Dodaj do ulubionych

Anemia, czyli słaba krew

29.04.09, 10:57
Jestem veganem i wyniki krwii mam zawsze idealne.
"Żelazo pochodzące z roślin przyjmujemy gorzej." - to prawda jesli nie ma sie
podstawowej wiedzy na temat laczenia potraw... zelazo z warzyw takich jak np.
szpinak przyswoi sie duzo lepiej gdy po jedzeniu wypijemy np. sok z
wycisnietej cytryny, albo zjemy pomarancza. generalnie chodzi o to, ze zelazo
z roslin przyswaja sie duzo lepiej gdy jest spozywane razem z witamina C.
Obserwuj wątek
    • me_destiny Anemia, czyli słaba krew 29.04.09, 21:52
      Szkoda, że nie poruszono w tym artykule problemu nadkrwistości
      (poliglobulia). U mojego dziecka wykryto ten problem całkiem
      przypadkiem dwa lata temu. Wcześniej nikt nie zwrócił uwagi
      na "bardzo dobre" wyniki badań krwii. Nie znaleziono przyczyny,
      a "perspektywy" są straszne...
      • marksistowski Re: Anemia, czyli słaba krew 30.04.09, 11:49
        Moje wspołczycie destiny. Wszystkie polycytemie można w duzym
        uproszczeniu traktowac jako choroby nowotworowe. Musisz jednak
        przyznac , że leczenie iestnieje i perspektywy moga byc
        optymistyczne.
        • iamhier Re: Anemia, czyli słaba krew 30.04.09, 20:20
          ......to nie musi byc choroba nowotoworowa,ale na przyklad wada serca,przewlekle
          choroby nerek
      • iamhier Re: Anemia, czyli słaba krew 30.04.09, 20:17
        No,jak kto moja siostra stwierdzila u mnie nadkrwistosc,lekarz tego nie
        widzial.......
        • marksistowski Re: Anemia, czyli słaba krew 30.04.09, 22:26
          Dziwne, przecież najprostsze badanie morfologiczne daje diagnozę.
    • me_destiny Anemia, czyli słaba krew 14.05.09, 20:32
      To nie wada serca, ani nerki. Córka miała robione wszystkie możliwe
      badania (specjalistyczne badania krwii, prześwietlenie, usg, badanie
      szpiku..), nie znaleziono przyczyny. Badania powtarzamy co 3
      miesiące od dwóch lat, nic się nie zmienia. niedługo ma mieć
      powtórzone badanie szpiku (wcześniej ustalono tylko, że szpik jest
      nadreaktywny)
      • funstein Re: Anemia, czyli słaba krew 17.05.09, 16:36
        wołowina i świeży karp jedzone z dala od białek mleka
        szybciutko wyleczą dziecko.

        nie chodź po lekarzach, tylko pędem do rybnego po świeże
        karpie, śledzie i pstrągi.

        pieczeń wołowa bez grama masła czy śmietany.
        sałata z oliwą a nie śmietaną.

        i dzieciak będzie szybko zdrowy.
    • funstein Re: Anemia, czyli słaba krew 17.05.09, 16:32
      żeby ci oberwać te sztuczne jaja powiem, że anemia to brak
      nie żelaza a miedzi, a miedź lepiej się wchłania w środowisku
      kwaśnym, więc możesz polać oliwą, sokiem z cytryny lub octem.

      witamina C jest tak bardzo zbędna człowiekowi, jak tobie jaja.

      A co do veganizmu, to kobieta jest w stanie przeżyć jedząc warzywa,
      facet jednak musi zjeść wołowinę, żeby mieć wszystkie mikroelementy
      do życia.

      lekarstwem na anemię jest wołowina, ryby i sałata jedzone z dala od białek
      mleka, które blokują wchłanianie miedzi.

      • aeromonas Re: Anemia, czyli słaba krew 17.05.09, 20:20
        "anemia to brak nie żelaza a miedzi"

        anemię może powodować niedobór każdego z tych pierwiastków, przy
        czym bez porównania częstszą przyczyną jest jednak niedobór Fe

        "A co do veganizmu, to kobieta jest w stanie przeżyć jedząc warzywa,
        facet jednak musi zjeść wołowinę"

        mit. facet nie musi, tylko po prostu lubi. kobiety tracą więcej
        żelaza, bo miesiączkują. i kobieta i facet mogą szczęśliwie żyć wege.
        • funstein Re: Anemia, czyli słaba krew 17.05.09, 20:46
          nie sposób mieć deficytu żelaza jeśli ma się
          odpowiedni poziom miedzi.

          facet musi jeść wołowinę i ryby,
          bez wołowiny i ryb staje się bezpłodny.

          Kobieta nie musi bo nie zapładnia.
          • kasandra1977 Narkotykom mówimy nie! 18.05.09, 00:34
            > facet musi jeść wołowinę i ryby,
            > bez wołowiny i ryb staje się bezpłodny.

            Tia, a wszystkie dzieci weg(*)an to pewnie dzieło niepokalanego poczęcia albo zielonych ludzików z Marsa.
    • adamschodowy ten lead to troche absurdalny 17.05.09, 19:02
      własne śluzówki to może ujrzeć tylko kobieta-guma.
      • adamschodowy aha, noi a'propos badań jakości krwii - bez sensu 17.05.09, 19:15
        jest płacenie za nie skoro można skoczyć do najbliższej stacji krwiodastwa gdzie
        zawsze przed oddaniem bezpłatnie badają krew (ciśnienie też) i trwa to 10 minut.
        Przy tym badają ją też na obecność nosicielstwa wirusów (włącznie z HIV a na
        takie badania w innych klinikach czeka sie dobę i są anonimowe więc nie można
        się nimi pochwalić ;) , i jeżeli są jakieś zastrzeżenia - nie pobiorą jej. a jak
        pobiorą - wytoczą 450ml, sprezentuja półl kilograma czekolady i dadzą dzień
        zwolnienia :) . Jedyny minus tej drogi to to, że przez parę dalszych dni dość
        szybko się człowiek męczy - np po 50m biegu zamiast po 150.
    • maciejkozlowski Pani Kossobudzka-Trza poczytać wpierwej. 17.05.09, 19:15
      pani Kossobudzka- poczytać trza. A co to jest HEM ? I to w hemoglobinie ? To
      wszak skrót od żelaza. Czy Pani jest niedouczona?. No niestety-TAk. pROSZĘ NIE
      PISAĆ WIĘCEJ ARTYKÓŁÓW NA TEMATY DLA pani obce.
      lek.med.Maciej Kozłowski
      • taka_sobie_dziunia lek.med Macieju Kozlowski ... 17.05.09, 19:41
        ... z pana lek.med. jak z koziej dupy traba. A jezeli juz to
        lek.med. faktycznie ejst to trzeba sie wrocic na studia i douczyc!
        HEM ... grupa barwnika krwi hemoglobiny i mioglobiny
        HEM ... połączenie żelaza z protoporfiryną, składnik hemoglobiny
        Hem ... helatowy związek żelaza z układem czteropirolowym, składnik
        hemoglobiny i mioglobiny

        nie lek.med
        • aeromonas Re: lek.med Macieju Kozlowski ... 17.05.09, 20:22
          No właśnie. Niedouczony medyk. Lepiej na takiego nie trafić.
          • funstein Re: lek.med Macieju Kozlowski ... 17.05.09, 21:25
            lekarze to niestety są w 99% strasznie niedouczone ćwoki.
            • nidemus A jakim Ty jestes specjalista funstein 17.05.09, 21:40
              ze ktos ma "Tobie wierzyc" ?


              funstein napisał:

              > lekarze to niestety są w 99% strasznie niedouczone ćwoki.
              >
              >
              • funstein Re: A jakim Ty jestes specjalista funstein 17.05.09, 22:12
                mi nikt nie musi wierzyć, bo ja nie sprzedaję
                lekarstw tylko czynię ludzi zdrowymi.
                Można spróbować wołowinkę czy rybkę zjeść
                z dala od masła, mleka i śmietany -
                a po kilku tygodniach uzupełniania braków
                zrobić sobie morfologię.

                W nic nie trzeba wierzyć.
                Wystarczy szybko wyzdrowieć.
                • taka_sobie_dziunia Re: A jakim Ty jestes specjalista funstein 17.05.09, 23:15
                  Pleciesz !!!!! nie jadam nabialu bo nie lubie a jestem anemikiem od
                  8 lat i nie jest znana przyczyna. Dodam, ze jestm pod opieka LEKARZY
                  a nie konowalow i nie w Polsce
                  • funstein Re: A jakim Ty jestes specjalista funstein 17.05.09, 23:19
                    przyczyna twojej choroby to najprawdopodobniej utrata
                    miedzi z nasieniem albo fatalna dieta.

                    Lekarze wszędzie są tak samo bezmózgimi wykonawcami procedur
                    medycznych, bo procedury ustalają "autorytety z Harvardu".
                    niestety są to autorytety głównie w dziedzinie
                    marketingu leków.
                    • funstein Re: A jakim Ty jestes specjalista funstein 17.05.09, 23:20
                      oooops, ty nie tracisz miedzi z nasieniem :) :) :)

                      ty po prostu masz jakieś koszmarne nawyki żywieniowe
                      i jesteś zagłodzona enzymatycznie.
                      • taka_sobie_dziunia Re: A jakim Ty jestes specjalista funstein 17.05.09, 23:25
                        Dobrze zauwazyles .... dodatkowo z nasienia mam ja jeszcze :-)
                    • taka_sobie_dziunia Re: A jakim Ty jestes specjalista funstein 17.05.09, 23:22
                      CZYTAJ ze zrozumieniem !!!!! MIEDZ W NORMIE ... nawet bardzo dobrej
                      normie. Nie ma reguly sa wyjatki i na pewno nie tylko moj tylko
                      tysuace. Miedz pomaga, bez miedzi zle ale nie znaczy, ze u kazdego
                      tak samo
                • taka_sobie_dziunia Re: A jakim Ty jestes specjalista funstein 17.05.09, 23:16
                  A miedz i wszystkie inne mineraly i witaminy mam w normie. I jeszcze
                  udowodnij (naukowo) jaki zwiazek ma miedz z zelazem
                  • taka_sobie_dziunia Re: A jakim Ty jestes specjalista funstein 17.05.09, 23:19
                    Sorry ... zagalopowalam sie ... myslalam o magnezie a ze z miedzia
                    ma duzo wspolnego to wiem
                    • funstein Re: A jakim Ty jestes specjalista funstein 17.05.09, 23:22
                      poziom miedzi w surowicy krwi nie ma żadnego związku
                      z ilością miedzi w wątrobie i szpiku.

                      Jest to tak kluczowy pierwiastek, że jego stały poziom
                      jest utrzymywany aż do całkowitego wyczerpania zapasów
                      i wyniszczenia organizmu.
                      • taka_sobie_dziunia Re: A jakim Ty jestes specjalista funstein 17.05.09, 23:26
                        Wobec tego poprosze swojego profesora o zbadanie poziomu miedzi w
                        szpiku i watrobie. A tak powaznie daj mi fachowe uzasadnienie tego
                        co piszesz
                        • funstein Re: A jakim Ty jestes specjalista funstein 17.05.09, 23:40
                          nie wykonuje się badań ilości miedzi w wątrobie, bo
                          medycyna akademicka jeszcze nie dotarła w swoim rozwoju
                          do tego, że ryby i wołowina z dala od mleka leczą
                          wszystkie choroby metaboliczne.

                          Z czego by żyli profesorowie i koncerny farmaceutyczne,
                          jakby ludzie nie chorowali na zagłodzenie enzymatyczne?

                          medycyna jest sztuką robienia pieniędzy a nie pomagania ludziom,
                          a lekarze sami nie zdają sobie sprawy, że są sprzedawcami a
                          nie leczą ludzi.
                          • taka_sobie_dziunia Re: A jakim Ty jestes specjalista funstein 18.05.09, 00:46
                            Ale moze medycyna kliniczna sobie z tym poradzi.
                            Nie wiem co to znaczy < zaglodzenie kliniczne > wiec prosze mi
                            wytlumaczyc.
                            A gdyby nie medycyna i lekarze a przy okazji i farmaceuci to dalej
                            srednia wiekowa bylaby jak w sredniowieczu ... okolo 40 lat
            • porshe Re: lek.med Macieju Kozlowski ... 17.05.09, 23:43
              Nie no padnę na pysk. Ja 'durny student' wyłapuję błąd w waszym rozumowaniu. I
              to w dodatku sami cytujecie, po to by sobie przeczyć.

              "Hem ... helatowy związek żelaza z układem czteropirolowym, składnik
              hemoglobiny i mioglobiny "

              No i co? To jest to żelazo czy nie? Myślicie sobie, że sam 'układ
              czteropirolowy' to już hem? NIE! Hem to właśnie żelazo w środku. Cała cząsteczka
              jest tak właśnie skonstruowana, aby Fe mogło łączyć się zarówno z tlenem jak i z
              CO2 (choć to ostatnie głównie transportuje osocze, jakież ja brednie opowiadam,
              nieprawdaż, wszak uczyli w liceum, że CO ma większe powinowactwo do hemoglobiny
              niż O2, prawda?).

              Pan lekarz jest w tym 1% douczonych ćwoków, tylko bezbłędni chemicy i jacyś
              masoni wiedzą lepiej wszystko od wszystkich. A otwórz jeden z drugim książkę o
              nazwie fizjologia, to zobaczysz, jakie to wszystko trudne. A jak już zrozumiesz
              to weź się za hematologię. Przestudiuj, pójdź na kilka wykładów (gwarantuję, że
              nikt cię nie wyrzuci z nich), doucz się trochę i potem pitol farmazony.

              Zaraz mi pewnie jeszcze udowodnicie, że oprócz Fe w tym miejscu może być Cu i
              też będzie cacy. Bo tak na logikę rzecz biorąc z waszych postów wynika. Ludzie -
              lekarze też ludzie i też się mylą, ale nie w tym wypadku. Po prostu macie jakąś
              manię 'ja wiem lepiej od durnego łapiducha', zresztą czytając tutaj wątek
              uśmiechnąłem się przynajmniej 3x bo takie bzdury wypisujecie.

              Tak więc dla jasności HEM to składnik białka HEMOGLOBINY, czyli jak sama nazwa
              wskazuje połączenie tego barwnika z białkiem Globiną (jakież to proste prawda?).

              W hemie, który wygląda w przybliżeniu jak 'czterolistna koniczynka' w samym
              środku jest miejsce na pewien pierwiastek. Specjalny układ wiązań chemicznych
              zapewnia temu pierwiastkowi zarówno stabilność jak i labilność w przechodzeniu
              przez stopnie utlenienia - to znaczy, że pierwiastek ten jest stabilny zarówno
              utleniony jak i zredukowany i może łatwo przechodzić między tymi stanami.
              Teoretycznie takim pierwiastkiem mógłby być każdy, który może się odpowiednio
              utlenić i zredukować, ale natura, cwana bestia, zostawiła okienko wyłącznie dla
              jednego. Bo tak skonstruowana cząsteczka przyjmie tylko pierwiastek o określonym
              promieniu i ciężarze, a w przypadku innych pierwiastków będzie niestabilna.
              Dlatego jest to żelazo. Uproszczone rozumowanie (specjalnie dostosowane dla
              poziomu intelektualnego czytelników forum) HEM = żelazo. Hemoglobina składa się
              więc z czterech podjednostek białkowych (jedno z nielicznych białek ludzkich o
              strukturze czwartorzędowej), z których każda podjednostka zawiera wbudowany
              barwnik (samo białko jest lekko żółte, mleczne), nadający jej odpowiedni,
              czerwony kolor. Dlatego też jedna cząsteczka hemoglobiny może transportować
              'naraz' cztery tleny. Bo są cztery jednostki. Każda jednostka 'łapie' jeden
              tlen. No i już? Znawcy? Zrozumieli i będą przepraszać za własną głupotę? Raczej
              nie...

              student med.
    • umargos Anemia, czyli słaba krew 17.05.09, 21:07
      Pani zapomniała dopisać w artykule jeden ze skutecznych sposobów na
      poprawienie wyników parametrów krwi. Na mnie działa bez pudła,
      podczas gdy środki chemiczne - znaczy suplementy, nie działają
      prawie wcale - czyli buraki. Pity przez 10 dni w ilości 3/4 szklanki
      dziennie domowy kwas z buraków poprawia mi wynik o jakieś 0,5-1,5 %.
      Podobnie zresztą działa kilkudniowe jedzenie buraczków, choć wynik
      jest trochę słabszy (nie wiem dlaczego), ale też pozytywny. I
      szpinak się do tego nie umywa, szczególnie, że przesadzać z jego
      spożywaniem nie należy, bo zawiera szczawiany.
      • amid2etylo Anemiczna wiedza o anemii 17.05.09, 22:10
        umargos napisała:

        > Pani zapomniała dopisać w artykule jeden ze skutecznych sposobów na
        > poprawienie wyników parametrów krwi. Na mnie działa bez pudła,
        > podczas gdy środki chemiczne - znaczy suplementy, nie działają
        > prawie wcale - czyli buraki. Pity przez 10 dni w ilości 3/4 szklanki
        > dziennie domowy kwas z buraków poprawia mi wynik o jakieś 0,5-1,5 %.
        > Podobnie zresztą działa kilkudniowe jedzenie buraczków, choć wynik
        > jest trochę słabszy (nie wiem dlaczego), ale też pozytywny. I
        > szpinak się do tego nie umywa, szczególnie, że przesadzać z jego
        > spożywaniem nie należy, bo zawiera szczawiany.


        A dlaczegóż to mianowicie sok z buraków miałby poprawić parametry krwi? Bo czerwony? Farba miniowa jest czerwona, można zrobić eksperymęt. Albo pić krew, pomysł intuicyjny i akurat sensowny.

        Jeżeli przyczyną anemii jest jedynie zwykły niedobór żelaza w pokarmie, bądź jego banalna utrata (krwotok), wystarczy zwiększyć podaż aż do wyrównania, doraźnie w cięższych przypadkach potrzebna jest transfuzja. Inne przyczyny anemii wymagają wnikliwej indywidualnej analizy i wiedzy medycznej. Studia medyczne i literatura są dostępne.
        • funstein Re: Anemiczna wiedza o anemii 17.05.09, 22:17
          picie krwi jest zupełnie bezsensowne i spowoduje
          zapaść parametrów krwi.

          a buraczki zawierają miedź, która poprawia parametry krwi.
          Niestety zawierają także bor, który niszczy nerki i układ
          nerwowy.

          Zamiast pić buraczki lepiej zjeść befsztyk wołowy z dala
          od białek mleka, albo świeżego karpia bądź śledzia.
          • amid2etylo Re: Anemiczna wiedza o anemii 17.05.09, 23:09
            funstein napisał:

            > picie krwi jest zupełnie bezsensowne i spowoduje
            > zapaść parametrów krwi.


            Czyżby żelazo zawarte we krwi znikało gdzieś po drodze? Czyżby za najpospolitsze
            postacie anemii nie był odpowiedzialny niedobór żelaza?
            • funstein Re: Anemiczna wiedza o anemii 17.05.09, 23:15
              gdyby we krwi było cokolwiek wartościowego w sensie
              katalitycznym, to menstruacja sprowadzałaby się do
              zaburzeń emocjonalnych i intelektualnych.

              Skoro jednak leci krew - jest to dowodem na to, że
              we krwi nie ma nic co wartościowe katalitycznie.

              Nigdzie w przyrodzie nie ma marnotrawstwa, w tym przypadku także.

              Krew to produkt szpiku i wątroby. Szpik i wątroba są pełne
              miedzi do metabolizmu (wątroba) i produkcji krwi (szpik).
              • taka_sobie_dziunia Re: Anemiczna wiedza o anemii 17.05.09, 23:32
                gdyby we krwi było cokolwiek wartościowego w sensie
                > katalitycznym ... wytlumacz mi to zdanie na chlopski rozum
                • funstein Re: Anemiczna wiedza o anemii 17.05.09, 23:45
                  nie wiem, czy kobieta może mieć chłopski rozum,
                  ale podobnie jak nie sposób odziedziczyć bezpłodności
                  - podobnie nie sposób uznać, że we krwi jest cokolwiek
                  wartościowego w sensie katalitycznym.

                  Krew to nośnik ciepła, tlenu, substratów i
                  produktów metabolizmu. Nie ma w niej nic wartościowego,
                  bo być nie może.
                  • amid2etylo Re: Anemiczna wiedza o anemii 17.05.09, 23:54
                    funstein napisał:

                    > nie wiem, czy kobieta może mieć chłopski rozum,
                    > ale podobnie jak nie sposób odziedziczyć bezpłodności
                    > - podobnie nie sposób uznać, że we krwi jest cokolwiek
                    > wartościowego w sensie katalitycznym.
                    >
                    > Krew to nośnik ciepła, tlenu, substratów i
                    > produktów metabolizmu. Nie ma w niej nic wartościowego,
                    > bo być nie może.
                    >


                    Zechciej proszę w końcu rozszyfrować tajemnicę "wartości katalitycznej", bo uporczywe epatowanie "uczonym" terminem, bez wyjaśnienia co przez to rozumiesz, przypomina trzymanie się płotu przez pijanego. Jak puści, chociaż nie wie za co się złapał, to runie.
                  • taka_sobie_dziunia Re: Anemiczna wiedza o anemii 18.05.09, 00:51
                    Dalej mi pan nie wytlumaczyl co to ten sens katalityczny, wiec nie
                    bede z panem dyskutowac bo nie lubie jak ktos lekcewazy moje pytania.
                    A zeby bylo smieszniej to powiem panu, ze moj pradziadek zmarl majac
                    prawie 100 lat, nigdy nie chorowal i cale swoje zycie jadl
                    wieprzowine i produkty z wieprzowiny (innego miesa nie jadal) i
                    wszystko popijal swiezym lub kwasnym mlekiem. Wiem sa wyjatki a moze
                    inna krew mial.
              • amid2etylo Re: Anemiczna wiedza o anemii 17.05.09, 23:35
                funstein napisał:

                > gdyby we krwi było cokolwiek wartościowego w sensie
                > katalitycznym, to menstruacja sprowadzałaby się do
                > zaburzeń emocjonalnych i intelektualnych.
                >
                > Skoro jednak leci krew - jest to dowodem na to, że
                > we krwi nie ma nic co wartościowe katalitycznie.
                >
                > Nigdzie w przyrodzie nie ma marnotrawstwa, w tym przypadku także.
                >
                > Krew to produkt szpiku i wątroby. Szpik i wątroba są pełne
                > miedzi do metabolizmu (wątroba) i produkcji krwi (szpik).
                >


                Czy wiesz, ile krwi ubywa podczas miesiączki? Czy dawcy krwi mają zaburzenia emocjonalne? Sprawdź proste fakty.

                Opanowałeś, zdaje się, jakiś bełkot pseudonaukowy. Co ma niby znaczyć pojęcie wartości katalitycznej i dlaczego katalitycznej akurat. A inne cechy można zignorować? Na przykład zdolność przenoszenia tlenu dzięki hemoglobinie, której składnikiem jest żelazo. Którego niedobór ewidentnie prowadzi do prostej niedokrwistości, a uzupełnienie do wyzdrowienia.

                Coś cię napadło z tą miedzią, że nie widzisz pierwszorzędnej roli żelaza.
                • funstein Re: Anemiczna wiedza o anemii 17.05.09, 23:50
                  a Ty zdaje się nie zrozumiałeś nic z tego co napisałem.

                  gdyby krew była wartościowa to kobiety by jej nie traciły
                  podczas menstruacji. Ewolucyjnie by sprawa została załatwiona
                  poprzez usunięcie jaj ze śluzem.

                  Skoro leci krew - znaczy, że jej wartość jest znikoma dla organizmu.
                  Podobnie dawcy krwi nie cierpią na anemię, bo krew to wyłącznie
                  tkanka robocza - a nie katalityczna.

                  wartość jest w wątrobie i szpiku - tam są magazyny katalizatora
                  potrzebnego do życia - czyli miedzi.
    • myslacyszaryczlowiek1 Żydzi to jednak mądry naród 17.05.09, 22:33
      Że zabrania łączyć mięso z wyrobami mlecznymi w jednym posiłku.
      Czekam na uzasadnienie że wieprzowina jest be.
      • funstein Re: Żydzi to jednak mądry naród 17.05.09, 23:05
        świnie nie jedzą trawy, więc jedzenie ich mięsa jest
        stratą pieniędzy i stratą zdrowia, bo jak się je
        wieprzowinę to się nie je wołowiny.
      • amid2etylo Re: Żydzi to jednak mądry naród 17.05.09, 23:23
        myslacyszaryczlowiek1 napisał:

        > Czekam na uzasadnienie że wieprzowina jest be.


        Nie jest be, więc nie może być uzasadnienia, tak jak udowodnienia, że ryba nie ma ogona. Ano nie ma, jak go się obetnie.
        Zakaz spożywania wieprzowiny w niektórych regionach wziął się z dawnych masowych zachorowań na włośnicę. Spostrzeżono, że ci, co nie jedzą wieprzowiny, nie chorują. Potem, jak zwykle, jak i w innych kulturach, podczas formowania się religii, które nie są niczym innym jak usankcjonowaniem zwyczajów pomagających przeżyć w danych okolicznościach, włączono ten zakaz do judaizmu i islamu. Religijne umocowanie chwilowo skutecznych metod przetrwania okazało się najsprawniejsze, bo niewymagające tłumaczeń i docierające do najprymitywniejszych umysłów. Anachroniczność religii, gdy świat się zmienił, gdy nie ma starych zagrożeń a są nowe, inne, powoduje konflikt i nienawiść, czego teraz doświadczamy.
        • funstein Re: Żydzi to jednak mądry naród 17.05.09, 23:52
          chłopie idź się ze swoim bełkotem prześpij.

          wieprzowina jest bezwartościowym mięsem, a jej
          szkodliwość polega na tym, że jak jesz wieprzowinę
          to nie jesz wołowiny.
          • theorema ale Ty jesteś przemądrzały! 17.05.09, 23:59

            Wiesz, co, zmartwię cię...znam kilku wegetarian i wegan, którzy rozpoczęli dietę
            jako nastolatki. I oni mają dzieci, ponad 50 lat na karku i nic im nie
            dolega...jak to się ma do Twoich teorii o męskiej bezpłodności, przykro mi, nie
            wiem. To już raczej skłaniałabym się do teorii, ze mięso uzależnia, tak samo jak
            czekolada i kawa...oj, tak, mięsko kocham:) byle nie schabowy...brrr
            • funstein Re: ale Ty jesteś przemądrzały! 18.05.09, 00:14
              nie wszyscy lubią żuć trawę - niektórzy wolą powierzyć
              to zadanie krowie a samemu zjeść befsztyka.

              można nie mieć braków, będąc wege, ale trzeba mieć
              dużo szczęścia albo wiedzę, że warzywa krzyżowe
              (zawierające siarkę) czyli cebula, czosnek, por,
              brokuły, kapusta, kalafior - nie powinny być
              jedzone z warzywami liściastymi - będącymi źródłem
              miedzi - sałata.

              warzywa siarkowe działają podobnie do mleka - powodują
              zagłodzenie organizmu.
              • ar.co Re: ale Ty jesteś przemądrzały! 18.05.09, 17:28
                Nie wszyscy również lubią jeść trupy - bez względu na to czy krowie,
                kurze czy świńskie.
          • amid2etylo Re: Żydzi to jednak mądry naród 18.05.09, 00:04
            funstein napisał:

            > chłopie idź się ze swoim bełkotem prześpij.
            >
            > wieprzowina jest bezwartościowym mięsem, a jej
            > szkodliwość polega na tym, że jak jesz wieprzowinę
            > to nie jesz wołowiny.


            Drogi kolego, nie wiem czy jesteś chłopem, więc tak cię nie nazwę, na razie to ty bełkoczesz.
            Spać chodzę kiedy mi się podoba i bez poufałości proszę. Operujesz jakimś dziwolągiem słownym i nie umiesz go objaśnić, a na oczekiwanie poważnego wyjaśnienia zaczynasz reagować nerwowo. Podaj, co oznacza twoja terminologia, to możliwa będzie poważna rozmowa.

            Jedzenie wieprzowiny nie wyklucza jedzenia wołowiny.
            >
            >
            • funstein Re: Żydzi to jednak mądry naród 18.05.09, 00:19
              to, że czegoś nie rozumiesz nie znaczy, że to jest bez sensu.

              wieprzowina jest mięsem bezwartościowym w sensie katalitycznym, czyli jest
              bezwartościowa dla utrzymania zdrowia człowieka.
              Ma wartość opałową.

              Szkodliwość wieprzowiny polega na tym, że ci, którzy ją jedzą
              nie jedzą wołowiny i stają się zagłodzeni enzymatycznie.

              Przeciętny zjadacz wieprzowiny wygląda jak nasi bracia bliźniacy.
              Widać na twarzy, że mózgowi brakuje miedzi do pracy.
              • amid2etylo Re: Żydzi to jednak mądry naród 18.05.09, 00:37
                funstein napisał:

                > to, że czegoś nie rozumiesz nie znaczy, że to jest bez sensu.
                >
                > wieprzowina jest mięsem bezwartościowym w sensie katalitycznym, czyli jest
                > bezwartościowa dla utrzymania zdrowia człowieka.
                > Ma wartość opałową.
                >
                > Szkodliwość wieprzowiny polega na tym, że ci, którzy ją jedzą
                > nie jedzą wołowiny i stają się zagłodzeni enzymatycznie.
                >
                > Przeciętny zjadacz wieprzowiny wygląda jak nasi bracia bliźniacy.
                > Widać na twarzy, że mózgowi brakuje miedzi do pracy.
                >


                Co to jest zagłodzenie enzymatyczne?
                Co to jest wartość w sensie katalitycznym?
                Co z tą miedzią?

                Jeśli jest w tym jakiś sens, wyjaśnij jaki. Choćby skrótowo. Od dłuższego czasu piszesz, więc nie wierzę, że nie masz czasu na choćby jakiś ogólny zarys swojej teorii. To, że jak dotąd niczego poważnie nie wyjaśniłeś, skłania niestety do przypuszczenia, że jesteś kolejną ofiarą n-tej odmiany nawiedzonych niedouków, którzy i tak trafiają w końcu do szpitala, jak sobie ostro dogodzą. Myśląc, że zdrowo żyją. Zna ich każdy praktykujący lekarz, a co umieją z sobą zrobić dobrze wiedzą patolodzy. Wycinki tkanek w słojach są do wglądu.
                • ar.co Re: Żydzi to jednak mądry naród 18.05.09, 17:31
                  Nie jesteś pierwszą osobą, która usiłuje dowiedzieć się, co to
                  jest "wartość katalityczna", którym to określeniem f. operuje w
                  charakterze mantry. Upór, z jakim unika tej odpowiedzi, świadczy o
                  tym, że jest to określenie-wytrych, jakie przyswoił sobie z
                  pseudonaukowych broszurek. Podobnie jak absurdalne stwierdzenie, że
                  wieprzowina jest szkodliwa, bo "ci, którzy jedzą wieprzowinę, nie
                  jedzą wołowiny". Równie dobrze można stwierdzić, że wódka jest
                  szkodliwa, bo ci, co piją wódkę, nie piją mleka.
        • myslacyszaryczlowiek1 Dziękuję za uzasadnienie 18.05.09, 22:36
    • anders76 Anemia, czyli słaba krew 18.05.09, 02:15
      Jedno jest oczywiste na tym forum. "Sluzba zdrowia" w Polsce juz nie jest
      potrzebna. My wiemy wszystko sami. A laboratoria nie maja inych zajec wiec
      chetnie i jak najczesciej beda badaly krew zdrowym "bykom".
    • madissa Anemia, czyli słaba krew 18.05.09, 07:58
      Drodzy weganie - nie dla każdego taka dieta. Ja osobiście nieźle się
      przejechałam ta takich próbach we wczesnej młodości. Dosłownie, nie w przenośni
      - do szpitala. Z powodu anemii. Staram się jeść bardzo urozmaicony pokarm - ale
      ile razy odstawiam zwykłą ilość mięsa - tyle razy problem z niedokrwistością
      daje o sobie znać!

      O soku z buraków na anemię słyszałam (też od lekarza). Fuu. Mój organizm
      toleruje wyłącznie gotowane buraki tarte.

      A kiszona kapusta? Żelazo, witamina C, no i z pewnością wychodzi taniej i
      "naturalniej" od tabletek z z Fe nowszej generacji. Wypróbowałam na sobie przez
      ostatni sezon jesienno-zimowy i obyło się bez anemii.

      Panu od wołowiny za komentarze JUŻ DZIĘKUJEMY!
      • amid2etylo Re: Anemia, czyli słaba krew 18.05.09, 09:28
        madissa napisała:

        > Drodzy weganie - nie dla każdego taka dieta. Ja osobiście nieźle się
        > przejechałam ta takich próbach we wczesnej młodości. Dosłownie, nie w przenośni
        > - do szpitala. Z powodu anemii. Staram się jeść bardzo urozmaicony pokarm - ale
        > ile razy odstawiam zwykłą ilość mięsa - tyle razy problem z niedokrwistością
        > daje o sobie znać!
        >
        > O soku z buraków na anemię słyszałam (też od lekarza). Fuu. Mój organizm
        > toleruje wyłącznie gotowane buraki tarte.
        >
        > A kiszona kapusta? Żelazo, witamina C, no i z pewnością wychodzi taniej i
        > "naturalniej" od tabletek z z Fe nowszej generacji. Wypróbowałam na sobie przez
        > ostatni sezon jesienno-zimowy i obyło się bez anemii.
        >
        > Panu od wołowiny za komentarze JUŻ DZIĘKUJEMY!


        Jakie substancje są dla człowieka niezbędne do życia i zdrowia, w jakiej ilości, w jakich produktach występują i w jakim stężeniu, jaka jest ich przyswajalność, na ile niektóre z nich są zastępowalne, a które absolutnie nie, jakie są skutki niedoborów, a jakie przedawkowania - na ten temat jest ogromna, dobrze udokumentowana teoretycznie i praktycznie wiedza.

        Jeżeli się głosi poglądy, które mają znamiona rewelacji, wypadałoby chociaż trochę je naświetlić, choćby skąd się wzięły. A jeśli stoją w sprzeczności z dotychczasową wiedzą medyczną, powinno się wskazać, gdzie leży pomyłka, w sposób poważny i rzetelny.

        Co do wegetarian i wegan, zasadniczy problem ich diety polega na niedostatecznej podaży aminokwasów niezbędnych, które są obecne w pokarmach pochodzenia zwierzęcego. Natomiast białka roślinne są pod tym względem niepełnowartościowe. Stąd konieczność uzupełniania diety roślinnej o dodatek białek zwierzęcych. Ten jeden prosty fakt sprawia, że dieta roślinna musi być uznana za niedoborową (w odniesieniu do człowieka oczywiście), reszta argumentów bliższa jest opowieściom pięknoduchów czy nawiedzonych, nie mających podstawowej wiedzy biologicznej.
        • magiexxx Re: Anemia, czyli słaba krew 16.07.09, 16:45
          Zgadzam się, iż dieta zupełnie pozbawiona białka zwierzęcego niechybnie doprowadzi do anemii, chyba że jest odpowiednio suplementowana. Jednak suplementacja preparatami jest gorszym rozwiązaniem, gdyż od dawna wiadomo, że najlepiej przyswajalne są składniki w postaci naturalnej.
          Najważniejsze dla tworzenia czerwonych krwinek jest żelazo, wit.B12 i kwas foliowy. Jakkolwiek 2 ostatnie można jako tako zaspokajać warzywami, to z żelazem jest dużo gorzej. Oczywiście niektóre warzywa są względnie "bogate" w ten pierwiastek, ale nic to w porównaniu z białkiem zwierzęcym. Ponadto żelazo pochodzenia zwierzęcego ma inną wartościowość chemiczną i jest lepiej przyswajalne przez organizm człowieka. Zelazo pochodzące z roślin musi najpierw zostać przekształcone.
          W razie wątpliwości i niejasności odnośnie tematu anemii szczerze polecam stronę Tekst linka.można się wiele dowiedzieć a w razie dalszego niedosytu dopytać ekspertów. uważam że jest naprawdę godna polecenia.

          pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka