kamillojko 17.05.02, 22:41 Mam pytanie:Czy nauczyciel ma prawo postawić uczniowi jedynkę za nieobecność na sprawdzianie nawet jeśli jest ona usprawiedliwiona? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
magdalena.wantola Re: 1 za nieobecność 28.05.02, 15:47 Nie ma prawa! Stopni nie stawia się za tzw."niebycie" lub "niemanie". Odpowiedz Link Zgłoś
mp02 Re: 1 za nieobecność 29.05.02, 11:12 magdalena.wantola napisał(a): > Nie ma prawa! Stopni nie stawia się za tzw."niebycie" lub "niemanie". Obawiam się Kamilu, że zadałeś złe pytanie i dlatego dostałeś złą odpowiedź. Nie robię z tego wyrzytu, bo wiem, że nie uczą tego w szkole. Już wyjaśniam, o co chodzi: Założyłeś zapewne, że jeśli dowiesz się, czy nauczyciel ma prawo postawić, to automatycznie dowiesz się, czy Ty masz prawo "nie dostać". I to jest założenie błedne. Nauczyciel, robiąc to do czego nie ma prawa, podpada swoim przełożonym. Mogą za to dać mu po łapkach, ale wcale nie muszą. Równie dobrze mogą tylko pogrozić palcem lub udać, że nic się nie stało (pewnie w wielu przypadkach tak właśnie uważają). Mądrze nazywa się to "nadzór pedagogiczny", a Ty do tego nadzoru (dyrektora szkoły) możesz co najwyżej zwrócić się z uniżoną prośbą o rozważenie, czy przypadkiem nie zechciałby jednak tym palcem ruszyć i pogrozić. Prawo do "niedostania" miałbyś wtedy, gdyby jakiś przepis łaskawie zechciał Ci tego prawa udzielić. Wtedy mógłbyś dochodzić swego prawa w całej skomplikowanej procedurze kończącej się przed Trybunałem Międzynarodowym w Stassburgu. Wierz mi, że nie ma takiego przepisu i niczego dochodzić się nie da. Możesz najwyżej prosić i przekonywać (dyrektora szkoły). Sam najlepiej odpowiesz sobie na pytanie czy warto. Pewnie teraz zastanawiasz się co w takim razie oznacza słowo "praw" w nazwie "rzecznik praw ucznia". A nie widziałeś kiedyś reklamy "piwa bezalkoholowego". To są właśnie takie "prawa mocno zmróżone". (No może przesadzam. Jest jeszcze prawo do chodzenia do szkoły!) Za parę lat Ty i twoi koledzy będzieci rządzili w naszym kraju. Ciekawe czy wtedy zechcecie coś z tym fantem zrobić. Pozdrawiam serdecznie, Marek.Pawlowski@fuw.edu.pl ojciec kilkorga uczniów Odpowiedz Link Zgłoś
mp02 Re: 1 za nieobecność 29.05.02, 11:25 Może jeszcze powinienem wyjaśnić (by nie siać zgorszenia), że w reklamie było nie tyle mrUżenie, co trawersacja mrOżenia. MP Odpowiedz Link Zgłoś
caerme Re: 1 za nieobecność 21.10.02, 21:57 i tu sie z panem calkowicie zgadzam... ze swoich czasow lo pamietam np: udowodnienie uczniowi przez anglistke ze po ok 4 miesiaciach [wystawienie ocen na semestr]poprzez stwierdzenie - ty na tyle tego nie mogles napisac musiales sciagac - i wstawienie nizszej oceny personalnie mnie - odpytywanie po klasowce [dwa - trzy tyg po] czy aby ja na pewno wszystkie przyklady sam [pelne dwie godz lekcyjne] proba odwolania nieudana potem zemsta slodka i inne takie... ze na nauczycieli nie mammy doslownie nic a duyrekcja ma za duzo do ukrycia zeby byc za uczniem pomijac bardzo bardzo wyjatkowe ywpadki... pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
wyro Re: 1 za nieobecność 20.10.02, 22:36 magdalena.wantola napisał(a): > Nie ma prawa! Stopni nie stawia się za tzw."niebycie" lub "niemanie". Czy za "niemanie" pracy domowej też nie? Jeśli tak to od dzisiaj nie odrabiam lekcji! Odpowiedz Link Zgłoś
n-l Niezupełnie, Pani Rzecznik 11.11.02, 01:59 Jeśli nauczyciel ma uzasadnione podejrzenia, iż nieobecność ucznia jest tzw. "miganiem sie od nauki", ma prawo użyć wszelkich metod, aby wiedzę od ucznia wyegzekwować. Jesli nieobecność jest nieusprawiedliwiona, nie ma problemu - jedynka należy się "z urzędu". Jesli jest ona usprawiedliwiona, mądry nauczyciel - zgodnie z art. 4 UoSO - zanjdzie sposób, aby "dla dobra ucznia" wiedzę jednak sprawdzić. Co do "niemania", to już uczeń w poście poniżej trafnie skomentował Pani odpowiedź. Nawet za brak linijki mogę postawić jedynkę, jeśli to ważne i jeśli uznam to za słuszne. Odpowiedz Link Zgłoś
mp02 Re: Niezupełnie, Pani Rzecznik 11.11.02, 03:17 Z żalem przyznaję Panu rację Panie Romanie w prawie każdej z wymienionych przez Pana spraw. Zły nauczyciel może zrobić wszystko to, o czym Pan pisze, bo system jest kulawy i kija nie ma by zmusić go do tego by zechciał łaskawie szanować przepisy - nawet te najbardziej oczywiste. To trochę tak jak z menelem w ciemnej uliczce, który da Panu po głowie, zabierze portfel i jeszcze na odchodne życzliwie pouczy, że nie ma Pan po co chodzić gdzieś i się skarżyć, bo i tak nikt mu nic nie zrobi. I niestety, statystycznie rzecz biorąc, będzie miał całkowitą rację! Tylko ze zrozumieniem ustawy jak zwykle ma Pan kłopoty, ale to drobnostka biorąc pod uwagę trafność całej wypowiedzi. Ukłony, marek@pawlowscy.w.pl Odpowiedz Link Zgłoś
n-l Pani Rzecznik 11.11.02, 14:18 Proszę się nie dziwić, że zignoruję adwersarza, który włączył się do dyskusji, choć oczywiście zarzuty uznaję za chybione. Gwoli informacji: jest to człowiek, który dał mi się juz poznać. Argumenty ad hominem miast ad rem, agresja, ubliżanie i słaba argumentacja kategorycznych sądów i oskarżeń rzucanych w stronę nauczycieli nie pozwalają podjąć merytorycznej dyskusji na odpowiednim poziomie. Pragnę tylko upewnić Panią, że pisząc to, co napisałem, miałem na myśli przypadki, gdzie chodzi o dobrych nauczycieli, fachowców, znających prawo oświatowe, świadomych swoich praw, lubianych przez uczniów, a przy tym cieszących się niekłamanym autorytetem. Miałem również na myśli nauczycieli "normalnych", którzy przez lata uczyli co najmniej przyzwoicie i których teraz oskarża się - najczęściej bezpodstawnie - o złą wolę. Nauczycieli mających na względzie przede wszystkim dobro ucznia, nie dających sobie jednak wchodzić na głowę - ani uczniom, ani takim rodzicom, jak ten oto tutaj. Jeśli będę miał zaszczyt poznać Pani zdanie co do mojego komentarza, pragnę, aby zdanie to uwzględniało ten aspekt sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena.wantola Re: Pani Rzecznik 12.11.02, 11:03 Na tego rodzaju nauczycieli - sprawiedliwych, lubianych fachowcow uczeń nigdy nie bedzie się skarżył, gdyż będzie dokładnie wiedział za co dostaje stopień. I O TO CHODZI! Odpowiedz Link Zgłoś
zakrencik fajnie:/ 09.07.04, 21:46 No a ja mam na koniec dopa. A jakie mialam oceny? 3,3. Same trojeczki! A dlaczego dostalam 2? Bo nie pisalam dwoch prac klasowych! Nauczycielka nie wierzyla mi ze ja moglam zachorowac... A do dyrektora nie pojde bo zeby do niego dosc musialabym przejsc przez kwesture:P A kwestorowa ma swoje schizy... Raz bylo tak ze fizol zbieral cwiczenia. Zadal wczesniej te ktore mamy zrobic obowiazkowo. Ale przy oddawaniu o malo cholery nie dostalam przez sposob oceniania mojego szanownego profesora. Mianowicie uznal on, ze skoro pare osob zrobilo zadania ponadprogramowe to i reszta powinna (chociaz tego nie kazal i nic o tym nie mowil). A tym ktorzy nie zrobili dodatkowych zadan obnizyl ocene. Tym sposobem mialam 2 z cwiczen, a gdyby ocenial tylko z cwiczen ktore zadal byloby 4:/ Poszlam do dyrektora i to byl wielki blad! On powiedzial ze sprawe nalezy najpierw dac do wychowawcy, potem wszyscy pracownicy szkoly hiczeli ta sprawa (ale oczywiscie byli po stronie fizola). Dzis wole nie chodzic do dyrektora bo po drodze slysze komentarz od kwestorowej w stylu: 'a co znowu naskarzyc na nauczycieli przyszlas?'. No ale troche sie oplacalo bo fizol powiedzial ze da mi 3... chociaz te 3 to mi gowno daje bo ja mialam miec 4! I to wszystko w katolickiej szkole:( Odpowiedz Link Zgłoś