Dodaj do ulubionych

Przepis na szczęśliwą miłość

20.03.09, 13:23
Ci sami naukowcy co sami maja problemy ze znalezieniem kogos? Acha rozumiem. Z
pewnoscia poslucham rad naukowcow.

Jeszcze nich mi zdefiniuja pare terminow z zakresu relacji intymnych i juz
bede o krok od szczescia.

Piekne porady. Dziekuje.
Obserwuj wątek
    • krystin3 Re: Przepis na szczęśliwą miłość 20.03.09, 16:07
      Osiem kobiet. Każda jest inna. każda ma inne potrzeby. Jedna jest babochłopem w
      spodniach, druga wątłą nimfą szukającą opiekuna... Jedna kocha seks, druga
      pieniądze, trzecia przyjaźni, tolerancji i niezależności. Jak można wszystko
      wrzucac w jeden worek?
      • marksistowski Przepis na szczęsliwą miłosc czy małżenstwo? 20.03.09, 16:50
        Miłosc jest irracjonala i ja byłem w życiu zakochany kilkanascie
        razy.
        Ale małżenstwo? Wlasnie małżenstwa zaaranżowane przez obiektywnych
        ludzi (swatki, przyjaciele etc) są czesto zdumiewająco udane i
        trwałe.
        • bret.2 Re: Przepis na szczęsliwą miłosc czy małżenstwo? 20.03.09, 21:25
          małżeństwo było, jest i Bedze loterią . Inaczej nie miało by Sensu trudno by było się nim zainteresować .Ono ma być oparte na prawie kontrastu ,odmienności i fascynacji niewiadoma .a wstępne zauroczenie jest potrzebne do prawidłowej prokreacji .
          • wlodekzpoznania niedojrzałość 04.04.09, 21:31
            Zgadzając się z Tobą ze smutkiem widzę, że wraz z efektywnym systemem
            wolnorynkowym wolność przyniosła nam w ciągu zaledwie 1 pokolenia to co
            obserwowałem u swoich rówieśników na zachodzie kończąc w końcówce lat 80-tych
            szkołę średnią w Niemczech a potem w Holandii - towarowanie relacji. Ludzie
            25-30 letni w swym poszukiwaniu miłości (tak kobiety, jak i mężczyźni) mają
            podejście do drugiego człowieka takie jakiego ja spodziewałbym się po
            nastolatku. I zupełnie nie chodzi o późne decyzje o wchodzeniu w związek, o
            późny wiek zamieszkania razem, o niechęć do małżeństw jako związków formalnych,
            o późny wiek decydowania się na dzieci itd. W związkach nie chcemy się zespolić
            z drugim człowiekiem, nie chcemy siebie dać, cały czas patrzymy czy jesteśmy
            równo traktowani, albo co gorsza potrafimy partnera wykorzystywać. Zaś moda na
            intercyzy rodem z Ameryki to już coś co budzi moje negatywne emocje, więc się
            wypowiadać nie będę.

            Mimo dobrej samooceny pod względem socjologicznym, do niedawna nie do końca
            potrafiłem zorientować się, gdzie leży problem. Czułem, że to zjawisko
            społeczne, że nie jest to kwestia psychiki. Ale trafiłem dzięki mojej
            przyjaciółce, która po pięciu latach mieszkania ze mną dekadę temu zdecydowała
            się zostać moją żoną i jest matką moich 4 i 2letnich berbeci, na książeczkę
            człowieka, którego publikacje już znałem, ale w zupełnie innych zagadnieniach. I
            ona tak tak mnie olśniła (choć to trudna lektura), że jadąc jednego razu do Wawy
            pociągiem zupełnie zapomniałem o zwyczajowym flirtowaniu w pociągu ;-) które już
            zacząłem na peronie. Lektura mnie wchłonęła. Szczerze polecam coś co każda para
            powinna sobie co dekadę poczytać wspólnie wieczorami w łóżku (gdyż wiadomo
            kochać się wieczorami już z reguły nie chce - przynajmniej ja jestem ze szkoły
            porannej ;-) a także każdy człowiek czujący, że ma problem ze znalezieniem
            otwartego i szczerego partnera, a tego pragnący. I polecenie tej książeczki jest
            dobrym testem na potencjalnego partnera życiowego.
            Erich Fromm "O sztuce miłości". Ze szczerego serca polecam.
      • bret.2 Re: Przepis na szczęśliwą miłość 20.03.09, 21:12
        można, trzeba skorzystać z prawa kontrastu
    • titta Re: Przepis na szczęśliwą miłość 20.03.09, 17:34
      Dziwne, bo ja bym wyciagnela zupelnie inne wnioski. Czyjas opinia o
      kims znacznie bardziej wplywa na nasza ocene tej osoby, niz nasze
      wlasne wczesniejsze wyobrazenia. Po pieciominutowej rozmowie, trudno
      przeciez mowic o "rzeczywistosci". I jeszzce raz wychodzi jak bardzo
      psychologia nie jest nauka scisla.

      Inna sparawa, ze wiazanie sie z kims pod wplywem zakochania, to jak
      wydanie prawojazdy (i kluczykow) pijanemu. Najtrwalsze (przecienie
      rzezcz jasna) sa zazki poprzedzone wczesniejsza przyjaznia i...
      aranzowane. Co do tego drugiego mozna sie burzyc, ale tak wygladaja
      fakty.
      • bret.2 Re: Przepis na szczęśliwą miłość 20.03.09, 21:32
        fakty wyglądają tak ; ze nikt nie potrafi przewidzieć, emocjonalnej reakcji partnerów , po trzech ,czterech latach pożycia w rożnych warunkach stresowych
    • 4v z tym słuchaniem się rad innych to jest tak... 21.03.09, 00:17
      z jednej strony mają rację, bo OBIEKTYWNY ogląd sytuacji jest bardzo przydatny.

      a jednak... tzw "bliscy" rzadko są obiektywni:
      - bo tatuś, co bardzo kocha swoją córeczkę... czasem zbyt bardzo... niezdrową
      miłością, zazdrosny o każdego chłopa, jak by była jego kobietą a nie córką...
      - bo mamusia, zazdrosna o urodę, o powodzenie, o to że córka ma lepiej, bo żyje
      w "lepszych" czasach nie za komuny itd itp.
      - bo przyjaciółka, a tak naprawdę zawistna jędza, bo ta przyjaźń zawsze była
      interesowna i opierała się na rywalizacji a nie bliskości dusz i chęci do pomocy...

      tak więc: zgoda z naukowcami, ale pod warunkiem faktycznie obiektywnego osądu
      otoczenia. a nie jakichś intryg, jak to często w życiu bywa.
      • wlodekzpoznania dyrdymały 04.04.09, 21:44
        Naukowe dobieranie partnera siłą rzeczy musiałoby się opierać na mierzalnych
        kryteriach wspólnocie preferencji, temperamentów itd. A co wtedy, jeśli
        znajdziemy swojego "bliźniaka", a zgranie temperamentów seksualnych szlag trafi.
        Albo jedna ze stron (najczęściej kobieta) przeceni swoją wytrzymałość na wysiłek
        z wychowaniem dzieci mając bardzo "rodzinnego" mężczyznę? Można powiedzieć -
        zminimalizowaliśmy szanse pomyłki. A ja jestem przeciwnego zdania. Dwoje ludzi
        zawsze jest różnych, zawsze będzie miało sprzeczne często podejście do spraw. I
        tylko od nich, od tych dwojga zależy, czy wytworzą w sobie miłość na tyle silną
        by problemy przezwyciężyć. Natomiast takiej miłości nie wytworzy człowiek, który
        zgadza się z tym, że "Wszyscy chcemy być kochani", gdyz zdolność do tworzenia
        związku bierze się z przeciwnej postawy, z chęci kochania, z aktywnej postawy.
        Ale nie jestem taki mądry, tylko przeczytałem książeczkę Fromma, który napisał
        ją już 60 lat temu. W wypowiedzi wyżej ją polecam.
    • rastii Przepis na szczęśliwą miłość 21.03.09, 13:24
      Nie zgodze się z opinią, że psychologia nie jest nauką ścisłą. I nie zgodzę się z treścią artykułu. Badania opisane w artykule są bardzo ciekawe z punktu widzenia relacji międzyludzkich i oszczędności energii umysłowej. Mówią nam o tym jak bardzo opieramy się na opinii innych ludzi na temat osoby, której jeszcze nie znamy. Budujemy schemat w głowie na podstawie podanych informacji i później podczas spotkania przetwarzamy sygnały, wysyłane przez partnerów relacji, tak aby pasowały do wcześniej utworzonego schematu. Z tych badań można tylko wyciągnąć wnioski o tym jak niewiele pozostawiamy sobie miejsca na własną prawdziwą opinie i na czerpanie z własnego doświadczenia. Zwyczajne lenistwo, oszczędzamy energie dzięki budowaniu schematów. O tym, że w stanie zakochania należało by się słuchać rad innych ludzi nie da się wnioskować na podstawie przytoczonych w artykule badań. Być może ktoś gdzieś przeprowadził badania które by uprawomacniały taki wniosek. Psychologia może być ścisła kiedy tylko się nie leni:-)
      • siwy388 Re: Przepis na szczęśliwą miłość 04.04.09, 17:21
        Hmm. Więc powinniśmy korzystać z rad podawanych w reklamach, to proste i oszczędza wykorzystywanie mózgu.
        A tak na poważnie to w wielu naukach, nie będących matematycznymi, popełnia się błąd w analizie wyników i rozumienia całokształtu tego co się bada, bo rezultat badań nie jest wynikiem naszego procesu myślowego i badawczego, a często równy sumie różnych czynników wpływających na proces i badanych.
        Tu widzę zaistnienie tej możliwości. Mój proces myślowy mówi mi, że:
        Osoba, która pozna opinię /kumpla, znajomego, rodziny/ o drugiej osobie, nawet jak nie kupi tej oceny, to w kontakcie z tamtą osobą będzie czuć się swobodniej, bo w ocenie jej znajomych tamta osoba straci efekt aureoli i w pierwszym kontakcie nie będzie niepewności jaka tamta osoba jest i to mimo, że oceny będą nieprawdziwe i nieobiektywne.
        Tak też można wytłumaczyć powyższe badanie, a by to udowodnić należałoby to sprawdzić i kto wie co by wyszło. A oceny innych też są dla nas ważne, np jak ktoś mówi że mamy coś super, to jest nam przyjemnie, nawet, a może szczególnie jak jest to nas chłopak/dziewczyna. A atrakcyjność, i wykonanie zdjęcia przed badaniem i przyniesienie najepszego posiadanego w domu, to też może wpływać na odbiór i ocenę kogoś.
    • eazy_ryder Ja mam lepszy sposób. 04.04.09, 17:25
      Nie brać ślubu, wtedy laska nigdy nie będzie miała 100% pewności co do
      przyszłości takiego związku. Ale łatwo nie zrezygnuje z takiej kasy.
      Całe szczęście, że obecnie w mediach lansowany jest właśnie taki styl życia
      "na kocią łapę" - łatwiej będzie je do tego skłonić (podobnie było z tzw.
      równouprawnieniem, które jest dla facetów korzystne).
    • malpieldzekson Przepis na szczęśliwą miłość 04.04.09, 17:35
      a ja mam 26 lat i jeszcze nigdy nie byłem zakochany.. :Z miałem rok dziewczynę
      która mi się w ogóle nie podobała, tak tylko żeby znajomi nie myśleli że jestem
      gejem... i kolejna wiosna a ja sam :) w sumie to już mnie to bawi
    • born.again.atheist Re: Przepis na szczęśliwą miłość 04.04.09, 20:20
      Czytalem ostatnio, ze najbardziej pociagaja nas osoby plci przeciwnej (z
      wiadomymi wyjatkami), ktorych material genetyczny rozni sie najwiecej od
      naszego. To zgadza sie z trescia artykulu, rodzina i przyjaciele maja na
      wzgledzie nasze osobiste szczescie i rokowania zwiazku, a matka natura dba tylko
      o to zeby potomstwo bylo jak najzdrowsze. Z drugiej strony, jak panie przesadza
      to moga sobie zafundowac jako malzonka swietnego kumpla i towarzysza, ale
      niepociagajacego kochanka ;-(
      • bret.2 Re: Przepis na szczęśliwą miłość 04.04.09, 20:48
        A jaki z tego wszystkiego wniosek ? żadna nauka nie jest w stanie skatalogować Uczucia ani miłości i po wieczne czasy słuszny dobór naturalny pozostanie jak za dawnych lat bywało.
    • iamhier Przepis na szczęśliwą miłość 04.04.09, 22:30
      NIE MA LEPSZEGO SPOSOBU NA SAMOTNOŚĆ NIŻ SŁUCHANIE DOBRYCH RAD
      PSYCHOLOGÓW I SWATEK.W SKRÓCIE OTOCZENIA!

      NIE MA!
    • kas.ja24 Zapytajcie bliksich... 05.04.09, 08:45
      Moja rodzina miała zastrzeżenia co do mojego chłopaka i mieli rację.
      Naszym bliskim naprawdę zależy na naszym szczęściu. Warto ich słuchać.
    • piotr228 Że w Science drukują takie bzdury!!! 05.04.09, 17:10
      Po pierwsze: Każda mężatka mówi, że za mąż nie warto iść.
      Po drugie: Gdzie są wspomnienia tych które posłuchały rad otoczenia i zerwały
      swój związek. Teraz płaczą co noc w poduszkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka