowa byla o genialnych patriotycznie nastawionych naukowcach.
              Tych mniej patriotycznych obchodzi rzecz jasna glownie rodzina.

              Natomiast ty zdaje sie sugerujesz zeby genialnie ludzie robili doktoraty w
              Polsce. Ale wtedy niestety ich geniusz w pelni juz sie nie rozwinie z braku
              mozliwosci.

              >I skąd ma wziąć kasę na studia, a wcześniej na korepetycje z
              > angielskiego? Bo w szkole średniej nie nauczy się go dobrze, jeżeli ma być
              > jeszcze bardziej zmniejszona rola państwa? Czy ty uważasz, że ludzie biedni
              >nie mogą mieć utalentowanych dzieci? Bzdury pleciesz i tyle.

              Alez oczywiscie ze moga. Z tym ze mowa jest o genialnych dzieciach, one
              same w lot chwytaja wiedze wiec za bardzo korepetycji nie potrzebuja.

              Nie gadaj ze geniusze to produkt drogich prywatnych szkol i korepetycji.
              Czy uwazasz ze w ten sposob bogaci produkuja sobie talenty? Bzdury pleciesz
              i tyle.

              > Jedyna rozsądna rzecz to to, że wspomniałeś o tym, że system powinien być
              > zreformowany. I najlepiej jakby nie przez "zadowolonych rektorów' obecnych i
              > byłych, tak jak i ty, zupełnie oderwanych od rzeczywistości. Vide numery
              >jakie robią na UJocie i ostatnio na UW (rektor nie chce dawać podwyżek
              >zatrudnionym również poza uczelnią).

              Na istotne reformy potrzeba kasy. Tej kasy nie ma i nie moze byc przy obecnym
              poziomie ekonomii. Jednym z elementow reform oczywiscie powinny byc wyzsze
              place na jednym etacie. Praca poza etatem wylacznie za specjalnym (unikalnym)
              zezwoleniem i na okreslona liczbe godzin. To chyba oczywiste?
              • Gość: Tired Brednie księgowego (tzn. dyplomaty) IP: *.chello.pl 03.10.03, 23:52
                dyplomata napisał:

                > Gość portalu: Tired napisał(a):
                >

                > > Jak można porównywać naukowców do górników? To dla ciebie naukowcy chcą
                > > zatrzymać czas i postęp?
                >
                > Tu widac jak myslisz kategoriami waskiej grupy, i pod TYM wzgledem nie ma
                > roznicy miedzy naukowcami i gornikami.

                Ale głupoty wypisujesz! Górnicy są po prostu niepotrzebni w tym kraju w takiej
                ilości, tak jak i towar który dostarczają. A bez nas nie będzie w Polsce
                wykształconej młodzieży i nasz dystans do świata będzie się powiększał. Z
                Zachodu nikt o zdrowych zmysłach i z jakąś pozycją nie przyjedzie pracować za
                takie pieniądze, a ze Wschodu może by i przyjechali, ale oni są dużo bardziej
                zacofani niż my, więc mały byłby z tego pożytek.

                > Otoz w sytuacji glebokiego kryzysu
                > finansow publicznych, ogromnego deficytu budzetowego na nauke przeznacza sie
                > +25% wiecej. To dobrze czy zle?
                >

                Panie księgowy, a może zamiast zastanawiać się nad tym, czy warto wydawać na
                naukę odrobinę więcej, zastanowić się, na co można nie wydawać aż tyle co
                teraz. Są takie wydatki i ostatnio wskazuje je nie tylko prasa, ale i
                wicepremier Hausner - np. fikcyjne renty czy minimalny KRUS płacony przez
                bogatych rolników, których stać na kupowanie samochodów i mieszkań w dużych
                miastach dla swoich dzieci.

                > Natomiast ty zdaje sie sugerujesz zeby genialnie ludzie robili doktoraty w
                > Polsce. Ale wtedy niestety ich geniusz w pelni juz sie nie rozwinie z braku
                > mozliwosci.

                Możliwości, np. dzięki Internetowi, są bez porównania większe niż w czasach,
                gdy doktorat robił Wolszczan, albo ten człowiek kiedyś z SGGW który ma
                najwięcej cytowań na świecie.

                > >I skąd ma wziąć kasę na studia, a wcześniej na korepetycje z
                > > angielskiego? Bo w szkole średniej nie nauczy się go dobrze, jeżeli ma by
                > ć
                > > jeszcze bardziej zmniejszona rola państwa? Czy ty uważasz, że ludzie biedn
                > i
                > >nie mogą mieć utalentowanych dzieci? Bzdury pleciesz i tyle.
                >
                > Alez oczywiscie ze moga. Z tym ze mowa jest o genialnych dzieciach, one
                > same w lot chwytaja wiedze wiec za bardzo korepetycji nie potrzebuja.
                >
                > Nie gadaj ze geniusze to produkt drogich prywatnych szkol i korepetycji.
                > Czy uwazasz ze w ten sposob bogaci produkuja sobie talenty? Bzdury pleciesz
                > i tyle.

                Cieszę się, że przyznałeś mi rację, choć nie zrozumiałeś wywodu, albo udajesz.

                > Na istotne reformy potrzeba kasy. Tej kasy nie ma i nie moze byc przy obecnym
                > poziomie ekonomii.

                Nie na wszystkie. Np. naistotniejsza w III Rzeczpospolitej reforma Balcerowicza
                nic nie kosztowała i przeprowadzono ją gdy kraj był w rozpaczliwej sytuacji
                finansowej.
                • dyplomata Dyrdymalki Zmeczonego 06.10.03, 07:28
                  Gość portalu: Tired napisał(a):

                  > Ale głupoty wypisujesz! Górnicy są po prostu niepotrzebni w tym kraju w
                  >takiej ilości, tak jak i towar który dostarczają. A bez nas nie będzie w
                  >Polsce wykształconej młodzieży i nasz dystans do świata będzie się
                  >powiększał. Z Zachodu nikt o zdrowych zmysłach i z jakąś pozycją nie
                  >przyjedzie pracować za takie pieniądze, a ze Wschodu może by i przyjechali,
                  >ale oni są dużo bardziej zacofani niż my, więc mały byłby z tego pożytek.

                  To co piszesz to sluszne komunaly. Pytanie jest skad wziac kase jesli poziom
                  ekonomii jest taki jaki jest. Na przyklad sugerujesz ze z Zachodu nikt
                  nie przyjedzie pracowac (co jest oczywiste) ale czy ma to onaczac ze place
                  maja byc takie jak na Zachodzie??? Jest przeciez oczywiste ze jezeli poziom
                  dochodu narodowego jest 6x nizszy niz w krajach wysoko rozwinietych to
                  place tez musza byc 6x nizsze, nie?



                  > > Otoz w sytuacji glebokiego kryzysu
                  > > finansow publicznych, ogromnego deficytu budzetowego na nauke przeznacza s
                  > ie
                  > > +25% wiecej. To dobrze czy zle?
                  > Panie księgowy, a może zamiast zastanawiać się nad tym, czy warto wydawać na
                  > naukę odrobinę więcej, zastanowić się, na co można nie wydawać aż tyle co
                  > teraz. Są takie wydatki i ostatnio wskazuje je nie tylko prasa, ale i
                  > wicepremier Hausner - np. fikcyjne renty czy minimalny KRUS płacony przez
                  > bogatych rolników, których stać na kupowanie samochodów i mieszkań w dużych
                  > miastach dla swoich dzieci.

                  Alez koniecznosc racjonalizacji wydatkow jest oczywista. Tylko ze w sytuacji
                  ogromnego deficytu, i kolosalnego zadluzenia (dlugi+ZUS) nie ma mowy o
                  zwiekszaniu wydatkow. To nie jest wybor jednym obciac innym dodac tylko
                  absolutna koniecznosc doprowadzenia do rownowagi.

                  > Możliwości, np. dzięki Internetowi, są bez porównania większe niż w czasach,
                  > gdy doktorat robił Wolszczan, albo ten człowiek kiedyś z SGGW który ma
                  > najwięcej cytowań na świecie.

                  Pewnie, ale tu caly czas mowi sie o braku kasy na zycie?

                  > > Alez oczywiscie ze moga. Z tym ze mowa jest o genialnych dzieciach, one
                  > > same w lot chwytaja wiedze wiec za bardzo korepetycji nie potrzebuja.
                  > > Nie gadaj ze geniusze to produkt drogich prywatnych szkol i korepetycji.
                  > > Czy uwazasz ze w ten sposob bogaci produkuja sobie talenty? Bzdury plecies
                  > z i tyle.
                  > Cieszę się, że przyznałeś mi rację, choć nie zrozumiałeś wywodu, albo
                  >udajesz.

                  Udajesz ty. Korepetycje dla utalentowanych to jakas bzdura.

                  > Nie na wszystkie. Np. naistotniejsza w III Rzeczpospolitej reforma
                  >Balcerowicza nic nie kosztowała i przeprowadzono ją gdy kraj był w
                  >rozpaczliwej sytuacji finansowej.

                  Zgada sie. Koniecznosc reformy finansow publicznych oznacza jednak nie ze
                  jednym sie bedzie odbieralo a innym dodawalo. Tylko ze na poczatek nikomu
                  sie nic nie doda bo trzeba bedzie zrobic pelna racjonaliacje i oszczednosci.

                  Pozniej gdy ilosc kasy wzrosnie bedzie mozna dodac. Ale oczywiscie nie w takiej
                  formie jak obecnie.

                  • Gość: Tired dyplomata potrafi zmęczyć i znudzić IP: *.chello.pl 06.10.03, 09:24
                    dyplomata napisał:

                    > Jest przeciez oczywiste ze jezeli poziom
                    > dochodu narodowego jest 6x nizszy niz w krajach wysoko rozwinietych to
                    > place tez musza byc 6x nizsze, nie?
                    >

                    Chodzi przecież o udział wydatków na naukę w PKB lub w budżecie państwa, a nie
                    o płace mierzone bezwzględnie. Jest on kilka razy niższy niż nie tylko w
                    krajach wysoko, ale i średnio rozwiniętych. Byłoby cudownie gdyby w Polsce
                    zachowane były proporcje wydatków na cele rozwojowe takie jak na Zachodzie.


                    A w ogóle to znudziła mi się ta dyskusja. Ty piszesz jakąś bzdurę, ja ją
                    obalam, a ty odpowiadasz że to są "słuszne komunały", że o tym wiesz i że świat
                    jest skomplikowany, np.:

                    > Zgada sie. Koniecznosc reformy finansow publicznych oznacza jednak ...

                    Za dużo tu manipulacji za mało logiki.
                    • dyplomata Brak argumentow i klapa 06.10.03, 10:56
                      Gość portalu: Tired napisał(a):

                      > > Jest przeciez oczywiste ze jezeli poziom
                      > > dochodu narodowego jest 6x nizszy niz w krajach wysoko rozwinietych to
                      > > place tez musza byc 6x nizsze, nie?
                      > Chodzi przecież o udział wydatków na naukę w PKB lub w budżecie państwa, a
                      >nie o płace mierzone bezwzględnie. Jest on kilka razy niższy niż nie tylko w
                      > krajach wysoko, ale i średnio rozwiniętych. Byłoby cudownie gdyby w Polsce
                      > zachowane były proporcje wydatków na cele rozwojowe takie jak na Zachodzie.

                      To jest tez nierealne. Poziom wydatkow na nauke w %PKB jest skorelowany z
                      poziomem PKB/glowe. Po prostu nauka jest luksusem na ktory biedni nie moga
                      sobie pozwolic bo maja inne bardziej przyziemne potrzeby.

                      Byloby absurdem gdyby w Polsce przeznaczano na nauke tyle co w krajach wysoko
                      rozwinietych. W kraju gdzie nieoczyszczone g... splywa do rzek, po wyboistych
                      drogach jezdza furmanki mialaby sie cudownie rozwijac nauka?

                      > A w ogóle to znudziła mi się ta dyskusja. Ty piszesz jakąś bzdurę, ja ją
                      > obalam, a ty odpowiadasz że to są "słuszne komunały", że o tym wiesz i że
                      >świat jest skomplikowany, np.:
                      > > Zgada sie. Koniecznosc reformy finansow publicznych oznacza jednak ...
                      > Za dużo tu manipulacji za mało logiki.

                      Po co klajstrowac, za cienkimi sloganami kryje sie argumentow.
                      • Gość: Pawelek Re: Brak argumentow i klapa IP: *.nrockv01.md.comcast.net 07.10.03, 05:02
                        I dlatego inwestujemy w gornictwo i rolnictwo malorolne... Wlasnie Ty nie masz
                        argumentow i od lat piszesz to samo o oczyszczalniach sciekow. Polska nie jest
                        krajem o wolnej ekonomii. Jest rzadzona przez ciemniakow kraina pseudo-
                        socjalizmu z ludzka twarza. Zyjesz zludzeniami. Kochasz prymityw i cala te
                        tchorzliwa zaoczno-wieczorowkowa "elyte" wladzy i "byznesu", ktora ma tylko
                        jedna wizje przyszlosci: "byle do jutra".
                        • dyplomata Demagogia pijawek 07.10.03, 07:42
                          Gość portalu: Pawelek napisał(a):

                          > I dlatego inwestujemy w gornictwo i rolnictwo malorolne... Wlasnie Ty nie
                          >masz argumentow i od lat piszesz to samo o oczyszczalniach sciekow. Polska
                          >nie jest krajem o wolnej ekonomii. Jest rzadzona przez ciemniakow kraina
                          >pseudo-socjalizmu z ludzka twarza. Zyjesz zludzeniami. Kochasz prymityw i
                          >cala te tchorzliwa zaoczno-wieczorowkowa "elyte" wladzy i "byznesu", ktora
                          >ma tylko jedna wizje przyszlosci: "byle do jutra".

                          Jak na dloni widac ordynarna demagogie ktora uzywaja wszystkie pijawki co maja
                          ochote na ssanie kasy z podatnikow.

                          Te argumenty sa nic nie warte bo jak latwo zauwazyc kraje o podobnym
                          poziomie rozwoju jak Polska maja podobny poziom wydatkow i podobne problemy.

                          A czy Polska nie jest krajem wolnej ekonomii... mase prywatnych uczelni ludzie
                          stworzyli a to zawsze cos.

                          Gornictwo i rolnictwo trzeba zracjonalizowac ale nie wynika ze tego ze
                          pieniadze z tego nalezaloby ladowac w panstwowa nauke.
                          • Gość: Pawelek Re: Demagogia pijawek IP: *.nrockv01.md.comcast.net 09.10.03, 03:18
                            Prywatne uczelnie! Hi! Hi! Hi!
              • Gość: jarek Re: O czym mowimy IP: *.zabpan.lodz.pl 04.10.03, 12:09
                Drogi Dyplomato, Doceniam Twoj upor ale obawiam sie, ze jestes juz zmeczony
                dyskusja. Wiesz sa dwie rozne kategorie wydatkow budzetowych. "Szkolnictwo
                Wyzsze" i "Nauka". 25 % (bardzo jeszcze teoretyczne bo to tylko propozycja)
                wzrostu dotyczy dotacji dla szkolnictwa. Ty o ile pamietam walczysz z
                wydawaniem pieniedzy podatnikow na BADANIA NAUKOWE. Tymczasem dotacja
                budzetowa dla Szkol Wyzszych jest przeznaczona na ksztalcenie studentow a wiec
                rowniez studentow studiow ekonomicznych, dziennikarskich, prawniczych i.t.d.
                i.t.d. Zatem albo wszystko Ci sie juz miesza albo w ramach tworzenia
                Neoliberalnego Cudu Nad Wisla chcesz rowniez zlikwidowac Panstwowe Szkoly
                Wyzsze. No a tak przy okazji to czyzbys wyobrazal sobie, ze Rektorzy powinni z
                powodu proby ratowania sytuacji Polskich Uniwersytetow wyslac do Sejmu list
                kondolencyjny? I jeszcze jedno. Twoje poglady sa tak przerysowane, ze ja nie
                wierze, ze Ty w ogole istniejesz. Ale na wszelki wypadek pozdrawiam.
                • dyplomata Re: O czym mowimy 06.10.03, 07:35

                  Jezeli w sytuacji ogromnej zapasci budzetu w sektorze szkol
                  wyzszych pojawia sie +25% to jest dziwne, nie?

                  Natomiast nikt nie mowi o likwidacji panstwowych szkol wyzszych.
                  Pytanie moze dotyczyc metod ich finansowania. Na przyklad skoro
                  wszyscy domagaja sie radykalnego obnizenia podatkow konieczne
                  moze byc wprowadzenie odplatnosci za studia.

                  Jesli chodzi o wydatki na tzw. czysta nauke to na przyklad
                  likwidacja PAN moglaby byc szczegolowo rozwazona.
                  • Gość: Pawelek Re: O czym mowimy IP: *.nrockv01.md.comcast.net 07.10.03, 05:17
                    Mnie zawsze wydawalo sie, ze dyplomata/obserwator pisze te teksty jako swojego
                    rodzaju happening. A na marginesie, to moznaby zlikwidowac PAN i dozywotnich
                    profesorow. Moznaby tez zlikwidowac doplaty do gornikow i rolnikow, dlugie
                    weekendy, rozliczne swieta panstwowe (1-maja?), skrocic urlopy, wyrzucic polowe
                    urzednikow panstwowych (np. po prostych testach z pisania, czytania, ulamkow,
                    podstaw prawa) itp itd. Moze wreszcie czas skonczyc z socjalizmem i wprowadzic
                    wreszcie ekonomie oparta na silach wolnego rynku, gdzie wygrywaja wlasnie ci
                    najlepsi?
                    • dyplomata Co zlikwidowac 07.10.03, 07:53
                      Gość portalu: Pawelek napisał(a):

                      > Mnie zawsze wydawalo sie, ze dyplomata/obserwator pisze te teksty jako
                      >swojego rodzaju happening.

                      Spokojnie, dyplomata to nie obserwator.

                      >A na marginesie, to moznaby zlikwidowac PAN i dozywotnich profesorow.

                      Wzorce organizacyjne mozna znalezc z innych krajow. Dozywotni profesorowie
                      sa wszedzie wiec nie trzeba wysilac sie na zbytnia rewolucyjnosc.

                      > Moznaby tez zlikwidowac doplaty do gornikow i rolnikow, dlugie

                      Subsydia musza byc zlikwidowane tyle ze nie da sie tego zrobic z dnia na dzien.

                      > weekendy, rozliczne swieta panstwowe (1-maja?), skrocic urlopy,

                      To mogloby byc ale jak pokazuje praktyka o wiele wieksze znaczenie
                      ma konkurencyjnosc. Brak konkurencji zabija efektywnosc-

                      >wyrzucic polowe urzednikow panstwowych (np. po prostych testach z pisania,
                      >czytania, ulamkow, podstaw prawa) itp itd.

                      Biurokrajca panstwowa to problem wszedzie wiec akurat tu nie ma dobrych
                      rozwiazan.

                      > Moze wreszcie czas skonczyc z socjalizmem i wprowadzic
                      > wreszcie ekonomie oparta na silach wolnego rynku, gdzie wygrywaja wlasnie ci
                      > najlepsi?

                      A to przeciez w Polsce sie robi tyle ze od podstaw. Konkurencja jest w wielu
                      podstawowych diedzinach: stacje benzynowe, handel, uslugi. To juz jest cos,
                      nie?
                      • Gość: jarek Re: Co zlikwidowac IP: *.iimcb.gov.pl 16.10.03, 08:45
                        Dyplomato, Jesli zagladasz jeszcze tutaj to polecam Ci artykul z "The Scientist" w ktorym Niemcy dyskutuja o tym czy to zle czy dobrze, ze ich naukowcy uciekaja
                        gromadnie za ocean. Lament spowodowany jest glownie troska o rozwoj i zachowanie konkurencyjnosci ich gospodarki. Zgodnie z Twoimi pogladami
                        Nauka i rozwoj gospodarczy nie sa ze soba powiazane a wazne sa jedynie niskie podatki. Przeczytaj sobie. Pozdrawiam

                        Germany's business leaders are warning that the continuing exodus of
                        young scientists, in spite of government programs to entice them back
                        home, is now threatening the future of the country's biotechnology industry.

                        Like elsewhere in Europe, many of Germany's brightest science graduates
                        in all disciplines seek their fortunes abroadâ??but the stream flows fastest in
                        the life sciences. Biotechnology companies badly need these well qualified
                        researchers, Christoph Anz from the Confederation of German Employers';
                        Associations told The Scientist.

                        â?śThe trouble is that we are losing our highest achievers,â?ť Anz said. â?śWe
                        have reached the point where we will no longer be able to compete in the
                        booming biotechnology sector.â?ť

                        Every seventh person with a doctorate in science leaves Germany for the
                        United States. And three of the four Germans who have won a Nobel Prize
                        are currently working in the United States, noted Markus Albers in Die Welt
                        am Sonntag.

                        â?śThe top scientists know their own value, and they rightly insist on excellent
                        working conditions and an appropriate level of pay. These two together can
                        hardly ever be found in Germany,â?ť said Helmut Schwarz, vice president of
                        the German Research Foundation, a body that promotes research at
                        universities and other publicly financed research institutions in Germany.

                        â?śWe don't have proper career paths, people are paid according to set bands
                        and not according to their performance. In America, scientists can earn
                        three times as much,â?ť Schwarz said. He added that money was not the only
                        problem; young German researchers are hampered by government
                        regulations.

                        â?śA passion for science and a stimulating international campus atmosphereâ?ť
                        are also missing in Germany, he said.

                        However, Barbara Dufner from the German Ministry for Education and
                        Research told The Scientist that the government's campaign to reverse the
                        exodus of young researchers was bearing fruit. The government has spent
                        110 million euros in the past 3 years on a â?śbrain gainâ?ť campaign, including
                        offering special funds to lure back young expat researchers. Furthermore, a
                        new academic position of junior professor has been created in universities.

                        â?śThe junior professorship goes some way to offering young researchers
                        freedom, flexibility, and independence,â?ť Dufner said. Until now, postdocs in
                        Germany have had to do a second doctorate, called the Habilitationâ??lasting
                        up to 6 yearsâ??before being able to apply for full professorships.

                        But Michael Madeja from the nonprofit Hertie Foundation, which has started
                        a special 1.2 million euro program to keep young brain researchers in
                        Germany, said he was doubtful that the creation of a limited number of
                        underfunded junior professorships would be enough to tempt young
                        researchers to stay.

                        Christoph Anz also said that the government's moves were a step in the
                        right direction but that more action was needed.

                        â?śSweden has shown that it is possible for a country to create attractive
                        conditions for researchers in spite of high taxes,â?ť he said. â?śIt will be a long
                        haul before Germany has anything like the same conditions.â?ť

                        Links for this article
                        M. Albers, â?śExodus of the most intelligent,â?ť Die Welt am Sonntag, August 24,
                        2003.
                        www.wams.de/data/2003/08/24/158734.html

                        German Research Foundation
                        www.dfg.de/

                        German Ministry for Education and Research
                        www.bmbf.de/

                        Hertie Foundation
                        www.ghst.de/englisch/frames.php3?choice1=willkommen
                        • dyplomata Bez demagogii 16.10.03, 13:58
                          Gość portalu: jarek napisał(a):

                          > Dyplomato, Jesli zagladasz jeszcze tutaj to polecam Ci artykul z "The
                          >Scientist" w ktorym Niemcy dyskutuja o tym czy to zle czy dobrze, ze ich
                          >naukowcy uciekaja gromadnie za ocean. Lament spowodowany jest glownie troska
                          >o rozwoj i zachowanie konkurencyjnosci ich gospodarki. Zgodnie z Twoimi
                          >pogladami Nauka i rozwoj gospodarczy nie sa ze soba powiazane a wazne sa
                          >jedynie niskie podatki. Przeczytaj sobie. Pozdrawiam

                          Bez bezczelnej demagogii kolego. Nic takiego nie bylo powiedziane.
                          Nauka i rozwoj gospodarczy sa scisle ze soba powiazane. Tyle ze dotyczy to
                          krajow najwyzej rozwinietych w ktorych dawno zalatwiono wszelkie sprawy
                          na poziomie podstawowym wiec nauka jest jedyna droga dalszego rozwoju.
                          Oczywiscie w tych krajach konkurencyjnosc jest na tym poziomie bardzo wazna.
                          Dlatego jesli Niemcy chca byc konkurencyjni musza oczywiscie zaoferowac
                          konkurencyjne warunki. Takie warunki sa w stanie stworzyc jezeli zreformuja
                          ekonomie bo maja duzo kasy ale idzie ona nie tam gdzie powinna.

                          To wszystko nie dotyczy jednak Polski. A to dlatego ze kraj jest na innym
                          poziomie rozwoju, szereg elementarnych spraw jest do zalatwienia a kasy nie
                          moze byc by tyle zeby oferowac konkurencyjne warunki w stosunku do zagranicy.

                          Nauka wplywa na rozwoj gospodarki ale wymaga kolosalnych nakladow i znakomitej
                          infrastruktury ekonomicznej i spolecznej. Mowiac a duzym uproszczeniu nauka
                          nie moze wplywac na rozwoj gospodarki w ktorej sa wyboiste drogi po ktorych
                          jezdza furmanki, zawartosc kanalizacji wplywa w tanie naturalnym do rzek, a
                          kupie ludzi ledwo starcza na chleb

    • Gość: klu Re: Czy w Polsce można zrobić karierę w nauce? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 11.10.03, 08:51
      Chyba nie
      www.naukowcy.republika.pl
      • Gość: Zdegustowany Re: Czy w Polsce można zrobić karierę w nauce? IP: *.chello.pl 12.10.03, 00:19
        Gość portalu: klu napisał(a):

        > Chyba nie

        Ależ oczywiście że można, pod warunkiem, że się nie przejmuje nauką, tylko
        włażeniem w d. postawionym wyżej od siebie.
    • Gość: ln Re: Czy w Polsce można zrobić karierę w nauce? IP: *.univ-fcomte.fr 23.02.04, 11:13
      W Polsce mozna zrobic kariere naukowa. Oczywiscie trzeba nalezec do grupy
      naukowej profesora majacego najwiecej wlady na danym terenie. Moj przypadek moze
      jest nietypowy, ale za to wymowny. Jestem stypendysta FNP 1997, jak i zdobywca
      wyroznien na konferencja krajowych i miedzynarodowych. W 2001 obronilem doktorat
      z dziedziny mikroelektroniki z wyroznieniem na Politechnice Wroclawskiej.
      Zostalem przyjety na 1/2 etatu TECHNIKA, na okres zamkniety. Szczesliwie w tym
      samym roku uzyskalem Stypendium Marii Curie, wzielem urlop bezplatny i
      wyjechalem do Francji. Tam prowadzilem prace nad zintegrowanymi systemami
      opto-elektonicznymi, uzyskujac bardzo dobre wyniki (w Polsce obecnie nie
      prowadzi sie takich prac). Przed zakonczeniem okresu stypendialnego staralem sie
      o zatrudnie na mojej Alma Mater na stanowisku odpowiadajacym moim kwalifikacjom,
      jednak nie bylo dla mnie wolnego etatu, moje osiagniecia i kwalifikacje jakby
      wcale nie istnialy,(oczywiscie nie bylo to przeszkoda w zatrudnieniu innych
      pracownikow rowniez mlodych doktorow ktorzy nosa nie wychylili z Uczelnie po
      wlasnej obronie). Obecnie szczesliwie dalej przebywam we Francji, udalo mi sie
      doprowadzic do nawiazania oficjalnej wspolpracy naukowej miedzy moim obecnym
      szefem a moim promotorem w Polsce. Oczywiscie rozgladam sie za praca we Francji,
      aby tu osiasc na dluzej. Oczywiscie rozwazam powrot do Polski do pracy naukowej,
      jednak obecnie nie sadze aby praca na stanowisku technika za 400 PLN
      brutto/miesiac mnie zadowolila. Niestety z moja specjalnoscia trudno jest
      znalesc prace takze poza uczelniami. Caly polski przemysl mikroelektroiku upadl,
      lub zostal doprowadzony do upadku, a nowe powstajace zaklady na razie maja
      niewiele wspolnego z nowoczesnymi labolatoriami R&D mikrosystemow i
      mikroelektroniki takimi jakie mozna znalesc na "zachodzie". Dla ludzi takich jak
      ja nie ma wiec miejsca w Polsce. Drenaz mozgow to jeden problem, a drenaz
      kieszeni i utrzymasie sie przy zyciu to drugi, naprawde duzo bardziej trudny do
      zniesienia. Ciesze sie ze mam dobra prace, kontakt z najlepszymi naukowcami,
      firmami bedacymi naszymi partnerami w projektach naukowych. Gdybym mial drugi
      raz decydowac czy robic doktorat, zrobil bym to, chociaz kazdy kto kto go zrobil
      wie, ze to poniewierka i ciezka harowka. Ale mozliwosci jakie sie otwieraja po
      doktoracie sa tego warte.
      • Gość: tez nieudacznik Re: Czy w Polsce można zrobić karierę w nauce? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 23.02.04, 13:50
        U nas nadal sie mówi, że jeśli ktos jest dobry to dobrą pracę znajdzie, a
        nawet, że to będą się o niego bić! Tak sie mówi! mimo, ze uczelnie sie biją ale
        o utytułowanych, ktorzy nie muszą się nawet pojawiajc w pracy bo oceniane są za
        ilość utytułowanych! a nie za wartośc pracy naukowej i edukacyjnej.
        Twoj przypadek nie jest taki wyjątkowy, on obrazuje jaka jest prawda.
        Oczywiście inni bardziej 'obiektywni' i nie tacy jak Ty 'nieudacznicy' bedą
        mowić - skoro u nas pod doktoracie to pół-technik a we Francji- Pan to
        widzicie jaki u nas jest wysoki poziom ! Niech się Francja (i inne kraje)
        zbliżą do naszego poziomu! Taka jest u nas logika i ona mowi o wiele więcej o
        poziomie naszej nauki i edukacji niż wszystkie oceny parametryczne.
    • Gość: B.T., Zabrze Jedyna szansa dla młodych, dajmy im tę szansę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.04, 02:02
      Jedyna szansa dla młodych, dajmy im tę szansę

      1. Ograniczyć do 45 lat wiek wnioskodawców o granty finansowane z budżetu
      państwa
      2. Ograniczyć do 50 lat opiniujących wnioski o granty finansowane z budżetu
      państwa

      UZASADNIENIE
      1. Pracownicy naukowo-badawczo-rozwojowi (NBR) pracujący ok. 20 lat już powinni
      mieć doświadczenie i tematykę do finansowego usamodzielnienia się i zdobywania
      funduszy na swą działalność NBR spoza budżetu państwa
      2. Takie wiekowe ograniczenia uaktywnią młodych w i będących w średnim wieku
      pracowników NBR.
    • Gość: Labora Re: Czy w Polsce można zrobić karierę w nauce? IP: *.welnowiec.net 11.04.04, 00:11
      Nauka jest w niebezpiecznym stopniu zadministrowana i fatalnie zarządzana.
      Profesorzy zajmuja funkcje administracyjne rektorów prorektorów dziekanów i
      prodziekanów, stanowisk które wymagaja umiejętności zarządzania a czesto
      umiejetności przywódczych których tym ludziom w wiekszości brak. Przestaja być
      naukowcami stajac sie adminstratorami. Wędrujac dalej w tym kierunku widzimy
      podobny administracyjny styl rzadzenia. Sposób finansowania jest taki że nie
      opłaca sie przyjac asystenta bo lepiej jest przyjac kandydata na studia
      doktoranckie co rozliczane jest finansowo jak 5 studentów. W ten sposób wszyscy
      nowo przyjeci są przyjmowni na studia doktoranckie lub jeżeli przyjeto ich jako
      asystentów natychmiast dostają urlopy bezpłatne w celu skierowania na studia
      doktoranckie. Studia te maja prawo prowadzic jedynie wydziały posiadajace prawa
      habilitacje, tym samym nowo przyjeci z innych wydziałów uczestniczą w
      studiach ,które są im do niczego nie przydatne. Dotyczy to zazwyczaj relacji
      wydziały małopopularne wydziały bardzo popularne. Dalej studia przebiegaja
      bardzo podobnie , oprócz zajęc z języka pozostałe praktycznie sie nie
      odbywaja , a jezeli nawet to najwyzej kilka razy na semestr. Zaliczenie
      otrzymuja z automatu. Wydziałom jak i promotorom zależy na promowaniu
      doktorantów tym samym doktoraty powinny być zrobione szybko i sprawnie, nie
      wazne co w środku. Doktoraty oparte na ankietach są tego najlepszym przykładem.
      Takie ankiety bez uwiarygodnień wykonuje sie najwygodniej siedzac w fotelu.
      Statystyka do nich dołaczana to nieduzo wiecej niz srednia arytmetyczna.
      Wszyscy potem sa zadowoleni promotor ma dodatkowe punkty wydział także a
      doktorant doktorat. Podobnie, nie przyjemna jest sprawa z publikacjami nie
      ważne jaka publikacja ale gdzie lub jak wydana administracyjnie wygodne do
      policzenia : materiały konferencyjne 1 pkt ale jezeli materiały z konferencji
      zostana wydane pod nazwa monografia to wtedy liczy sie jako 6 pkt.Podobnie jest
      ze skryptami i tzw.podręcznikami akademickie różnica praktycznie żadna ale
      punktowo duża Nawet jeżeli publikacja to autoplagiat co bardzo czesto sie
      zdarza nie ma żadnej efektywnie działajacej w tym wzgledzie komisji, czy grupy
      dyskwalifikujace takie osoby. Ten temat przykrych spraw jest szeroki jak
      rzeka : dotyczy również grantów a moze szczególnie ich. Myslę, że jak na razie
      to chyba wystarczy.
    • Gość: JZ dyskusja wciaz trwa - 27 kwietnia 04! IP: 146.21.1.* 27.04.04, 11:45
      Ta dyskusja wciaz trwa niemalze 1000 listow dolaczcie!
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&s=7


      Linki do poprzednich dyskusji na ten sam temat

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11028223
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10300861
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=8070491
      i bodajze najdluzsza, z tematem propozycji reformy polskiej nauki i OFA

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11392402
      milego czytania!

      JZ
      ,
    • khmara Postulaty Otwartego Forum Akademickiego 30.04.04, 18:23
      Na Polskim Forum Strategii Lizbońskiej
      www.pfsl.pl/news.php?id=19
      Dyskusja:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka