Dodaj do ulubionych

Patentuj lub giń?

30.11.08, 21:14
może nalezało by zacząć od tego komu służy obecny system patentowy.

nie słuzy on wynalazcom gdyż formalnosci i opłaty są wystarczająca
barierą by niewielu z nich było w stanie samodzielnie zgłosić
wniosek patentowy.

nie służy tez społeczeństwu gdyż zabija innowacyjnosc a to przez to
co opisałem powyżej a to pzez umożliwienie wielkim koncernom
patentowania oczywistych rozwiązań...

nie chroni też praw właścicieli pomysłów. praktycznie nikogo nie
stać by opatentować wszelkie warianty...

a więc kto na nim zyskuje?
tylko duże koncerny które stać na patentowanie oczywistych
rozwiazań, zablokowanie możliwości osiągnięcia dochodu z określonego
patentu dzieki czemu jego właściciel jest zmuszony sprzedać go za
grosze, poszukiwanie nieopatentowanych wariantów pomysłu itp.


w takiej sytuacji minister widzi patenty jako rozwiązanie problemów
polskiej nauki...

inny minister widzi rozwiązanie posyłanie 6-latków do szkoły
problemów edukacji (niedoboru przedszkoli), publicznie ogłasza że
pieniadze w magiczny sposób powiększą szkoły/boiska szkolne

jeszcze inny wierzy że sama zmiana formy prawnej placówek służby
zdrowia pomoże w czymkolwiek, że przybędzie od tego pieniedzy, że
lekaże nagle się sklonują i do tego będą pracować za darmo...

niby rzady pis/lpr/so momentami osiagały szczyty głupoty, ale widać
ministrowie z PO chcą się wykazać że mogą więcej.
brakuje jeszcze tego by zaczęli się ścigać w chamstwie...

:(
Obserwuj wątek
    • maruda.r Patentuj lub giń? 01.12.08, 05:42

      "prof. Barbara Kudrycka wysunęła hipotezę, że warunkiem rozwoju nauki i
      związanej z nią innowacyjnej gospodarki jest przede wszystkim patentowanie
      wyników badań naukowych i rozliczanie naukowców na podstawie liczby patentów."

      ******************************

      Co z rozwojem nauki niezwiązanej z gospodarką innowacyjną? Ryczałt czy śmietnik?

    • spoko-spoko cytacja 01.12.08, 06:56
      Czym rozni sie liczba cytacji od liczby cytowan danej publikacji?
      • dalatata Re: cytacja 01.12.08, 14:45
        cytacja do cytowanie ma sie jak
        libacja do balowanie.
        • adept_ltd1_net Re: cytacja 01.12.08, 14:53
          chyba jak libacja do libowanie???
          • petrucchio Re: cytacja 01.12.08, 15:16
            adept_ltd1_net napisał:

            > chyba jak libacja do libowanie???

            A może jak dyplomacja do dyplomowania?
            • adept_ltd1_net Re: cytacja 01.12.08, 15:28
              hm, trudno jednoznacznie powiedzieć...
          • charioteer Re: cytacja 01.12.08, 16:56
            Adept? hm...

            www.google.pl/search?q=libowanie&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:en-US:official&client=firefox-a
            • petrucchio Libowanie 01.12.08, 18:57
              charioteer napisał:

              > Adept? hm...

              No popatrz, tyle lat mieszkam w Poznaniu i pierwszy raz natykam się na
              "libowanie". Ale jest ono oficjalnie odnotowane w "Słowniku gwary miejskiej
              Poznania" Gruchmanowej i Walczaka (PWN, 1997). Stamtąd pochodzi też cytat:
              "[...] odpoczywumy wreście, pho tym libowaniu" (z powieści R. Schuberta "Panna
              Lilianka").
              • charioteer Re: Libowanie 01.12.08, 19:43
                A swoja droga, to wyguglane blogi wskazuja raczej na gware wielkopolska, a nie
                miejska Poznania.
            • adept_ltd1_net Re: cytacja 01.12.08, 19:04
              nic o tym nie wiem, w Poznaniu bywam krótko, na konferencjach ;-)
              • charioteer Re: cytacja 01.12.08, 19:36
                adept_ltd1_net napisał:

                > nic o tym nie wiem,

                Adept, falszywa skromnosc ;-)
                • adept_ltd1_net Re: cytacja 01.12.08, 21:14
                  ale Chario, że co??? myślisz, że znam ten słownik??? wprawdzie kiedyś pisałem
                  hasła dla jednego takiego słownika, ale to nie był ten ;-)
                  • charioteer Re: cytacja 01.12.08, 21:23
                    Ale Adept, ty nie potrzebujesz zadnego slownika, zeby wiedziec, jakie sa slowa w
                    jezyku !!! Nawet nie musisz ich znac - i tak wiesz, ze sa !!! Zaraz sie
                    publicznie wyprzesz, ze najlepszy przyklad podales !!!
                    • adept_ltd1_net Re: cytacja 01.12.08, 21:35
                      poniekąd przeraża mnie to ;-)
                      • petrucchio Re: cytacja 01.12.08, 21:42
                        adept_ltd1_net napisał:

                        > poniekąd przeraża mnie to ;-)

                        Że mogłeś libować, nawet o tym nie wiedząc?
                        • adept_ltd1_net Re: cytacja 01.12.08, 21:47
                          nie, że mogłem o tym wiedzieć...
                          • charioteer Re: cytacja 01.12.08, 21:48
                            Taki leksykon uniwersalny?
                    • petrucchio Jeszcze raz -owanie i -acja 01.12.08, 21:40
                      charioteer napisał:

                      > Ale Adept, ty nie potrzebujesz zadnego slownika, zeby wiedziec, jakie sa slowa
                      w jezyku !!! Nawet nie musisz ich znac - i tak wiesz, ze sa !!!

                      A swoją drogą, tyle tych dwuznaczności. Kiedy widzę baterię balsamów i kremów na
                      toaletce mojej żony, zastanawiam się czasem, co lepsze: balsamowanie czy kremacja.
                      • charioteer Re: Jeszcze raz -owanie i -acja 01.12.08, 21:45
                        petrucchio napisał:

                        > toaletce mojej żony, zastanawiam się czasem, co lepsze: balsamowanie czy kremacja.

                        Hm... ? Ostre libowanie* ??? Czasem moze zadzialac jak balsam.

                        * www.trabrygada.gniezno.org.pl/forum/viewtopic.php?t=450&start=0&sid=d595944406e120c9711b49cbacbf0c2a
                        • adept_ltd1_net Re: Jeszcze raz -owanie i -acja 01.12.08, 21:50
                          hm, no ale może nie zadziałać
                          • charioteer Re: Jeszcze raz -owanie i -acja 01.12.08, 22:00
                            No ale przeciez ci dziala... Jak nie, to pozostaje jasnowidzenie jako modus
                            explanandi...
                            • adept_ltd1_net Re: Jeszcze raz -owanie i -acja 01.12.08, 22:04
                              no ale wtedy pozostaje jak
                              tu:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=87764963&wv.x=2&a=87966985
                              • charioteer Re: Jeszcze raz -owanie i -acja 01.12.08, 22:09
                                Ty lepiej nie zbaczaj z tematu, bo to jest powazny problem ;-) A co jak sie
                                okaze, ze Chomsky za wasko potraktowal swoja teorie? Ufoludki mu piasku nasypaly?
                                • adept_ltd1_net Re: Jeszcze raz -owanie i -acja 01.12.08, 22:12
                                  no zawsze pozostaje teoria inteligentnego projektu, nie???
                                  • petrucchio Re: Jeszcze raz -owanie i -acja 01.12.08, 22:14
                                    adept_ltd1_net napisał:

                                    > no zawsze pozostaje teoria inteligentnego projektu, nie???

                                    Ja bym wolał projekt inteligentnej teorii.
                                    • adept_ltd1_net Re: Jeszcze raz -owanie i -acja 01.12.08, 22:20
                                      fanaberie, trzeba brać, co jest...
                                      • petrucchio Re: Jeszcze raz -owanie i -acja 01.12.08, 22:23
                                        adept_ltd1_net napisał:

                                        > fanaberie, trzeba brać, co jest...

                                        Zawsze warto się potargować. Niech będzie inteligentny projekt teorii.
                                        • adept_ltd1_net Re: Jeszcze raz -owanie i -acja 01.12.08, 22:25
                                          czekam na następną propozycję...
                                          • charioteer Re: Jeszcze raz -owanie i -acja 01.12.08, 22:29
                                            Alez ci ciezko dogodzic... Najpierw bys bral, co jest, a jak juz przyjdzie co do
                                            czego, to wszystko zle... Widzenie jasno i sily astro... Moze ciala astralne ???
                                  • charioteer Re: Jeszcze raz -owanie i -acja 01.12.08, 22:16
                                    A to akurat w tym przypadku mogloby byc teleologicznie sluszne ;-)
    • jan.rojewski Patentuj lub giń? niewolnictwo xxi wieku 01.12.08, 09:00
      widać mi??ster i funkcjonariuszom nauki MATEMATYKA jest obca; ale
      niewolnictwo umysłu swojskie
    • juleksuki Patentuj lub giń? 01.12.08, 09:45
      Uważam, że Pani Minister ma rację w sprawie tego, że trzeba coś zmienić w sposobie rozliczania jajogłowych.
      Uważam, że pierwsze co trzeba pogonić, to rozliczanie głównie na podstawie publikacji. Moim zdaniem publikacje, zwłaszcza po angielsku w zagranicznych periodykach, niczemu nie służą, a na pewno nie krajowej gospodarce. Za dużo też jest, państwo Profesorowie, drukowanie tego samego po sto razy (i po parę tysięcy za sztukę).
      Ale...
      Uważam, że patent to przeżytek. Jest drogi, formalnie trudno dostępny i wymusza ujawnienie pomysłu. Słusznie to już ktoś tu opisał. Na dodatek polski patent przed niczym nie chroni.

      Ja bym rozliczał naukowców przede wszystkim z prac badawczo-rozwojowych realizowanych na podstawie umów cywilno-prawnych z podmiotami gospodarczymi. Zwłaszcza w naukach przyrodniczo-technicznych.

      Zgadzam się jednak, że dla osób zajmujących się zagadnieniami podstawowymi trzeba znaleźć jakieś inne wyjście. Tu właśnie jest miejsce dla projektów UE. Jakoś nie mam zaufania do komitetów kolesiów w naszych organach grantodawczych. Ciekawym by mogło być, gdyby zasiadali w nim przedstawiciele spoza świata nauki w liczbie mającej rzeczywisty wpływ na sposób przyznawania środków.

      Pozdrawiam
      • dalatata Re: Patentuj lub giń? 01.12.08, 09:55
        nie masz pojecia o czym mowisz.
        • maruda.r Re: Patentuj lub giń? 01.12.08, 10:41
          dalatata napisał:

          > nie masz pojecia o czym mowisz.

          **********************************

          Rozwiń więc temat. Nie wszyscy piszący na tym forum to jajogłowi.

          • adept_ltd1_net Re: Patentuj lub giń? 01.12.08, 10:48
            no tak, część jest pustogłowa...
          • charioteer Re: Patentuj lub giń? 01.12.08, 11:28
            maruda.r napisał:

            > dalatata napisał:
            >
            > > nie masz pojecia o czym mowisz.
            >
            > **********************************
            >
            > Rozwiń więc temat.

            To sa takie bzdety, ze z tym sie polemizowac nie da. Pomyslodawca powinien
            zawrzec umowe cywilno-prawna z dowolnym podmiotem gospodarczym na wynalezienie
            leku na madrosc. Jak mu sie nie uda, to zwraca koszty nakladow poniesionych na
            badania wraz z ustawowymi odsetkami. W umowie powinna znalezc sie klauzula, ze
            wynikow badan absolutnie nie wolno publikowac po angielsku. W przypadku
            publikacji badan po angielsku corocznie oblicza sie straty, jakie z tego tytulu
            poniosla polska gospodarka, najlepiej poprzez pomiar przyrostu madrosci u osob
            czytajacych po angielsku.
          • jottsp Re: Patentuj lub giń? 01.12.08, 12:04

            Patenty mozna "produkowac" jeszcze latwiej niz publikacje tylko w
            kosztorysie projektu nalezy uwzglednic koszt patentowania , no
            uzyskac finasowanie na projekt. Zauwaz ze wiekszosc patentow NIE
            jest wykorzstana i NIE przynosi kasy


            np. - z branzy biotech. :
            opatentowac mazna np. pare primerow dla np. juz znanego genu ale z
            tego nic nie wynika - a zwlaszcza nie wynika ich komercyjne uzycie i
            zarabianie na nich jesli nie ma inwestora ktory bedzie na tym
            zarabial = propagowale je , rozprowadzal i sprzedawal
          • dalatata Re: Patentuj lub giń? 01.12.08, 14:38
            po pierwsze nie jestem zadnym jajoglowym, tylko profesorem.
            po drugie bardzo watpie zeby mialo sens tlumaczenie komus kto uwaza ze umowy
            cywilno prawne uzdrowia nauke.
            po trzecie, jeszcze bardziej drazni mnie insynuyacja ze za publikacje naukowcy
            dostaja tych wiele tysiecy zlotych.
            i wlasciwie to poza stweirdzeniem ze uzytkownik nie ma zielonego pojecia o czym
            mowi, nie mam mu nic do powiedzenia.
        • lehcyfer Re: Patentuj lub giń? 01.12.08, 10:46
          Wielokrotnie pojawiały się już informacje o tym, że polskie uczelnie wyższe
          opanowały kliki starych profesorów - "beton" akademicki, praktycznie nie do
          ruszenia, aktywnie blokujący młodszym naukowcom drogę awansu naukowego. Fundusze
          idą na reprezentację i nowe komputery dla profesorów którzy niejednokrotnie nie
          za bardzo potrafią je obsługiwać, a na nowe badania po prostu nie starcza :P

          W zaistniałej sytuacji młodzi naukowcy wyjeżdżają za granicę, najczęściej do
          Stanów, gdzie istnieje świetnie funkcjonujący mechanizm grantów i duża możliwość
          osiągnięcia rezultatów, o których w Polsce młody naukowiec mógłby tylko
          zamarzyć. W efekcie USA, kraina "niedouczonych" góruje nad resztą świata w
          ilości innowacyjnych nowych technologii i patentów - wymyślonych w znakomitej
          większości przez naukowców z innych krajów.

          Radziłbym uważnie przyjrzeć się systemowi amerykańskiemu i najważniejsze
          elementy przenieść do Polski a jednocześnie zrobić czystkę na uczelniach -
          gorzej już być nie może więc starzy na emeryturę a młodzi na stanowiska +
          schemat pozwalający wybitnym naukowcom na szybkie awanse i wypieranie mniej
          wydajnych.
          • adept_ltd1_net Re: Patentuj lub giń? 01.12.08, 10:53
            pewnie coś tu jest na rzeczy, ale nie na każdej uczelni (nie w każdej
            dyscyplinie) - no i wizja funduszy na reprezentację i nowe komputery - to raczej
            bajka, ujawniająca nieznajomość problemu przez lehcyfera, no i myślę sobie, że
            nie brak awansu powoduje, że młodzi wyjeżdżają, tylko to, że po awansie nadal
            stać ich na niewiele w związku z poborami, a przed awansem zarabiają tyle, co
            portier na ich uczelni (no, może nieco więcej)...
          • dalatata Re: Patentuj lub giń? 01.12.08, 14:43
            a po tej czystce to na madagaskar czy nowa bereze kartuska otworzymy? a te
            czystke ma przeprowadzic lobby assytentow tak?

            tak, w Polsce panuja warunki feudalne w porownaniu nawet z UK. natomiast to nie
            znaczy ze wszystko jest zle. natomiast stweirdzenie, ze polska nauka jest taka
            jak a jest przez staruchuow proefsorow jest nieporozumieniem.

            najlepiej moze jeszcze zniesc habilitacje i szybko uprofesorzyc wszytkich adiunktow
    • tentutaj Re: Patentuj lub giń? 01.12.08, 10:54
      Sugeruję aby być bardziej tolerancyjnym. Musi upłynąć trochę czasu zanim z
      hodowcy pietruszki nauczą się zarządzać gospodarką, a później nawet nauką. W
      stosunku do lumpen proletariatu reprezentowanego przez nieudolnych złodzieji
      księżyca, to i tak duży postęp. Obecnie nam przewodzący przynajmniej zdają sobie
      sprawę ze swych niedostatków, dlatego też prowadzą działania powolne lub nawet
      pozorne. Niektórych to denerwuje, a ja jestem im za to wdzięczny. Może zdążą się
      czegoś nauczyć zanim rozwalą ten kraj.
      • tentutaj Re: Patentuj lub giń? 01.12.08, 11:04
        Aby uprzedzić czujnych czytelników stwierdzam, że w mojej poprzedniej wypowiedzi
        pojawił się błąd ortograficzny. Zagadka dla uczonych. Zgadnij jaki to błąd.
    • gaassarbajter Re: Patentuj lub giń? 01.12.08, 11:43
      Firmy farmaceutyczne to wyjatkowe szuje. Na jedno lekarstwo maja one
      czesto po kilkadziesiat patentow, i stad pochodza te ich brudne,
      monopolistyczne zyski... A ludzie umieraja badz cierpia, bo ich nie
      stac na lekarstwo, ktorego produkcja kosztuje grosze (99.9% ceny
      lekarstwa to czesto patenty i nic wiecej)... No coz, chcieliscie
      kapitalizmu, to go macie...
      • jottsp Re: Patentuj lub giń? 01.12.08, 12:07
        czy nie jest podobnie z muzyka na CD - prawa autorskie powoduja ze
        za tak plytke chca z 50 zl a produkacja plytki z muzyka = tloczenie
        to grosze :)
        • gaassarbajter Re: Patentuj lub giń? 01.12.08, 12:39
          Tyle ze tzw. hity masz za darmo w radio i TV, a za lekastwa musisz
          placic, jak chcesz zyc, badz zyc bez cierpien...
          Koncerny farmceutyczne i lekarze, to najnizsze formy zycia,
          odpowiednio korporacyjnego i biologicznego... :(
          • jottsp Re: Patentuj lub giń? 01.12.08, 14:34

            jesli tak sadzisz zawsze mozesz leczyc sie bez lekarzy i firm far. -
            przymusu nie ma :) (nota bene - nie jestem lekarzem ani nie
            jestem z f. farm.)

            "> Koncerny farmceutyczne i lekarze, to najnizsze formy zycia,
            > odpowiednio korporacyjnego i biologicznego "
            • spejsmen Re: Patentuj lub giń? 01.12.08, 20:04
              Zgoda, mozna sie leczyc samemu, tylko czemu lekarze zyja z moich
              podatkow i moich skaldek na ZUS?
              • jottsp Re: Patentuj lub giń? 02.12.08, 17:21
                "> Zgoda, mozna sie leczyc samemu, tylko czemu lekarze zyja z moich
                > podatkow i moich skaldek na ZUS?"

                .... pewnie aby wziac odwet na otwartych funduszach emerytalnych itp
                gdzie forsa ginie lege artis. Jak chcesz to odreagowac to polecam
                kurs z obsugi ak47 , sluze pomoca :)
                • spejsmen Re: Patentuj lub giń? 02.12.08, 20:23
                  KbkAK to ja poznalem dosc dobrze w LWP, choc tam moja glowna bronia
                  byl RGPPanc (bylem jego celowniczym)...
                  A te "otwarte fundusze emerytalne" to zwykle zlodziejstwo, pomysl z
                  Ameryki Poludniowej, ktory nie ma miejsca w Europie.
                  Przeciez te fundusze z def. musza zbankrutowac, a emerytury i tak sa
                  wyplacane z tego, co zarobi narod w danym roku (czyli z realnego
                  PKB), a nie z jakichs tam finansowych oszczednosci, nie majacych
                  pokrycia w realnych dobrach i uslugach. A na starosc to mozna bylo
                  odkladac, gdy byl pieniadz oparty na zlocie i nie bylo inflacji, a
                  nie dzis, gdy mamy wirtualny pieniadz, praktycznie bez zwiazku z
                  realna gospodarka...
                  Pozdr. :)
    • arkadiusz.knapik nauka to praca jak każda inna 02.12.08, 09:08
      W Polsce brakuje krajowego systemu okresowego oceniania pracy uczelni i
      pracowników naukowych. Każda poważna duża firma posiada system okresowych ocen
      działów i pracowników i jak by nie był on niesprawiedliwy to jest on lepszy od
      jego braku. Efekty, efekty. Bez tego Polska nauka zginie. Kadra z przed 89'
      powoli się wykruszy a nowi dobrzy ludzie nie zostaną po doktoratach i nie
      przyjdą jeśli im się nie zapłaci a nie zapłaci się im jeśli nie wprowadzimy
      sposobu na to by ich praca była efektywna a nie stanie się to bez centralnego
      narzędzia kontroli. Zmiany odbierające przywileje zawsze powodują niezadowolenie
      ale bez tych zmian kraje upadają. Przerabialiśmy ten temat.
      • adept_ltd1_net Re: nauka to praca jak każda inna 02.12.08, 09:11
        taki system i takie systemy już na poszczególnych uczelniach istnieją. Problem w
        tym, że albo się je omija, albo pomija...
        • arkadiusz.knapik Re: nauka to praca jak każda inna 02.12.08, 09:38
          Właśnie dla tego jest potrzebna ogólnokrajowa rozmowa na temat organizacji
          takiego systemu centralnego. Skoro Państwo płaci to państwo powinno wymagać, jak
          każdy inny pracodawca. W pierwszej kolejności powinna powstać ogólnokrajowa rada
          uczelniana złożona z przedstawicieli wszystkich uczelni(1 student, kilku
          doktorów i 1 profesor) z siłą głosu proporcjonalną do liczby uczących się (w
          danym roku!) studentów na danej uczelni. taka rada mogła by objąć wszystkie
          uczelnie wyższe. Celem takiej rady była by rozmowa na temat organizacji uczelni
          z ministrem podobnie jak rozmowy z związkami zawodowymi, rozliczania
          pracowników. Minister miałby dzięki takiej organizacji dostatecznie dużo
          informacji i on by decydował o podwyżkach, dodatkowych funduszach,
          wynagrodzeniach( powinny być bardzo zróżnicowane) i nagrodach. Minister mógłby
          też zawieszać, dawać nagany i zwalniać na wniosek rady dowolnego pracownika
          dowolnej uczelni państwowej( co powinno być odpowiednikiem zwolnienia z naganą w
          sektorze prywatnym). Wszystko można zorganizować lepiej, jak się ktoś patrzy
          organizatorom na ręce.
          • adept_ltd1_net Re: nauka to praca jak każda inna 02.12.08, 09:41
            żadnych dyskusji!!! precyzyjnie egzekwować to, co jest już ustalone, no i
            różnicować zarobki.
            • arkadiusz.knapik Re: nauka to praca jak każda inna 02.12.08, 09:42
              a co jest ustalone?
        • gaassarbajter Re: nauka to praca jak każda inna 02.12.08, 09:59
          Istnieja tylko na papierze. Stad nalezy karac za ich niestosowanie...
          • adept_ltd1_net Re: nauka to praca jak każda inna 02.12.08, 10:12
            Lesiu, a gdzieżeś ty się tak zradykalizował, karać od razu... - stosować,
            stosować i tyle

            do arkadiusza - istnieją systemy ocen (od oceny jednostki - po ocenę
            pracowników), są jednak naginane, omijane etc.
            • gaassarbajter Re: nauka to praca jak każda inna 02.12.08, 10:16
              Stosowac system oceny pracownikow, to naczy nagradzac, ale tez i
              karac...
              Pozdr. :)
              • adept_ltd1_net Re: nauka to praca jak każda inna 02.12.08, 12:41
                Lechu, to wie każdy, ale przecież nie o tym pisałeś wcześniej, nie??? więc kie
                licho każe ci przekręcać wszystko???
                • spejsmen Re: nauka to praca jak każda inna 02.12.08, 20:23
                  ???
      • gaassarbajter Re: nauka to praca jak każda inna? 02.12.08, 09:58
        Nie jest jak kazda inna, ale zgoda: w Polsce brakuje krajowego
        systemu okresowego oceniania pracy uczelni i pracowników naukowych.
        Nie raz i nie dwa pisalem, ze nalezy wyzsze uczelnie i instytuty
        naukowe w Polsce sprywatyzowac, zlikwidowac synekurki typu
        dozywotniego tytulu profesora belwederskiego, podniesc poziom prac
        magisterskich i doktorskich ale zlikwidowac habilitacje, jako
        przezytek XIX wieku oraz wprowadzic obowiazkowa druga obrone
        doktoratu po 20-25 latach, aby usunac raz i na zawsze z uczelni
        sklerotykow, ktorzy od doktoratu nie zrobili zadnego postepu...
        • charioteer Re: nauka to praca jak każda inna? 02.12.08, 10:27
          I wszystko zlikwidujemy. Uczelnie tez.
          • adept_ltd1_net Re: nauka to praca jak każda inna? 02.12.08, 12:44
            niedokształceni rewolucjoniści nie wiedzą jednak, że rewolucja zabija swoje
            dzieci...
            • spejsmen Re: nauka to praca jak każda inna? 02.12.08, 20:25
              Nie kazda rewolucja zabija swe dzieci. Np. rewolucja naukowa...
          • spejsmen Re: nauka to praca jak każda inna? 02.12.08, 20:24
            Zlikwidujmy ZLE uczelnie, np. UJ i UW.
            • adept_ltd1_net Re: nauka to praca jak każda inna? 02.12.08, 20:56
              Lechu, tyś odważny reformator, zapominasz dodać, że na UW nie chcą cię
              nostryfikować (boś zły wydział wybrał), a na UJ cię kiepsko (i słusznie)
              zrecenzowali i nie chcieli zatrudnić, jak się starałeś...
              • spejsmen Re: nauka to praca jak każda inna? 03.12.08, 13:06
                1. Wybralem dobry wydzial, tyle ze choc to wydzial filozofii, to na
                nim brak filozofow, i tyle...
                2. Na UJ sie nigdy nie staralem. Masz wiec niedokladne wiadomosci...
                I skad ten pomysl, ze mnie na UJ kiepsko zrecenzowali? Oni mnie tam
                w ogole nie zrecenzowali, bo moja praca byla napisana po angielsku,
                wiec wyslali list na Monash, ze nie moga jej zrecenzowac, bo nie
                znaja angielskiego.
                Pozdr. :)
                • adept_ltd1_net Re: nauka to praca jak każda inna? 04.12.08, 16:35
                  Lechu... to kiedy łgałeś - na wiosnę, gdy twierdziłeś, że pewien profesor cię
                  skrzywdził recenzją, czy teraz... hę (a co do reszty wiadomości to są z pewnego
                  źródła, więc lepiej już nic nie kręć).
                  • spejsmen Re: nauka to praca jak każda inna? 04.12.08, 17:20
                    Recenzji byly trzy, w tym jedna (ta z Polski) rzeczywiscie
                    bezsensowna, wiec nie byla w ogole wzieta pod uwage (mimo iz byla
                    on "pass", a wiec zasadniczo pozytywna)...
                    I jedyne pewne zrodlo to Monash University - mozesz mnie tam
                    sprawdzic w bazie danych absolwentow...
            • dalatata Re: nauka to praca jak każda inna? 02.12.08, 23:05
              i wprowadzmy ogolnopolski uniwersytet im Lecha Kellera, zajmujacy sie glownie analiza i interpretacja, i ogolna egzegeza dziel Lecha Kellera, ktorego rektorem bedzie dozywotnio mgr Lech Keller!
              • spejsmen Re: nauka to praca jak każda inna? 03.12.08, 13:07
                Chesz tam byc zatrudniony? Moze sie znajdzie etat stroza...
                • dalatata Re: nauka to praca jak każda inna? 03.12.08, 16:31
                  ale obiecujesz?!?!
                  • spejsmen Re: nauka to praca jak każda inna? 03.12.08, 17:10
                    Obiecuje ci posade nadstroza!
      • charioteer Re: nauka to praca jak każda inna 02.12.08, 10:25
        arkadiusz.knapik napisał:

        > W Polsce brakuje krajowego systemu okresowego oceniania pracy uczelni

        Taki system jest.

        A jak slysze, ze cialo zlozone w 25% ze studentow ma decydowac o wszystkim, co
        dotyczy pracy uczelni, to mi sie slabo robi.
    • charioteer Wkurza mnie 02.12.08, 12:57
      Autorzy listu zwracaja uwage na dosc istotny problem, jakim jest slepy ped do
      tego, by wyniki badan byly natychmiast do zastosowania w praktyce. Niech sobie
      tak bedzie, ale to nie znaczy, ze uczelnie wyzsze maja sie stac natychmiast
      przedsiebiorstwami uslugowymi, a za te dzialalnosc uslugowa bedzie placil
      budzet. Takie podejscie do sprawy to jest wlasnie prosta recepta na to, w jaki
      sposob pieniadze na badania wyrzucac w bloto.

      Pierwsza rzecz jest taka, ze opatentowac mozna wlasciwie wszystko, kazda
      innowacyjna pie.... Tylko po co?

      Po drugie, taki bezmyslny trend wystepuje nie tylko u nas, ale w programach
      unijnych tez. Kolezanka niedawno opowiadala mi o duzym miedzynarodowym
      projekcie, w ktorym uczestniczyla: razaco niekompetentne kierownictwo projektu,
      olbrzymi budzet, wnioski trywialne, ale do zastosowania w praktyce na juz i na
      teraz. Rownie dobrze tego badania moglo nie byc, ale przynajmniej wszyscy sobie
      pojezdzili po Europie za unijne pieniadze.
      • adept_ltd1_net Re: Wkurza mnie 02.12.08, 13:05
        bezrozumny pęd racjonalnej nowoczesności...
        wszystko ma wartość technologiczną... nawet uniwersytet... tylko nasi goniący
        świat nie mają zapewne pojęcia, że najnowsze trendy światowe zaczynają
        kwestionować taką wizję...

        żeby było jasne (Lechu!!!) - jestem za powiązaniem nauki i edukacji ze sferą
        praktyczności - ale, dodam, samo hasło: gonić Europę - jest niepraktyczne... bo
        powinniśmy raczej tworzyć własny świat, modelować naukę i edukację w
        perspektywie naszych potrzeb.
        • charioteer Re: Wkurza mnie 02.12.08, 13:21
          A ja sie z toba nie zgadzam ;-)

          Nie zadna racjonalna nowoczesnosc, tylko skutek decyzji politycznych. Wlasnie politycy zdecydowali, ze najlepiej finansowac to, co praktyczne, wiec jest duzo konkursow na badania "praktyczne", ktorych wyniki sa w praktyce praktycznie bez sensu.

          Wartosc technologiczna uniwersytetu odnosci sie do produktu, ktory uniwersytet wypuszcza ;-)

          > żeby było jasne (Lechu!!!) - jestem za powiązaniem nauki i edukacji ze sferą
          > praktyczności

          Ale to nie jest takie proste w przelozeniu 1:1. Praktyczne ksztalcenie tak, ale na studiach pierwszego stopnia i podyplomowych. Powiazanie nauki z praktycznoscia wcale nie oznacza, ze naukowcy powinni zajmowac sie tylko tym, co w perspektywie najblizszych lat da sie sprzedac. No nie chce mi sie o tym pisac, ale przy takim zalozeniu to by trzeba pozamykac wydzialy matematyki jako w prostej linii niepraktyczne.

          > powinniśmy raczej tworzyć własny świat, modelować naukę i edukację w
          > perspektywie naszych potrzeb.

          Hmmm, no niektorzy sobie tworza wlasne swiaty, ale czy to zawsze dobrze?
          • adept_ltd1_net Re: Wkurza mnie 02.12.08, 13:33
            niestety, chyba da się uzgodnić... ;-)

            1. za tymi decyzjami kryje się pewna wizja racjonalności...
            2. przez wartość technologiczną rozumiałem tu - natychmiastową użyteczność
            (zresztą jak wspomniałem, wizje nowej nauki są ufundowane na innym modelu,
            kształtowania kontekstu, a nie natychmiastowego efektu)
            3.zgoda z tą praktycznością (jak w 2. zresztą)
            4. myślałem o tym, że nie ma jednej Europy (nowoczesność przekonuje, że
            jest...), więc nasza nauka powinna być w stronę naszego fragmentu Europy (cały
            czas myślę zresztą o tym, co kiedyś padło w twoim poście - zróżnicowanie lokalne
            szkolnictwa wyższego).
            • charioteer Re: Wkurza mnie 02.12.08, 13:44
              adept_ltd1_net napisał:

              > 1. za tymi decyzjami kryje się pewna wizja racjonalności...

              Dobra, ale chodzilo mi o to, ze wychodzac od racjonalnych przeslanek mozna
              zbudowac model calkowicie nieracjonalny...

              > 4. ...zróżnicowanie lokalne szkolnictwa wyższego).

              Ale wszedzie jest zroznicowanie lokalne...
              • adept_ltd1_net Re: Wkurza mnie 02.12.08, 13:47
                1. ;-) no jak pokazują Adorno i Horkheimer racjonalna nowoczesność jest ogólnie
                nieracjonalna...
                2.no nie za bardzo, jeśli wszędzie uczy się tego samego, a normują to
                uniwersalne standardy... i proces b.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka