Dodaj do ulubionych

Reforma Hall: zgłoś inny wątek

    • truten.zenobi zajęcia fakultatywne, sport, kółka zaintereswoań.. 18.04.08, 23:34
      "szkoła to miejsce gdzie przycina się okrągłych ludzi do kwadratowych ramek"

      wiele zajęć obowiązkowych całkowicie rozmija się z zainteresowaniami i
      zdolnościami dzieci. oczywiście matematyka, fizyka, geografia,... muszą być ale
      np. muzyka? języki? sporty?
      ktoś może słabo skakać przez kozła ale za to świetnie pływać czemu szkoła
      odbiera mu możliwość czerpania radości ze sportu, rozwoju itp.
      czemu ktoś komu słoń na ucho nadepnął ma się uczyć muzyki...
      dlaczego zmuszać dzieci do nauki angielskiego jeśli ktoś ma rodzinę w Francji,
      Niemczech ... i te własnie języki sa mu bardziej potrzebne i może je
      wykorzystywać w praktyce....

      kiedyś w szkołach były kółka zainteresowań SKSy itp? teraz wszystko ekstra
      płatne lub co gorsza nie możliwe do zrealizowania bo sale są po lekcjach
      komercyjnie wynajmowane...
    • truten.zenobi czas zajęć... 18.04.08, 23:42
      wiadomo iż większość rodziców pracuje czyli dzieciaki i tak siedzą w szkole do 16...
      wiadomo jest świetlica... ale czemu od razu nie zorganizować zajęć od 8 do 15?
      2h wf codziennie (najlepiej w formie treningów do wyboru) języki, plastyka ,
      komputery ... na pewno dało by się to tak zorganizować by dzieci były zadowolone
      i jednocześnie było to z pożytkiem dla ich rozwoju...

      by w domu dzieci nie musiały juz odrabiac lekcji by mogły więcej czasu spedzac
      na zabawie (i z rodzicami)
      • gdabski Re: czas zajęć... 19.04.08, 00:32
        wiadomo jest świetlica... ale czemu od razu nie zorganizować zajęć od 8 do 15?
        > 2h wf codziennie (najlepiej w formie treningów do wyboru) języki, plastyka ,
        > komputery ... na pewno dało by się to tak zorganizować by dzieci były zadowolon
        > e i jednocześnie było to z pożytkiem dla ich rozwoju...

        $$$

        /Gdabski
        • truten.zenobi Re: czas zajęć... 19.04.08, 11:38
          ale nie brakuje kasy na rozwój biurokracji i ciągłe mieszanie...
          • filologini Re: czas zajęć... 19.04.08, 23:21
            Nauczyciele, wbrew obiegowym opiniom w większości potrafią i lubią
            pracować. Myślę, że społeczeństwo jest winne temu zawodowi wyjątkowy
            szacunek. Co nie oznacza, że nauczyciel kosztem swojego zdrowia,
            życia i własnej rodziny ma pracować za g... pieniądze. Proszę
            zapłacić nauczycielowi tak, jak się płaci w tym zawodzie w krajach
            UE, a wtedy może sobie rząd i pani minister i każdy rodzic,
            oczywiście wymagać - stąd dotąd i ani trochę więcej. Dość wyzysku!
          • anitka221 awans zawodowy 15.06.08, 19:18
            Rozumiem,ze nauczyciele dyplomowani otrzymali awans, poniewaz sa
            najbardziej wykwalifikowani. Zatem powinni byc odpowiednio wysoko
            wynagrodzeni. Rozumiem,ze poczatkujacy nauczyciele zarabiaja zbyt
            malo na start, aby zachecic do pracy w szkole ludzi zdolnych.Ale w
            zadnym zawodzie nie lekcewazy sie ludzi najbardziej
            wykwalifikowanych. To co podobno chce zrobic MEN z pensja
            dyplomowanych (bez solidnej podwyzki) swiadczy o tym,ze ktos nie ma
            pojecia o pracy w szkole. Ktos tych ludzi chce oszukac. A to z
            pewnoscia spotka sie z duzym oburzeniem w srodowisku. Poza tym,
            uwazam, ze np w liceum jest rozna odpowiedzialnosc nauczycieli. Np
            nauczyciele przedmiotow maturalnych maja o wiele wiecej pracy i
            bardzo duza odpowiedzialnosc za to co robia. I ci nauczyciele
            powinni wiecej zarabiac. Wynagrodzenie powinno byc zalezne od
            wykonanej pracy, inaczej w szkole nic sie nie zmieni. Fachowosc i
            wyniki przede wszystkim, inaczej bedzie coraz gorzej, az to
            wszystko ...... .Pozdrowienia. Logika przede wszytkim, ale nie hurra
            optymizm.
    • darim1 Re: Reforma Hall: zgłoś inny wątek 19.04.08, 11:10
      Proponuje przeanalizować rozporządzenia MEN,które utrudniają
      prawidłowy nadzór nad placówkami:
      1.Wnioski o nagrody Kutatora powinni składać wizytatorzy KO, a nie
      urzędnicy organów prowadzących,którzy nie sprawują nadzoru
      pedagogicznego
      2.Należy zweryfikować terminy w procedurze przeprowadzania
      konkursów na stanowiska dyrektorów
      3.Ustalanie przez organy prowadzące cen obiadów doprowadzi w
      konsekwencji do oddania stołówek ajentom, z powodu zawiłości uchwał
      przygotowywanych przez radnych, którzy nie znają specyfiki pracy
      szkół i sformalizowanie zapisów oraz sztywne przestrzeganie ustawy
      o finansach publicznych w tym zakresie uniemożliwi elestyczne
      żywienie dzieci, których rodzice np. nie płacą za obiady a dzieci
      są głodne
      4.Urzędnicy organów prowadzących, którzy dokonują ocen pracy,
      przeprowadzają egzaminy dla n-li kontraktowych na kolejny stopień
      awansu zawodowego,zatwierdzają organizacje pracy szkół,wprowadzają
      i realizują programy profilaktyczne i wychowawcze powinni mieć do
      tych zadań kwalifikacje a nie jak teraz ani jednego dnia nie
      przepracowali w szkole i zajmują stanowiska kierownicze w urzędach
      miejskich , oceniają dyplomowanych dyrektorów itp.
    • cafeaulait3 Oświata a żołnierze 20.04.08, 21:26
      Pracuję w gimnazjum w Zielonej Górze. Niedawno zawisły u nas plakaty
      zachęcające gimnzjalistów do zostania szeregowym zawodwym
      żołnierzem. Na początek oferuje się takiemu chętnemu 2200 brutto +
      mieszkanie i wyżywienie. A nauczyciel na najwyższym zawodowym
      szczeblu otrzymuje 2380 brutto. Z tego co wiem to żołnierz to też
      jest budżetówka. Trudno nie wyciągnąć przykrych wniosków, ile dla
      naszego rządu wart jest nauczyciel i w ogóle edukacja (oczywiście
      prócz edukacji wojskowej, wartej każdych pieniędzy).
      • tomi6818 poziom edukacji 20.04.08, 21:54
        gó..ane zarobki nauczycieli , generują gó..any poziom edukacji..najwyższy czas
        ,aby to pani minister zrozumiała
    • ferdynandd Re: Reforma Hall: zgłoś inny wątek 21.04.08, 18:27
      WIĘCEJ MIEJSCA POŚWIĘCIĆ WYCHOWANIU W POJEKCIE REFORMY PROGRAMOWEJ SYSTEMU EDUKACJI


      We wszystkich słownikach, leksykonach i innych tego typu źródłach hasło
      ,,edukacja" objaśnia się jako ,, wychowanie i wykształcenie". O kolejności
      tych określeń, moim zdaniem, świadczy fakt, że to właśnie wychowanie decyduje o
      tym czy wiedza zostanie wykorzystana dla, czy przeciw człowiekowi.
      Tymczasem, w obszernym wystąpieniu pani minister Katarzyny Hall podczas
      Pomorskiej Debaty Edukacyjnej w Gdańsku (dzieli się założeniami programowymi z
      całą Polską odwiedzając większe miasta) nie znalazł się ani jeden wywód
      poświęcony wychowaniu w polskiej szkole. W odpowiedzi na moje pytanie dlaczego
      tak się stało, Pani Minister odesłała mnie do rozdawanej na tym spotkaniu
      ,,Reformy programowej” , – projektu do konsultacji, Warszawa, kwiecień 2008 r.,
      stwierdzając, że tam znajdę odpowiedź na nurtujące mnie wątpliwości. Z
      opracowania tego ( informacja zajmuje nieco ponad jedną stronę! ) dowiadujemy
      się, że to konkretna szkoła jest właściwym miejscem konstruowania własnego
      programu wychowawczego z udziałem ,,uczniów, rodziców i nauczycieli”. Zastanawia
      wymienienie uczniów na pierwszym miejscu. Czyżby tania kokieteria? Żadnego
      słowa o odniesieniu do jakichkolwiek konkretnych ( uniwersalnych) wartości
      wypracowanych przez naszą cywilizację, nie wspominając o wartościach
      propagowanych przez Ojca Świętego Jana Pawła II, nauczyciela – mistrza ,
      bezkompromisowego i co ważniejsze, skutecznego w walce o godność człowieka na
      całym świecie. Czy zapis stwierdzający, że program wychowawczy powinien ,, -
      być osadzony w tradycji szkoły i lokalnej społeczności” daje wystarczające
      podstawy do kształtowania tożsamości narodowej młodego pokolenia, w celu
      sprostania wyzwaniom związanym chociażby z obecnością naszego kraju w Unii
      Europejskiej? Tak więc wymienione podmioty praktycznie będą mogły, przy pomocy
      uzgodnionych wspólnie metod wychowawczych - wprowadzając również wygodne dla
      siebie wartości – wypracowywać mniej lub bardziej egzotyczne programy
      wychowawcze i … sylwetki absolwenta danej szkoły. Ciekawe również, w jaki sposób
      będą przebiegały dyskusje w środkach masowego przekazu usiłujące ustosunkować
      się do kroków podjętych przez nauczyciela – wychowawcę, dyrektora, w reakcji na
      zaistniałe bulwersujące zdarzenie wychowawcze w danej szkole, jeśli normy
      oceniania postępowania będą posiadały lokalny charakter. Pewnie każdy z
      dyskutantów także dobierze , zgodnie z własnym interesem (wzorce i sumienie
      jako niemodne i niewygodne – w kąt), wartości odniesienia i w tych przesyconych
      relatywizmem moralnym debatach będą zwyciężały racje... najsilniejszych. Skąd
      my to znamy? To nie może być tak, aby przypuszczalnie ze strachu przed ostrą
      dyskusją różnych gremiów - którą zapewnia demokracja - nad wartościami, na
      których powinna oprzeć się nasza edukacja posunięto się do groźnego dla losów
      naszej Ojczyzny chwytu, że w wychowanie młodego pokolenia będziemy się
      odwoływać do wartości uzgadnianych w poszczególnych środowiskach lokalnych.

      Należy wierzyć, że ten dziwny , zaproponowany tryb ulegnie zmianie bo w innym
      przypadku, tak jak to często bywa, trzeba będzie polegać na zwykłej ludzkiej
      mądrości eliminującej w praktyce stosowanie nieżyciowych przepisów.


      dr Ferdynand Froissart
      Wieloletni nauczyciel szkół wszystkich poziomów,
      wicekurator gdańskiej oświaty w latach 1990 - 1996


      • gobi05 Re: Reforma Hall: zgłoś inny wątek 14.06.08, 10:53
        Panie Ferdynandzie, WYCHOWANIE ale do czego?
        Ja nie byłbym tak agresywny, by domagać się
        podawania ogólnopolskiego programu wychowawczego,
        ale chciałbym zobaczyć propozycję kursów
        prowadzących do wybranych kompetencji.
        Na przykład: pomoc ofiarom wypadków komunikacyjnych,
        znajomość praw konsumenta albo umiejętność
        porównania ofert kredytów bankowych.
        Zostawmy poprawność polityczną albo patriotyzm
        (rozmaicie pojmowany) i poszukajmy konkretnych
        _umiejętności_ jakie można przekazać uczniom.
        Teraz nasze dzieci z radością ulegają reklamom
        i rodzic świadomy, co dzieje się w umyśle dziecka
        nie ma co liczyć na pomoc szkoły. Nawet nie z powodu
        niechęci dyrektora, tylko z braku... wytycznych!

        A odnośnie reklamy, uważam że łatwo byłoby znaleźć
        wspólny pogląd lewicy, prawicy i zielonych. Tylko
        trzeba zauważyć problem.
        Szkoła faktycznie nie wychowuje, ani też nie wspomaga
        rodziców w wychowaniu. MEN nie chce by szkoła wikłała
        się w takie problemy jak stosunek przyszłego obywatela
        do reklamy, albo nie umie tego przeprowadzić.
        Raczej to drugie.
    • filologini Re: Reforma Hall: zgłoś inny wątek 25.04.08, 18:42
      I co w końcu z tą dyskusją? Wygląda na to, że Pani minister
      zwyczajowo zlekceważyła głosy wypowiadających się na tym forum. Co
      to miało być w takim razie? Chodziło chyba tylko o to, żeby poszło w
      eter, że pani minister cokolwiek z kimkolwiek konsultuje... no, a
      potem żeby dalej robić swoje, tj. 'ja wam pokażę, kto tu rządzi'
      • e-ftalo Re: Reforma Hall: zgłoś inny wątek 29.04.08, 14:31
        Ważną sprawa w obecnym czasie jest sprawa nauczycieli.Obecnie aby zostać
        stażystą trzeba wypełniać ogromne wymagania.To sprawia że wiele młodych
        ambitnych osób nie może odbyć nawet praktyk szkolnych.Taka sytuacja bardzo
        zniechęca do napływu młodych nauczycieli.
        Młodzi ludzie ,często po ukończeniu matury nie mogą odbyć stażu w szkole,a
        jedynie jako sklepikarzy itd.
        Tym czasem dzieci przybywa,materiał szkolny rośnie,coraz więcej pracy w
        szkole,Ale biurokratyczne wymogi są niezmienione.

        Coraz więcej nauczycieli odchodzi z powodu niskich zarobków,ale na ich miejsce
        nie przyjmuje się stażystów,nie daje się szansy na start zawodowy młodym
        ambitnym studentom(obojętnie jakiego kierunku) lub maturzystom.Obecnie jedyna
        droga ku stażowi to zapłacenie kilku tysięcy na tzw kurs pedagogiczny,ale skąd
        młody człowiek ma wziąć taką kasę?Nad tym ustawodawca się nie zastanawia.To jest
        chore i musi się zmienić.
        • marabut123 o jakich wymaganiach mówisz? 06.05.08, 23:14
          jeśli masz skończoną tylko podstawówkę albo liceum - to rzeczywiście
          nie możesz być nauczycielem.
          Tak jest w Europie i już.
          Jeśli jesteś jak piszesz "młodym ambitnym maturzystą" to z takimi
          kwalifikacjami w Europie można szukać kariery w Mc Donaldzie.
          • e-ftalo Re: o jakich wymaganiach mówisz? 07.05.08, 15:56
            tak nisko może oceniać ludzi tylko ciemna masa.Na szczęście nie wszystko
            sprowadza sie do przepisów i ludzie którzy chcą mogą robić wiele
            rzeczy,niezależnie czy sie dostali lub niedostali z powodów zależnych lub
            niezależnych od siebie
    • takkat78 Re: Reforma Hall: zgłoś inny wątek 12.06.08, 11:19
      Witam.
      Mam pytanie co do tej "wspaniałej" reformy!!!
      Skąd będą przeznaczane godziny na ten angielki w klasach pierwszych
      szkoły podstawowej.
      Przyznam się że pracuję w podstawówce i dyrektor na ten angielski
      przyznaje godziny dyrektorskie w zwiazku z tym musi zwolnic
      nauczyciela w-f dlatego ze wczesniej miał on etat z godzin
      dyrektorskich i prowadził zajęci korektywy z dziecmi ktore maja wade
      postawy ciała. Teraz nie ma godzin korektywy i nauczyciel bez pracy.
      Czy tak to powinno wyglądać, jezeli tak to uwazam ze reforma ta jest
      WIELKA POMYŁKĄ!!!

      • gobi05 godziny na angielski 20.06.08, 07:59
        w ogóle nie trzeba przeznaczać godzin na angielski,
        wystarczy przeznaczyć godziny na zajęcia edukacyjne,
        a dzieci niech sobie wybierają, czego chcą się uczyć.
        Niech jedno dziecko korzystając z dostępnych pomocy
        naukowych uczy się angielskiego, a inne biologii.
        Tak samo z WF-em: niech jedni więcej kopią w piłkę
        a inni niech uczą się tańca albo ćwiczą doping
        (cheerleaderkę, że tak się wyrażę).
        Rzeczywiście uważam, że obecnie zbyt mało czasu jest
        przeznaczone na zajęcia ruchowe.

        Jednak przede wszystkim musimy zrezygnować z systemu
        klasowo-lekcyjnego i postarać się o nowoczesne
        pomoce naukowe. Tak niech wygląda reforma edukacji.
        Cokolwiek mniej nie jest w ogóle reformą.

    • gobi05 czemu służy edukacja? 14.06.08, 10:35
      Skoro ten wątek ma dotyczyć reformy edukacji
      według (obecnego) MEN, to chciałbym zgłosić
      najzupełniej poważny problem, który zdaje się
      został pominięty przez projektantów obecnej
      "reformy" (piszę w cydzymsłowie ponieważ
      ta reforma w istocie nieczego nie reformuje).
      Mianowicie chodzi mi o pryncypia, kwestie
      edzystencjalne, filozofię i sprawy najzupełniej
      podstawowe: czemu ma służyć edukacja?
      Tego nie powiedziano wprost, inaczej mówiąc edukacja
      służy edukowaniu i efektem reformy edukacji ma być
      reformowanie wyedukowane społeczeństwo.
      Moim zdaniem to paranoja!
      "Chcemy, aby polska szkoła była przyjaźnie wymagająca"
      piszą autorzy reformy- to jest paranoja! Do tego
      nie trzeba reformy! Tu wystarczą kosmetyczne zmiany.

      A problem jest zupełnie poważny, ponieważ przeszliśmy
      już przez etap agrarny i industrialny i (prawdopodobnie)
      jesteśmy w społeczeństwie informacyjnym. Jeżeli mamy
      inne uwarunkowania społeczne, to i oczekiwania
      wobec edukacji są odmienne od wyrażanych poprzednio.
      Czy naprawdę potrzebujemy kilkudziesięciu reform
      zanim ustali się coś naprawdę potrzebnego? Nie.
      Wystarczy pomyśleć, ale trzeba mieć głowę a nie garnek.

      Czemu ma służyć edukacja?
      Edukacja ma służyć rozwojowi człowieka (nie dziecka)
      w trzech dziedzinach: zawodowej, społecznej i prywatnej.

      Tak się składa, że obecnie zawodu nie dziedziczy się
      (chyba że ktoś jest prawnikiem albo lekarzem) po rodzicach,
      rzeczywistość społeczna jest tak odmienna że rodzice
      nie są w stanie nadążyć z technologią, zaś w sprawach
      prywatnych (jak antykoncepcja) rodzice nie bardzo lubią
      edukować swoje własne dzieci. Tu jest miejsce dla edukacji,
      czyli głownie szkolnictwa.

      Takiego podejścia reforma edukacji nie uwzględnia,
      ponieważ uwikłała się w podręczniki, mundurki
      i koszty. Zresztą, nie ma się co dziwić, ci ludzie
      to technicy i patrzą na własną działkę jedynie:
      historyk zastanawia się jak wyrwać o jedną godzinę
      więcej w siatce, fizyk chce równię pochyłą dla każdej
      szkoły, a anglista pragnie zrównać zarobki nauczyciela
      angielskiego z zarobkami tłumacza.

      Cierpią dzieci, czyli społeczeństwo. Wyniki działania
      systemu edukacji są niezadowalające, niedostateczne,
      skandaliczne wręcz!
      Właśnie dlatego, że zabrakło refleksji nad celowością
      zmian. Całe społeczeństwo czuje potrzebę zmian, ale
      mało kto zdaje sobie sprawę, jakie zmiany są naprawdę
      potrzebne.

      Ja wiem jakie.
      • gdabski Re: czemu służy edukacja? 14.06.08, 21:02
        > Ja wiem jakie.

        No więc?

        /Gdabski
        • gobi05 Re: czemu służy edukacja? 15.06.08, 09:17
          - Zrezygnować z systemu klasowo-lekcyjnego.
          - Podzielić program nauczania z wszystkich przedmiotów
          na kursy, np. "równania i nierówności z jedną niewiadomą".
          Dokładnie określić kompetencje wstępne tych kursów
          tak, aby nawet osoba spoza naszego systemu edukacji
          mogła do każdego kursu przystąpić zdając odpowiednie
          egzaminy bez tracenia czasu na rzeczy zbędne.
          - Określić ścieżki kształcenia prowadzące do wszelkich
          znanych w Polsce zawodów, podając tylko niezbędne kursy.
          (Jak inżynier sanitarny to bez filozofii albo ekonomii
          socjalizmu.)

          - Określić szeroki wybór kursów przydatnych w trzech
          dziedzinach: życie prywatne, życie społeczne i życie zawodowe.
          - Przyzwoicie zagospodarować czas młodzieży spędzany
          w szkole, w ilości określanej przez rodziców a nie przez
          ministerstwo oświaty.
          - Grupy uczniów organizować według względów wychowawczych
          a nie według wieku.
          - Rozdzielić nauczycieli na dwie grupy: wychowawców
          i opiekunów naukowych oraz profesorów i egzaminatorów.
          - Główny nacisk pod względem nauki położyć na pracę
          samodzielną, jedynie pod opieką lokalnych nauczycieli.
          - Skonstruować komputerowe testy pozwalające sprawdzać
          wiadomości bez bezpośredniej pracy nauczyciela.
          - Udostępnić szeroką ofertę (dla uczniów za darmo)
          multimediów wspomagających naukę. Programy tworzone
          na zamówienie MEN (ogólnie - za społeczne pieniądze)
          muszą być licencjonowane jako GPL, żeby nie było takich
          historii jak z Płatnikiem i Janosikiem.
          - Wprowadzić na szeroką skalę formy pozaszkolnej
          aktywności, jako formę realizacji kursów społecznych.

          Nie mówię, że to już od przyszłego roku, ale dopiero
          takie działanie można nazwać reformą edukacji.
          Reforma powinna być prowadzona najpierw w niewielkiej
          ilości szkół, aby przygotować wytyczne do pracy
          nauczycieli w przyszłym systemie edukacji.
          Uczniowie eksperymentalnych placówek muszą (niestety)
          realizować kursy składające się na "normalny"
          program nauczania, żeby ewentualna porażka albo
          życiowa konieczność nie zostawiła ich na lodzie.

          Jakoś dużo zebrało się tych postulatów, ale ogólnie
          chodzi mi o to, by najzdolniejszych nie przycinać
          do średniej, a najsłabszych nie dołować łatką
          "tępaków".
          Każdy człowiek rozwija się we własnym tempie.
          • krociech reszta fajna, ale to 15.06.08, 18:27
            - Udostępnić szeroką ofertę (dla uczniów za darmo)
            multimediów wspomagających naukę. Programy tworzone
            na zamówienie MEN (ogólnie - za społeczne pieniądze)
            muszą być licencjonowane jako GPL, żeby nie było takich
            historii jak z Płatnikiem i Janosikiem.

            to można zacząć realizować nawet od jutra.
            • gobi05 można zacząć 16.06.08, 09:37
              właściwie, to chyba już coś się wykluwa.
              Właśnie czytałem wywiad z prof. Sysło
              serwisy.gazeta.pl/edukacja/1,51805,5307061,Laptopy_dla_gimnazjalistow_.html

              I zaznaczam od razu, że nie mam zamiaru projektu
              na miarę edukacji narodowej robić jako amator.
              To musi być finansowane przez Państwo Polskie.
          • gdabski Re: czemu służy edukacja? 15.06.08, 19:16
            I weź to wszystko, człowieku, zorganizuj...

            /Gdabski

            PS. Podoba mi się się za to podział na kompetencje zawodowe, społeczne i prywatne.
            • dandelion Po co ten wateK ???? 16.06.08, 06:38
              Przecież prawie wszystko co jest tu napisane nie pasuje MEN w zaden
              sposob. Oni maja swoj pomysl na edukacje, oni wiedza lepiej.
              Nauczyciele nie wiedza nic. Tak bylo, jest i bedzie, bo ministrami
              edukacji w tym kraju zostaja ludzie przypadkowi, pseudo-eksperci i
              ich pseudo-doradcy i kazdy chce zablysnac. Niestety, tak to wyglada
              jak do tej pory. Metafora jest taka,ze dobry samochod bedzie jezdzil
              dlugo bez czestych napraw; fiat 125p jaki jest wszyscy wiedza. Za
              dobry samochod trzeba dobrze zaplacic; fiata 125 mozna dzisiaj kupic
              za mniej niz warte sa opony. Oba jezdza. Czyli wszystko jest OK ???
              • gobi05 to nie musi być MEN 17.06.08, 17:21
                Swego czasu KBN dostawał prawie tyle pieniędzy
                co ministerstwo. Nie jestem przekonany, że MEN
                byłoby w stanie przeprowadzić taka reformę.
                Właściwie, to uważam, że te dinozaury na pewno
                nie potrafią.
                Jak już mówiłem, to są technicy i wykonują tylko
                to, do czego są wdrożeni. Jak jakiś urzędnik
                zawalony papierami i przepisami miałby
                pracować koncepcyjnie nad koordynacją chemii
                i informatyki dla przyszłych lekarzy?

                Nie z tymi ludźmi takie rzeczy, niestety.
            • gobi05 weź to zorganizuj 16.06.08, 10:00
              Kolejność wydaje mi się oczywista: najpierw
              e-learning na szeroka skalę na uczelniach.
              Równolegle można rozbijać programy nauczania
              na kawałeczki i analizować ich współzależności.

              Na pewno nie można robić tego metodą "najpierw
              wdrożymy to na pierwszoklasistach, a potem
              już samo pójdzie..."

              Co do podziału kompetencji na prywatne, społeczne
              i zawodowe, to sam mi przyszedł do głowy, kiedy
              chciałem koniecznie uwzględnić kursy pierwszej pomocy.
              Nie twierdzę jednak, że ktoś tego wcześniej nie
              opisał, raczej byłoby to dziwne.

              A spróbuj pomyśleć, jak to musi wpłynąć na kursy
              np. sportowe albo ekonomiczne. Kompetencje szczegółowe
              będą się pokrywać i albo powstaną kursy nadmiarowe
              albo zostaną rozbite na bardzo małe jednostki.
              Moim zdaniem jednak to i tak lepiej niż uczyć
              przyszłych maklerów o endodermie i przyszłych
              lekarzy o podbojach Pizarro. Umysł to nie śmietnik.

              Obecna szkoła bardziej przypomina koszary (z drugim
              życiem, falą czy jak to nazwać) niż normalne środowisko
              dorosłego człowieka. Grupy mieszane wiekowo są IMHO
              bliższe rodziny i to takiej uspołeczniającej - wielodzietnej.
              A jak łatwo się układa plan lekcji przy takich grupach...
    • wislok1 W Cieszynie PO uprawia sabotaż wobec rządu 20.06.08, 23:40
      Całe starostwo ostro zabrało się do likwidowania nauczycielom nadgodzin,
      wściekłość i oburzenie nauczycieli narasta, bo starosta z PO uznał, że pensum
      musi być 18 godzin i więcej nauczyciel ma nie dostać. Tak w praktyce PO sabotuje
      plany ministra z PO, który mówi o zróźnicowaniu pensum.
      Paranoja
      • gobi05 to nie sabotaż 21.06.08, 20:49
        to realizacja stosownych przepisów.
        Jeśli inne powiaty tego nie robią,
        to działają niezgodnie z prawem.

        Mam jeszcze pytanie: co to ma wspólnego
        z reformą Hall?
        • wislok1 Jak można być tak tępym ? 22.06.08, 01:11
          To jest sabotaż, bo przepisy na nadgodziny zezwalają i tylko, WYŁĄCZNIE od
          widzimisie urzędasów zależy, czy te nadgodziny będą.
          Jak urzędas tępy, to je skasuje.

          Co to ma wspólnego? Na serio nie kojarzysz ??? A to że bez poparcia nauczycieli
          reformy szlag trafi. A wkurzony nauczyciel, który stara się, ma osiągniecia,
          którego docenia dyrekcja i daje mu nadgodziny ( w praktyce TO TO SAMO CO WYŻSZE
          PENSUM ), straci kasę, zastrajkuje, poprze ZNP od SLD lub Solidarność od PiS
          • wislok1 Prawda jest brutalna 22.06.08, 01:17
            Starostwo tępi nadgodziny u siebie, a jest bezradne, jeśli ktoś z liceum dorabia
            np. w gimnazjum i odwrotnie.
            To jest SZCZYT DEBILSTWA robienie na chama pensum 18 godzin, nauczyciel ma
            dostać minimum 22 godziny od starostwa, obecne przepisy na to pozwalają, bo
            zezwalją na nadgodziny, jeśli służą realizacji programu.
            Zadowolony nauczyciel z 22-27 godzinami będzie się trzymał etatu i pracował
            solidnie, bo wie co traci.
            Ten z 18 godzinami ma to wszystko co w szkole w d... i będzie dorabiał poza szkołą
          • gobi05 poparcie nauczycieli 22.06.08, 09:15
            Ja w tych działaniach widzę tyle reformy
            co złota na ceście - trzeba dużo zmieniać,
            żeby nic się nie zmieniło.

            Nadal uważam, że starosta nie ma żadnego zdania
            odnośnie szkolnictwa i reformy w szczególności,
            tylko po prostu zapytał jakiegoś prawnika.
            Jednak jestem za daleko, żeby się wypowiadać
            na pewno. Może rzeczywiście chce podłożyć świnię
            minister Hall?

            A prawdziwa reforma zacznie się dopiero gdy ktoś
            powie o rezygnacji z systemu klasowo-lekcyjnego
            i o indywidualizacji nauczania, w imię korzyści
            nauczanego a nie państwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka