mojito
03.01.07, 04:44
Uwazam, ze ten interesujacy stan ze stolica La Paz warty jest
odrebnego watku :). Sadze, ze Yga i Anka zgodza sie ze mna gdy
tylko zbliza sie do internetu podczas swoich meksykanskich podrozy.
Los Cabos to nazwa dwoch miast, San Jose del Cabo i Cabo San Lucas ,
polaczonych ze soba trzydziestokilometrowym korytarzem i majacymi jeden
zarzad administracyjny w San Jose del Cabo.
San Jose jest miastem ladnym, czystym i bardzo przyjaznym turystom.
Pieknie ozdobiony i klinicznie czysty rynek sasiaduje z replika ladnego
kolonialnego kosciola. Po drugiej stronie ulicy pietrowy ratusz ozdobiony
swiatecznie wyglada tak jak budowla z piernika. Patio z rosnacymi palmami
dodaje rowniez uroku pomaranczowemu budynkowi.
Na srodku placu stoi oswietlona choinka i emanuje widocznym cieplem.
Zaloze sie prawie, ze wczoraj stojacy w poblizu choinki sw. Mikolaj
i patrzacy jednym okiem na schody kosciola a drugim na przechodzace
kobiety szepnal do mnie - pomyslnego roku zycze! A moze tylko tak sie
mi przeslyszalo :).
Troche poza centrum miasta jest "zona hotelera" z drogimi all-inclusive
hotelami. Do dzielnicy hotelowej dotyka swoim obszarem mini rezerwat
ptasi z licznymi gatunkami ptasich spiewakow i ptasich krzykaczy.
Najblizsza i najpopularniejsza plaza jest odlegla o dwa km od centrum.
Pueblo la Playa - mala osada rybacka. Dostep do niej jest utrudniony
przez budowe zupelnie nowego Puerto los Cabos. Droga do plazy rozjezdzona
jest przez liczne i czeste ciezarowki wozace materialy budowlane.
Miasteczko ma swoje "mercado" pachnace rybami i przyprawami. Mozna zjesc
tutaj niedrogie i smaczne rybne taco. Jest duza ilosc dobrych restauracji.
I Yga/Anka i ja mamy zgodna dobra opinie co do prowadzonego przez
Kanadyjczyka "Cactus Jacks". Niestety, od dwoch dni jest zamkniety i nie
ma zadnej info kiedy bedzie otwarty. Byc moze Kanadyjczycy pija tez niemalo
i dluzej dochodza do siebie :). Brakuje mi ich ceviche i margarity z mocnym
kopnieciem :). Zajrze tam ponownie jutro...
W miescie jest bardzo ciekawy, zrobiony z bambusa i lisci palmy,
dworzec autobusowy. Stanowi interesujacy kontrast ze stojacymi obok
nowoczesnymi autobusami dalekobieznymi.
Wzdluz glownego, szerokiego, dwupasmowego deptaka z wymanikiurowanymi
palmami i krzewami ciagna sie po obu stronach restauracje, sklepy
z upominkami i galerie. Dzisiaj widzialem nawet policjanta kierujacego
wolno jadacymi samochodami. Sztuka dla sztuki.
Male, jednopasowe lotnisko (SJD) znajduje sie w odleglosci 12 km od
centrum miasta. Koszt kursu do centrum w taxi-colectivo - 15 USD.
Podoba mi sie wychodzenie z samolotu po schodkach na pas startowy
zamiast zanurzanie sie w czelusc rekawa na lotnisku. Czuje wowczas
swoj przylot dokladniej :)
Teskniacym za kuchnia europejska tesknote stepic moze cukiernia
"French Riviera" z boskimi croissants i uderzeniowym espresso.
Widzialem rowniez restauracje wloska. Zainteresowanych blizej pulsem
miasta w lokalne zycie moze wprowadzic www.gringogazette.com
Zycie po zmroku w miescie prawie zamiera i ogranicza sie do nielicznych
barow hotelowych. O tancach nie ma mowy. Sklepy otwarte sa do 22:00 i widac
licznych turystow szwedajacych sie od sklepu do sklepu. Tym wszystkim,
ktorym zanik gwaru po zmroku zasnac nie pozwala powinni na pozny wieczor
i czesc nocy przeniesc sie do Cabo San Lucas. Absolutnie nie rozczaruja sie.
De ninguna manera!
Poniewaz Cabo San Lucas...