dar61 25.06.09, 14:47 Zaczynam zadrościć panowi Tomaszowi. Do tego wydawać się może, że jak zmienił sferę zainteresowania pisarskiego swego, to produkt ten jest lepszy, niż poprzednie. Ciekawym cd. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
nic.prostszego No to jak się można załapać na taki rejs? 26.06.09, 17:20 Zwłaszcza jak się nie jest oceanografem (oceanologiem?), zoologiem, geologiem itd. itp. Tylko zwykłym, szarym chemikiem. Jest jakaś szansa? Na marginesie - po tym opisie mogę powiedzieć tylko jedno: mięczak z Pana! :) Odpowiedz Link Zgłoś
kornel-1 Re: No to jak się można załapać na taki rejs? 26.06.09, 23:03 Hm. Dla chemika zajęcie na s/y Oceania się znajdzie: www.iopan.gda.pl/Oceania-A3-pl.html Jeśli znasz się na: * Carousel Water Sampler SEA-BIRD SBE32 * Nemo Sampler * Box Corer * Van Veen Bottom Sampler * Oil Pollution Lidar FL-UV Pasażer płaci 100-200 EUR za dobę. Tańszych ofert komercyjnych rejsów na Spitsbergen (doba ~180 zł) w sieci sporo. Można trafić czasem na okazje. Kornel Odpowiedz Link Zgłoś
kornel-1 A słońce wysoko, wysoko... 26.06.09, 18:53 dar61 napisał: > Do tego wydawać się może, że jak zmienił sferę zainteresowania > pisarskiego swego, to produkt ten jest lepszy, niż poprzednie. Złudzenie. Ta sama jakość :-( Tomasz Ulanowski pisze: "Z norweskiego Tromso wychodziliśmy w sobotę 20 czerwca, pół godziny po północy. Nocne słonce, zawieszone jakieś 20 st. nad północnym horyzontem, świeciło mi prosto w twarz." Moja nauczycielka geografii w Sobieskim była postrachem pierwszoklasistów. Oprócz klasycznego pytania "Co to jest góra i w jaki sposób?" */ zadręczała uczniów pytaniami o wysokość słońca nad horyzontem w różnych dniach i na różnych szerokościach geograficznych. Jakoś tak zapamiętałem, że w dniu przesilenia letniego słońce jest na horyzoncie w miejscowości leżącej na kole podbiegunowym północnym. Pół godziny po północy 20 czerwca w Tromsø (69°40'N) słońce jest mniej więcej 2 stopnie nad horyzontem (bez uwzględniania refrakcji). I to bez względu na to, jak bardzo kołysze statkiem ;-) 20 stopni nad horyzontem o północy Słońce jest widziane w tym dniu albo o 5:30 (w Tromsø) albo na 87 stopniu szerokości północnej. Po co zmyślać? Mała rzecz a wstyd. Kornel */Poprawna odpowiedź: "Forma w sposób wypukły." Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: A słońce wysoko, wysoko... 26.06.09, 23:23 kornel-1: > Jakoś tak zapamiętałem, że w dniu przesilenia letniego słońce jest na horyzoncie > w miejscowości leżącej na kole podbiegunowym północnym. Dla jednoznaczności: * nie jest do tego potrzebna żadna miejscowość; * Słońce jest tam o północy geograficznej (zapomniałeś napisać); * refrakcja atmosferyczna mogła podnieść Słońce najwyżej o pół stopnia, a nie o 20. kornel-1: > Po co zmyślać? Mała rzecz a wstyd. Wiesz, jak człowieka dręczy choroba morska, to co mu tam głupie 20 stopni różnicy... - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
kornel-1 Re: A słońce wysoko, wysoko... 26.06.09, 23:43 stefan4 napisał: > Wiesz, jak człowieka dręczy choroba morska, to co mu tam głupie 20 > stopni różnicy... A pewnie... Wszystko wybaczam.. Nawet te niemalpięciokilometrowe głębiny na drodze z Tromso na Svalbard (Molloy Deep jest daleko na Morzu Grenlandzkim). Wróćmy do dnia polarnego. Przeżycie słońca o północy jest rzeczywiście pięknym doświadczeniem. Jest to na tyle niecodzienne zjawisko (dla nas, mieszkańców umiarkowanych szerokości), że człowiek zachwyca się samym tylko faktem, że jest jasno! I uśmiecha się do słońca, jakby je pierwszy raz widział na oczy :D Kornel Och, czy zobaczę kiedyś zorzę polarną? Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: A słońce wysoko, wysoko... 27.06.09, 11:44 kornel-1: > Och, czy zobaczę kiedyś zorzę polarną? Ja nie widziałem. Ale lazłem na szagę po tundrze, czytając mapę o północy bez żadnej latarki. Potem pomyślałem sobie, że to nic dziwnego, bo ta północ była wg czasu moskiewskiego, a rzecz się działa na Uralu Polarnym, 20 stopni (czyli ponad godzinę różnicy czasu astronomicznego) na wschód od Moskwy (prawie dokładnie 4h od Greenwich). Ale potem sobie pomyślałem, że przecież to był czas letni; a w dodatku Rosjanie mają diekrietnoje wriemia. Czyli że czas zegarowy w Moskwie w lecie jest astronomiczny właśnie na Uralu Północnym. Potem próbowałem jakoś ustalić lokalny czas astronomiczny z pomocą kompasu, ale do niczego nie doszedłem, bo tam deklinację magnetycznę liczy się w dziesiątkach stopni, a ja nawet nie miałem dobrej mapy (GPS-a też nie). A następnej nocy wędrowałem po tundrze całą noc, i przez cały czas było jasno jak w dzień, i przez cały czas był nieprzyjemny upał, bez zwykłego u nas nocnego odswieżenia. To była już druga połowa lipca, więc Słońce zachodziło, ale jakby płytko pod horyzont i pozostawała jasna łuna; po dwóch godzinach (tak mi się wydaje, ale nie pamiętam, czy na pewno po dokładnie dwóch) znowu z niej wyskakiwało Słońce. A tydzień później upały nagle się skończyły, spadł deszcz i mgła; a jak się rozwiała, to się okazało, że okoliczne szczyty są pokryte śniegiem. Miejscowi mówili, że ten śnieg już nie stopnieje do następnego lata. - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
kornel-1 Re: A słońce wysoko, wysoko... 27.06.09, 12:08 Rdzenni mieszkańcy rosyjskiej Dalekiej Północy, (ale już nie Saamowie z północnej Norwegii - ci są bardziej mobilni) oglądają świat poprzez pryzmat dwóch pór roku: pory ciemnej i pory jasnej. To zupełnie jak pora deszczowa i pora sucha w strefie równikowej. I musi to kształtować ich psychikę. Ciekawe, czy nasz rytm dnia i nocy postrzegają jako normalny? Czy na przykład - korzystając z długo oczekiwanego otpuska w Soczi - odczuwają dyskomfort z tego powodu, że JUŻ robi się ciemno? Kornel Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: A słońce wysoko, wysoko... 27.06.09, 15:15 kornel-1: > Rdzenni mieszkańcy rosyjskiej Dalekiej Północy [...] > Czy na przykład - korzystając z długo oczekiwanego otpuska w Soczi - > odczuwają dyskomfort z tego powodu, że JUŻ robi się ciemno? Z rdzennymi niestety nie miałem okazji pogadać. Natomiast tamtejsi Rosjanie, którzy nie uważają się za ,,tutejszych'', bo wszyscy są ,,skądś'', uważają na ogół, że na południu jest lepiej. Kilka razy słyszałem, że nad Morzem Czarnym niebo jest wysokie, a ,,u nas'' przydusza człowieka. Nigdy nie potrafiłem dobrze zrozumieć, jak oni mierzą wysokość tego nieba i co własciwie mają na myśli. - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś
pioc2 Re: A słońce wysoko, wysoko... 27.06.09, 22:59 > Ciekawe, czy nasz rytm dnia i nocy postrzegają jako normalny? > Czy na przykład - korzystając z długo oczekiwanego otpuska w > Soczi - odczuwają dyskomfort z tego powodu, że JUŻ robi się > ciemno? Spędziłem pewien czas w Norylsku i Dudince. Nie wiem, jak tubylcy, ale Rosjanie czy też Ukraincy, których tam chyba najwięcej, nigdy się nie przyzwyczajają do ciągłej nocy czy dnia. Dla nich "normalność" jest na Matieriku, a nie za kołem podbiegunowym. Pierwszy promień Słońca jest tam witany niczym zbawiciel. To chyba największe święto, także dla tubylców. Odpowiedz Link Zgłoś
kornel-1 Zaburzenia psychiczne u ludów Dalekiej Północy 01.07.09, 01:53 pioc2 napisał: > Spędziłem pewien czas w Norylsku i Dudince. Nie wiem, jak tubylcy, > ale Rosjanie czy też Ukraincy, których tam chyba najwięcej, nigdy > się nie przyzwyczajają do ciągłej nocy czy dnia. Dla nich > "normalność" jest na Matieriku, a nie za kołem podbiegunowym. > Pierwszy promień Słońca jest tam witany niczym zbawiciel. To > chyba największe święto, także dla tubylców. Kilka ciekawostek o ludach Dalekiej Północy Bez wątpienia tak niesprzyjające środowisko ma wpływ na stan psychiczny mieszkańców. Najbardziej znanymi formami zaburzeń psychicznych u mieszkańców północnej Rosji i Syberii jest menerik - rodzaj opętania i emiryachye - zespół histeryczny(?). Menerik objawia się silnymi bólami głowy powiązanymi z halucynacjami, obsesyjnymi myślami i zachowaniem naśladującym szamana. Jakuci, Jukagirzy i Ewenkowie uznają osoby dotknięte chorobą za opętane przez demony. Jeśli objawy wystąpią u kogoś z rodziny szamana, to uznaje się, iż "rodzi się" nowy szaman. Trochę informacji o meneriku (jako osobie opętanej) można znaleźć na Wilczym blogu. Emiryachye objawia się nadwrażliwością na bodźce zewnętrzne - krzyk, popchnięcie. Takie osoby, głównie kobiety, nie są uważane przez wspomniane nacje za chore, lecz stanowią rodzaj rozrywki, są bezlitośnie wyśmiewane. Zachowanie takich osób jest opisywane jako histeryczne. Wśród ludów północnej Rosji występują również inne etnopsychiatryczne zaburzenia. Przybierają one formę histeriodemonomanii. Sa to: ikota (wśród Rosjan) i liszinka (wśród Komi). Ikota - rodzaj czkawki - powoduje senestopatię (rodzaj gastrycznego zaburzenia), zaburzenia wegetatywne, nadwrażliwość na bodźce i rozdrażnienie. Osoby te cierpia na ból głowy, brak łaknienia, ogólne wyczerpanie. Atak ikoty może być wyzwolony czymkolwiek: zapachem, kolorem, dźwiękiem. Podczas napadu ikoty osoba jest zdolna tylko do wydawania dźwięków staccato, rzadziej - pojedyncze słowa, niespójne zdania. Taki stan może trwać od kilku minut do jednej doby. Ludność rosyjska tradycyjnie uznaje, że ikota jest spowodowana złym spojrzeniem (sgłazem). Wiedźmin (lub "czaka") sprawia, że ikota wchodzi do ciała przez usta i tam "siada". Ofiary odczuwają jej obecność jako ducha i mogą nawet z nią prowadzić rozmowy mające na celu pognębienie ikoty i utrzymanie władzę nad nią, Trzy przedstawione powyżej choroby: ikota, menerik i emiryachye - mają wspólne cechy: występują najczęściej u kobiet, wśród ludów Północy, mają zbliżony przebieg. Nie było więc dziełem przypadku, że epidemia ikoty wybuchła w 1970 roku akurat w Sarze i swym zasięgiem objęła praktycznie całą żeńską populację wśród rdzennych mieszkańców. Przedszkolanki, pielęgniarki, lekarki, nauczycieli i sprzedawczynie - wszystkie uległy epidemii. Doszło wówczas do przemocy i naruszenia prawa - kilka kobiet, które zostały uznane za sprawczynie zarazy - zostało zadźganych, uduszonych lub zmuszonych do opuszczenia domu. Na podstawie: Bekterez Review of Psychiatry and Medical Psychology Kornel PS. Próbowałem znaleźć polskie tłumaczenia tych zaburzeń - bez rezultatu. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: Zaburzenia psychiczne u ludów Dalekiej Północ 01.07.09, 09:58 kornel-1: > PS. Próbowałem znaleźć polskie tłumaczenia tych zaburzeń - bez rezultatu. To w takim razie lepiej transliterować bez pośrednictwa języka angielskiego, bo wychodzi prikfopro. Tutaj piszą: ,,Менерняченье - психическая болезнь, выражающаяся, между прочим, в вещании от имени вселившихся в больного духов. Аналогичная с долганской формой болезнь "менериер" у якутов описана в работе: С. II. Мицкевич. Менерик и эмирячеиие. Формы истерии в Колымском крае. Материалы комиссии по изучению Якутской АСС Республики. вып. 15. Акад. наук СССР. Л., 1929.'' Pospieszne przyblizone tłumaczenie: ,,Menierniaczenie Odpowiedz Link Zgłoś
kornel-1 Re: Zaburzenia psychiczne u ludów Dalekiej Północ 01.07.09, 10:12 stefan4 napisał: > To w takim razie lepiej transliterować bez pośrednictwa języka > angielskiego, bo wychodzi prikfopro. Tak. Próbowałem odtworzyć nazwy rosyjskie i wygooglać coś więcej po rosyjsku, ale nie udawało mi się. Pozostawiłem nazwy użyte w angielskiej wersji pracy licząc, w skrytości ducha, na twoją pomoc. Икота to w Wikipedii czkawka, ale z (cytowanego przeze mnie) opisu choroby odniosłem wrażenie, że to coś więcej niż znana nam dolegliwość. Kornel Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Re: Zaburzenia psychiczne u ludów Dalekiej Północ 01.07.09, 10:42 kornel-1: > Próbowałem odtworzyć nazwy rosyjskie i wygooglać coś więcej po rosyjsku, ale > nie udawało mi się. Bo trzeba nie googlać tylko jandeksić. - Stefan Odpowiedz Link Zgłoś