Gość: loocynka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.05.05, 19:40
Mam problem, może ktoś mi poradzi albo powie co robie żle.
Ćwiczę od ponad 4 miesięcy, 4 godziny aerobów- bieżnia (tetno 130-140),
rowerek, step, skakanka, basen. Jem co 3 godziny. Rano platki z jogurtem, po
3 godzinach ciemne pieczywo z twarożkiem, albo salatka z ryżem, albo makaron
z sosem (niesmażonym), potem okolo godz.16 ćwicze, po ćwiczeniach jakiś sok z
bananow, albo kilka wafli ryżowych, albo winogrona. Po powrocie do domu lekka
kolacja około 19 (pieczywo wasa, warzywa, jajko),dwie godziny przed snem samo
bialko ( chodze spac około 1, wiec jem to bialko okolo 22-23). Owoce-
maksymalnie dwa dziennie, miesko- poledwica z indyka, kurczak. Pije- dwie
kawy dziennie, soki - świeżo wyciskane w domu z warzyw, woda- okolo 2 litry,
herbaty czerwone i zielone. Na ćwiczeniach poce sie bardzo, wiec można
powiedzieć SPALAM.3 razy w tygodniu staram sie okolo 20 minut (rano)
rozciagac.
Problem? Niby skora wyglada lepiej, ladnie wyglada cialo, nie waze se, ale
sprawdzam na ciuchach. I co? Od momentu, kiedy zaczelam cwiczyc-ciuchy leża
prawie tak samo. Wsciekam sie.
Jestem bardzo cierpliwa, ale czasem mam ochote rzucic tę walkę w cholere.
Dodam, że nie jestem osobą grubą, raczej o mocnej budowie (rece i nogi mocno
zbudowane), wiec staram sie nie budować bardziej miesni. Rozmiar - 38, 40
Ktoś ma jakieś zdanie na ten temat?
Ciagnąc tak dalej? Mieć cierpliwość?
A jeszcze jedno
3 lata temu zaczelam cwoczyc i wtedy nie znajac sie na cwiczeniach wybralam
BBS i ATB i dużo szybciej schudlam, potem mialam przerwe ponad rok,
przytylam , kilka razy przez stres bnardzo szybko chudlam i znowu wracalam, a
teraz organizm sie opiera.Moze to też istotne.