Dodaj do ulubionych

tylko dla dociekliwych - niekoniecznie nauczycieli

11.11.06, 17:00
czy moze być dobrym nauczyciel przedmiotu , którego nie
interesuje zbytnio sam przedmiot , którego uczy ?

czy lęk przed utratą autorytetu jest głównym powodem zaśmiecenia
umysłów uczniów informacjami znacznie wykraczjącymi ponad
możliwości zrozumienia przez nich tematu ( pytaniem
może być , czy nauczyciel sam rozumie temat , skoro żaden z jego
uczniów nie zrozumiał jego wykładu ) i zaprezentowanymi w sposób
taki , że niemożliwym jest zdobycie jakiejkolwiek ugruntowanej
wiedzy - trzeba wkuć , zrozumieć się oczywiście nie da ?
nieprawdą jest , że po latach przyjdzie czas i uczeń zrozumie -
jeżeli uczy się czegoś co teraz nie może ze względu na brak
uprzedniego przygotowania zrozumieć , to znaczy , że traci teraz jałowo
i bezpowrotnie swój czas i potencjał redukując znacznie wiedzę
którą mógłby nabyć gdyby ta była jemu przekazywana w profesjonalny
sposób . czy coraz częstsze pratkyki kilkunastominutowych niezapowiedzianych
sprawdzianików pod koniec lekcji są tylko wytycznymi z góry , ale również
służą w budowaniu autorytetu nauczyciela na fundamencie terroru , ciągłej
niepewności i zastraszania .

czy na powyższym polega "świetna" metoda nauczania "polskiej" szkoły?
Obserwuj wątek
    • bambolina1 Re: tylko dla dociekliwych - niekoniecznie nauczy 11.11.06, 17:34
      czy moze być dobrym nauczyciel przedmiotu , którego nie
      > interesuje zbytnio sam przedmiot , którego uczy ?

      A takie coś jest wogóle możliwe??????? Pierwsze słysze.

      czy coraz częstsze pratkyki kilkunastominutowych niezapowiedzianych
      > sprawdzianików pod koniec lekcji są tylko wytycznymi z góry , ale również
      > służą w budowaniu autorytetu nauczyciela na fundamencie terroru , ciągłej
      > niepewności i zastraszania .

      Nie rozumiem co jest złego w robieniu niezapowiedzianych testów??? A jaki
      terror tu jest wprowadzony?? Sama czegoś takiego nie stosuje, ale w liceum były
      takie praktyki i nikt nie czuł się ani zastraszany, ani tym bardziej
      terroryzowany!;/

      Ps. Proponuje Ci przeczytać post chłopaka z liceum, który napisał wiele
      ciekawych rzeczy na temat polskiej szkoły, gł. gimnazjum i nauczycieli, także
      strachu. Autor nazywał się krzysztof bialystok jakoś tak.

      • unsatisfied6 zapoznaj się z cognitive science /skills -zachęcam 11.11.06, 18:21
        bambolina1 napisała:

        > Nie rozumiem co jest złego w robieniu niezapowiedzianych testów??? A jaki
        > terror tu jest wprowadzony?? Sama czegoś takiego nie stosuje, ale w liceum
        były
        >
        > takie praktyki i nikt nie czuł się ani zastraszany, ani tym bardziej
        > terroryzowany!;/
        >

        sporo tego na internecie w języku angielskim , a każdy artykuł swiadczy o
        zwyczajnym mobbingu i ogromnym zaniżaniu potencjału poznawczego ucznia
        w "polskiej" szkole.
        • bambolina1 Re: zapoznaj się z cognitive science /skills -zac 12.11.06, 00:23
          Jak zwykle przesadzasz.
          • unsatisfied6 pkt widzenia zalezy od pktu obserwacji 12.11.06, 10:28
            bambolina1 napisała:

            > Jak zwykle przesadzasz.

            środków na edukację rzekomo brak , ale nie brak ich na masę przedmiotów ,
            którymi zarzuca się ucznia , masy konkursów które stanowią o "poziomie"
            szkoły a w istocie zdolniejsi uczniowie przeładowni przygotowaniami do
            nich eksploatują swój potencjał w tych zawodach kosztem swojego progresu .

            zdarzają się przypadki , gdy uczeń ślęczy na układami równań drugiego stopnia a
            nie przerobił jeszcze prawa Vieta - nie jest świadom jałowego
            i bezproduktywnie spędzonego czasu jak i skutku jaki to ma w dalszej
            perspektywie . uczniowie szkół zarzucani są wyłącznie ćwiczeniami z gramatyki
            zaburzającymi wolny przepływ informacji w ich umysłach blokując ich
            umiejętności oralne , które są fundamentem wszelkich innych umiejętności
            językowych - skutek takiego "nauczania" ewidentny jest dla nas wszystkich -
            uczniowie niczego nie rozumieją a "wiedza" którą zdobywają dla zaliczenia
            przedmiotu w testach i kartkówkach natychmiast znika z ich pamięci ze względu
            na naturalne mechanizmy działania mózgu pozbywającego się zaśmiecenia
            pamięci informacją bez powiązania z ich umiejętnościami i wiedzą i pragmatycznym
            wykorzystaniem . nauczanie języka głównie skoncentrowne jest na bodźce
            wzrokowe - tak nienaturalne podejście do nauczania musi mieć patologiczne
            rezultaty . język to głównie organ mowy i słuchu i nawet gdy czytamy ,
            to mózg powinien prawidłowo przetwarzać informację wzrokową na poprawną
            informację dźwiękową - gdy brak takiej transforamcji , brak efektów nauczania .

            w procesie nauczania "polskiej" szkoły zaburza się umiejętności poznawcze ucznia
            przez zawalenie go "wiedzą" którą nazwałbym "informacją z książki
            telefonicznej" . uczeń spędza tysiące godzin nad "procesem kształcenia" ,
            które niszczy jego kreatywność i umiejętności prawidłowego wdrażania wiedzy .
            dowolny uczeń szkoły czuje swoje duże braki w porównaniu do wymagań
            narzuconych programem , ciągle czuje się zagrożony i niekompletnie
            przygotowany , zawsze istnieje duże prawdopodobieństwo niskiej oceny jak
            i szansa , że zada mu się pytnia na które nie zna odpowiedzi . nieliczne
            jednostki w szkołach ( może około 1000 uczniów w Polsce ) są kompletnie
            pozbawione tego stresu niekompletnego przygotowania do zajęć .

            jeżeli mamy poplację powiedzy 30 zdolnych i ambitnych uczniów w grupie
            szkoły dla uzdolnionych która przygotowała się do testu i wszyscy uzyskują
            oceny od 1 do 3 , nie świadczy to o wysokim poziomie kształcenia , ale o bardzo
            dużym zaburzeniu ich motywacji poznawczych jak i o przypadkowości oceny i
            materiału niedostosowanego do ich wiedzy i umiejętności . szkoła umiejętnie
            przygotowuje i ucznia i rodzica do tego typu praktyk zaburzania ich zdolności
            poznawczych ucznia przedstawiając to jako "wyższy poziom" i "ocena ocenie
            nierówna" - bo oczywiście te dzieci "wiedzą więcej" od innych dzieci a w
            praktyce , proces poznawczy tych uczniów jest wstrzymywane . ocena w tym
            przypadku nie ma żadnego odzwierciedlenia w przygotowanie ucznia do
            testu i jego zrozumienie temtatu - nikt po prostu z nich tematu nie rozumie
            i wkuł regułki na pamięć i albo pytania bardziej mu dopasowały i dostał 3
            albo nie dopasowały i dostał 1 . uczeń o umyśle krytycznym i analitycznym przy
            tego typu testach albo poświęci ogrom czasu kosztem innych przedmiotów na
            gruntowne zrozumienie tematu ( nierealne ) albo po prostu oleje cały temat ,
            bo to zwyczajny śmieć - coś jakbym dał uczniowi pierwszej klasy pdst o
            całkach ( nia ma znaczenia jak daleko poza jego poziom - wystarczy by było
            poza zakresem jego zrozumienia ) .
      • unsatisfied6 czyżby ? 12.11.06, 10:45
        bambolina1 napisała:

        > czy moze być dobrym nauczyciel przedmiotu , którego nie
        > > interesuje zbytnio sam przedmiot , którego uczy ?
        >
        > A takie coś jest wogóle możliwe??????? Pierwsze słysze.
        >
        czyżby - skąd biorą się w zeszytach uczniów przepisane zywcem
        regułki z innych książek ? często brak w tych regułkach zasadniczego
        zdanie , bez którego regułka w ich zeszycie nie ma kompletnie sensu .

        skąd bierze się np definicja funkcji ciągłej w zeszycie ucznia , że
        to taka funcja której wartości f(x+-1/n)->f(x) - sam uczeń takie
        bzdury wymyślił ?

        skąd bierze się rozwiązanie zadanie z fizyki zgodne z odpowiedzią w książce ,
        w której prawdopodobnie wystąpił błąd drukarski ?

        skąd bierze się powielany od lat błąd w podręczniku do matematyki ,
        że równania są równoważne <=> gdy mają jednakowe rozwiązania ( uczeń
        zna tylko liczby rzeczywiste ) i ćwiczenia w którym uczeń ma uzasadnić
        że równania x+1=x i x^+1=0 są równoważne ?
        • bambolina1 Re: czyżby ? 12.11.06, 13:04
          Wiesz, nie znam się na matematyce także te wzory są dla mnie magią. Jakbyś
          podał przykłady z j. ang. to co innego.

          Ile jest takich zeszytów, gdzie pojawiają się błędy?? Nie wierzę, że jest to
          masowe zjawisko. Mam ok.10 osób na korepetycjach i jedyne co widzę to być może
          zbyt duża chaotyczność w przekazywaniu wiedzy, ale nie błędy. Nie wierzę, że
          ktoś studiując 5 lat np. matematykę nie umie zrobić czy podać prawidłowego
          wzoru dla uczniów z pods./gimn. czy liceum. Przecież to są śmieszne rzeczy. To
          tak jak ja bym nie wiedziała kiedy używa się i jak się tworzy czas Present
          Continuous.

          Także nie przesadzajmy. Powtarza, że są to skrajne przypadki. Jeżeli występują
          nagiminnie świadczy o 'nauczycielu', może powinien zastanowić się nad sobą i
          miejscem pracy. Ale jeżeli jest to pomyłka, która wypływa np. z przemęczenia
          nauczyciela i nauczyciel zaraz (ew. zaraz po jej zauważeniu) ją poprawi nie
          widze w tym nic wielkiego. Nauczyciel to też człowiek,a ty wymagasz od nas
          cudów-niewidów:być perfekt i ze świeżym umysłem na 8 lekcyjnej.

          Poza tym, nigdy w życiu nei spotkałam się z nauczycielem, który nie lubiłby
          swego przedmiotu. To już jakaś paranoja. Nie rób z polskiej szkoły 'meliny', a
          z nauczycieli 'dna społecznego'.
          • unsatisfied6 nie przeinaczaj moich słów 12.11.06, 13:29
            bambolina1 napisała:

            > Wiesz, nie znam się na matematyce także te wzory są dla mnie magią. Jakbyś
            > podał przykłady z j. ang. to co innego.
            >
            > Ile jest takich zeszytów, gdzie pojawiają się błędy?? Nie wierzę, że jest to
            > masowe zjawisko. Mam ok.10 osób na korepetycjach i jedyne co widzę to być
            może
            > zbyt duża chaotyczność w przekazywaniu wiedzy, ale nie błędy. Nie wierzę, że
            > ktoś studiując 5 lat np. matematykę nie umie zrobić czy podać prawidłowego
            > wzoru dla uczniów z pods./gimn. czy liceum. Przecież to są śmieszne rzeczy.
            To
            > tak jak ja bym nie wiedziała kiedy używa się i jak się tworzy czas Present
            > Continuous.
            >
            > Także nie przesadzajmy. Powtarza, że są to skrajne przypadki. Jeżeli
            występują
            > nagiminnie świadczy o 'nauczycielu', może powinien zastanowić się nad sobą i
            > miejscem pracy. Ale jeżeli jest to pomyłka, która wypływa np. z przemęczenia
            > nauczyciela i nauczyciel zaraz (ew. zaraz po jej zauważeniu) ją poprawi nie
            > widze w tym nic wielkiego. Nauczyciel to też człowiek,a ty wymagasz od nas
            > cudów-niewidów:być perfekt i ze świeżym umysłem na 8 lekcyjnej.
            >
            > Poza tym, nigdy w życiu nei spotkałam się z nauczycielem, który nie lubiłby
            > swego przedmiotu. To już jakaś paranoja. Nie rób z polskiej szkoły 'meliny',
            a
            >
            > z nauczycieli 'dna społecznego'.

            nie krytykuję dobrych nauczycieli( a tych coraz mniej w szkołach)
            a złych nauczycieli - są tacy jaka jest selekcja i realizacja
            polityki oświatowej w naszym panstwie .

            jeżeli ty tych błędów nie dostrzegasz , to się dziwię - nie jest
            to prawdopodobnym , żebym ja je dostrzegał , a ty wogóle .

            możesz sprawdzić w podręczniku dla 6 klasy o równaniach równoważnych -
            z palca tych informacji nie wyssałem .
            • bambolina1 Re: nie przeinaczaj moich słów 12.11.06, 13:57
              Po pierwsze napisałam już, że matematyka to dla mnie magia i nie jestem
              matematykiem(co jest jednoznaczne z tym, że nie posiadam ksiażek z matematyki
              dla klasy 6).

              Po drugie: podaj przykłady z j. angielskiego. W książkach, z których my
              korzystamy nie ma błędów.

              Po trzecie: jeżeli zauważyłeś błąd w książce to należy to zgłosić.

              Na koniec: najwięcej do powiedzenia na temat 'błędów' w książkach mogliby
              powiedzieć historycy o 'przeinaczaniu' faktów historycznych.

              Powtarzam: ja mówię jak jest z j. ang. Nie widziałam wszystkich książek i może
              znajdą się jakieś z błędami, ale od kiedy się uczę angielskiego nie spotkałam
              takowej.

              Poza tym mówienie, że nauczyciele uczą tego co nie lubią jest zwykłym
              przegięciem. Tak samo jak zwalanie winy na nauczycieli za obniżenie poziomu
              szkolnictwa. Jest też druga strona.
              • unsatisfied6 Re: nie przeinaczaj moich słów 12.11.06, 14:12
                bambolina1 napisała:


                > Poza tym mówienie, że nauczyciele uczą tego co nie lubią jest zwykłym
                > przegięciem. Tak samo jak zwalanie winy na nauczycieli za obniżenie poziomu
                > szkolnictwa. Jest też druga strona.

                bywa , że się boją - miałem taką nauczycielkę od fizyki . nie miałem
                zielonego pojęcia dlaczego dano jej klasy mat-fiz . to musiałbyć
                dla niej prawdziwy horror . sam się jej kiedyś zapytałem , czy nie
                czuję się przypadkiem źle w naszej klasie i co rozumie przez wielkości
                "bardzo malutkie" . oczywiście miałem u niej przesr... . po wielu
                latach żaliła się innym belforom , że źle wybrała zawód . ja
                uważam , że wcale być może źle nie wybrała , ale do nieodpowiednich
                klas ją przydzielano .

                starała się kobiecina rekompensować swoje duże braki w rozumieniu
                tym co było w programie czymś znacznie
                ponadprogramowym - bezczelnie jednkaże nie postawiła mi oceny
                za test z hydordynamiki , bo wystawienie tej oceny "bardzo zaniżyłoby"
                oceny innym uczniom . rozumiem jej podejście "ponadprogramowe" -
                programowo nie potrafiła naszej klasy poprowadzić fachowo .
                miała prawo do nie lubienia mojej osoby - często zaniżała mi
                oceny za "zbyt matematyczne" podejście do rozwiązania problemu .
                często zaglądała do odpowiedzi , bo nie miała zielonego pojęcia
                jak mogłem dojści do rozwiązania . nie twierdzę i nigdy nie twierdziłem
                że jest złą nauczycielką - system wrzucił ją do nieodpowiedniej klasy
                i przydzielił nieodpowiednich dla jej stylu nauczania uczniów .
              • randybvain To nie jest przegiecie 12.11.06, 15:57
                W podstawowce mialem nauczycielke, ktora byla geografka, a uczyla nas historii.
                Nauczycielka wychowania poczatkowego miala z nami rosyjski przez pare lat.
        • randybvain A to sie zgadza. 12.11.06, 15:53
          Pytam sie na przyklad, jak brzmi twierdzenie Pitagorasa. Odpowiedz 100%
          przykladow: a kwadrat + be kwadrat = ce kwadrat. Ale co to znaczy? Zaden nie
          wiedzial.
    • lineborder Re: tylko dla dociekliwych - niekoniecznie nauczy 11.11.06, 17:35
      nie musisz się już wysilać - i tak masz tytuł Pierwszego Spamera Forum Edukacja
      • unsatisfied6 a ty na jaki tytuł zasługujesz 11.11.06, 18:17
        lineborder napisał:

        > nie musisz się już wysilać - i tak masz tytuł Pierwszego Spamera Forum
        Edukacja

        a ty na jaki tytył zasługujesz ?

        tytuł wielkiego mobbera ?
    • mamosz Re: tylko dla dociekliwych - niekoniecznie nauczy 13.11.06, 06:44
      Blagam unsatisfied -zajmij sie czyms innym!!!!!!!!!!!!Blagam cie bo nie mozna
      lodowki otworzyc ze strachu, ze tam siedzisz i bredzisz o "polskiej
      szkole" 'amerykanskiej szkole" i snujesz te swoje dywagacje.Pogadaj z
      zona ,dziecmi ,zajmij sie czyms, znajdz sobie jakies hobby ... moze bloga pisz
      albo kajecik sobie kup i tam zapisuj swoje zlote mysli -prosze cie :-)
      • unsatisfied6 chciałbym ale nie mogę ... 13.11.06, 09:35
        mamosz napisała:

        > Blagam unsatisfied -zajmij sie czyms innym!!!!!!!!!!!!Blagam cie bo nie mozna
        > lodowki otworzyc ze strachu, ze tam siedzisz i bredzisz o "polskiej
        > szkole" 'amerykanskiej szkole" i snujesz te swoje dywagacje.Pogadaj z
        > zona ,dziecmi ,zajmij sie czyms, znajdz sobie jakies hobby ... moze bloga
        pisz
        > albo kajecik sobie kup i tam zapisuj swoje zlote mysli -prosze cie :-)

        chciałbym zająć się czymś innym , ale nie mogę się powstrzymać , gdy otwieram
        posty na forum edukacja i czytam stek bredni na temat wspaniałej "polskiej"
        edukacji" i jak to miernie w innych krajach ewentualnie uczą .

        jak już wielokrotnie zauważyłaś , nie jestem ekspertem od oświaty i
        najbardziej właśnie mnie to denerwuje , że stek bredni na tym forum ,
        które motywują mnie do pisania postów , produkowany jest rzekomo przez
        ekspertów .

        dlaczego ekspercie mamosz nie odniesiesz się do postów , w którym zacytowałem
        wypowiedzi kilku profesorów podających fakty odnośnie miernej
        pozycji "polskiej" szkoły w świecie - w końcówce na liście szkół Europy , daleko
        za USA . przez przypadek znalezłem je dwa dni temu na internecie szukając
        terminu "przymus symbloiczny" .

        tak nawiasem mówiąc , w pewnym sensie edukacja , to moje hobby i odnoszę
        wrażenie po zapoznaniu się przedwczoraj z wynikami profesora Kwiecińskiego ,
        że trafniej oceniam skuteczność "polskiej" szkoły od ekspertów takich jak
        ty i ajala1 .
        • mamosz Re: chciałbym ale nie mogę ... 14.11.06, 04:44
          unsatisfied6 napisał:

          > mamosz napisała:
          >

          >
          > tak nawiasem mówiąc , w pewnym sensie edukacja , to moje hobby i odnoszę
          > wrażenie po zapoznaniu się przedwczoraj z wynikami profesora Kwiecińskiego ,
          > że trafniej oceniam skuteczność "polskiej" szkoły od ekspertów takich jak
          > ty i ajala1 .
          > po pierwsze i napisze to DUZYMI LITERAMI------NIE JESTEM ani NIE UWAZAM sie
          za eksperta od edukacji -jestem (a wlasciwie bylam) jej prostym wyrobnikiem
          czyli szeregowa nauczycielka angielskiego.
          po drugie nie jestem fanka polskiej szkoly czemu wielokrotnie dawalam wyraz
          po trzecie moje blaganie wyplywa i odnosi sie wylacznie do tego iz nawet jak
          masz troche racji to twoja argumentacja,sposob wywodu,powolywanie sie wiecznie
          na te same przyklady oraz pseudonaukowe teorie ktorych do konca zdajesz sie nie
          rozumiec -a takze nieustanne gloryfikowanie szkoly amerykanskiej ,ktorej daleko
          do idealu i powolywanie sie na wlasne wspomnienia jak na wyrocznie ,tudziez
          kompletne niesluchanie argumentow innych (nie mowie tu o sobie)jest wysoce
          denerwujace i wybacz ale to co tu uprawiasz z merytoryczna dyskusja nie ma NIC
          wspolnego poniewaz wszelkie rzeczowe argumenty zbijasz jak maly Jas - obrazajac
          antagoniste i udowadniajac mu ze jest zdemoralizowanym przez polski system
          edukacyjny ignorantem,tepym uwiklanym w uklad belfrem albo czyms w tym
          rodzaju.Unsatisfied bardzo cie prosze uporzadkuj to co chcesz nam tu przekazac
          i krocej bracie ,krocej.....
          >
          >
          • unsatisfied6 jak zwykle to samo 14.11.06, 08:16
            mamosz napisała:

            > pseudonaukowe teorie ktorych do konca zdajesz sie nie
            >
            > rozumiec -a takze nieustanne gloryfikowanie szkoly amerykanskiej ,ktorej
            daleko
            >
            > do idealu i powolywanie sie na wlasne wspomnienia jak na wyrocznie ,

            owszem , nie powołuje się na naukowe teorie "polskiej" szkoły , dla ciebie
            zatem to "pseudonaukowe teorie " , które są niczym innym jak prostymi
            wnioskami z własnych obserwacji .

            w całokształcie jednkaże , to okazuje się , że ty piszesz brednie i może
            trochę w nich racji .

            co do ideału systemu , który na użytek dyskusji nazwałem szkołą amerykańską -
            nie ma idelnego systemu i nigdy nie będzie - są lepsze i gorsze a "polski"
            należy do jednych z najgorszych w Europie i jest znacznie gorszy od
            amerykańskiego .
      • unsatisfied6 przypomnę ci twoej brednie 13.11.06, 09:46
        mamosz napisała:

        > Blagam cie bo nie mozna lodowki otworzyc ze strachu, ze tam siedzisz i
        > bredzisz o "polskiej szkole" 'amerykanskiej szkole"

        przypomnij sobie swoje niedawno wyprodukowane na tym forum brednie jakie
        tworzyłaś na forum , że polscy uczniowie w USA są orłami w ławkach szkół
        USA zwłaszcza z matematyki . poparłaś to argumentem , że ty tam jesteś ,
        więc "wiesz lepiej" . nawisem mówią , jakich "ekspertów" oni tam wysyłają , jak
        tak ewidentnych faktów ci nie potrafią dostrzec - ty tego nigdy nie będziesz
        w stanie zauważyć , chyba że wyczytasz w jakieś swojej broszurce , ze
        nasza edukacje jest jedną z gorszych w świecie ( nie biorę tu pod uwagę
        krajów trzeciego świata ) .

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=51996782&a=52002274
        a propos twoich "genialnych konkluzji" dotyczących orłów z polskich
        szkół w amerykańskich klasach - dokonałaś swoich spostrzeżeń na
        niereprezentatywnej populacji .
        • mamosz Re: przypomnę ci twoej brednie 14.11.06, 04:52
          unsatisfied6 napisał:

          > mamosz napisała:
          >
          > > Blagam cie bo nie mozna lodowki otworzyc ze strachu, ze tam siedzisz i
          > > bredzisz o "polskiej szkole" 'amerykanskiej szkole"
          >
          > przypomnij sobie swoje niedawno wyprodukowane na tym forum brednie jakie
          > tworzyłaś na forum , że polscy uczniowie w USA są orłami w ławkach szkół
          > USA zwłaszcza z matematyki . poparłaś to argumentem , że ty tam jesteś ,
          > więc "wiesz lepiej" . nawisem mówią , jakich "ekspertów" oni tam wysyłają ,
          jak
          > tak ewidentnych faktów ci nie potrafią dostrzec - ty tego nigdy nie będziesz
          > w stanie zauważyć , chyba że wyczytasz w jakieś swojej broszurce , ze
          > nasza edukacje jest jedną z gorszych w świecie ( nie biorę tu pod uwagę
          > krajów trzeciego świata ) .
          >
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=51996782&a=52002274
          > a propos twoich "genialnych konkluzji" dotyczących orłów z polskich
          > szkół w amerykańskich klasach - dokonałaś swoich spostrzeżeń na
          > niereprezentatywnej populacji .
          >
          > na autopsji ....i czytaj uwaznie-slowo "orly" bylo uzyte w ogolnie znanwej
          przenosni,mowilam o uczestnikach programu "rok szkolny w USA" jakbys troche sie
          orientowal to bys wiedzial ,ze dzieciaki przewaznie z zamoznych wielkomiejskich
          domow i niezlych szkol(to jest dosc kosztowna impreza) trafiaja zwykle do
          malych miejscowosci i b.roznych szkol-na ogol przecietnych czyli typowych i tam
          na ogol okazuje sie ze w stosunku do rowiesnikow sa z programem do przodu i
          swietnie sobie radza...to sa fakty .I wynika to nie z tego ze polska szkola
          jest taka genialna tylko z tego ze amerykanska w ramach niestresowania uczniow
          jest taka latwa do przelkniecia przez zaprawiona w bojach ofiare polskiej
          edukacji.Pisalam tam tez o dobrych stronach zaoceanicznego systemu edukacji -
          ktory nawiasem mowiac jest tak zroznicowany ze trudno tu mowic o czyms co sie
          nazywa amerykanska szkola.Fakt ze owi uczniowie wracaja zwykle zachwyceni
          podejsciem nauczycieli czasem zdziwieni dyscyplina panujaca w szkole ogolnie z
          b.dobrymi wrazeniami (choc zeby uniknac generalizacji nie zawsze)
          >
          >
          >
          >
          • unsatisfied6 nie traktuj własnych doświadczeń jak wyroczni 14.11.06, 08:33
            mamosz napisała:

            > unsatisfied6 napisał:
            >
            > > mamosz napisała:
            > >
            > > > Blagam cie bo nie mozna lodowki otworzyc ze strachu, ze tam siedzis
            > z i
            > > > bredzisz o "polskiej szkole" 'amerykanskiej szkole"
            > >
            > > przypomnij sobie swoje niedawno wyprodukowane na tym forum brednie jakie
            > > tworzyłaś na forum , że polscy uczniowie w USA są orłami w ławkach szkół
            > > USA zwłaszcza z matematyki . poparłaś to argumentem , że ty tam jesteś ,
            > > więc "wiesz lepiej" . nawisem mówią , jakich "ekspertów" oni tam wysyłają
            > ,
            > jak
            > > tak ewidentnych faktów ci nie potrafią dostrzec - ty tego nigdy nie będzi
            > esz
            > > w stanie zauważyć , chyba że wyczytasz w jakieś swojej broszurce , ze
            > > nasza edukacje jest jedną z gorszych w świecie ( nie biorę tu pod uwagę
            > > krajów trzeciego świata ) .
            > >
            > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=51996782&a=52002274
            > > a propos twoich "genialnych konkluzji" dotyczących orłów z polskich
            > > szkół w amerykańskich klasach - dokonałaś swoich spostrzeżeń na
            > > niereprezentatywnej populacji .
            > >
            > > na autopsji ....i czytaj uwaznie-slowo "orly" bylo uzyte w ogolnie znanwe
            > j
            > przenosni,mowilam o uczestnikach programu "rok szkolny w USA" jakbys troche
            sie
            >
            > orientowal to bys wiedzial ,ze dzieciaki przewaznie z zamoznych
            wielkomiejskich
            >
            > domow i niezlych szkol(to jest dosc kosztowna impreza)

            nie traktuj własnych doświadczeń jak wyroczni - mi to zarzucasz a sama
            o własnych doświadczeniach piszesz . oczywiście nie ma w tym nic złego ,
            a raczej jest to poprawny sposób argumentowania by korzystać z własnych
            doświadczeń ale niepoprawnym jest twoje zarzucanie mi odnoszenie się
            do własnych doświadczeń - są nawiasem mowiąc bogatsze od twojego "jednego
            roku w USA " w jakieś szkółce z przypadku .

            przeczytaj ponadto jeszcze raz swój własny post i nie wymagaj od czytelników
            twoich postów innej intepretacji niż moja - podałaś argument na to , że
            "polska" szkoła jest lepsza i że nasi uczniowie robią za orłów w ławkach
            szkół amerykańskich szczególnie na matematyce - to jest kłamstwem które
            teraz sprostowałaś i dopiero z tym co teraz napisałaś po sporstowaniu mogę się
            zgodzić .

            mogę się z tym zgodzić jak i wysnąć kilka wniosków na potwierdzenie moich tez -
            jak sama piszesz , to uczniowie bogatych rodziców korzystają z lepszych
            warunków nauki w USA i w większości są zachwyceni tymi szkołami - to jest
            sprzeczne z poprzednim twoim argumentem sugerującym niski poziom
            szkół amerykańskich .

            ponadto , mogłabyś poinformować innych czy i w jaki sposób mogliby z tego
            programu skorzysztać ? wolałbym te informacje niż twoje uwagi dotyczące
            szkoły polskiej i amerykańskiej .
    • mamosz Re: tylko dla dociekliwych - niekoniecznie nauczy 14.11.06, 05:14
      -czy coraz częstsze pratkyki kilkunastominutowych niezapowiedzianych
      > sprawdzianików pod koniec lekcji są tylko wytycznymi z góry , ale również
      > służą w budowaniu autorytetu nauczyciela na fundamencie terroru , ciągłej
      > niepewności i zastraszania .
      >
      > czy na powyższym polega "świetna" metoda nauczania "polskiej" szkoły?
      a co w tym zlego-krotki sprawdzian pod koniec lekcji i swiadomosc ze on bedzie
      zmusza do systematycznej nauki malymi partiami.W genialnej am szkole uczen
      dostaje fiszki z odpowiedziami na pytania ZAPOWIEDZIANEGO testu ma sie tego
      wyryc na pamiec islowo w slowo odtworzyc na tescie -genialna metoda? (sama
      takiego dellikwenta do tegoz tekstu przepytywalam wiec nie pisz ze wymyslilam
      to sobie)
      • unsatisfied6 rozumiem , że piszesz o szkole w USA 14.11.06, 08:44
        mamosz napisała:

        > -czy coraz częstsze pratkyki kilkunastominutowych niezapowiedzianych
        > > sprawdzianików pod koniec lekcji są tylko wytycznymi z góry , ale równie
        > ż
        > > służą w budowaniu autorytetu nauczyciela na fundamencie terroru , ciągłej
        >
        > > niepewności i zastraszania .
        > >
        > > czy na powyższym polega "świetna" metoda nauczania "polskiej" szkoły?
        > a co w tym zlego-krotki sprawdzian pod koniec lekcji i swiadomosc ze on
        bedzie
        >
        > zmusza do systematycznej nauki malymi partiami.W genialnej am szkole uczen
        > dostaje fiszki z odpowiedziami na pytania ZAPOWIEDZIANEGO testu ma sie tego
        > wyryc na pamiec islowo w slowo odtworzyc na tescie -genialna metoda? (sama
        > takiego dellikwenta do tegoz tekstu przepytywalam wiec nie pisz ze wymyslilam
        > to sobie)
        >

        rozumiem , że twój przykład dotyczy szkoły w USA .
        raz , generalizujesz .
        dwa , uczysz tam angielskiego zapewne nie Amerykanów , bo oni najprawdopodobniej
        lepiej znają od ciebie angielski i być może nie zawsze ciebie rozumieją .
        trzy , ja mówiłem o NIEZAPOWIEDZIANYCH sprawdzianach , a zakres jest jedną
        wielką niwiadomą tego co było na ostatnich lekcjach a ty mi przytaczasz
        "podobny" przykład praktyk w szkole amerykańskiej w której sprawdzian jest
        ZAPOWIEDZIANY i zakres wymagany na sprawdzianie precyzyjnie określony -
        na dodatek pytasz się "co w tym złego?" - to że ty robisz sprawdzinik
        z krótkiej partii materiału i jeszcze przedtem go do sprawdzianu solidnie
        przygotujesz i odpytasz ( nie na ocenę przypuszczam ) w szkole amerykańskiej ,
        gdy w szkole "polskiej" dasz uczniowi sprawdzian na następnej lekcji po
        z grubsza omówionym temacie a bywa że cała klasa nie ma zielonego pojęci
        i zrozumienia materiału - ja piszę o wszechobecnym mobbingu i niszeniu
        synergii myślenia ucznia w "polskiej" szkole a ty mi podajesz przykład
        prawidłowgo procesu edukacji w szkole amerykańskiej - wydaje mi się
        że nie z przypadku znalazłaś się w USA - negatywna selekcja ?
        • mamosz Re: rozumiem , że piszesz o szkole w USA 14.11.06, 19:43
          1.Uczylam angielskiego w Polsce
          2.Nie widze nic zlego(w polskiej szkole) w sprawdzianach z ostatnich 1-2
          lekcji -jesli to jest stala praktyka (a uprawialam ten sposob SYSTEMATYCZNEGO
          sprawdzania znajomosci slownictwa ,zwrotow itd-dla jasnosci nigdy to nie byl
          sprawdzian metoda "slowka w slupku")ucniowie sie przyzwyczajaja ze tak ma byc i
          ucza sie z lekcji na lekcje
          3.Genialne sprawdziany szkoly am.pt.dostajemy fiszki z terminami ktore mamy
          opanowac,na sprawdzianie jest dokladnie to samo uwazam za idiotyczne bo to jest
          wlasnie sprawdzanie mechanicznie zapamietanych terminow i faktow.
          4.W dalszym ciagu uwazam ze przesadzasz uzywajac terminu "mobbing" jak ty sobie
          wyobrazasz zmuszenie opornych uczniow do systematycznej nauki he?Byc moze twoje
          dzieci sa tworcze i genialne -ale to MNIEJSZOSC szczegolnie w osiedlowych
          gimnazjach.
          • unsatisfied6 i ty znowu swoje 14.11.06, 22:19
            mamosz napisała:

            > 1.Uczylam angielskiego w Polsce
            > 2.Nie widze nic zlego(w polskiej szkole) w sprawdzianach z ostatnich 1-2
            > lekcji -jesli to jest stala praktyka (a uprawialam ten sposob SYSTEMATYCZNEGO
            > sprawdzania znajomosci slownictwa ,zwrotow itd-dla jasnosci nigdy to nie byl
            > sprawdzian metoda "slowka w slupku")ucniowie sie przyzwyczajaja ze tak ma byc
            i
            >
            > ucza sie z lekcji na lekcje
            > 3.Genialne sprawdziany szkoly am.pt.dostajemy fiszki z terminami ktore mamy
            > opanowac,na sprawdzianie jest dokladnie to samo uwazam za idiotyczne bo to
            jest
            >
            > wlasnie sprawdzanie mechanicznie zapamietanych terminow i faktow.
            > 4.W dalszym ciagu uwazam ze przesadzasz uzywajac terminu "mobbing" jak ty
            sobie
            >
            > wyobrazasz zmuszenie opornych uczniow do systematycznej nauki he?Byc moze
            twoje
            >
            > dzieci sa tworcze i genialne -ale to MNIEJSZOSC szczegolnie w osiedlowych
            > gimnazjach.

            ty wogóle mówisz na temat ?

            podałaś przykład sprawdzianu który przeprowadziłaś
            w szkole amerykańskiej ZAPOWIEDZIANEGO , jako przykład na potwierdzenie
            praktyk krótkich sprawdzianików w Polsce - NIEZAPOWIADANYCH .

            ponadto , powtórzę - ty odpytwałaś uczniów przed sprawdzianem , co
            było praktycznie przygotowaniem do niego , a ja piszę o sprawdzianach
            w Polsce bez przypgtowania , bez zapowiedzi i którego same oceny
            wskazują na przypadkowość i pytań i odpowiedzi a w przypadku
            ambitnej młodzież oznaczają po prostu zakres nie możliwy do solidnego
            przygotowania - to się nazywa MOBBING i chyba nie ma bardziej klasycznego
            przykładu na takowy .

            piszesz o opornych uczniach ( w Polsce oczywiście ) , których trzeba
            "dyscyplinować" krótkimi NIEZAPOWIADANYMI sprawdzianikami , z niewiadomo
            jakiego zakresu - jeszcze raz proszę ( ale wtedy gdy proszę , ty nie
            odpowiadasz - nie odpowiedziałaś jak można skorzystać z programu "rok
            w USA" , o którym wspomniałaś ) zaprzecz albo potwierdź - w szkołach
            amerykańskich nie ma NIEZAPOWIEDZIANYCH sprawdzianów .

            i przestań już mataczyć , bo pogrążasz się - każdy z czytających
            ten wątek to dostrzerze , gdy przeczyta twoje poprzednie wypowiedzi .
            • bambolina1 Re: i ty znowu swoje 14.11.06, 22:33
              Sorry, że wtrącę, ale bardzo mnie ciekwi: jaka jest różnica między
              niezapowiedzianym testem a koniecznością wykucia 'fishek' na blachę. Chodzi mi
              o opisane przez Ciebie zjawisko 'zabijania myślenia u ucznia' itd.

              Po drugie: zauważyłam, że przeważnie piszesz o skrajnych przypadkach. Od kiedy
              uczę się sama i od kiedy uczę innych nie spotkałam się z czymś takim żeby
              nauczyciel robił test z jakiegoś tam byle jak przerobionego materiału.
              Nauczyciel ma prawo zrobić niezapowiedziany test z ostatnich 3 lekcji, a nie z
              lekcji sprzed 7 tyg. Zresztą zazwyczaj jeżeli nauczyciel byle jak tłumaczy itd.
              a potem robi z tego test to uczniowie mogą ściągać (jaki nauczyciel taka
              lekcja).

              Podobnie jak mamosz testy robię testy bardzo często, zdarza się nawet, że co
              lekcję. Dzięki temu mam pewność, że się uczą i nie zapominają tego co było
              wcześniej. Sam dobrze wiesz, że angielski to ciąg a nie fragment. Poza tym, ja
              wychodzę z założenia: jeżeli nie kontrolujesz nie masz prawa oczekiwać efektów
              (bardzo mądra zasada z zarządzania:)
              • unsatisfied6 to się logiki nie trzyma 14.11.06, 23:39
                bambolina1 napisała:

                > uczę się sama i od kiedy uczę innych nie spotkałam się z czymś takim żeby
                > nauczyciel robił test z jakiegoś tam byle jak przerobionego materiału.
                > Nauczyciel ma prawo zrobić niezapowiedziany test z ostatnich 3 lekcji, a nie
                z
                > lekcji sprzed 7 tyg.


                kłamiesz i nosek ci nie rośnie ? fizyki nie miałaś , gdy nagle pojawia
                się temat przyrostu wektora a ty jeszcze nie poznałaś przestrzeni
                kartezjańskiej ? nie słyszałaś o miernych ocenach z testu z najwyższą
                oceną 3 co świadczy o kompletnym braku przygotowania uczniów do testu
                ( ktoś tam chyba ambitny się znajduje i solidnie uczy czy nie ? ) .

                nie ty pisałaś o tym , ze twoi uczniowie przychodzą z innych szkół
                i zero z angielskiego umieją - jakie testy mieli i kto ich przygotowywał .
                a teraz mówisz , że się z czymś takim nie spotkałaś .
                • bambolina1 Re: to się logiki nie trzyma 15.11.06, 00:03
                  > kłamiesz i nosek ci nie rośnie ? fizyki nie miałaś , gdy nagle pojawia
                  > się temat przyrostu wektora a ty jeszcze nie poznałaś przestrzeni
                  > kartezjańskiej ? nie słyszałaś o miernych ocenach z testu z najwyższą
                  > oceną 3 co świadczy o kompletnym braku przygotowania uczniów do testu
                  > ( ktoś tam chyba ambitny się znajduje i solidnie uczy czy nie ? ) .

                  Sorry, ale to co piszesz to dla mnie jak chiński. Mieliśmy fizykę i to co nam
                  pani dawała na lekcji to z tego mieliśmy później test z niczego więcej. Ty
                  piszesz znowu o czymś innym. Nie sądzisz chyba, że uczeń LO (lub gimnazjum) ma
                  pojęcie o tym czego ma się uczyć na fizyce i w jakiej kolejności itd. Uczy się
                  tego co mu się daje. Jeśli chodzi o przykład ocen podanych przez ciebie
                  pozostaiwę to bez komentarza, bo to tylko udawadnia, że nigdy w szkole nei
                  uczyłeś (odnoszę ciągle takie wrażenie).

                  > nie ty pisałaś o tym , ze twoi uczniowie przychodzą z innych szkół
                  > i zero z angielskiego umieją - jakie testy mieli i kto ich przygotowywał .
                  > a teraz mówisz , że się z czymś takim nie spotkałaś .
                  >

                  Pewnie, że nic nie umieją. Jakie metody/system oceniania itd były w ich
                  gimnazjach nie wiem,nie wnikam. U mnie jest wszystko od podstaw, od my name is
                  i z tego ich oceniam,a nie z czegoś co kiedyś może było, a może nie i co było
                  może ocenione a może nie.

                  Ale nie rozumiem z czym się nie spotkałam?????/Z tym o czym piszesz (pisanie
                  niespodziewanych testów z czegoś co było byle jak, albo nie było wcale)NIE
                  spotkałam się. Nie przypominam sobie, żebym pisała o testach jakie uczniowie
                  mieli (mogę się mylić, bo już jest poźno,a od 5 jestem na nogach i mózg mi już
                  siada), bo nie mogę o tym wiedzieć. Nie słyszałam nigdy, żeby uczeń mówił, że
                  pani dawała to czego nie było!!!!!! Akurat w tym przypadku KTO uczył nie ma
                  żadnego znaczenia: bo mógł uczyć największy 'lewus', ale nie robił czegoś
                  takiego o czym ty piszesz.

                  Także nosek długi to dalej masz TY.

                • bambolina1 Re: to się logiki nie trzyma 15.11.06, 00:06
                  A tak wogóle to moje pytanie brzmiało:

                  jaka jest różnica między niezapowiedzianym testem a koniecznością
                  wykucia 'fishek' na blachę. Chodzi mi
                  o opisane przez Ciebie zjawisko 'zabijania myślenia u ucznia' itd.>

                  Ciąglę czekam na odpowiedź, bo mnie bardzo ciekawi. Jak zwykle piszesz nie o
                  tym co trzeba.
                  • unsatisfied6 Re: to się logiki nie trzyma 15.11.06, 00:48
                    bambolina1 napisała:

                    > A tak wogóle to moje pytanie brzmiało:
                    >
                    > jaka jest różnica między niezapowiedzianym testem a koniecznością
                    > wykucia 'fishek' na blachę. Chodzi mi
                    > o opisane przez Ciebie zjawisko 'zabijania myślenia u ucznia' itd.>
                    >
                    > Ciąglę czekam na odpowiedź, bo mnie bardzo ciekawi. Jak zwykle piszesz nie o
                    > tym co trzeba.

                    to przeczytaj , bo ja juz napisałem .
                    • mamosz Re: to się logiki nie trzyma 15.11.06, 05:23
                      Unsatisfied poniewaz jestes gluchy na wszelkie rozsadne argumenty i
                      wsluchujesz sie wylacznie w siebie ,uwazam ,ze dalsza dyskusja z toba jest
                      bezprzedmiotowa -szczegolnie ,ze z tego co czytam, wszyscy wypowiadajacy sie tu
                      (po za toba) maja pojecie o tym co w trawie piszczy -ty niestety nie.Bambolina
                      i inni dyskutanci sa nauczycielami i z wypowiedzi sadzac rozsadnymi ty
                      przedstawiasz nam tu jakies koszmarne wizje obozu koncentracyjnego pt."polska
                      szkola" tylko zapominasz o tym ,ze szkola to ludzie -uczacy i uczacy sie .I w
                      gruncie rzeczy od nich zalezy jak sie ten caly proces odbywa -wszyscy jestesmy
                      gleboko swiadomi tego co zlego jest w polskiej oswiacie, ale przewazajaca czesc
                      nauczycieli robi wszystko by mlodych ludzi przez te oplotki jakos przeprowadzic-
                      udaje sie z tymi ,ktorzy tak na prawde chca i tak jest wszedzie i na Alasce i
                      w Buenos Aires i w Pcimiu Dolnym.Wiec prosze cie, daj sobie spokoj bo kopem
                      otwierasz otwarte drzwi ,a do tego obrazasz porzadnych ludzi.To by bylo na tyle.
                      • unsatisfied6 mataczysz a koledzy nie zapoznali się z treścią 15.11.06, 07:49
                        mamosz napisała:

                        > Unsatisfied poniewaz jestes gluchy na wszelkie rozsadne argumenty i
                        > wsluchujesz sie wylacznie w siebie ,uwazam ,ze dalsza dyskusja z toba jest
                        > bezprzedmiotowa -szczegolnie ,ze z tego co czytam, wszyscy wypowiadajacy sie
                        tu
                        >
                        > (po za toba) maja pojecie o tym co w trawie piszczy -ty niestety
                        nie.Bambolina
                        > i inni dyskutanci sa nauczycielami i z wypowiedzi sadzac rozsadnymi ty
                        > przedstawiasz nam tu jakies koszmarne wizje obozu koncentracyjnego pt."polska
                        > szkola" tylko zapominasz o tym ,ze szkola to ludzie -uczacy i uczacy sie .I w
                        > gruncie rzeczy od nich zalezy jak sie ten caly proces odbywa -wszyscy
                        jestesmy
                        > gleboko swiadomi tego co zlego jest w polskiej oswiacie, ale przewazajaca
                        czesc
                        >
                        > nauczycieli robi wszystko by mlodych ludzi przez te oplotki jakos
                        przeprowadzic
                        > -
                        > udaje sie z tymi ,ktorzy tak na prawde chca i tak jest wszedzie i na Alasce
                        i
                        > w Buenos Aires i w Pcimiu Dolnym.Wiec prosze cie, daj sobie spokoj bo kopem
                        > otwierasz otwarte drzwi ,a do tego obrazasz porzadnych ludzi.To by bylo na
                        tyle
                        > .

                        rozsądnych , bo kilku i "zgadza się z tobą" - przeczytali twoje posty ,
                        czy się z "zgadzają z tobą" tylko dlatego , że się ze mną nie zgadzają .

                        twój niemalże każdy post przeczy twoim poprzednim wypowiedziom .
                        twoja "świadomość złego co jest w oświacie" jest niemalże
                        jakby wyczytana z gazety - jest źle ale z twoją "świadomością"
                        też nie najlepiej . rozmawiam z nauczycielami w realu i bywają
                        o "innej świadomości" przyznając mi często rację i nie mataczą
                        jak ty . co do twoich kolegów i koleżanek z forum , mógłbym im
                        zarzucić brak zapoznania się z treścią twoich matactw .

                        nie odpowiesz na pytanie - w USA nie ma niezapowiedzianych
                        sprawdzianów i nie przeszkadza to w osiąganiu coraz lepszych
                        wyników nawet z tak sporą populacją ( ty ich uczysz , to wiesz
                        ale nie chcesz tego wyraźnie napisać ) uczniów nie mówiących
                        po angielsku . w polskiej szkole mimo "świadomości tego co złe"
                        ( nie wszystkich nauczycieli - ty jesteś jednym z "lepszych"
                        i awansowałaś do wyjazdu do USA ) dzieje się coraz gorzej .

                        ciągle nie podzielisz się , jak inni mogą skorzystać z programu
                        "rok w USA" - be . taka z ciebie "koleżanka" ?

                        ja z perpektywy dwóch doświadczeń ławki szkolnej w Polsce i USA
                        twierdzę że krótkie niezapowiedziane sprawdziny z nieokreślonego
                        zakresu materiału często nie zrozumiałego przez uczniów klasy
                        ( muszą wykuć na pamięć niemożliwe do zrozumienia treści ) ,
                        to zwyczajny mobbing , a ty twierdzisz ( przeczytaj swój bełkotliwy
                        nielogiczny argument ) , że tak nie jest i... masa sprzecznych
                        ponadto wniosków i uwag .
                        • bambolina1 Re: mataczysz a koledzy nie zapoznali się z treśc 15.11.06, 23:06
                          ja z perpektywy dwóch doświadczeń ławki szkolnej w Polsce i USA
                          twierdzę że krótkie niezapowiedziane sprawdziny z nieokreślonego
                          zakresu materiału często nie zrozumiałego przez uczniów klasy
                          ( muszą wykuć na pamięć niemożliwe do zrozumienia treści ) ,
                          to zwyczajny mobbing , a ty twierdzisz ( przeczytaj swój bełkotliwy
                          nielogiczny argument ) , że tak nie jest i... masa sprzecznych
                          ponadto wniosków i uwag .

                          Niestety, ale mylisz się i to bardzo. W tym przypadku to ty się pogrążasz: nie
                          ma sensu robić niezapowiedzianych sprawdzianów, bo niby wszsytkie dzieciaki
                          tego nie rozumieją, ale jest sens dawać uczniom w usa wkuwanie na pamięć fiszek
                          (jak to napisała mamosz, co jest zresztą częstą praktyką w twojej ukochanej
                          usa).

                          Ja ciągle nie dostałam odpowiedzi na postawione przeze mnie pytanie: jaka jest
                          różnica?????????? Nigdzie o tym nie napisałeś, więc nie pleć bzdur.

                          Jeżeli dawałabym uczniom do nauczenia się w domu 20 zagadnień, które byłyby
                          dokładnie słowo w słowo na teście miałabym same 5 w klasie, a nasz poziom
                          edukacji przerósł by twoj ukochany system amerykański.

                          Zresztą już daktylek wysłał ci porównianie systemów edukacji i coś nie widać
                          żeby usa było takie super oh i ach. Czasami wypada gorzej niż Polska;/ Ale ty
                          zapewne znajdziesz na to wytłumaczenie.
                          • unsatisfied6 obrażasz mnie czy siebie ? 15.11.06, 23:21
                            bambolina1 napisała:

                            > Niestety, ale mylisz się i to bardzo. W tym przypadku to ty się pogrążasz:
                            nie
                            > ma sensu robić niezapowiedzianych sprawdzianów, bo niby wszsytkie dzieciaki
                            > tego nie rozumieją, ale jest sens dawać uczniom w usa wkuwanie na pamięć
                            fiszek
                            >
                            > (jak to napisała mamosz, co jest zresztą częstą praktyką w twojej ukochanej
                            > usa).
                            >

                            zintepretrowałaś treść moich wypowiedzi w sposób urągający jakiejkolwiek
                            logice - ja tego nie napisałem , co ty tutaj przedstawiłaś w swojej
                            interpretacji .
                            • bambolina1 Re: obrażasz mnie czy siebie ? 15.11.06, 23:51
                              Tak masz rację, we wszsytkim masz rację.Tylko jak zwykle nie usłyszałam
                              odpowiedzi na pytanie i chyba nie usłyszę.

                              Także z mojej strony (podobnie jak ze strony przedmówczyni) off topic.
                              • unsatisfied6 pytanie jest niewłaściwie postawionym 16.11.06, 00:00
                                bambolina1 napisała:

                                > Tak masz rację, we wszsytkim masz rację.Tylko jak zwykle nie usłyszałam
                                > odpowiedzi na pytanie i chyba nie usłyszę.
                                >
                                > Także z mojej strony (podobnie jak ze strony przedmówczyni) off topic.

                                i wynika z twojej nadintepretacji moich postów i tego co pisała
                                ( często od rzeczy ) mamosz - odpowiedź znajdziesz w moich poprzednich
                                postach .
                          • daktylek Re: mataczysz a koledzy nie zapoznali się z treśc 16.11.06, 07:55
                            Każdy system edukacji w dowolnym kraju ma swoje wady i zalety.
                            Po prostu uważam, że nalezy podchodzić krytycznie do wad, ale dostrzegać zalety.
                            Dla mnie niewątpliwą zaletą polskiego systemu jest bardzo szeroka wiedza
                            ogólna, jaką otrzymuje absolwent liceum. Jednocześnie jest to też wadą systemu,
                            bo zmusza do nauki wielu niepotrzebnych przeciętnemu absolwentowi rzeczy (np.
                            bardzo rozbudowany program biologii).
                            Z drugiej strony oświata jest chyba jedną z najtrudniejszych do zreformowania
                            dziedzin życia właśnie dlatego, ze z natury swojej jest bardzo konserwatywna i
                            słabo poddająca się reformie.
                            Na dodatek po 90 roku w Polsce dano rodzicom możliwość większego wpływu na
                            działalnośc szkoły (takie było założenie), ale o dziwo w wyniku znaczących
                            zmian ekonomicznych rodzice odsunęli sie od życia szkoły, przynajmniej
                            publicznej, bardziej niż było to w czasach komunizmu i przerzucili
                            odpowiedzialność za wychowywanie dzieci na szkołę. W takiej sytuacji szkoła
                            okazuje się być niewydolna wychowawczo.
                            Niestety, takie są koszty transformacji ustrojowych i ponosimy je wszyscy.
            • lineborder Re: i ty znowu swoje 14.11.06, 23:19
              > każdy z czytających ten wątek to dostrzerze , gdy przeczyta twoje poprzednie > wypowiedzi
              Niestety kolejne nieprawdziwe stwierdzenie.
              Ciągle podajesz jakieś fakty i zdarzenia, być może jednostkowo prawdziwe, ale przypisujesz im w sposób nieuprawniony niecne intencje i czynisz z nich regułę występującą w całej polskiej szkole.A fe!!! Toż to czysta manipulacja! Wstydź się.
              • unsatisfied6 przecież dobrze wiesz , że miałem na myśli 14.11.06, 23:41
                lineborder napisał:

                > > każdy z czytających ten wątek to dostrzerze , gdy przeczyta twoje poprzed
                > nie > wypowiedzi
                > Niestety kolejne nieprawdziwe stwierdzenie.
                > Ciągle podajesz jakieś fakty i zdarzenia, być może jednostkowo prawdziwe, ale
                p
                > rzypisujesz im w sposób nieuprawniony niecne intencje i czynisz z nich regułę
                w
                > ystępującą w całej polskiej szkole.A fe!!! Toż to czysta manipulacja! Wstydź
                si
                > ę.

                przecież dobrze wiesz , że miałem na myśli każdego uczciwego i solidnego
                nauczyciela i uczciwego rozmówcę . ciebie nie miałem na myśli .
            • daktylek Re: unsatisfied6 - to dla Ciebie 14.11.06, 23:27
              The report on U.S. PISA results, International Outcomes of Learning in
              Mathematics and Science Literacy: PISA 2003 Results From the U.S. Perspective,
              was released today by the Education Department's National Center for Education
              Statistics (NCES) in the Institute of Education Sciences. The international
              results on PISA were released today by the Paris-based Organization for
              Economic Cooperation and Development (OECD).

              PISA is organized under the auspices of the OECD and is directed in the United
              States by NCES. The OECD is an intergovernmental organization of industrialized
              countries for cooperation in research and policy development on social and
              economic topics. PISA assesses students every three years to provide
              participating nations with regular information on learning outcomes for reading
              literacy, mathematics literacy and science literacy and cross-curricular
              skills, like problem-solving. Problem-solving questions involved students using
              reasoning skills to make decisions, troubleshoot systems, and analyze and
              design systems based on given criteria. PISA 2003 focused on mathematics
              literacy and problem-solving.

              Some key findings from PISA 2003:

              Of the other 38 comparison countries, Australia, Austria, Belgium, Canada, the
              Czech Republic, Denmark, Finland, France, Germany, Hong Kong-China, Iceland,
              Ireland, Japan, Korea, Liechtenstein, Luxembourg, Macao-China, Netherlands, New
              Zealand, Norway, the Slovak Republic, Sweden, and Switzerland outperformed the
              United States in mathematics literacy in 2003. These same 23 countries, plus
              Hungary and Poland, outperformed the United States in problem-solving.

              Male 15-year-olds outperformed female 15-year-olds in mathematics literacy in
              the United States and two-thirds of the other participating countries. However,
              there was no difference in performance between males and females in problem-
              solving in the United States or in most (32 of the 39) participating countries.

              White students performed above the OECD average in mathematics literacy and
              problem-solving, while Black and Hispanic students performed below the OECD
              average.

              U.S. scores in the two mathematics literacy content areas that were measured in
              2000 (space and shape, change and relationships) did not change from 2000 to
              2003. About two-thirds of participating countries outperformed the United
              States in these topics in 2000 and 2003.

              As in PISA 2000, U.S. students scored at the OECD average in reading literacy
              in 2003.

              U.S. students scored below the OECD average in science literacy in 2003.

              In releasing the U.S. findings, Robert Lerner, commissioner of NCES,
              said, "PISA provides important information about education in the United States
              and in other industrialized nations, giving us an external perspective on U.S.
              performance. We need PISA in particular because it offers such a different
              measure of achievement, one that poses complex problems that students might
              realistically encounter in their lives."

              For further information on PISA or to download the report International
              Outcomes of Learning in Mathematics and Science Literacy: PISA 2003 Results
              From the U.S. Perspective, please visit NCES' PISA Web site at
              nces.ed.gov/surveys/pisa.
              • unsatisfied6 jest pewna sprzeczność 15.11.06, 00:00
                daktylek napisał:

                > Some key findings from PISA 2003:
                >
                > Of the other 38 comparison countries, Australia, Austria, Belgium, Canada,
                the
                > Czech Republic, Denmark, Finland, France, Germany, Hong Kong-China, Iceland,
                > Ireland, Japan, Korea, Liechtenstein, Luxembourg, Macao-China, Netherlands,
                New
                >
                > Zealand, Norway, the Slovak Republic, Sweden, and Switzerland outperformed
                the
                > United States in mathematics literacy in 2003. These same 23 countries, plus
                > Hungary and Poland, outperformed the United States in problem-solving.
                >
                > Male 15-year-olds outperformed female 15-year-olds in mathematics literacy in
                > the United States and two-thirds of the other participating countries.
                However,
                >
                > there was no difference in performance between males and females in problem-
                > solving in the United States or in most (32 of the 39) participating
                countries.
                >
                >
                > White students performed above the OECD average in mathematics literacy and
                > problem-solving, while Black and Hispanic students performed below the OECD
                > average.
                >
                www.gimnazjum.pl/opinie/wstroneumyslowejpospolitosci.phtml
                "Kolejne badania poziomu wykształcenia nie wypadły dla naszej młodzieży
                imponująco. Testy sprawdzające rozumienie tekstu, myślenie matematyczne oraz
                myślenie naukowe wykazały, iż Polska mieści się na poziomie Węgier, niżej od
                Czech, Niemiec i Hiszpanii, znacznie niżej od Stanów Zjednoczonych oraz
                znacznie, znacznie niżej od Korei i Finlandii. "

                być może autor powyższego tekstu nie wziął pod uwagę wyniki Afro-Amerykanów
                w USA , których wyniki wg źródła podanego przez ciebie były niższe od średniej .
                • daktylek Re: jest pewna sprzeczność 15.11.06, 00:06
                  Wiesz, zapytaj o to amerykańskiego Sekretarza Stanu ds. Edukacji, bo ten tekst
                  jest ze strony amerykańskiego Departamentu Edukacji.

                  Jednakże mogę Ci zagwarantować, że wyniki są jak najbardziej wiarygodne,
                  przeprowadzane na reprezentatywnej grupie 15-latków i nie ma na świecie osoby,
                  która by je kwestionowała. Mało tego, rządy poszczególnych krajów z wielką
                  uwagą odnoszą się do tych właśnie badań i w ich wyniku podjęto w wielu krajach
                  działania naprawcze.
                  • unsatisfied6 autor tekstu , który podałem 15.11.06, 00:23
                    daktylek napisał:

                    > Wiesz, zapytaj o to amerykańskiego Sekretarza Stanu ds. Edukacji, bo ten
                    tekst
                    > jest ze strony amerykańskiego Departamentu Edukacji.
                    >
                    > Jednakże mogę Ci zagwarantować, że wyniki są jak najbardziej wiarygodne,
                    > przeprowadzane na reprezentatywnej grupie 15-latków i nie ma na świecie
                    osoby,
                    > która by je kwestionowała. Mało tego, rządy poszczególnych krajów z wielką
                    > uwagą odnoszą się do tych właśnie badań i w ich wyniku podjęto w wielu
                    krajach
                    > działania naprawcze.

                    autor tekstu , który podałem nie przytoczył o ile pamiętam wieku uczniów .
                    mogło mu chodzić o wyniki wszystkich uczniów .
                • unsatisfied6 dla dociekliwych językowców - bamoblina ? :)) 15.11.06, 23:33
                  unsatisfied6 napisał:

                  > www.gimnazjum.pl/opinie/wstroneumyslowejpospolitosci.phtml
                  > "Kolejne badania poziomu wykształcenia nie wypadły dla naszej młodzieży
                  > imponująco. Testy sprawdzające rozumienie tekstu, myślenie matematyczne oraz
                  > myślenie naukowe wykazały, iż Polska mieści się na poziomie Węgier, niżej od
                  > Czech, Niemiec i Hiszpanii, znacznie niżej od Stanów Zjednoczonych oraz
                  > znacznie, znacznie niżej od Korei i Finlandii. "


                  ja twierdzę , że powyższy tekst nie jest sprzeczny z tekstem poniżeszgo
                  raprortu

                  www.ed.gov/news/pressreleases/2004/12/12062004a.html
                  ty zdaje się twiedzisz inaczej , więc proszę wskaż te sprzeczności
              • unsatisfied6 podaj jeszcze raz link do orginału tekstu 15.11.06, 00:29
                chiałbym się temu tekstu przyjrzeć bliżej w pełnym kontekście .

                link który podałeś nie otwiera strony .

                • unsatisfied6 przyjrzyjmy się tekstowi bliżej 15.11.06, 00:40
                  unsatisfied6 napisał:

                  > chiałbym się temu tekstu przyjrzeć bliżej w pełnym kontekście .
                  >
                  > link który podałeś nie otwiera strony .
                  >
                  >

                  www.ed.gov/news/pressreleases/2004/12/12062004a.html
                  raz - dotyczy 15 latków .
                  dwa - tylko w jednym z wymienionych kilku umiejętności , Polska
                  i Węgry miały lepsze wyniki od USA .

                  jest ciekawy urywek , który nie zacytowałem a który słuzył
                  niegdyś mojemu argumentowi o zbyt wczesnym ekplowatowaniu młodzieży -
                  odniosę się do niego kiedy indziej . teraz idę spać :)
                  • daktylek Re: przyjrzyjmy się tekstowi bliżej 15.11.06, 07:29
                    Tak, dotyczy tylko wiedzy i umiejetności 15-latków. Bo na świecie nigdy i
                    nigdzie do tej pory nie przeprowadzono badań porównawczych na taką skalę. Więc
                    przestań uogólniać w końcu swoje sądy na temat polskiej i amerykańskiej szkoły,
                    bo nie masz żadnej innej podstawy do porównań niż to badanie (kryterium
                    obiektywne).

                    Wszystko inne jest tylko subiektywnym Twoim wrażeniem.
                    Więc zacznij przyjmować negatywne (subiektywne) oceny innych uczestników
                    dotyczące amerykańskiego systemu edukacji, albo skończmy tę dyskusję.
                    • unsatisfied6 nie wprowadzaj czytelników świadomie w błąd 15.11.06, 08:59
                      daktylek napisał:

                      > Tak, dotyczy tylko wiedzy i umiejetności 15-latków. Bo na świecie nigdy i
                      > nigdzie do tej pory nie przeprowadzono badań porównawczych na taką skalę.
                      Więc
                      > przestań uogólniać w końcu swoje sądy na temat polskiej i amerykańskiej
                      szkoły,
                      >
                      > bo nie masz żadnej innej podstawy do porównań niż to badanie (kryterium
                      > obiektywne).
                      >
                      > Wszystko inne jest tylko subiektywnym Twoim wrażeniem.
                      > Więc zacznij przyjmować negatywne (subiektywne) oceny innych uczestników
                      > dotyczące amerykańskiego systemu edukacji, albo skończmy tę dyskusję.

                      tekst który przytoczyłeś jest interpretacją wyników przeprowadzonych testów .
                      punktem centralnym tego tekstu jest szkoła amerykanska a nie szkoła polska .
                      autor raportu przedstawia w "niezadowalające wyniki" uczniów szkół
                      amerykańskich porównując do wyników szkół innych 41 państw . można przyjąć
                      wyniki testów jako obiektywną ocenę wyników szkół a nie ten raport , w
                      odniesieniu do wyników szół w Polsce .

                      intepretacja wyników w podanym przez ciebie raporcie nie przeczy tezie
                      tekstów profesrów -ekspertów od oświaty , które ja podałem , o fatalnym stanie
                      polskiej oświaty i gorszym od wielu innych panstw Europy jak i USA - zapewne
                      swoje wnioski wyciągnęli z wyników tych samych testów .

                      wracając do tekstu , który ty przytaczasz na obalenie tezy polskich ekspertów
                      od edukacji ( mam wrażenie że rozmócy tego forum to kupa mataczy ) - tekst
                      sugeruje raczej , że edukacja w Polsce i na Węgrzech jest na najniższym
                      poziomie spośród innych krajów w których przeprowadzono testy i w żaden
                      sposób nie obala tez przedstawionych przez polskich ekspertów od oświaty .

                      prawdę obiektywnę ty i kilku pismaków tego forum zasypujecie "subiektywną masą"
                      matactw tworząc złudzenie "obiektywnej" oceny używając nieetycznych metod
                      dykredytacji innych subiektywnych ocen dalekich od uwag innych nauczycieli
                      w realu i beneficjentów oświaty jak i wyrzucając na margines oceny ekpsertów
                      oswiaty , którzy maja diametralnie inną ocenę "waszej obiektywnej
                      prawdy" ,tworząc silny fundament w dyskusji społecznej , która prowadzi w
                      ewidentny sposób do coraz gorszych wyników "polskiej" szkoły .
                      • daktylek Re: nie wprowadzaj czytelników świadomie w błąd 15.11.06, 22:43
                        Skoro tak, to ucz dzieci(swoje też) w amerykańskiej szkole. Najbliższa jest w
                        Warszawie, druga w Krakowie :)

                        www.asw.waw.pl/
                        • unsatisfied6 ty mi szkoły nie wybieraj 15.11.06, 23:03
                          daktylek napisał:

                          > Skoro tak, to ucz dzieci(swoje też) w amerykańskiej szkole. Najbliższa jest w
                          > Warszawie, druga w Krakowie :)
                          >

                          powiedz mi , co to ma do rzeczy w naszej dyskusji - ja czuję się Polakiem ,
                          mój dziadek i ojciec byli Polakami i chcę uczyć dzieci w dobrej polskiej
                          szkole . nie podoba mi się , że grupa mataczy robi siano z umysłów
                          młodych ( i starych ) Polaków . Polacy to mądry naród . wiem , bo uczyłem
                          te polskie dzieciaki - są cholernie zdolne . uczyłem w USA , więc mam
                          porównanie .wyniki szkół "polskich" są fatalne ( co ty z kolegami/koleżankami )
                          tutaj staracie się usilnie zamataczyć ) , ale to nie wynikia z głupoty naszego
                          narodu ale jest wynikiem bardzo wpływowych czynników destrukcyjnych w dyskusji
                          społecznej nad kształtem oświaty . nazywacie "wypocinami profesora"
                          merytoryczną ocenę polskiego eksperta od oświaty , gdy jego ocena i ocena wielu
                          innych znawców przyczyniłaby się do gruntownych zmian w oświacie , które w
                          rezultacie przyniosłby przyszłość temu narodowi .

                          ty mi nie wybieraj szkoły - ja mam prawo do jej wybrania i decydowania
                          z innymi Polakami , jaka ta szkoła dla naszych dzieci ma być .
    • unsatisfied6 do koleżanki nauczycielki 16.11.06, 00:08
      wielokrotnie prosiłem i ponawiam swoje zapytanie o przekazaniu
      informacji odnośnie programu "rok nauki w USA" .

      do bamboliny - widzę że bardzo wybiórczo czytasz moje posty .
      zarzucasz mi brak odpowiedzi na masy pytań ( często niedotyczących
      tematu ) - nie jesteś sama ciekawa , a może być uczniom przekazała
      informację odnośnie programu o którym wspomniała mamosz .

      nie zauważyłaś , że moje wielokrotne prosby pozostały bez odpowiedzi ?
      • bambolina1 Re: do koleżanki nauczycielki 16.11.06, 01:32
        Człowieku o czym ty mówisz???????

        Ja nie uczę w prywatnej szkole tylko w zwykłej szkole, gdzie większość uczniów
        nie ma co zjeść na przerwie albo nie stać ich na kupno książki. Rodzice nie
        płacą na komitet rodzicielski, a mają wysyłać uczniów do usa za pieniądze
        jakich nie widzieli na oczy???????

        Obudź się!!!!!!!

        Po drugie, znam ten program bardzo dobrze i nie muszę się mamosz o to pytać.
        Wolę jednak, aby moi uczniowie dostali się na studia i stamtąd wyjechali na
        Socratesa niż do USA.

        Ps. Nie czytam wybiórczo, ale ciągle nie widzę odpowiedzi na moje pytanie o
        różnicę. Ale jak wspomniałam wyżej już mnie ona nie interesuje. I po raz
        ostatni proszę, abyś przestał pisać nie tylko do mnie ale i do innych, że nie
        piszą na temat, bo ty jesteś w tym mistrzem.

        Goodnight!
        • mamosz Re: do koleżanki nauczycielki 16.11.06, 03:02
          unsatisfied bambolina ma racje to nie jest zabawa dla przecietnie czy ponizej
          przecietnie zarabiajacych rodzin.Przeslalam ci informacje i linki na maila.Przy
          odrobinie inteligencji wystarczy uzyc Google,zreszta ten program jest
          prowadzony przez tysiace szkol jez.bo jest KOMERCYJNY i kazdy nauczyciel
          ang.zna go doskonale.Zadne halo nawiasem mowiac.Bambolina ma racje po raz
          drugi -moi uczniowie to uczniowie szkoly prywatnej i taki wyjazd,ktory byl dla
          ich rodzicow osiagalny bez wysilku tylko w kilku przypadkach mial sens
          jakikolwiek -poza jezykowym bo to jest niewatpliwe-w pozostalych byl unikiem
          przed matura i egzaminem na studia .Radze ci jeszcze raz- jesli chcesz zeby z
          toba powaznie dyskutowano a nie traktowano cie jak top spama tego forum to po
          pierwsze KONKRETNIE po drugie KOMPETENTNIE a po trzecie nie OBRAZAJ
          wszystkich ,ktorzy maja odmienne od ciebie zdanie.Ty jestes zupelnie jak Wielki
          Roman tylko w druga strone.
          • daktylek Re: do koleżanki nauczycielki 16.11.06, 07:59
            Na dodatek może narażać dziecko na stres nostryfikacji świadectwa i
            niepewność, czy w Polsce dostanie się na studia, bowiem nie każde amerykańskie
            świadectwo zostanie w Polsce uznane.
        • mamosz Re: do koleżanki nauczycielki 16.11.06, 03:03
          c.d. jak Wielki Roman, czyli zero wiedzy duzo zapalu.Tyz moze byc .
          • unsatisfied6 buhahahaha 16.11.06, 10:24
            mamosz napisała:

            > c.d. jak Wielki Roman, czyli zero wiedzy duzo zapalu.Tyz moze byc .

            ja wiedzę jakąś posiadam - zdobyłem większość z niej na UCSD . nauczyłem
            się tam umiejętności , które okazały się skuteczne - w "polskiej" szkole
            również . jak wspomniałem , uczyłem języka angielskiego i w porównaniu do reszty
            klas z nieporównywalną skutecznością . to zapewne dla ciebie nie powinno
            być żadnym zaskoczeniem - z własnych obserwacji powinnaś wywnioskować ,
            że niewiele faktycznie trzeba , by zdecydowanie lepiej uczyć angielskiego
            w szkole niż naucza się w przeciętnej klasie "polskiej" szkoły i nie
            powinno być niespodzianką , że matematyk z dużym zapełem , jak sama
            zauważyłaś ,po szkole amerykańskiej jest w stanie bez trudu osiągnąć
            bardzo dobre wyniki w nauczaniu angielskiego . z własnych doświadczeń wiem ,
            że niezapowiedziane sprawdziany , jak i nieprecyzyjnie określony materiał
            do przygotowania , są bardzo nieskuteczną formą nauczania . ucznia
            traktowałem jak partnera - młodszego i bez doświadcznia jakie ja mam , ale
            myślącego i być może o zdecydowanie wyższym potencjale niż mój .
            ty dałaś mi taką ocenę jak "polska" szkoła - zniechęcono mnie do pracy
            w szkole ( bo nie mogę powiedzieć , że mnie z niej wyrzucono , choć
            kroki dyrekcji wyraźnie zmierzały ku dyskredytacji mojej osoby i nie
            czekałem na "efekty" które dałyby mu zapewne "solidny" argument
            dla przedstawienia rodzicom , którzy stanowili elitę biznesu w mieście
            i nie daliby sobie odebrać bez większych konsekwencji dobrego belfra w szkole
            publicznej dla swoich dzieciaków ) . dykredytowanie mojej wiedzy i umiejętności
            jest ewidentne chociażby w treści przepisów "polskiej" szkoły nie akceptującej
            kwalifikacji najlepszych uniwersytetów świata . otóż wg tych przepisów , nie
            mam żadnych kwalifikacji do nauczania , choć ewidentnie przeczy temu moje
            krótkie nauczanie w szkole , ponadto fakt , że w innych szkołach Europy moje
            kwalifikacje oceniane są wysoko - wyżej zapewne niż kwalifikacje większości
            nauczycieli w Polsce , a szkoły te , jak wynika z treści raportu , ale której
            sam on jak i bambolina nie potrafią albo nie chcą obiektywnie odczytać , który
            cytował daktylek , mają zdecydowanie wyższy poziom nauczania od "polskich"
            szkół . ty swoją oceną o moich kwalifikacjach , ze jakoby mam zero
            wiedzy , dajesz ewidentny dowód na dyskredytacje wysokich kwalifiacji w szkole
            i staje się oczywistym skąd bierze się absurdalny przepis regulujący
            zatrudnianie w tej rzekomo polskiej szkole , że absolwent Harvard na przykład ,
            po matematyce , nie ma żadnych kwalifikacji do nauczania w "polskiej" szkole .
            nie może nawet uczyć matematyki w języku angielskim . UCSD jest 13 uniwersytetem
            na liście najlepszych uniwersytetów świata - nie dziwi mnie że szkoły w Europie
            nie mają żadnych obiekcji w zatrudnianiu absolwentów tego uniwerku . w Polsce
            natomiast w urzędach oświaty jak i na tym forum traktuje się w sposób
            kompletnie pozbawiony zwyczajnej ludzkiej przyzwoitości - nie wspominając
            o jakimś kredycie zaufania , lub szacunku .


            przypuszczam , że roman giertych posiada obszerną wiedzę również , tyle
            że bardzo ograniczoną wiedzą na temat oświaty - ma taką jaką wyniósł ze szkolnej
            ławki . osadzenie jego na stanowisku ministra oświaty a mnie wyrzucenie
            na margines niewykwalifikowanej siły roboczej w Polsce to typowa polityka
            zatrudniania w naszych realiach , co skutkuje takimi miernymi efektami
            i "polskiej" szkoły i polskiej gospodarki .

            zanim podjąłem pracę w szkole zatruniłem się w ABB - nie jako analityk , choć
            takie stanowisko była , ale .... dali mi pracę programisty i pisali w gazetach
            o zatrudnianiu najwyższej klasy specjalistów . moja wiedza matematyczna
            po latach pobytu w tym kraju jest kompletnie wyjałowiona - mogę ewentualnie
            uczyć w szkole , natomiast po powrocie ze stanów miałem solidną wiedzę i
            przyjemnie mi się dyskutowało na temat statystyki z kolegą który zachęcał mnie
            do publikacji , jego zdaniem bardzo ciekawego i niezwykle prostego podejścia do
            nauczania tego przedmiotu dla studentów "polskich" uczelni - jeżeli
            cię to interesuje mogę podać link do kolegi - jest ekpertem statystyki .
            stwierdziwszy , że w ABB niczego kontruktywnego zrobić nie mogę i że samo
            zatrudnienie jest jakąś fikcją zaangażownia moich kwalifikacji podjąłem
            decyzję podjęcia pracy w szkole .

            po latach własnych doświadczeń jest dla mnie ewidentnym to co stosuje
            się w polityce zatrudnienia , czemu służy i w jaki sposób jest
            kształtowana "dyskusja" społeczna generująca zaniżanie standardów
            naszego potencjału .

            to , że na tym forum z tobą dyskutuję , to tylko wynika z czasu jaki posiadam
            i moich chłonnych nadziei , że coś jeszcze mogę zrobić by polepszyć standardy
            środowiska w którym być może przyjdzie spędzić dorosłe życie moim dzieciom i
            wnukom . nie znajduję w twoich postach żadnego konstruktywnego podejścia
            do spraw edukacji a wiele ocen i uwag , które tylko przyczynić się mogę
            do utrwalenie tandetnych metod nauczania w "polskiej" szkole . pozo granicami
            naszego kraju , gdyby np nauczał w USA , najprawdopodobniej twoje brednie
            pozostawiłbym bez komentarza - nikt normalnie myślący w normalnym kraju
            nie wda się w argumentowanie i dowodzenie oczywistości , bo szkoda na
            to czasu .
            • mamosz Re: buhahahaha 16.11.06, 15:23
              Nie dyskredytuje twojej wiedzy fachowej jaka niewatpliwie posiadasz - natomiast
              nie podoba mi sie twoj sposob rozmowy z nami -zakladasz a priori(rowniez nie
              majac pojecia z kim rozmawiasz),ze ja w szczegolnosci ,a inni wybiorczo tez
              jestesmy zkutymi lbami niszczacymi dzieci ,oswiate i wszystkich myslacych
              swiezo i tworczo na ten temat.Nie jest tak.Gdybys zamiast pienic sie i obrazac
              wszystkich po kolei ,a mnie w szczegolnie,poczytal uwaznie te posty znalazlbys
              po pierwsze pewna zbieznosc z twoimi pogladami tylko moze bez tego
              zacietrzewienia po drugie sporo rozsadnych argumentow ,ktore byc moze rowniez
              tobie dalby do myslenia.Mam rowniez watpliwosci co do twojej wiedzy w zakresie
              oswiaty i wtym z Romanem jestescie do siebie podobni.Gdybys poracowal w szkole
              dluzej (co nie jest szczytem kariery oczywiscie) i pojezdzil troche na rozne
              doksztalty po to chociazby zeby poznac innych nauczycieli z innych srodowisk
              przekonalbys sie jak wielu tworczych i oddanych UCZNIOM ludzi pracuje w
              szkolach i to niekoniecznie prestizowych i wielkomiejskich .Ja zawsze bylam pod
              wrazeniem.A zakladanie ze polski nauczyciel jest faszysta ktorego jedynym celem
              jest zgnojenie ucznia -oburza mnie do granic ,bo w tej kwestii wiem od ciebie
              wiecej.Jasne ze jest w tym zawodzie mnowstwo nieudacznikow,frustratow i po
              prostu glupich ludzi ,ale tak samo jest w innych grupach zawodowych.Jak napisal
              daktylek (radze ci przeczytac jego post)zardzewialy i trudny dp poruszenia jest
              system ale pamietaj ze kazda klasa ma drzwi i za tymi drzwiami nauczyciel stoi
              przed klasa i od niego tak naprawde zalezy jakimi metodami i na ile skutecznie
              przekaze im to,co ma do przekazania.
              Poruszasz iec jednym tchem,wrzucajac do jednego wora rozne zagadnienia.Owiata
              jako system,nauczyciel,uczenie w ogole i uczenie w szkole ktora znasz
              itd,itd.Po raz ostatni prosze cie zebys przestal mi wymyslac od idiotek bo to
              nieeleganckie.
              • unsatisfied6 ewidentna niereprezentatywność 16.11.06, 22:03
                mamosz napisała:

                > Nie dyskredytuje twojej wiedzy fachowej jaka niewatpliwie posiadasz -
                natomiast
                >
                > nie podoba mi sie twoj sposob rozmowy z nami

                mi się nie podoba ton , z jakim ty rozmawiasz ze mną na forum .

                w swoim poprzednim poście napisałaś , że ma zero wiedzy .

                ja ci po prostu nie wierzę - doskonale wiesz , czemu służy
                ćwiczenie z fiszkami i mogłabyś poinformować "koleżankę
                po fachu" - wolisz milczeć . doskonale sobie zdajesz sprawę
                z tego , że nie ma niezapowiedzianych sprawdzianów w szkołach
                amerykańkich , wolisz nie potwierdzać . doświadczasz lepsze
                warunki w szkole amerykańskiej dla kształcenia dziaciaków , wolisz z uporem
                twierdzić , że wyrywkowe niezapowiedziane sprawdziany są w skuteczną
                formą nauki .

                twój dalszy wywód , jakobym nie zdawał sobie sprawy z tego , że są dobrzy
                nauczyciele w "polskich" szkołach to następna nadintepretacja moich postów -
                nie piszę o nauczycielach w realu ale komentuję ewentualne posty forumowiczów
                tego forum - nie są reprezentatwyną grupą nauczycieli . na przykład w przypadku
                tego wątku wszyscy znają angielski , wszyscy doświadczyli warunki edukacji
                poza granicami naszego kraju i każdy z nich wciska ciemnotę .
                • unsatisfied6 z wyjąkiem randybvaina 16.11.06, 22:32
                  > . na przykład w
                  przypadku
                  >
                  > tego wątku wszyscy znają angielski , wszyscy doświadczyli warunki edukacji
                  > poza granicami naszego kraju i każdy z nich wciska ciemnotę .
                  >

                  zgalopowałem się - każdy z nich wciska ciemnotę z wyjąkiem randybvaina
                • unsatisfied6 zagalopowałem się 16.11.06, 22:34
                  unsatisfied6 napisał:

                  > twój dalszy wywód , jakobym nie zdawał sobie sprawy z tego , że są dobrzy
                  > nauczyciele w "polskich" szkołach to następna nadintepretacja moich postów -
                  > nie piszę o nauczycielach w realu ale komentuję ewentualne posty forumowiczów
                  > tego forum - nie są reprezentatwyną grupą nauczycieli . na przykład w
                  przypadku
                  >
                  > tego wątku wszyscy znają angielski , wszyscy doświadczyli warunki edukacji
                  > poza granicami naszego kraju i każdy z nich wciska ciemnotę .
                  >
                  zgalopowałem się - każdy z nich wciska ciemnotę z wyjąkiem randybvaina
                  • lineborder no i to mocno 16.11.06, 23:23
                    Jesteś człowiekiem niedocenianym, nierozumianym, to wywołuje frustrację. A tu te durne skomuszone nauczyciele ośmielają się takiego światłego człowieka dyskredytować. O żesz wy ciemnoto jedna - do szeregu! Randybvain to swój człowiek - bo nie podskakiwał mi za bardzo, ale reszta to kłamliwe .....i tu wstaw sobie co chcesz.
                    Tak odbieram twoje wypowiedzi. Na taki poziomie prowadzisz rozmowę. Czy twoi interlokutorzy, z którymi ponoć się dogadujesz istnieją w realu? Czy przypadkiem nie rozmawiasz z samym sobą?
                    Nie jesteś w stanie obrazić żadnego nauczyciela na tym forum - bo każdy z nas nauczycieli wie, że głupiemu się ustępuje.
                    • unsatisfied6 każdy z nas nauczycieli wie 17.11.06, 00:05
                      lineborder napisał:

                      > Nie jesteś w stanie obrazić żadnego nauczyciela na tym forum - bo każdy z nas
                      n
                      > auczycieli wie, że głupiemu się ustępuje.

                      na tym forum , jak już mówiłem , nie występuje reprezentatywny profil
                      nauczyciela - w tym wątku na przykład każdy ma doświadczenia edukacji
                      poza granicami Polski , każdy zna angielski i każdy wciska ciemnotę .

                      ponadto każdy z niech nie przepuści okazji , by coś negatywnego powiedzieć na
                      temat mojej osoby gdy braknie argumentów w rozmowie .

                      wiem , że nie jestem w stanie obrazić "żadnego nauczyciela na tym forum",
                      co zresztą nie jest moim zamiarem :) - a nie mam ponadto żadnych powodów
                      by nauczycieli w realu obrażać . są ofiarami tego systemu jak rodzice i
                      uczniowie szkół , którymi manipuluje grupa rzekomo "nieobrażalskich ustępująca
                      głupim" .

                      podoba mi się twój styl nadający rangę znaczeniu tego co piszesz jakbyś
                      w imieniu wszystkich nauczycieli pisał "każdy z nas nauczycieli wie..." .

                      pozwól że idąc twoim przykładem zastosuję tę metodę :))-każdy z nas myślących
                      wie , że "każdy z was nauczycieli na tym forum" wciska ciemnotę z wyjątkiem
                      nielicznej grupy przypadkowych forumowiczów .
                      • daktylek Re: każdy z nas nauczycieli wie 17.11.06, 00:25
                        Zgodnie z Twoją logiką, sam nie jesteś reprezentatywny, nawet dla krytyków
                        polskiej oświaty :)

                        P.S. Czy nauczyciele amerykańscy pracujacy w szkołach w tzw. trudnych
                        dzielnicach też są ofiarami amerykańskiego systemu edukacji?
                        • unsatisfied6 zgadza się 17.11.06, 00:32
                          daktylek napisał:

                          > Zgodnie z Twoją logiką, sam nie jesteś reprezentatywny, nawet dla krytyków
                          > polskiej oświaty :)
                          >
                          reprezentatwyny nie jestem , zgadza się . ale jako nieliczy z
                          krytyków "polskiej oświaty" mam podstawy wynikające
                          z własnych doświadczeń , by twierdzić że wskazana przeze mnie grupa
                          podszywająca się pod reprezentatywną populację nauczycieli wciska kit .
                          • bambolina1 Re: zgadza się 17.11.06, 21:59
                            hmmm mnie tylko ciekawi jedna rzecz: jaki kit to my durni zaściankowi
                            nauczyciele wciskamy????

                            Twoim problemem jest nieumiejętność czytania ze zrozumieniem (szkoda, że ciebie
                            nie nauczyli tego w usa).

                            Jeżeli dobrze zrozumiałam z twoich poprzednich postów to uczyłeś w polskiej
                            szkole do której uczęszczały dzieci biznesmenów. Także nie masz prawa
                            wypowiadać się na temat 'normalnej' szkoły, w której uczę np. ja. Tam takie coś
                            o czym mówisz wogóle nie istnieje. Mam tutaj na myśli twoje super metody, że
                            każdy uczeń wychodziłby z twojej lekcji przygotowany na 5 i wszyscy w klasie
                            pisaliby testy na 5, znaliby matematykę od podstaw z jej wszystkimi
                            zawiłościami. Przypominam, że uczę w technikum także matemtyka to priorytet.
                            Niestety pomyliły ci się 'typy' dzieci. A te dzieciaki, które uczą się w mojej
                            szkole nie mają rodziców biznesmenów, nie mówiąc o ambicjach i poczuciu, że
                            edukacja jest ważna. Także nie ma nawet co porównywać twoich a moich
                            doświadczeń.

                            Po drugie: dziwnym mi się wydaje, że taki wspaniały pedagog jak ty z takim
                            wykształceniem i takimi wynikami w pracy został zwolniony i to z 'elitarnej'
                            szkoły(bo zakładam, że to była taka szkoła). Nie wierzę, że gdyby dzieciaki cię
                            tak lubiły pozwoliłyby ci odejść(jak sam pisałeś przychodziły nawet pod koniec
                            roku szkolnego na twoje lekcje podczas, gdy inni nauczyciele mieli lekcje ' z
                            głowy'). Sam pisałeś, że to rodzice decydują. Nawet dyrekcja nie pozbyłaby się
                            tak wspaniałego pedagoga z takimi super wynikami. Każda szkoła chce by praca
                            nauczyciela przynosiła wyniki (np. w postaci super % na maturze), a to podobno
                            takie miałeś. Także być może nie byłeś taki super.

                            Po trzecie: nie rozumiem jak możesz mówić, że my wciskamy kit siedząc sobie w
                            domu i nie mając do czynienia z obecną szkołą/młodzieżą?? To już zakrawa na
                            bezczelność! Ja bym bardzo chciała, żebyś przyszedł na choć jedną lekcję do
                            mojej szkoły. Stawiam swoją roczną pensję, że śpiewałbyś innym głosem.

                            Uczyłeś w usa angielskiego i nie wiesz o takim programie o jakim pisała
                            mamosz????? To akurat jest bardzo dziwne, bo to jest bardzo znany program i w
                            szkole, w której ja byłam, każdy z nauczycieli o nim wiedział. Podobnie jak
                            każdy anglista go zna, tak samo ty powinieneś go znać. Takich programów jest
                            kilka.

                            Tak masz rację manipulujemy uczniami jak tylko się da. Może to ty wciskałeś im
                            swoje 'brednie' i temu cię wywalili. Nie wiem, po co piszesz takie bzdury o
                            naszej manipulacji nie mając ku temu podstaw. Ciekwi mnie czym taki nauczyciel
                            angielskiego jak ja może mamić uczniów: tym, że uczę ich angielskiego? tym,że
                            mówię, że muszą znać język? a może tym, że mówię im,że każdy uczeń ma zdolności
                            językowe i może nauczyć się języka??

                            Wiesz ostatnio pytałam uczniów czy chcieliby studiować/ wyjechać do usa. Jakoś
                            nie było chętnych: na wakacje tak,ale nic więcej. Wolą Europę i mają rację.

                            I na koniec: wybacz, ale nie muszę wierzyć we wszystko co czytam i co pisze
                            każdy profesor. Na studiach nauczyli mnie krytycznego myślenia i weryfikacji
                            faktów. Ja skończyłam lepsze studia niż ty, bo fińskie. A moim zdaniem wszystko
                            co fińskie jest najlepsze. I ostatnio profesor w tv wypowiadał się, że to jest
                            najlepszy system edukacyjny, który rozwinął się najszybciej na świecie i w
                            najkrótszym czasie odniósł wielki sukces i jest efektywny. Także będę wierzyć
                            temu profesorowi!

                            Ps. Jeżeli ty rozmawiałeś ze swoimi uczniami tak jak tu z nami to nie dziwię
                            się, że cię zwolnili.
                            • unsatisfied6 ekpsert od lania wody 17.11.06, 23:13
                              bambolina1 napisała:

                              > Po trzecie: nie rozumiem jak możesz mówić, że my wciskamy kit siedząc sobie w
                              > domu i nie mając do czynienia z obecną szkołą/młodzieżą?? To już zakrawa na
                              > bezczelność! Ja bym bardzo chciała, żebyś przyszedł na choć jedną lekcję do
                              > mojej szkoły. Stawiam swoją roczną pensję, że śpiewałbyś innym głosem.
                              >
                              > Uczyłeś w usa angielskiego i nie wiesz o takim programie o jakim pisała
                              > mamosz????? To akurat jest bardzo dziwne, bo to jest bardzo znany program i w
                              > szkole, w której ja byłam, każdy z nauczycieli o nim wiedział. Podobnie jak
                              > każdy anglista go zna, tak samo ty powinieneś go znać. Takich programów jest
                              > kilka.
                              >
                              > Tak masz rację manipulujemy uczniami jak tylko się da. Może to ty wciskałeś
                              im
                              > swoje 'brednie' i temu cię wywalili. Nie wiem, po co piszesz takie bzdury o
                              > naszej manipulacji nie mając ku temu podstaw. Ciekwi mnie czym taki
                              nauczyciel
                              > angielskiego jak ja może mamić uczniów: tym, że uczę ich angielskiego? tym,że
                              > mówię, że muszą znać język? a może tym, że mówię im,że każdy uczeń ma
                              zdolności
                              >
                              > językowe i może nauczyć się języka??
                              >
                              > Wiesz ostatnio pytałam uczniów czy chcieliby studiować/ wyjechać do usa.
                              Jakoś
                              > nie było chętnych: na wakacje tak,ale nic więcej. Wolą Europę i mają rację.
                              >

                              długo rozwodzisz się nad tym , że nie znam się na niczym a ty na wszystkim i
                              i jako dowód przytaczasz swoje obserwacje na niedoinformowanych przez ciebie
                              uczniach ( ja nie znałem programu "rok w USA" będąc w Ameryce , bo było
                              15 lat temu - znałem obcokrajowców studiujących na uczelni i słyszałem coś
                              uczniach high school z innych krajów , ale nie przypuszczałem że Polaków ten
                              program też mógł obejmować ) . skoro twoi uczniowie wolą Europę , to masz
                              bogatych uczniów , bo z tego co ja się dowiedziałem , te roczne kursy w USA
                              kosztują około 4 000 dolarów a w Europie do około 20 000 dolarów .

                              ponadto jezeli chodzi o skuteczność naucznia angielskiego , uważa się
                              że najwyższa jest w Australii ( już nie pamiętam na jakiej uczelni ) a
                              w USA jest wyzsza niż w Europie ciągle bazującej na "starych sprawdzonych
                              metodach uczenia gramatyki" . rozmawiając z wieloma obsokrajowcami zauważyłem
                              że głównie paseżerowie samolotów musieli korzystać z edukacji w USA - słychać
                              i po ich akcencie i po swobodzie z jaką używają język , co zresztą potwierdzają
                              w konwersacji )

                              roczny kurs języka angielskiego o wysokiej skuteczności w USA to kilkukrotnie
                              niższa cena niż podobny kurs w Anglii - sama byłaś w USA , dlaczego nie
                              informujesz swoich uczniów ( czetlników tego forum ) uczciwie a odstraszasz
                              od taniszych i skuteczniejszych form nauczania w USA ?

                              masz jeszcze pytanie odnośnie fiszek , czy moja odpowiedź ( skierowana
                              faktycznie do mamosz ) była dla ciebie wystarczająca .

                              zresztą , jeżeli ktokolwiek oprócz was czyta posty tego wątku to może
                              dojść tylko do jednego wniosku - na pewno brak wam logiki w waszych
                              argumentach , jeden post drugiemu przeczy , wybitnie staracie przeforsować
                              tezę której nie potraficie sami rozsądnie i bez jaskrawych sprzeczności
                              potwiedzić . powody mogą być dwa - albo tej tezy nie da się udowodnić , bo
                              jest fałszywa , albo jesteście kupą partaczy .
                              • bambolina1 Re: ekpsert od lania wody 18.11.06, 20:21
                                zresztą , jeżeli ktokolwiek oprócz was czyta posty tego wątku to może
                                > dojść tylko do jednego wniosku - na pewno brak wam logiki w waszych
                                > argumentach , jeden post drugiemu przeczy , wybitnie staracie przeforsować
                                > tezę której nie potraficie sami rozsądnie i bez jaskrawych sprzeczności
                                > potwiedzić . powody mogą być dwa - albo tej tezy nie da się udowodnić , bo
                                > jest fałszywa , albo jesteście kupą partaczy .


                                Po pierwsze: proszę mi wskazać DOKŁADNIE palcem, gdzie sama sobie przeczę i nie
                                potrafię rozsądnie potwierdzić tego co piszę. To ty nie umiesz jasno i
                                precyzyjnie odpowiadać na pytania postawione w sposób jasny. Masz rację
                                jesteśmy partaczami, bo nie zgadzamy się z tobą!!

                                Nie umiesz czytać, a ja nie będę wkółko powtarzać, bo już szybciej moj uczeń
                                zrozumie co się do niego mówi niż ty. Nie rozumiesz pytania, które postawiłam
                                uczniom. Naucz się czytać ze zrozumieniem. Podczas lekcji tematycznej o usa
                                zapytałam czy chcieliby tam wyjechać=pomieszkać/popracować/postudiować/byle co.
                                A nie że wysyłam ich tam na studia, bo są super extra. Nie mogę powiedzieć
                                uczniom ile to kosztuje, bo to było 6 lat temu więc ceny się zmieniły. Mówię
                                uczniom, że takie coś istnieje, ale oni od razu machają ręką i mówią otwarcie,
                                że to nie dla nich, bo nie mają kasy.

                                Jak na chwilę obecną tylko jeden uczeń był w usa, a w Anglii było ponad 10
                                (niektórzy jeżdzą tam regularnie).

                                Taki z ciebie nauczyciel angielskiego jak ze mnie matematyk. Logiczne jest, że
                                większość ludzi mówi AmE niż BrE. A wytłumaczenie jest jasne: w Polsce
                                większość ogląda filmy amerykańskie i tylko z takim akcentem ma styczność, więc
                                chcąc nie chcąc taki akcent się łapie. Mam ucznia, który mówi pięknie AmE, a
                                nauczył się na filmach i bajkach, nigdy nigdzie nie był. Tak samo jest z resztą
                                częścią świata. W Finlandii spotkanie osoby, która mówi BrE to marzenie, bo
                                filmy tam idą w oryginale, a napisy są fińskie. Także człowiek osłuchuje się z
                                AmE.

                                Poza tym, jak byś czytał dokładnie moje posty to pisałam, że aby dostać się na
                                filologię angielską w Finlandii angielski należy znać na poziomie Proficiency,
                                czyli nativa. Także jeśli chodzi o metody nauki angielskiego to są oni o wiele
                                lepsi niż Australia czy usa gdzie ciągle ma się kontakt z angielskim. Spróbuj
                                nauczyć grupę ludzi angielskiego w taki sposób aby w wieku 16 lat mówili jak
                                nativi, bez możliwości codziennego kontaktu z angielskim tak jak to mają
                                emigranci w usa. Poza tym na uczelni, gdzie studiowałam był tylko jeden
                                wykładowca z usa, reszta to byli Anglicy i powiem ci, że byli mistrzami w
                                porównaniu z tym co miałam w usa. To jest moje zdanie mając doświadczenie i tu
                                i tu.

                                I na koniec: nie wiem jak możesz wypowiadać się na temat szkoły nie będąc jej
                                elementem. To, że twoja córka uczęszcza do szkoły nie oznacza, że możesz
                                wypowiadać się na jej temat krytykując np. mnie czy mamosza, czyli osob, które
                                mają z tym do czynienia od środka codziennie.

                                Poza tym powtarzam ci, że elitarna szkoła to nie jest to samo co
                                szkoła 'normalna'. Jeżeli w takiej nie uczyłeś jak możesz (znowu!) wypowiadać
                                się na temat KAŻEJ szkoły???

                                Nie nie uzyskałam odpowiedzi do pytania o fiszkach. Ale jak już wspomniałam nie
                                interesuje mnie twoje zdanie.

                                Na tym poście kończy się moja dyskusja z tobą. Off topic!
                            • daktylek Re: zgadza się 17.11.06, 23:47
                              bambolina1 napisała:
                              I na koniec: wybacz, ale nie muszę wierzyć we wszystko co czytam i co pisze
                              > każdy profesor. Na studiach nauczyli mnie krytycznego myślenia i weryfikacji
                              > faktów. Ja skończyłam lepsze studia niż ty, bo fińskie. A moim zdaniem
                              wszystko co fińskie jest najlepsze. I ostatnio profesor w tv wypowiadał się, że
                              to jest najlepszy system edukacyjny, który rozwinął się najszybciej na świecie
                              i w najkrótszym czasie odniósł wielki sukces i jest efektywny. Także będę
                              wierzyć temu profesorowi!

                              Nie musisz wierzyć tylko temu profesorowi, ale i obiektywnym badaniom
                              przeprowadzonym w ramach programu PISA OECD. Finowi byli najlepsi.
                              • unsatisfied6 i tak dalej i tak dalej 18.11.06, 08:50
                                daktylek napisał:

                                > bambolina1 napisała:
                                > I na koniec: wybacz, ale nie muszę wierzyć we wszystko co czytam i co pisze
                                > > każdy profesor. Na studiach nauczyli mnie krytycznego myślenia i weryfika
                                > cji
                                > > faktów. Ja skończyłam lepsze studia niż ty, bo fińskie. A moim zdaniem
                                > wszystko co fińskie jest najlepsze. I ostatnio profesor w tv wypowiadał się,
                                że
                                >
                                > to jest najlepszy system edukacyjny, który rozwinął się najszybciej na
                                świecie
                                >
                                > i w najkrótszym czasie odniósł wielki sukces i jest efektywny. Także będę
                                > wierzyć temu profesorowi!
                                >
                                > Nie musisz wierzyć tylko temu profesorowi, ale i obiektywnym badaniom
                                > przeprowadzonym w ramach programu PISA OECD. Finowi byli najlepsi.

                                ty jesteś naprawdę cep - dokumnet , na podstawie którego formułujesz swoje
                                wnioski dotyczy edukacji w szkołach średnich , a bambolina mówi o
                                walorach wyższych uczelni w Finlandii .

                                ściemniasz do granic możliwości - nie odpowiadasz na zasadnicze pytania .
                                zbaczasz z tematu kiedy tylko jest to dla ciebie wygodnym .
                                podałeś ten link do raportu o szkołach średnich jako rzekomo
                                stwierdzający wyższą jakość edukacji w Polsce - gdy natomiast wskazałem
                                brak jego sprzeczności z innym raportem świadczącym o jednej z najniżyszych
                                w Europie skuteczności uczenia w "polskich" szkołach i niższej od
                                skuteczności nauczania w USA ignorujesz .

                                edukacja w Polsce jest mierna - nie ja jestem czynnikiem destruktywnym
                                prowadzącym do coraz to gorszych wyników tej edukacji ale
                                ci , którzy wrogo nastawiają się do argumentów , które stawiają prawdziwą
                                diagnozę , która mogłaby posłużyć polepszeniu tej edukacji .
                                • daktylek Re: i tak dalej i tak dalej 18.11.06, 12:25
                                  Twoja komptencja mnie poraża - badania 15-latków to w przypadku polskiej
                                  szkoły - badania gimnazjalistów, a nie uczniów szkół średnich.

                                  Testy OECD PISA nie sprawdzają, czy uczniowie umieją to, czego uczono ich w
                                  szkole, sprawdzają za to, czy umieją to, co potrzebne będzie jednostce do życia
                                  i do współdziałania z innymi ludźmi.
                                  Różnica między testami PISY a każdymi innymi polega na tym, że wyniki PISY są
                                  mierzalne i porównywalne - uczniowie z kilkudziesięciu krajów rozwiązują te
                                  same testy. Moje odwołanie się do stanowiska Departamentu Edukacji USA miało ci
                                  tylko uzmysłowić, że władze USA odpowiedzialne za edukacje, mają o jej poziomie
                                  inne zdanie niz ty.
                                  A wyniki osiągane przez uczniów polskich poprawiły się w przeciągu trzech lat
                                  (bo w takich cyklach odbywa się badanie PISA), co świadczy, że jednak polska
                                  szkoła nie jest taka głupia, jak o niej piszesz.
                                  Natomiast wśród 30(trzydziestu) najbardziej rozwiniętych ekonomicznie krajów
                                  świata (bo tylko takie takie należą do OECD), fiński system edukacji jest
                                  oceniany najwyżej.

                                  P.S. To ty zbaczasz z tematu, nie odpowiadając na większości wątków na
                                  niewygodne ci pytania.

                                  • unsatisfied6 interpretować można na kilka sposobów 18.11.06, 15:05
                                    daktylek napisał:

                                    > Twoja komptencja mnie poraża - badania 15-latków to w przypadku polskiej
                                    > szkoły - badania gimnazjalistów, a nie uczniów szkół średnich.
                                    >
                                    > Testy OECD PISA nie sprawdzają, czy uczniowie umieją to, czego uczono ich w
                                    > szkole, sprawdzają za to, czy umieją to, co potrzebne będzie jednostce do
                                    życia
                                    >
                                    > i do współdziałania z innymi ludźmi.
                                    > Różnica między testami PISY a każdymi innymi polega na tym, że wyniki PISY są
                                    > mierzalne i porównywalne - uczniowie z kilkudziesięciu krajów rozwiązują te
                                    > same testy. Moje odwołanie się do stanowiska Departamentu Edukacji USA miało
                                    ci
                                    >
                                    > tylko uzmysłowić, że władze USA odpowiedzialne za edukacje, mają o jej
                                    poziomie
                                    >
                                    > inne zdanie niz ty.
                                    > A wyniki osiągane przez uczniów polskich poprawiły się w przeciągu trzech lat
                                    > (bo w takich cyklach odbywa się badanie PISA), co świadczy, że jednak polska
                                    > szkoła nie jest taka głupia, jak o niej piszesz.
                                    > Natomiast wśród 30(trzydziestu) najbardziej rozwiniętych ekonomicznie krajów
                                    > świata (bo tylko takie takie należą do OECD), fiński system edukacji jest
                                    > oceniany najwyżej.
                                    >
                                    > P.S. To ty zbaczasz z tematu, nie odpowiadając na większości wątków na
                                    > niewygodne ci pytania.
                                    >

                                    prawdę mówiąc nie znałem ani raportu , do których odnosiłem się ostatnio
                                    odnośnie szkoły w Polsce , ani nie miałem zielonego pojęcia o raportach
                                    o których ty mówisz . z obserwacji wnioskuję , że edukacja w Polsce pograsza
                                    się z roku na rok i generalnie rzecz biorąc jest znacznie gorsza od edukacji w
                                    Europie i w USA .

                                    ty natomiast z dostępnych ci źródeł interpretujesz je w taki sposób który
                                    sprzeczny jest chociażby z uwagami cytowanych przeze mnie ekspertów .

                                    warto też dodać , że istnieje coś takiego jak ranking uniwersytetów i na
                                    wykształceniu średnim szkoła się nie kończy a do takiego przygotowuje .
                                    pierwsze pozycje w tym rankingu zajmują uczelnie amerykańskie i głównie to
                                    amerykanie ze szkół średnich w USA tworzą środowisko uczelniane dając dowód
                                    dobrego kształcenia potencjału ludzkiego dla gospodarki tego kraju .

                                    to nie USA naśladuje inne kraje w pogoni za wyższymi standardami , ale Europa
                                    sięga po wzorce amerykańskie z różnymi jednakże skutkami . wyniki szkół
                                    średnich w USA nigdy nie będą optymalne jeżeli rozpatrywać będziesz wszystich
                                    uczniów w USA - dzieci emigrantów nie mówiących po angielsku i Afro-Amerykanów
                                    często miewających kłopoty już przy pojmowaniu abstrakcji liczb ujemnych .
                                    różnorodność warunków i bodźców do nauki w rodzinie amerykańskiej jest
                                    nieporównywalna do tego co mamy w Polsce - wiele rodzin w USA wogóle nie zachęca
                                    nawet słowem dzieci do nauki . w znakomitej więszkości rodzin w USA wiedza i
                                    nauka nie są priorytetem w tak dużym stopniu jak w polskich rodzinach .
                          • daktylek Re: zgadza się 17.11.06, 23:48
                            Na pytanie jednak nie odpowiedziałeś.
            • lineborder i wszystko jasne 16.11.06, 16:14
              • unsatisfied6 dla mnie też wszystko jasne 16.11.06, 22:23
                > i wszystko jasne

                dla mnie też wszystko jest jasne . cała dyskusja była dla mnie niezwykle
                pouczająca .

                przypomnijmy sobie inny mój wątek , w którym poddawałem w wątpliość
                zasadność niezaliczania FCE - znalazło się wielu krytyków takiego
                podejścia "nierównego traktowania" ze względu na stan majątkowy .
                żaden z nich nie pojawił się jednakże w tym wątku , gdzie zostało stwierdzone ,
                że grupa innych polskich uczniów wogóle nie ma matur spędzając czas na robieniu
                programu , który może w szkole amerykańskiej znacznie wykraczać program szkoły
                średniej dając im na studiach znaczną przewagę czy to na studiach w Polsce
                czy za granicą , w stosunku do których stosuje się przymus matury pochłaniający
                im cały rok powtórek jak i obciążający dużym stresem który niewątpliwie musi
                mieć niekoniecznie pozytywny wpływ na ich cognitive skills ( umiejętności
                uczenia się ).

                każde pieniądze bym zapłacił , by moje dziecko skorzystało z takiego
                programu - problem polega na tym jednakże , co wiem z autopsji , że
                ten sam zagraniczny dokument może stanowić w Polsce dla jedego uznanie wysokich
                kwalifikacji a drugiemu ( mi na przykład ) powie się , że "wg przepisów" nie
                zdobył żadnych , nawet jak ( z przypadku , bo wbrew przepisom ) udowodni w
                praktyce , że ma wysokie .
                • ripe_apple Re: dla mnie też wszystko jasne 17.11.06, 05:49
                  unsatisfied6 napisał:

                  > > i wszystko jasne
                  >
                  > dla mnie też wszystko jest jasne . cała dyskusja była dla mnie niezwykle
                  > pouczająca .
                  >
                  > przypomnijmy sobie inny mój wątek , w którym poddawałem w wątpliość
                  > zasadność niezaliczania FCE - znalazło się wielu krytyków takiego
                  > podejścia "nierównego traktowania" ze względu na stan majątkowy .
                  > żaden z nich nie pojawił się jednakże w tym wątku , gdzie zostało
                  stwierdzone ,
                  >
                  > że grupa innych polskich uczniów wogóle nie ma matur spędzając czas na
                  robieniu
                  > programu , który może w szkole amerykańskiej znacznie wykraczać program szkoły
                  > średniej dając im na studiach znaczną przewagę czy to na studiach w Polsce
                  > czy za granicą , w stosunku do których stosuje się przymus matury
                  pochłaniający
                  >
                  > im cały rok powtórek jak i obciążający dużym stresem który niewątpliwie musi
                  > mieć niekoniecznie pozytywny wpływ na ich cognitive skills ( umiejętności
                  > uczenia się ).
                  >
                  > każde pieniądze bym zapłacił , by moje dziecko skorzystało z takiego
                  > programu - problem polega na tym jednakże , co wiem z autopsji , że
                  > ten sam zagraniczny dokument może stanowić w Polsce dla jedego uznanie
                  wysokich
                  > kwalifikacji a drugiemu ( mi na przykład ) powie się , że "wg przepisów" nie
                  > zdobył żadnych , nawet jak ( z przypadku , bo wbrew przepisom ) udowodni w
                  > praktyce , że ma wysokie .
                  > Ostani raz zawracam sobie toba glowe-po pierwsze jak juz oblewasz kogos
                  pomyjami to przed wylaniem tego gara przeczytaj co ten ktos napisal.Napisalam
                  ze nie uwazam systematycznie przeprowadzanych nawet nie zapowiedzianych,ale
                  pewnych sprawdzianow za zaden grzech jesli to ma sens ,zmusza do
                  systematycznosci i zostalo z uczniami ustalone .Nie pisalam o szkole
                  amerykanskiej w tymn kontekscie tylko o polskiej bo takie sprawdziany stale
                  stosowalam uczac ang.Napisalam ze bezsenswne wydaje mi sie stosowanie w znanej
                  mi szkole w US sprawdzanie wiadomosci uprzednio wykutych slowo w slowo czyli po
                  prostu wykutych na pamiec odpowiedzi do testu (danych uczniowi w postaci fiszek
                  (dlaczego to piszesz przez sh?)-bo to kompletnie NICZEMU nie sluzy.
                  Jakby ci sie chcialo przeczytac info ktore ci przyslalm to bys sie
                  dowiedzial ,ze program Rok w US nie kosztuje kazdych pieniedzy tylko konkretna
                  sume.Po zdaniu egz koncowego nalezy przeslac dokument do konsulatu polskiego i
                  uzyskac pieczatke czy papier ze ow dokument upowaznia do wstepu na wyzsza
                  uczelnie w US i delikwent ma problem z glowy-nie musi miec matury-sprawe
                  zalatwia sie pozniej w stosownym urzedzie -jest takich przypadkow mnostwo
                  dowiedz sie w jakiejs informacji w MENiE czy kuratorium.Natomiast wartosc tego
                  doswiadczenia poddalm w watpliwosc poniewaz dzieci trafiaj do b.roznych szkol
                  na ogol na prowincji o bardzo roznym poziomie i jest doklqdnie odwrotnie niz
                  piszesz -w Polsce musza uzupelniac braki.Niewatpliwa korzyscia jest
                  jezyk,poszerzenie horyzontow i mila atmosfera nauki -dosc ciekawe formy pracy
                  bywa.Polscy uczniowie sa cwani i potrafia sie w tych szkolach swietnie
                  odnalezc.
                  • unsatisfied6 pytanie jest proste - odpowiedzi brak 17.11.06, 12:45
                    ripe_apple napisała:

                    > Ostani raz zawracam sobie toba glowe-po pierwsze jak juz oblewasz kogos
                    > pomyjami to przed wylaniem tego gara przeczytaj co ten ktos napisal.Napisalam
                    > ze nie uwazam systematycznie przeprowadzanych nawet nie zapowiedzianych,ale
                    > pewnych sprawdzianow za zaden grzech jesli to ma sens ,zmusza do
                    > systematycznosci i zostalo z uczniami ustalone .Nie pisalam o szkole
                    > amerykanskiej w tymn kontekscie tylko o polskiej bo takie sprawdziany stale
                    > stosowalam uczac ang.Napisalam ze bezsenswne wydaje mi sie stosowanie w
                    znanej
                    > mi szkole w US sprawdzanie wiadomosci uprzednio wykutych slowo w slowo czyli
                    po
                    >
                    > prostu wykutych na pamiec odpowiedzi do testu (danych uczniowi w postaci
                    fiszek
                    > (dlaczego to piszesz przez sh?)-bo to kompletnie NICZEMU nie sluzy.
                    > Jakby ci sie chcialo przeczytac info ktore ci przyslalm to bys sie
                    > dowiedzial ,ze program Rok w US nie kosztuje kazdych pieniedzy tylko
                    konkretna
                    > sume.Po zdaniu egz koncowego nalezy przeslac dokument do konsulatu polskiego
                    i
                    > uzyskac pieczatke czy papier ze ow dokument upowaznia do wstepu na wyzsza
                    > uczelnie w US i delikwent ma problem z glowy-nie musi miec matury-sprawe
                    > zalatwia sie pozniej w stosownym urzedzie -jest takich przypadkow mnostwo
                    > dowiedz sie w jakiejs informacji w MENiE czy kuratorium.Natomiast wartosc
                    tego
                    > doswiadczenia poddalm w watpliwosc poniewaz dzieci trafiaj do b.roznych szkol
                    > na ogol na prowincji o bardzo roznym poziomie i jest doklqdnie odwrotnie niz
                    > piszesz -w Polsce musza uzupelniac braki.Niewatpliwa korzyscia jest
                    > jezyk,poszerzenie horyzontow i mila atmosfera nauki -dosc ciekawe formy pracy
                    > bywa.Polscy uczniowie sa cwani i potrafia sie w tych szkolach swietnie
                    > odnalezc.

                    odpowiem za ciebie , bo wyraźnie nie chcesz podzielić się
                    doświadczeniami wyniesionymi ze szkoły amerykańskiej - w szkole amerykańkiej
                    nie ma niezapowiedzianych sprawdzianów . uczeń dostaje pierwszego dnia szkoły
                    syllabus , na którym w szczegółach podaje się program kursu w ciągu całego roku
                    i terminy sprawdzianów . zakres materiału na sprawdzianach jest precyzyjnie
                    określony i nauczyciel jest zobowiązany do przygotowanie ucznia do sprawdzianu
                    przez np odpytanie go przed testem . nie istnieje , jak w polskiej szkole
                    sytuacja , że wszycy uczniowie dostają poniżej 3 na przykład - ocena
                    jest najczęściej relatywna w odnisieniu do uczniów klasy/ szkoły/środowiska i
                    świadczy nie tylko o przygotowaniu ucznia ale i o kwalifikacjach nauczycila do
                    przegotowania uczniów do jakiejś partii materiału . ocena końcowa , jest
                    przypuszczam w więkości szkół , średnią ważoną i uczeń precyzyjnie wie jaką
                    wagę ma każda z ocen zdobytych w semestrze ( roku ) . każda wynik (
                    niekoniecznie ocena ) może być poprawiony - uczeń dostaje wyższą jedną
                    z dwóch ocen a nie średnią arytmetyczną dwóch , bo ocenia się jego
                    umiejętności a średnia np z 1 i 6 w przypadku praktyk stosowanych w "polskiej"
                    szkole nie jest oceną jego umiejętności na 6 .

                    metoda "fiszek" , którą uznajesz za "niewłaściwą" to jedna z wielu metod
                    nauczania języka stosowanych równolegle - o ile pamiętam nazywa się to
                    "drill" i służy temu by uczeń zakodował często stosowane zwroty i kontrukcje
                    tego języka - jest to forma uczenia gramatyki , słownictwa i zwrotów poprzez
                    częste stosowanie zwrotów mające na celu stworznie fundamentu dla budowania
                    dalszych umiejętności językowych ucznia . metoda ta znana jest od wieków
                    i świetnie nadaje się do nauczania języka na poziomie początkujacym - stosuje
                    się jej użycie chociażby w metodzie zwanej u nas metodą Callana w USA znana
                    ze starego podręcznika "Side by Side" . pochodna metody "drill" stosowana jest
                    nie tylko w naczuaniu języka obcego - stosowana jest niemalże w każdym
                    przedmiocie i na każdym szeblu nauczania do uniwersyteckiego włącznie .
                    ----------------------------------------------------------------------------
                    ważne przejęzyczenie bądź nieścisłość albo mglistość w twoim poście !!!!

                    > ze ow dokument upowaznia do wstepu na wyzsza
                    > uczelnie w US i delikwent ma problem z glowy-nie musi miec matury-sprawe

                    otóż nie odnosiłem się do "zwolnienia z matury" dla aplikantów na uczelnie
                    w USA - w USA nie ma matur i pisanie , że aplikant na uczelnie USA "nie musi
                    mieć matury" jest w stosunku do uczelni USA kompletnym zamataczeniem istoty
                    tego , o czym pisałem w swoim poprzednim poście . otóż istotę stanowi fakt ,
                    że ci uczniowie są zwalniani z matur ( podejrzewam , że nie wszyscy ) gdy chcą
                    aplikować na polskie uczelnie .

                    piszesz o "brakach" , które ci uczniowie muszą "uzuepłniać" - nie wszycy
                    muszą te "braki" uzupełniać , a wręcz przeciwnie - mogli spędzić rok czasu
                    na nauce daleko wybiegając z programem w USA , co im daje ponad rok do przodu ++
                    wobec konkurencji na polskich uczelniach w porównaniu ze studentami po
                    szkole średniej w Polsce , którzy muszą zdać maturę . mogli np przerobić
                    calculus II i III , czego nie pozna w tym zakresie i tak dogłębnie żaden
                    student polskiej uczelni i inne przedmioty , które nie są trudne gdy
                    fachowo nauczane , a które dają duże poczucie wartości gdy z taką wiedzą
                    znajdą się między uczniami polskich szkół . oczywiście nie byłoby w tym nic
                    złego , gdyby nie fakt , że zwolnienie z matury jest wybiórcze , jak i
                    przypuszczam potwierdzenie zdobytych kwalifiakacji podczas tego roku nauki
                    w USA .




                    • ripe_apple Re: pytanie jest proste - odpowiedzi brak 17.11.06, 13:52
                      Moze ty jestes supermatematyk ale chyba analfabeta milion razy odpowiedzialam
                      na twoje pytanie ,ale na tym koncze te zabawe bo po prostu nie ma sensu
                      rozmawiac z kims kto rozmawia sam ze soba.
                      • unsatisfied6 :))))))))))))) 17.11.06, 14:00
                        dzięki za e-mail

                        wysłałem ci odpowiedź
    • unsatisfied6 może nasz temat dotyczy różnych obserwacji 18.11.06, 09:17
      może nasza dyskusja na forum jest faktycznie w "różnym temacie"
      stąd nasze nieporozumienia . zaczynam podejrzewać , że mierne wyniki naszej
      szkoły wynikają nie z kształcenia w dowolnej przeciętnej szkole w Polsce , ale
      i w USA i w Polsce jest spora populacja zdolniejszych uczniów , która w świetle
      moich wielu doświadczeń jest kształcona w Polsce w bardzo ( delikatnie
      mówiąc ) nieodpowiedni sposób w "lepszych" gimnazjach i liceach, co w
      całokształcie ocen wszystkich wyników prowadzić może do takich konkluzji i
      miernych wyników nauczania wszystkich szkół w Polsce . owszem ,
      "lepsze" gimnazja i licea mają lepsze wyniki w porównaniu z innymi szkołami ,
      bo do ich szkół chodzi wyselekcjonowana populacja uczniów ale to nie świadczy
      że ich potencjał jest kształcony skutecznie ani o walorach szkoły .

      jestem niezwykle usatysfakcjonowany na przykład szkołą do której chodzi starsza
      córka - na szczęscie dała się przekonać i zrezygnowała z "lepszego" gimnazjum .
      • daktylek Re: może nasz temat dotyczy różnych obserwacji 18.11.06, 12:29
        W przypadku gimnazjów możesz mieć częściowo rację. Natomiast problem polskiej
        szkoły ponadgimnazjalnej nie polega wcale nie na dzieleniu na lepsze i gorsze
        licea, a na istnieniu zasadniczych szkół zawodowych, które znacząco obniżają
        poziom nauczania.
        • unsatisfied6 Re: może nasz temat dotyczy różnych obserwacji 18.11.06, 15:20
          daktylek napisał:

          > W przypadku gimnazjów możesz mieć częściowo rację. Natomiast problem polskiej
          > szkoły ponadgimnazjalnej nie polega wcale nie na dzieleniu na lepsze i gorsze
          > licea, a na istnieniu zasadniczych szkół zawodowych, które znacząco obniżają
          > poziom nauczania.

          ty naprawdę robisz czytelnikom wodę z mózgu ( może są ci czytelnicy , a może
          tylko rozmawiam z tobą ? )

          jakość wykształcenia elit w
          polityce/gospodarce/bankowości/produkcji/usługach/kulturze/ .. jak i ich
          procentowy udział w życiu społeczeństwa decyduje o standardzie życia w kraju -
          produkt i jakość produktu kraju wyrażony ceną to standard życia tego kraju i
          wpłwa na płace dla wszystkich w tym kraju - sprzątaczka wykonuje tę samą
          pracę zasadniczo w Polsce co i w USA ( w Polsce może nawet więszką ) ale
          zarobi znacznie mniej , bo kto jej więcej zapłaci i z czego ? wykwalifikowany
          pracownik budowy zarobi do 40 razy mniej w USA niż w Polsce , bo 99% ludności
          nie stać na tak kosztowne zatrudnienie .

          w przypadku kształcenia muzycznego , kształcimy w mało opłacalnej i trudnej
          do realizacji "dziedzinie muzki" . mam wrażenie nawet , że nie promuje się
          polskiej kultury , gdy taka okazja się nadaża ( wybór miss świata bez żadnego
          zespołu wokalnego czy folklorystycznego z Polski ) - wszystkim niby wiadomo
          w co opłaca się inwestować kształcąc dzieci , a szkoły jakby były kompletnie
          ślepe na aspekty ekonomiczne kształcenia ludzkiego potencjału naszej
          gospodarki .
          • daktylek Re: może nasz temat dotyczy różnych obserwacji 18.11.06, 22:13
            no cóż, skoro świat elit jest ci bliższy niż świat przeciętnego człowieka, to
            dyskutuj dalej sam ze sobą o jakości wykształcenia.

            P.S. Promocja kultury polskiej=zespół folklorystyczny. Pojmowanie kultury
            rodem z PRLu.
            • unsatisfied6 obca ci polska kultura 19.11.06, 09:29
              daktylek napisał:

              > no cóż, skoro świat elit jest ci bliższy niż świat przeciętnego człowieka, to
              > dyskutuj dalej sam ze sobą o jakości wykształcenia.
              >

              pisałem coś o tym , że świat elit jest mi bliższy , że pozwalasz sobie
              na takie nieuczciwe nadintepretacje moich tekstów ?

              > P.S. Promocja kultury polskiej=zespół folklorystyczny. Pojmowanie kultury
              > rodem z PRLu.

              country w USA są niekomunistyczną częścią kultury USA a polski folklor to
              komunistyczna forma promowania naszej kultury ? Chopin to komunista , bo
              w każdej jego nucie słychać bogactwo naszego folkloru i jego twórczość
              i życie które poświęcił z pasją muzyce ludzi ze wsi ?

              tobie nasza kultura chyba obca i depczesz ją swoimi wynaturzonym uwagami i
              porównaniami . tobie zdaje się znacznie bliżej do elit niż mi , które
              nie promowały kultury polskiej podczas transmisji wyboru miss świata w
              tv polskiej .
              • daktylek Re: obca ci polska kultura 19.11.06, 11:13
                Country w USA jest wielkim biznesem i świetnie trzyma się na fali.
                Ale z pewnością Amerykanie swojej szeroko rozumianej kultury nie promują tylko
                i wyłącznie poprzez country.
                Folklor w Polsce jest żadnym biznesem i praktycznie go nie widać.
                Promowanie kultury polskiej poprzez folklor to zamykanie Polski i Polaków w
                istniejącym stereotypie, sugerujacym, że nic poza tym nie istnieje. Taka
                promocja to brak pomysłu na promocję, kompletny brak rozeznania w tym, co
                wartościowego dzieje się w polskiej kulturze. Najzabawniejsze jest to, ze taką
                formę promocji Polski za granica lansują często środowiska wywodzace się z
                artystokracji polskiej, które przecież z kulturą wiejską, a taką jest przecież
                folklor, nie miały nic wspólnego.
                Wybory MIss Świata to nie tylko jedna impreza. To pokazywanie kandydatkom kraju
                przez cały miesiąc, to możliwość przyciągnięcia rzesz turystów, którzy zostawią
                w Polsce pieniądze. To uważam za ważniejsze niż występ zespołu
                folklorystycznego.
                • unsatisfied6 i kto to pisze i kto to czyta 19.11.06, 14:17
                  daktylek napisał:


                  > Folklor w Polsce jest żadnym biznesem i praktycznie go nie widać.
                  > Promowanie kultury polskiej poprzez folklor to zamykanie Polski i Polaków w
                  > istniejącym stereotypie, sugerujacym, że nic poza tym nie istnieje. Taka
                  > promocja to brak pomysłu na promocję, kompletny brak rozeznania w tym, co
                  > wartościowego dzieje się w polskiej kulturze. Najzabawniejsze jest to, ze
                  taką
                  > formę promocji Polski za granica lansują często środowiska wywodzace się z
                  > artystokracji polskiej, które przecież z kulturą wiejską, a taką jest
                  przecież
                  > folklor, nie miały nic wspólnego.
                  > Wybory MIss Świata to nie tylko jedna impreza. To pokazywanie kandydatkom
                  kraju
                  >
                  > przez cały miesiąc, to możliwość przyciągnięcia rzesz turystów, którzy
                  zostawią
                  >
                  > w Polsce pieniądze. To uważam za ważniejsze niż występ zespołu
                  > folklorystycznego.

                  szkoda , że ewentalnie forumowicze nie czytają ciebie uważnie




                  rzucić perły przed świnie , a te słowa twoje użyją i rozszarpią
                  cię na kawałki - nie pamiętam dokładnie tego cytatu z bibli zdaje
                  się , ale to mniej więcej tak brzmiało , nie ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka