Dodaj do ulubionych

Etyka zawodowa nauczycieli

12.02.04, 15:13
czy istnieje coś takiego? Jak rozumieją to rodzice, nauczyciele, uczniowie?
Przewaznie o czymś co niewłaściwe słyszymy w mediach (nauczyciel-pedofill,
nauczycielka - morderczyni). A jak jest na codzień? Co wolno a czego nie
nauczycielowi? Czy obowiazuje jeszcze taki kanon? Kto tak naprawdę
uczy/wychowuje dzieci...
Obserwuj wątek
    • Gość: myslak Re: Etyka zawodowa nauczycieli - tyle prawo :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 16:12
      KN Art. 6. Nauczyciel obowiązany jest rzetelnie realizować zadania związane z
      powierzonym mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną,
      wychowawczą i opiekuńczą; wspierać każdego ucznia w jego rozwoju oraz dążyć do
      pełni własnego rozwoju osobowego. Nauczyciel obowiązany jest kształcić i
      wychowywać młodzież w umiłowaniu Ojczyzny, w poszanowaniu Konstytucji
      Rzeczypospolitej Polskiej, w atmosferze wolności sumienia i szacunku dla
      każdego człowieka; dbać o kształtowanie u uczniów postaw moralnych i
      obywatelskich zgodnie z ideą demokracji, pokoju i przyjaźni między ludźmi
      różnych narodów, ras i światopoglądów.
      KN, Art. 75. 1. Nauczyciele mianowani i dyplomowani podlegają odpowiedzialności
      dyscyplinarnej za uchybienia godności zawodu nauczyciela lub obowiązkom, o
      których mowa w art. 6.


    • Gość: anty Re: Etyka zawodowa nauczycieli IP: *.chello.pl 12.02.04, 16:32
      Nie ma czegoś takiego jak etyka zawodowa nauczyciela. W ogromniej rzeszy
      sfrustrowanych nauczycielek ( czasem nauczycieli) moze się pojawić wyjatek, dla
      którego liczy sie to co robi i kieruje sie etyka oraz zwyklą przyzwoitością i
      uczciwościa. Pozostali przychodzą do pracy i mysla tylko o tym jak odwalić
      lekcje i udać się do domu. No i oczywiście się nie napracować - najlepiej zadać
      do domu. Ambicje zawodowe? Dla większości nie istnieją. Kłopoty z dzieckiem -
      to problem rodziców- szkoła nie jest od tego. Za to sukcesy - prosze uprzejmie.
      Nauczyciele chętnie odbierają listy pochwalne za "duzy wkład pracy i
      zaangazowanie....", tylko palcem o palec nie stukna, aby przygotować do
      olimpiady czy konkursu.
      Śmiać mi sie chcialo gdy moje dziecko odbierało wysoką nagrodę w prestizowym
      konkursie, do którego sama je zgłosiła, bo nauczycielka nie wiedziała o jego
      istnieniu. Pani od......... siedziala z miną dumnego pawia i uśmiechała się od
      ucha do ucha, gdy gratulowano jej sukcesów wychowanka.
      • Gość: lala Re: Etyka zawodowa nauczycieli IP: *.icpnet.pl 13.02.04, 11:01
        podpisuję się pod Twoim listem. Sama przechodziłam przez to wszystko w liceum -
        podobno prestiżowym... Do olimpiad przygotowywałam się sama, nikt mi w tym nie
        pomagał, a wręcz przeciwnie - często mi w tym przeszkadzano, utrudniano mi
        przygotowania na różne sposoby. Ale potem odbierali pochwały i byli ze mnie
        dumni - dulszczyzna!!
        Dzisiaj dyrektorowi-oszustowi mogłabym napluć w twarz za te jego przekręty, za
        brak szacunku do uczniów i nauczycieli, za nieumiejętność dialogu, za brak
        elementarnych zasad kultury, za pazerność, za to jego zadufanie w sobie, za to,
        że jest słabym nauczycielem i żałosnym karierowiczem.
        I ta szkoła jest w rankingu "Perspektyw"... Straszne... Jak sobie to wszystko
        przypomnę, to rzygać mi się chce - na to ich drobnomieszczańskie prostactwo, na
        te ich problemy nauczycielskie ("co by tu zrobić na obiad w piątek...?").


        --------------
        Kij im w ryj !!

        • Gość: k.k. Hmmm... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 15:44
          lala, zupełnie jakbym o swojej szkole czytała.... Ta sama atmosfera, też
          ranking "Perspektyw", też ponoć prestiżowe liceum. TFU!
    • Gość: M Re: Etyka zawodowa nauczycieli IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.04, 21:03
      Z jednym się zgadzam, a KN zapisano mnóstwo pieknych i szczytnych
      celów,postulatów itp., ale zawód nauczyciela jest bardzo dziwny (sama jestem
      belferką).Często jest tak, jak pisze anty, bo gdy zamykają się drzwi klasy
      tylko od wewnętrznej uczciwości nauczyciela, od jego poczucia przyzwoitości
      zależy, czy to będzie przesiedziane 45 min. ("otwórzcie na str. i zróbcie
      ćwiczenie 5"),dręczenie psychiczne czy kawałek dobrze wykonanej pracy. I
      niestety zależy to tylko od tego.Bo na papierze (patrz:fikcyjność wielu teczek
      przy awansie)wszystko wygląda pięknie. I z latami, które upływają mi w szkole,
      a swój zawód BARDZO lubię, widzę, że ważna jest wiedza, ale w nauczycielstwie
      jeszcze ważniejsza jest osobowość, zrozumienie ucznia (i nie chodzi o
      kumplowskie układy czy pajdokrację)i zwyczajna chęć pokazania mu, np.że
      literatura jest fajna, a czytanie może być jednym ze sposobów na życie.Dlatego
      zgadzam się, że nie istnieje coś takiego jak etyka zawodu, bo jakże wielu
      nauczycieli do zawodu zwyczajnie nie nadaje się.
    • Gość: Kotka Re: Etyka zawodowa nauczycieli IP: *.vline.pl / *.vline.pl 12.02.04, 21:54
      No może z tą wiekszością, która tylko odp.. te swoje 45 minut to lekka przesada.
      śama jestem belferką i nie chodzi tu o to, że nie powinno sie kalać własnego
      gniazda. Ja widze kto chce i lubi pracować a kto sie nie przemęcza i co więcej,
      uczniów traktuje jak zło konieczne.Ale tak jest w każdym zawodzie, podobnie
      jest u lekarzy, pielęgniarek, księży etc.I to zależy tylko i wyłacznie od tego
      czy dany człowiek znalazł się na właściwym miejscy i czy kocha to co robi.
      Co do spraw wychowawczych, strasznie mnie to wnerwia to przerzucanie się
      odpowiedzialnością : szkoła-rodzice-rodzice-szkoła. Ja mimo tego,że staram się
      cały czas współpracować z pedagogami szkolnymi, nie jestem w stanie zaradzić
      wszystkiemu: do cięzkiej anieli, ja te dzieci widzę 3 razy w tygodniu po 45
      minut, rodzice chyba jednak częściej. Poza tym jak powiedział W.
      Eichelberger:"dziecko wychowuje sie do lat 15, potem wypuszcza się strzałę i
      patrzy się gdzie leci". Ja trafiam już właśnie na takie "strzały" w wieku lat
      15 i sobie dużo mogę. Zresztą to temat rzeka...
      • Gość: mamosz Re: Etyka zawodowa nauczycieli IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.02.04, 23:52
        Etyka zawodowa to m.in. uczenie w sto działanie na zkole a nie zalecanie korków
        (szczególnie u siebie- to juz jest moim zdaniem niedopuszczalne i powinno być
        karane surowo),to uznanie,ze uczniowie sa w szkole po to aby sie czegoś
        nauczyć,a nauczyciel po to by im w tym poóc- a nie odreagowywanie własnych
        rozczarowań i frustracji na "podległych" sobie istotach.Nie traktowanie uczniów
        jak istot "podległych".Etyka nauczycielska - to profesjonalizm zarówno w sferze
        naukowej jak i pedagogicznej.No i to by było na tyle.
        Idealistyczne- być moze ale zapewniam cię anty ,że w szkołach pracuje
        wielu,którzy staraja sie przynajmniej tych zasad przestrzegać
        • Gość: anty Re: Etyka zawodowa nauczycieli IP: *.chello.pl 13.02.04, 08:59
          Może mam pecha, bo wśród nauczycieli moich dzieci - ostatnia klasa podstawówki
          i ostatnia klasa gimnazjum znalazłam 2 nauczycieli, do których nie mam w i ę k
          s z y c h zastrzeżeń. Moja siostra - 2 dzieci w innej podstawówce jedno
          nauczanie początkowe drugie V klasa - ma jeszcze gorsze doświadczenia - żaden
          nauczyciel nie robił niczego więcej niż odwalanie lekcji.Szkoła to naczelny
          temat rozmów rodziców mających dzieci w wieku 6-19 lat i , konia z rzędem temu,
          kto znajdzie szkołę, w której chociaż co drugi belfer będzie wykonywał swoje
          obowiązki chocby w 50%. Zresztą - przejrzyj posty - jeśli ktoś pisze dobrze o
          nauczycielach to przedstawiciele tej profesji.
          • Gość: Kazek Re: Etyka zawodowa nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 09:51
            Jak każde uogólnienie Proszę Pani i to jest krzwydzące i szkodliwe. Jako
            nauczyciel również mógłbym Panią uraczyć opowieścią o rodzicach, którzy po
            pijanemu gubią dziecko w lesie, tylko jaki w tym sens? Będziemy się przerzucać
            historyjkami, na zasadzie kto znajdzie lepszą? W miejsce tego proponuję uważne
            rozważenie pytania - co zrobić, aby do zawodu strafiały osoby nieprzypadkowe?
            Pieniądze? koniec wszechwładzy urzedników? Pewnie tez, choc nie tylko.
            • Gość: Olak kodeks etyczny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 13:08
              W wyszukiwarce na onecie znalazłam kodeksy etyczne: sędziego, brokera,
              krótkofalowca, pracownika socjalnego, pracowników chłodni ;), ale nie ma
              kodeksu nauczycieli :))
              • Gość: Olak jest! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 13:11
                republika.pl/biblioteka_piotrkow/zest9.htm
                Całe zestawienie bibliograficzne.
                ETYKA ZAWODU NAUCZYCIELA
                ZESTAWIENIE BIBLIOGRAFICZNE W WYBORZE

          • Gość: mamosz Re: Etyka zawodowa nauczycieli IP: *.aster.pl / *.acn.pl 13.02.04, 15:04
            Szanowny(a) anty-po pierwsze potwierdziłam twoj wywód o debilstwie nauczycieli
            produkując jakis bełkot na początku swego posta.Coś mi się tam wkleiło ,nie
            poprawiłam,przepraszam.
            Pewnie częsciowo masz rację,ale nie do końca.Zauważyłam,(po wieku Twoich dzieci
            sadzac jestem grubo starsza od Ciebie),że wyrosło nowe pokolenie
            rodziców,którzy doświadczajac ostrej tresury w soim miejscu pracy,mają w
            stosunku do szkoły oczekiwania analogiczne jak ich szefowie mają w stosunku do
            nich- pełna dyspozycyjność,swoiście pojęty profesjonalizm,produkacja
            efektów.Tylko,że szkoła to nie sieciowa firma ani korporacja, a jej personel to
            nie zespól wysokowykfalifikowanych nianiek do dzieci.Dziecka nie da sie
            powierzyc szkole i przejśc do swoich zajęć.A dziecko to nie kaczka w ktorą
            cyborg nauczyciel wpycha z jednej strony a usatysfakcjonowany rodzic wyciąga z
            drugiej w postaci perfekcyjnej znajomosci jezykow,matematyki wyników testow
            itd.Niestety -jeśli nie bedzi wspóldziałania -szczegolnie w pierwszych klasach-
            NIC z TEGO nie BĘDZIE.
            To Ty a nie szkoła masz dfziecko i nic cie z tego nie zwalnia.
            A tyle dyskusji wokól nauczycieli-cóz to zawod jak zaden inny wplatany w życie
            prywatne i emocje swoich "klientów" - i takież emocje budzacy.POzdrawiam
            • Gość: Majka Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 15:14
              Mamosz, chylę czoła :)
              Rozbawiłaś mnie do łez tym obrazowym exemplum z kaczką :)))

              Anty- nie chce pamiętać, że owa kaczka ma osobowość, przeżywa czasem sturm und
              drang wobec szkoły i RODZICÓW, że tylko mądre współdziałanie może zapewnić
              efekty.
              Mądre, więc wymagające czasem rezygnacji obu stron z popularnej ostatnio
              postawy: pani to mi może...
            • Gość: anty Re: Etyka zawodowa nauczycieli IP: *.chello.pl 13.02.04, 16:16
              Odpowiem po kolei - mam 46 lat ( mamusią zostałam dość późno). W pracy mnie nie
              tresują, bo.......mam wolny zawód i sama jestem dla siebie pracodawcą.
              Wielokrotnie, życzliwie próbowałam rozmawiać z nauczycielami, namawiać ich do
              WSPÓLNEGO rozwiązywania problemów ( choćby "dysleksji" u mojego starszego
              dziecka, która po dokładnych badaniach wcale nie była dysleksją). Za każdym
              razem moje prosby czy próby nawiązania dialogu odbierane były jako ataki
              prędzej czy później odbijające sie na dziecku. Przestałam dochodząc do wniosku,
              że sprawy wychowawcze są sprawami moimi, a w y c h o w a w c z y n i w szkole
              jest wychowawczynia tylko po to, aby wypisać świadectwa i pobrac dodatek do
              pensji za wychowawstwo ( pewnie dość mizerny).
              Jak słusznie zauważyłaś dzieci,nie są cyborgami - jedne mają uzdolnienia w
              kierunku przedmiotów ścisłych inne humanistycznych jeszcze inne plastycznych -
              i odwrotnie- zdarzają się zupełne beztalencia np. muzyczne ( tak jak moje
              starsze dziecko). I nauczyciel powinien wiedziec, że ktoś kto nie ma głosu ani
              słuchu za nic na świecie nie odtworzy melodii. Może nauczyc sie stu życiorysów
              kompozytorów, ale śpiewać nie będzie.I to nie z własnej winy. Pedagog , taki z
              prawdziwego zdarzenia, powinien to zrozumiec a nie poniżać w oczach kolegów,
              wysmiewać i komentować, że uczeń śpewa baranim głosem ( szczególnie w okresie
              mutacji).Żadna rozmowa z panią od muzyki nie dawała efektu. Syn miał ocene
              dopuszczajacą z jej przedmiotu ( pozostałe oceny to 5 i 6). Wychowawczyni nie
              zajęła stanowiska, bo to nie jej sprawa.
              Pani od muzyki zmieniła front, gdy odwiedził ja mój mąż z największą
              bombonierka. Moralne? Nie! Wychowawcze? Skąd! Godne naśladowania?
              Przykładów takich lub innych mam setki. I dlatego mam do szkoły jako instytucji
              stosunek zdecydowanie negatywny. Wiem, że sa nauczyciele stanowiący
              zaprzeczenie tych, z którymi mam do czynienia. Jednak to znikomy procent w
              szarej szkolnej masie miernych , sfrustrowanych, złosliwych pseudopedagogów.
              Pozdrawiam.
              • mamosz Re: Etyka zawodowa nauczycieli 14.02.04, 00:24
                Tak,to co piszesz jest konkretem i nieco moją buńczucznośc pohamowuje.Nie
                dziwię sie,ze majac takie doswiadczenia masz fatalne zdanie o szkole.
                Prawde mowiac ja je podzielam w tym punkcie,faktem jest ,że nie bardzo gdzie
                jest sę na nauczyciela miernego ( a ten czyni chyba najwieksze szkody)
                poskarżyć.Szkoła jako instytucja jest koszmarna jej asdministracja to coś
                potwornego-hipokryzja,biurokracja i co tylko-zaprzeczenie tego do czego jest
                powołana. I faktem jest,że w sytuacji gdy spotykasz nauczyciela złego jest mu
                to po pierwsze b.trudno udowodnić ,a po drugie rówenie trudno coś z tym zrobić
                (nie mówie o ekscesach tylko o tak bardzo szkodliwej miernocie,małych
                niesprawiedliwosciach,małych niedopatrzeniach ,lenistwie i rutynie).
                Myśle,że wiekszośc z nas to w czasach szkolnych spotkało i stad ta nieufnosc
                rodziców w stosunku do szkoły.
                Trudno ja przelamać i stad być może postawy rodziów o których pisałam w
                poprzednim poście.
                Może jakiś ogolnie dostepny kodeks etyki i coś w rodzaju komisji etyki
                zawodowej stworzyłoby pierwszy krok by tę WSPÓŁPRACĘ na zdrowych zasadach ułożyc
              • kociamama Re: Etyka zawodowa nauczycieli 14.02.04, 09:00
                Dla mnie Twoje zachowanie jako rodzica jest toksyczne, co najmniej.
                NIe rozumiem po co gowniarzowi cos wiecej niz "dopalacz" z muzyki, skoro ma
                inne uzdolnienia i na Akademie Muzyczna zapewne sie nie wybiera.

                Rozumiem rozzalenie, jesli nauczyciel jest niesprawiedliwy, ale nie rozumiem
                akcji z bombonierka. Po pierwsze, to lapowkarstwo, po drugie to uczenie
                wlasnego dziecka zycia pod kloszem, i usuwanie mu wszelkich przeszkod spod nog.
                Przeciez nie tylko w szkole, ale i w innych dziedzinach zycia jeszcze nie raz
                natknie sie dzieciak na takie sytuacje, i nawet nie bedzie probowal/a sobie z
                nimi radzic, bo przeciez jest mamusia i tatus, ktorzy pojda z bombonierka jak
                trzeba.

                Ocena z muzyki do niczego sie nie liczy, wiec po co ta determinacja w jej
                poprawianiu, i to nielegalnymii sposobami?

                Dlaczego wpajac w dzieci przekonanie, ze ucza sie dla ocen?

                Pozdrawiam,
                Kociamama.
                • Gość: anty Re: Etyka zawodowa nauczycieli IP: *.chello.pl 14.02.04, 10:05
                  Po pierwsze NIE ŻYCZĘ SOBIE, aby ktos nazywał moje dziecko "gówniarzem" - jesli
                  chcesz mozesz tak określać swoje ( możesz nazywać je również sk... synem,
                  znajdą, smarkaczem, bachorem, bękartem itd).
                  Jest cos takiego jak wyliczanie średniej, do której, niestety, wlicza sie
                  muzyka. I przez fakt, że moje dziecko ma do czynienia z nauczycielem (?), który
                  realizuje swoje niespełnione ambicje ( może po Akademii Muzycznej chciał byc
                  wirtuozem tylko zabrakło talentu) ma miec na wstepie gorsze szanse.
                  Życzę Ci, aby TWOIM DZIECIOM ( nie gnojom ani gówniarzom), na szkolnej drodze
                  przytrafili sie jednak myslący nauczyciele- nie idioci.
                  • kociamama Re: Etyka zawodowa nauczycieli 14.02.04, 11:14
                    przepraszam za nazwanie Twoich dzieci gowniarzami, jesli Cie to tak boli. NIe
                    mialam na celu obrazic Twoich dzieci, wyrazilam sie po prostu zbyt dosadnie.

                    Chodzi mi tylko o takie podejsci rodzicow. Usuwanie przeszkod spod nog swoich
                    pociech nie prowadzi do niczego dobrego, uczy je zaleznosci od swych
                    rodzicieli, niesamodzielnosci.

                    strednia wylicza sie z przedmiotow "kierunkowych". NIe wiem, w jakim wieku jest
                    to Twoje dziecko. Np. na studia bierze sie pod uwage przedmioty scisle jesli to
                    kierunek techniczny, na filologie (zazwyczajs sie zdaje egzaminy), ale jak juz
                    srednia jest brana pod uwage, to muzyka nie odgrywa zadnej roli.

                    Jezeli twoje dziecko jest w gimnazjum, i ma zamiar sie dostac do dobrego
                    liceum, srednia jest jedynie uzupelnieniem, i tez z tego co wiem, nie bierze
                    sie pod uwage wszystkich przedmiotow. Egzamin jest decydujacy, nie ma takiej
                    mozliwosci, zeby ktos prze 2 z muzyki do liceum sie nie dostal.

                    Sama mialam do czynienia (w mojej szkolnej karierze) z glupimi wuefistami,
                    ktorzy grozili dopalaczem czy dostatecznym za nieobecnosci, czy wlasnie
                    plastyczka, ktora uwazala ze jej przedmiot jest najwazniejszy, no i co z tego.
                    przejmowanie sie dwoja z przedmiotu, ktory mnie nie interesuje bylo absurdem.
                    Nawet kontakty z nieprofesjonalnymi nauczycielami, i jawnie niesprawiedliwymi
                    moga czegos nauczyc. Tzn, samodzielnej walki o swoje prawa. Interwencja
                    rodzicow jest wskazana, ale kolektywnie, na zebraniu, w sposob zgodny z
                    przepisami, a nie tuszowanie problemow za pomoca lapowkarstwa.

                    Pozdrawiam,
                    Kociamama.
                    • Gość: anty Re: Etyka zawodowa nauczycieli IP: *.chello.pl 14.02.04, 15:25
                      W konflikcie nauczyciel - uczeń , ten drugi jest bez szans. Nauczyciel zawsze
                      może zgnoić dziecko, ośmieszyć i zmieszać z błotem ( no poza sytuacjami, kiedy
                      belfer boi się ucznia, ale nie będziemy rozmawiać o jawnej patologii).
                      Obowiązkiem rodziców jest pomóc i interweniować w sytuacji, w której dziecko
                      sobie nie radzi.A to dlatego, że dorosły z dorosłym rozmawia nieco inaczej niz
                      dorosły z podległym sobie dzieckiem.
                      Kolektywna krytyka nauczyciela- idioty jest niemiozliwa - chocby dlatego, że
                      lepiej z nim nie zaczynać. Ludzi niezrównoważonych psychicznie inni zwykle, i
                      słusznie, sie obawiają, bo nie są wstanie przewidzieć co takiemu przyjdzie do
                      głowy.
                      Pozostawienie dziecka samego sobie może miec zgubne skutki. Może się zdarzyć,
                      że nie poradzi sobie ze stresem i np. sięgnie po narkotyk. Nie zapominaj, że
                      dzieci w wieku lat nastu inaczej widza problemy niż człowiek dorosły i często
                      je wyolbrzymiają.
                      Ja byłam wychowana w cieplarnianych ( jak na owe czasy) warunkach. Zawsze i w
                      każdej sytuacji wiedziałam, że mogę liczyć na rodziców. I co? Nie wyrosłam na
                      osobe niezaradną czy niesamodzielną. Codziennie podejmuje dziesiątki trudnych
                      decyzji o bardzo duzym ciężarze gatunkowym. Mam oparcie i w mężu i w
                      rodzicach,i w siostrze, ale również jestem dla nich oparciem.
                      Bombonierka była jedynym przemawiającym do tej pani argumentem ( byc może były
                      także inne- nie sprawdzałam). Równiez pozdrawiam.
                      • kociamama Re: Etyka zawodowa nauczycieli 14.02.04, 18:16
                        NIe zawsze uczen jest bez szans w sporze z nauczycielem. Oczywiscie jest
                        trudniej byc tym, co sie "wychyla", ale nieraz wychodzi na dobre, nawet calej
                        klasie.

                        Nie jest tez niemozliwe dzialac kolektywnie wraz z innymi rodzicami. Wlasnie
                        jak bylam w liceum uczniom mojej klasy i rodzicomudalo sie usunac ze szkoly
                        niekompetentna pania od niemickiego, ktora wlasnie miala w zwyczaja gnebic
                        psychicznie uczniow, a uczyc nie miala czasu. I powiem Ci, ze wlasnie
                        najbardziej pastwila sie nad tymi, ktorzy jej na to pozwalali, nad tymi
                        zestresowanymi. Uczen nie jest jednostka nikomu podlegla, chyba, ze tak wlasnie
                        wychowujesz swoje dzieci...

                        Co do narkotykow, to wiekszosc nastolatkow teraz i tak po nie siega, bo to
                        modne, a stres to po prostu niezla wymowka.

                        Oczywiscie, ze problemy nastolatka sa dla niego powazne i trudne, i zdaje sobie
                        sprawe, ze czlowiek w wieku lat nastu bardzo przejmuje sie szkola. Jednak nie
                        mozna wartosciowac ani porblemow, ani tych, ktorzy maja je rozwiazywac. Bardzo
                        dobrze, ze Twoje dzieci moga na Ciebie liczyc, ale uwazam, ze bombonierka - to
                        posuwanie sie zbyt daleko, ingerowanie w sprawy, ktore nastolatkowie powinni
                        rozwiazac sami, a jak nie, to zaakceptowac dopa z muzy, bo to zadna tragedia.

                        Pozdrawiam,
                        Kociamama.
    • Gość: Belfer Takie pojęcie to absurd! IP: *.sprintserwis.pl 14.02.04, 12:15
      Ludzie robią coś albo dlatego, że lubią, albo dlatego, że chcą coś osiągnąć
      albo dlatego, że się boją.Wiara, że jak się wypisze jakiś kodeks etyki i nawet
      każe się każdemu nauczyć na pamięć, spowoduje inne zachowania jest szkodliwą
      iluzją!Nauczyciel powinien odpowiadać(pozytywnie i negatywnie!) za efekty
      swojej pracy(to się da zmierzyć!).Natomiast efekt umoralniania jest taki sam we
      wszystkich zawodach - żaden!Co najwyżej daje pole do działania (i zarobku!)
      hipokrytom i autorom takich bzdetów.
      • Gość: anty Re: Takie pojęcie to absurd! IP: *.chello.pl 14.02.04, 15:28
        Jak zmierzyć efekty pracy nauczyciela? Ilościa olimpijczyków? Średnią na
        egzaminie? Ilościa ocem celujących/niedostatecznych? Ilościa klasówek w
        semestrze? Oceną z hospitacji? Laurkami od uczniów? Opiniami rodziców? Czekam
        na odpowiedź.
        • Gość: myslak Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.04, 15:37
          1. Badanie poziomu uczniów na początku edukacji i pod koniec (testy, badanie
          wyników nauczania). To przede wszystkim.

          2. Wyniki egzaminów.
          3. Praca z uczniem zdolnym (olimpijczycy) i słabym (rozwój, repetenci, itd).
          4.Opinia uczniów.
          5.Opinia absolwentów i rodziców.
          • Gość: anty Re: IP: *.chello.pl 14.02.04, 16:26
            Uważam, że tylko ostatni punkt jest jako tako wiarygodny. Moje dzieci do
            konkursów przedmiotowych przygotowywane były poza szkołą. Odniesione laury ( a
            były) szkoła przypisała sobie.
            W szkole istnieja tzw. kółka - czytaj praca z uczniem zdolnym, ale..... tylko
            na papierze. Jest nawet dziennik a w nim stosone wpisy, które njak sie maja do
            prawdy!
            Z uczniami słabymi nie pracuje nikt, jedyne co robi szkoła, aby rosnąć mogła w
            siłę, to....pozbywa się najsłabszych!
            Nikt z uczniów ani rodziców nie zaryzykuje wystawienia złej opinii o
            nauczycielu, póki jest od niego uzależniony
            • Gość: grażka Re: IP: *.toya.net.pl 14.02.04, 17:23
              Piszesz oczywiście o szkole Twoich dzieci?
            • Gość: chris Re: IP: *.icpnet.pl 14.02.04, 18:59
              > Uważam, że tylko ostatni punkt jest jako tako wiarygodny.

              Ostatni punkt, czyli chodzi ci, że jedynie opinia uczniów/absolwentów/rodziców jest wiarygodna.
              Hm, ja akurat uważam, że wcale nie jest to wiarygodne. Przykład, spotkałam się wczoraj z koleżankami ze studiów i przez przypadek napomknęłam coś o pewnym wykładowcy. Wywiązała się dyskusja... i co się okazało? Dwie osoby twierdziły, że to fatalny nauczyciel, a dwie że świetny... I komu tu wierzyć?
          • Gość: jawa Re: IP: *.icpnet.pl 14.02.04, 17:47
            wcale nie:
            1. nie ma gotowych - porównywalnych w jakiejś skali testów dla np.
            czwartoklasistów (początek etapu), są tylko dla szóstoklasistów.
            2. Porównywanie wyników egzaminów nic nie daje. Jest wielce krzywdzące, tak jak
            rankingi szkół średnich.
            Szkoła do której trafia kwiat inteligentnej młodzieży ZAWSZE będzie miała
            lepsze wyniki niż pozostałe szkoły do których trafia młodzież średnia. lub ta,
            która nie dostała się do szkół prestiżowych.
            3. Praca z uczniem zdolnym - jak ją zmierzyć? Jest, albo nie ma - cóż więcej?
            Praca z uczniem słabym repetenci)- a jeśli uczeń nie chce? Nie, bo nie?
            4. Opinia uczniów, rodziców - może dać obraz pracy n-la, ale to też jest
            niezmierzalne.
        • Gość: jawa Re: Takie pojęcie to absurd! IP: *.icpnet.pl 14.02.04, 17:38
          jak zmierzyc niezmierzalne?
          • Gość: Zielicz Kto chce- szuka sposobów, kto nie chce - szuka IP: *.sprintserwis.pl 15.02.04, 08:59
            powodów.Każdy pomiar jest ułomny, ale jego wyniki są obiektywniejsze od plotek,
            układów, robienia dobrego wrażenia itp. metod nicnierobienia i markowania pracy!
            Lepiej mysleć jak w miarę (nie ma ideału!)obiektywnie zmierzyć efektyu pracy
            nauczyciela i szkoły(wtedy już dyrektor będzie musiał obiektywnie oceniać
            nauczycieli!) niż mówić, że się tego nie da zrobić.Na każde z Waszych
            zastrzeżeń da się odpowiedzieć.
            1.Wyniki egzaminów , a różna "jakość" młodzieży.Zawsze można wziąć np. pod
            uwagę wyniki egzaminów z jakimi uczniowie ukończyli szkołę ale i wyniki
            egzaminów(bądź innych badań!) za jakimi do niej przyszli.
            2.Owszem, czasem nauczyciele i szkoły nie pracujące nad rozwojem zdolności
            odnoszą sukcesy, ale szkoły, które pracują nad tym mają tych sukcesów więcej!I
            o to chodzi.
            Itp.Itd......
    • mbmm Re: Etyka zawodowa nauczycieli 16.02.04, 20:37
      Dziekuję bardzo za Wasze wypowiedzi. Pomyślałam sobie, że chciałabym móc
      współpracować z rodzicami chcący czegoś dla swoich dzieci, z takimi, którzy
      interesują sie wynikami dziecka w nauce i jego "byciem" w szkolnej dżunglii.
      Pracuję w szkole specjalnej. Rodzice "moich" dzieci..., eh...szkoda słów. Na 9
      dzieciaków wszytskie są z patologicznych rodzin, rodzice niewydolni wychowawczo.
      Raz jeszcze dziekuję za zabranie głosu:)))
      Nie wiem czy zwróciliście uwage na prawne uregulowania dotyczace etyki, kodeksu
      obowiazującego nauczycieli... Tylko wobec nauczycieli mianowanych i
      dyplomowanych moga być za łamanie w/w zasad stosowane sankcję;)))
      Pozdraiwam:)))
      Mo.
    • Gość: Monika Re: Etyka zawodowa nauczycieli IP: *.toya.net.pl 20.02.04, 06:06
      Pracę nauczyciela jest ciężko zmierzyć.Jeżeli nauczyciel mało wymaga,ale jest fajny w kontakcie często uważany jest za dobrego. Jeżeli nauczyciel dużo wymaga i egzekwuje wiedzę uważany jest za piłę. Cytat - " Pani od naszych dzieci zbyt duzo wymaga, a moje dziecko jest dobre i tak dużo sie uczy" albo, " Dlaczego mój syn ma tylko trójke, on jest taki zdolny".Ten sam rodzic np lekarz, gdyby pacjent mu powiedział jak ma go leczyc, z pewnościa obraziłby sie i pomyślałby cos nieciekawego o takim pacjencie.Dajmy nauczycielom uczyć w spokoju, nie stresujmy ich . Niech lekarz czy hydraulik robi swoje, a nauczyciel swoje. Tylko,ze lekarz czy hydraulik widza swoich klientów raz na miesiąc np, a nauczyciel codziennie.Zresztą i nauczyciele i rodzice moga być inteligentni albo nie. Najgorzej jak spotkaja sie razem ci mało inteligentni. Wtedy dochodzi do drastycznej rozbiezności poglądów tak jak tytaj czasami na FORUM.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka