r.richelieu
19.08.04, 00:29
czyli rzecz o hip-hopowej degeneracji polskiego języka. O jaraniu w kiblu,
ciągnięciu druta i innych syfach. Powszechne. A było marginalnym slangiem
używanym przez dresiarzy, blokersów i ich panny. Dlaczego więc weszło do
języka normalnego studenta, licealisty, ba, dziecka z podstawówki? Bo moda na
hip-hop, przeciwstawienie się słodkim boys-bandom? Czy to wyłącznie muzyka
macza tu palce?
Bo zaraz obok funkcjonuje język mdły. Nie mówiąc o pieniążkach używanych od
wieków, ale: pozdrowionka, buziaczki, tio, cio, papatki, spódniczki,
kozaczki.. brr. Panienki z tapetą bynajmniej nie pod pachą doskonalące się
pod czujnym okiem pakerów z solarium.
Więc jak te dwa różne rodzaje słownika porafią bezkonfliktowo współistnieć.
i dlaczego wtrącamy słowa to z jednego to z drugiego słownika
dziewczyna z forum studia jest pięknym przykładem, rodzice lekarze, a jej
słownik egzotyczny. Za duże kieszonkowe?