annia007
25.09.09, 10:33
Mam spory problem - moja corka - 12latka - radzi sobie swietnie ze
wszystkimi przedmiotami w szkole oprocz...WF. Na WF jej klasa ciagle
gra w siatkowke. Moje dziecko nie umie grac, nie lubi i coraz
bardziej sie tego boi. Chce jej pomoc - nie wiem jak. Rozmawialam
juz z wychowawczynia - to chyba nie jest w porzadku, ze od dwoch lat
dzieci nie robia nic innego poza siatkowka. Czy nie powinni
gimnastykowac sie, biegac, probowac innych gier zespolowych? To sa
dzieci, ktore rosna, potrzebuja roznorodnej aktywnosci fizycznej -
takie jest moje zdanie. Oni maja 4 godz. WF w tygodniu, z czego 4
razy graja w te nieszczesna siatke. Rozmowa z wychowawczynia nie
przyniosla zadnych rezultatow. Czy powinnam pojsc do dyrekcji albo
gdzies wyzej? Czy mam takie prawo? Nie chce siac zametu, ale to
jakas paranoja.
Po drugie - chce pomoc dziecku nauczyc sie siatkowki. Ja - niestety -
nie umiem grac i nigdy nie gralam. Jak moge jej pomoc? Zaplace
kazde pieniadze, zeby ktos nauczyl ja trafiac w te cholerna pilke!
Mieszkam w Krakowie - czy ktos moze mi pomoc?