Dodaj do ulubionych

Dysleksja u twojego dziecka

18.09.07, 18:16
poprostu dzieciaki leniwe, nie czytaja
a durni rodzice jeszcze im wmowia ze sa poszkodowane przez los
a poza tym pewnie sami maja problemy z ortografia, wiec zeby przypadkiem sie
nie wysilac i pomagac dziecku opanowywac zasady pisowni leca do specjalisty po
taki swistek i dziecko: łoł-łoł mogę wszystko, a nauczyciele bezradni
Obserwuj wątek
    • mananu Dysleksja u twojego dziecka 18.09.07, 20:10
      nie-jestem-tofik jeśli masz pisać takie bzdury,to lepiej nie wypowiadaj się,bo
      Ty chyba nawet nie masz takiej wiedzy jak dyslektyk,bo on przyswaja wiedzę
      mówioną a Ty nie.
      • nie_jestem_tofik Re: Dysleksja u twojego dziecka 18.09.07, 20:52
        a co to ma do rzeczy?
        • mageillusionist Re: Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 09:33
          Nie_jestem_tofik ma racje. Ja też nie znoszę dyslektyków, bo od kiedy dysleksja
          stała się formą "ułatwienia sobie egzaminów" zrobiła się nader popularna.
          Wg. mnie dzieci z dysleksją powinno się przesuwać do szkół specjalnych: tylko w
          ten sposób dysleksja szybko by znikła z polskich szkół.
          • titta Re: Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 11:51
            Wiesz, ze brak empati to tez uposledzenie? Podobnie jak nie
            umiejetnosc rozumienia czytanego tekstu. I mogla bym smialo
            powiedziec, ze ja nie znosze ludzi z takimi uposledzeniami.
            Do szkol specjalnych nie przesowa sie ludzi inteligentnych, bo
            takiej potrzeby nie ma. A dyslektycy z regoly maja inteligencje
            wieksza od przecietnej. To, ze dzieciaki teraz malo czytaja jest
            nagminnym zjawiskiem i nic nie ma wspolnego z dysleksja. Bo
            dyslektyk moze czytac duzo (choc wolno) nawet bardzo duzo. Tyle, ze
            nie wplywa to na jakosc pisania, bo dyslektyk po prostu nie widzi
            lub nie pamieta niulasow pisowni. Jestem dyslektykiem, co nie
            przeszkadza mi w robieniu doktoratu z nauk scislych. W zwiazku z tym
            duzo czytam, znam kilka jezykow. Zreszta cale dziecistwo duzo
            czytalam. Niemniej jednak nie umiem czasem napisac poprawnie nazwy
            swojego wydzialu. Ma to jednak jakies znaczenie?
            Najgorsi sa oszolomi, ktorym zdaje sie ze sa lepsi, a nie widza
            swoich ograniczen.
            • fidelxxx Re: Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 12:52
              titta napisała:

              > Do szkol specjalnych nie przesowa sie ludzi inteligentnych, bo
              > takiej potrzeby nie ma.

              Niezależne badania naukowe wykazały, że dzieci autystyczne często wykazują się
              większą inteligencją niż te "normalne". A więc dlaczego jedynym dla nich
              wyjściem są szkoły specjalne?
              • bkt Re: Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 15:22
                A kto powiedział że dla dzieci autystycznych jedynym wyjściem są
                szkoły specjalne?
                To tylko w Polsce się tak uważa
                Wszędzie na świecie autyści chodzą do szkoły z innymi, chyba że są
                upośledzeni umysłowo.
                Ale bzdury. Mam dziecko autystyczne i wierz mi daje sobie radę. Jest
                w przeszkolu, dużo pracujemy i jestem przekonana że w normalnej
                masowej szkole też da radę.
                Może do szkół specjalnych od razu wszystkich czarnych, żydów,
                czerwonych i żółtych, i najlepiej też tych z krzywymi zębami albo
                chorych na cukrzycę. Zostawmy białe zdrowe semickie dzieci i będzie
                OK.
                Czytanie takich bzdur podnosi mi ciśnienie. Nie mogę pogodzić się z
                taką tępotą i ograniczeniem mentalnym naszego społeczeństwa. Cała
                nadzieja w tym że coraz wiecej Polaków jeździ za granicę i może
                zobaczą jak jest na świecie. Bo na razie jak to czytam to mnie
                trzęsie. Ludzie piszą rzeczy o których nie mają zielonego pojęcia a
                założę się że w domach swoje dzieci otrzegają przed takimi żółtkami,
                czernuchami, żydami (celowo z małej litery), albo innymi głupolami.

                Może dotrze do waszych ograniczonych głów że jeśli ktoś ma pecha i
                urodzi się z cukrzycą / ślepotą / autyzmem / dysleksją / głuchotą to
                nie jest to jego wina i nie powinien być za to karany?! Bo w Polsce
                dzięki takim bezmózgom jak wy jest, on i jego rodzice.

                Czego nie życzę nawet takim oszołomom jak na tym forum.

                • mageillusionist Re:Titta, Dysleksja to nie "Dysleksja" 19.09.07, 15:47
                  Naprawdę uważam prawdziwych dyslektyków za normalnych ludzi.
                  Zresztą Titta, która napisała jako dyslektyk pełny komentarz bez jednego błędu
                  jest pozytywnym przykładem dysleksji.
                  Kiedyś byłem na forum gdzie byli początkowo normalni ludzie. Po jakimś roku,
                  okazało się, że 50% (dosłownie) z nich "chwaliło" się dysleksją tłumacząc że
                  dlatego robią błędy w każdym wyrazie. Nie znoszę takich ludzi i uważam że
                  powinno się ich dać do szkoły specjalnej, skoro sobie ze swoim (w 90%) lenistwem
                  nie radzą. Bo nie wierzę, żeby naraz w latach 2000 przybyło +1000% dyslektyków.
                  10-15lat temu dysleksja to była choroba o której nikt nie słyszał. A dziś po
                  prostu jest to modny sposób na ułatwienie egzaminów, lub po prostu zasłanianie
                  swoich ortów. Bo jeśli ktoś pisząc w internecie że jest dyslektykiem i robi po 3
                  błędy w 1 wyrazie, to dla mnie jest idiotą.

                  I takie małe btw:
                  "Wiesz, ze brak empati to tez uposledzenie?"
                  A wiesz, że nieposiadanie dresu to też upośledzenie? W pewnych kręgach..
                  • emi.27 Re:Titta, Dysleksja to nie "Dysleksja" 20.09.07, 09:18
                    To nie o to chodzi, że raptem przybyło tylu dyslektyków. Oni byli
                    tylko nie dostrzegano ich problemu.
                    A jeśli uważasz, że dysleksja to modny sposób na ułatwienie
                    egzaminów to jesteś w dużym błędzie.
                    I nie masz zupełnie pojęcia jak to wszystko wygląda. Nie masz
                    zupełnie z tym do czynienia bezpośrednio. Chyba że jestem w
                    błędzie :) Niestety dyslektyk nie ma życia usłanego różami. Ale
                    inteligenty dyslektyk próbuje sobie z tym radzić.
                    NIGDY nie wykorzystuje tego, że moje dziecko ma dysleksje i moje
                    dziecko również.
                    • losiu4 Re:Titta, Dysleksja to nie "Dysleksja" 15.11.10, 11:00
                      emi.27 napisała:

                      > To nie o to chodzi, że raptem przybyło tylu dyslektyków. Oni byli
                      > tylko nie dostrzegano ich problemu.

                      dostrzegano ludzi, którzy pisali z bykami. Śmiałbym twierdzić, ze bez papierka od dysleksji wyleczono ich w 99%. Przestali pisać z bykami. Teraz papierek wystarcza. No i patologia rośnie.

                      Pozdrawiam

                      Losiu
                  • canuck_eh Re:Titta, Dysleksja to nie "Dysleksja" 28.11.11, 05:28
                    megeillusionist, dlaczego nazywasz kogos idiota tylko dlatego ze potrafi napisac wyraz blednie?Ja mam cholerne problemy z rozszyfrowaniem tego co moj syn napisal i czasami to jest tak ze ten sam wyraz jest za kazdym razem napisany inaczej i badz tu czlowieku madry.A opinia odnosnie mojego dziecka o jego inteligencji to jest odmienna od tej twojej.Dowiedzialam sie ze mam w domu geniusza co to pisac poprawnie nie potrafi i z dodawaniem i odejmowaniem ma klopoty a ty mi go tutaj od idiotow wyzywasz.Nie ladnie nie ladnie.
              • canuck_eh Re: Dysleksja u twojego dziecka 28.11.11, 05:16
                Dlatego ze dziecko autystyczne w zaleznosci o zaawansowania ze sie tak wyraze jego autyzmu nie jest w stanie funkcjonowac w normalnej szkole.Ale nie wszystkie tak maja bo np u mojej corki w klasie byl chlopak autystyczny.Mial ze soba ciagle opiekuna i jak dostawal ataku to byl wyprowadzany z klasy.
            • losiu4 Re: Dysleksja u twojego dziecka 15.11.10, 10:57
              titta, zamiast kombinowania odpowiedz na jedną prostą rzecz: jak to możliwe, że "kiedys' niemal każdego nauczono pisać poprawnie (głównie przez przymuszenie do czytania i nauki), a teraz jest wysyp "dyslektyków", bo wystraczy papierek dostzrczyć? Nie widzisz jakichś korelacji?

              Pozdrawiam

              Losiu
              • morekac Re: Dysleksja u twojego dziecka 15.11.10, 11:11
                jak to możliwe, że
                > "kiedys' niemal każdego nauczono pisać poprawnie
                Jesteś pewien, że dano radę? Bo mam znajomych, dorosłych juź dyslektyków. którzy tylko dlatego zdali maturę, że ich polonista pokazał im błędy ortograficzne w wypracowaniu i kazał je poprawić przed oddaniem. ;-)
                • losiu4 Re: Dysleksja u twojego dziecka 15.11.10, 11:27
                  morekac napisała:

                  > jak to możliwe, że
                  > > "kiedys' niemal każdego nauczono pisać poprawnie

                  > Jesteś pewien, że dano radę?

                  owszem, jestem. Zeszli średnio do max 1 byka ortograficznego z kilkudziesieciu, które popełniali wcześniej w podobnych a nawet prostszych (bo było to we wczesniejszych klasach podstawówki) wypracowaniach. Bez papierka o dyscośtam. Tylko nie zrozum mnie źle. Dopuszczam ze sa takie fenomeny dyscośtam. Ale to ułamki uamków, a nie kilkanaście procent, jak sie teraz zdarza. Już pomijając to że rzecz należy nazwać wprost: jest to ułomność. Dyskwalifikująca w pewnych zawodach. I tyle.

                  Pozdrawiam

                  Losiu
                  • morekac Re: Dysleksja u twojego dziecka 16.11.10, 22:36
                    Ci moi znajomi dyslektycy poszli raczej w kierunku przedmiotów ścisłych - z powodzeniem zresztą. Co do pierwotnej ilości błędów w wypracowaniu maturalnym się nie wypowiem - ale na pewno uniemożliwiał zdanie matury z polskiego, nawet z zaświadczeniem o dysleksji (które to zaświadczenia bywały na tym świecie i ponad 20 lat temu).
                    Co do ćwiczeń - w szkołach zajęcia bywają takie sobie, a w poradniach na indywidualne zajęcia często jest mało miejsc. Nie wszystkich stać na płatne poradnie, stąd sporo dyslektyków bywa zostawionych samym sobie.
                    BTW; kiedy patrzę na metody nauczania czytania, dziwię się, że tych dyslektyków nie jest więcej...
            • losiu4 Re: Dysleksja u twojego dziecka 15.11.10, 11:06
              no nie. To co sie stało, ze jeśli kiedyś DAŁO się nauczyć pisania bez byków 99% procent uczniów to podaj mi przyczynę dlaczego nie da sie tego teraz nauczyć reszty, a zasłania sie papierkiem i "nadmiarem inteligencji"?

              >bo dyslektyk po prostu nie widzi
              > lub nie pamieta niulasow pisowni.

              może sie to zdarzyć. W ułamku ułamka procenta. Ale dla Boga - nie epidemia która siega po kilkanascie procent uczniów. Bronisz złej sprawy, niestety.

              > Jestem dyslektykiem, co nie
              > przeszkadza mi w robieniu doktoratu z nauk scislych.

              to sie może źle skończyć. Dla ludzi.

              Pozdrawiam

              Losiu
            • canuck_eh Re: Dysleksja u twojego dziecka 28.11.11, 05:13
              JAkby kogos interesowalo to Andersen ten sam od tych basni byl dyslektykiem:)
          • truten.zenobi Re: Dysleksja u twojego dziecka 23.09.07, 21:40
            mageillusionist napisał:

            > Nie_jestem_tofik ma racje. Ja też nie znoszę dyslektyków, bo od
            kiedy dysleksja
            > stała się formą "ułatwienia sobie egzaminów" zrobiła się nader
            popularna.
            > Wg. mnie dzieci z dysleksją powinno się przesuwać do szkół
            specjalnych: tylko w
            > ten sposób dysleksja szybko by znikła z polskich szkół.


            we wrocławiu byla taka specjalna szkoła: XIV LO
            matołku nawet pewnie nie wiesz że było to jedno z najlepszych liceów
            w polsce, a uczyło się tam dość sporo dyslektyków...

            :P
            • losiu4 Re: Dysleksja u twojego dziecka 15.11.10, 11:10
              SPECJALNA - jak sam napisałes :) natomiast jak wytłumaczysz epidemię dysleksji po umożliwieniu przedstawienia papierka jako wytłumaczenia walenia ortów?

              Pozdrawiam

              Losiu

              Pozdrawiam

              Losiu
              • truten.zenobi Re: Dysleksja u twojego dziecka 17.11.10, 15:37
                jak wytłumaczysz epidemię dysleksji
                > po umożliwieniu przedstawienia papierka jako wytłumaczenia walenia ortów?
                pewnie podobnie tak jak Ty

                doszło do wypaczenia systemu i sensu określonych działań..
                winnych pewnie jest wielu urzędnicy, politycy, nauczyciele, rodzice, społeczne przyzwolenie na cwaniactwo i aprobata chamstwa (nie tylko jeśli chodzi o ten problem) itd. itd.

                zamiast analizować przyczyny i tu szukać rozwiązania ktoś poszedł na łatwiznę i w ramach oszczędności zastosowano rozwiązanie które tyko maskuje problem... tak jak w innych dziedzinach w naszym kraju...

                powiem jeszcze tak prawdziwy dyslektyk napisze pracę na wysoka ocenę (jeśli nie liczyć błędów) "cwaniakowi" to zaś nie pomoże
          • solveik Re: Dysleksja u twojego dziecka 27.09.07, 13:24
            mageillusionist napisał:

            > Nie_jestem_tofik ma racje. Ja też nie znoszę dyslektyków, bo od kiedy dysleksja
            > stała się formą "ułatwienia sobie egzaminów" zrobiła się nader popularna.
            > Wg. mnie dzieci z dysleksją powinno się przesuwać do szkół specjalnych: tylko w
            > ten sposób dysleksja szybko by znikła z polskich szkół.
            >

            Co za bzdury! Skończyłam studia będąc dyslektykiem i według ciebie mam posłać
            moje dziecko do szkoły specjalnej bo tobie nie mieści się w głowie taka choroba?
            Papierka nie dostajesz za piękne oczy i za przedłożenie zeszytu w którym robisz
            masę błędów. Dziecko jest przebadane pod każdym względem. Zanim dojdzie do
            jakichkolwiek badań sprawdzana jest wiedza z zakresu znajomości zasad
            ortograficznych. Więc jeżeli dziecko takowych nie zna to najpierw musi to
            nadrobić a dopiero później przechodzi się do badań.
            • losiu4 Re: Dysleksja u twojego dziecka 15.11.10, 11:12
              solveik napisała:

              > Co za bzdury! Skończyłam studia będąc dyslektykiem i według ciebie mam posłać
              > moje dziecko do szkoły specjalnej bo tobie nie mieści się w głowie taka choroba
              > ?

              a dlaczego nie? Nb. jakim cudem udało Ci sie skończyć "normalną" szkołe bez papierka od dysleksji?

              Pozdrawiam

              Losiu
          • balbriggan Re: Dysleksja u twojego dziecka 31.10.07, 23:20
            Ty to chyba ludzi w ogole nie lubisz i tofik też,kosmita czy
            wielbiciel Donalda,ze swoimi pogladani to na wieze wartownicza bys
            sie nadawal. CO ty mozesz wiedziec przeszlam przes podstawowke i
            liceum z tym problemem skonczylam studia bo glupia nie jestem tylko
            bledy robilam robie i bede robila. Angielskiego sama sie nauczylam
            pisze ze slownikiem a jestem w tym wieku ze sama sie potrafie
            kontrolowac co jest naprawde trudne ale sobie radze bo angielski
            w pismie i mowie to jezyk w ktorym teraz pracuje.W moich czasach
            nikt nie mowil o dysleksii tylko "popraw sie". A ja piszac dwarazy
            ten sam wyraz raz napisze poprawnie a raz z bledem. Wtedy kiedy ja
            pisalam mature nikt tego nie nazywal po imieniu. Dyslektycy to
            ludzie inteligetni a tych sie nie eliminuje z polskich szkol z obawy
            ze balwany jak TY zdominuja szkolne lawki i nie bedzie z kim
            pracowac.
        • canuck_eh Re: Dysleksja u twojego dziecka 28.11.11, 05:11
          To ma do rzeczy zes palant i na temat dysleksji tyle wiesz co zjesz.
      • guru133 Re: Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 01:10
        mananu napisał:

        > nie-jestem-tofik jeśli masz pisać takie bzdury,to lepiej nie wypowiadaj się,bo
        > Ty chyba nawet nie masz takiej wiedzy jak dyslektyk,bo on przyswaja wiedzę
        > mówioną a Ty nie.
        Autentyczny dyslektyk częstokroć tak, ale zbyt często zaświadczenie o dysleksji
        to alibi dla totalnego nieuka.
    • bkt Re: Dysleksja u twojego dziecka 18.09.07, 21:36
      Tak to nagminne. TO samo robią rodzice dzieci o których twierdzą że
      są niewidome - one udają że nie widzą bo im się nie chce do szkoły
      chodzić, albo ci których leniwe dzieciaki udają że jeżdżą na
      wózkach. Bzdury. Im się po prostu nie chce chodzić na wuef. A
      rodzice zaraz łoł łoł i załatwiają lewe papiery na
      niepełnosprawność.
      • guru133 Re: Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 01:15
        Nie pajacuj, bo niewidomych uczy się alfabetu Braila a niepełnosprawni
        fizycznie, którzy mają mądrych rodziców, też ćwiczą aby utrzymywać swoją
        kondycję fizyczną, choć oczywiście nie na lekcjach wf.
        • titta Re: Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 11:56
          A dyslektycy cwicza, spedzaja dlugie dni nad przeczytaniem ksiazki,
          ktora "normalnemu" zabrala by kilka godzin. Po sto razy przepisuja
          podanie (no teraz na szczescie sa programy komputerowe), bo w jednym
          naglowku robia zawsze jakis blad. Zdaja po kilkanascie-kilkadziesiat
          razy na prawojazdy. Ucza sie pisowni jezyka obcego, jako odzielnego
          jezyka, niemalze niezaleznego od mowionego. I tak dalej. Jak
          myslisz, ze jest im latwiej to ja sie chetnie zamienie.
          • losiu4 Re: Dysleksja u twojego dziecka 15.11.10, 11:16
            titta napisała:

            > A dyslektycy cwicza, spedzaja dlugie dni nad przeczytaniem ksiazki,
            > ktora "normalnemu" zabrala by kilka godzin. Po sto razy przepisuja
            > podanie (no teraz na szczescie sa programy komputerowe), bo w jednym
            > naglowku robia zawsze jakis blad. Zdaja po kilkanascie-kilkadziesiat
            > razy na prawojazdy. Ucza sie pisowni jezyka obcego, jako odzielnego
            > jezyka, niemalze niezaleznego od mowionego.

            i tak powinno być. A nie jakieś ekstra ułatwienia za posiadanie papierka o dysleksji. Ktoś ma mniej predyspozycji do czegoś, to potu więcej w to coś powinien włożyć, a nie papierka szukać.

            Pozdrawiam

            Losiu
    • monster1972 dysleksją tłumaczy sie lenistwo i głąbiostwo 18.09.07, 21:57
      chodziłem do podstawowki w latach 1979-87 i jakos mało bylo w mojej
      klasie "dyslektyków".. maks 4-5 osob na 30

      a teraz są szkoły gdzie 30% leniwych szczeniaków ma zaświadczenia
      o "dysleksji"

      przeciez to są jakies zarty


      zaraz bedą też zaswiadczenia o dysmatematyce, dysgeografii,
      dysfizyce i dyswszystkim

      byle sie nie uczyc

      ciekawe czy rodzice tych leniwych bachorów zdają sobie sprawe, ze
      robią im krzywdę, pozwalając i sankcjonując ich lenistwo



      :)

      rośnie nam pokolenie debili... widac to coraz bardziej, szczegolnie
      na forach internetowych, co drugi post zawiera wiecej błedów
      ortograficznych niz ja zrobiłem w zyciu:)
      • bkt Re: dysleksją tłumaczy sie lenistwo i głąbiostwo 18.09.07, 22:18
        Dyslektywków nie było bo po prostu niedouczeni "pedagodzy" nie byli
        w stanie jej rozpoznać.
        Ale byli - tyle ze skazywano ich za inność na szkoły specjalne więc
        pewnie dlatego nie zdawałeś sobie z tego sprawy.
        Sama mam dziecko z problemami. Wierz mi, że pomimo najszczerszych
        chęci, mały nie jest w stanie zrozumieć pojęcia liczby. Pytam "ile
        jest kotków na obrazku" (są dwa) a on liczy "jeden dwa trzy cztery"
        aż go muszę zahamować i pytam - to ile? a on dalej liczy. Nie
        potrafi zrozumieć tego co to jest ile i po co to jest. Nauczył się
        mechanicznie liczenia - jako sekwencji słów, ale nie rozumie idei.
        Ma 5 lat.

        Nie jest leniwym bachorem. Nie potrafi też narysować kreski prosto,
        nie mówiąc o literkach czy szlaczku. Nigdy nie rysował. Ostatnio
        znalazłam jakieś gry na internecie z literkami żeby chociaż
        zrozumiał co to jest pismo i po co.
        Problemy wymikają ze spraw neurologicznych. Ma stwierdzony autyzm.
        Chciałabym żeby ludzie czasem pomyśleli zanim napiszą coś tak
        głupiego i prostackiego jak przedmówcy.
        TO tak jakby kazać im zdawać egzamin po chińsku i zżymać się że są
        leniwymi głopolami bo im nie idzie pisanie tych krzaczków.
        Trochę więcej kultury i empatii.
        Od lat 70-tych trochę czasu minęło, nawet stulecie mamy inne, a my
        dalej w sredniowieczu.
        • ania20006 Re: dysleksją tłumaczy sie lenistwo i głąbiostwo 19.09.07, 15:31
          Tak sobie tlumacz - a kmputer ci pomoze. Kobieto sadzasz dziecko przed
          komputerem moze pocwiczysz znim pisanie - nie oklamuj sie ze gry komputerowe
          nawet te edukacyjne mu pomoga. Strata czasu.
          Miedzy wierszami wyczytalam, ze chialabys zeby twoje dziecko nie zdawalo
          egzaminow bo dys, nie dostalo sie na studia bo dys, nie pisalo pracy mgr bo dys,
          w parcy nie pisalo bo dys, nie karane bo dys, tylko pieiadze sie naleza na dys.
          Zycie jest o wiele bardziej skomplikowane. Nie martw sie zachwile w Polsce
          powstanoa szkoly dla dys-30 latkow i wtedy sie poprawi bledy rodzicow, ktorzy
          tlumasza lenistwo dys.- dyslekscja, dysortografia, dysgrafia, dyskaklkulia,
          dyspraxiaitd...
          Kiedys na wszelkie dys byl PASEK i brak komputerow i madzrejsi rodzice.
          Pozdrawiam
          matka 5 dzieci
        • losiu4 Re: dysleksją tłumaczy sie lenistwo i głąbiostwo 15.11.10, 11:22
          bkt napisała:

          > Ma 5 lat.
          >
          > Nie jest leniwym bachorem. Nie potrafi też narysować kreski prosto,
          > nie mówiąc o literkach czy szlaczku. Nigdy nie rysował. Ostatnio
          > znalazłam jakieś gry na internecie z literkami żeby chociaż
          > zrozumiał co to jest pismo i po co.
          > Problemy wymikają ze spraw neurologicznych.

          no to jest NIEPEŁNOSPRAWNY. Rzecz należy nazwac po imieniu a nie sciemniać. Inie zamiatać pod dywan i na siłę udawac że jest OK. Bo NIE JEST OK.

          Pozdrawiam

          Losiu
      • truten.zenobi Re: dysleksją tłumaczy sie lenistwo i głąbiostwo 14.10.09, 14:28
        > rośnie nam pokolenie debili...
        a zaczynając od coraz to prostszych programów nauczania...
        dzieciaki w pierwszej klasie uczą się o wszystkim i o niczym... nie
        znają ułamków ale uczy się je zapisu nutowego
        pomimo niżu demograficznego dzieciaki w dalszym ciągu uczą się na
        zmiany w zbyt licznych klasach...

        a co do dysleksji... masz rację zapanowała dziwna moda wśród
        rodziców.. statystycznie dyslektyków jest 2-5% ale też nie pomaga
        fakt że większość nauczycieli jest mówiąc wprost niekompetentna! ma
        problemy z zwykłym nauczaniem a co dopiero z pracą z dyslektykiem,

        z reguły nic nie wie na ten temat a soją ignorancję próbuje ukryć za
        stwierdzeniami o lenistwie...
      • truten.zenobi gdzie Ty chodziłeś do szkoły? 14.10.09, 14:34
        > chodziłem do podstawowki w latach 1979-87 i jakos mało bylo w
        mojej
        > klasie "dyslektyków".. maks 4-5 osob na 30
        bo cos mi się nie zgadza... albo miałeś jakiś wyjątkowych
        nauczycieli albo mijasz się trochę z prawdą..
        praktycznie do '90 niewielu wiedziało, czy nawet słyszało o
        dysleksji..

        dyslektycy oczywiście byli.. ale byli uważani w najlepszym wypadku
        za zdolnych leni..
      • angrusz1 Re: dysleksją tłumaczy sie lenistwo i głąbiostwo 16.10.09, 07:34

        Masz rację . Ale czy słyszałeś o jakichś działaniach , ba
        przeciwdziałaniach władz oświatowych , aby ta patologia ( nie
        dysleksja ale skala ) została zastopowana ?

        Ja nie . Może mam problemy ze słuchem .

        Podobnych patologii w oświacie jest pełno ale w oświacie ciągle się
        trąbi o prawach ucznia a cisza o obowiązkach .
        • truten.zenobi Re: dysleksją tłumaczy sie lenistwo i głąbiostwo 16.10.09, 18:16
          Ale czy słyszałeś o jakichś działaniach , ba
          > przeciwdziałaniach władz oświatowych ,

          kiedyś słyszałem że gdy wprowadzano do programu nauczania głoskowanie
          paru fachowców protestowało zdając sobie sprawę iż ta metoda
          nauczania spotęguje problem dysleksji...
          po paru latach okazał się że mieli rację... ale nie wielu zwracało na
          to uwagę... obecnie gdy problem stał się znany i bez problemu mozna
          znaleźć w jaki sposób należy pracować z dyslektykiem ministerstwo
          zajmuje się różnymi dziwnymi reorganizacjami ale nikt nie pomysli np.
          o wprowadzeniu do programów nauki czytania globalnego... lepiej
          rozwiązać problem za pomocą śwista ...
          typowo zbiurwiałe "myślenie"
    • ebmg Dysleksja u twojego dziecka 18.09.07, 22:12
      Tak czytam artykuł i komentarze i tradycyjnie widzę,ze ktoś kto nie
      ma pojęcia (lub ma nikłe) coś tam stara sie powiedziec. Mnie np.
      interesowałoby czy p.prof jest dyslektykiem.Było by to o tyle
      istotne, ze umocniłoby wypowiadane przez nią słowa. Moja córka
      (dziedzicznie niestety) i ja również (to wiem od niedawna) jesteśmy
      dyslektykami. Z opinią pani prof. kompletnie sie nie zgodzę. Obie
      jestesmy od dzieciństwa świetne w pracach manualnych (tak to chyba
      określono). Córka robi sobie nawet błyskotki ze szkła. Ja
      uwielbiałam szydełko, druty i inne zabawy z włóczką. Obie ładne
      malujemy. Ja mam nawet podyplomowe studia i dalej się uczę bo to
      lubię, córce w szkole tez idzie nauka całkiem dobrze. Więcej nie
      będę się chwalić. Z każdym zdaniem artykułu mozna dyskutować. Ja w
      szkole byłam tą 'głupią', zwykle trącaną przez kolegów i
      nauczycieli. Ciężka praca moich rodziców nade mna dała efekty. Setki
      napisanych dyktand, rozwiązywanych zadań.... no dużo ciężkiej pracy.
      Błędy dalej robię (nie wynikają z niewiedzy, bo czytając ponownie
      tekst poprawiam się) cyfry potrafię przeczytać na opak, czytanie
      ksiazek to dopiero jest wyzwanie.Ale to raczej uczyniło moje życie
      ciekawszym. Mojej córce powtarzam - zaświadczenie o dysleksji to dla
      ciebie informacja,ze musisz duzo wiecej pracować.Techniki uczenia w
      szkołach nie są dostosowane do 'obrazkowego' przyjmowania informacji
      przez dyslektyków. No mozna tu na prawdę ksiązkę o tym napisać.
      Pozdrawiam
      • bkt Re: Dysleksja u twojego dziecka 18.09.07, 22:31
        Wiesz, zastanawiam się że jest parę cech wspólnych w dysfukcjach ze
        spektrym autyzmu i dysleksji. Pomijając oczywiście wszystkie aspekty
        społeczne (autyści bywają bardzo radośni i roześmiani, a te lżejsze
        stany to tak wyglądają że nikt by nie powiedział że to autyzm -
        tylko nazywa się to PDD albo Asperger Syndrome), ale chodzi mi
        raczej o sposób myślenia, przetwarzania informacji i dostosowania do
        powszechnie obowiązującego kodu komunikacji (czytanie, myślenie
        słowem, mową a nie obrazem).
        Autysci myślą obrazami, i zastanawiam się czy mój synek też tak nie
        ma. Bezbłędnie układa puzzle, zapamiętuje to co zobaczył, a nie to
        to usłyszał.
        To że nie trzyma ołówka wynika z hipotmii.
        Zastanawiam się czy to raczej nie materiał na dyslektyka a nie
        autyzm. Bo ten autyzm to też taki naciągany ...
      • emi.27 Re: Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 11:35
        Myślę, że w komentarzu ebmg są zawarte bardzo istotne informacje
        dotyczące dysleksji.
        Dysleksja to nie tylko papier ułatwiający egzamin bo tak naprawdę
        dziecko dyslektyczne ma identyczny egzamin jak każde inne tylko
        odrobinę dłuższy.
        Poza tym tak jak napisała ebmg dzieci dyslektyczne muszą włożyć
        znacznie więcej pracy w to co robią i właśnie ona jest dobrym
        przykładem tego, ze mając dysleksję można osiągnąć wiele. Ale to
        jest trudna i żmudna praca więc jak można napisać, że takie dziecko
        jest leniwe jak ono pracuje znacznie więcej niż dziecko nie mające
        dysleksji.
        Wiem co pisze, bo moje dziecko tez jest dyslektykiem a pomimo to
        bardzo dobrze się uczy, chociaż łatwo jej to nie przychodzi.

        Zastanawia mnie tylko dlaczego we wszystkich artykułach piszą, że
        zawsze dzieci z dysleksją mają trudności z pracami manualnymi i
        rysowaniem. Jeśli chodzi o prace typowo manualne to rzeczywiście
        niektóre z nich mogą sprawiać dzieciom trudności, ale jeśli chodzi o
        rysowanie to według mnie pewna grupa dzieci może mieć z tym problemy
        a pewna wręcz przeciwnie. Niektóre dzieci z dysleksją przepięknie
        malują, lepią z plasteliny. Sama mam dziecko z dysleksją, które
        pięknie rysuje.

        Odnosząc się do wcześniejszych wypowiedzi jestem pewna, że bez
        przejścia specjalnych badań nikt nie wystawi zaświadczenia o
        dysleksji, jak to ktoś napisał. A jeśli dziecko jest leniwe to wcale
        z tego powodu nie jest mu wystawiane zaświadczenie, to czyjeś chore
        urojenia. Dobry psycholog bez problemu rozpozna dysleksje od
        lenistwa.

        A wypowiedzi, które tu padły że lenie, że debile i że powinno się
        ich przesunąć do szkół specjalnych obrażają nie tylko te dzieci ale
        głównie ich rodziców. Może trzeba się zastanowić zanim się coś tak
        głupiego napisze. Pomijam już to, że osoby takie nie mają pojęcia o
        dysleksji.

        Dysleksja istnieje od zawsze, tylko kiedyś nie nazywano rzeczy po
        imieniu i takim dzieciom nie pomagano.
        • morekac Re: Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 14:24
          Trochę te wczesne symptomu to przesada. Moje córka - obecnie 11 lat -
          nigdy nie miała problemów z mówieniem (zaczęła mówić raczej
          wcześnie i raczej dużo , i tak już zostało), z rysowaniem i innymi
          pracami manualnymi (wyjątkiem jest sprzątanie we własnym pokoju, ale
          to dotyczy też niedyslektyków) - sznurowadła wiazała, jak miała 3
          lata, jeździ na nartach i rowerze od 5 roku życia. Ale nie
          raczkowała (od razu chodziła) i w zerówce miała problemy ze
          złożeniem wyrazu z liter w słowa. W 2 klasie podstawówki zapytałam
          nauczycielki, czy nie robi za dużo błędów. Odpowiedź była przecząca.
          Przez 3 lata słyszałam od nauczyciela angielskiego, że nie chce się
          uczyć angielskiego etc. Pod koniec 3 klasy poszłam z nią do poradni -
          i jednak dysleksja. Nikomu nie życzę dziecka dyslektyka, zwłaszcza
          ambitnego... Teraz jest to codzienna praca (dla mnie także- w roli
          kata, ale przede wszystkim pracuje młoda), terapia dysleksji etc.
          Niech nikt nie mówi, że to lenie.
      • titta Re: Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 12:10
        Sa rozne rodzaje dysleksji. Pani profesor podala cale spektrum. Bo
        dysleksja to nie jedno zaburzenie, a raczej obiaw, kilku-kilkunastu
        roznych, o roznej etiologi. Przykladowo, ja tez manualnie jestem
        dosc sprawna, w przedszkolu bylam najlepsza w rysunkach. Choc juz na
        uczelni techniczno-artystycznej (architektura) okazalo sie, ze mam
        deficyty nie do przeskoczenia (nie jestem np. w stanie ocenic
        proporcji, prawidlowo podzielic odcinek itp.). Pisze tez czytelnie.
        Kolega natomiast, choc technicznie genialny i w pamieci gra w szachy
        (ja nie powtorze dwuch sekwencji) nie jest w stanie narysowac
        kwadratu. Po prostu jego linie "nie chca" sie spotkac. Faktem jest,
        ze polskie (i nie tylko) szkolnictwo, nastawione jest na wzrokowe i
        odtworcze zapamietywanie materjalu. Zabujstwo dla osob ktore mysla
        na zasadzie opisowych skojarzen.
    • basia6666 Dysleksja u twojego dziecka 18.09.07, 23:10
      Niewiem jak jest w Polsce .Ja mieszkam za granica i tutaj jezeli rodzice lub
      nauczyciel zauwazy ze dziecko ma problemy z nauka to najpierw musi miec zrobione
      testy u roznych specjalistow.Nikt nie dostanie papierka stwierdzajacego
      disleksje bez tych testow.Jesli w Polsce lekarz wystawia taka diagnoze to
      powinno to byc sprawdzone przez innych.Niestety dzieci te co naprawde potrzebuja
      pomocy beda poszkodowane przez ludzi ktorzy wykorzystuja system.
    • ania20006 Spodziewalam sie.... 18.09.07, 23:51
      Spodziewalam sie prawdziwych testów - okazalo sie ze cwiczenia zamieszczone
      tutaj sa do bani. Kto to ma rozwiazać 16 latek???? W polsce zapomina sie o
      uczeniu dzieci słownictwa - zgory zaklada sie ze dziecko powinno znac slowo
      baronowna - ha dobre - nic tylko trzepnac autora w glowe ta ksiazka i to 100
      razy. W Polsce nie rozroznia sie dysleksji o dyspraksji (zob. słownik) Dlatego
      wszelkie poradnie nie potrafia zdjagnozowac potrzeb ucznia. Prosze zwrocic uwage
      na opinie w istnieje okolo 10 wzorów przygotowanych w wordzie i dodaje sie imie
      badanego. Zapraszam do zapoznania sie z obcojezyczna literatura - ta polska to
      dyrdymaly osob, ktore probowaly te ksiazki przeczytac
      • eulalia11 Re: Spodziewalam sie.... 19.09.07, 00:03
        W Polsce zbyt często leniwe dzieci dostają zaświadczenia o
        dysleksji... niestety. Chciałam tylko dodać jedną , wydaje mi się
        ważną informację dla rodziców maleńkich dzieci- nie wolno dziecka na
        siłę sadzać (okładać poduszkami), zachęcać do wcześniejszego
        chodzenia (rodzice często to robią za pomącą różnych
        wymyślnych "chodzików") ponieważ zakłóca to naturalny rozwój i jak
        jednoznacznie stwierdzili badacze (z różnych państw niezależnie od
        siebie)takie "pospieszane" dzieci w zasadzie zawsze zostają
        dyslektykami (ogólnie mówiąc).
    • guru133 Dzieciom z dysleksją trzeba pomagać, tylko 19.09.07, 01:07
      zastanawia mnie jak to się dzieje że przez lata rodzice dysleksji nie zauważają,
      albo nie robią nic żeby dziecku pomóc i dopiero kiedy zbliżają się jakieś ważne
      egzaminy "przypominają sobie" i szybciutko załatwiają "papier" tylko po to żeby
      dzieciak miał łatwiej podczas egzaminów.
      • basia961 Re: Dzieciom z dysleksją trzeba pomagać, tylko 19.09.07, 05:04
        Dlaczego nie zauważają? Na wizytę w poradni czekałam cztery lata!
        Byłam w poradni prywatnej, stwierdzono dysleksję i dysgrafię, dano cwiczenia.
        Młody cwiczył, rozliczał się z tych cwiczeń w szkole.
        Dopiero po czterech latach, w państwowej poradni dostał opinię znaczacą dla szkoły.
        Mimo dysfunkcji Młody jest świetnym uczniem, corocznym "paskowcem".
        Tak na marginesie - opinie o dysleksji dostaje uczeń który zasady ma świetnie
        opanowane, potrafi uzasadnic pisownię ale nie potrafi tej wiedzy stosowac...
        • anka369 Re: Dzieciom z dysleksją trzeba pomagać, tylko 19.09.07, 08:02
          Jestem dysgrafem, mój ojciec jest i mój syn także.
          Wszyscy mamy umysły ścisłe i doskonale znajdujemy się w systemie edukacji. Może
          mieliśmy szczęście do rozumnych nauczycieli...

          W dzisiejszych czasach świadomość w temacie dysleksji jest niewątpliwie większa
          i dyslektykom jest trochę łatwiej, ale też system edukacji jest bardziej
          bezwzględny względem wszelkich odchyleń. Dlatego tzw. papier jest potrzebny, aby
          pozwolić dzieciakom rozwijać ich uzdolnienia i talenty, a nie zamęczać średnio
          skutecznymi ćwiczeniami. (absolutnie nie neguję że takie ćwiczenia są potrzebne
          - sama byłam katowana setkami dyktand w dzieciństwie, ale ich skutek był taki sobie)
          Wyznaje taką zasadę (dość bezwzględną dla leniwych): pozwólmy się uczyć tym
          którzy chcą się uczyć, a tym którzy nie chcą, pozwólmy kopać rowy lub pracować
          na taśmie w fabryce. Nauka to przywilej , a nie obowiązek...
    • xxxxxx666 Re: Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 09:25
      Jaki jest sens stwierdzania dysleksji? Czy pracodawca będzie dyslektykowi dawał
      więcej czasu na realizację zadań? Ja naprawdę wierzę, że dysleksja jest defektem
      genetycznym, który powoduje, że realizacja pewnych zadań może okazać się dla
      dyslektyka trudna. Ale czy to jest uzasadnienie dla specjalnych preferencji dla
      dyslektyków? W końcu również IQ jest także uwarunkowane genetycznie i jest jakąś
      pochodną fizjologii, zatem nie powinno się zastosować preferencji dla osób o
      niskim IQ, aby wyrównać ich szanse?
      • tmk123 Re: Dysleksja u twojego dziecka SENS 14.10.09, 10:00
        Oczywiście że jest sens. Dyslekscja to nie choroba, a
        nierównomierność rozwoju. W czasie edukacji można to
        wyrównywać.Wymaga to duuużo pracy, i to że dziecko nie jest dołowane
        ocenami na które nie jest w stanie zapracować bardzo pomaga.
        Moje dzicko znało literki już w żłobku. Ale czytanie ... obowiązkowe
        10 minut czytania w pierwszej klasie to był płacz ,bóle brzucha itp
        itd.Jeden z najsłabszych uczniów. Ale Pani uważała że dysleksja(mimo
        zaleceń poradni nie istnieje. W czwartej klasie oceny to wyłacznie
        piatki, szóstki i duzo jedynek- bo brak, zapomniał, nie zanotował,
        nie usłyszał,ale przy innych nauczycielach okazało się że jest
        całkiem dobry.
        Obecnie spokojnie przeczyta grubą ksiażkę w ciagu dnia. Czyta
        szybko. Z czytaniem na głos jeszcze problemy bo często nie ta
        intonacja.
        Zupełnie nie umie notować. Stwierdzona dysleksja dysgrafia i
        dysortografia. I własnie zastanawiam sie czy brać zaświadczenie do
        egzaminu gimnazjalnego? I tak nie jest w stanie dosiedzieć do końca
        czasu, a róznica w błedach ortograficznych jest taka że normalnie
        mogą być dwa a u dysortografa 4.
    • dzieciuch42 Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 11:25
      Jestem starą, emerytowaną nauczycielką. Nie jestem dyslektykiem,
      jednak z "problemem" zetknęłam się wielokrotnie. Tym ludziom ,którzy
      tak krytycznie wyrażają się o dyslektykach nie wiedząc na czym owa
      dysleksja polega, polecam zapoznanie się z jakąś literaturą na temat
      (oczywiście jeśli czytanie nie sprawia im problemu).
      Ale do rzeczy. W latach 70,kiedy nawet jako czynny nauczyciel miałam
      niewielką wiedzę na temat, nie zetknęłam się z żadnymi opracowaniami-
      na ten temat nie mówiło się chyba nic, musiałam podjąć
      trudną "walkę" z tym już dziś nazwanym problemem. To były po prostu
      moje dzieci.

      Pamiętam tą codzienną dodatkową pracę w postaci ćwiczeń, dyktand,
      przepisywania.....itp. Oceny były dobre i bardzo dobre, ale ile to
      wysiłku z ich strony. Pamiętam, kiedy w 8 klasie córka przyszła do
      mnie prawie z płaczem, że coś się dzieje, bo nie może czytać z
      podręcznika - jej po prostu litery, wyrazy "uciekały" ze strony.
      Biegałyśmy po okulistach...a to był jeden z objawów dysleksji (o
      czym wtedy nie wiedziałam).I w końcu matura -3 błędy mogły
      przekreślić wszystko-dzieci dały sobie radę. Oboje skończyli studia
      biorąc stypendia za wyniki w nauce, mają odpowiedzialne stanowiska.

      W latach 80,w szkole powierzono mi klasę dzieci z dysleksją.
      Doświadczenie moje było niewielkie, literatury też zbyt wiele nie
      było. Pomoce naukowe wykonywałam sama. Żałuję, że wtedy nie robiłam
      notatek, chociaż proszono mnie o to. 3 lata prowadziłam tą klasę.
      Moim sukcesem pedagogicznym jest jeden z uczniów ,który skończył
      podstawówkę ze srebrną odznaką, liceum ze złotą, ukończył studia i
      obecnie jest doktorantem. Ile pracy i trudu włożył on w swoją
      edukację wie tylko on sam, jego rodzice i troszkę ja. To tylko jeden
      uczeń z10, ale sądzę ,że gdyby reszta miała takich dbających
      rodziców nie pozostali by na pewno w tyle. Praca z tą klasą nauczyła
      mnie pokory i dawała wiele satysfakcji.

      Potem moja wnuczka (uwierzyłam, że dysleksja jest dziedziczna).Ona
      już miała i ma badania prowadzone przez specjalistów. I znów
      ćwiczenia, ćwiczenia, uczęszczanie na specjalne zajęcia...Uwierzcie
      mi, nie jest ona zwolniona z żadnego wysiłku, jedynie wypracowania
      oceniane są za zawartość, mniej za błędy. Uczy się dobrze, nawet
      bardo dobrze, maluje, projektuje swoje ubrania i nie tylko (ogromny
      potencjał twórczy)i jestem dumna z tego, co osiąga. Jest w liceum i
      wie, że tylko ciężka mozolna praca pozwoli jej mieć dobre wyniki.
      Odniosłam jednak wrażenie, że nie tylko naszym środowisku mówi się o
      tych dzieciachLENIE.
      Zdarzyło mi się to kilka lat temu, kiedy wnuczka uczęszczała do
      podstawówki.Po dostarczeniu zaświadczenia do szkoły prosiłam
      uczących o to, by na bieżąco informowali mnie o trudnościach jakie
      mogą wyniknąć .Jedna z pań (matematyczka)skwitowała mnie zdaniem-
      "przecież w orzeczeniu nie ma nic o matematyce". Ręce mi opadły-
      przecież dyslektyk, żeby wykonać zadanie, musi je przeczytać,
      zrozumieć....(czasem kilka razy przeczytać).I tu nasuwa się myśl-
      dlaczego wszyscy nauczyciele nie mają jakiś szkoleń w tym temacie?
      Może wtedy mniej dzieci miałoby problemy z nauką? Nie nazywałoby się
      je LENIAMI?


      Szukałam literatury na temat i to,do czego miałam dostęp zawsze
      dotyczyło dzieci (małych),a przecież dysleksja to nie choroba-nie
      przechodzi, nie wyrasta się z niej-dyslektykiem jest się całe życie.
      Co ma robić starsza młodzież, dorośli? Jak sobie radzić z tym
      problemem? Może kiedyś ktoś mądry pomyśli o nich?
      Parę lat temu kupiłam książkę pt. "Dar dysleksji" ,pisaną przez
      człowieka, który całe życie borykał się z tym problemem, więc bardzo
      prawdziwą. Czytałam ją jak najlepszą powieść. Wiem, że wielu
      wybitnych ludzi było dyslektykami np. Leonardo da Vinci, Albert
      Einstein, Winston Churchil ,Aleksander Bell, Walt Disney, Tom
      Cruise, Whoopi Goldberg, Danny Glover ,Picasso , Faraday i Hans
      Christian Andersen
      .Z rodzimego podwórka dyslektykami są: Jacek KUROŃ, który do dziś
      pisze drukowanymi literami a błędy poprawia jego żona, Jacek
      ŻAKOWSKI dziennikarz, o którym nauczyciele mówili „zdolny leń”.
      Zainteresowanym polecam stronę -www.dardysleksji.pl/t02.php.
      Jeszcze jedna refleksja-...ci ludzie mimo dysleksji, a może dzięki
      niej osiągnęli tak wiele.
      To przecież dysleksja pozwoliła im patrzeć na świat i postrzegać go
      w wielu wymiarach.

      Chciałabym, żeby tu na tym forum rodzice dzieci z dysleksją napisali
      swoje spostrzeżenia, chociażby po to by wyjaśnić tym ludziom, którzy
      o dysleksji niewiele wiedzą.

      • jacek201057 Re: Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 12:52
        Jestem dyslektykiem i mam 50 lat. O mojej dyslekcji dowiedzialem sie
        dopiero jak okazalo sie, ze moja corka nie umie piac (tzn. pisze z
        okropnymi bledami). Wczesniej nie znalem tego pojecia - bylem po
        prostu glupi! W szkole podstawowej a i potem w technikum zawsze
        dostawalem z polskieg 2 za bledy ortograficzne. Potrafilem to
        nadrobic praca na lekcjach, zglaszaniem sie, braniem udzialu w
        lekcjach (nigdy nie siedzialem biernie jak inni moi koledzy. Strach
        padl na mnie przed matura ale musze przyznac, ze mialem duzo
        szczescia bo akurat wtedy mozna bylo skorzystac z slownika
        ortograficznego. Poza tym nauczylem sie pisac bez bledow omijajac
        slowa ktore byly "niebezpieczne". Wtedy bylem po prostu glupkiem,
        jak to to ty radzisz sobie z matematyka, fizyka innymi przedmiotami
        scislymi a nie wiesz jak napisac ktory? Niestety takie komentarze
        otaczaly mnie z wszystkich stron (nawet mama ktora pisala bezblednie
        nie chciala uwierzyc ze ma syna osla!). Po technikum zaczalem
        studiowac i bez problemow skonczylem politechnike. Teraz pracuje i
        mieszkam za granica a wiec tu moge sobie pozwolic od czasu do czasu
        na jakis blad (ale slownik mam zawsze przy sobie - tego sie juz
        nauczylem). W tamtym czasie nikt mi nie pomogl!
        Wracajac do mojej corki to ona ma jeszcze wieksze problemy niz ja
        ale dzieki specjalnym zajeciom i olbrzymiej pracy jej i naszej tez
        zrobila tutaj mature i studiuje ekonomie na renomowanym
        uniwersytecie w niemczech. Mowi czteroma jezykami niemiecki, polski,
        angielski i hiszpanski ale pisze niestety z bledam tylko po
        niemiecku (innych jezykow nawet nie zaczyna bo to by zrobilo jeszcze
        wiecje problemow).

        Moim zdaniem juz w przedszkolu powinno sie badac dzieci na dyslekcje
        aby unikly kiedys takich upokozen jakich ja niestety poznalem.

        Za bledy serdecznie przepraszam i zycze wszystkim dyslektykom tak
        duzo szczescia ile ja mam.

        Pozdrawiam

        Jacek
        • losiu4 Re: Dysleksja u twojego dziecka 15.11.10, 13:49
          wizisz, panie Jacek... coś mi sie zdaje że cała tajemnica i Twojej i wielu "dyslektyków z papierkiem" "dysleksji jest tutaj:

          " Poza tym nauczylem sie pisac bez bledow omijajac
          slowa ktore byly "niebezpieczne". "

          wystarczy jeno rozwinąć słowo "nauczyłem się " ;) Bo widzisz, co i rusz stara się nam wmówić, ze z dysleksji uleczyć się nie da :)

          Pozdrawiam

          Losiu
      • xxxxxx666 Re: Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 13:18
        Podpisuję się obiema rękami pod tym co Pani napisała.

        Jednocześnie nadal nie rozumiem jaka jest idea preferencji dla dyslektyków.
        Pisała Pani na temat matury. Dla mnie matura jest stwierdzeniem, że osoba
        posiada pewne umiejętności. Jaki jest sens dawania przy zdawaniu preferencji dla
        dyslektyków? Z mojego punktu widzenia zakres umiejętności, który obejmuje matura
        jest sensowny lub nie. Jeśli nie jest sensowny, to po co sprawdzać te
        umiejętności, jeśli zaś jest sensowny, to po co dyslektycy mają preferencje?
        • ebmg Re: Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 15:14
          Preferencje te powinny moim zdaniem polegac na wprowadzeniu kilku
          sposobów przekazywania wiedzy. Natomiast potrzeba większej ilości
          czasu zeby zrozumiec tekst to konieczność dla dyslektyka. Tekst musi
          byc przeczytany kilka razy i zamieniony na ciąg 'obrazków' zeby
          został zrozumiany. Język testów egazminacyjnych jest trudny nie
          tylko dla dyslektyka.
          • kubek_smakowy Re: Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 16:11
            Jestem dyslektykiem
            Mam problem z pisaniem i nieznam tabliczki mnozenia
            Mature zdałem z Polskiego na 4 bo nauczyłem sie na pamiec jak pisze
            sie jaki wyraz na ustnym odpowiedziałem na 5 podobnie z biologia
            pisemny 4 ustny 5 jezyk obcy DOPUSZCZAJĄCY
            Nie powtarzałem jak pisze sie wyrazy wiec znowu robie błedy
            Dlaczego nie powtarzałem pisowni? z braku czasu podjołem studia (
            skonczyłem z bardzo dobrymi wynikami )
            Jak radze sobie z nieznajomoscia tabliczki mnozenia? normalnie
            zyjemy w czasach kalkulatorow
            Moze ktos z was ma ochore zamknac mnie w jakims osrodku bym nie
            przynosil obciachu ludzkosci ?

            Tekst napisany bez worda
            • xxxxxx666 Re: Dysleksja u twojego dziecka 19.09.07, 22:50
              Ale przecież ja Cię nie atakuję, nie ma potrzeby się bronić. Jak się zastanawiam
              po co matura testuje umiejętności, które są niepotrzebne? No to może wprowadzić
              maturę, która testuje rzeczywiście przydatne umiejętności i zlikwidować wszelkie
              przywileje. Czy wtedy stwierdzanie dysleksji będzie miało sens?
              • emi.27 Re: Dysleksja u twojego dziecka 20.09.07, 09:26
                Stwierdzenie dysleksji zawsze będzie miało sens, chociażby dlatego
                że z dzieckiem dyslektycznym trzeba trochę inaczej pracować aby
                mogło osiągnąć dobre wyniki.
                • truten.zenobi dysleksja to nie choroba!!! 23.09.07, 22:14
                  a przynajmniej nie każdy jej przypadek. wielu dyslektyków może się
                  nauczyć czytać, pisac, ... tyle że metoda nauczania musi byc
                  całkowicie inna niz w przypadku zwykłych dzieci.

                  niestety zwykle w naszym kraju mówi się o lenistwie uczniów a nie
                  lenistwie nauczycieli ktorzy nie chcą się doksztalcić i znają jedną
                  metodę nauczania czytania - gloskowanie, i jedną metodę nakuki
                  ortografii - przepisywanie po 100x i dyktanda
            • kubek_smakowy Re: Dysleksja u twojego dziecka 22.09.07, 09:51
              Tak sobie dodam niesmailo wszystko co w zyciu osiagnolem zawdzieczam
              tylko sobie nigdy nigdzie nie zanioslem zaswiadczenia ze jestem
              dyslektykiem Nie bylo łatwo ale przynajmniej wiem ile jestem warty i
              dałem rade bez ulgowego traktowania
            • balbriggan Re: Dysleksja u twojego dziecka 01.11.07, 00:12
              Mam wrazenie ze bym sie kwalifikuje sie z Toba do tego osierodka.z
              moim dyplomem i brakiem znajomosci tabliczki mnozenia (moz inzynier
              rozumie mniei liczy ) i nie moznoscia znalezienia bledow w
              tekscie.Slepa nie jestem a bledow nie widze. Znalazl by tam niejsce
              moj ojciec fizyk z dyplomami dwuch uczelni ten zna tabliczke
              mnozenia ale dyzgrafia i dysleksja.
              Poza robieniem bledow jezykow obcych uczę sie szybko anawet bardzo
              szybko i tylko pisownia nmie spowalnia ale powtorka jest lekiem na
              wszystko tylko nie mogę przestac powtarzać bo zapomnę i klapa. I tak
              mam juz od 39lat
      • no_elle Re: Dysleksja u twojego dziecka 20.09.07, 10:37
        Świetnie napisany post. Książka też jest świetna.

        Tylko dzieki takim nauczycielom jak Ty przeszłam z dysleksją przez
        szkołę podstawową, liceum i studia.
        Dysleksję ma moja siostra, brat oraz ja. Zdiagnozowalo ja u mnie 20
        lat temu, w 1 klasie podstawówki. Dzięki pracy "INTELIGENTNYCH I
        OTWARTYCH NA ŚWIAT" nauczycieli nie miałam jakiś traumatycznych
        przeżyć w szkole. Chociaż zdażały się kurioza nauczycielskie.

        Czytam dużo, piszę jak kura pazurem, gubię litery i robię błędy
        ortograficzne. W trzech obcych językach piszę fonetyczne. Mam
        problemy z lewą i prawą stroną(dlatego podczas podróży nie dają mi
        do trzymania mapy, bo boją się że pomylimy drogę), szczyt moich
        uzdolnień manualnych to przyszycie guzika, a kreski w rysunkach nie
        zawsze wychodzą prosto. Kiedy zapisuję jakieś liczby np nr. telefonu
        to zdaża się, że muszę się chwilę zastanowić jak ja mam te liczby
        zapisać.

        Mój brat - dyslektyk z grupy tych najcięższych przypadków - jak ma
        pisać lub czytać to jest chory. Nauczyciele wiedzą że młody im nic
        nieprzeczyta więc go biorą do ustnych odpowiedzi. Ma za to świetną
        wyobraźżnię przestrzeną. Uwielbia zajęcia techniczne, projektowanie,
        rysunki techniczne.

        Tak dla wiadomości dla tych niedowiarków, że dysleksja to nie
        lenistwo. Dysleksja jako choroba została zdiagnozowana w 1896r. I to
        nie błąd w zapisie liczbowym. Nazywano ją inaczej i traktowano jako
        chorobę psychiczną. Zresztą dysleksja już dawno została wpisaną do
        rejstru chorób i niepełnosprawności. Tylko w Polsce czego nie widać
        i nie można racjonalnie wytłumaczć to dla większości ludzi
        nieistnieje.
      • truten.zenobi skąd nauczyciele znajdują tyle satysfakcji w poniż 23.09.07, 22:04
        Skąd ludzie (nauczyciele) znajdują tyle satysfakcji w poniżaniu
        dyslektyków?
        Obecnie nie można tego tłumaczyć niewiedzą, czyli co? zawiść?
        głupota? ksenofobia?....

        Obrazą majestatu jest stwierdzenie, że nauczyciele zbyt często mają
        bardzo niski poziom kwalifikacji (czy wręcz są wytworem negatywnej
        selekcji w zawodzie), że na uczniach często wyładowują swoje
        kompleksy, że czyją się zagrożeni przez uczniów, którzy znacznie ich
        przerastają intelektualnie.

        Problemy z dysleksja przypominają mi problemy osób
        leworęcznych „kilka” lat temu (aczkolwiek całkiem niedawno
        słyszałem, że i obecnie dochodzi do przypadków szykanowania dzieci
        leworęcznych)
        Tak naprawdę nie jest to schorzenie, ale odmienne predyspozycje,
        osoby leworęczne także były „leczone” i szykanowane
        Jaki był sens tych wszystkich działań? Pewnie taki sam jak tych
        mądrali nieznających tematu, ale wiedzących lepiej, że to lenistwo,
        upośledzenie umysłowe, itp.

        Nie jest problemem, że takich paru głupków pisze na forum gorzej
        jest, jeśli takie niedorozwoje zostają urzędnikami (np.
        odpowiedzialnymi za edukację) lub, co gorsza nauczycielami.
    • gdziejestprawda Re: Dysleksja u twojego dziecka 22.09.07, 12:21
      "do końca września musi dostarczyć do szkoły opinię o dysleksji."

      Opinię należy dostarczyć do szkoły do 15 października. Tyle że data
      wystawienia opinii nie może być późniejsza niż 30 września.
    • truten.zenobi durna to ty jesteś 23.09.07, 21:33
      nic nie wiesz na temat i piszesz bzdury
    • e-teacher Dysleksja u twojego dziecka 25.09.07, 23:54
      Witam, jestem mamą dwunastoletniej córki, która jets niepełnosprawna
      (mózgowe porażenie dziecięce).Wszystko wskazuje na to, że
      uszkodzenie mózgu spowodowało dysleksję.Córka myli podobne litery,
      ma kłopoty z ortografią, bardzo męczy ją czytanie "gęsto" napisanego
      tekstu.Córka bardzo lubi lekcje języka polskiego, ale istny koszmar
      to dla niej język angielski - połapanie się w głoskach, które nie są
      podobne do liter przekracza możliwości mojego dziecka. Psycholog z
      poradni rejonowej twierdzi,że dysleksja może być tylko wrodzona, a
      więc moja córka jej miec nie może.Jak mam pomóc mojemu dziecku?!Sama
      wielokrotnie uczyłam dzieci dyslektyczne, wiem na ten temat sporo, a
      jestem bezradna wobec uporu psychologa.Pomóżcie, proszę!
      • iwpal Re: Dysleksja u twojego dziecka 26.09.07, 18:54
        Dziecko z MPDz oczywiście ma prawo mieć zaburzenia o typie dysleksji
        (ze wszystkimi tego konsekwencjami), co jest wynikiem uszkodzenia
        określonych okolic mózgu, ale czysta dysleksja jest zagwarantowana
        (takze definicyjnie) dla osób bez uszkodzenia mózgu, tylko z
        mikrozaburzeniami.
        Na opinii, oprocz informacji o MPDz powinno być napisane, ze ma też
        zaburzenia analizy i syntezy wzrokowej bądź słuchowej, co daje
        problemy o typie dysleksji.
        Ale zdaje sie, ze przepisy MENowskie mówią wyraznie, ze na
        orzeczeniu o MPDz nie moze byc mowy o dysleksji (i ulgach z tego
        tytułu). Chociaż znam osoby z MPDz, któr mimo wsystko dostały papier
        o dysleksji, co mogły pzredłożyc np. na maturze (starej).
      • tmk123 Re: Dysleksja u twojego dziecka 14.10.09, 10:08
        zmień psychologa- mnie powiedziano że niedotlenienie w czsie porodu
        jak najbardziej może być przyczyna dysleksji, która stwierdzono u
        dziecka. Ja nie mam i mąż też nie.
        Dziecko miało poderzenia o lekkie porazenie mózgowe ,ale po roku
        ćwiczen wyrównało się. Dysleksja wymaga duzo wiecej pracy. Po 8
        latach widzę jednak zdecydowaną poprawę.
    • tatakrysia Dysleksja u twojego dziecka 04.10.07, 17:22
      Jestem nauczycielem i mam dyslektyczne dziecko, z którym pracuję w
      domu, bo szkoła tego nie robi, świstka mojego dziecka nikt nie
      przeczytał a ja wiem że nie mam co robić gwałtu, bo tylku zaszkodzę
      mojemu synowi.dzieciaki nie leniwe- mój syn wykonuje wielokrotnie
      więcej pracy niż jego koledzy ze szkoły, nikt go za to w szkole nie
      chwali.Durna nie jestem, chociaż sama jako dziecko miałam problemy w
      okresie wczesnoszkolnym.
    • tobiasz94b Re: Dysleksja u twojego dziecka 28.04.08, 12:35
      Sam jestem dyslektykiem. Mówisz że poprostu nie chce mi sie uczyć? a ja ci powiem to co osiągnołem w tym roku:
      15 miejsce w polsce w konkuesie matematycznym olympus
      2 miejsce w wojewuctwie w alfiku
      13 -||- w konkursie Mat

      11 miejsce w powiecie częstochowskim w konkursie biblijnym,
      i jeszcze jest jeden funał prze demną z matematyki


      Więc nie lubie się uczyś?
    • dellfia Re: Dysleksja u twojego dziecka 05.09.08, 19:00
      Bzdury piszecie. Moja córa ma problemy z pisaniem , błędy ,złe stawia
      litery,czytać lubi (ale cicho).Ma problemy z czytaniem na głos. Oczywiście
      zaświadczenia nie ma ,bo była na badaniu na początku 4 kl(oczywiście nikt mnie
      ie poinformował jak do badań ma się przygotować.a teraz jest w szóstej i ma po
      ptakach.
      • terri06 Re: Dysleksja u twojego dziecka 07.09.08, 20:02
        Przeczytalam te wszystkie wypowiedzi ludzi " mądrych" dotyczące dysleksji.Mam
        syna w wieku 11 latktóry jest właśnie diagnozowany w kierunku dysleksji i
        dysortografii, wlaściwie można już powiedzieć że ją ma. Chcę uświadomić
        wszystkich tych mądrych ludzi że nie jest łatwo dostać papierek że jest się
        dyslektykiem. Mój syn od 2 klasy jest pod opieką poradnii, wykonuje mnóstwo
        dodatkowych ćwiczeń i zadań w domu. Wypełnia ćwiczenia...itp. Ma o wiele więcej
        pracy w domu niż uczeń który odrabia tylko zadanie domowe i przygotowuje sie do
        lekcji.On prócz tego wypełnia ćwiczenia, co zajmuje mu codziennie najmniej
        godzinę, dwie. Bardzo dużo pracuje a ja wraz z nim. Jest mądrym chłopcem, dużo
        wie i umie jednak z powodu swej choroby po prostu cierpi. W szkole sie z niego
        smieją, nauczyciele rownież nie pomagają- jest ich zbyt malo którzy wiedzą jak
        postępować z takim dzieckiem i czego wymagać. Co z tego że biegle mówi po
        angielsku, będąc w Anglii rozmawia ze wszystkimi o wszystkim, /chodził tam przez
        rok do szkoły/ gdy zmienił się nauczyciel j. angielskiego i wymaga tylko
        pisowni- postawił mu 2 na świadectwie? ignorując pismo z Poradni by pisowni do
        oceny końcowej nie brać pod uwagę?- on wymaga pisowni i koniec!!! Nikt tych
        dzieci nie rozumie, nikt i rodzicow. Moje dziecko po prostu cierpi przez
        nietolerancję innych, nikt nie bierze pod uwagę ile musi poswięcić czasu na
        dodatkowe zajecia, czase jest tak że już w tygodniu musi zapomnieć o zabawie. Ma
        czasem dośc jak widzi dzieci na podwórku a on przy cwiczeniach. Kto zrozumie
        takie dziecko? a rodzica???- tylko ktos kto sam przez to przechodzi!!!!! i
        jeszcze jedno dla tych wszystkich mądrych ludzi- moje dziecko nie nadaje sie do
        szkoły specjalnej!- JEST ZBYT MĄDRE, duzo madrzejsze od tych którzy piszą takie
        bzdury, jest tolerancyjne i rozumie problemy innych ale niestety przxez głupote
        innych zarówno dzieci jak i doroslych po prostu cierpi i chyba o wiele wiecej od
        tępoty ludzkiej niz z racji choroby.
        Pozdrawiam wszystkie dzieci sklasyfikowanych jako nadających się do "szkoly
        specjalnej"
        • truten.zenobi Re: Dysleksja u twojego dziecka 08.09.08, 21:35
          1. tym "mądrym" nie wytłumaczysz - nie są zdolni nic zrozumieć co
          najwyżej wykuć na pamięć jeśli ktoś im każe.
          2. fakt faktem dzieci dyslektyczne zwykle nie powinny sie uczyć w
          zwykłej szkole ale w szkole dla dzieci szczególnie uzdolnionych -
          niestety niszczy się klasy profilowane w podstwaówkach (a i pewnie w
          gimnazjach)
          3. nie zgodze się z tobą że jest trudno o papierek - tz i owszem w
          indywidualnym przypadku może być tak jak piszesz ale statystycznie w
          populacji jest około 5% dyslektyków a jeśli w klasie jest ponad 10%
          to oznacza że jest to albo bardzo nietypowa klasa albo trochę zbyt
          łatwo ten papierek się dostaje.
          4. w moim otoczeniu znam pare osób które starają się o papierek
          chociaz ewidentnie problemy ich dzieci wynikają z lenistwa - i w
          druga strone znam rodziców dyslektyka którzy skupiają się na pracy z
          dzieckiem an nie "pozyskaniu kwitu" - tak więc nie ma co się dziwiś
          pewnemu sceptycyzmowi nauczycieli (o zwykłych ludziach nie
          wspominając)

          co do reszty w pełni się z Tobą zgadzam. mnie osobiście bulwersuje
          fakt iż pomimo że na ten temat tyle sie ostatnio mówi w dalszym
          ciągu najdują się nauczyciele więdzący lepiej.

          w czasach gdy byłem młody niewielu o tym problemie słyszało można
          było takie postawy tłumaczyć niewiedzą ale obecnie chyba tylko
          głupotą, lenistwem, nieuctwem, zawiscia czy złosliwością
          nauczycieli. Takie osoby w trybie dyscyplinarnym powinny być
          odsuwane od zawodu - ale niestety u nas takich "nauczycieli" się
          toleruje
      • morekac Re: Dysleksja u twojego dziecka 14.10.09, 16:12
        dellfia napisała:
        (oczywiście nikt mnie
        > ie poinformował jak do badań ma się przygotować.a teraz jest w
        szóstej i ma po
        > ptakach.
        to trzeba się było zainteresować tematem - trochę czasu na to było -
        a nie mieć pretensje do wszystkich ptoków w okolicy...
    • truten.zenobi nietofik leniwy głupcze... 14.10.09, 14:17
      najpierw przeczytaj cokolwiek na temat a dopiero później cos pisz na
      forum
    • hanelka70 Re: Dysleksja dziecka - jak sobie dajemy radę 08.12.09, 19:01
      Witam. Aż płakac mi się chce gdy czytam o matkach czytających
      dzieciom w v i vi kl szk.podst. Sama to robie! Czytam wiele
      publikacji na temat dysleksji. Zauwazyłam, że publikacje swoja drogą
      a nauczyciele( Nie wszyscy) swoją. Większość to olewa i kwituje, że
      każdy ma. Nauczyciele od j.obcych wogóle nie wiedzą jak do tego
      podejść, wykrecają się
    • yourgabi1980 Re: Kurs robusiowa ortografia to świetne rozwiąza 12.11.10, 11:56
      Potwierdzam, kurs jest rewelacyjny, moja 12 letnia córka miała straszne problemy z ortografią, i po kursie co prawda one wszystkie nie minęły ale ZNACZNIE jej pomogły!!!!
    • yourgabi1980 Dysleksja u twojego dziecka 12.11.10, 11:58
      Potwierdzam, kurs jest rewelacyjny, moja 12 letnia córka miała straszne problemy z ortografią, i po kursie co prawda one wszystkie nie minęły ale ZNACZNIE się poprawiły.!!!!
    • beatrix-kiddo Re: Dysleksja u twojego dziecka 13.11.10, 09:42
      To jest po prostu kwestia tworzenia nowych słów - język jest tworem żywym. Kiedyś był po prostu tuman i nieuk, teraz się to "mądrze" nazywa dyslektyk, dysgrafik, a odkąd powróciła matura z matematyki, to nagle cudem namnożyło się "dyskalkulików".
      Jak ktoś jest tępy, to faktycznie, jak kolejni niektórzy popiśccy sugerują, do szkoły specjalnej. Matura nie jest obowiązkowa, naprawdę.
      • truten.zenobi Re: Dysleksja u twojego dziecka 13.11.10, 10:03
        no cóż a jak się nazywa debila który nic nie wie w temacie a się wymądrza jakby 10 rozumów pozjadał?
        • beatrix-kiddo Re: Dysleksja u twojego dziecka 13.11.10, 10:22
          A czemu się tak rzucasz, sam masz zaświadczenie o dysmózgowiu :-) ?
        • beatrix-kiddo Jeszcze do Trutnia 13.11.10, 10:58
          Szanowny Trutniu.
          Opowiem Ci historyjkę z autopsji.
          Jak poszłam do podstawówki (wczesne lata 70-te), to strasznie bazgrałam. Byłam jedyną osobą w klasie, która za prace domowe dostawała dwie oceny: "za treść 5, za pismo 2". Myślę, że w dzisiejszych czasach jakieś "mundre" panie psycholożki zdiagnozowałyby mnie jako dysgraficzkę i wysłały na terapię. A co zrobili moi rodzice? Nie chodzili po durne zaświadczenia, tylko posadzili mnie na doopie, dali zeszyt, długopis i kazali ćwiczyć literki. I co, i dało się. Piszę ładnie i wyraźnie. Tylko nie trzeba było się lenić, ale pracować. I dlatego uważam, że podobnie ma się rzecz z wszelkiej maści "dyslektykami", "dyskalkulikami" i innymi "dysmózgowcami". Po prostu uczyć się i pracować, a efekty będą.
          No ale oczywiście najprościej jest iść po zaświadczenie.
          • truten.zenobi Re: Jeszcze do Trutnia 13.11.10, 18:57
            Więc śmiem twierdzić, że w Twoim przypadku nie była to dysleksja ale lenistwo Twoich rodziców, nie pracowali z Tobą od początku ale dopiero wtedy gdy się zorientowali, że jest bardzo źle.

            Ale póki co nie odpowiedziałaś na moje pytanie jak mam, zgodnie z Twoją nowomową, politycznie poprawnie odnieść się do Twojej osoby...
            • beatrix-kiddo Re: Jeszcze do Trutnia 14.11.10, 12:31
              Nie zrozumiałeś mojej historyjki.
              Po pierwsze, nie dysleksja, a dysgrafia.
              Po drugie, właśnie moi rodzice nie byli leniwi. Gdyby byli, to pobiegliby do psychologa po zaświadczenie o dysmózgowiu dla mnie, dzięki czemu do dziś zapewne radośnie bazgrałabym jak kura pazurem, mając na usprawiedliwienie karteczkę od psychologa. Rodzice wybrali drogę trudniejszą, czyli zmuszenie mnie do pracy, co dało efekty.
              Dlatego właśnie stawiam tezę, że znakomitą większość rozmaitych dys- dałoby się uleczyć, po prostu sadzając dzieciaka, żeby wziął się do roboty - czy to czytając, czy licząc. Natomiast współcześni rodzice pędzą do psychologa po zaświadczenie, dzięki czemu dzieciak nadal nie umie poprawnie czytać/pisać, za to biegły jest w grach komputerowych (no jak ma się nauczyć czytać i odróżniać literki, skoro tylko klika w gry?)
              Oczywiście, możesz się z moją tezą nie zgodzić, takie prawo dyskusji internetowej (i każdej innej zresztą).
              • truten.zenobi dlaczego kłamiesz? 14.11.10, 20:59
                Gdyby byli, to pobiegliby do ps
                > ychologa po zaświadczenie

                albo nie uczyłaś się w latach 70 albo kłamiesz że mieli taką możliwość.

                > Dlatego właśnie stawiam tezę, że znakomitą większość rozmaitych dys- dałoby się
                > uleczyć, po prostu sadzając dzieciaka, żeby wziął się do roboty
                co racja to racja,
                statystycznie w populacji jest około 5% dyslektyków, w klasach jest czasem ponad 40%... jeśli to nie jest szkoła typu xiv LO (za dobrych czasów - możesz przy użyciu gógli sprawdzić sobie dlaczego jest to szkoła specjalna dla dyslektyków) to jasno widać że problemem jest zbyt łatwe uzyskiwanie kwitów.

                ale chcę Ci przypomnieć że w pierwszym swoim wpisie raczyłaś użyć epitetów w stosunku do dyslektyków i wszystkich posiadających kwity. teraz się wycofujesz z tak radykalnych stwierdzeń
                oczywiście teza ze w większości przypadków wystarczył by się wziąć do roboty jest prawdziwa
                • beatrix-kiddo Re: dlaczego kłamiesz? 14.11.10, 21:37
                  No nie, mój drogi, na takim poziomie nie będziemy rozmawiać.
                  Doskonale wiem, kiedy się uczyłam - były to lata 70-te.
                  Jak widzę, walisz na oślep, byle tylko obronić leniów i nieuków, załatwiających sobie zaświadczenia o dys-. Nie wiem, dlaczego to robisz, czy sam masz jakieś lewe zaświadczenie o dysmózgowiu, bo Ci się uczyć nie chciało?
                  Ja w każdym razie kończę dyskusję, bo widzę, że nie ma z kim rozmawiać.
                  Pozdrawiam, choć z niesmakiem.
                  • truten.zenobi Re: dlaczego kłamiesz? 15.11.10, 12:26
                    > No nie, mój drogi, na takim poziomie nie będziemy rozmawiać.
                    sama zaczęłaś ja się tylko dostosowałem.

                    > Doskonale wiem, kiedy się uczyłam - były to lata 70-te.
                    ale podałem tez drugą możliwość... problem z czytaniem ze zrozumieniem czy silny mechanizm wypierania?

                    bo jeśli tak to kłamiesz że Twoi rodzice mieli możliwość załatwienia takiego zaświadczenia..
                    gdybyś cokolwiek wiedziała o dysleksji to byś wiedziała min że w latach 70 że problem był znany niewielu i że tego typu zaświadczenie wtedy nic by nie dało, zresztą pewnie nikt ich nie wydawał.
                    ale co tam własna niewiedza przecież to najlepszy dowód że masz rację.
                    jeśli fakty są inne tym gorzej dla faktów...
                    • frodzionek1 Re: dlaczego kłamiesz? 16.11.10, 20:00
                      1. Dlaczego zarzucasz beatrix, że kałamie? Czy w latach 70-tych nie było psychologów, a jeśli byli, to nie znali się na zaburzeniach?
                      2. Dlaczego z uporem maniaka piszesz o dysleksji, skoro ona pisze o dysgrafii u siebie?
                      Mam wrażenie, że po prostu nie masz argumentów.
                      Niezależnie od tego, czy zgadzam się z Beatrix, bo chyba mogła wyrazić się delikatniej.
                      • truten.zenobi Re: dlaczego kłamiesz? 17.11.10, 15:15
                        > 1. Dlaczego zarzucasz beatrix, że kałamie? Czy w latach 70-tych nie było psycho
                        > logów, a jeśli byli, to nie znali się na zaburzeniach?

                        w latach 70 nie było psychologów w szkołach a nieliczne poradnie (jeśli dobrze pamiętam) „wychowawczo zawodowe” nie wystawiały zaświadczeń o dysleksji.
                        Pewnie psycholodzy tam pracujący zdawali sobie sprawę z jej istnienia (wszak problem opisano jakieś 100 lat temu) ale nie było rozwiązań systemowych które dawały by tym zaświadczeniom jakiekolwiek znaczenie (brak wiedzy nauczycieli, brak rozwiązań formalnoprawnych itp. )
                        oczywiście nie było też tak że całkowicie nic nie robiły ale na pewno nie było tak łatwo słodko i przyjemnie jak Beatrix twierdzi.
                        System działał inaczej. Dopiero w latach 90 nastąpiły zmiany.
                        (wtedy bardziej się opłacało uzyskać „punkty za pochodzenie”)

                        Tak więc nie jest prawdą że Beatrix mogła takie zaświadczenie uzyskać a już na pewno nie w sposób jaki opisuje a i skutki jakie dawał papier z poradni były by całkowicie inne.
                        nie wiem czy o tym wiedziała czy nie, ale tak czy inaczej nie mogła zgodnie z prawdą twierdzić że jej rodzice mogli „zaświadczenie o dysleksji” załatwić (to chyba logiczne)
                        a skoro jednak takie stwierdzenie padło, oznacza że świadomie „mijała się z prawdą” czyli kłamała
                        (w ten sposób starała się dowartościować swoją pracę i obecne poglądy – czyli nie można tego uznać li tylko jako figurę retoryczną)
                        Q.E.D.


                        > 2. Dlaczego z uporem maniaka piszesz o dysleksji, skoro ona pisze o dysgrafii u
                        > siebie?
                        > Mam wrażenie, że po prostu nie masz argumentów.
                        > Niezależnie od tego, czy zgadzam się z Beatrix, bo chyba mogła wyrazić się deli
                        > katniej.

                        Piszę o dysleksji bo posługuje się potocznym określeniem odnoszącym się do różnych problemów, zresztą w wielu artykułach używa się tego pojęcia jako bardziej ogólnego określenia tego typu problemów.
                        a z tego co ona pisze to raczej jej problemem nie była dysgrafia.

                        Oczywiście masz rację, ale nasza wymiana zdań to nie dyskusja a wymiana "uprzejmości" więc dlaczego miałbym się posługiwać argumentami?
                        Sposób w jaki włączyła się do dyskusji raczej nie wskazuje na to by jakiekolwiek argument był w stanie zmienić jej opinię.
                        Nie sądzę by cokolwiek poważnego na ten temat przeczytała, nie sądzę by z prawdziwym dyslektykiem miała do czynienia, ale swoją opinię ogłasza argumentując epitetami
                        ale to chyba dobrze że przynajmniej wali prosto z mostu co myśli i nie bawi się w politycznie poprawną delikatność.

                        Prawda też jest taka że sens wydawania „kwitów” został totalnie wypaczony. Zaświadczenie o dysleksji powinno być przede wszystkim wskazówką by zmienić metody pracy z dzieckiem a nie by je całkowicie zwolnić z jakiejkolwiek pracy.

                        tak więc myślę że moja odpowiedź była adekwatna i na poziomie mojego adwersarza.
    • losiu4 Dysleksja u twojego dziecka 15.11.10, 10:54
      powiem tak. Jestem w stanie uwierzyc ze coś takiego jak dysleksja istnieje. Natomiast nie jestem w stanie uwierzyć w przypadek, ze wybuch tej epidemii nastąpił dokładnie wtedy, gdy papierek na nią zaczęto wydawać i go honorować. Jakoś wczesniej NIEMAL KAZDEGO "dyslektyka" dało sie nauczyć pisać.

      Pozdrawiam

      Losiu
      • truten.zenobi Re: Dysleksja u twojego dziecka 15.11.10, 12:53
        pewnie tak. ale to też zaczyna się zmieniać. z tego co czytałem zaczyna się też walka z tym problemem. poradnie zaczynają bardziej dokładnie sprawdzać osoby zgłaszające się.
        badania obejmują ocenę rozwoju emocjonalnego, inteligencję, zachowanie - sposób pracy, itp.
        dzieci dostają zalecenia do pracy i sprawdza się czy faktycznie pracują/ćwiczą

        jeśli nie to sorry
        i dobrze bo z tego co widzę to prawdziwym dyslektykom bardziej szkodzi "epidemia" niż niewiedza.

        z drugiej strony jeśli ktoś potrafi pisać z sensem ale nieczytelnie bądź z błędami to dlaczego nie pozwolić mu pisać na komputerze?
        jeśli zaś jest tumanem to i komputer mu nie pomoże..
        weryfikacja była by bardzo prosta... tyle że wymagała aby od nauczyciela skupiania się na sensie wypowiedzi a nie na ortografii.... i tu moim zdaniem jest podstawowy problem.

        innym aspektem sprawy jest metoda nauczania czytania i pisania.
        ponoć wiadomo było od początku że "głoskowanie" będzie nasilać problemy u osób ze skłonnością do dysleksji. wiadomo że są lepsze metody ale z uporem maniaka programy opiera się właśnie na niej. gdy problem zaczął się nasilać ministerstwo poszło na łatwiznę czyli dopuszczono do tego ze zaświadczenie mógł uzyskać każdy...
        zresztą to się całkiem zgrabnie wpisuje w politykę obniżania poziomu nauczania...
        • losiu4 Re: Dysleksja u twojego dziecka 15.11.10, 14:00
          truten.zenobi napisał:

          > pewnie tak. ale to też zaczyna się zmieniać. z tego co czytałem zaczyna się też
          > walka z tym problemem. poradnie zaczynają bardziej dokładnie sprawdzać osoby z
          > głaszające się.

          mam nadzieję. Bo to co się do tej pory robiło to była czystej wody patologia. Sami nauczyciele o tym mówili. Po cichu, bo głośno nie wolno, gdyż byłaby to dyskryminacja czy jak to w politpoprawnościowym języku się nazywa. Bo widzisz, największą krzywdę tacy kombinatorzy robią prawdziwym dyslektykom (czyli jakby nie patrzeć ludziom w pewien sposób upośledzonym nie ze swojej winy), którym można i należy pomagać.

          Pozdrawiam

          Losiu
          • truten.zenobi Re: Dysleksja u twojego dziecka 15.11.10, 14:46
            ja myślę że w latach 90 gdy zaczęto mówić o problemie dysleksji, ktoś sobie wymyślił że przy jego pomocy zgrabnie rozwiąże problem niskiego poziomu edukacji.
            i do jednego wora trafiły wszystkie problemy z nauką, w tym niski poziom inteligencji , lenistwo (ucznia rodziców nauczycieli), błędy programów nauczania..

            z drugiej strony chyba nikt nie był odpowiednio przygotowany do właściwego diagnozowania więc dawano kwity "na wyrost"

            w efekcie zamiast pomóc jeszcze bardziej zaszkodzono..
          • truten.zenobi Inny aspekt sprawy... 17.11.10, 15:39
            dlaczego od dzieci wymagamy bezbłędnego pisania skoro system edukacji nie tylko że dopuszcza/akceptuje błędne informacje w innych dziedzinach, ale wręcz uczy i wymaga błędów
            (bitwa na psim polu, to że słońce jest najwyżej nad horyzontem latem, itp.)
            • julita-only Re: Inny aspekt sprawy... 16.12.11, 23:08
              do jotde3: z dysleksją jestem za pan brat, posiadanie dziecka dyslektycznego to trudna sprawa, wiesz jak ktoś szuka pomocy to będzie to dla niego przydatne i niekoniecznie będzie traktował to jako reklamę a pomoc bo o to mi chodziło.
              pozdr.
    • tmk123 Dysleksja u twojego dziecka 05.11.11, 10:21
      Jako matka 16 letniego już dys(-leksja -grafia -ortografia) zupełnie nie rozumiem o co tyle gadania. Dzieci z dysleksją zwłaszcza chłopcy często są nadpobudliwi-(ADHD to jeszcze nie jest) ale wydłużenie egzaminu nic im nie daje, bo i tak kończą wcześniej! Po prostu nie sąw stanie wytrzymać takiego stresu na tyle,żeby jeszcze posiedzieć i SPOKOJNIE sprawdzić. W podstawówce wszyscy dyslektycy (ok 10 osób) skończyli egazmin przed własciwym czasem.NIKT nie skorzystał z wydłuzenia o pół godziny. Jesli chodzi o dysortografię to też ułatwienia są żadne-Owszem można zrobić 4 błędy więcej. Tylko Jako błąd jest uznawane brak kropki na końcu zdania, a zamiast ą, zmiana d zamiast b. Oczywiście błędy ort też. ale tych pierwszych wynikajacych z dyslekcji jest zwykle dużo więcej.
      Jedyne ułatwienie z którego skorzystał syn to pisanie testów na komputerze - nie jest to łatwe- wzory chemiczne matematyczne rysunkiitp,ale dla dysgrafika duzo lepszeniz pisanie ręcznie.
      Innych ułatwień nie zauważono- nawet polecenia z Poradni aby nie oceniać za dyktanda, tylko pytać ustnie reguł, były totalnie olewane przez szkołę.Podobnie ocenianie zeszytów.
      Dyslektyk musi dużo więcej pracować niż inni. Ale jego "prawa" są zupełnie nieprzestrzegane. I trudno walczyć z nauczycielami. Z wiekiem praca daje efekty,ale te wszystkie gatki że wystarczy papierek, żeby się nie uczyć są zupełnie wyssane z palca!
      • dantonka Re: Dysleksja u twojego dziecka 06.03.12, 14:00
        Do szkoły należy mieć sporo dystansu. To przykład ze sprawdzonego przez nauczyciela zeszytu mojego dziecka:
        imageshack.us/photo/my-images/189/zeszytx.jpg/
    • jotde3 Dysleksja u twojego dziecka 05.12.11, 09:15
      niewiem jak teraz ale za moich czasów szkolnych 3 błedy ortograficzne załatwiały sprawe na egzaminie .
      nie wydaje wam sie że jej znaczenie było (jest ) przesadne ?
      rozumiem że jak ktoś nie umie merytorycznie wypowiedzieć sie ustnie czy pisemnie to może być to autentyczny problem w życiu ale że np. pisząc "doktor chabilitowany" spowoduje przez kogoś złe rozumienie sensu ?
      wydaje sie wiec że ortografia mogła by istnieć w książkach czy gazetach ale w szkole to już niekoniecznie a na pewno w mniejszym znaczeniu.
    • jotde3 Re: terapia dysleksji- absolutna nowość 05.12.11, 09:29
      julita-only utworzyłaś konto żeby napisać jeden post - wcisnąć tu swoją reklamke ;) heheheh
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka