Dodaj do ulubionych

Rzeczywistość, wielka trudność dla kreacjonistów

27.01.09, 09:54
zderzenie kreacjonisty z rzeczywistością przypomina wielki wybuch...frustracji
Obserwuj wątek
    • marksistowski Ewolucja życia to oczywistosc dla katolka 27.01.09, 11:04
      Ewolucja życia to jedno z najwczesniejszych spostrzeżen pierwszych
      ludzi rolnikow i hodowcow, z łatwoscia zmieniających rosliny i
      zwierzęta. Według katolickiego swiatopoglądu; życie = ewolucja
      życia
      Zupełnie inną sprawą jest abiogeneza czyli powstanie życia.
      Nie ma zadnego dowodu naukowego na SAMO-syntezę chemiczną życia
      biologicznego. Co więcej chemia udowadnie. że takie zjawisko jest
      niemożliwe.
      Jedynie transcedencja Boga w kosmosie czyni niemozliwe - mozliwym.
      • adept44_ltd Re: Ewolucja życia to oczywistosc dla katolka 27.01.09, 11:14
        hm, jeśli tak przeszkadza ci brak naukowych dowodów na coś, to powinieneś
        porzucić religię, tam wszystko kłóci się z nauką...
        jeśli tak przekonuję cię cuda pana B., to dlaczego nie uwierzysz w cud
        samostworzenia??? tylko prosiłbym o sensowną odpowiedź nie ujawniającą twoich
        fekalnych zafiksowań.
        • marksistowski Co Boskie Bogu, co naukowe nauce 27.01.09, 11:20
          Co Boskie Bogu, co naukowe nauce.
          • adept44_ltd Re: Co Boskie Bogu, co naukowe nauce 27.01.09, 11:31
            czyli schiza...
            • charioteer1 Re: Co Boskie Bogu, co naukowe nauce 27.01.09, 11:36
              Schizma...
              • adept44_ltd Re: Co Boskie Bogu, co naukowe nauce 27.01.09, 11:40
                też na s...
          • dr.niekoszerny Re: Co Boskie Bogu, co naukowe nauce? 27.01.09, 14:56
            Mnie Bog powiedzial, ze jest Bogiem zazdrosnym i ze ani z ewolucja
            ani z nauka nie bedzie On swej wladzy dzielil.
            Exodus rozdz. 20
            2 Jam jest Pan Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi Egipskiej, z
            domu niewoli.
            3 Nie będziesz miał bogów innych przede mną.
            4 Nie czyń sobie obrazu rytego, ani żadnego podobieństwa rzeczy
            tych, które są na niebie wzgórę, i które na ziemi nisko, i które są
            w wodach pod ziemią.
            5 Nie będziesz się im kłaniał, ani im będziesz służył; bom Ja Pan
            Bóg twój, Bóg zawistny w miłości, nawiedzający nieprawości ojców nad
            syny w trzeciem i w czwartem pokoleniu tych, którzy mię nienawidzą;
            pl.wikisource.org/wiki/Biblia_Gda%C5%84ska/Ksi%C4%99ga_Wyj%C5%9Bcia_20
            • madcio Re: Co Boskie Bogu, co naukowe nauce? 28.01.09, 20:41
              > Mnie Bog powiedzial, ze jest Bogiem zazdrosnym i ze ani z ewolucja
              > ani z nauka nie bedzie On swej wladzy dzielil.
              Mnie głosy w mojej głowie mówią, że nie lubią, jak ktoś śmieci po forum.
        • losiu4 Re: Ewolucja życia to oczywistosc dla katolka 28.01.09, 11:57
          adept44_ltd napisał:

          > hm, jeśli tak przeszkadza ci brak naukowych dowodów na coś, to
          powinieneś
          > porzucić religię, tam wszystko kłóci się z nauką...

          a zostać przy wierze w darwinizm wolno?

          Pozdrawiam

          Losiu
          • adept44_ltd Re: Ewolucja życia to oczywistosc dla katolka 28.01.09, 12:24
            to już twoja indywidualna sprawa... ;-)
            • losiu4 Re: Ewolucja życia to oczywistosc dla katolka 28.01.09, 20:17
              ano jak tak, to wolę wiarę w Boga :)

              Pozdrawiam

              Losiu
    • marksistowski Co Boskie Bogu, co cesarskie cesarzowi....... 27.01.09, 13:20
      ......powiedzal Jezus Chrystus.
      Co Boskie Bogu, co naukowego nauce = Co Boskie Bogu, co cesarskie
      cesarzowi. Zadnej schizmy nie ma.
      • dr.niekoszerny Re: Co Boskie Bogu, co cesarskie cesarzowi....... 27.01.09, 14:58
        Leos! Cytujesz Jeszue ben Miriam, czyli falszywego zydowskiego
        proroka. A ja cytuje samego Jehowe:
        3 Nie będziesz miał bogów innych przede mną.
        4 Nie czyń sobie obrazu rytego, ani żadnego podobieństwa rzeczy
        tych, które są na niebie wzgórę, i które na ziemi nisko, i które są
        w wodach pod ziemią.
        5 Nie będziesz się im kłaniał, ani im będziesz służył; bom Ja Pan
        Bóg twój, Bóg zawistny w miłości, nawiedzający nieprawości ojców nad
        syny w trzeciem i w czwartem pokoleniu tych, którzy mię nienawidzą;
        (Exodus 20 w/g Biblii Gdanskiej)
    • dr.niekoszerny Rzeczywistość, wielka trudność dla kreacjonistow 27.01.09, 14:51
      Bo jakze to moglby ten nasz Dobry, a Wszechmocny i Wszechmadry Bog
      stworzyc taka kreture jak tzw. homo sapiens, a wlasciwie lepniak...
      Tak wiec "lepniaków zakusom wrażym kres położym!" jako iz wedlug
      Lema lepniakami roboty nazywały ludzi.
      Roboty takze nazywaly ich (ludzi) w/g Lema bladawcami.
      niniwa2.cba.pl/LEM.HTM
    • losiu4 Re: Rzeczywistość, wielka trudność dla kreacjonis 28.01.09, 11:58
      ależ skąd. Mają o wiele mniej problemów z rzeczywistością niż
      darwiniści dawnego i nowego chowu :)

      Pozdrawiam

      Losiu
      • adept44_ltd Re: Rzeczywistość, wielka trudność dla kreacjonis 28.01.09, 12:25
        akt - ale tylko wówczas, gdy zastosują do niej rozwiązanie Orygenesa...
      • madcio Re: Rzeczywistość, wielka trudność dla kreacjonis 28.01.09, 20:40
        > ależ skąd. Mają o wiele mniej problemów z rzeczywistością niż
        > darwiniści dawnego i nowego chowu :)
        Zgodzę się. Kreacjoniści ogólnie i gremialnie olewają tzw. Rzeczywistość.
        Zwracają na nią uwagę tylko o tyle, o ile utrudnia ona zarażanie kolejnych
        umysłów swoim wirusem memetycznym.
        • marksistowski Istnieje tylko jedna obiektywna rzeczywistosc. 28.01.09, 21:05
          Rzeczywistosc jest tylko jedna, rządzi się prawami fizyki,ulega
          weryfikacji przez empirię, nasze aparaty, sondy, teleskopy i inne
          narzędzia rozszerzające nasze zmysły. Jednak rzeczywistosc jest
          szersza od tej dostępnej emprii i naszym zmysłom (aparatom).
          Ludzki intelekt potrafi zrozumiec rzeczywistosc niedostępną dla
          empirii.
          • adept44_ltd Re: Istnieje tylko jedna obiektywna rzeczywistosc 28.01.09, 21:27
            chcesz o tym porozmawiać?
            • charioteer1 Re: Istnieje tylko jedna obiektywna rzeczywistosc 28.01.09, 21:39
              Rzeczywistosc jest jedna, ale ta druga tez mozemy poznac. Cos jeszcze?
              • marksistowski Re: Istnieje tylko jedna obiektywna rzeczywistosc 28.01.09, 22:30
                Rzeczywistosc jest jedna - tylko częsciowo dostepna dla empiri.
                Ksiezyc jest jeden- tylko czesciowo dostepny dla wzroku
                • charioteer1 Re: Istnieje tylko jedna obiektywna rzeczywistosc 28.01.09, 22:43
                  Niedostepne dla wzroku tez jest empirycznie poznawalne.
                  • marksistowski Re: Istnieje tylko jedna obiektywna rzeczywistosc 28.01.09, 22:48
                    No i co z tego? jest to ciągle ta sama rzeczywistosc.
                    • dr.niekoszerny Re: Istnieje tylko jedna obiektywna rzeczywistosc 29.01.09, 12:41
                      A gdzie umiescisz w niej Boga?
          • dr.niekoszerny Re: Istnieje tylko jedna obiektywna rzeczywistosc 28.01.09, 22:34
            Jesli Bog jest, to rzeczywistosc sie rzadzi prawami boskimi, dla nas
            kompletnie nie do zrozumienia...
            • adept44_ltd Re: Istnieje tylko jedna obiektywna rzeczywistosc 28.01.09, 22:36
              jeśli Bóg jest, nie ma Leosia...
              • charioteer1 Re: Istnieje tylko jedna obiektywna rzeczywistosc 28.01.09, 22:44
                To chyba jest sluszny wniosek...
            • marksistowski Re: Istnieje tylko jedna obiektywna rzeczywistosc 28.01.09, 22:43
              Masz kosmos podlegajacy prawom fizyki - mozesz sobie o kosmosie
              pogadać. Boga Nieskonczonego mozesz ptóbowac opisac reverse
              description -"tylko czym nie jest". Bog to nie kamien, to nie
              kagan, to nie kosmos , to nie pomnik etc. etc
              Po wyczerpaniu wszystkich pojęc ludzkosci - Boga Nieskonczonego nie
              opisałes wcale.
              • adept44_ltd Re: Istnieje tylko jedna obiektywna rzeczywistosc 28.01.09, 22:46
                to rozsądna wypowiedż
              • dr.niekoszerny Re: Istnieje tylko jedna obiektywna rzeczywistosc? 29.01.09, 12:40
                idac za twym rozumowaniem - po wyczerpaniu wszystkich pojęc
                dochodzisz do jedynie slusznego wniosku, ze Boga po prostu nie ma i
                byc nie moze!
          • madcio Ależ oczywiście. 29.01.09, 17:41
            > Jednak rzeczywistosc jest szersza od tej dostępnej emprii
            > i naszym zmysłom (aparatom).
            Odrzucam to, co nie można empirycznie poznać, gdyż i tak nie zrobi to
            najmniejszej różnicy, czyli tak jakby wcale nie było. :)

            Właściwie, to te słówko "jakby" jest zbędne. :>
            • stefan4 Re: Ależ oczywiście. 29.01.09, 18:09
              madcio:
              > Odrzucam to, co nie można empirycznie poznać, gdyż i tak nie zrobi to
              > najmniejszej różnicy, czyli tak jakby wcale nie było. :)

              Odrzucasz matematykę?

              - Stefan

              www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
              • dr.niekoszerny Re: Ależ oczywiście. 29.01.09, 18:44
                Matematyka nie jest nauka, a tylko (jednym z wielu mozliwych)
                systemem dedukcyjnym opartym, jak w religii, na aksjomatach, ktore
                sa przyjmowane arbitralnie i nieweryfikowalne empirycznie.
                Przeciez w rzeczywistosci fizycznej, czyli tej weryfikowalnej
                empirycznie, nie mamy nawet liczb, a co mowic o wektorach,
                macierzach, tensorach, calkach czy tez innych rozniczkach. W realnej
                rzeczywistosci fizycznej nie ma takze czegos takiego jak
                bezwymiarowy punkt czy tez linia nie majaca szerokosci a tylko
                dlugosc...
                • marksistowski Pies obwąchuje, człowiek rozumuje 29.01.09, 20:22
                  Rzeczywistosc dla psa to tylko co może obsiusiać i obwąchac.
                  Ograniczenie rzeczywistosci do empirii, to spsienie i marnowanie
                  potencjału ludzkiego intelektu.
                  Rzeczywistosc dla intelektu to także to, co można wydedykować czy
                  ekstrapolowac z rzeczywistosci sensorycznej(instrumentalnej)
                  • dr.niekoszerny Re: Pies obwąchuje, człowiek rozumuje 29.01.09, 20:36
                    Jak zwykle, jestem Leos, wrecz powalony glebia i kultura twej
                    wypowiedzi...
                    • marksistowski Re: Pies obwąchuje, człowiek rozumuje 29.01.09, 21:05
                      Ta odpowiedz była dla bolszewika programisty.
                      • dr.niekoszerny Re: Pies obwąchuje, człowiek rozumuje 30.01.09, 10:44
                        OK!
                  • adept44_ltd Re: Pies obwąchuje, człowiek rozumuje 29.01.09, 22:42
                    czyli co??? konkretnie! i jak??? też konkretnie proszę, spróbuję sobie
                    poekstrapolować...
              • madcio Re: Ależ oczywiście. 30.01.09, 20:32
                > Odrzucasz matematykę?
                To było niezłe, ale dla mnie matematyka ma związek z empirią, nawet bardzo silny.

                Ba, posunę się do twierdzenia, że nasza Rzeczywistość jest taka jaka jest, bo
                2+2=4. ;]
                • stefan4 Re: Ależ oczywiście. 30.01.09, 21:11
                  madcio:
                  > posunę się do twierdzenia, że nasza Rzeczywistość jest taka jaka jest, bo
                  > 2+2=4. ;]

                  A może raczej dlatego, że sinus 30 stopniu wynosi 0.5? Albo że funkcja ciągła
                  na przestrzeni zwartej przyjmuje swoje kresy?

                  Jeśli na to ostatnie masz uzasadnienie empiryczne, to chętnie posłucham.

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                  • madcio Re: Ależ oczywiście. 30.01.09, 22:20
                    > Albo że funkcja ciągła na przestrzeni zwartej przyjmuje swoje
                    > kresy? Jeśli na to ostatnie masz uzasadnienie empiryczne, to
                    > chętnie posłucham.
                    Przykro mi, nie znam się na matematyce. Widzę po prostu, gdzie jest
                    wykorzystywana oraz z jakim skutkiem - i z tego stwierdzam, że istnieje pewien,
                    silny związek matematyki z rzeczywistością.
                    • stefan4 Re: Ależ oczywiście. 30.01.09, 23:00
                      madcio:
                      > stwierdzam, że istnieje pewien, silny związek matematyki z
                      > rzeczywistością.

                      To fakt, istnieje. Ale jest filozoficznie dosyć skomplikowany, a matematyka i
                      tak nie jest empiryczna. Jest narzędziem działającym na całkiem innej zasadzie
                      niż nauki empiryczne; ale dlatego właśnie dobrze się z nimi uzupełnia.

                      - Stefan

                      www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                      • madcio Re: Ależ oczywiście. 01.02.09, 15:35
                        Ale czyż nie sam fakt, że matematyka nadaje się do stosowania w naukach
                        empirycznych - niejako w pewnym sensie udowadnia choć trochę "empiryczność"
                        matematyki?
                        • stefan4 Zadziwienie... 01.02.09, 21:15
                          madcio:
                          > Ale czyż nie sam fakt, że matematyka nadaje się do stosowania w naukach
                          > empirycznych - niejako w pewnym sensie udowadnia choć trochę "empiryczność"
                          matematyki?

                          W pewnym sensie. Ale związek matematyki z empirią jest od dawna przedmiotem
                          zadziwienia wcale nie tylko zaprzysięgłych empiryków. Matematycy NAPRAWDĘ
                          działają w wyśnionym świecie rzadzącym się wyśnionymi prawami. Te sny pewnie
                          jakoś tam odzwierciedlają strukturę ludzkiego myślenia... ale potem sprawdzają
                          się na jawie lepiej niż wszystkie inne formy myślenia. Dlaczego? Natura i
                          matematyka pochodzą z całkiem innych źródeł; dlaczego więc pasują do siebie?

                          Jeśli z samej głowy, bez związku ze światem doczesnym, wymyślę jakiś nowy byt
                          matematyczny i opiszę go zgodnie z zasadami sztuki, wiesz co się zaraz stanie?
                          Ten byt natychmiast zyska autonomię, przestanie być mój i każdy matematyk będzie
                          mógł go badać tak samo jak ja. Jak przedstawi dowód, to ja BĘDĘ MUSIAŁ zgodzić
                          się, że nie miałem racji w sprawie tego stworzonego przeze mnie pojęcia.
                          Stwarzam
                          • kazeta.pl55 Re: Zadziwienie... 02.02.09, 08:25
                            stefan4 napisał:

                            > Jeśli z samej głowy, bez związku ze światem doczesnym, wymyślę jakiś nowy byt
                            matematyczny i opiszę go zgodnie z zasadami sztuki, wiesz co się zaraz stanie?
                            Ten byt natychmiast zyska autonomię, ...

                            =====================================
                            Witam!

                            Czy aby na pewno można wymyślić jakiś nowy byt, hmm?

                            Opierając się na wypowiedziach autorytetów z branży mamy dylemat, bo
                            - jeden mówi:

                            „Dobry Bóg stworzył liczby naturalne, wszystkie inne są dziełem człowieka.” [L.
                            Kronecker]

                            - drugi:

                            "Uczciwy badacz nie twierdzi, że coś w matematyce wymyślił. On nie może
                            wiedzieć, czy ktoś już przed nim tego nie zrobił, choćby w innym świecie pod
                            inną szerokością kosmiczną. A w zasadzie owo coś musiało już być w matematyce od
                            zawsze, a on tylko to odkrył." [T. Kaluza]

                            Uczmy się zatem logicznego myślenia, przykład:

                            Ein Gespräch an der Bar, ein Mann(M) ein Fremder(F):
                            M: "Sie sind Logiker??? Was ist denn das??"
                            F: "O.k. ich erklärs: Hast du ein Aquarium?
                            M: "Ja ..."
                            F: "Dann sind da auch bestimmt Fische drinnen!"
                            M: "Ja ..."
                            F: "Wenn da Fische drinnen sind, dann magst du bestimmt auch Tiere."
                            M: "Ja ..."
                            F: "Wenn du Tiere magst, dann magst du auch Kinder."
                            M: "Jaaa ..."
                            F: "Wenn du Kinder magst, dann hast du bestimmt welche ..."
                            M: "Ja!"
                            F: "Wenn du Kinder hast, dann hast du auch eine Frau."
                            M: "Ja..."
                            F: "Wenn du eine Frau hast, dann liebst du Frauen"
                            M: "Jaaa..."
                            F: "Wenn du Fauen liebst, dann liebst du keine Männer!"
                            M: "logisch!"
                            F: "Wenn du keine Männer liebst, dann bist du nicht schwul!"
                            M: "stimmt, WAHNSINN!"
                            Der Fremde geht und ein Freund kommt ...
                            M: "Du, ich muß dir was erzählen : Ich hab grade einen Logiker getroffen!"
                            Freund: "Einen WAS?"
                            M: "Einen Logiker. Ich erklärs dir - hast du ein Aquarium?"
                            F: "Nein..."
                            M: "Schwule Sau!"

                            Pozdrawiam.
                            • stefan4 Re: Zadziwienie... 02.02.09, 10:49
                              kazeta.pl55:
                              > Czy aby na pewno można wymyślić jakiś nowy byt, hmm?
                              >
                              > Opierając się na wypowiedziach autorytetów z branży mamy dylemat, bo
                              > - jeden mówi:
                              >
                              > „Dobry Bóg stworzył liczby naturalne, wszystkie inne są dziełem człowieka.” [L. Kronecker]

                              To bardzo znany żart-aforyzm... No właśnie, wszystkie inne byty są dziełem człowieka. Można je więc wymyślić. Ale potem życie weryfikuje ich użyteczność.

                              kazeta.pl55:
                              > - drugi:
                              >
                              > "Uczciwy badacz nie twierdzi, że coś w matematyce wymyślił.
                              [...]
                              > A w zasadzie owo coś musiało już być w matematyce od zawsze, a on
                              > tylko to odkrył." [T. Kaluza]

                              Czysty platonizm, nie? Matematyka dzieje się wyłącznie w naszych głowach, a tego czegoś nowego nigdy w żadnej ludzkiej głowie nie było. Jednak wg Kaluzy, było i czekało na odkrycie. Gdzie było?
                              • kazeta.pl55 Re: Zadziwienie... 02.02.09, 12:14
                                stefan4 napisał:

                                > To bardzo znany żart-aforyzm... No właśnie, wszystkie inne byty są dziełem
                                człowieka. Można je więc wymyślić. Ale potem życie weryfikuje ich użyteczność.

                                Witam!
                                Z jednej strony też tak myślę.

                                > Matematyka dzieje się wyłącznie w naszych głowach, a tego czegoś
                                > nowego nigdy w żadnej ludzkiej głowie nie było.

                                A dlaczegóż to miała by się dziać wyłącznie głowach (ludzkich)? Wykluczasz inne
                                istoty rozumne, materialne pozaziemskie, nie wspominam o niematerialnych, które
                                tu na FN nie wypada wymieniać.

                                > Jednak wg Kaluzy, było i czekało na odkrycie. Gdzie było?
                                • kazeta.pl55 Do Stefan4 02.02.09, 14:55
                                  A tu coś znalazłszy coś z podobnej łączki:

                                  M. Botwinnik:

                                  "Istnieje optymalna sekwencja ruchów białych, która wobec najlepszej strategii
                                  czarnych zawsze zapewnia białym wygraną. Dowód: Białe mając zawsze pierwszy
                                  ruch, również jako pierwsze w końcówce powiedzą SZACH-MAT!"

                                  Teza ta do dziś podobno czeka na empiryczną weryfikację. Jak wiesz, partię
                                  szachów można rozegrać bez szachownicy i bez figur. Wystarczy, że przeciwnicy
                                  znają zasady gry i mają dobrą wyobraźnię i pamięć zmieniającego się pola walki.
                                  W tym sensie mamy ekwiwalentną zabawę z matematyką, oczywiści w duuużo mniejszej
                                  skali.
                                  Pozdr.
                                  • kazeta.pl55 Re: Do Stefan4 02.02.09, 15:05
                                    kazeta.pl55 napisała:

                                    > A tu coś znalazłszy coś z podobnej łączki:

                                    Miało być; A tu coś znalazłszy, coś z podobnej łączki:

                                    P.S.
                                    Kto wymyślił taką bzdurną procedurę, by przed napisaniem postu się zalogowywać,
                                    oraz dał tak krótki czas na napisanie postu? Powinno być tak: Pisanie postu
                                    jest możliwe zawsze i wszędzie dla każdego, ale wysłanie napisanego postu
                                    dopiero po zalogowaniu!!! Obecnie człowiek spiesząc się, by nie wygasło
                                    zalogowanie wysyła post bez przeczytania i stąd wielokroć literówki.
                          • petrucchio Re: Zadziwienie... 02.02.09, 11:20
                            stefan4 napisał:


                            > Galileusz mówił, że księga natury jest napisana językiem matematyki. Dobrze mu
                            > mówić; a co mamy powiedzieć my, którzy wiemy, że natura żadnej księgi nie
                            > posiada? Ale w takim razie dlaczego natura jest posłuszna naszym wyobrażeniom
                            > wziętym z samego mózgu, o ile tylko te wyobrażenia MATEMATYCZNIE trzymają się k
                            > upy?

                            A może jest tak, że to mózg jest posłuszny "regułom gry" wszechświata, bo
                            inaczej do niczego by się nam nie przydał? Historia ewolucyjna mózgu to kilkaset
                            milionów lat i w tym czasie nasze mechanizmy przetwarzania informacji był stale
                            pod ostrym naciskiem selekcyjnym. Jeśli dziś jest skuteczniejszy niż inne mózgi,
                            to dlatego, że najlepiej się dostroił do otoczenia, a co więcej
                            • stefan4 Re: Zadziwienie... 02.02.09, 12:21
                              petrucchio:
                              > Historia ewolucyjna mózgu to kilkaset milionów lat i w tym czasie
                              > nasze mechanizmy przetwarzania informacji był stale pod ostrym
                              > naciskiem selekcyjnym. Jeśli dziś jest skuteczniejszy niż inne mózgi

                              Jaki nacisk selekcyjny wpływał na rozumienie liczb nieosiagalnych i innych
                              wyższych nieskończoności? Co zmuszało małpoluda do zastanawiania się, czy
                              iloczyn kartezjański KAŻDEJ rodziny niepustych zbiorów jest niepusty, czy też to
                              jest prawda tylko dla rodzin skończonych? Bez szkody dla naszej fitness
                              moglibyśmy się w tych sprawach nie zgadzać a nawet w ogóle nie rozumieć. A
                              jednak mózgi matematyków myślą o tym podobnie i są wrażliwe na podobną argumentację.

                              Te prblemy i pojęcia są znacznie bardziej abstrakcyjne niż wszelkie hiperstruny,
                              fale grawitacyjne, dziury czarne, białe i zielone, w których czas zamienia sie w
                              przestrzeń, energia ciemnieje a wirujące ciało znika pozostawiając po sobie sam
                              moment pędu (jak kot z Cheshire znikał pozostawiając tylko uśmiech). Jak taka
                              nierzeczywistość mogła selekcjonować mózgi?

                              Chyba, że te rzeczy istnieją naprawdę w jakiejś platońskiej jaskini a przeżycie
                              małpoluda zależało od umiejętności poruszania się po niej?...

                              Lepiej pozostańmy przy niewiedzy i zadziwieniu, zamiast przyjmować ewolucyjnawe
                              wyjaśnienie spod dużego palca, które niczego nie wyjaśnia.

                              - Stefan

                              www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                              • winoman Re: Zadziwienie... 02.02.09, 12:43
                                stefan4 napisał:

                                > Jaki nacisk selekcyjny wpływał na rozumienie liczb nieosiagalnych i innych
                                > wyższych nieskończoności?
                                (...)
                                >
                                > Te problemy i pojęcia są znacznie bardziej abstrakcyjne niż wszelkie hiperstruny,
                                (...)

                                Pozwolę sobie na wyrażenie niezgody. Te wszystkie pojęcia, które wymieniłeś, a
                                których dla oszczędności miejsca i większej przejrzystości nie powtarzam, są
                                (moim zdaniem) na tym samym poziomie abstrakcji, co nieskończony zbiór liczb
                                naturalnych. Mogą być bardziej skomplikowane, ale ich poznawanie czy operowanie
                                nimi nie jest _fundamentalnie_ trudniejsze, niż operowanie nieskończonym zbiorem
                                liczb naturalnych. To tylko kwestia wprawy, doświadczenia.

                                Pozdrawiam!
                                • stefan4 Re: Zadziwienie... 02.02.09, 13:10
                                  winoman:
                                  > Pozwolę sobie na wyrażenie niezgody. Te wszystkie pojęcia, które wymieniłeś, a
                                  > których dla oszczędności miejsca i większej przejrzystości nie powtarzam, są
                                  > (moim zdaniem) na tym samym poziomie abstrakcji, co nieskończony zbiór liczb
                                  > naturalnych. Mogą być bardziej skomplikowane, ale ich poznawanie czy operowanie
                                  > nimi nie jest _fundamentalnie_ trudniejsze, niż operowanie nieskończonym zbiorem
                                  > liczb naturalnych.

                                  Trudniejsze
                                  • marksistowski Nieskonczonosc a światopogląd religijny 02.02.09, 14:33
                                    Nieskonczony Bog + kosmos = Nieskonczony Bog
                                    Czyli:
                                    Jest Bog i tylko Bog
                                    Trzy nieskonczone osoby Boskie =
                                    nieskonczohy Bog
                          • madcio Re: Zadziwienie... 04.02.09, 21:04
                            > Natura i matematyka pochodzą z całkiem innych źródeł; dlaczego
                            > więc pasują do siebie?
                            Już przedstawiłem mój punkt widzenia: wszechświat i ogólnie Rzeczywistość jest
                            taka jaka jest, bo taka jest a nie inna matematyka. Radykalne i całkowicie
                            nieudowadnialne. :)

                            > Stwarzam
                          • kala.fior Re: Zadziwienie... 08.02.09, 16:24
                            stefan4 napisał:

                            > W nowszych czasach fizyk Eugene Wigner napisał dość wpływowy artykuł ,,The
                            Unreasonable Effectiveness of Mathematics in the Natural Sciences'' (1960)
                            >
                            dzięki za link.
                  • kala.fior Re: Ależ oczywiście. 30.01.09, 22:54
                    stefan4 napisał:

                    > madcio:
                    > > posunę się do twierdzenia, że nasza Rzeczywistość jest taka jaka jest, bo
                    > > 2+2=4. ;]
                    >
                    > A może raczej dlatego, że sinus 30 stopniu wynosi 0.5? Albo że funkcja ciągła
                    > na przestrzeni zwartej przyjmuje swoje kresy?
                    > Jeśli na to ostatnie masz uzasadnienie empiryczne, to chętnie posłucham.
                    >
                    A może empiria może być zastosowana tu razem z jej ograniczaniami, to znaczy
                    można zaprezentować ileś tam różnych funkcji ciągłych i sprawdzać czy spełniają
                    podane warunki. za każdym sprawdzeniem nabieramy coraz więcej zaufania do
                    ogólnej zasady, ale gdyby udało się znaleźć funkcje sprzeczną z tą zasadą to
                    udowodnilibyśmy jej fałszywość.
                    Oczywiście jeżeli twierdzenie jest udowodnione analitycznie to takiej
                    falsyfikacji nie będzie.
                    A czy problem "czterech kolorów" nie został udowodniony w ten sposób, to znaczy
                    sprawdzono wszystkie kombinacje?
                    Czy empiryczne sprawdzenie wypadków szczególnych nie może być jakimś wstępnym
                    krokiem w formułowaniu nowych twierdzeń?

                    Czy sprawdzanie szczególnych wypadków można nazwać "empirią"?

                    • stefan4 Re: Ależ oczywiście. 30.01.09, 23:12
                      kala.fior:
                      > Czy empiryczne sprawdzenie wypadków szczególnych nie może być jakimś wstępnym
                      > krokiem w formułowaniu nowych twierdzeń?

                      Prawie zawsze jest takim etapem wstępnym. A wynik takiego sprawdzenia nigdy nie
                      jest akceptowany jako dowód.

                      kala.fior:
                      > Czy sprawdzanie szczególnych wypadków można nazwać "empirią"?

                      W sporadycznych przypadkach. ,,Empirycznie'' można by sprawdzić tylko skończoną
                      liczbę wartości funkcji. A np. w zacytowanym przeze mnie twierdzeniu
                      Weierstrassa jest mowa o kresach funkcji. Z wyjątkiem przypadków
                      zdegenerowanych, trzeba by zbadać wartości funkcji na nieskończonym zbiorze
                      argumentów, żeby móc coś powiedzieć o jej kresach. Wiec eksperyment jest tu
                      bezsilny, funkcję bada się analitycznie tak czy tak.

                      Empiria jest narzędziem o wiele za słabym, żeby stanowić kryterium prawdy w
                      matematyce.

                      - Stefan

                      www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                      • kala.fior Re: Ależ oczywiście. 30.01.09, 23:19
                        dzięki, wiec empiria stoi w kącie domu matematyki ale nie na dworze ;-)

                        • stefan4 Re: Ależ oczywiście. 30.01.09, 23:47
                          kala.fior:
                          > wiec empiria stoi w kącie domu matematyki ale nie na dworze ;-)

                          Empiria pełni ważną funkcje, mianowicie dostarcza motywacji do badań. Niby
                          mozna by studiować systemy logiczne bez żadnego związku z czymkolwiek, ale to
                          jest jakoś mało zabawne. Znacznie ciekawiej jest wyabstrahować jakąś cechę z
                          rzeczywistości i dopiero na niej budować teorię.

                          Motywacje są więc z empirii, natomiast metody badawcze oraz kryterium
                          prawdziwości (dowód) są w matematyce całkiem własne.

                          - Stefan

                          www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                          • marksistowski Ależ bzdura 31.01.09, 00:35
                            Każdą bajke można napisac w języku matematyki.
                            Przykładen jest teoria strun, ktora ma wielki i piekny aparat
                            matematyczny. Ale teoria strun to nonsens, ktory pozostanie tylko
                            nonsensem. Jedynie empiria jest ostatecznym dowodem na słusznosc
                            terii. Bajarze ludowi jestescie.
                            • stefan4 Re: Ależ bzdura 31.01.09, 10:08
                              marksistowski:
                              > Jedynie empiria jest ostatecznym dowodem na słusznosc terii.
                              > Bajarze ludowi jestescie.

                              Audiatur et altera pars.
                              Właśnie przed chwilą audita est.

                              - Stefan

                              www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                              • marksistowski Re: Ależ bzdura 31.01.09, 10:37
                                Oscula me in sedem
                                • stefan4 Re: Ależ bzdura 02.02.09, 12:01
                                  marksistowski:
                                  > Oscula me in sedem

                                  Sam tłumaczyłeś na łacinę?

                                  ,,Sedes'' to jest siedzenie, ale w sensie miejsca do siedzenia: fotel, krzesło, siodło... Tyłek to ,,clunis'', albo ,,culus''.

                                  ,,Osculor'' to verbum deponens, tworzy tryb rozkazujący niechętnie i brzmiałby on raczej ,,osculare''. Jeśli chcesz całusa, to raczej poproś czule ,,da mihi osculum''.

                                  ,,In sedem''
                                  • adept44_ltd Re: Ależ bzdura 02.02.09, 12:10
                                    obawiam się, że kolega Stefan nadto ufa w swoje zdolności pedagogiczne,
                                    wprowadziłbym tam modalność - takie krótkie zdanko, a ile możesz się nauczyć...
                                    ;-)))
                                  • petrucchio Re: Ależ bzdura 02.02.09, 16:07
                                    stefan4 napisał:

                                    > marksistowski:
                                    > > Oscula me in sedem
                                    >
                                    > Sam tłumaczyłeś na łacinę?
                                    >
                                    > ,,Sedes'' to jest siedzenie, ale w sensie miejsca do siedzenia: fotel, krzesło,
                                    > siodło... Tyłek to ,,clunis'', albo ,,culus''.

                                    Częściej w liczbie mnogiej "clunes", może też być "nates" albo z grecka "pyga".

                                    > ,,Osculor'' to verbum deponens, tworzy tryb rozkazujący niechętnie i brzmiałby
                                    > on raczej ,,osculare''. Jeśli chcesz całusa, to raczej poproś czule ,,da mihi
                                    > osculum''.

                                    Jeśli Leonard ma kłopoty ze stroną bierną (w końcu uczył się tylko łaciny
                                    aptekarskiej), to może użyć "basio" w tym samym sensie.

                                    > ,,In sedem''
                                    • marksistowski exosculare nates mea....... 02.02.09, 21:07
                                      .....ciągle znaczy to samo: oscula me im sedem
                                      • adept44_ltd zafiksowany analnie n/t 02.02.09, 21:14

                                        • marksistowski A może trolle wróca do tematu duskusji ...... 02.02.09, 22:01
                                          ..... o rzeczywistosci ?
                                          • charioteer1 Re: A może trolle wróca do tematu duskusji ...... 02.02.09, 22:04
                                            marksistowski napisał:

                                            > ..... o rzeczywistosci ?

                                            O ktorej rzeczywistosci?
                                      • petrucchio Re: exosculare nates mea....... 02.02.09, 23:55
                                        marksistowski napisał:

                                        > .....ciągle znaczy to samo: oscula me im sedem

                                        Nie, Leoś. To, co napisałeś, nic nie znaczy. Rzymianin mógłby co najwyżej
                                        pomyśleć, że jakiś półanalfabeta zamierzał napisać "pocałuj mnie na ławie",
                                        tylko końcówki mu się pochrzaniły. Zaręczam ci, że choć <sedes> ma w łacinie z
                                        tuzin znaczeń, żadne z nich nie jest tym, o które ci chodzi. Tak to kształcą
                                        pigularzy w USA.
                                        • petrucchio Re: exosculare nates mea....... 02.02.09, 23:58
                                          PS. Jak już, to "nates meas" (acc.pl.) albo w ostateczności "natem meam"
                                          (acc.sg.). Dużo trzeba się naćwiczyć, zanim zachęcisz kogoś do tej czynności
                                          gramatycznie.
                                        • stefan4 Re: exosculare nates mea....... 03.02.09, 03:14
                                          marksistowski:
                                          > .....ciągle znaczy to samo: oscula me im sedem

                                          petrucchio:
                                          > Rzymianin mógłby co najwyżej pomyśleć, że jakiś półanalfabeta z
                                          > zamierzał napisać "pocałuj mnie na ławie", tylko końcówki mu się
                                          > pochrzaniły.

                                          Mógłby też zrozumieć to zdanie jako ,,oscula in me sedent'' czyli siedzą we mnie
                                          pocałunki. Rzymianin pewnie nie rozumiałby, co ma w związku z tym uczynić: czy
                                          te sedentia in sententiae auctore oscula na światło dzienne extrahere, czy
                                          lepiej pozostawić in tenebris occultata...

                                          Rzymianin pewnie też nie zrozumiałby słowa ,,im''; w każdym razie mój słownik
                                          nie wykazuje jego istnienia.

                                          - Stefan

                                          www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
                • adept44_ltd Re: Ależ oczywiście. 30.01.09, 21:58
                  pod warunkiem, że jako rzeczywistość zdefiniujesz metafizykę (żeby było jasne,
                  że nie chodzi mi o duchy dodaję - koncepcję bytu przyjętą przez filozofię Zachodu)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka