Dodaj do ulubionych

Żółte światło dla antybiotyków

18.11.08, 07:37
Widziałem setki razy jak pediatrzy przepisują wszystkim dzieciom z infekcjami
dróg oddechowych antybiotyki. Jak leci. Dziecko ma gorączkę? Antybiotyk.
Kaszle? Antybiotyk. Jakiś wirus? Antybiotyk. Osłonowo. W ten sposób kilka razy
w roku dziecko jest karmione antybiotykami. "Na wszelki wypadek". Ze strachu,
że coś się stanie a potem oni za to będą odpowiadać. Urzędnicy w białych kitlach.

Mam nadzieję, że nie wszyscy tak postępują. Chętnie przeczytam, jeśli jesteś
lekarzem i bardzo oszczędnie przepisujesz antybiotyki.
Obserwuj wątek
    • tuomasi Żółte światło dla antybiotyków 18.11.08, 07:54
      Nie warto się męczyć. W Chinach antybiotyki są dostępne bez recepty, za grosze
      (np. opakowanie spiramycyny za 3,5 yuana). Przy tej wielkości populacji wyhodują
      każdą możliwą kombinację lekoodpornej bakterii, która spokojnie rozprzestrzeni
      sie na świat.
      • pokrecony_oliver Re: Żółte światło dla antybiotyków 18.11.08, 08:48
        Do tego dochodzi niska higiena, przenoszenie chorób zwierzęcych na
        ludzi itd. Chiny to laboratorium doświadczalne bakterii.
        Jedyną metodą jest zastosowanie podobnej taktyki jak mają bakterie.
        Zbudować wielkie zbiorniki z substancjami organicznymi, wrzucić obecne bakterie i pleśń. Niech sobie też grzybki ewoluują a później
        wydobyć z nich nowe antybiotyki. Zatrudnianie do tego procesu sztabu
        naukowców jest porostu niewydajne.
        • tlenek_wegla Re: Żółte światło dla antybiotyków 19.11.08, 11:41
          Ten duzy zbiornik nazywa sie Planeta Ziemia, a eksperyment trwa juz okolo 3,5
          mld lat.

          Tylko zbierac wyniki :)
          • pokrecony_oliver Re: Żółte światło dla antybiotyków 20.11.08, 09:54
            W tym dużym zbiorniku nazywanym Ziemią równowaga została zachwiana.
            Np. pleśnie nie nadążają za postępem bakterii. Wniosek taki, że wyniki
            które zbieramy są już przestarzałe.
            • tlenek_wegla Re: Żółte światło dla antybiotyków 21.11.08, 23:23
              Eeeee tam.. Gdyby nie nadazaly, to juz dawno by ich nie bylo. To sie nazywa
              wymieranie gatunkow i jest jednym z mechanizmow eliminacji mniej przystosowanych
              organizmow.
              • pokrecony_oliver Re: Żółte światło dla antybiotyków 22.11.08, 17:42
                Widocznie dla siebie nadążają. Tutaj jednak chodzi o wykorzystanie ich
                produktów dla człowiek. Bakterie zagrażające człowiekowi poszły do
                przodu,czemu nie zmusić ewolucji do działania na naszą korzyść?
    • lillywaters Żółte światło dla antybiotyków 18.11.08, 09:02
      Nie naciskajmy na lekarzy???
      OK - scenka z życia, jakich wiele: warszawska, renomowana, prywatna lecznica; pediatra na wizycie domowej, od progu - nie zdążył jeszcze zobaczyć dziecka, usłyszał kaszel "oooo, antybiotyk!" badanie błyskawiczne, 3-latek do doktora "nie zajrzy mi pan do gardła i do ucha?" pan doktor niechętnie zagląda i łapie za długopis, żeby ten antybiotyk szybciutko wypisać!!!
      Sorry, ale NIE JESTEM przekonana, że w tym konkretnym przypadku antybiotyk był uzasadniony - jakoś pan doktor mnie nie przekonał...
      To tylko jedna z wielu sytuacji. NIGDY lekarz sam mnie nie zapytał, czy nie ma przeciwwskazań do przepisania dziecku antybiotyku.
      To KTO, pytam uprzejmie, jest odpowiedzialny za nadużywanie antybiotyków w leczeniu???
    • kkarolinak Żółte światło dla antybiotyków 18.11.08, 09:28
      mnie "cudowni lekarze" od maja leczyli antybiotykami.Skutek? totalny zanik
      odporności - jestem wyjałowiona jak gaza. Nadmiar "pochłaniania" antybiotyków
      (według mnie) jest winą lekarzy. Procedura jet prosta - przychodzi pacjent,
      narzeka, wypisuje mu się standardowy antybiotyk (który teoretycznie działa na
      wszystko - od ucha po nerki). Zmieniłam lekarza na mądrzejszego - dostałam
      skierowanie na zrobienie badań - po nich dostałam specjalny antybiotyk. no i
      działa. Szkoda tylko że kuracja od maja do września musiała być bezowocna i że
      zniszczyła mi odporność. A można było tego uniknąć.
    • w248 Bez histerii dyletanci 18.11.08, 09:57
      Jestem doktorem medycyny (wykształconym w USA) i ojcem czworga
      małych dzieci. I jest to sytuacja, ktora pokazuje , ze "cokolwiek
      nie zrobisz, będziesz żalowal".
      Dwa miesiące temu wszystkie moje dzieci, złapaly infekcję gorych
      drog oddechowych (virusowa). Moje serce i doświadzenie a anty-
      antybiotykowa histeria mediow ustawiy sie po przeciwnych stronach.
      Bo moje doswiadczenie mowiło , podaj im w drugiej fazie infekcji
      virusowej osłonę z atybiotyku starszej generacji (erytromycyny) to
      uchronisz dzieci przed ryzykiem zawsze grożnej wtornej infekcji
      bakteryjnej. Ale presja glupiej anty-atybiotykowej demagogii we
      mnie zwyciężyła. No i dzieciom erytromycyny nie podałem.
      No i co? Pluję sobie w brodę. Bo troje dzieci wyzdrowiało ale
      dwuletnia Faustynka złapała po-virusowe bakteryjne zapalenie pluc.
      Przebieg jego był bardzo ciężki, coreczka wymagała hspitaliacjzacji,
      dożylnych antybiotykow i trapii tlenowej.
      Nigdy więcej nie ulegnę histerii mediow oraz presji dyletantow.
      Jak lekarz będę robił tylko co JA uwżam za słuszne.









      • dzdzd Re: Bez histerii dyletanci 18.11.08, 18:17
        cudnie! a skąd się wzięło to "paskudne" zapalenie płuc?
        i mowa o tym, że będzie coraz paskudniejsze;
        Dziś Pani Profesor med słusznie mówiła, że antybiotyki nie leczą - organizm musi
        zwalczyć sam choróbsko - antybiotyki mogą pomóc i tylko wtedy jesli są celowane
        i jesli wczesniej nie wyliminowały całej odporności;
        Syn znajomych ma nieodwracalnie uszkodzone jelita po antybiotykach i to druga
        strona ryzykownych zachowań - to nie jest tak, że mamy w nosie cały swiat chcemy
        być zdrowi i już - moze sie nie udać i jest po ptokach i nie ważne czy Chińczyc
        ....
        Dzieci lekarzy mają najgorzej - strach przed zagrożeniami często powoduje
        nadużywanie leków!
        • tlenek_wegla Re: Bez histerii dyletanci 19.11.08, 11:43
          Ale zyje. A moze w wyniku zapalenia by umarl.. Wtedy z pewnoscia nie mialby
          problemu z jelitem.
      • dalatata Re: Bez histerii dyletanci 19.11.08, 00:27
        Leos, jak zwykle twoje ego przeszkadza ci w rozumieniu tego, o co idzie. nie ma
        zadnej histerii, Leosiatko, chodzi o to, ze polscy lekarze wypisuja zbyt czesto
        anytbiotyki, rozumiesz?

        i jak kiedys bys sobie pojechal z Polski i zamieszka w UK, pierwszym szokiem
        jest to, ze lekarze nie przepisuja antybiotykow.

        moja matka jest zawsze w najwyzszym stopniu zanipokojona, gdy jej wnuki nie
        dostaja antybiotykow na katar. a na kaszel naweet syropu - w UK lekarze nawet
        odradzaja syroby na kaszel, polecajac miod.

        rozumiesz Leos?
        • w248 Re: Bez histerii dyletanci 19.11.08, 09:32
          Za cholerę mie rozumiem UK tak jak ty to rozumiesz. Moze dlatego,
          że przez 3 lata pracowałem jak lekarz w stopniu consultant w
          szpitalu w Colchester, Essex.
          • dalatata Re: Bez histerii dyletanci 19.11.08, 12:20
            A Leos jak zwykle merytoryczny i w ogole nie nastawiony na siebie.
          • funstein Re: Bez histerii dyletanci 22.11.08, 14:22
            ile dzieci usmierciles antybiotykami?

            liczyles?
      • idiotkiller co to za debil??? 19.11.08, 15:45
        obawiam się, że nie jesteś nawet lek. med., wykształconym gdziekolwiek, gdyby
        tak było, pisałbyś z sensem...
      • caperucita Może sam jesteś dyletantem... 20.11.08, 14:33
        podstawową zasadą leczenia bez antybiotyków jest niezbijanie
        gorączki (szczególnie u dzieci), jeżeli gorączkującemu dziecku
        podaje się paracetamol lub ibuprom, to zwykle po 3 robi się poważnie
        chore, bo wirusy hulają w najlepsze a bakterie mogą się namnażać bez
        problemów. O tym trzeba pamiętać, bo inaczej zaczyna się diabelski
        krąg gorączka-paracetamol-antybiotyk-gorączka-paracetamol itd.
        • w248 Bez histerii dyletanci 20.11.08, 17:36
          Ibuprom dziecku? Puk puk w czólko.
          Co do gorączki , u dziecka tempartura potrafi skoczyc do 40 stopni w
          ciągu godziny. I konwulsje natychmiast.
          Możesz schladzac - wtedy dołączaja sie dreszcze.
          Co do bakterio- czy wiruso-statycznego oddzialywania wysokiej
          temperatury ciała , to nalezy między bajki włozyc.
          Wiec racjonalne działanie jest :
          1) Goraczka - Paracetamol
          2) Diagnoza - Antybiotyk + Lactobacillus
          3) Wyzdrowienie
          I bez histerii dyletanci
          • funstein Re: Bez histerii dyletanci 21.11.08, 12:20
            lekarz, ktory zwalcza goraczke u dziecka jest idiota.
            mam dzieci - jak sie przeziebia to ubieraja sie na cebulke i pod koldre.
            Wychodza z pod koldry jak juz sa zdrowe.
            Goraczka ponizej 40 jest fizjologiczna i zwalcza infekcje dszybciej niz kazdy
            antybiotyk.

            miliony lat organizm szukal optymalnej metody na walke z grzybami(wirusami) i
            bateriami a tu przychodzi
            "lekarz" - kretyn i goraczke zbija.

            Dzisiejsi lekarze to bezmozgie maszynki do sprzedazy lekow, niestety.
            • caperucita Re: Bez histerii dyletanci 21.11.08, 16:50
              Znaczy się, naprawdę dyletant.
              Człowiek ma się wygorączkować, u moich dzieci gorączka znika w
              trzeci dzień wieczorem i zawsze wstają zdrowe. Antybiotyki są
              zupełnie nieznane, chyba że miałyby anginę ropną.
              Skąd masz takie rewelacje? Z USA? Myślałam, że tam nie wierzą tylko
              w ewolucję, a tu okazuje się, że także w to, że gorączka hamuje
              namnażanie się wirusów, a organizm ma wystarczająco dużo czasu na
              wyprodukowanie przeciwciał na przyszłość.
              • w248 Re: Bez histerii dyletanci 21.11.08, 18:03
                Twoje dzieci zawsze po trzech dniach gorączki wstaja zdrowe?
                Do czasu ,kiedy ktoreś z nich nie wstanie na wieki wiekow amen.
                Bo kartoteki pogotowia sa pełne historii o opatulonych w koce
                trupkach dzieci, ktorym rodzice dali sie "wypocić" w smiertelnej
                gorączce. Spadajcie ignoranci i przyłóżcie sobie pijawki na
                możdżki.
                • k_r_m Re: Bez histerii dyletanci 22.11.08, 09:29
                  w248 napisał:

                  > Twoje dzieci zawsze po trzech dniach gorączki wstaja zdrowe?
                  > Do czasu ,kiedy ktoreś z nich nie wstanie na wieki wiekow amen.
                  > Bo kartoteki pogotowia sa pełne historii o opatulonych w koce
                  > trupkach dzieci, ktorym rodzice dali sie "wypocić" w smiertelnej
                  > gorączce. Spadajcie ignoranci i przyłóżcie sobie pijawki na
                  > możdżki.

                  jak jesteś doktorem medycyny to wyjaśnij nam proszę naukowo swoje racje a nie
                  rzucaj obraźliwych tekstów, trochę kultury doktorku

                  skąd się u was doktorków bierze ta pogarda dla "zwykłych śmiertelników", nie
                  jesteście w niczym lepsi, w zeszłym roku byłem leczony po kolei 5 antybiotykami,
                  bo "nieraz ciężko trafić na właściwy". Szkoda tylko, że doktorek nie zrobił
                  żadnych badań mogących określić, który to jest ten właściwy
                • funstein Re: Bez histerii dyletanci 22.11.08, 14:21
                  w248

                  jestes idiota a nie lekarzem.
                  myslacy czlowiek pozwala sie dziecku porzadnie wygoraczkowac,
                  i obficie poi.

                  te dzieci, ktore umarly w goraczce to ofiary wielu kuracji antybiotykami.
                  Antybiotyki to prosta droga do zniszczenia odpornosci.

                  A lekarze juz na studiach sa uczeni procedur sprzedawania lekow a nie myslenia.
                  Najlepszym tego przykladem jestes ty.
          • wrednisia Re: Bez histerii dyletanci 22.11.08, 10:58
            Chyba Pan Doktor dawno kończył studia, bo teraz uczą, że dzieciom
            można spokojnie podawać Ibuprofen (są nawet specjalne preparaty w
            syropie) w dawce 7 mg/kg.
            Co do zbijania gorączki zgadzam się, że powinno się podawać leki
            p/gorączkowe ze względu na możliwość wystąpienia drgawek
            gorączkowych.
            • w248 Re: Bez histerii dyletanci 22.11.08, 11:16
              Czy dawno konczyłem studia w USA? Dawno. Ale 7 lat temu , kiedy
              nostryfikowałem swoj dyplom w Polsce , musiałem z marszu zdac pełne
              egzaminy z Interny, Pediatrii, Poloznictwa/Ginekologii,Chirurgii i
              Farmakologii. Czyli nie jest ze mna tak żle.
              Ibuprofen był kiedys wyłacznie na receptę, poniewąc zażywany
              niewłaciwie powoduje smiertelną aplastic anemia. Wprowadzenie
              Ibuprofenu do wolnej sprzedzy to zbrodnia. Kilka mieeięcy temu
              umarł na aplastic anemia, młody Polak, ktory sobie leczył chroniczny
              bol zeba ibuprofenem.
        • gulcia77 Re: Może sam jesteś dyletantem... 22.11.08, 11:35
          Ja tam lekarzem nie jestem, ale mam pewien problem zdrowotny,
          spowodowany niestety zbyt częstym stosowaniem antybiotyków. Po ponad
          100 zastrzykach z antybiotykiem, który nie zadziałał, konieczne
          okazało się przekłucie błony ucha i zbadanie posiewowe, co mi
          zapalenie ucha wywołuje. Stary, doświadczony laryngolog to zrobił i
          okazało sie, że infekcja jest spowodowana przez grzyby i antybiotyk
          zupełnie nie był potrzebny. Po 30 latach mój 4-letni siostrzeniec
          zaczął mieć problemy z infekcjami ucha. Lekarz rodzinny przepisał
          kilkanaście różnych antybiotyków na przełomie 3 miesięcy. Nic nie
          zadziałąło - infekcje wciąż nawracały. Więc po ciężkiej kłótni z
          siostrą i szwagrem zadzwoniłam do mojego dawnego laryngologa i
          umówiłam się na prywatną wizytę. Zapłaciłam dla świętego s[pokoju i
          zawlokłam tam siostrę i szwagra. Co się okazało po kilkuminutowym
          badaniu - z ucha małego larngolog wyciągnął kamyk. Obecnie nie ma
          żadnych infekcji... To taka krótka historia. Morał niech Państwo
          dopowiedzą sobie sami
          • w248 No i jaki morał z gulci historii? 22.11.08, 13:47
            Tylko przebicie blonki lub membranki was uleczy i uszczęsliwi,
            ha,ha,ha,ha,ha
            • nett1980 Re: No i jaki morał z gulci historii? 22.11.08, 14:01
              Moral taki, ze faszerowali ja antybiotykami dyletanci.
              Zbijam dziecku goraczke dopiero jak ma ponad 40 stopni goraczki.
              Antybiotyk bral tylko dwa razy w zyciu(7 letnim zyciu). Oczywiscie
              przez pierwsze miesiace w przedszkolu sporo chorwal, na szczescie
              znam lekarki, ktore nie sa dyletantkami.
      • funstein Re: Bez histerii dyletanci 21.11.08, 12:15
        joko doktor medycyny powinienes wiedziec, ze dzieci praktycznie nie choruja jak
        jedza wolowine, ryby, salate i watrobke z dala od nabialu.
        Uklad odpornosciowy czlowieka bez miedzi jest bezbronny.
        Na medycynie tego nie ucza? - to moze zajrzyj do Biblii - tam stoi
        jak woł co jesc, zeby nie chorowac.
    • artur737 Re: Żółte światło dla antybiotyków 18.11.08, 16:09
      Odwracanie kota ogonem i w artykule i w wypowidziach na forum.

      80% wszystkich antybiotykow zuzywa nie czlowiek, ale zwierzeta. Te zyjace na
      zatloczonych farmach, bydlo i drob.
      Jezeli cos zrobic to zlikwidowac te obozy koncentracyjne dla zwierzat to nagle
      ilosc zuzytych antybiotykow spadnie do 20%.

      Nalezy tez przystymulowac badania nad nowymi antybiotykami. Bo co jest teraz to
      zenada. Te sprawe zostawia sie firmom farmaceutycznym. Ale niestety tak nie
      mozna. Firmy farmaceutyczne do korporacje dzialajace dla zysku a nie dla dobra
      spoleczenstwa. One juz dawno sobie obliczyly, ze antybiotyki sie nie oplacaja.
      Chorzy zdrowieja 'niepotrzebnie'. Lepiej jak sa dalej chorzy i przez reszte
      zycia uzywaja mase roznych lekow objawowych na liczne dolegliwosci.
    • hipokryzjusz kosmiczne zyski firm farmaceutycznych 18.11.08, 18:13
      korupcjogenne związki firm farmaceuycznych z lekarzami były często
      omawiane.To firmy farmaceutyczne przez agresywną reklamę
      przyczyniają się do nieporzebnego stosowania leków. Lekarze nie
      badają infekcji (posiew laboratoryjny) i zapisują dużo leków na
      wszelke możliwe infecje.W załączonych ulotkach podaję się na jakie
      szczepy nie działa antybiotyk,a jest ich sporo,ponad to ostrzega
      się ,o możliwości pojawienia się grzybicy i alergii.Bez rozpoznania
      infekcji nie można przypisać właściwego leku.
    • truten.zenobi no dobrze ale czy lekarze o tym wiedzą? 18.11.08, 23:16
      wielka kampania by przekonać zwykłych ludzi, tylko jaki to ma sens...
      • funstein Re: no dobrze ale czy lekarze o tym wiedzą? 22.11.08, 14:27
        sens jest taki, ze lekarze juz sa calkiem oglupieni przez agresywny marketing
        koncernow farmaceutycznych.
        Jedyny ratunek dla dzieci to rozsadek rodzicow, bo lekarze beda podawac
        antybiotyki tak dlugo az wykoncza dziecko.
    • siatkanamotyle Żółte światło dla antybiotyków 18.11.08, 23:50
      Lekarze mają mnóstwo pacjentów,żeby zarobić i tak małe pieniądze, dlatego
      każdemu poświęcają 5 minut. Mam wrażenie, że dokształcają się tylko w zakresie
      nowinek w medycynie, która opiera się na leczeniu objawowym. Sama jestem ofiarą
      zaniedbania, ignorancji lekarzy. Na szczęście po roku brania antybiotyków na
      chorobę, która była skutkiem grzybicy ogólnoustrojowej (która była skutkiem
      brania antybiotyków bez probiotyków), natrafiłam na mądrą lekarkę, która
      postawiła dobrą diagnozę i wysłała na spec.badania. Teraz moja wiedza na temat
      pasożytów, odżywiania jest nieporównywalna z wiedzą lekarzy do których chodziłam
      przed " oświeceniem" i po! Za każdym razem jestem zażenowana, tłumacząc im jak
      powinnam się leczyć! A to wszystko sprowadziłabym do tego, że młodzież, która
      zdaje na medycynę nie ma pojęcia o zawodzie i nie łączy go z jakąkolwiek misją
      społeczną, lecz prestiżem i dochodowym biznesem.
    • griszka.pl Żółte światło dla antybiotyków 19.11.08, 17:24
      A ja brałam antybiotyk może ze dwa razy w życiu... Więc nie wiem ,może to
      czysto subiektywne wrażenie ale nie zaobserwowałm, żebysię taki szafowało
      receptami na takie leki... Sieją panikę...
      • gulal Re: Żółte światło dla antybiotyków 19.11.08, 17:39
        sieja nie sieja - sa z antybiotykami rozne kiksy. i to jest prawda, ja
        pamietam,jak raz dluzej musialm brac z roznych powodow i mi sie zupelnie zoladek
        rozwalil .takze nie mam do nich takiego superduperpozytywnego nastawienia
        • w248 klin klinem 19.11.08, 18:15
          Antybiole żołądek ci rozwalaja? To popijaj każdą dawke 400 ml
          kefiru z aktywnymi kulturami bakterii. Sraczuchna bedzie jak złoto.
          ha,ha,ha,ha,ha, Dalatata - wołasz już madszteina na
          ratunek?
        • szowina Re: Żółte światło dla antybiotyków 20.11.08, 16:52
          gulal napisał:

          > sieja nie sieja - sa z antybiotykami rozne kiksy. i to jest prawda, ja
          > pamietam,jak raz dluzej musialm brac z roznych powodow i mi sie zupelnie zolade
          > k
          > rozwalil .takze nie mam do nich takiego superduperpozytywnego nastawienia

          To trzeba polprazol albo inne osłonowe coś brać w takiej sytuacji! Ja w ciągu
          ostatniego roku trzy razy byłam na antybiotyku i za każdym razem kazali mi brać.
          Lekrza nie dobrego masz. i wsio.
          • smut-nawa Re: Żółte światło dla antybiotyków 20.11.08, 17:58
            cóż, myślę, że problem przede wszystkim leży w agresywności koncernów
            farmaceutycznych, tak jak było powiedziane. lekarze przepisują antybiotyki
            niepotrzebnie. fakt,że nikt nie zapisał czegoś osłonowego to też jest
            przesada,ale należy się chyba jednak skupić na pierwszym problemuie.
            • szowina Re: Żółte światło dla antybiotyków 20.11.08, 18:07
              A dlaczego? Że polityka ważna a sprawy zwykłych ludzi nieważne są? Bzdura.
          • funstein Re: Żółte światło dla antybiotyków 21.11.08, 12:30
            tzw. leki oslonowe to czyste placebo - z prostej przyczyny - brane wraz z
            antybiotykiem aterie kwasu mlekowego gina szybciej niz te chorobotworcze.
            O tym sie nie mowi, bo to kolejne zrodlo dochodow dla biznesu medycznego i
            "dupochron" dla lekarzy (przeciez dalam oslonowe)

            ciemny lud kupi kazda bajke a biznes medyczny kazda bajke jak najdrozej sprzeda.
      • sikorka68 Re: Żółte światło dla antybiotyków 19.11.08, 20:25
        To nie panika. Coraz częściej się słyszy od lekarza: Trzeba zmienić antybiotyk.
        Ten był nietrafiony.
        Ja mam trafiony- syrop z cebuli. Podany zaraz przy pierwszych oznakach choroby
        razem z np. lipą i lekiem przeciwzapalnym robi cuda. Leczymy się tak od lat do
        zapalenia oskrzeli włącznie (kontrola lekarza obowiązkowa) i nigdy nie zawiodło.
        Leczenie około tygodnia.
        • rumpa Re: Żółte światło dla antybiotyków 19.11.08, 20:40
          ja polecam kleik z kaszy jaglanej - taki gotowany około godziny
          mój synek dostał "anginy' - antybiotyk
          dałam do konca, nie jestem idiotką i wiem że nie wolno przerywac
          po dwu tygodniach - nawrót - i znowu - antybiotyk
          i zapewnienia że to NORMALNe, bo poszedł do przedszkola
          szlag mnie trafił, bo inaczej rozumiem "normalność" - zastosowałam
          leczenie znajomej matki - kleik i wywar z lukrecji - szczypta na
          gotujacą wodę - 1 litr - okolo 3 minuty - slodkie
          dzieciak trzy dni leżał jak neptek, a ja wyłam że mi umrze
          czwartego dnia obudził się zdrowy i wsciekle głodny
          od tamtej pory jak mi maluch zaczynał pokasływac, to go na weekend
          zostawiałam na kaszce, olewając wszystkie antybiotyki - dziecko
          prowadziłam do lekarza, żeby płuc posłuchał i tylko w tym celu.
          I to była ostatnia choroba mojego dziecka - obalilismy teorię
          "normalności"
          dodam tylko że wygrałam batalię o niekarmienie mojego dziecka
          mlekiem w przedszkolu i nie dawałam mu cukru
          • funstein Re: Żółte światło dla antybiotyków 21.11.08, 12:26
            gratulacje,
            nakarm teraz dzieciaka czasem watrobka, rybami i salata a nigdy nie bedzie
            musial brac antybiotykow.

            Odpornosc to odpowiednie jedzenie - pelne miedzi - czyli wolowina, watrobka,
            salata i ryby.
    • serrnik Re: Żółte światło dla antybiotyków 19.11.08, 19:16
      Niestety, czesc matek zglaszajacych sie z dziecmi, zwlaszcza wysoko
      goraczkujeacymi na poczatku infekcji po wizycie u lekarza ktory nie zapisal
      antybiotyku czeka kilka, kilkanascie godzin, po czym udaje sie do drugiego
      doktora - najczesciej prywatnie - ktory dla swietego spokoju /bo "idzie noc i co
      to bedzie panie doktorze", "to co mamy umierac...", "nawet recepty pan nie
      wypisze zadnej??"/ wypisuje antybiotyk. Po 2 dnaich dziecko zdrowieje -
      oczywiscie tylko dlatego ze dostalo antybiotyk.
      Czasem pacjenci domagaja sie "najsilniejszych antybiotykow" bo lezenie w lozku
      na zwolnieniu to szamanstwo a nie medycyna.
      Prawda jak zwykle lezy po srodku, ale faktem jest ze kasy na posiewy lub
      quick-testy nie ma...
      • funstein Re: Żółte światło dla antybiotyków 21.11.08, 12:33
        madry, proesjonalny lekarz nie ulega histerii matki, tylko kaze jej czytac
        dziecku bajki i poic woda z miodem.
        A glupi rozhisteryzowany lekarz, ktory martwi sie tylko o wlasny dochod i
        wakacja na karaibach za pieniadze producenta lekow wypisuje antybiotyk.
        • w248 Nabzdyczony dyletant-ignorant 21.11.08, 15:37
          Co jest najgrożniejszą choroba? Nabzdyczony,fanatyczny dyletantyzm.
          A oto medycyna według dyletanta-ignoranta:
          1) Na ostre zapalenie wyrostka robaczkowego - rosołek
          2 Na szkarlatyne - watrobka
          3) Na meningokowe zapalenie opon mozgowych - cebulka
          4) Na Hemophillusowe zapalenie płuc - dac się wypocic
          etc.etc.etc
          Oczywiscie rodzice , NIE STOSUJCIE POWYŻSZYCH RAD, bo to najprostszu
          sposob aby smiertelnosc dzieci przekraczała 70% - tak jak we
          średniowieczu. Zaufajcie lekarzowi pediatrze.
          • dalatata Re: Nabzdyczony dyletant-ignorant 21.11.08, 16:59
            o! to juz kolejna specjalizacja?

            nie, drodzy rodzice, stosujcie antybiotyki. na katarek, na kaszelek, na
            rozwolnienie i koniecznie jak dziecko placze. od wyboru do kolloru. niech sie
            nazra.
            • w248 Re: Nabzdyczony dyletant-ignorant 21.11.08, 18:06
              Rodzice, zaufajcie SWOJEMU lekarzowi pediatrze lub lekarzowi
              rodzinnemu.
              • kala.fior Utopiona ryba. 21.11.08, 18:19
                A widzi Leoś jakie fatalne są skutki dawania medycznych porad na forum bez
                specjalistycznej moderacji?

                Każdy opętaniec (albo po prostu głęboko przekonany ignorant z anegdotycznym
                doświadczeniem) czuje się upoważniony do porad.

                Miejmy nadzieje to tsunami nonsensu coś Ciebie nauczyło na przyszłość.
              • dalatata Re: Nabzdyczony dyletant-ignorant 21.11.08, 19:03
                Ludzie, zaufajcie lekarzowi, ale nie myslcie ze jest nieomylny (nawet nasz
                forumowy geniusz, Leos). ufajcie, ale rozumnie.

                a porady na forach sa zawsze tylko tym: poradami na forach.
    • bo_sova Żółte światło dla antybiotyków 20.11.08, 00:56
      nigdy w życiu nie nalegałam, żeby lekarz przepisał mi antybiotyk! to lekarze
      wciskają pacjętom przy byle okazji antybiotyki! bo tak najłatwiej i najszybciej!
    • dzielanski stosowanie antybiotyków na oślep 20.11.08, 11:28
      Dobrze, że artykuł porusza sprawę stosowania antybiotyków na oślep -
      choć niestety robi to dość powierzchownie. Wkurzają mnie te
      oszczędności wynikające z pokręconego funkcjonowania systemu: skoro
      test jest TAŃSZY niż antybiotyk, to w rzeczywistości stosowanie
      niedobranego antybiotyku jest marnowaniem pieniędzy (a antybiotyk
      może byc przeciez nieobrany także w wypadku infekcji bakteryjnej,
      zakażenia szczepami, na które akurat ten lek nie działa), gdyby
      system opieki zdrowotnej działał poprawnie to właśnie OPŁACAŁOBY SIĘ
      stosować testy.
    • maryko.m Żółte światło dla antybiotyków 20.11.08, 11:58
      Choruję raz na rok - raz na dwa lata. Drobna grypka w sezonie albo infekcja. Zwykle udaję się do lekarza -ze względu na zwolnienie. ZAWSZE wychodzę z receptą na antybiotyk. Recepta za drzwiami ląduje w koszu, a ja pakuję się na dwa dni do łóżka z zapasem cytryn, herbaty malinowej, soków, grzanym piwem, kapustą kiszoną z cebulą i innymi ludowymi lekarstwami, tudzież dobrą książką. Jak na razie pomaga.

      Kiedyś zaprotestowałam przeciwko antybiotykowi, to pani doktor stwierdziła, że w takim razie nie da mi zwolnienia, bo widocznie nie jestem taka chora. Od tego momentu nie protestuję.

      A w ogóle polecam dużo miodu i basen - przez cały sezon: czyli przyjemne środki zapobiegawcze i wzmacniające :)
    • bawarska Żółte światło dla antybiotyków 20.11.08, 14:06
      Moje pięcioletnie dziecko tylko raz w życiu brało antybiotyki. Nie,
      żeby nie chorowało. I owszem, nawet często. Tylko lekarz najpierw
      próbuje innych metod. Na przykład inhalacji na zapalenie oskrzeli,
      które i tak jest wirusowe. Albo robi wymaz z gardła, by się upewnić,
      że to nie bakterynjne. A jeżeli nie, to po co antybiotyk?
      Ale takie badania kosztują. Podobnie trzytygodniowe inhalacje.
      Polscy lekarze wolą więc przypisać antybiotyk, bo i szybciej i
      taniej. Nie wspomniałam bowiem, że moje dziecko wychowuje się w
      Niemczech.
    • badejka Obie strony winne są 20.11.08, 22:11
      ...lekarze-leniuchy i niedokształciuchy, bo zamiast dobrze zdiagnozować
      pacjenta, to oszczędzają punkty, czas lub pieniądze - albo wszystko naraz i
      zbywają pacjenta antybiotykami.....

      ...pacjenci - jesteś chory - zostań w domu, leż, pij herbatę - układ
      odpornościowy pracuje, no ale trzeba na to czasu prawda??
      a my przecież nie mamy czasu chorować, nasze dzieci też nie mają na to czasu,
      więc "bombiemy" antybiotyki, lecimy następnego dnia do pracy, kaszlemy na
      współpracowników, zarażamy, sami się uodparniamy na leki....
      --------------------------------------------------
      głupota ludzka najskuteczniejszą selekcją naturalną
      • funstein Re: Obie strony winne są 22.11.08, 14:31
        jak lekarze zaczna przepisywac chorym salate, rosół, wątróbkę to bedzie mozna
        powiedziec, ze medycyna dokonala postepu.
        Jak na razie medycyna wciska ludziom we wszystkich lekach fluor
        niszczac uklad odpornosciowy.

        To jest biznes, ktory sam sie nakreca, bo jesli raz wezmiesz
        lek to bedziesz potrzebowal coraz to wiecej lekow.
        • w248 Chyba cie rozszyfrowałem 22.11.08, 14:52
          Pniewaz wszystko chcesz leczyc rosołkiem i jestes preciwko
          transfucjom krwi - to musisz byc zyd-jehowita. ha,ha,ha,ha,ha
          Salem alejkiem.
    • funstein Żółte światło dla antybiotyków 21.11.08, 12:10
      razem z tymi trutymi fluorem z antybiotykow dziecmi - powinni lykac antybiotyki
      lekarze i rodzice.
      Po miesiacu by sie okazalo, ze wakacje na Hawajach organizowane lekarzom przez
      producentow antybiotykow nie sa warte lykania
      tej trucizny.

      Prawdziwym antybiotykiem jest salata, watrobka, wolowina i rosol,
      bo wzmacniaja immunologie.
    • k_r_m Żółte światło dla antybiotyków 22.11.08, 09:04
      gdyby ci nasi super uczeni lekarze, tak wołający przy każdej okazji więcej i
      więcej pieniędzy bo oni tak ciężko przecież się uczyli - całe 6 lat (czyli
      tyle ile magister inżynier na studiach dwustopniowych),
      czasami poczytali fachową prasę i specjalistów to może by się czasami
      zastanowili czy do kataru naprawdę konieczny jest super nowoczesny lek, który
      wszedł do sprzedaży miesiąc temu?

      warto może by się przyjrzeć może też działalności wszelkiego rodzajów PF i PM
      zachęcających lekarzy na różne sposoby do przepisywania coraz większych ilości
      lekarstw
      • vendettav Re: Żółte światło dla antybiotyków 22.11.08, 15:39
        1. mgr to najwyżej przez tyle lat pił i się dobrze bawił
        2. lekarz nie uczy się 6 lat, większość (są niestety wyjątki) uczy
        się conajmniej do emerytury
        3. nie raz słyszę od pacjenta żal w głosie, że nie przepisałem
        antybiotyku
        4. są pacjenci, którzy pójdą do innego lekarza byle dostać antybiotyk
        5. często muszę przepisać antybiotyk, bo ktoś miał kilka tabletek w
        domu i wziął przez 2-3 dni
        6. pisząc o lekach na katar chodzi Tobie pewnie o leki objawowe
        często reklamowane w mediach - one nie mają wyleczyć, tylko
        zmniejszyć objawy
        • dalatata Re: Żółte światło dla antybiotyków 22.11.08, 19:40
          czy moglbym po prosic o wyjasnienie, jak to slychjac w glosie zal za
          antybiotykiem? pacjent piszczy, mruczy? a moze mruga i chrzaka?
    • cieshka Żółte światło dla antybiotyków 22.11.08, 09:27
      Duże znaczenie w stosowaniu antybiotyków ma jakiś nienormalny pęd. Bo do
      pracy, bo zaległości, bo co powie szef, bo zabiorą premię, bo.... i tak dalej.
      Szybciej, szybciej, wydajniej.... A warto zwolnić, wziąć zwolnienie z powodu
      przeziębienia, wyleżeć swoje w łóżku. Organizm gdy jest chory domaga się
      odpoczynku. Średnio raz w roku choruję na poważniejsze przeziębienie, idę
      wtedy na zwolnienie i kończy się na jednym przeziębieniu. Gdy w czasie choroby
      chodziłam do pracy, antybiotyk stawał się niezbędny, a choroba i tak często
      powracała.
    • osmanthus Antybiotyki a rak piersi 22.11.08, 11:08
      Konsumpcja antybiotykow zwieksza szanse na zachorowanie na raka piersi

      Znajacym angielski polecam lekture linku ponizej :

      www.nci.nih.gov/cancertopics/factsheet/breast-antibiotic-link-qa
    • rabbinhood jak jest a jak być powinno 22.11.08, 12:43
      Zapytałem znajomego laryngologa prywatnie gdy siedzieliśmy przy piwie czy nie ma wyrzutów że zapisuje tyle antybiotyków pacjentom. Odpowiedział że jest świadomy iż powinno się zrobić posiew, następnie znależć dedykowany antybiotyk jeśli jest konieczny i dopiero go aplikować bo tylko wtedy pomaga, ale! ale! z drugiej strony po całym tym zabiegu pacjent byłby juz martwy albo zdrowy bo hodowla trwa dłużej w laboratorium niż choroba pacjenta, więc jeśli wiadomo że akurat szaleje jakaś choroba to zapisuje się antybiotyk o szerokim spektrum pokrywającym również przewidywaną chorobę.

      I pytanie co i jak można zmienić, wiemy że jest żle i nic z tego nie wynika.Co do planowanej hodowli i sprzedaży fagów o szerokim spektrum być może będzie tak jak z antybiotykami, że dostępność i nadużywanie doprowadzą do uodpornienia się ludzi, ale biznesowo jest to niewątpliwie super posunięcie prowadzące do dużych zysków.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka