toja3003
17.11.03, 17:52
Od kiedy starosc?
Uderza w raporcie, bylo nie bylo traktujacym o przyszlosci,
poslugiwanie sie juz dzis nieaktualnymi definicjami.
Np. operowanie wiekiem 65 lat jako granica starosci.
I w zwiazku z tym twierdzenia typu: "w przyszlosci
bedzie wiecej ludzi starych niz mlodych".
A przeciez to po prostu wydluza sie dlugosc zycia.
Pareset lat temu ktos powyzej 65 lat mogl byc
niemal Matuzalemem; dzis to nic szczegolnego.
Nie ma sensu definiowania "starosci" od sztywno
ustalonej granicy wiekowej ale co najwyzej
jako procent spoleczensstwa np. 10% najstarszych
osob. Wowczas okaze sie byc moze za 50 lat,
ze te 10% to osoby ponad 100-letnie a 65-latek
bedzie mial kondycje dzisiejszego 40-latka.
Poprawnie wywiedziony wniosek o
"spoleczenstwie bez dalszych krewnych"
juz dzis sie realizuje mimo formalnego
ich istnienia. Niemniej kuzynostwa czy wujostwa
odgrywaja jakas role glownie wtedy gdy
ludzie mieszkaja niedaleko siebie.
Przy wzrastajacej mobilnosci spoleczenstw
kontakty miedzy dalszymi krewnymi
ograniczaja sie czesto do standardowej
kartki swiatecznej albo w praktyce
niemal calkowicie zanikaja.
Z kolei stawianie znaku rownosci miedzy
osamotnieniem a wzrostem liczby rozwodow
jest sporym uproszczeniem.
Nie grozi takze wyludnienie zamozniejszym krajom.
Juz dzis te, ktore mialyby umjemny przyrost
naturalny ratuja sie kontrolowanym "importem" ludzi
z krajow biedniejszych. Owszem, w ten sposob
tworza sie spoleczenstwa o nowej strukturze
kulturowej czy rasowej ale nie ma obawy
zeby zabraklo chetnych np. z Azji na osiedlenie
sie we Francji, Niemczech czy Anglii.