plantin
07.10.11, 17:06
Dzisiaj żona przyszła zbulwersowana z pracy. Jako opiekunka ma różnych podopiecznych - u jednej z kobiet (dwoje dzieci, mąż bezrobotny, ona sama zarabia 1200 zł.) była świadkiem jak dziecko przyszło prawie zapłakane bo dostało kolejną jedynkę za "brak podręcznika" !!! Nauczyciela nie interesował fakt czy dziecko ma wiedzę z tego tematu, czy odrobione lekcje itp. - tylko czy ma podręcznik, czy nie ! Nie miało, to dostało jedynkę za "nieprzygotowanie się do lekcji" !!! Dodam że to nie chodziło o ćwiczeniówki, w których trzeba coś wypełniać - to już 2 klasa gimnazjum - tylko o sam podręcznik. Rozmawialiśmy (właściwie cały czas na ten temat rozmawiamy) z żoną na ten temat i uważamy oboje że to skandal. Dziecko jest uboższe od innych mimo to rodzice starają się aby było dobrze ubrane, jeździ na wycieczki, brak mu tylko dwóch podręczników z dwóch przedmiotów i otrzymuje cały czas jedynki. Przy czym jak się żona wypytała - jednego z tych podręczników nie można kupić ani w księgarni ani w antykwariacie (sam dzwoniłem do znajomych - księgarza i antykwariusza - potwierdzili to) - podręcznik był na 1,5 roku, w zeszłym roku dziecku ktoś go ukradł i dlatego go nie ma. Jak wobec tego można karać dziecko za brak nie - wiedzy - ale samego podręcznika ? Czy to nie wygląda na gnębienie ? Czy to nie jest debilizm ? Przecież podręcznik można pożyczyć a na lekcji może korzystać z kolegą z ławki. Czy trzeba takie dziecko świnić ? Tak wygląda "podejście pedagogiczne" ? Żona chodzi do tej podopiecznej od dwóch lat i już wcześniej były sygnały, że dziecko jest w szkole traktowane jakoś "inaczej". Chłopiec jest spokojny, wyważony, ma swoje hobby - co aż dziwne biorąc pod uwagę okolicę gdzie mieszka. To jest bezmyślne spychanie takiego dziecka na margines. Zastanawiamy się jak pomóc tej rodzinie - może ktoś coś podpowie ?