kinia_jones A ja już jestem na lodowej :) 30.09.03, 08:38 Cześć :) Ewelinko, a gdzie Ty się podziewasz? Przecież miałaś być wczoraj w pracy, a się nawet tutaj nie wpisałaś :) Ja wczoraj byłam w domku razem z Essunią, która już prawie doszła do siebie po operacji. Wysprzątałam sobie łazienkę i resztę mieszkanka i mam teraz porządeczek :) A dzisiaj przez tą moją wczorajszą nieobecność mam strasznie dużo pracy :( Buziaki i miłego dnia Kinia Jones Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: martka Re: Dziś zaczynam kopenhaską!!! IP: 217.153.60.* 30.09.03, 12:01 witajcie, witajcie :-) cieszę sie, że znalazłam Was w necie, bo ja od wczoraj tez na kopenhaskiej!!!! strasznie sie bałam, bo mając na uwadze poprzednie próby odchudzania, to jakos tak nie wierzę we własne siły ;( ale jak na razie jest OK. nie czuje jakiegoś straszliwego głodu, ale mam natretne mysli dotyczące jedzenia i nie moge doczekać się 13.00, czyli pory lunchu. jeszcze godzinka ;) trzymam kciuki za Was i za siebie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Jestem IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 01.10.03, 07:49 Witam Kiniusię i nowe dietowiczki, Kiniu, nie wpisywałam się w poniedziałek, bo wiedziałam, że Cię nie będzie, więc i tak mi nie odpiszesz. A o wczoraj lepiej nie mówić, dzień od rana do popołudnia należałoby wyciąć z życiorysu. Od rana miałam tu straszny sajgon, humor fatalny, wszyscy mnie drażnili, do tego strasznie się zdołowałam, ponadto odchodziła moja koleżanka z biurka obok, z którą bardzo się zżyłam pomimo, iż pracowała tylko od czerwca. I tak siedziałam wściekła, zajęta na maksa, bo mieliśmy jakąś tam odgórną kontrolę, jak na złość coś działo się z serwerem, i wo ogóle szkoda gadać. Aż w pewnym momencie się poryczałam!!! Teraz piję kawkę i zaraz napiszę kolejnego posta :) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Nadal piszę... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 01.10.03, 08:04 Niech ja sobie przypomnę weekend... W piątek kupowałam prezent dla mojej siostrzyczki, a i kupiłam sobie dwie pary butów, tyle, że letnich :)W zaprzyjaźnionym sklepie, w którym kupiłam już kilka par butów, udało mi się przekonać panią, aby sprzedała mi dwie pary w cenie jednej, bo były to buty z zeszłego roku, albo i sprzed dwóch i nawet jedne już takie miałam, ale ostatnio zaczęły się rozwalać. A ponieważ bardzo je lubiłam, to postanowiłam sobie kupić jeszcze jedne takie same, a te drugie, które kupiłam są troszkę inne. W sobotę była na dysokotece, bawiłyśmy się super, z parkietu zeszłyśmy o 5.40, czyli jak przestali grać. Nogi bolą mnie do dzisiaj :) I zaraz po imprezce pojechałam do Miśka, który już czekał na mnie :) W niedzielę popołudniu urodzinki siostry (na których nie zjadłam nawet ciasta, ale za to w poniedziałek skusiłam się na pyszny serniczek z brzoskwiniami) i tak skończył się weekend. W poniedziałek w pracy nudy. A o wczoraj już Ci pisałam. Z moim jedzeniem jest raz lepiej, raz gorzej, ostatecznie nie jest najgorzej. Myślę nad powtórką kopenhaskiej w przyszłym tygodniu, ale to jeszcze nic pewnego. A jak Twoja lodowa??? Dobra ta odżywka czekoladowa??? Jak weekend??? Dlaczego Essunia miała operację?? Byłaś u fryzjera, bo mnie też by się przydał. Myślę, żeby pójść jutro...ale to się jeszcze zobaczy... Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Ale się cieszę, że jesteś :) 01.10.03, 08:40 Cześć Ewelinko :) Ale dobrze, że się wreszcie odezwałaś, bo smutno mi wczoraj tak samej było. Niby też miała bardzo dużo pracy, ale co jakiś czas to zaglądałam i uśmiech mi znikał z buzi jak widziałam, że żaden nowy post się nie pojawił. A więc tak. Dzisiaj trzeci dzień lodowej, czyli ten, w którym mogę jeść to na co mam ochotę. Zrobiłam sobie dzisiaj do pracy kanapkę z niskokalorycznego chleba z polędwicą, wzięłam jabłuszko i jogurt naturalny - ten jogurt to mi jeszcze po kopenhaskiej został :) W domu planujemy dzisiaj zrobić sobie jakiś makaron na kolację i to będzie wszystko na dzisiaj. Oprócz wody, której wypijam oczywiście ponad 1,5 litra i oprócz kawki, którą teraz sobie popijam :) Wyjątkowo dolałam do niej troszkę mleka, ale jakoś średnio mi smakuje. Za bardzo się chyba przyzwyczaiłam do tej kopenhaskiej czarnej z łyżeczką cukru :) Wczoraj i przedwczoraj miałam całkiem przyjemne menu :) Podoba mi się to, że można jeść dużo warzyw, a nie np. tylko jednego pomidora. Wczoraj zjadłam przed samym aerobic'iem prawie pół kilo ogórków kiszonych. Nie powiem żeby mi sie dobrze na zajęciach przez to ćwiczyło :) Odżywka, wbrew moim obawom, okazała się smaczna. Robię ją sobie na mleku 0,5% i jedyny problem jaki z nią jest to to, że ciężko ją rozrobić. A na jedną szklankę mleka to mi się nie chce brudzić melaksera, czy jak to się tam to urządzenie nazywa :) No i robię ją sobie w takim zamykanym kubku, bo nie mam shaker'a. Ale chyba sobie kupię, bo to w końcu miesiąc jeszcze przede mną. Jutro i pojutrze mam najsmaczniejsze dni, czyli lodowe :) Już się nie mogę doczekać. Nawet kupiłam sobie już lody orzechowe z "Zielonej budki". Jeszcze tylko muszę sobie kupić waniliowe Manhattany i będzie super :) Niby dzisiaj mogłabym zjeść sobie loda, bo przecież mam jeść to na co mam ochotę, ale postanowiłam nie jeść słodyczy przez ten miesiąc diety. Oprócz tych lodów w dni lodowe, oczywiście :) U fryzjera byłam w piątek prosto po pracy. Tak weszłam do jakiegos salonu u nas na osiedlu :) Właściwie to nie obcinałam włosów tylko troszkę podcięłam, bo miąłam bardzo ścieniowane i chciałam je troszkę wyrównać i podciąć końcówki. Fajnie mi je przycięła i fajnie wymodelowała :) Szkoda, że sama sobie tak nie potrafię wymodelować i przez to wiecznie chodzę w kucyku :) A co do Essuni, to ona była w niedzielę sterylizowana. Musieliśmy to zrobić dla jej zdrówka. Ale koniec końców to ja chyba przeżyłam tę jej operację o wiele bardziej niż ona. Całą niedzielę maluszek przespał. Obudziła się dopiero około 19-stej, poszła do kuwetki, zjadłam troszkę kurczaczka, napiła się wody, dałam jej proszka przeciwbólowego i położyła się znów spać. W poniedziałek byłam z nią cały dzień w domu. I głównie spała. Ale jak już się obudziła to szalała tak jakby wcale operacji nie miała i jakby nie miała tej dziury w brzuszku :) Dzisiaj jedziemy na kontrolę do weta :) Mam nadzieję, że wszystko będzie o.k. Według mnie jest dobrze. Ranka ładnie wygląda, no, ale ja się nie znam. A teraz biorę się za dopicie kawki i może troszkę za pracę :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Ale się cieszę, że jesteś :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 01.10.03, 09:01 Kiniu, a tę odżywkę przygotowujesz w ciepłym, czy w zimnym mleku, bo w ciepłym na pewno lepiej się rozpuszcza. Ja dzisiaj też trochę po kopenhasku, rano kawka, a na później mam szyneczkę, dwa jajka i patelnię, czyli bedzie jajecznica :))) Właśnie mój szef uświadomił mnie, że w poniedziałek robi urodziny, więc już wiem, że od obowiązkowego tortu i wina nie wymigam się choćby nie wiem co, czyli dietkę mogę zacząć od wtorku. A może na tę lodową się skuszę??? Tylko przeraża mnie cena tej odżywki, zobaczę u nas może będą mniejsze i tańsze. Muszę zabrać się za prace, bo troszę rozliczeń mam do zrobienia. Ale na pewno będę się odzywać :) Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Ale się cieszę, że jesteś :) 01.10.03, 09:33 Ewelinko, Ja odżywkę robię na zimnym mleku, takim prosto z lodówki. Tak mi poradził ten facet w sklepie, gdzie ją kupowałam. On powiedział, że na ciepłym będzie się trudniej rozpuszczała i że nie można robić na mleku tłuściejszym niż 0,5%. Nie wiem czemu. Tak powiedział i tak robię. Nie mam mikrofali, bo gdybym miała to bym spróbowała to potem podgrzać. Ale może jutro jak będę sobie robiła to spróbuję podgrzać to mleko. Najwyżej wyleję ją jak będzie niesmaczna albo się nie rozpuści. Co do ceny to rzeczywiście nie jest za tania, ale są podobno i tańsze. Tylko jak mi to facet powiedział, jak coś kosztuje 40 zł to nie będzie tak dobre jak to co kosztuje 70 zł. No nie wiem, nie znam się na tym zupełnie. Ale instruktor z siłowni też mnie ostrzegał przed tymi tanimi odżywkami. No trudno, wydałam trochę, ale ma mi to starczyć na miesiąc, tak więc nie jest jeszcze tak strasznie. No to jak masz urodziny Szefa i torcik to rzeczywiście bez sensu zaczynać kopenhaską :) Zacznij od wtorku :) Albo zacznij lodową i zamiast odżywki jedz serki wiejskie. Chyba tak też ostatecznie można :) Buziaki Kinia P.S. Kurcze, zapomniałam o wodzie :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Ale się cieszę, że jesteś :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 01.10.03, 10:33 Ja jak kiedyś kupowałam sobie te odżywki, to brałam na siłowni w takich jednorazowych porcjach. Firmy nie pamiętam, ale też robiłam ją na mleku 0,5%, ale na ciepłym i o ile pamietam to nie było problemów z jej rozpuszczeniem. Jeśli bym już ją kupowała, to nie chce byle czego, ale jeśli Twoja, dobra jakościowo, na miesiąc kosztowała 70zł, to jak ja będę chciała na tydzień, to na pewno będzie chociaż o połowę mniej kosztowała:) Zjadłam już tę jajecznicę, bo nie mogłam się skupić na pracy i ciągle o niej myślałam, a teraz mam już pełny brzuszek, więc nie mam już na co zwalać rozproszenia i muszę się skupić :) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Ale się cieszę, że jesteś :) 01.10.03, 11:21 A ja jestem przed okresem i coraz bardziej zaczynam to czuć :( Czyli coraz bardziej mam ochotę na słodycze. Całe szczęście, że jutro mam ten dzień lodowy to się najem lodów orzechowych i waniliowych :) Już się nie mogę tego jutra doczekać :) U nas w firmie dzisiaj otwierają jakieś Centrum Technologiczne i z tej okazji o 15-stej będzie lunch. Ale chyba na niego nie pójdę. Niby mogę dzisiaj jeść wszystko, ale jakbym poszła to bym pewnie pochłonęła ogromne ilości makaronu :( a tego nie chcę. Tym bardziej, że i tak będziemy dzisiaj pewnie gotować makaron na obiado-kolację. Właśnie wypiłam sobie gorącą czekoladę i trochę mi przeszła ochota na słodycze, ale i tak korci mnie Prince Polo, które leży u mnie w szafie :( Narazie się jakoś trzymam, ale jakoś zaczynam w siebie wątpić. Nawet jabłko już zjadałam żeby się zasłodzić i nic :( Dalej mam ochotę na jakieś ciasteczko :( Nienawidzę tego mojego uzależnienia od węglowodanów :( Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Ledwo się trzymam :( 01.10.03, 11:35 Jakoś nie chce mi się pracować. I weszłam sobie na Forum Kuchnia na Gazecie i tak sobie czytam i spisuję co ciekawsze przepisy :) I przed chwilką czytałam wątek pod tytułem: Czego byście nie zjedli, czy coś w tym stylu. I tam ktoś napisał, że by chałwy nie wziął w życiu do ust! No normalnie w szoku byłam, bo ja chałwę uwielbiam. Ja wiem, że ona bardzo tłusta jest i kaloryczna, ale czasami to mnie nachodzi taka na nią ochota, że kupuję sobie takie dwie małe chałwy: jedną orzechową a drugą waniliowo- kakaową i zjadam w ciągu minutki :) Teraz też bym z przyjemnością zjadła. Całe szczęście, że sklepu nie mam pod nosem :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Ledwo się trzymam :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 01.10.03, 11:52 Kiniuś, Przestań wszystkiego sobie żałować, zjedz te prince polo, ale powoli rozkoszując się nim i zaspokoisz ochotę na słodkości, ja coś słodkiego zjadam codziennie. Wczoraj zjadłam kawałek ciasta, które zostało jeszcze z urodzin, kawałek czekolady i cukierka. Dzisiaj po jajecznicy zjadłam piernikowe serduszko z marmoladą w czekoladzie i pewnie to jeszcze nie koniec. Ja też dostanę okres - jutro. Ale ja mam wzmożoną ochotę na słodkości zawsze, nie tylko przed okresem. Humorki też mnie omijają :)) Jutro też będę wcinać słodkości, bo przyjaciółka ma urodziny :) Ja pracuję grzecznie przez co czas mi fajnie ucieka, po pracy idę do sklepu i kosmetyczki, więc popołudnie mam zajęte - dobrze, przynajmniej nie będę leżeć w domu i kombinować, co by zjeść :) Buźka Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Ledwo się trzymam :( 01.10.03, 12:22 No, ładnie, a Ty zamiast mnie wspierać to mnie jeszcze namawiasz :))) Ale chyba masz rację, od jednego wafelka nikt jeszcze nie umarł :) Ale jeszcze troszkę poczekam, może mi się uda go jednak nie zjeść :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Zjadłam jogurt... 01.10.03, 11:54 ... i nic nie pomogło :( Nadal mam ochotę na słodycze :( Opijanie się wodą też nie pomaga :( Brzuszek mam pełny, niedobrze mi już od tej wody i jogurtu, ale na coś słodkiego mam przeraźliwie wielką ochotę :( Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Zjadłam jogurt... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 01.10.03, 12:01 No, to idź do tej szafy :)))) A jogurt to nie jest słodycz, przynajmniej dla mnie... Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Zjadłam jogurt... 01.10.03, 12:21 Dla mnie też nie :( Tym bardziej, że to naturalny :( Jejciu, ale ja jestem głupia, tak się sama męczę :( No, ale przecież jestem na diecie :( Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Zjadłam jogurt... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 01.10.03, 12:50 A ja zjadłam dwa zbożowe herbatniki w czekoladzie - degestive :)) Dobre były :)) Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Zjadłam jogurt... 01.10.03, 13:42 Ale Ty szczęściara jesteś, że potrafisz zjeść dwa herbatniczki :) Ja też mam te Digestivy i też je bardzo lubię. Ale jak ja napocznę paczkę to zjem całą na raz i doskonale zdaję sobie z tego sprawę :( Jakoś mi narazie ochota na słodycze przeszła. Zajęłam się pracą i mi szybciutko czas leci. Teraz sobie robię przerwę co jest równoznaczne ze wzrostem ochoty na słodkości :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Zjadłam jogurt... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 01.10.03, 14:15 Ja powoli zaczynam zmierzać ku końcowi, jeszcze tylko ze dwie rzeczy i wszystko będzie zrobione (oprócz wizytówek :) oczywiście) Chciałabym mieć codziennie tyle pracy, ile dzisiaj, zero nudzenia się, nikt mi nad głową nie stoi, tylko robię to co należy. Dzisiaj muszę wyjść punktualnie o 15. A na jutro na 15.30 jestem już umówiona u mojej fryzjerki - chodzę zawsze w jedno miejsce, bo jestem straszek bojący się, że ktoś inny mógłby zepsuć mi moje włosy. Zresztą z tego zakładu jestem od początku bardzo zadowolona :) A Ty jakie masz plany na popołdunie??? Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Zjadłam najpyszniejszą kremówkę w życiu :) 01.10.03, 14:38 Co prawda lunch się jeszcze nie rozpoczął, ale poszłam do pana kelnera i poprosiłam o cistko :) I powiedział żebym sobie wybrała :) I wybrałam sobie kremówkę. Nie za duże to ciasteczko było, ale chyba najpyszniejsze jakie jadłam w życiu :) I od razu mi się lepiej zrobiło :) Dzisiaj po pracy jedzemy z Essunią na kontrolę do weta. Jak wrócimy to już pewnie będzie późno i tylko zjemy makaronik i spać pójdziemy :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Zjadłam najpyszniejszą kremówkę w życiu :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 01.10.03, 14:57 Cieszę się za Ciebie tą kremówką, choć sama jej nie jadłam. Chyba od razu Ci lepiej :) Mnie na koniec jeszcze jakieś dwa pisemka wyskoczyły, ale już je zrobiłam i zbieram się expresowo do wyjścia, bo wiele rzeczy mam do zrobienia. Do jutra Kiniuś Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Zjadłam najpyszniejszą kremówkę w życiu :) 01.10.03, 14:59 No to miłego popołudnia Ewelinko :) I do jutrzejszego poranka: Ty z kawką, ja z lodami :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Już czwartek... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 02.10.03, 08:06 Cześć Kiniuś, No ładnie, Ty się dzisiaj lodami opychasz, a ja tak jak napisałaś piję kawę. Wczoraj po wyjściu z pracy byłam jeszcze w geancie i tradycyjnie skusiłam się na jedną gałkę lodów schollera o smaku cappuccino, są rewelacyjne, no i ten pyszny rożek, mniam, mniam :) Wczoraj wróciłam do domu ok. 23 i na dzisiaj zapowiada się to samo. Znów mam dwa jajka, kawałek szynki, patelnię, czyli powtórka z wczorajszej rozrywki pt.: jajecznica, tyle, że wzbogacona o pomidorka. Smacznie, ciepło i sycąco, czego więcej trzeba :)) Od rana boli mnie brzuszek z powodu nadchodzącego okresu, dlatego zaaplikowałam już sobie tabletkę przeciwbólową. Zastanawiam się nad urlopem na jutro, ale to jeszcze zależy od paru rzeczy. Buziaki Ewelina P.S. Fajnie Ci z tymi lodami i do tego dzisiaj ma być taki ciepły i ładny dzień :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Już czwartek... 02.10.03, 08:14 Chyba pisałyśmy w tym samym czasie :) Tak więc tam trochę niżej przeczytasz sobie o moim łakomstwie :( A u nas dzisiaj to chyba nie będzie ładnie :( Pochmurno od rana i słonka to nawet najmniejszego nie widać :( Nie lubię takiej pogody. Ale dobre chociaż to, że nie pada. Całe szczęście, że mi do lodów nie potrzeba dobrej pogody :) Tak więc idę sobie nałożyć do kubeczka troszkę lodów :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Już czwartek... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 02.10.03, 10:12 No, to ładnie zaszalałaś wczoraj :))) Ja po lodzie, zjadłam jabłko, później trzy mikroskopijne kawałeczki z wąskiej bagietki, a po przyjściu do domu z dwa gryzy ciasta. Przed chwilką zrobiłam i wchłonęłam jajecznice, czytam Twoje lodowe opowieści i tak mi robisz smaka :) Do tego zdenerwowałam się podwójnie i zjadłam zaraz po tej jajecznicy 2 degestivy. A wieczorem też zapowiada się obżarstwo, bo idę na urodziny. Ale mnie dzisiaj znów co niektóre osoby drażnią. Raz trzęsę się z zimna a po chwili jest mi gorąco, że aż mnie wszytsko piecze. Pokręcone. Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Już czwartek... 02.10.03, 10:23 Ewelinko, A ja już prawie zjadłam całe opakowanie lodów :( I pewnie będę musiała iść sobie kupić kolejne. A tak mi się nie chce wychodzić na to zimno :( Bryyy... Tu w biurze to mi cieplutko i miło i nawet pracować za dużo dzisiaj nie muszę. To znaczy powinnam, ale chyba sobie troszkę odpocznę i zrobię wolne :) Siedzę na Forum Kuchnia i spisuję co ciekawsze przepisy. I za każdym razem jak będę miała ten dzień na jedzenie wszystkiego to będę coś nowego gotowała. Wczorajszy sos, który robiłam do makaronu wyszedł niespodziewanie smaczny :) Ja to trochę nie lubię gotować czegoś pierwszy raz, bo nie za bardzo wiem jak ma to smakować, ale tym razem się udało :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Już czwartek... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 02.10.03, 11:19 Ja ciągle coś robię, gdybym miała tylko chwilę, to wyskoczyłabym po tego loda, ale nie mam za bardzo jak. U nas rano było tak słonecznie i zapowiadali 22stopnie, ale jakoś tego nie widzę, pociemniało, zaczyna wiać i robi się zimno, brrr... Póki co, ja za gotowanie nie biorę się. Czasami coś tam przygotowuję, ale jest to bardzo rzadko :) Na co poznajdowałaś przepisy??? Mam już podpisany wniosek urlopwy. Na weekend jedziemy ze znajomymi w góry, planowany jest wyjazd jutro już po 16, więc nie zdążyłabym pojechać do domu i wrócić do Katowic, spakować się, itp. A dzisiaj nie mam kiedy spakować się, na solar też nie pójdę (dzisiaj czwartek-dzień opalania), więc zrobię to wszystko jutro w ciągu dnia, do tego wyśpię się i spokojnie bedziemy mogli wyjechać, a nie goniąc i złoszcząc się. Poza tym muszę co nieco wyprać i zrobić porządek w szafach, bo strach je otwierać, żeby wszystko nie wyleciało :))) No i jak masz już następne lody??? :) Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Już czwartek... 02.10.03, 11:30 Ale Ci super z tym wyjazdem :) Ja tak marzę o wyjeździe chociaż na weekend w góry i jakoś w tym roku nic z tego nie wyszło. Planowaliśmy wyjechać w tym roku w lato na dwa tygodnie gdzieś w ciepłe kraje a potem na tydzien w góry. I ten pierwszy plan wypalił, ale jakoś wyjazdu w góry się nie udało zorganizować :( Postanowiliśmy oszczędzać i nie pojechaliśmy :( A ja tak bardzo bym chciała zobaczyć znów Zakopane... Na Sylwestra planujemy jechać w góry, ale zobaczymy co z tego wyjdzie w związku z tym planowanym zakupem domu :( Lodów jeszcze nie kupiłam kolejnych... Zabrałam się troszkę za pracę :( A co do przepisów to znalazłam kilka ciekawych i do tego jeszcze znalazłam taką stronę z przepisami i tam jest ich mnóstwo i to nie za trudnych i nie za prcochłonnych, czyli takich jak szukam :) Bo ja to za dobrą kucharką nie jestem :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Już czwartek... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 02.10.03, 14:33 Kinia, A gdzie byliśmy na wakacjach, jeśli można wiedzieć? I jak było z tymi przekleństwami? A tak w ogóle to znów wyprosiłam u szefa i mogę wyjść kilka minut wcześniej (ok.14.45). Kurcze i znów weekend, ale zleciał ten tydzień, równie dobrze móglby być dopiero poniedziałek, nie zdziwiłabym się, nawet nie wiem kiedy minęły te 4dni. Bardzo się cieszę z jutrzejszego dnia wolnego i z wyjazdu. I znow - miłego weekendu - bo jutro nie będę w stanie nic napisać. Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Już czwartek... 02.10.03, 15:25 No i przecztasz to dopiero w poniedziałek :) Jak już będziesz wypoczęta po super weekendzie w górach :) Na 100% będziecie się świetnie bawić :) My w tym roku byliśmy w Tunezji w miejscowości Nabeul, jakieś 10 km od Hammametu :) Pojechaliśmy z BP Triada, tak więc zapłaciliśmy bardzo mało, ale standard hotelu też nie był za wysoki. No, ale w końcu nie pojechałam tam leżeć w pokoju hotelowym :) Ja byłam w Tunezji już drugi raz, ale dla mojego Maćka to był pierwszy raz w Tunezji i był w niemałym szoku :) Ale po kliku dniach się przyzwyczaił i do ludzi i do ogólnego bałaganu :) Oj, tęsknię za słoneczkiem i tymi 40 stopniami :) Chyba sobie obejrzę zdjęcia jak wrócę do domu :) Buziaczki i do poniedziałku Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: myf Re: Dziś zaczynam kopenhaską!!! IP: *.wnc.katowice.pl 01.10.03, 15:49 wow jestem 701 Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones A u mnie dzisiaj dzień lodowy :) 02.10.03, 08:12 A ja mam dzisiaj najsmaczniejszy dzień z diety :) Kupiłam już sobie litr lodów do pracy, ale niestety nie było innych niż waniliowo-czekoladowe Algidy. Szkoda, że nie waniliowo-orzechowe, bo za czekoladowymi to ja nie przepadam za bardzo, ale oczywiście da się je zjeść :) A w domku czekają na mnie orzechowe z Zielonej Budki :) Wczorajszy dzień to jedna wielka porażka :( Najpierw zjadałam tą jedną kremówkę, o której Ci pisałam, a potem zjadałam jeszcze jedną i jeszcze jedną i jeszcze jedną i takie ciasteczko z winogronkami i sernik na zimno i galaretkę i jeszcze kilka takich malutkich zapiekanek i kilka opiekanych ziemniaczków i malutki kawałek mięska :(((( I po tym wszystkim to myślałam, że się ... wiadomo co :( Dosłownie myślałam, że do domu nie dojadę, tak mi było słodko. Zasłodziłam się tymi ciastkami i strasznie mnie to zdziwiło, bo jeszcze nie tak dawno to bym mogła zjeść tych ciastek trzy razy więcej i by mi słodko nie było... Potem pojechaliśmy z Essunią na kontrolę do wetki. Essunia czuje się dobrze, ranka ładnie się goi i za tydzień jedziemy na zdjęcie szwów, no chyba, że wcześniaj sama je sobie wyjmie :) A wieczorem na kolację zrobiłam makaron z takim pycha sosem :) I też trochę zjadałam. Co prawda nie tyle co zwykle, ale i tak się najadłam :( No i tak wczoraj wyglądał mój dzień podczas, którego mogłam jeść wszystko, ale bez przesady... No, ja po prostu nie znam umiaru :( Chyba sobie złożę obietnicę taką jak kiedyś z przeklinaniem... Innego wyjścia na zastopowanie obżerania to ja nie widzę. Ale to się jeszcze muszę zastanowić nad tym. Dam sobie na to czas do końca tygodnia :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Jestem chora :( 06.10.03, 08:06 Buuuuu :( Ale mi się koszmarnie tydzień zaczął :( Cieknie mi z nosa, mam kaszel, boli mie gardło i ledwo mogę mówić :( Pisać na szczęście mogę :) Dzisiaj z tego wszystkiego to nawet nic do pracy nie wzięłam do jedzenia. Ale może to i dobrze, bo tak się obiadłam przez weekend, że dzień bez jedzenia dobrze mi zrobi. Wypiję sobie teraz tylko gorzką kawkę i w domu tą odżywkę. Zresztą jak jestem chora to mi się nie chce jeść :) U mnie weekend taki średni. W sobotę spędziliśmy chyba z dwie godziny na budowie tych bliźniaków, co to jeden zamierzamy kupić. No i muszę przyznać, że jestem już na 80% przekonana do tego zakupu :) Poplanowaliśmy gdzie co byśmy zrobili, gdzie byśmy poburzyli ściany, gdzie dali inne okna i nawet mi się ta wizja domu spodobała :) Wieczorem w domku zrobiliśmy sobie spaghetti i oglądaliśmy "Przeminęło z wiatrem" :) A wczoraj to byliśmy na spacerze, ale jakoś nie tak za długo bo była brzydka pogoda, a potem to czytałak książkę i leniuszkowałam i bawiłam się z Essi. Najfajniejszy z całego weekendu był jego początek, czyli piątek po pracy, bo pojechałam na zakupy i kupiłam sobie spodnie i golfik i taki niebieski sweterek i taką śliczną bluzeczkę z krótkim rękawkiem. Wiem, wiem, lato się skończyło, ale nie mogłam się powstrzymać jak ją zobaczyłam :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Jestem chora :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 06.10.03, 09:10 Witaj Kiniuś, Ja też jestem chora, wręcz umierająca, tyle, że chyba w trochę inny sposób aniżeli Ty. Chce mi się spać, boli mnie głowa, a raczej kręci mi się w niej, jest mi niedobrze i wszystko rusz mi się przed oczami, a wszystko przez wczorajszą imprezę... A zaczęło się tak... W czwartek byłam u fryzjera, później na urodzinach przyjaciółki- zostałam u niej spać, w piątek robiłam te zaplanowane "gospodarcze" sprawy, a ok. 16 wyjechaliśmy. Oczywiście po przyjeździe imprezowaliśmy razem z whisky, w sobotę odsypialiśmy, byliśmy na Słowacji na zakupach, i ok.22 poszliśmy znowu spać. W niedzielę siedzieliśmy i gadaliśmy do 15, a później zaczeliśmy się zbierać. Ale ponieważ nie mogliśmy się rozstać, to umówiliśmy się na 20 w domku znajomych i zrobiliśmy powtórkę z rozrywki, i oczywiście zostaliśmy u nich spać, ale o której zasnęłam to nie wiem. Gdy zadzwonił mi budzik, to wydawało mi się, że właśnie się położyłam. Całe szczęście, że mam od nich z domu do pracy dosłownie 1 minutkę drogi samochodem. W górach byliśmy w 3 pary. Było super, bo towarzystwo jest w ogóle fajne. Z minuty na minute jest mi coraz gorzej. Siedzę tu i umieram, właśnie przed chwilką przyszedł mój szef i widzi, że nie bardzo ze mną, pyta co mi jest, czy mam anginę, a ja mu odpowiedziałam, że nie, że boli mnie żołądek (bo chyba nie powiem mu, że piłam wczoraj i jestem wczorajsza), więc on stwierdził, że poleje mi kieliszek i zaraz mi przejdzie. To ja tu cierpię z nadmiaru alkoholu, a on chce mi jeszcze polewać, aż mnie zemdliło... Chce już do domu, chce do łóżka. Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Jestem chora :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 06.10.03, 09:31 Kiniuś, A jak lodowa ??? Fajnie, z tymi ciuszkami, które sobie kupiłaś a letnią bluzką nie przejmuj się, wiesz że ja kupiłam ostatnio 2 pary letnich butów. Zresztą nawet dzisiaj mam ubrane te klapki, niektórzy ciągle mnie pytają, czy mi czasem za zimno nie ma w tych butach, a ja mówię, że nie. Bo tak naprawdę, jeśli jeżdżę samochodem i nigdzie nie chodzę, to gdzie mam zmarznąć. Ja miałam jechać w sobotę na zakupy do Rzgowa (koło Łodzi), ale z powodu tego wyjazdu w góry i braku gotówki musiałam zrezygnować z zakupów,za to moja przyjaciółka obkupiła się szmatkami, dzisiaj idę pooglądać. I powiedziała, że dla mnie też ma 3jakieś bluzeczki :)))) więc się cieszę. Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Lodowa :) 06.10.03, 09:48 Moja lodowa w zeszłym tygodniu to tak średnio mi poszła :( Dni lodowe oczywiście były smaczne, ale nie zastosowałam się w nie całkowicie do diety, bo nie wypiłam ani jednej odżywki przez czwartek i piątek. Dzisiejszy dzień to tez taki średnio dietowy, bo nic nie będę jadła tylko piła wodę. Za bardzo się obżarłam przez weekend. I wczoraj to nie jadłam dietowo tylko normalnie. Poza tym jakoś nie wierzę w tą lodową. Chyba najbardziej to przemawia do mnie Kopenhaska i jej zasady. Ale skoro mam tą odżywkę to ją będę sobie popijała :) I jutro będę jadła według jadłospisu lodowego, no chyba, że się będę czuła tak jak dzisiaj to wtedy nie będę jadła. Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aguś Witajcie po dłuuuuuuugiej przerwie IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 06.10.03, 12:37 cześć dziewczęta, oj stęskniłam się za Wami bardzo! Ewelino jak tam po Kopenhaskiej, Kiniu - a jak na lodowej? Ja oczywiście nawet nie zaczęłam, myslałam, że zacznę od dzisiaj, ale jest mi tak zimno, że nie mam odwagi! Na razie trzymam się zasad Montignaca, ograniczyłam do minimum węglowodany o wysokim indeksie glikemicznym i czuję sie całkiem dobrze..., humorek mi dopisuje, bo w pracy osoby, które mnie często nie widują mówią, że schudłam i mama, która mnie wysylała do gabinetu leczenia otyłości mówi, że zmizerniałam..., a poza tym kupiłam sobie spodnie w swoim starym rozmiarze 38, a nie jak to już ostatnio miało miejsce - 40! A co u Was? Ja jak zwykle zapracowana jestem i to bardzo, ale postaram się zaglądać do Was chociaz raz dziennie..., w domu już mam odwirusowany komputer, więc może wieczorkiem będę odpisywać... Buziaczki wielkie, Aguś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Witajcie po dłuuuuuuugiej przerwie IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 06.10.03, 12:44 Witaj Aguś, Ja na kopenhaskiej dobrze,po też, ale teraz znów jest coraz gorzej. W ogóle wróciło mi chyba to co straciłam, a szkoda pisać... A Twoja waga jak trzyma się ??? Czy przybrało Ci się coś ? Gratulacje z tymi spodniami w rozmiarze 38 :)) Trzymaj tak dalej. Ty to zapracowana jesteś, fajnie, przynajmniej nie masz kiedy o jedzeniu myśleć :)) Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aguś Re: Witajcie po dłuuuuuuugiej przerwie IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 06.10.03, 14:56 Ewelinko, rzeczywiście z powodu natłoku obowiązków - nie mam kiedy jeść, w pracy oczywiście...,bo za to jak wracam do domu to się dopiero zaczyna..., ale żołądek mam chyba skurczony, bo już nie obżeram się tak strasznie jak kiedyś... Co do wagi to nie wiem, bo omijam ją z daleka - ważne, że spodnie się dopinają... Boję się zimy, bo jak robi się zimno to chodze głodna i wściekła... Trzymaj się cieplutko i nie martw się będzie dobrze! Jutro sie odezwę, Buziaki, a. Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Witajcie po dłuuuuuuugiej przerwie 06.10.03, 12:48 Cześć Aguś :))) Super, że się znów pojawiłaś :) My dzisiaj z Ewelinką chore. Ja ma katar, kaszel, gorączkę i inne takie, a Ewelinka to niech Ci sama napisze :) U mnie ten pierwszy tydzień na lodowej to tak średnio poszedł. To był akurat tydzień przed okresem i miałam okropną ochotę na słodycze. A w ten dzień, kiedy mogłam jeść wszystko to się naobżerałam strasznie i aż mi niedobrze było :( Tak więc tamten tydzień spisałam na straty i dzisiaj znów zaczynam. Zobaczymy jak to będzi, narazie wiem tylko, że się strasznie kiepsko czuję :( Buziaczki i zaglądaj częściej :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aguś Re: Witajcie po dłuuuuuuugiej przerwie IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 06.10.03, 15:01 Cześć Kinia, może lepiej najpierw się wychoruj..., bo te lody to chyba nie za dobrze robią na przeziębienie... U mnie w pracy włączyli ogrzewanie, więc samopoczucie trochę lepsze i nie trzęse sie jak osika... Do jutra, buziaki, a. Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Jestem chora :( 06.10.03, 09:45 Oj, Ewelinko, no to Ci współczuję bardzo :) Mam nadzieję, że Ci szybciutko przejdzie ten kac :) A wiesz, że ja kaca w życiu nie miałam. Ja co prawda bardzo rzadko piję, ale mi się zdarza. I zdarzyło mi się nawet parę razy w życiu upić tak bardzo, że następnego dnia nic nie pamiętałam, ale zawsze świetnie się czułam i nawet mi się pić nie chciało :) A mój Maciek to jest najbiedniejszy na świecie, bo on to nawet jak wypije pół butelki piwa to na drugi dzień do głowa boli :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Jestem chora :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 06.10.03, 10:51 Ja to bym się zastanowiła, czy u mnie to kac, czy nadal pijana jestem :))) (to tak żartem), tak naprwdę, wypiłam tylko trzy szklaneczki whisky z colą, więc nie wiem dlaczego sie tak czuję... Ja za piciem też nie przepadam, ale jak już się tak spotykamy w kilka osób i wszyscy piją, to głupio mi tak siedzieć i popijać wodę lub nic, a że whisky lubię, to popijam z nimi. Dzwonił mój Misiak przed chwilą i pytałam go o której poszliśmy spać, poweidził, że po 1w nocy, czyli spałam niecałe 5 godzin. A upić tak, żeby nic nie pamiętać, to nie zdarzyło mi się, czasami tylko kilku zdań nie mogłam sobie przypomnieć :) A teraz kroję duży tort i sernik i idziemy usiąść do szefa, bo ma te urodzinki, o których Ci pisałam. Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Jestem chora :( 06.10.03, 11:06 No to smacznego :) Za tortem nie przepadam, ale sernik bardzo lubię. Byle tylko był bez rodzynek, bo tych z kolei nie cierpię i potrafią mi całe ciasto zepsuć : ( Ale dzisiaj to nawet ochoty na słodycze nie mam :( A to nie jest normalne :) Popijam sobie wodę i pracuję. I jak zrobię wszystko to idę do Szefa się zwolnić i jadę do domku się kurować, bo coraz gorzej się czuję :( Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Jestem chora :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 06.10.03, 11:36 Ja po ty weekendzie też jestem przejedzona. Torty ogólnie lubię, a serniki uwielbiam, ten jest taki lekki i z brzoskwiniami, pysia. Tortu nie zjadłam, skosztowałam mały kawałek sernika, bo nie wypadało nie zjeść nic, ale tak naprawdę to nie miałam ochoty na nic. Jestem chyba coraz bliższa decyzji, aby kupić sobie karnet na siłownię. Tak grubo i źle się czuję, naprawdę muszę się jakoś wziąźć za siebie, bo te moje narzekanie już mnie męczy. Biedna jesteś z tą chorobą, współczuję, ale jak jest taka pogoda to mnie zaraz też bierze. Masz zamiar iść do lekarza i na L-4 ??? Zdrowiej szybciutko, może herbataka z miodem i cytrynką pomoże. Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Jestem chora :( 06.10.03, 11:43 Ja na zwolnienie to raczej nie pójdę. Nie cierpię chodzić do lekarza, tak więc jeśli już to pójdę na dwa dni urlopu. I tak mam go dużo i nie dam rady go wykorzystać do końca roku. Ale to jeszcze zobaczę jutro rano jak się będę czuła. Bo może jak mnie Maciuszek naszprycuje dzisiaj na noc proszkami to mi przejdzie. Proszków też niecierpię łykać i zawsze się z nim kłócę zanim jakiś połknę, ale dzisiaj to chyba za dużego wyjścia nie będę miała :( Praca mi wyjątkowo dobrze idzie :) Dużo już zrobiłam. Jeszcze troszkę i chyba będę mogła z czystym sumieniem iść do domku. Co prawda przyjechała dzisiaj do mnie taka jedna babka z Wiednia, ale jak zobaczyła w jakim jestem stanie to mi odpuściła i nawet mi głowy nie zawraca i nie chce się ze mną za bardzo spotykać. Tylko od czasu do czasu o coś się zapyta i tyle :) Widzę po sobie, że przytyłam z dwa kilo :( Spodnie na mnie nie wiszą tylko są w sam raz. Niby tak powinno być, ale mi się nawet podobało jak je miałam takie bardzo luźne. Ta Kopenhaska to jest jednak dobra, ale nie dla takich obżartuchów jak ja, którzy od razu po zakończeniu zajadają się chipsami i ciastkami :( Dzisiaj wieczorem przeprowadzam ostateczny rachunek sumienia i przyżekanie. Skoro nie ma innego wyjścia to muszę zrobić tak samo jak kiedyś z przeklinaniem :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Jestem chora :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 06.10.03, 12:23 Jak trzeba to łykam i antybiotyki i inne świnstewka. A do lekarzy nie mam strasznej awersji, jak choruję to ich odwiedzam, ale z byle katarkiem nie lecę. Za to mój Misiak nawet w najcięższej chorobie nie wybierze się do lekarza, nie wiem, czy Ci pisałam, ale w środę, to poszłam ja za niego do tego lekarza i wyprosiłam panią doktor o antybiotyki dla niego :)) później mu je wykupiłam, zawiozłam, a podczas weendu aplikowałam :) Tyle, że po tych antybiotykach pownien już być całkowicie zdrowy, a nie jest :( Mnie wróciła praktycznie waga sprzed diety :((( Napisz co to za sposób z tym przeklinaniem :))) Może na mnie też podziała w kwestii tego obżerania się, chociaż wątpię. Chyba, że ten magiczny sposób jest jakąś tajemnicą przekazywaną u Ciebie z pokolenia na pokolenie i nie wolno jej nikomu zdradzać :)))) Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Jestem chora :( 06.10.03, 12:42 No właśnie, patrząc na Ciebie i na siebie można stwierdzić, że po Kopenhaskiej to jednak jest to paskudne jojo. Z drugiej strony to czego się spodziewałam skoro tak się "rzuciłam" na jedzenie. No i dlatego postanowiłam zastosować na to moje łakomstwo sposób, który zastosowałam na przeklinanie :) I nie jest to żaden tajemniczy sposób, sama go wymyśliłam i na mnie działa :) Ja kiedyś bardzo przeklinałam i nawet jak sobie obiecywałam, że od poniedziałku nie będę to i tak we wtorek już sypałam przekleństwami jak z rękawa. I tak było w kółko, nie potrafiłam się od przeklinania powstrzymać. I w końcu poznałam Dziubka mojego i on mnie poprosił żebym przestała, bo jemu się to bardzo nie podoba. No to powiedziałam: ok. Ale łatwo powiedzieć, trudno wykonać. Myślałam nad tym co by tu zrobić żeby dotrzymać obietnicy i powiedziałam sobie, że jeśli choć raz przeklnę to mnie Dziubek przestanie kochać! I uwierzyłam w to i przestałam przeklinać. Na początku to mi troszkę tego przeklinania brakowało, ale teraz to już nawet jak jesten na maxa zdenerwowana to nie przeklinam nawet w myślach :) I tak samo muszę zrobić z moim dietowaniem. Tylko najpierw muszę pomyśleć co będę obiecywała, a potem wymyśleć jakiś warunek :) Na 100% obiecam sobie, że nie będę jadła więcej niż 1000 kcal dziennie i zastanawiam się czy obiecać sobie, że nie będę jadła słodyczy czy nie. Chyba się na to też zdecyduję. Jedyne słodkości na jakie sobie będę pozwalała to będą lody, no bo przecież jestem na lodowej :) Tak więc jutro rano zdam Ci relację z moich dzisiejszych obietnic :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Jestem chora :( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 06.10.03, 13:24 Ale się uśmiałam :))) Ale jesteś Agentka :))) Ja też sobie kiedyś taką obietnicę powzięłam, że jak będę się obżerać i jeść słodycze to tradycyjnie w czwartek nie pójdę na solarium, a że nie wyobrażam sobie aby nie poopalać się choć raz w tygodniu, to się tego trzymałam - ale to trwało najdłużej ze 3 tygodnie. A poza tym takie obietnice składane samemu sobie łatwo można złamać, bo nikt się o ty nie dowie przecież :))) Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Wtorek :) 07.10.03, 07:54 Cześć Dziewczynki :) Ale się rozłożyłam :( Wczoraj zwolniłam się wcześniej z pracy, pojechałam do domku, ugotowałam zupkę dla Maciuszka i leżałam sobie pod kocykiem i czytałam książkę. Potem obejrzeliśmy "Przypadkową dziewczynę" i wykąpałam się, Maciek mnie naszprycował prochami i położyłam się spać. No i myślałam, że skoro łyknęłam Tabcin to dzisiaj rano obudzę się zdrowa jak ryba. Ale się pomyliłam. Bo obudziłam się dużo bardzej chora a do tego nie mogę mówić :( No dosłownie jak chcę coś powiedzieć to wydobywa mi się z gardła jakiś taki zgrzyt i nie można mnie zrozumieć :( I Maciek wysyła mnie do lekarza, a ja przecież do niego nie pójdę. Co do jedzenia to wczoraj nic nie zjadałam. Wypiłam tylko jedną odżywkę na mleku. Wcale nie miałam ochoty na jedzenie. Kupiłam sobie na dzisiaj do pracy serek, ale nawet go nie wzięłam, bo jak na niego patrzyłam rano to nie miałam na niego wcale smaka. Będę sobie piła wodę, jak mi przez gardło przejdzie :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 07.10.03, 08:10 Cześć Kiniuś, Zaraziłaś mnie wczoraj ;( A tak na serio, to chyba nie mogło być inaczej, żebym nie podłapała od Misiaka tej wstrętnej choroby, skoro cały weeknd spędziliśmy razem tuląc się do siebie i spiąc razem. Z pracy wyszłam wczoraj po 16, pojechałam do domku, a później do przyjaciółki i jak już wchodziłam do niej do domu, to czułam, że zaczyna mnie zbierać, bolały mnie skronie, gardło, migdałki i pobolewała głowa. Po powrocie do domu, chciałam zrobić sobie mleko z miodem i czosnkiem (choć go nie cierpię), ale wyjątkowo nie było mleka, więc zadowoliłam się kanapką z dwoma ząbkami czosnku i herbatą z miodem i cytryną. I tak jak Ty liczyłam na to, że wstanę zdrowa, i sę przeliczyłam, bo gardełko dalej mnie strasznie boli. Ale chyba pójdę kupić sobie gripex, a wieczorm wypiję te mleko z czosnkiem i połknę polopirynę S - nie chce być chora :(( Ale ja to już tak mam, że jak tylko zawieje, to zaraz mnie rozkłada i ponad pół okresu jesienno-zimowego jestem chora, mocniej lub lżej. Piję kawę, zjadłam cukier, mam dwa jajka na twardo i pomidora, czyli próbuję zacząć kopenhaską. Dzisiaj rano spodnie nie bardzo chciały się zapiąc... Porażka... Odłożyłam już pieniądze na siłownię, tylko muszę się podleczyć trochę (mam nadzieję, że to nie jest jakaś tam moja wewnętrzna wymówka). :) Kiniuś, jak z tym postanowieniem, obmyśliłaś coś ??? Buziak Ewelina :)) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wtorek :) 07.10.03, 08:26 No to witam w klubie Chorusiów :) Ja też mam tak jak Ty. Wystarczy, że lekko zawieje i już jestem podziębiona. I taki stan trwa u mnie przez całą jesień i zimę. Ja to już się tym nie przejmuję, bo się zdążyłam do tego przyzwyczaić, ale Dziubek to strasznie każde takie moje zaziębienie przeżywa :) I od rana wysyła mnie do lekarza. A ja z takimi głupotami do lekarza nie chodzę. Żebym jeszcze miała jakąś gorączkę to może i bym poszła. Ale ja nie mam gorączki. Jedynie co to nie mogę mówić i mam katar i kaszel :( Zobaczę, może mi się uda jakoś od tego wykręcić... Co do postanowienia to tak się wczoraj kiepsko czuła, że nic nie postanowiłam : ( Nie mam dzisiaj za dużo prazy to może uda mi się pomyśleć nad nimi to Ci je napiszę pod koniec dnia. A obwarunkuję to oczywiście tym, że mnie Dziubek przestanie kochać i jeszcze, że Essunia się rozchoruje... Oj, ciężko może być, ale coś muszę ze sobą zrobić. Tym bardziej, że ja jem nie z głodu tylko z zachłanności :( Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 07.10.03, 09:02 Jeśli chodzi o jedzenie, to przecież, ja też prawie nigdy nie jestem głodna, a pochłaniam te wszystkie rzeczy, bo taką mam ochotę. Pogoda jest straszna, szaro-buro i okropnie wieje, dobrze już ogrzewanie włączyli. Kawkę już wypiłam, ale i tak siedze i ziewam :0, kto to widział w taki dzień z łóżka wychodzić. Posiedziałabym sobie teraz tak sama w domu (bo u mnie to prawie zawsze ktoś jest), poczytała, herbtki popiła troszke i rozkoszowała lenistwem i ciszą. Ale mam pragnienia :))) Właśnie wybieram się na dół do tej apteki, trzeba się leczyć. Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wtorek :) 07.10.03, 09:18 Ja też najchętniej położyłambym się do łóżka i poczytała książkę. I wzięłambym sobie do łóżka Essunię i ona by mi grzała nóżki :) O, tak, pomarzyć dobra rzecz, ale niestety muszę się zabrać za pracę :( Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aguś Re: Wtorek :) IP: *.plo.warszawa.supermedia.pl 07.10.03, 08:53 cześć chorowitki! współczuję Wam bardzo - ja to przeszłam jakiś tydzień temu, jak tylko zobaczyłam, że się zaczyna to popędziłam do apteki i nabyłam fervex i rutinoscorbin i na szczęście zdusiłam chorobę w zarodku... Mam nadzieję, że Wy też szybciutko wyzdrowiejecie! u mnie w domu wczoraj włączyli ogrzewanie i jest przyjemnie i cieplutko, poczytałam trochę wczoraj wieczorem o metodzie Montignaca i mam jeden duży problem - nie mogę pć kawy bezkofeinowej, którą on tam zaleca, poprostu nie wyobrażam sobie życia bez kofeiny! Buziaczki wielkie i miłego dnia dziewczynki, postaram się jeszcze odezwać, Aguś p.s. Ewelinko ja chyba też jakoś podświadomie dążę do kopenhaskiej, bo mam dzisiaj ze sobą szynkę i twarożek, a dzień zaczełam od czarnej kawy :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wtorek :) 07.10.03, 09:16 A u mnie jeszcze nie zaczęli grzać :( Buuuu :( Paskudny Tarchomin :( Jak wchodze do wanny wziąć prysznic i nastawiam sobie taką cieplutką wodę to nawet nie mam ochoty z niej wychodzić. A najgorsze jest jak trzeba zakręcić wodę i zacząć się wycierać :( Potem to od razu biegnę do łóżeczka pod kołderkę i przytulam się do mojego kaloryferka, czyli do Maciunia :) Jejciu, ale mi źle :( Chyba czuję się coraz gorzej :( Już mi się nawet w głowie zaczyna kręcić :( Ale do lekarza nie idę, bo i po co? Przecież nie powie mi niczego o czym bym nie wiedziała :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 07.10.03, 12:05 Kiniuś, Do lekarza chodzi się po lekarstwa... Ja za bardzo nie wierzę w uzdrawiającą moc tych reklamowanych super uzdrowicieli typu gripex, choć dzisiaj sama poszłam i go kupiłam. Jak już mnie bierze i trzyma kilka dni, to wolę iść po jakieś lekarstwo, a nawet antybiotyk, jak bardzo choruję. A więc połknęłam 2gripexy, zjadłam jajka z pomidorkiem i pracuję sobie... Szefa jeszcze nie ma choć ma się pojawić. Mam już plan z uczelni, zaczynam zajęcia w sobotę 18.10. I nawet jestem z tego planu zadowolona, bo nie mamy za dużo zajęć, tylko 3 przedmioty, i zajęcia albo w sobotę, albo w niedzielę, więc tylko jeden dzień weekndu zajęty. A do tego zajęcia mam tradycyjnie co dwa tygodnie. Więc da się przeżyć. Tyle, że jak najszybciej muszę zabierać się za pisanie pracy magisterskiej, bo póki co to mam tylko plan. A Ty Kiniuś jak tam, mam nadzieję, że nie dogorewasz? A te ogrzewanie, to myślę, że dzisiaj, bądź jutro już Wam włączą. Ciepłe Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wtorek :) 07.10.03, 12:36 Ja się jako-tako czuję :) Rozmawiałam z mamą i mnie okrzyczała, że taka chora jestem i zamiast siedzieć w domu to jestem w pracy :) Oj, ta mama nic nie rozumie. Ja nie lubię siedzieć w domu, bo potem jak wracam do pracy nawet po dwóch dniach nieobecności to mam straszne zaległości i bardzo dużo rzeczy do zrobienia. A tak nie lubię. Lubię robić wszystko na bieżąco. Co do szkoły to jak już zapomniałam kiedy skończyłam uczelnię :) Ale miło wspominam te czasy. Lubiłam chodzić na zajęcia i nawet lubiłam się uczyć :) A mój Dziubek tego nie cierpi i cały czas narzeka jak musi tam iść :) On też w tym roku pisze pracę magisterską :) A na jaki temat piszesz pracę? I w ogóle to co studiujesz? A co do ogrzewania to ja straszna gapa jestem. Jak ma mi grzać jak mam kaloryfery wszystkie pozakręcane :) Moja siostra mi przypomniała, że my przecież pozakręcaliśmy wszystkie kaloryfery jeszcze zeszłej zimy, bo u nas było bardzo ciepło. Tak więc mam nadzieję, że jak wrócę do domku i je odkręcę to się okaże, że grzeją :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 07.10.03, 13:10 Kinia, Skończyłam 3-letnie licencjackie: Marketing i Zarządzanie, Przedsiębiorczość Praca licencjacka miała temat: "Wolne Obszary Celne z uwzględnieniem Wolnego Obszaru Celnego w Gliwicach". Teraz jestem na drugim roku uzupełniających studiów magisterskich: Marketing i Zarządzanie, Menedżer w procesie zarządzania. Praca magisterska: "Struktury organizacyjne na przykładzie wybranej firmy". A Ty co studiowałaś??? Dziennie, zaocznie??? A kaloryfery, to w pracy odkręciłam już co najmniej dwa tygodnie temu i z niecierpliwością oczekiwałam kiedy je wreszcie uruchomią. Ale u nas wieje, drzewa chce z ziemi powyrywać :))) Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wtorek :) 07.10.03, 13:20 U nas za bardzo nie wieje, ale jest pochmurno i pewnie będzie padać :( A ja jak na złość nie wzięłam ze sobą parasolki :( Może Dziubek ma, to przynajmniej tylko przez połowę drogi będę mokła :) Ja najpierw byłam na studiach licencjackich a potem magisterskich uzupełniających. I te i te to studia zaoczne. Nawet nie wiem czemu zdecydowałam się na zaoczne. Nie pamiętam tego za dobrze, ale chyba chciałam iść do pracy i mieć już swoje pieniążki :) Licencjat to handel zagraniczny, a magisterka to marketing międzynarodowy :) Ale i tu i tu pracę pisałam z marketingu bezpośredniego :) Fajne to były czasy :) Zastanawiałam się czy nie iść na podyplomowe studia, ale ja chciałabym na psychologię, ale u nas nie ma psychologii podypolomowej. Musiałabym iść normalnie na 5-letnie studia magisterskie, a na to nie jestem gotowa. Ani pod względem finansowym ani czasowym :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 07.10.03, 14:36 Ja byłam zdecydowana na zaoczne, a decyzja ta wynikała właśnie z chęci rozpoczęcia życia dorosłego człowieka, a nie bycia jeszcze przez 5lat tylko uczniem, wiązało się to oczywiście z koniecznością rozpoczęcia pracy, do czego byłam chętna i zdecydowana. Nie wyobrażałam i nie wyobrażam nadal, że te lata miałabym spędzić w kolejnej szkole, jednak studia zaoczne, to zupełnie coś innego. Jestem zadowolona ze swojej decyzji, również w tej kwestii niczego nie żałuje, czasami tylko w lato, brak mi takich dwumiesięcznych wakacji, podczas których mogłabym np. pojechać na 2m-ce nad morze do pracy (tak jak to bywało) i żyć sobie tak beztrosko bawiąc się, aczkowiek pracując i zarabiając. Ale taka kolej... O podyplomowych też zawsze myślałam, ale przestałam gdzieś pół roku temu, głównie z powodu zmęczenia nauką, zajętymi weekendami, no i jak zazwyczaj z powodu fiansowych. Odkładam te plany na później, na razie chce żyć bez utarczywej myśli, że potrzebuje jeszcze pieniążki na studia, że coś ogranicza mnie i moje plany, bo w weekend są zajęcia, więc po całym tygodniu pracy zamiast w sobotę odpocząć, wyspać się, a wieczorem pobawić, ja znów muszę zrywać się o 6/7 z łóżka, siedzieć na wykładach i oczekiwać na taką samą niedzielę. Więc póki co praca magisterska i basta... A dalej zobaczymy, co pokaże życie :))) - mam nadzieję, że wiele dobrego :) Jeszcze chwilkę i kończę, troszkę mniej boli mnie gardło, zaraz połknę jeszcze 2gripeksy, na noc zastosuję mleko z czosnkiem i polopirynkę, no i zobczymy co będzie jutro. A Ty Kiniuś, też się lecz, jak nie medykamentami, to przynajmniej jakimiś domowymi sposobami, bo nie chce żebyś chorowała i cierpiała :) Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 07.10.03, 15:17 Kiniuś, Wychodzę, po drodze załatwię jeszcze kilka spraw (bank, itp.) i udaję się do domku kurować się. Tobie myślę, że też to się przyda. Mam nadzieję, że do napisania jutro, że żadna z nas nie rozłoży się do końca. Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wtorek :) 07.10.03, 15:56 Ja jutro to na 100% będę w pracy. Znów na noc łyknę dwa zielone Tabciny i może mi troszkę pomoże :) W ogóle to zauważyłam, że rano czuję się o wiele lepiej niż po południu. Im późniejsza pora tym się gorzej czuję :( Na szczęście omija mnie ból głowy, bo głowa to mnie nigdy nie boli, ale za to mam okres i mnie troszkę brzuszek pobolewa :( Ja wychodzę do domku za 10 minut. Spotkam się z Dziubkiem w Centrum i stamtąd już pojedziemy do domku razem :) A w domku to nie wiem co będziemy dzisiaj robić. Może namówię Maciuszka i zagra ze mną w Scrabble :) Buziaki i do jutra Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 07.10.03, 09:19 Ja właśnie idę do apteki, fervexu nie chcę, bo trzeba go rozpuszczać, a ja nie lubię, takich rozpuszczanych i musujących lekarstw, ani witamin, blee... Kupię coś innego. Mam nadzieję, że z Kinią szybko z tego wyjdziemy, tak jak Ty i że nie będziemy musiały leżeć umierające w łóżkach. Kopenhaska jest całkiem fajna, prosta, smaczna, no i głodu się nie czuje. Tylko, że jak jest się łasuchem na wszystko co słodkie, to jest problem z jakąkolwiek dietą :) U na s w mieszkanku też już ogrzewają, całe szczęście, bo u mnie w pokoju są nieszczelne okna, a że mam łóżko zaraz pod oknem, to kostniałam, zresztą całą zimę się męczę... Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
jogger Re: Wtorek :) 07.10.03, 16:20 Pozwólcie że się wmieszam :-) od dawna jako profilaktykę przeziębień stosuję Citrosept i dobrze na tym wychodzę :-). Ostatnio zamiast oryginalnego kupiłem Citrogrep - w końcu wyciąg z pestek grejpfruta to żadna filozofia i nie warto dopłacać za oryginał :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Czwartek IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 07:57 Cześć Kiniuś, Jak Twoje zdrówko??? Ja po powrocie wczoraj do domku czułam się super. Dodatkowo albo ta choroba, albo bycie na kopenhaskiej dodaje mi energii i jestem żywsza, nie wracam do domu i leniuchuję, tylko robię to co sobie zaplanuję, wczoraj zrobiłam kolejne porządki i wreszcie zebrałam się, aby chwycić do rąk depilator, bo ostatnimi czasy nie chciało mi się poświęcać temu i goliłam się maszynką. A wieczorem do 23.30 oglądałam tv. Nie bardzo chciało mi się dzisiaj wstać, szczególnie, że w nocy ciągle się budziłam. Mnie zapowiada się dzisiaj nudny dzień. Mam nadzieję, że przeżyję go i nie zasnę za biurkiem. Ale u nas od rana pada, całe szczęście, że rozpadało się w momencie gdy wsiadłam do auta, a w pracy parkuję w garażu, więc ta wstrętna pogoda nie uraczyła mnie ani jedną kroplą okropnego deszczu :))) z czego bardzo się cieszę :)) Dzisiaj na śniadanie miałam mieć grzankę, ale że ich nie kupiłam, to jest tylko kawa. Później Twoja ulubiona jajecznica z szynką i pomidorami, owoc- jabłko, a po południu brokuły, które nadal bardzo lubię :)) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Środa 08.10.03, 07:54 Dzisiaj już się czuję lepiej :) Katar i kaszel jeszcze mam, ale nie aż tak duży i męczący jak wczoraj. I spało mi się dobrze, bo mi się nos co chwila nie zatykał :) Dzisiaj mam sporo pracy. Już to widzę po mail'ach. Ale chęci żadnych niestety nie mam :( Ta pogoda działa na mnie dobijająco. Jak się wyrobię z czasem to się przejdę dzisiaj na solarium to mi się troszkę humorek może poprawi... U nas pochmurno, wietrzno i zimno :( W czoraj jak wracałam z pracy to tak lało, że nawet parasol nie pomógł i zmokliśmy :( Kaloryferki odkręciłam i ku mojej radości okazało się, że u nas też grzeją :) I teraz mam cieplutko w łazience i kuchni i nie marznę po wyjściu spod prysznica ani podczas robienia kanapek do pracy :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Środa IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 08.10.03, 08:46 Cześć Kiniuś, Ja czuję się chyba troszkę lepiej :) Wczoraj po powrocie do domku, czyli ok. 17, zrobiłam sobie stek z szynki i brokuły, później posprzątałam w wszystkich swoich szafkach i parę minut po 20 byłam już umyta w łóżeczku, poglądałam troszkę tv i przed 22 poszłam spać. Przed zasnieciem zażyłam 2polopiryny S, 2gripexy i wypiłam mleko z miodem i 3ząbkami czosnku (w czym złamałam kopenhaską-ale doszłam do wniosku, że to abym wyzdrowiała jest ważniejsze i że pół kubka mleka i łyżeczka miodu, to nie jest znów taka wielka tragedia). Tak mnie ta choroba nastroiła, że przynajmniej mam posprzątane, bo od tygodnia, albo i więcej miałam straszny bałagan w szafkach. Teraz zostało mi jeszcze tylko pranie, naszykowałam sobie wczoraj górę brudnych rzeczy i oczekują one teraz na moją wenę do prania :))) Zaaplikowałabym sobie teraz te kolejne 2gripexy, ale nie wiem, czy to jest dobry pomysł, tak na pusty żołądek wrzucać lekarstwa??? Jak myślisz Kinia? Wczoraj w aptece widziałam Tabcin, ale nie był on zielony, tylko niebieski, ciekawe czym się różnią. Ja muszę dzisiaj też odrobić kilka spraw, odkładanych od kilku dni i właśnie przyszedł mój szef :( Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Środa 08.10.03, 09:03 Cześć Ewelinko :) No to fajnie, że czujesz się już trochę lepiej :) Jak dobrze pójdzie to może do weekendu się wyleczymy i jest szansa, że nie będziemy musiały weekednu spędzić w łóżku. Chociaż to też mogłoby być przyjemne :) Ja to czasami marzę o tym by cały weekend przeleżeć w łóżku i nic nie robić i tylko sobie czytać książeczkę, oglądać filmy i zajadać się przysznościami :) Ale z drugiej strony szkoda mi tak marnować czasu i nawet jak poleżę trochę dłużej w łóżku w sobotę to mam potem wyrzuty sumienia... Co do łykania lekarstw na czczo to ja nie mam o tym zielonego pojęcia. Bo ja się staram lekarstw nie łykać. I z tego co słyszałam to zawsze każą łykać proszki po jedzeniu lub w trakcie. Ale myślę, że to chodzi nie o działanie a jedynie o żołądek i jeśli raz na jakiś czas łykniesz na czczo to nic się nie stanie :) A Tabcin niebieski różni się tym od zilonego, że niebieski jest na dzień a zilony na noc. I ja przedwczoraj powiedziałam Maćkowi, że nie wezmę tego Tabcinu, bo ja niecierpię zielonego koloru :) Ale Maciek powiedział, że mam go łyknąć, bo przecież jak będzie w brzuszku to go nie będzie widać i nie będzie widać, że mi w nim nie do twarzy :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Środa IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 08.10.03, 09:27 :)))))))))))) - tak się uśmiecham na Twoją opowieść o zielonym tabcinie - o tym jak go nie chciałaś połknąć, bo ma zielony kolor, którego nie lubisz:)) Mój szef znów przyniósł tort, bo jak stwierdził on obchodzi urodziny cały tydzień, powiedziałam, że dziękuję, że jestem na diecie, on oczywiście się śmiał, że nie ma takiej potrzeby (a ja wiem, że jest). Powiedziałam mu, że specjalnie zaczęłam od wczoraj, bo w poniedziałek miał urodziny, a on na to, że mogę zacząć od jutra. No więc już się nie odzywałam nałożyłam dyrektorom i sobie też, na moje szczęście dyrektor położył mi ten talerzyk na biurko i zamknął się w gabinecie, więc ja sprytnie przełożyłam ciasto (tort wiśniowy- fajnie wyglądał) na inny talerzyk i zaniosłam go do lodówki, a brudny talerzyk stoi na biurku - Torcik zabiorę mojej mamusi :))) I teraz się cieszę, że taka spryciula jestem i że nie musiałam go jeść :)))) Dzisiaj w pracy mam szyneczkę, jogurt i jabłko a w domku porcję mięska, takie samo jak wczoraj, bo zrobiłam od razu więcej. Ja na weekend muszę być zdrowa, bo mamy iść z Misiakiem na otwarcie clubu w Katowicach, a obiecałam mu, że pójdę. A takie leżące weekendy, to miałam ostatnio (we wrześniu) chyba dwa, czy nawet trzy pod rząd, bo Misiak po całym tygodniu pracy, nie nadawał się do niczego innego jak spania. Więc jak po takim leżącym piątku i całej sobocie, obudziłam się w niedziele rano, to kompletnie wszystko bolało mnie od tego leżenia, a najbardziej pupa, byłam kompletnie wyczerpana i nie do życia. Takie weekend pół na pół jest fajny... Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Środa 08.10.03, 09:55 No to gratuluję sprytu :) Ale swoją drogą to ludzie powinni bardziej szanować nasze postanowienia dietowe i nas wspierać a nie wystawiać na pokuszenie :) Taki Twój szef np. :) Przyniesie tort, wciska go w Ciebie i zadowolony :) I jak tu odmówić? Ale całe szczęście, że sprytu Ci nie zabrakło :) I teraz i szef zadowolony i Ty i mama też będzie, bo tort wiśniowy to dobra rzecz :) U nas dzisiaj jakieś przeprowadzki w biurze i straszny rozgardiasz i hałas jest :) Wcale na pracy się skupić nie mogę :( Ale przynajmniej mam wytłumaczenie, że nic nie robię :) Wiesz, ja też zastanawiam się nad powrotem do Kopenhaskiej. I chyba zacznę ją od poniedziałku. A po niej złożę sobie tę obietnicę. Tak chyba będzie najlepiej, bo ja to jakoś w lodową nie wierzę. Nie wiem czemu. Smaczna jest i nie głoduje się, ale te dwa dni, podczas których je się co się chce to nie dla mnie... Jeszcze nie teraz. A odżywka nich sobie stoi. Ważna jest jeszcze długo :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Środa IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 08.10.03, 10:49 Mnie ta lodowa kusi głównie z jednego wzglęgu, czytałam wypowiedzi dziewczyn z tego linku, który podała kiedyś Agusia i jest tam napisane, że w znacznej części znika cellulitis, z którym mam niestety problem. Niepodoba mi się, że moje uda są takie bleee... Dlatego zastanawiam sie nad tą dietką, ponadto ta odżywka czekoladowa jest swego rodzaju deserem, no i lody :))) Zmienili nam sposób rejestrowania delegacji z papierowego, na komputerowy i usiłuję właśnie rozgryźć ten program, podobno nie działa on do końca tak jak powinien. Tak to jest z tą techniką :))) Mam dwie pary takich spodni, które kupiłam sobie zeszłej zimy i na wiosnę, jak je kupowałam to były luźnawe, i tak nosiłam się z ich zwężeniem (bo cały czas nosiłam je razem z paskiem), aż okazało się, że jest już prawie po wiośnie, a na lato są one za ciepłe. Więc jak się wczoraj okazało spodnie w tej chwili są w sam raz i pasek już nie jest potrzebny. Z jednej strony dobrze, bo mam przynajmniej dwie pary dobrych spodni :)), takich nie uciskających mnie z każdego boku, ale z drugiej strony nie ma się z czego cieszyć, przecież przytyłam :((( Ja tu na szybko chce się odchudzać, bo za niedługo uczelnia, więc jakiś tam mobilizujący pretekst, ale dzwoniła wczoraj do mnie koleżanka ze studiów i pocieszyła, że ona przybrała przez wakacje 8kg, a też lubi być chuda :))) Nieźle zaszalałyśmy :))) Ja chyba nie przeżyłabym 8kg. Już 2-3 dobijają mnie na maxa. Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Środa 08.10.03, 12:00 Ale się u nas narobiło przez tą przeprowadzkę. Bałagan straszny :( Ludzie biegają, denerwują się, zabierają sobie rzeczy i mówią, że to ich, szukają jakiś swoich książek i papierów. Jejciu, dosłownie zaraz mnie głowa od tego rozboli. Nawet chwili spokoju nie ma od rana :( U nas też co chwila jakieś nowe procedury i niby udogodnienia wprowadzają. Tylko, że te udogodnienia to okazuje się, że są do nieczego i że tylko nam utrudniają pracę. Jak nam wproadzili elektroniczną bazę urlopową to nagle okazało się, że zamiast mieć 10 dni urlopu to mam jeszcze 16. No fajnie, ale niktórym pozabierało po parę dni. I teraz ręcznie to wszystko poprawiają :) I takie to są zwykle zmiany u nas :) Co do lodowej to mi się nie chce wierzyć w to, że niknie po niej cellulitis. Bo i niby dlaczego? Moim zdaniem cellulitis niknie jak się chudnie. Ja jak schudłam po kopenhaskiej to mi prawie całkiem zniknął. I uważam, że to dzięki temu, że nie jadłyśmy tłuszczy i węglowodanów i piłyśmy dużo wody. Bo podobno żeby się pozbyć tego paskudztwa to trzeba pić bardzo, bardzo dużo wody :) Moja instruktorka od aerobicu powiedziała żebyśmy sobie wyobraziły, że go po prostu wypłukujemy :) Tak więc muszę się napić wody i troszkę go wypłukać :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Środa IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 08.10.03, 13:12 Ja ten zanik cellulitisu po lodowej wyjaśniłam sobie spożywaniem głównie białka, bo tak to w lodowej wychodzi, że wszystkie produkty zawierają dużę ilość białka. Tez zrobiło mi się tu duże zamieszanie, do tego trochę się zdenerowowałam, bo nie lubię gdy ktoś wmawia mi, że było tak a tak, a ja wiem, że było inaczej. Potrafię powiedzieć nie wiem, nie pamiętam i nie upierać się przy swoim, ale jak jestem czegość w 1000% pewna, a ktoś mówi, że było inaczej, to strasznie się wkurzam, szczególnie, gdy nie potrafię mu tego udowodnić. A ponieważ mam pamięć wzrokową, to w głowie i myślach widze coś dokładanie (np. jakieś pismo), ale jak tu to komuś pokazać :))) Ponadto byłam juz taka głodna, zabrałam jogurcik, szynkę i przy okazji te brudne talerze po torcie i w połowie drogi do kuchni spadł mi ten jogurt i pół wylało się :(, to że muisałam, to posprzątć to pół biedy, ale tak żałowałam, że jestem taka głodna i mam tylko pół jogurtu :( A szkoda się denerwować... Ale całe szczęście najadłam się tym co zostało, nawet zostawiłam trochę szynki, a zapchałam się jabłkiem :) A to co pisałam Ci rano, że mam do zrobienia jest nadal nietknięte, bo robię to co podrzucają mi na bieżąco. Zabieram się teraz za kolejnego maila. A wody to jeszcze nie zaczęłam... i dziwić się że mam taki pasudny cellulitis :)))) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Środa 08.10.03, 14:00 Ewelinko, Pewnie masz rację co do tego łączenia dużej ilości białka z zanikiem callulitisu. A że w Kopenhaskiej też go jest sporo, bo przecież je się dużo mięsa to może dlatego ten proces zanikania jest szybszy. Tylko, że Jogger pisał mi kiedyś, że on nie jest przekonany co do tej lodowej właśnie z powodu tego białka, a właściwie jego braku. Bo ta dieta ma być białkowa, a nasze lody to białka zawierają jak na lekarstwo. Głównie zawierają węglowodany. I dlatego on tej diety nie poleca. Tak czy inaczej spróbować warto :) Ja gdzieś znalazłam domowy sposób na cellulitis, taki z kawą mieloną. Dziewczyny były bardzo zadowolone z efektów. Ale jeszcze z niego nie skorzystałam. Bo tak mi ładnie zniknął podczas kopenhaskiej. Teraz troszkę wróciło, ale jeszcze nie jest tragicznie. Muszę znów zacząć pić dużo wody. Był u nas pycha lunch z Hotelu Jan III Sobieski i się na niego nie załapałam. Jak poszłam to już nic nie było. A może to dobrze, przynajmniej się nie objadłam tak jak ostatnio. Mam dzisiaj dzień dowolny i zjadłam sobie jedną kanapkę i jabłko i rano moje ulubione ciastko francuskie :) To tak na poprawienie humoru :) Dzisiaj może jakiś makaron zrobię na kolację. Tylko jakiś przepis ciekawy i szybki muszę znaleźć :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Środa IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 08.10.03, 14:37 Kiniuś, a co to za sposób z kawą ??? Kojarzę, że w każdym preparacie anty-cellulitisowym jest kofeina więc w tym sposobie z kawą może coś być. Ja chyba jestem leniwa, bo mogłabym przecież codziennie wcierać jakieś żele, albo kremy anty-cel. ale jakoś tak zdarza mi się ciągle zapominać, albo nie chce mi się, no i mam teraz teraz za swoje. Mało pije, nie uprawiam żadnych sportów i na efekty czekać nie trzeba, pomarańczowa skórka coraz grubsza. Z tą lodową i białkiem, to nie wiem już sama, fakt faktem lody to też węglowodany. Fajnie się macie w tej pracy, ciągle jakieś wykwitne imprezy, ostatnio najpysznijesze na śiecie kremówki, dzisiaj lunch. To z jakiś okazji ??? Wypiłam już 0.75l wody :))) hura :) Buziaki Ewelina P.S. Jak u Ciebie z pogodą? Pada? U nas albo niesamowicie leje, albo świeci słonko. Teraz to chyba znów na deszcz się zbiera. Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Środa 08.10.03, 15:06 Ja to słonka od soboty nie widziałam :((( U nas jest ochydnie, ponuro i leje od jakiś czterech godzin :( Całe szczęście, że wiatr nie wieje to parasolka pomoże. To znaczy pomoże jeśli uda mi się ją od kogoś pożyczyć. Bo ja jak zwykle bez parasolki wyszłam z domu a dzisiaj nie wracam z Dziubkiem tylko sama :( Co do tego sposobu to ja to wyczytałam na jakimś Forum. Nie pamiętam. Chodziło o to, że trzeba kupić kawę mieloną, jaką taką zwykłą, zalać trzy-cztery łyżki odrobiną wrzątku, poczekać aż ostygnie i się masować tymi fusami 10 minut. Pomaga i to podobno szybko. Ale te 10 minut to by mi chyba ręce odpadły :) No, ale sposób tani, tak więc spróbować warto. Tylko trzeba mieć chęci i być systematycznym. Bo to jest chyba najważniejsze w walce z tym paskudnym cellulitisem. Wiesz, u nas te lunche to są zawsze do imprez zamawiane. Jak ktoś organizuje jakieś seminarium dla klientów lub Partnerów to wtedy zamawiamy lunch z rózych firm cateringowych lub hoteli. Czasami to się zdarza, że codziennie przez cały tydzień mamy pycha jedzonko, a czasami to nawet przez tydzień nic nie ma. Buziaki Kinia P.S. A Ty nie idziesz do domku jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Środa IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 08.10.03, 15:29 Do domku jeszcze nie idę, choć powoli zbliżam się z pracą ku końcowi, zrobiłam już wszytsko co zamierzałam. Nie wiem, czy nie będę i tak musiała siedzieć tu bezczynnie, bo szef ma spotkanie, ale może nie będę już potrzebna. Ten pomysł z kawą niezły, tylko tak jak napisałaś wymagana systematyczność, a z tym bywa cięzko. Ale te 3 łyżki kawy zalane tą odrobiną wody, to mało będzie tej papki. I jak tu obsmarować tym całe uda x2 i to jeszcze przez 10 minut??? Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Pa pa... IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 08.10.03, 15:49 Idę do domku... Do jutra... Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Czwartek IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 07:59 Cześć Kiniuś, Jak Twoje zdrówko??? Ja po powrocie wczoraj do domku czułam się super. Dodatkowo albo ta choroba, albo bycie na kopenhaskiej dodaje mi energii i jestem żywsza, nie wracam do domu i leniuchuję, tylko robię to co sobie zaplanuję, wczoraj zrobiłam kolejne porządki i wreszcie zebrałam się, aby chwycić do rąk depilator, bo ostatnimi czasy nie chciało mi się poświęcać temu i goliłam się maszynką. A wieczorem do 23.30 oglądałam tv. Nie bardzo chciało mi się dzisiaj wstać, szczególnie, że w nocy ciągle się budziłam. Mnie zapowiada się dzisiaj nudny dzień. Mam nadzieję, że przeżyję go i nie zasnę za biurkiem. Ale u nas od rana pada, całe szczęście, że rozpadało się w momencie gdy wsiadłam do auta, a w pracy parkuję w garażu, więc ta wstrętna pogoda nie uraczyła mnie ani jedną kroplą okropnego deszczu :))) z czego bardzo się cieszę :)) Dzisiaj na śniadanie miałam mieć grzankę, ale że ich nie kupiłam, to jest tylko kawa. Później Twoja ulubiona jajecznica z szynką i pomidorami, owoc- jabłko, a po południu brokuły, które nadal bardzo lubię :)) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Czwartek 09.10.03, 08:11 Ha, ha, ha :) Wysłałyśmy swoje posty o tej samej godzinie :) Ja postanowiłam, że od poniedziałku też idę na Kopenhaską. A po tych 13-stu dniach składam swoją obietnicę i nie przekroczę już nigdy 52 kg :) No, chyba że będę w ciąży :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Czwartek IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 08:24 U mnie to chyba byłoby ciężko z taką obietnicą Ja swojego rekordu to chyba nie pobiję już, przynajmniej taką mam nadzieję. Pamiętam, że jeszcze w liceum byłyśmy z przyjaciółką 2,5 m-ca nad morzem (wakacje) gdzie pracowałyśmy. I nawet nie wiem jak i kiedy przytyłam, przez chyba pierwszy miesiąc w ogóle tego nie czułam, ciuchy nosiłam takie raczej elastyczne, więć nadal pasowały. Dopiero któregoś wieczoru mieliśmy wybrać się na grilla i postanowiłam ubrać sztruksy (takie nie rozciągające się). Gdy ubrałam te spodnie to guzik i dziurka znajdowały się w odległości ok. 10cm, poczatkowo myślałam, że gdzieś mi się te spodnie zachaczyły, podwinęły, ale po kilku chwilach okazało się że prawda jest inna, że sobie z leksza przytyłam. A później było już coraz gorzej i któregoś dnia idąc rano do racy poczułam się jak tocząca się piłka, to było okropne. Nie wiem ile ważyłam po powrocie, czyli we wrześniu, ale w połowie grudnia miałam 55kg, podejrzewam, że wtedy już ze 2kg zrzuciłam. A później jakoś tak wyszło, że chyba po ok. roku miałam 47,5 i tak zostało na parę lat. A teraz znó wyskakuje mi jakieś 50-51 ;(((( Chcę wrócić do 48, max.49. Ale przede wszytskim chce się czuć sama dobrze ze sobą, a jak tak żre (za przeproszeniem) to czuję się paskudnie. Teraz w 3 dniu kopenhaskiej jest mi już troszkę lepiej :))) Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Czwartek 09.10.03, 09:12 Ja też się chcę odchudzić dlatego żeby się sama dobrze czuć. Bo wszyscy uważają, że ja jestem szczupła. A moja mama i Maciek i jego rodzice to w ogóle by chcieli żebym jeszcze z dwa/trzy kilo przytyła. Ale oni nie wiedzą o czym mówią. Ja już teraz się źle sama ze sobą czuję. A co by to było jakbym jeszcze przytyła. Dosłownie płakać mi się chce jak zakładam spodnie i widzę jakie one są na mnie opięte, a jeszcze nie tak dawno były w sam raz :( I dlatego już postanowione. Od poniedziałku Kopenhaska a potem 1000 kcal i ani jednej więcej :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Czwartek IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 09:39 A ja już dawno nie słyszałam od rodziców: dziecko jak Ty wyglądasz, zjedz coś, coraz marniejsza jesteś!!! Więc chyba to o czym świadczy, o tym że jak dla rodziców jestem w sam raz, nawet czasami mama mówi: po co jesz tyle tych słodyczy. A ja lubię gdy mówią: biedne dziecko, takie chude :)))) I chciałabym to znowu usłyszeć :) A o obcisłych ciuchach to już nie wspomnę ;( Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Czwartek 09.10.03, 10:03 Ja od mojej mamy to chyba nigdy nie usłyszę: po co tyle jesz :) Moja mama każdego gdyby mogła to by utłuczyła :) Dosłownie jak jedziemy do mojej mamy w odwiedziny to nie robimy nic innego tylko jemy. Od samego wejścia do domu aż do wyjścia ruszamy buziami :) Ledwno stanę w progu a już moja mama daje mi coś do spróbowania. A potem zastawia stół i każe nam jeść. A jak już nie możemy to się krzywi i mówi, że ona tyle przy garach stała, a my nawet spróbować nie chcemy :) No, ale ja jej wiecznie tłumaczę żeby zrobiła zupkę i coś na drugie danie, a jak ona robi dwie zupy do wyboru, dwa albo trzy rodzaje mięska, ryż i ziemniaczki i jeszcze z trzy.cztery surówki, a potem stawia na stole ciasta, czekoladki i cukierki to czego się spodziewa :) I potem jak wracamy od mamy to całą drogę do domu marudzimy, że już więcej do niej nie pojedziemy i juz nigdy tak się nie najemy i jak już jesteśmy w domu to leżymy do góry brzuszkami i się ruszyć nie możemy :) A potem za dwa tygodnie jest kolejna wizyta u rodziców i sytuacja się powtarza :) Jeszcze nigdy nie było tak żebyśmy pojechali do mamy i wyszli najedzeni. My zawsze wychodzimy obżarci :( Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Czwartek IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 10:40 Moja przy jakiś imprezach lub gdy zaprasza kogoś, to też zastawia stoły, aż się uginają, ale ja już nauczyłam się stawiać na swoim i jem to co chcę. Nawet jak jest to jakiś świąteczny obiad, na który przyjeżdżam z Misiakiem, to i tak potrafie nie zjeść np. zupy, a w drugim daniu zrezygnować z klusek, żeby zostawić sobie miejsce na jakieś słodkości. I nie wzrusza mnie już, że coś tam mama mówi. Tak jak kiedyś przestałam jeść ziemniaki, to codziennie przy obiedzie ona swoje, ja swoje i teraz w sumie to już niewiele się wtrąca w to co jem.Tak jak wczoraj wróciłam z pracy, a ona już do garnków i tłumaczy mi: tu masz to, a tu to, i jeszcze możesz zjeść to, a w lodówce jeszcze tamto. A ja na to: dziękuję mam już w lodówce mięsko i ugotuję sobie tylko brokuły do tego. Koniec dyskusji, tylko coś tam wspomniała, że tego mięsa tak mało... Ale mnie starczyło. A gdyby moja mamusia mi powiedziała, że ona tyle przy garach stała, to bym odpowiedziała, że iepotrzebnie, następnym razem niech mniej stoi, bo i tak nie można tego zjeść co robi. Niech zrobi mniej i wtedy wszyscy będą zadowoleni, ona się mniej napracuje, a to mniej w zupełności wystarczy i jeszcze do tego będziecie jej bardziej wdzięczni, aniżeli jak robi więcej :))) Ale się nafilozofałam :)) (czy jakoś tak, to się pisze) Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Czwartek 09.10.03, 11:00 Ewelinko, Ja to mojej ciągle powtarzam żeby tyle nie gotowała, ale ona to po prostu lubi i tak tylko sobie gada żeby pogadać :) A że nam smakuje to co moja mamunia ugotuje to to jemy i potem narzekamy :) Ale i tak jesteśmy zadowoleni, bo zawsze jak wracamy do domku to jesteśmy obładowani jedzonkiem w pojemniczkach i dzięki temu zawsze przez kolejne kilka dni nic nie musimy gotować a mamy pycha domowe obiadki :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Czwartek IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 11:16 Czyli nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :)) Moja mamcia też lubi gadać, żeby pogadać :)) Czasami to nawet trzeba się "wyłączyć", bo jakby tak wszystkiego słuchać to uszy by popuchły :))) Ale ja też lubię dużo mówić :))))))))))) Czy Ty nadal jesteś na tej lodowej??? A wodę pijesz, ja wypiłam pół butelki 1,5l. Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Czwartek 09.10.03, 11:23 Maciuszek mi zabronił się lodować w tym tygodniu ze względu na chorobę. Jakoś się specjalnie nie opierałam, tym bardziej, że jak już Ci pisałam, jakoś w tą lodową nie wierzę. Teraz się psychicznie przygotowuję do Kopenhaskiej od pniedziałku. I zastanawiam się co powiedzieć Maćkowi, bo on już powoli ma dosyć tego mojego dietowania i jedzenia samemu obiadów. Zresztą on nie wiem, że kopenhaska to dieta odchudzająca, bo tak to by się w życiu na nią nie zgodził. Powiedziałam mu, że to dieta regulująca przemianę materii - nie skłamałam, podobno ma regulować :) - a że mnie bardzo często brzuszek boli to, że ma mi niby pomóc. I uwierzył mi :) Ale nie wiem czy jeszcze raz na to pójdzie :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Czwartek IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 11:52 Faktycznie może się złościć, bo głupio ciągle tak samemu jeść, ja mieszkając z Misiakiem, też chciałabym żebyśmy razem jadali. Ja nie mam tego problemu, bo nie mieszkamy razem, a przez weekendy to Misiak nie zdążył się zdenerwować. Tylko mnie jest wtedy ciężej, bo siedzę i patrzę jak on je wszystko na co ma ochotę i tak jakoś trudniej mi zrozumieć, że ja muszę sobie odmawiać. Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Czwartek 09.10.03, 12:15 No właśnie, Dziubek powoli traci do tego mojego dietowania cierpliwość. Ten argument, że ta dieta niby reguluje przemianę materii trochę pomaga, ale ile można sobie regulować przemianę materii??? :-) No, tak czy inaczej, spróbuję jeszcze raz go przekonać. Mam nadzieję, że się uda :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Czwartek IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 12:18 Dbać o przemianę materii należy całe życie :))) No ciekawa jestem jak Twój Maciuszek zareaguje :)) Życzę powodzenia :)) Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Czwartek 09.10.03, 13:18 Jeszcze mu o tym nie powiedziałam. Powiem w poniedziałek rano jak będzie zaspany to nie będzie miał siły się spierać :) Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Sposób na cellulitis 09.10.03, 08:01 Ewelinko, Chyba masz rację, że to może być mało. To może więcej tej kawy trzeba. Chociaż z drugiej strony jak robię sobie scrub na nogi to za dużo go nie biorę na rękę a udaje mi się obscrubować całe uda :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Sposób na cellulitis IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 08:13 Co to za scrub??? Jakiś kupny, czy sama robisz? Myślałam wczoraj, żeby się skusić i spróbować z tą kawą, ale jakoś nie sprawdziłam. Ale na pewno w najbliższym czasie to zrobię :) Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Sposób na cellulitis 09.10.03, 09:04 Ewelinko, Ja kupuję scrub Nivea. Fajny jest, delikatny, ładnie pachnie i pozostawia skórę taką mięciutką i milutką w dotyku :) Ja to jestem z tych osób, które uważają, że jeśli coś można kupić to po co się męczyć i to samemu przygotowywać. I chyba dlatego też nigdy nie upiekę ciasta ani pizzy :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Sposób na cellulitis IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 09:34 Ten scrub, to to jest taki stojący na granatowym korku, w buteleczce zwężającej się do góry (tak jak pasty do zębów)? Bo właśnie takiego peelingu używam z Nivea. Jest superowy. Niestety skończył mi się ostatnio i dlatego dzisiaj zamawiam sobie taki z avonu (jestw dobrej cenie), tez super pachnący, a w działaniu to się okaże, bo jeszzce go nie miałam. Jeśli chodzi o kosmetyki to też wolę kupować, a nie robić np. maseczki. Ale ciasta domowe są zawsze lepsze, moja mamcia robi przepyszne, zawsze mówi, że jej coś tam nie wyszło,a każdy kto je, nie może się nadziwić jakie one dobre, ja szczególnie lubię w jej wydaniu serniki i ciasta orzechowe. Pizzę, masz rację lepiej kupić, po co się tyle babrać, a i tak nie wiadomo, czy wjdzie, a w restauracjach są zazwyczaj dobre :) A my znowu o jedzeniu :)))))) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Sposób na cellulitis 09.10.03, 09:57 Tak, ten mój scrub to dokładnie ten, który opisujesz :) Ja tez jestem zniego bardzo zadowolona. Wcześniej używałam takiego z Oriflame, ale że nie chciało mi się czekać na zrealizowanie zamówienia to zakupiłam ten i chyba będę mu przez jakiś czas wierna :) Kremu do buzi też używam Nivea :) I ma jedną ogromną zaletę, nie uczula mnie. Ja jestem alergiczką i mnie to prawie wszystko uczula, niestety :( Tak więc za dużego wyboru to ja nie mam :( Buziaki Kinia P.S. A o jedzeniu to jakoś tak wyszło niechcący, bo ja wcale nie jestem głodna :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Sposób na cellulitis IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 10:01 Mój krem to już chyba 3 lub 4 opakowanie Nivea Aqua Beauty, w niebieskim słoiczku. A Twój to który? Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Sposób na cellulitis 09.10.03, 10:08 Ja też przymierzam się żeby go sobie kupić, ale zastanawiam się czy mnie nie uczuli. Muszę spróbować. Teraz używam najzwyklejszego w świecie Nivea Soft. Wszystkie Loreale jak do tej pory mnie uczulały. I nawt jeden Vichy mnie uczulił :( Muszę spróbować z tym Twoim. Skoro to też Nobvea to może nie będę miała czerwonych plam po nim :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Sposób na cellulitis IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 10:52 Ale Ci niefajnie z tym uczuleniem, wiem, że na pewno jest to strasznie problemowe. Tem Nivea Aqua Beauty jest taki lekki i super pachnie. Ja oprócz działania zwracam, też uwagę na zapach, lubię jak coś używam i już z powodu zapachu tego kosmetyku jest mi dobrze :) Właśnie podgrzewam juś usmażonąszyneczkę z pomidorami i zaraz będzie jajecznica i ciepełko w brzuszku :))) Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Nie juś tylko już :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 10:55 A to "JUŚ" to przez przypadek i z rozbiegu chyba. Wiem, że pisze się JUŻ :))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Sposób na cellulitis 09.10.03, 11:06 Ja to chyba zaraz pójdę zrobię sobie kawkę, bo jakoś pić mi się chce a nie mam ochoty na tą bezsmakową wodę :( Dla mnie też ważne jest jaką krem ma konsystencję, jak się rozprowadza, wchłania i jak pachnie. Kiedyś kupowałam Loreala taki fajny z sokami owocowymi. Nie pamietam nazwy, ale tak mnie przeraźliwie uczulał, że jeszcze dwie godziny po posmarowaniu się nim miałam na buzi czerwone, swędzące plamy. Ale on tak ślicznie pachniał, że nie miałam serca z niego zrezygnować. W końcu jak mi wyskoczyła od niego wysypka to go oddała siostrze i długo szukałam takiego kremu, który by mnie nie uczulał. I koleżanka mi poleciła ten Nivea Soft i teraz go używam. Ale muszę spróbować kupić ten Twój, może się uda :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Sposób na cellulitis IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 11:21 Może spróbuj popytać gdzieś w drogeriach o próbki. Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Już mamy czwartek :) 09.10.03, 07:59 Cześć Ewelinko :) Jeszcze tylko dziś i jutro i mamy weekend. Dzisiaj Maciuszek przywiózł mnie do pracy samochodem i byłam tu już o 7-mej. Dzięki temu jeszcze nie ma 8-smej, a ja już wszystko co pilne mam zrobione i na wszystkie mail'e poodpowiadałam :) Fajnie tak :) Teraz tylko będę musiała robić to co mi będzie w ciągu dnia dochodziło. Ja się dzisiaj czuję o wiele gorzej niż wczoraj :( Katar większy i kaszel też. I gardło też boli bardziej. Maciek mówi, że to od tych lodów co je wczoraj na obiad zjadłam, ale ja tak nie myślę. Po prostu trochę mnie przewiało jak wracałam do domu wczoraj po pracy :( Essunia już ma wyjęte szwy i dzisiaj będzie kąpana, bo troszkę śmierduszkuje :) I teraz już nie pojawimy się u weta wcześniej niż w kwietniu na szczepienie :) To znaczy taką mam nadzieję :) Miłego dnia i buziaczki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Już mamy czwartek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 08:10 I znów pisałyśmy jednocześnie. To smuci mnie fakt, że jest Ci gorzej, bo sądziłam, ze napiszesz, że jest o wiele lepiej. Ja przedwczoraj zjadłam 6gripexów, wypiłam na noc mleko z czosnkiem i połkn ełam dwie polopiryny, wczoraj 4gripexy i wieczorem znów mleko, już bez polopiryny i na dzisiaj mam jeszcze 2tabletki, ale zjem je po śniadanku i zdaje się, że zahamowałam tę chorobę, katar mam ale taki lekki, ni zatyka mi nosa, nie kaszle, tylko trochę głowa i gardło mnie pobolewają. Ale u mnie na plus przemawia to, że jeżdzę samochodem i na tym ochydnym wietrze i deszczu jestem tyle co wychodzę z klatki z bloku i idę na parking, czyli jakieś 50metrów. Wiem, że gdybym miała stać po przystankach, a później jeszcze dochodzić do pracy (tak jak miałam wcześniej) a później z powrotem to samo i do tego autobusy, w których prawie każdy kicha i kaszle to na pewno rozłożyłoby mnie całkowicie. A, no i obowiązkowo noszę golfy i jest mi tak cieplutko w gardełko :)) Kiniuś, a czy Ty oprócz tych dwóch tabcinów zażyłaś jakies lekarstwa? A może Maciuszek ma rację i należy go posłuchać??? :))) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Już mamy czwartek :) 09.10.03, 08:16 Ewelinko, Ja po prostu z założenia nie biorę leków :) Ale wczoraj wieczorem oprócz Tabcinów łyknęłam jeszcze cztery Rutinoscorbiny. To jest rekord jak dla mnie :) Kolega wczoraj powiedział, że wszystko można wyleczyć bez antybiotyków, ale tego mojego głosu to bez pójścia do lekarza to się nie pozbędę. Bo ja ledwo mówię i co chwila któryś z kolegów się ze mnie śmieje, że powinnam pracować w sex telefonie, bo mam taki fajny głos :) Ale mnie to za bardzo nie bawi, bo aż mi głupio jak dzwonią Partnerzy a ja ledwo mówię i oni się nade mną litują :) No, ale mam nadzieję, że mi przez weekend przejdzie :) Tak żebym od poniedziałku była zdrowa i mogła zacząć bez kłopotów Kopenhaską. Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Już mamy czwartek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 08:33 Kiniuś, a może spróbuj tę polopirynę S, pozwala ona wypocić się w nocy i wyrzuca te bakterie. Dużo osób poleca ją jako bardzo skuteczną i to nie jest żaden antybiotyk, można kupić ją w aptece bez recepty. Chociaż nie wiem, czy zadziałałaby ona na Ciebie, bo masz już tę chorobę dosyć rozwiniętą. Albo możesz spróbować antybiotyku, tyle, że w sprayu. którym psika się do gardła, a który nie dostaje się do krwiobiegu(np. Bioparox, tyle, że to jest na receptę). Może coś takiego pomogłoby Twojemu głosikowi. Buziaczki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Już mamy czwartek :) 09.10.03, 09:09 Ewelinko, Polopirynę S, tak jak zalecasz, kupię dzisiaj po pracy w aptece :) Zrobię to dla Ciebie i nawet Dziubek się dzięki temu będzie cieszył. A co co Bioparoxu to ja to mam w domu. Caluśkie opakowanie leży od zeszłego roku i ma jeszcze chyba z dwa lata ważności. Ale ja tego nie wezmę choćbym miała całkowicie stracić głos. Raz sobie tym do gardła psiknęłam to potem szybciutko poleciałam do WC i to nie siusiu :) Ja nie mogę brać żadnych syropów, psikaczy, płukanek. Mi się od tego strasznie niedobrze robi. Jedyne co to proszki mogę łykać, ale tylko małe, bo większe to muszę dzielić na pół, bo mi stają w gardle :( Ja jestem astmatyczką. Nawet nie masz pojęcia jakie miałam opory zanim pierwszy raz się zainhalowałam. Mimo iż moja lekarka przekonywała mnie i dosłownie przysięgała, że ten inhalator nie ma żadnego smaku ani zapachu to i tak zanim wzięłam go pierewszy raz to mój były musiał ze mną chyba z tydzień "walczyć". Tak więc ja ogólnie nie jeste łatwa w leczeniu :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Już mamy czwartek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 09:52 No, to kiepściutko masz się z tymi lekarstwami, ja potrafię połknąć z 5 tabletek typu witamina C, jak są większę lub jakieś niesmaczne, to przynajmniej 2 na raz udaje mi się połknąć. A syropy, psikacze, amol i inne tym podobne też bez problemu mi przechodzą przez gardełko :) A jeśli chodzi o tę polopirynę S, to rozpuszcza się ją w dużej łyżce wody i połyka. Ja jak pamiętam zawsze lubiłam smak polopiryny i jak chorowałam będąc małą to zawsze chciałam tę kwaśną tabletkę na łyżce. Ostatnio rozpuściłam sobie dwie, ale Tobie proponuję przeczytać na ulotce jaka jest maksymalna dawka i tyle też zażyć. Najpierw gorąca kąpiel, ciepłe ubranko, polopirynka i raz dwa do łóżka. I Maciuszek niech przykryje Cię pod samą szyję :)) W nocy będzie Ci gorąco, ale nie wolno się odrywać, tylko trzeba to przemęczyć. Ewelina :))) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Już mamy czwartek :) 09.10.03, 10:05 No dobrze, niech Ci będzie, dzisiaj będę się w nocy pociła na maxa, bo opatulę się cieplutko i połknę te polopiryny :) A jutro będę dzięki temu zdrowiutka :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Już mamy czwartek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 11:10 Kiniuś, Nie obiecuj sobie tak wiele po tym jednorazowym zażyciu polopirynki :))) Bo zacznę się bać, że jak nadal będziesz jutro chora, to już więcej się do mnie nie odezwiesz :))) Ale zrobiłam furorę z tą jajecznicą, kto wchodził do kuchni to zaglądał mi do patelni i widać było, że cieknie im ślinka. Teraz jem i też każdy kto przychodzi do mnie, to się rozochoca (na widok jajecznicy, oczywiście) :) Nie zdziwię się jak jutro będzie kolejka w kuchni, bo wszyscy będę smażyć jajecznicę :)))) Buziak Ewelina :)) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Już mamy czwartek :) 09.10.03, 11:19 Ewelinko, Ja sobie nic nie obiecuję, ja dobrze wiem, że jutro będzie tak samo jak dzisiaj, tylko tak sobie piszę, żeby się psychicznie lepiej poczuć :) A odzywać się do Ciebie będę, bo tak już się do tego przyzwyczaiłam, że jak Cię w zeszły piątek nie było to jakoś tak mi smutno było i dziwnie. Przyzwyczajenie to jednak paskudna rzecz :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Już mamy czwartek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 11:45 Do pewnych rzeczy czy spraw fajnie się przyzwyczajać, np. do chodzenia na solarium w czwartek :))) A dzisiaj właśnie czwartek :)) A Ty byłaś wczoraj??? Ja pisać z Tobą też bardzo lubię i też już się przyzwyczaiłam :) Przy tym uczuleniu miałam Ci jeszcze napisać, że fajnie byłoby mieć uczulenie na słodycze :)) I problem z głowy, a jak się połakomisz, to cierpisz :(, to cierpienie nie jest już fajne, ale morał taki, że nie należy się połakomić :)) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Już mamy czwartek :) 09.10.03, 12:18 Ja na solarium to już chyba z półtora tygodnia nie byłam. Bo zwykle chodziłam na takie stojące na aerobicu, a że nie byłam na aerobicu w tym tygodniu to na solarium też nie. Może się jutro przejdę po pracy jak nie będę miała jakiś innych planów. A jak nie to od przyszłego tygodnia znów zacznę regularnie chodzić, bo znó będę chodziła na aerobic :) A co do uczuleń, to ja mam ogromnego pecha. Bo skoro na tyle rzeczy mam uczulenie to na słodycze też bym mogła mieć. A jak na złość nie mam :( Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Już mamy czwartek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 12:21 A na jakieś jedzenie też jesteś uczulona, czy tylko na kosmetyki?? Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Już mamy czwartek :) 09.10.03, 13:17 Z jedzenia to jestem uczulona na paprykę, którą bardzo lubię niestety :( Nie mogę jej jeść pod żadną postacią. Nawet żadnych przypraw, które zawierają paprykę nie mogę używać. I chipsów paprykowych też nie mogę jeść :( Dostaję potem takich bóli brzucha, że ryczę i zwijam się z bólu :( Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Już mamy czwartek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 13:40 Kiniuś, Oj, straszne to jest... Współczuję... Przecież papryka jest w tylu rzeczach, a już nie wspomnę o samej przyprawie. Z drugiej strony, dobrze, że tylko na paprykę. A znasz przyczynę/podłoże tych uczuleń, czy masz je tak po prostu??? Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Już mamy czwartek :) 09.10.03, 15:03 Ewelinko, wiem, że to koszmar z tą papryką :( Nawet nie masz pojęcia ile razy zjadłam coś zupełnie nieświadomie i potem wyłam z bólu. Teraz to już wszyscy wiedzą, że mam uczulenie i nikt papryki do jedzenia nie dodaje. A Maćka mama to robi kotlety specjalnie dla mnie na oddzielnej patelni. A jak nam daje kotlety do domu to opisane karteczkami: Maciek, Kinia :) I tak to wygląda. A skąd mi się to wzięło to ja nie mam pojęcia :( Kiedyś mogłam jeść paprykę kilogramami i nic mi nie było. Aż pewnego razu brzuch mnie po niej rozbolał i tak już mi zostało :( Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Już mamy czwartek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 09.10.03, 15:24 A to bardzo ciekawe, że tak nagle Cię to wzięło, myślałam, że masz tak od zawsze. Dziwne... Chciałm dzisiaj wyjść o 15, ale jak widzisz nie udało się. Ale teraz już żegnam się. Pa, pa... Zdrowiej Kiniuś, nie zapominaj o lekarstwach :)) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Już mamy czwartek :) 09.10.03, 15:34 Poszłas już do domku, a mi się zrobiło nagle tyle pracy, że nie wiem w co mam ręce włożyć i boję się, że Maciunio jak po mnie przyjedzie to będzie musiał czekać :( I jeszcze jak na złość krew mi z nos poleciała i mi się teraz w głowie kręci :( Oj, chyba będę dzisiaj leżała całe popołudnie w łóżeczku. Buziaki i do jutra Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Piątek :))) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 10.10.03, 07:53 Kiniuś, zmartwił mnie Twój post. Ta krew, to z osłabienia ??? Czy z jakiegoś innego powodu? Mam nadzieję, że szybko wczoraj skończyłaś i że dzisiaj będziesz czuła się choć troszkę lepiej. Wczorajsze popołudnie spędziłam w domku i na zakupach w tesco, na które wysłała mnie mamcia. Przed 22 spotkałam się z przyjaciółką i pojechałam znów na zakupy do tesco, tym razem z nią - obiecałam jej to, bo wyyjeżdża ze znajomymi na weekend więc zobowiązałam się do pomocy, jeśli będzie takowej potrzebować. Później pojechałyśmy do niej i zostałam tam spać. Położyłyśmy się o 01.00, a ja zasnęłam dopiero ok. 02.30, przy czym budzik miałam nastawiony na 5.30, wstawałam wcześniej, aby umyć włosy. I takim sposobem niewiele spałam, ale póki co czuję się całkiem nieźle. Mam nadzieję, że nie ogarnie mnie nuda i nie będę przysypiać. Czuję się już prawie całkiem zdrowa. Dzisiaj w planie marchewka z bieluchem :))) jak wiesz mój ulubiony lunch :) a teraz popijam kawkę. Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Piątek :))) 10.10.03, 08:06 Cześć Ewelinko :) No to super, że się już dobrze czujesz :) I widzę, że Kopenhaska też Ci dobrze idzie :) Jakoś tak lekko o niej piszesz :) Widać, że nie sprawia Ci żadnych trudności i jestem pewna, że przejdziesz ją bez żadnego grzeszku :) Ja dzisiaj czuję się chyba troszkę lepiej niż wczoraj. Przynajmniej teraz, rano. Wczorajsze popołudnie przespałam. Wróciliśmy do domku, zjedliśmy na obiad pizzę i ja położyłam się do łóżka żeby poczytać. Ale przeczytałam tylko jeden rozdział i usnęłam. Około 22-gie Maciuszek mnie obudził żebym się wykąpała. No i wzięłam szybki prysznic, nałykałam się proszków i usnęłam :) Przez to wszystko obudziłam się o 3-ciej w nocy taka wyspana jakby to było już rano :) Dzisiaj mam o 20-stej spotkanie w pubie ze znajomymi. Mam nadzieję, że będziemy siedzieli w jakiejś ciepłej sali i nie doziębię się do końca. A teraz zabieram się za pracę, bo widzę, że sporo jej będę dzisiaj miała. Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Piątek :))) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 10.10.03, 09:40 Kiniuś, Mam nadzieję, że naprawdę czujesz się lepiej i że w weekend wykurujesz się i w poniedziałek będziesz już zdrowa. Bo być chorym, to okropna sprawa, wszystkiego się odechciewa. A zdrówko to najważniejsza sprawa, bo jak go brak, to nic nie cieszy :) Na kopenhaskiej jest mi dobrze, tyle, że (przyznam się) wczoraj np. wieczorem zjadłam mikroskopijnego ogórka kiszonego, dzisiaj rano 1 solonego paluszka. Nie przejmuje się takimi drobnostkami, mimo iż jest napisane w zaleceniach, że jeden łyk lub gryz czegokolwiek ponad menu przerywa dietę. Głód, który czasami odczuwam jest do zniesienia, nie napycham się i jem całkiem smacznie i ochota na słodycze bądź jedzenie dla samego ruszania buzią nie jest tak wielka jest przy normalnym jedzeniu.Tylko te weekendy :((( Tak się zastanawiam, czy sobie trochę nie zmodyfikować tej diety, tzn. przez weekend na śniadanie jeść jajka lub jajecznicę (bo w weekendy śniadania zazwyczaj jadam późno) a na obiado-kolację np. brokuły, lub rybę na parze. I wtedy byłoby mi o wiele łatwiej. Jak myślisz Kinia ??? Nie będzie to identyczne z kopenhaską, ale będzie opierać się na tych samych produktach w takich samych ilościach. Myślę, że okaże się to "w praniu", czyli podczas weekendu. Idę teraz utrzeć sobie marchewkę, póki nie ma szefa. Bo jak przyjdzie o 10, to może okazać się, że nie będę miała już na to czasu :) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Piątek :))) 10.10.03, 10:44 Ewelinko :) To naprawdę miłe, że tak się martwisz o to moje zdrowie. Chyba wszyscy naokoło martwią się tym bardziej niż ja :) Bo ja to się takimi głupotami nei przejmuję. Jak przejdzie to przejdzie, przecież wiadomo, że musi mi to wcześniej czy później przejść :) Co do kopenhaskiej to ja myślę, że nie ma problemu żebyś zjadła jajko na śniadanie. Bo rzeczywiście weekendy sa najgorsze. Szczególnie jak wszyscy naokoło jedzą pyszne śniadanko a Ty tylko kawy się możesz napić :) Ale mnie przed chwilką wkurzył jeden gość ode mnie z działu. No, dosłownie chyba zaraz mu pójdę i nawrzucam!!! Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Piątek :))) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 10.10.03, 11:14 Oj Kiniuś, żebyś tylko nie rozchorowała się tak jak ja w połowie lipca po powrocie z zabawowego weekendu nad morzem. Leżałam i przez dwa dni prosiłam o śmierć. Łzy same mi ciekły po policzkach, tak było mi źle i tak mnie bolało, gardło, głowa, w ogóle wszystko. Dopiero w trzecim dniu zażywania antybiotyków doszłam do wniosku, że to zniosę i że jednak chce przeżyć :)) Teraz wydaje się to śmieszne, ale wtedy... lepiej nie wracać do tego. Ale skoro mówisz, że jest Ci lepiej, to chyba zdrowiejesz :)) Zjadłam już całą marchewkę z serkiem, jakoś tak sobie smakowała mi dzisiaj. O właśnie przyszedł mój szef (miał być o 10), ale dobrze, że się spóźnił :) Mam nadzieję, że nie będzie dziś marudny. A jak Cię ktoś złości, to nie daj się, nagadaj mu, albo i przyłóż :))) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Piątek :))) 10.10.03, 11:29 Złość już mi przeszła :) Zadzwoniłam do koleżanki, która jest akurat w górach i pogadałyśmy sobie z 20 minutek, pamarudziłyśmy i już mi lepiej. Obgadałyśmy naszego Szefa, tego buca, który mnie wkurzył i już się śmieję :) Ale fajnie, jest już 11:28 :) Jakoś mi dzisiaj szybko czas zleciał. Myślałam, że będę miała dużo pracy, ale udało mi się wszystko szybko zrobić i już mam wolne. Zaraz pójdę kupię sobie jakiś soczek do picia, bo nie mam ochoty na wodę. Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Piątek :))) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 10.10.03, 12:19 Mnie też dzisiaj jakoś leci dosyć szybko leci ten czas, jeszcze tylko 3,5godzinki (11.38) i weekend, Jak będę musiała zostać dzisiaj dłużej to pozielenieję ze złości :)) i będę Ufolina a nie Ewelina :) A i byłam wczoraj na solarium zgodnie z planem, ale się tam wygrzałam, aż za gorąco mi było. A w ogóle to wiedziałam, że dzisiaj szef coś powie o tych wizytówkach i nie myliłam się. Przeszedł obok biurka i z uśmiechem na twarzy, powiedział coś w stylu: o widzę, że wizytówki nadal się nie ułożyły. A ja sobie myślę, że już szybciej one się same ułożą, aniżeli ja to zrobię :))) brrr - wstrętne kartoniki Muszę zabrać się za szukanie rzeczy w internecie dla szefa... A teraz jest już 12.18, pół godziny pisałam takiego krótkiego posta, ciągle mi ktoś przeszkadzał ;( Buziak Ewelina:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina ;((( IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 10.10.03, 13:54 Ale mam dużo złości w sobie, tak bez jakiegoś większego konkretnego powodu. Tak za ogół... WRRR Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Piątek :))) 10.10.03, 14:03 A ja tak się zapracowałam, że dosłownie zapomniałam o całym otaczającym świecie :) A czemu jesteś taki złośnik dzisiaj? Ktoś Cię zdenerwował? Czy tak bez powodu? Ja to czasami tak mam, że dosłownie ktoś kiwnie nie tak palcem a już jestem wściekła i aż płakać mi się ze złości chce. Na szczęście dzisiaj mi szybko przeszła ta moja złość na tego mojego kolegę buca. Potem jeszcze taki inny kolega z działu przyszedł do mnie i powiedział żebym się nie przejmowała, bo jego buc też wkurza, a ma o wiele gorzej ode mnie, bo siedzi obok niego. A ja na szczęscie siedzę od niego daleko :) Bo my to mamy w pracy open space. Czasami fajnie, bo jesteśmy wszyscy razem, śmiejemy się , wygłupiamy, ale jak się człowiek chce skupić i coś załatwić ważnego to już jest gorzej, bo ciężko całą masę osób uciszyć. Zjadłam kilka pierniczków alpejskich i się zasłodziłam :( Coś niedobrego się ze mną dzieje. Coraz mniej potrzebuję żeby się zasłodzić. Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Piątek :))) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 10.10.03, 14:21 Mam dzisiaj taki dzień, że strasznie buntuje się przeciwko pracy, pałam niechęcią. Denerwuje mnie następująca sytuacja: gdy zaczynałam tu pracować byłam Asystentką jednego Dyrektora, teraz jest ich już trzech, a ja od dwóch miesięcy mam obciętą pensję o 40%, zresztą jak wszyscy w naszym dziale. I codziennie się nad tym denerwuje, że nie dość, że mi obowiązków doszło, to jeszcze zabrali mi prawie połowę pensji. Ogólnie powoduje to niechęć do pracy, do firmy i do tego miejsca. Czasami akceptuję to, a czasami (jak dzisiaj) nie. Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Piątek :))) 10.10.03, 14:48 Ja to Ci obcięli pensję? To znaczy Wam? To tak można? No to nie dziwne, że czasami się o to wszystko wściekasz. Mniejsza pensja, więcej pracy. Nie oszukujmy się, ale pieniądze to bardzo dobry motywator. A jak Ci je zabierają to nie dziwne, że się chcęć do pracy traci i człowiek zaczyna się denerwować... Ale uszka do góry, weekend przed nami :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Piątek :))) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 10.10.03, 15:03 Zła sytuacja działu, minusowy ebit na koniec roku finansowego (u nas przypada na koniec września, od października jest już nowy rok finansowy). Byc może za parę miesięcy pensja wróci nam do normy, ale na piśmie przed oczy nie dostałam tego, więc, że tak się mówi to niewiele mi daje. A poza tym, ja żyję teraz i teraz potrzebuję tych pieniędzy i teraz mi ich brakuje... I teraz mnie to denerwuje, więc nie będę się cieszyć tym co ma podobno nastać za ileś tam miesięcy. Nie wiem czy tak można obcinać, czy też nie, ale podejrzewam, że jeśli tak zrobili, to jakoś to wykombinowali, że można, wrrr... Idę do domu... Kiniuś, udanego weekendu, dbaj o zdrówko, miłego wieczoru wze znajomymi. My też gdzieś dzisiaj wychodzimy, ale jeszcze nic nie wiem, póki co na 17.30 jestem umówiona z Misiakiem. A jutro, jeśli nic się nie zmieni to idziemy na otwarcie tego pubu. Buziaki Ewelina :))) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Miłego weekendu :) 10.10.03, 15:12 No to miłego weekendu Ewelinko dla Ciebie i Twojego Misiaka :) Bawcie się dobrze i trzymam kciuki żebyś za bardzo nie zgrzeszyła na kopenhaskiej :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Piątek :))) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 10.10.03, 14:27 Ja siedzę w otwartym pokoju, ala' sekretariat, który jest na końcu korytarzu z którego wchodzi się po koleji do róznych pokoi. Na lewej ścianie mam dwoje drzwi do gabinetów, a na prawej są drzwi trzeciego gabinetu. A na wprost okno na całą ścianę. Do niedawna siedziałam jeszcze z koleżanką, a od 01.10. sama. Ale ponieważ jest to otwarte pomieszczenie to non stop ktoś tu chodzi,a to do faksu, do szafki, do szefów do gabinetów, itp. Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Piątek :))) 10.10.03, 14:53 Ale chociaż masz tak ustawiony komputer, że nikt Ci do monitora nie zagląda? Bo u nas to siedzimy jedno obok drugiego. Obok mnie tez cały czas ktoś chodzi, ale ja już się do tego przyzwyczaiłam. Kiedyś pracowałam w takiej małej firmie i przez 8 godzin siedziałam sama w biurze. I to nie było zbyt fajne. Pamiętam, że przychodziły wtedy ogromne rachunki za telefon, bo miałam wtedy dwóch chłopaków i obaj mieli komórki. I jak tak sobie dzwoniła to do jednego to do drugiego i gadałam z nimi po pół godzinki :) A potem szefowa się pytała skąd takie duże rachunki. Ale zawsze mówiłam, że długo rozmawiałam z centralą w Brukseli. Dobrze, że nie była na tyle sprtyna i nie wzięła billingu :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Piątek :))) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 10.10.03, 15:12 Komputer mam tak ustawiony, że trzeci Dyrektor wychodząc ze swojego pokoju może co nieco zauważyć, bo komputer stoi do niego tak skosem. A do reszty jest raczej tyłem. Chyba że ktoś podchodzi do faksu to też co nieco zobaczy. Przy przeprowadzce sama decydowałam gdzie będą moje biurka i starałam się wybrać jak najlepsze dla mnie ustawienie monitora :))) Pa, pa... Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
jogger Re: Krew z nosa 10.10.03, 16:12 " No dobrze, niech Ci będzie, dzisiaj będę się w nocy pociła na maxa, bo opatulę się cieplutko i połknę te polopiryny :) A jutro będę dzięki temu zdrowiutka :) " A potem leciała krew z nosa... wiele osób tak reaguje na salicylany, ja niestety też :-(. Krwawienie może się powtarzać jeszcze 2tyg, zanim się nie zregenerują czerwone ciałka, zastępując uszkodzone. Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Poniedziałek :) 13.10.03, 08:12 Zimny, pochmurny, wietrzny i wcale mi się nie podoba :( No, ale wyjścia za dużego nie miałam. Trzeba było wstać, wyszykować się i po dwóch dnia leniuchowania wybrać się do pracy. Pamiętasz jak Ci pisałam, że z chęcią bym sobie przeleniuchowała cały weekend kiedyś tylko, że szkoda mi czasu? No i ten weekend właśnie miałam taki. Dosłownie prawie cały przeleżałam w łóżku w sypialni lub na sofie w dużym pokoju pod kocem :) W piątek po pracy umówiłam się z koleżanką w sklepie, bo ona chciała sobie kilka rzeczy kupić, a potem pojechałyśmy na to nasze spotkanie do pubu. Pogoda była ochydna, zimno strasznie i lało. A ja się ubrałam w spódnicę i strasznie przez to przemarzłam. Siedziałam w tym pubie i czułam, że się znów coraz bardziej rozchorowuję :( Do domu wróciłam po 12-stej i od razu poszłam spać. Rano wstałam, zrobiłam Dziubkowi kanapki do szkoły i po jego wyjściu położyłam się dalej spać. Obudził mnie około 12-stej telefon od Maciuszka. Pogadałam z nim chwilkę i znów usnęłam. I obudziłam się dopiero około 16-stej :) A w między czasie wcale się nie budziłam. Chyba mój organizm potrzebował się dobrze wyspać :) Zjadłam płatki ryżowe na mleku i poczytałam książkę i pobawiłam się z Essi. Około 18-stej wrócił Maciuszek i zjedliśmy pizzę i troszkę porozmawialiśmy, powygłupialiśmy się i... i ja położyłam się spać :) Maciek był w szzoku. Powiedział, że on sobie nie wyobraża przespać całego dnia :) Ale ja sobie wyobrażałam i bardzo dobrze mi się spało :) W niedzielę obudziłam się parę minut po 7-mej i okłamałam Maciucha, że jest już 9-ta i go obudziłam :) Ale nie wstaliśmy od razu tylko leżeliśmy w łóżku, bawiliśmy się z Essi i rozwiązywaliśmy sobie test na intelogencję, który był w piatkowej Gazecie Wyborczej. Ale jesteśmy inteligentni :) No, dosłownie jestem w szoku :) Co prawda trochę fuksa mieliśmy, bo niektóre pytania to strzelaliśmy i nam się udało, ale i tak jesteśmy z siebie zadowoleni. Potem zjedliśmy śniadanko - ja jadłam płatki owsiane :))), a potem to Dziubek pojechał na chwilkę do swoich rodziców, a ja czytałam książkę, a potem jak wrócił zjedliśmy zupkę, którą nam dała jego mama i jakoś tak szybko nam reszta dnia zleciała. I teraz jestem super wypoczęta :) Szkoda tylko, że nie mogę sobie jeszcze trochę poleniuchować :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Poniedziałek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 13.10.03, 08:40 Cześć Kiniuś, Chyba zapomniałaś napisać jak Twoje zdrówko ??? My w piątek posiedzieliśmy chwilkę w domku i ok. 20.30 pojechaliśmy do knajpy, wróciliśmy do domu ok. 2 w nocy. Odudziliśmy się w sobotę o 14, spaliśmy 12godzin, ale nie ma chyba w tym nic dziwnego po w dwie wcześniejsze noce spałam najpierw 5 a w kolejną 3 godziny, zresztą Misiak również niewiele wcześniej spał. Około 15.30 zjedliśmy śniadanie, ja zjadłam tylko jajecznicę na pomidorze. Później Misiak pojechał załatwiać jakieś sprawy, a ja przez 3 godzinki siedziałam sama, posprzątałam po śniadanku, umyłam włosy i oglądałam film na dvd. O 21 pojechaliśmy na otwarcie pubu, wróciliśmy o 5 :) a parę minut po 9 rano obudziły mnie hałasy w domu Misiaka i tak później zasypiałam i budziłam się,i tak w kółko, ciągle ktoś trzaskał drzwiami, a że spałam już tak lekko to wszystko mnie budziło i byłam bardzo zła... Wstaliśmy gdzieś ok. 14 i w niedzielę pozwoliłam sobie już na normalne śniadanko, zjadłam dwa tosty z serkiem i pasztetem, trochę pomidorka i herbatkę. Resztę dnia przeleniuchowaliśmy. Dzisiaj rano nie mogłam wstać, komórka budziła mnie chyba z 6 razy, a ja nie miałam najmniejszej ochoty wstawać. Tak dobrze leżało mi się w ciepłym łóżeczku tuląc się do Miśka i taka śpiąca byłam, a poszłam spać gdzieś o 22 więc nie rozumiem dlaczego. Jeśli chodzi o jedzenie, to w sobotę oprócz jajecznicy zjadłam jeszcze dwa małe ciasteczka typu markizy, tyle, że były takie z galarateką i pianką, a wieczorem wypiłam kilka łyków coli, bombę (napój energetyczny) i jednego takiego mlecznego drinka. A w niedzielę kilka kostek czekolady. Czuję się całkiem nieźle. I nie mam żadnych wyrzutów, doszłam do wniosku, że nie będę się męczyć na takiej typowej kopenhaskiej, w tygodniu faktycznie mogę jeść zgodnie z menu, bo czuję się wtedy dobrze, ale w weekendy, będę sobie troszkę urozmaicać i jeść nawet troszkę słodyczy i będę sobie na diecie dopóki mi się nie znudzi... A teraz piję kawę... Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Poniedziałek :) 13.10.03, 09:32 Ewelinko, No to miałaś imprezowy weekend :) Ja miałam wyjątkowo nieimprezowy, ale nie narzekam :) Przynajmniej sobie wypoczęłam :) Co do mojego zdrówka to kaszlu już prawie nie mam, gardło mnie nie boli, tylko katar mam jakiś taki dziwny. Ale nie zatyka mi nosa :) Ale za to muszę co chwilka go smarkać. Ale moim zdaniem to już ten katar zbliża się do końca, czyli sprawdziło się powiedzenie mojego taty, że katar nie leczony trwa tydzień, a leczony siedem dni :) Jeśli chodzi o dietę to ja chyba też nie zdecyduję się na taką 100% kopenhaską. Bo mimo wszystko kosztuje mnie ona spotro wyrzeczeń, a jak zgrzeszę to się stersuję i mam strasznie wyrzuty sumienia. Obiecałam sobie dzisiaj rano nie jeść wcale słodyczy aż do końca roku i jak zwykle to obwaunkowałam tym, że mnie Dziubek przestanie kochać :) Jedyne co mogę jeść z słodkich rzeczy to lody, ale maxymalnie pół litra na tydzień :) Zero chipsów, batoników, cukierków, paluszków, ciastek i ciasteczek. Trudno, jak się obżerało to teraz trzeba się poświęcać. Dzisiaj do pracu nic sobie nie wzięłam. Jak zwykle w poniedziałek nie mam ochoty na jedzenie. Chociaż muszę przyznać, że w weekend się nie przejadłam. Ale to chyba głównie dlatego, bo prawie cały przespałam i nie miałam za dużo czasu żeby jeść :) Po pracy ugotuję barszcz ukraiński to może zjem małą miseczkę i to będzie tyle na dzisiaj. Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Poniedziałek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 13.10.03, 09:50 Kiniuś, Tyle miesięcy bez kostki czekolady, cukierka i kawałka ciasta, chyba bym umarła :(( Ty to jesteś sadystka, sama wobec siebie :))) Ale na tyle ile zdążyłam Cię poznać, wiem, że jesteś też straszny uparciuch, przynajmniej w kwestii jedzenia i wiem, że jesteś do tego zdolna:)) Ja też dzisiaj nie mam nic, więc tak siedzę i zastanawiam się co mam sobie kupić, dzisiaj w kopenhaskiej są jajka, ale tak sobie myślę, że skoro chcę być dłużej na podobnej diecie, to nie mogę jeść aż tyle jajek, bo podobno nie jest to najzdrowsze. Więc może jogurt z szynką, albo jogurt z pomidorem??? A robię się już głodna :)) Chyba przez to, że w weeknd newiele jadłam... Wczoraj wieczorem w łóżku miałam ochotę na coś dobrego, ale niestety nie potarfiłam określić co miałoby to być. Misiak wspomniał coś o naleśnikach, no i mam teraz ogromną ochotę na nie. Może w przyszły weekend wybierze się gdzieś na takie z serem i polewą czekoladową, mniam i może z gałką lodów, ciekawe, czy przejdzie nam ochota. My to takie łasuchy jesteśmy, zresztą wiesz, bo pisałm już Ci :)) Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Poniedziałek :) 13.10.03, 10:09 Jejciu, ale mam katar :( No, dosłownie już zasmarkałam połowę takiej dużej paczki chusteczek do nosa Velvet w niebieskim pudełku. I cały czas smarkam i cały czas coś mi tam w nosie siedzi :( No, ale najważniejsze, że dobrze się czuję i że mnie Dziubek już nie wysyła do lekarza, tak jak to robił przez cały poprzedni tydzień. Co do słodyczy to ja w siebie wierzę :) Ale na wszelki wypadek nie będę kupowała nic słodkiego do domu. Bo jak tak leży to korci, a jak nic w szafce nie ma i jest tak zimno to się nie chce iść do sklepu :) Dziubek będzie pewnie troszkę narzekał, ale najwyżej będę mu kupowała tylko chipsy i to paprykowe, których ja i tak nie mogę. A dla niego to będzie o.k., bo on i tak najbardziej ze słodyczy lubi chipsy :) No i jeszcze ciasto mojej mamy, ale przed tym to się jakoś powstrzymam :) Sporo pracy mam i jakoś mi powoli ona nawet znika, tak się zabrałam za pracowanie :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Poniedziałek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 13.10.03, 10:51 U mnie w domu niestety słodycze zawsze są, nie wspomnę już o ciastach, które moja mam piecze przynajmniej raz w tygodniu. I ja nie mam nic do decydowania, czy te słodycze będą, cz też nie. Więc jak nachodzi mnie ochota to zazwyczaj mam mnóstwo rzeczy pod ręką. Ja zawsze mówię, że u mnie w domu, nie będzie słodyczy, ponadto wiem, że jestem zbyt leniwa, by specjalnie się wybierać po jakiś tam batonik, więc z góry problem z głowy. Nie ma, więc nie jem :)) Byłam przed chwilą w sklepie. Przecież tam już czuć zimę w powietrzu, brr... Rano samochód miałam pod samą klatką, więc nie zdążyłąm poczuć tego mrozu, zwariować można z tym zimnem, u nas chociaż słoneczko świeci :) Kupiłam mały jogurt naturalny, pomidorka i 5dkg szynki, wymieszałam to, popieprzyłam, dodałam czosnku w proszku i zjadłam już, dobre było :))) Ja z takim słodyczowym zakazem nie wytrzymałabym, co innego gdyby w domu nie było nic i gdyby mój Misiak był antysłodyczowy, a tak u niego w domu też zawsze coś jest. Tyle czasu to za dużo, jak dla mnie. Ale Tobie mówię: Powodzenia, wiem, że dasz radę :))) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Poniedziałek :) 13.10.03, 11:17 Jak to miło jak ktoś we mnie wierzy :) Powiem dzisiaj jeszcze Dziubkowi o mojej obietnicy. Zobaczymy co powie. Pewnie będzie się ze mnie śmiał i jak zwykle powie, że przesadzam. A ja nie przesadza. Dosłownie jak przymierzyłam w sobotę jedne spodnie to się załamałam :( Wyglądałam w nich jak jakiś grubas :( Fuuu :( Schowałam je na samym końcu szafy i wyciągnę dopiero za dwa tygodnie. Mam nadzieję, że będę widziała różnice. U nas też zimę czuć. A jeśli nie zimę to nie wiem co, ale na 100% to nie jest jesień. Ta taka nasza śliczna, złota jesień. O jej, ale już dawno takiej nie widziałam. Tak bardzo chce mi się iść na spacer, poszurać nóżkami w liściach i powygrzewać się w ostatnich promykach słonka... Ale to chyba nie będzie możliwe już w tym roku z tego co widzę :( Już mi ochota na pracę przeszła :) I nic mi się nie chce robić. Popijam sobie wodę i czytam jakiś artykuł w Internecie. Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Poniedziałek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 13.10.03, 11:30 A ja właśnie robię zamówienie w pracy na artykuły spożywcze... i wybieram sobie ciastka, których nie mam zamiaru jeść, ale tym razem wybieram to co lubię, bo zwykle zamawiałam delicje o smaku pomarańczowym, za którymi nie przepadam i problem z głowy. Ale wszyscy się już nimi przejedli :))) Będą rogaliki 7days mini i jeżyki, itd. :))) Ja chodzę teraz w tych spodniach, które kiedyś były za duże, a teraz są dobre, reszty wole nie przymierzać, żeby sie nie załamać... Już 11.30 - super :))) Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Poniedziałek :) 13.10.03, 11:43 Ja też kiedyś robiłam zamówienia na ciastka i zawsze zamawiałam te, które lubię ja i dlatego moim koledzy nigdy nie mieli Delicji, bo ja za nimi nie przepadam. Ale u mnie nie narzekali za bardzo, cieszyli się, że chociaż takie mają :) Teraz ciasteczka zamawia koleżanka i nie ma problemu, bo ona zamawia dosłownie każdy rodzaj, który jest w katalogu :) Ewelinko, pijesz wodę? Bo ja już wypiłam ponad połowę butelki 1,5 litrowej :) To nie jest jakiś wyczyn, ale i tak nieźle patrząc na ostatnie dni, kiedy to wcale wody nie piłam. Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Poniedziałek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 13.10.03, 12:24 Ja w weekend, to chyba ani łyka tej wody nie wypiłam :)) A dzisiaj już zaczęłam, ale póki co, to nie ma się czym chwalić, upiłam kilka łyków. Mam już wszystko zrobione i co teraz, nudy. Nie mam ochoty na grzebanie po internecie, ale chyba będę musiała :) Ewelina :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Poniedziałek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 13.10.03, 12:47 Kinia, a może przejdziemy na taką diętę???: > Pod koniec wakacji spotykają się dwie koleżanki-blondynki. > - Och jak wspaniale schudłaś. Co stosowałaś? > - Przez miesiąc jadłam czysty bulion, używając do tego chińskich > pałeczek. Ewelina :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Poniedziałek :) 13.10.03, 14:56 No, na tej diecie blondynek to podejrzewam, że byśmy sporo schudły :) Ale nie wiem czy jestem na nią gotowa. Bulion??? Nie, ja za bardzo tego nie lubię. Jakby to była pomidorowa to może bym się zdecydowała :) Ale chyba z pomidorową to by tak nie poskutkowało. No bo te kluseczki albo ryż to by można było powyławiać tymi pałeczkami :) A ja właśnie skończyłam ponad półtora godzinne spotkanie :( Jejciu, ale to były nudy. Może z dziesięć minut dotyczyło mnie i mojej pracy :) I teraz przez to pewnie się nie wyrobię żeby wyjść o 16-stej z pracy :( I Dziubek będzie musiał na mnie czekać :( Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Wtorek IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 14.10.03, 07:50 Cześć Kiniuś, Jestem nieprzytomna, ale nie mam pojęcia dlaczego. Poszłam wczoraj spać o 22, obudziłam się dzisiaj o 6 i do 6.30 nie mogłam wyjść z łóżka. Spałam 8 godzin, a czuję się jakbym zdrzemnęła się tylko na godzinę. Do tego u nas mróz "-2". Jak wyszłam rano do samochodu, to się troszkę zdziwiłam, bo miałam zamarznięte szyby, a że nie ma jeszcze tej drapaczki, to musiałam siedzieć i czekać, aż samo pod wpływem ogrzewania rozmrozi się. W ogóle jakaś taka słąbiutka jestem, z ledwością pokonałam te kilka schodów, żeby wejść na 1piętro, no szkoda mówić, jak stara baba, a nawet gorzej :))) Wczoraj byłam po pracy kupić sobie krem, później u przyjaciółki, a na koniec dnia porozmawiałam jeszcze trochę z mamcią i poszłam spać. Zapowiada się kolejny nudny dzień, słońce już u nas nie świeci, jest strasznie mglisto. A ja jestem już głodna. Idę zrobić sobie kawę, to może mi przejdzie :))) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wtorek 14.10.03, 10:30 Cześć Ewelinko :) Ale się zapracowałam :( Przyszłam do pracy około 7:30 i jak zobaczyłam ile mam nowych mail'i i rzeczy do zrobienia to się załamałam i zaczęłam to robić. I dopiero teraz się ocknęłam i zaorientowałam, że jest już 10:30 a ja jeszcze tutaj nie zajrzałam. Ale jest jeden plus tego: zrobiłam już bardzo dużo rzeczy dzisiaj. I nawet załatwiłam sprawę, która ciągnęła się za mną od jakiś dwóch tygodni i nie mogłam nic z nią zrobić, bo czekałam na mail'e z Wiednia. Na szczęście to już się udało załatwić. Mam bardzo dużo pracy przez to, że dostałam na ten kwartał dużo pieniędzy do wydania na szkolenia dla Partnerów. Niby fajnie, bo przynajmniej mam co robić, ale z drugiej strony to się za bardzo nie cieszę, bo istnieje prawdopodobieństwo, że mi moi szefowie z Wiednia nie będą chcieli dać urlopu na koniec roku. A my na Sylwestra chcieliśmy wyjechać w góry żeby trochę na nartach i snowboardzie pojeździć. Mam nadzieję, że się uda :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 14.10.03, 12:11 Kiniuś, Ja jeszcze przed chwilą byłam całkowicie nieprzytomna, zasypiałam na biurku, w końcu postanowiłam, że należy coś z tym zrobić, przygotowałam sobie kolejną mocną kawę, otwarłam okno i jakoś trochę mi lepiej. Do tego dostaczyli moje zamówienie słodkości, więc zajęłam się układaniem tego (nie w brzuszku, tylko w szafie:))), rozruszałam się, przez co i obudziłam trochę. Nie ma pojęcia co się ze mną dzieje??? Jak tam Twoje dietowanie. Ja dzisiaj ok. 10, zjadłam kilka pokrojonych plasterków szynki wymieszanych z pokrojonym ogórkiem kiszonym, odrobiną musztardy i keczupu (tak do smaku), czosnkiem w proszku i pieprzem. Jakoś odzwyczaiłam się od jedzenia kanapek i dobrze :))) Z wodą idzie mi tak sobie, ale nie chce rozpychać nią sobie na siłę żołądka, więc pije tak po troszkę. Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wtorek 14.10.03, 12:22 Ha, ha, ha :) Pisałyśmy równolegle :) Wiesz, moim zdaniem co do Twojego samopoczucia to wina tylko i wyłacznie pogody. U mnie w pracy dzisiaj też ludzie jacyś tacy niemrawi i widać, że nic im się nie chce za wyjątkiem przytulenia się do podusi :) Nawet mój ukochany Szef jakiś taki przybity chodzi po biurze... Ojej, ale się napchałam tym jogurtem. No, ale na szczęście do aerobicu jeszcze trochę czasu :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 14.10.03, 13:07 Kiniuś, Moje samopoczucie faktycznie może spowodowane jest również pogodą, ale znam jeszcze jeden czynnik, przez który odechciewa mi się wszystkiego. Pisałam Ci już. Nie chce się użalać, bo po co. Jakoś będzie, musi :)) Chyba za dużo o tym myślę i się przejmuje, ale z drugiej strony jak tu o tym nie myśleć. A jak nie bardzo rozumiesz o czym piszę :))), to drobna wskazówka: "Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze" :))) Szara rzeczywitość. Przyzwacziłam się do wielu rzeczy i teraz ciężko mi z czegokolwiek zrezygnować, a do tego rachunki za studia czekają, czas pędzi, a w naszym dziale coraz gorzej, ble ble ble. Koniec marudzenia:)))) A barszcz ukraiński, to jest biały, czy czerwony??? Ja kiedyś byłam u znajomych w rejonach Rzeszowa i tam na śniadanie jadają biały barszcz z jajkiem i kiełbasą. Ochyda... Pierwszego dnia żeby nie wybrzydzać, przełknęłam kilka łyków, a za resztę podziękowałam i powiedziałm, że już się najadłam. Ale jak drugiego dnia rano zobaczyłam, że podają znów to "świństwo" to mnie odrzuciło. Z góry zapewniłam, że nie jestem głodna. Wiem, że potrawa potrawie nie równa, ale tam po raz pierwszy jadłam biały barszcz i przez to mam już chyba dozgonny uraz do niego. A mój Misiak zajadał się nim i powiedział, że jest pyszny :)), brrr.. Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wtorek 14.10.03, 14:50 Ewelinko, Doskonale Cię rozumiem :) Ja miałam podobną sytuację jakieś pół roku temu. Szef obiecał mi podwyżkę po czym okazło się, że z jakiś tam powodów jej nie mogę dostać. Dosłownie rozpłakałam się wtedy ze wściekłości i bezradności. I dosyć długo trwało zanim się z tym pogodziłam. Ale uszka do góry, może będzie tak jak mówią i oddadzą Wam te pieniążki niedługo. Barszcz ukraiński to ten czerwony :) Ja go bardzo lubię. A za białym, takim z białą kiełbasą jaki opisujesz to za bardzo nie przepadam. Za to mój Maciek uwielbia i dlatego czasami mu go gotuję. Ja też czasami zjadam talerz, jak mnie najdzie ochota. Ale nie byłabym go w stanie zjeść na śniadanie. Za to zupę pomidorową mogłabym jeść na okrągło. Na śniadanie, obiad, kolację i jeszcze na podwieczorek :)I każdego dnia tygodnia :) Tak ją uwielbiam :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 14.10.03, 15:02 Barszcz czerwony też lubię, a pomidorową będę jadła dzisiaj :)) A teraz to już wychodzę, nie mam ochoty siedzieć tu ani minutkę dłużej:) Na dzisiaj zaplanowałam sobie pranie i mam nadzieję, że plan zostanie wykonany, bo uzbierało mi się już tego sporo :) Skocznego aerobicu:) Do jura Kiniuś Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Ewelinko!!! 14.10.03, 12:15 Ewelinko, Czyżbyś zasnęła nad klawiaturą? :-) Tak narzekałaś rano, że jesteś jakaś dziwnie zmęczona i niewyspana, że się zaczęłam obawiać, że zasnęłaś :) Ja nawet nie mam czasu myśleć o tym, że jestem jakaś taka niewypoczęta i że jest brzydko na dworku. Tyle mam pracy :( Już sama nie wiem w co mam ręce włożyć. A mój Maciek sobie internetuje i poszujuje ciekawych miejsc na Sylwestra w górach... No, ale takie życie :) Właśnie postanowiłam zrobić sobie przerwę i zjeść mój ulubiony jogurt naturalny Bakomy, który sobie kupiłam wczoraj :) Wcześniej zjadłam jabłko, ale tak szczerze to nawet nie pamiętam jak smakowało. Jadłam i odpisywałam na mail'e i jakoś tak go nie posmakowałam. A tak fajnie wyglądało :( A wczoraj ugotowałam pyszny barszcz ukraiński. Ale chyba dzisiaj to go nie zjem, bo będę późno w domu, bo wreszcie idę na aerobic :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Środa IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 15.10.03, 10:08 Kiniuś, Czy Ty masz dzisiaj znowu tyle pracy?? Ja wręcz przeciwnie. Jestem już po kawie i śniadanku w postaci mieszanki: serka wiejskiego light, pomidorka, kawałka ogórka i papryki, no i przypraw, sól ziołowa, czosnek i pieprz - pycha :) Wczoraj plan został wykonany - wszystko wyprane :) A jak na Twoim aerobicu? Czekam na jakieś Twoje wiadomości. Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Środa 15.10.03, 11:01 Cześć Ewelinko :) Widzę, że dzisiaj masz już lepszy humor :) No i całe szczęście, bo są rzeczy, które bardzo nam przeszkadzają, ale niestety nie mamy na nie wpływu :( I wtedy nerwy na nic się zdają :( Ja wczoraj byłam godzinkę na aerobicu, a potem prawie godzinkę na siłowni. Druga godzina zajęć to miała być salsa prowadzona przez Paulinę, a jakoś za tymi zajęciami nie przepadam i dlatego zdecydowałam się na siłownię, bo jedna godzina to dla mnie stanowczo za mało. Poćwiczyłam troszkę na jakiś tajemniczych urządzeniach a potem wsiadłam na rowerek i jeździłam 35 minut. I wiesz co? I 35 minut jeżdżenia to tylko 200 kcal spalonych. No to jest jakieś 3 czekoladowe cukierki. I teraz to chyba za każdym razem jak będę miała ochotę na cukierka to pomyślę sobie ile to trzeba się namęczyć żeby spalić takiego jednego malutkiego cukiereczka :) Taki dodatkowy doping :) A co do pracy to mam jej dzisiaj sporo, ale nie mam takiej weny twórczej jak wczoraj i chyba dlatego za bardzo pracować nie będę :) Buziaki Kinia P.S. Wczoraj po powrocie do domku wypiłam cały litr skoku pomidorowego. Ja nie wiem gdzie mi się to zmieściło :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Środa IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 15.10.03, 12:55 Siedzę sobie i tak robię co akurat potrzeba i... nie myślałam, że ta chwila nadejdzie ale "dotknęłam" wizytówek. Rozłożyłam na biurku po koleżance te przgródki z literkami i teraz układam odpowiednio, obok, wizytówki, co prawda po 15 minut już się zniechęciłam, ale zawsze to jakiś krok do przodu :)) Zjadłam pół dużego princepolo (100kcal) i kilka paluszków. Ogólnie jestem zadowolona z tego jak mi idzie. Wczoraj w domu zjadłam pół szklanki tej pomidorowej (do talerza nie było sensu tego wlewać, bo ledwo by dno zakryło), małego ogórka konserwowego, małe jabłko i jednego pieroga. W domu były 4rodzaje ciast: sernik z brzoskiwiniami i trzy kołocze weselne, takie domowej roboty (sernik, makowiec i jabłecznik, ponadto otwarta duża bombonierka z smakowitymi czekoladkami - ale nie poczęstowałam. Nie, że sobie odmawiałam, bo po prostu nie chiciałam :) Nie ważę się, bo później zawsze coś robię nie tak, czyli zaczynam jeść nie to co trzeba, albo w za dużych ilościach. Powoli mój brzuch przestaje wyglądać jak nadmuchany balon :))) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Środa 15.10.03, 13:04 Ewelinko, No to gratuluję :) Widzę, że dobrze Ci idzie :) Ja wczoraj też byłam z siebie zadowolona, bo mieliśmy tu w pracy jakieś spotkanie dla klientów i było pełno ciast przeróżnych i nie zjadłam nawet kawałka. I nawet nie miałam na nie specjalnie wielkiej ochoty. Zjadłam troszkę sałatki jarzynowej i malusi kawałeczek mięska. A dzisiaj idę na jakiś oficjalny lunch do hotelu obok naszej firmy i podejrzewam, że będzie tam do jedzenia spaghetti, czyli to co lubię najbardziej. Tak więc teraz to będę musiała sie przypilnować żeby zjeść a nie się nażreć. Buziaki Kinia P.S. Gratuluję zajęcia się wizytówkami :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Środa IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 15.10.03, 15:02 Jak dobrze, że już 15, miałem znowu taki moment, że przysypiałam przy tym biurku :) Dzisiaj mam w planach popołudnie w domu i m.in.:malowanie paznokci. Ale jestem głodna: dzisiaj będę jadła barszcz - czerwony oczywiście :)) Taki robiony przez mamusię, czyli najlepszy. Jak lunch??? Zjadłaś swój ulubiony makaronik? Co porabiasz po południu? Buziaki Ewelina P.S. I już większa połowa tygodnia za nami. Co prawda w ten weekend zaczynają mi się zajęcia, ale mam je tylko w sobotę. A później znów dyskoteka :) Trzeba się poruszać troszeczkę :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Środa 15.10.03, 16:12 Oj, Ewelinko, Ty już pewnie w domku, a ja się tak zapracowałam, że nawet nie zwróciłam uwagi na to, że już 16-sta. Ja dzisiaj jadę po pracy od razu do domku troszkę posprzątać, bo przychodzą do nas dzisiaj znajomi. A na lunchu pysznym nie byłam, bo się nie wyrobiłam z czasem :( Trudno, przynajmniej się nie objadłam :) Buziaki i do jutra Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Czwartek :) 16.10.03, 07:57 Dzisiaj czwartek, ale ja czuję się tak jakby był już piątek, bo na jutro mam urlop :) Maciuszek też sobie wziął dzień wolny i idziemy jutro na zakupy. Przynajmniej nie będzie tyle ludzi w sklepach i nie będzie się trzeba przedzierać przez tłumy, czego wprost nie znoszę i co może mnie nawet odwieść od zakupów... A już mój Maciunio to jak widzi za dużo ludzi w sklepie to w ogóle nie chce do niego wchodzić. Zresztą on za bardzo nie przepada za chodzeniem po sklepach i długo go muszę namawiać żeby ze mną gdzieś poszedł. A nawet jak pójdzie to po trzecim butiku już nie reaguje na nic i nie jest w stanie stwierdzić, która para butów np. mu się najbardziej podoba z tych co przymierzałam. Tak więc nie mam z niego za dużego pożytku, ale lubię go mieć przy sobie :) Po południu jutro jedziemy do naszych znajomych oglądać ich nowe mieszkanie, do którego się wczoraj wprowadzili. Ale im fajnie. Tak im zazdroszczę. My wprowadzimy się do siebie dopiero w kwietniu. Tyle czasu jeszcze :( A teraz idę po kawę, bo już chyba są dziewczyny z recepcji :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Czwartek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.10.03, 09:10 Cześć Kiniuś, Ja też czuję się jakby był piątek, tyle, że ja nie mam jutro urlopu :( Ale jakoś to przetrwam. Ja dzisiaj po przyjściu pierwsze co, to zjadłam śniadanie (biały serek z rzodkiewką) i wypiłam herbatkę. Tak jakoś słabo i dziwnie mi było, że postanowiłam zrezygować z kawy i zjeść coś, aby się dosilić. Nie wiem dlaczego, ale jakoś lepiej wychodzi mi ograniczanie jedzenia kiedy jest zimno, a powinno być odwrotnie. Pamiętam w dwie poprzednie zimy jak z powodu ograniczenia jedzenia zdarzyło mi się zasłabnąć w autobusie. Zawsze byłam ciepło naubierana, bo na podwórku zimno, a z koleji w autobusie duszno i do tego wszystkie okna pozamykane. I tak kilka razy zrobiło mi się ciemno przed oczami, oblał mnie pot i czułam takie dziwne pieczenie na całym ciele. Teraz przynajmniej mogę sobie otworzyć okno w samochodzie kiedy mam na to ochotę. Więc dzisiaj wpuściłam sobie trochę świeżego powietrza i było ok. Teraz jestem już po śniadanku, herbatce i kostce czekolady. Ja dzisiaj po pracy idę oczywiści na solarium. A później to jeszcze nie wiem. Na zakupach chcesz kupować jakieś ciuszki??? Butki?? Czy coś innego??? A skoro już wiesz, że wprowadzacie się w kwietniu, to czy oznacza to, że wybraliście już jakiś domek??? Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Czwartek :) 16.10.03, 09:30 Cześć Ewelinko :) A ja dzisiaj przez ten jutrzejszy urlop mam strasznie dużo pracy :( A jakoś ochoty na tą pracę nie mam :( I jeszcze koleżanka mnie poprosiła żebym jej trochę pomogła, bo ma jakąś wysyłkę. Oj, coś czuję, że dzisiaj będzie ciężki dzień. A ja jestem gapa i tak się szykowałam dzisiaj do pracy, że zapomniałam wziąć ze sobą rzeczy na aerobic :( I przez to nie pójdę dzisiaj sobie poskakać. I jutro też nie dam rady przez to spotkanie ze znajomymi... Co do kilogramów to ja jednak zdecydowałam się na kopenhaską od poniedziałku. A po niej będę dotrzymywała tych obietnic słodyczowych i tych, które do tego czasu wymyślę. Źle się czuję taka napęczniała :( I nie chcę za długo czekać aż znów będę się sobie podobać. A teraz domek. A więc zdecydowaliśmy się już prawie w 100% na połówkę bliźniaka w Legionowie, niedaleko Warszawy. Im bliżej zakupu tym bardziej jestem tym wszystkim przerażona. Nawet nie miałam pojęcia, że to trzeba tyle rzeczy wiedzieć żeby kupić głupi dom. I co najgorsze nie możemy wyciąć z naszej własnej działki drzewa, które mi się nie podoba. Trzeba mieć na to jakieś specjalne pozwolenie z Wydziału Ochrony Środowiska z Urzędu Miasta. A facet z tego wydziału, jak z nim wczoraj rozmawiałam to mi powiedział, że jeśli mam zamaiar podanie o wycięcie uargumentować tak jak jemu, czyli, że mi się to drzewo nie podoba, to nie mam szans na odpowoiedź twierdzącą. I jeśli wytnę to drzewo bez pozwolenia to zapłacimy karę około 50 tys. zł. Ja tego nie rozumiem. 50 tys. zł za takie brzydkie drzewo. A co do zakupów to głównie zależy mi na kupieniu Maciuchowi kurtki na zimę. A ja to tak przy okazji może kupię sobie buty i oczywiście jakiś sweterek :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Czwartek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.10.03, 09:51 Ja już nie czuję się napęczniała, jest mi coraz lepiej, ale nie zrezygnowałam całkowicie ze słodyczy, tylko jej je w minimalnej porcji. Tak jak Ci pisałam wczoraj w pracy zjadłam pół prince polo i kilka paluszków, w domu: jedną czekoladkę z bombonierki, kilka paluszków i "gryza" drożdżówki od brata. Niewiele, ale zawsze coś. Spodnie już nie wbijają mi się tak strasznie w boki, ale mogłoby być jeszcze troche lepiej, czyli szczuplej :) Coraz większą ochotę mam żeby się zważyć, ale póki co mówię sobie: Nie. Dzisiaj w pracy mam szczepienia przeciwko grypie. Bezpłatne i nieobowiązkowe, ale ja skorzystam. Na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc. Fajnie z tym domkiem, ale z tego drzewa, to się uśmiałam :))) W sumie działka będzie Twoja, więc wszystko na niej też. Więc co kogoś obchodzi Twoje drzewo??? A teraz to urywam się gdzieś na godzinkę. Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Czwartek :) 16.10.03, 11:35 Ewelinko, wiesz, ja niby tak bardzo nie widzę różnicy w moim wyglądzie, ale ja ją po prostu czuję :( I to jest najgorsze :( Nawet jak cały dzień nie jem i mam płaski brzuszek to i tak się źle czuję. Jejciu, jak sobie pomyślę, jak się po kopenhaskiej świetnie czułam to mam ochotę sobie w tyłek nakopać, że taka głupia byłam i tak się zaczęłam obżerać. No, ale "mądry Polak po szkodzie" jak to mówią. Mam nadzieję, że tym razem będę mądrzejsza. A to co mnie gubi w takim normalnym odżywianiu to to, że ja bardzo późno jem obiady. No bo jak jestem w domu około 18-stej to zanim coś przygotuję jest 19- sta i wtedy jem. A jak się nie je cały dzień a potem na noc naje to to się chyba jednak odkłada :( A na to to mi akutar ciężko coś poradzić, bo w pracy na obiady nie chce mi się chodzić. Ale żeby coś na to poradzić mam jeszcze całe dwa tygodnie, które spędzę na Kopenhaskiej. Troszkę to zaczynanie diety w poniedziałek jest mi nie na rękę, bo we wtorek i w środę mam firmowe imprezy, ale ja już miałam takie schodki poprzednim razem i sobie z nimi poradziłam, tak więc myślę, że tym razem też będzie o.k. A co do drzewa to ja tez tak myślałam, że skoro działka moja to i wszystko co na niej stoi jest moje. Ale okazało się, że jestem w błędzie. Rozumieć tego nie rozumiem, ale przyjęłam do wiadomości. Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Czwartek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 16.10.03, 14:05 Ja mam się fajnie, bo w domku jestem zwykle około 16 i wtedy albo jem coś z tego co jest, albo gotuję sobie jakieś warzywa, rybe, itp. więc trwa to krótko. Czasami zdarza mi się jeść później - 17/18 ale to rzadziej. A takie jedzenie o 19 faktycznie jest fatalne, bo zanim cokolwiek ułoży Ci się w brzuszku, to już się kładziesz. Ale chyba nie ma innej rady. Ja też nie chciałabym jeść w pracy, nawet gdybym siedziała tutaj dłużej - mam po prostu taką psychiczną potrzebę zjedzenia po powrocie do domu :) Ale mnie dzisiaj nosi, ciągle bym coś podjadała, skusiłam się na kilka paluszków, troszkę płatków do mleka z łyżeczką dżemu i drugą kosteczkę czekolady :)) Niech już będzie 15, pójdę sta i już nie będę kombinować pt.: co by tu zjeść. A w domu znajdę sobie zajęcie i będzie ok :) Jak u Ciebie z pracą??? Kończysz normalnie o 16? Buziak Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Czwartek :) 16.10.03, 15:15 Jejciu, narobiło mi się tyle pracy, że nie wiem w co mam ręce włożyć. A najgorsze z tego jest to, że jutro mnie nie ma i to wszystko muszę zrobić dzisiaj. A tak bardzi chciałam wyjść z pracy o 16-stej i jechać do domku z Maciuniem. No, a teraz to nie wiem czy mi się uda :( Dzisiaj w domku będę jadła płatki owsiane na mleku na obiad. Od wczoraj za mną "chodzą" :) I to będzie takie przyjemne podwójnie, bo po pierwsze ja uwielbiam zupy mleczne, a po drugie płatki są słodkie :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones No i znów poniedziałek :) 20.10.03, 10:12 Cześć Ewelinko :) Jak Ci minął weekend? Wypoczęłaś troszeczkę? Bo ja bardzo odpoczęłam przez te trzy dni. Taki mi fajnie było, że dzisiaj rano to myślałam, że z łóżka nie wstanę. W piątek byliśmy na zakupach i nachodziłam się sopro po sklepach, ale niestety nic sobie nie kupiłam, bo jakoś nic mi szczególnego w oczy się nie rzuciło. Kupiliśmy jedynie kurtkę puchową Maciuszkowi w House of Colors. Mięciutka, milutka, cieplutka, aż żałuję, że dla mnie takich małych nie było. Potem pojechaliśmy do znajomych oglądać nowe mieszkanie i byliśmy u nich prawie do 12-stej. Bardzo nas potem nogi bolały, bo oni mieli tylko jedno krzesło i się co chwila na nim wymienialiśmy :) Ale mają fajnie. Małe to mieszkanko, ale ich. I już podłogi mają położone i kafelki w łaziece. I sprzęt do kuchnii kupiony. My to chyba jeszcze na taki stan to musimy z rok czekać :( W sobotę to już nawet nie pamiętam co robiliśmy. A skoro nie pamiętam to oznacza, że leniuchowliśmy :) A w niedzielę rano poszliśmy na spacer nad Wisłę z Essi i zrobiliśmy jej chyba ze 100 zdjęć :) Potem przyjechała do nas Maćka siostra z mężem i razem rozwiązywaliśmy Narodowy Test IQ :) Pojechali od nas dopiero do 22-giej i zanim się umyłam i położyłam spać to już była prawie 23- cia. I przez to dzisiaj ledwo wstałam :) No, a przez nieobecność w piątek w pracy mam mnóstwo zaległości :( Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: No i znów poniedziałek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 20.10.03, 11:45 Cześć Kiniuś, Ja po weekendzie jestem strasznie śpiąca :) Piątekowy wieczór spędziłam samotnie w domku, bo Misiak nie wrócił. W sobote musiałam wstać przed 8, od 8 do 15 miałam zajęcia. Później byłam parę godzinek u Miśka, a po 19 zobaczyłam się z przyjaciółką, wyszykowałyśmy się i pojechałyśmy na dyskotekę. Z parkietu zeszłyśmy o 5.30, nogi bolą mnie do teraz :) Było jak zwykle super. Po imprezie pojechałyśmy do niej, niewiele odpoczęłam i musiałam się zbierać do Miśka, bo chciałam z nim spędzić jak najwięcej czasu, więc po 12 w niedzielę byłam już u niego i tak sobie siedzieliśmy razem w domku. Obejrzeliśmy "Zawód: szpieg" (spy game), jeżeli nie widziałaś, to polecam, bardzo dobry sensacyjny - (moja opinia) :) Test widziałam od 12 pytania, więc nie było sensu zaczynać od środka, ale robiłam sobie tak w myślach. No i jak Ci poszło? W ogóle co myślisz na temat tego tetu? Od środy (włącznie) mam urlop. Muszę napisać pierwszy rozdział pracy magisterskiej. Z jednej strony się cieszę, bo będę miała wolne. Ale z drugej... najgorzej zacząć, więc na samą myśl o pisaniu tej pracy mam dość. Ale dam radę... :))) Jak tam jedzenie? Ja w sobotę i niedzielę byłam bardzo grzeczna. Dzisiaj pozwoliłam sobie na prince-polo z orzeszkami:) Buziaki Ewelina Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Korekta IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 20.10.03, 12:51 Ja to jestem faktycznie śpiąca, ale królewna chyba. Chciałam napisać, że musiałam wstać przed 6 (a nie jak napisałam 8) - chodzi o sobotę oczywiście. I do tego jeszcze dwa razy się podpisałam :) No i jak już sobie tak wytykam, to miało być "testu" a nie "tetu" :). Nie ma jak samokrytyka:) Ewelina :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: No i znów poniedziałek :) 20.10.03, 14:05 Ewelinko, ale się cieszę, że się pojawiłaś. Bo już się bałam, że się rozchorowałaś albo coś w tym stylu :( Ja mam dzisiaj strasznie dużo pracy. No dosłownie czas mi w tempie rekordowym mija. Już jest 14-sta a ja jeszcze mam do zrobienia całą masę rzeczy. Nawet przez to na spotkanie działu nie poszłam. I teraz będę musiała płacić 10 zł kary. Bo u nas Szef wprowadził taką karę 10 złotową dla osób, które nie przychodzą albo się spóźniają :) Ja "Zawód Szpieg" nie oglądałam, ale słyszałam od Maciuszka, że to fajny film. My oglądaliśmy w niedzielę "Bezsenność". Troszkę się postrachałam, ale ogólnie film dobry i też go polecam :) Co do testu to uważam, że był za łatwy. Chyba taki specjalnie stworzyli żeby wyszło, że Polacy mają wysokie IQ. Jedyne co było problemem, to to, że przy niekórych pytaniach było za mało czasu i wręcz nie byłam w stanie przeczytać pytania i wszystkich odpowiedzi i się zastanowić. Tak więc czasami strzelałam :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: No i znów poniedziałek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 20.10.03, 14:36 Kiniuś, Właśnie też myślę, że ten test był za łatwy i miałam wrażenie, że na takie pytania każdy zna odpowiedź. Czasu zabrakło mi w jednym ciągu liczbowym, który zaczynał się 11 10 13... coś mi się tam nie zgadzało. No i chyba w dwóch przestrzennych (w tych rzutach) miałam problem, w tej kostce z czarnymi kropkami (takiej jak do rzucania), i w kostce z tymo żółtymi kropkami. Miałam za mało czasu, żeby to sobie przestrzennie wyobrazić. Reszta, moim zdaniem, była prosta. Szkoda, że nie zrobiłam sobie tego testu od początku :)) Nie wiem, czy znasz poniższe zadanie, też podobno na inteligencję, ale na pewno trudniejsze od tych wczorajszych. Ja na odpowiedź nie wpadłam, ale po przeczytaniu wydała mi się prosta. "Mamy dwa pomieszczenia połączone dość długim korytarzem. Oba pomieszczenia są niewielkie - nie można się nawet wyprostować. Znajdujemy się w pierwszym pomieszczeniu, w którym są trzy włączniki. W drugim pomieszczeniu zwisa z sufitu żarówka. Możemy przejść z pierwszego pomieszczenia do drugiego, ale wrócić się nie możemy (np. drzwi się zamykają po przejściu i już nie otwierają). W jaki sposób stwierdzić, który z 3 włączników włącza żarówkę, jeśli z pierwszego pomieszczenia nie widać, czy żarówka świeci się w drugim?" Odpowiedź napiszę Ci w następnym poście :) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: No i znów poniedziałek :) 20.10.03, 15:18 Ewelinko, Ja też rozmawiałam ze znajomymi z pracy i wszyscy uznaliśmy, że test był za prosty :( No i z czego ja się cieszyłam :( Tak czy inaczej mam wyższe IQ niż studenci, tak więc nie jest źle :) Co do tej zagadki to kiedyś już to widziałam. Ale nie pamiętam odpowiedzi. I jakoś mi nie przychodzi nic ciekawego do głowy :( Tej kręcącej głowy :( Bo jakoś tak dziwnie się od rana czuję :( Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: No i znów poniedziałek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 20.10.03, 15:35 Kiniuś, Odpowiedź: 1. Włączyć pierwszy włącznik i poczekać 10 minut; 2. wyłączyć pierwszy właącznik i włączyć drugi włącznik; 3. przejść natychmiast do drugiego pomieszczenia. -jeśli żarówka się nie świeci i jest gorąca to znaczy, że włącza ją pierwszy włącznik; -jeśli żarówka się świeci to znaczy, że włącza ją drugi włącznik; -jeśli żarówka się nie świeci i jest zimna to znaczy, że włącza ją trzeci włącznik. Ja już zbieram się do domku. Popołudnie spędzam z przyjaciółką. I na pewno pójdę szybko spać, aby odespać tę sobotnią imprezę. Tobie życze szybkiego uwinięcia się z pracą. Do jutra. Ewelina :) Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: No i znów poniedziałek :) 20.10.03, 15:44 Jejciu, rzeczywiście. Teraz mi się ta odpowiedź przypomniała. To jest zadziwiające jakie rzeczy potrafią nam się wydawać trudne, a jak już je rozwiążemy łatwe :) To tak samo jak z maturą czy obroną pracy magisterskiej :) Każdy się tego boi przed a po to sam się zastanawia czego się w ogóle bał :) Ja na szczęście pisanie i obronę pracy mgr mam za sobą. Teraz czeka to Ciebie i mojego Maciuszka. Troszkę Wam współczuję, ale z drugiej strony wiem, że jeśli człowiek się do tego przysiądzie to nie ma z tym żadnych problemów. pod warunkiem, że ma się materiały do pisania. Mi napisanie mojej pracy zajęło niecałe dwa tygodnie. I pisałam ją tylko w nocy. Zaczynałam około 21-22 a kończyłam około 3-4 nad ranem. Tak mi było się najłatwiej skoncentrować :) Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Wtorek :) 21.10.03, 08:25 Cześć Ewelinko :) No i się u mnie zaczęło. Idzie zima, czyli ja powinnam zasnąć w sen zimowy. A ponieważ z oczywistych względów jest to niemożliwe, to cały czas jestem śpiąca. Wczoraj w drodze do domu, jak jechałam autobusem to najpierw spałam na stojąco, a potem jak sie przesiadłam to spałam na kolanach Maciucha. Jak wróciliśmy do domu to zrobiłam obiad dla Maciunia, zjadłam groszek z puszki i położyłam się do łóżeczka czytać książkę. Ale za długo się nie naczytałam. Zaraz mi się zamknęły oczy i takie zmęczenie mnie ogarnęło, że dosłownie nie miałam siły wstać z łóżka i zgasić światła ani zawołać Maciunia żeby to zrobił. I usnęłam przy zapalonym świetle. Potem Dziubek mnie obudził, taka nieprzytomna wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać dalej. I dzisiaj obudziłam się niewyspana oczywiście. I jeszcze musiałam rano umyć głowę. A ja tego niecierpię. To jest najgorsza rzecz na świecie dla mnie. Jak jestem u fryzjera to lubię jak mi myją głowę, ale sama to nienawidzę tego robić :( I jeszcze do tego kupiłam sobie szampon Timotei i mi się od niego strasznie włosy zaczęły przetłuszczać szybko. Muszę znów wrócić do Pantein Pro-v, czy jak to się tam pisze. I teraz siedzę w pracy z na wpół zamkniętymi oczami :( Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 21.10.03, 09:41 Witaj Kiniuś, Czytając Twojego posta śmiałam się , bo powinnam Ci napisać znów dokładnie to samo. Ja w drodze do domu nie mogę zasypiać, bo prowadzę samochód. Ale dzisiaj od rana jestem tak nieprzytomna, że dosłownie zasypiam, a jak ktoś idzie to skaczę za tym biurkiem jak poparzona :). Przed chwilą przyszedł szef, zarzucił mnie różnymi dokumentami więc się trochę obudziłam. Ale wyjeżdża jeszcze gdzieś dzisiaj, więc chyba znów będę zasypiać, jak ja tego nie lubię. Jak rano jechałam do pracy, czyli ok. 7, to było tak ciemno, że wydawało mi się, że jest środek nocy. Z myciem włosów mam identycznie, nie znoszę ich myć. Chyba, że jest lato i nie muszę przez to specjalnie wcześniej rano wstawać. Do tego nie suszę włosów suszarką, tylko czekam, aż same wyschną, więc zimą jest to dodatkowe utrudnienie. A nie mogę ich myć np.: po południu lub wieczorem, bo następnego dnia rano i tak będą do niczego. Ostatnimi czasy mam tak, że jak je umyję, to w rozpuszczonych mogę chodzić tylko w ten dzień, a następnego dnia nie są już takie ładne i muszę je spinać, poza tym zawsze jak grzeją kaloryfery, to włosy robią mi się takie dziwne i odżywają dopiero wiosną. Szampon, którego używam od lat - UWAGA!!! to Pantin :)))))- fioletowy + odżywka ze spłukiwaniem z tej samej serii. Ostatnio weszła nowa złota seria i skusiłam się, żeby ją wypróbować, ale niestety nie mogę uzywać niczego innego, niż fioletowa seria. Po tym złotym miałam tak makabryczne włosy, że aż moja mama wysyłała mnie do fryzjera, żebym je podcięła. Przez długi czas nie mogłam dość do przyczyny pogorszenia się tak stanu włosów, ale później wpadłam na to, że przecież mam inny szampon, powróciłam do fioletowego i od razu było lepiej. A teraz to muszę zabrać się za maile szefa, bo mam już niezły zestaw, na który muszę odpowiedzieć :)) Buziaki Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
kinia_jones Re: Wtorek :) 21.10.03, 10:25 Hej Ewelinko :) Ja troszkę się obudziłam. A to dlatego, bo zaczęli się schodzić ludzie do pracy i zrobiło się strasznie głośno i spać się niestety nie da w takich warunkach :) Strasznie nie chce mi się pracować, a jak jeszcze pomyślę o tym, że dzisiaj po pracy organizuję spotkanie przy kręglach dla Partnerów Handlowych, które będzie trwało gdzieś tak do 24-tej to mi się niedobrze robi. Zanim to się skończy i zanim dojadę do domu, wezmę prysznic i położę się spać to będzie po 1-szej. I jutro znów będę niewyspana. I znów się jutro nie wyśpię, bo jutro też mam po pracy imprezę firmową. Niecierpię pracować po 16-stej. Nikt mi za to nie płaci i tracę swój prywatny czas, który bym mogła poświęcić Maciuniowi. Buziaki Kinia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewelina Re: Wtorek :) IP: WAWZZ* / 10.0.6.* 21.10.03, 15:30 Kiniuś, No, to współczuję Ci z tymi obowiązkowymi spotkaniami służbowymi, też wolałabym spędzić ten czas ze sowja połówką. Ale może nie będzie aż tak źle na tych kręglach :) Ja jak już się uporałam z tymi mailami to zaczęłam szukać na internecie materiałów do swojej pracy mgr, którą zaczynam pisać. I tak szukałam i drukowałam, że nawet nie wiem kiedy tyle czasu upłynęło, później przyszedł informatyk i zajmował mi komputer, dopiero teraz dostałam się do niego z powrotem i odpisuję Ci. Jak wiesz od jutra do poniedziałku nie będzie mnie, w domu nie mam internetu więc nie uda mi się nic do Ciebie napisać, szkoda :( Życzę żeby tydzień Ci szybko minął, żeby weekend był fajny, żeby te spotkania upłynęły miło i żebyś się wyspała :))) Ja jutro nie muszę wstawać wcześnie z czego baaaaaaaaaaardzooo się cieszę. Przesyłam buziaki na wszytskie te dni Ewelina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WMI Re: Dziś zaczynam kopenhaską!!! IP: 195.112.95.* 28.11.03, 10:47 Taki super watek !!! Dziewczyny, dobijcie do tysiaca !!! W. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sum Re: Dziś zaczynam kopenhaską!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.11.03, 13:34 Przyłączam się do podziwu WMI. SUPER WĄTEK !!! Tysiąc to za mało niech dobiją to dwóch tysięcy, a co tam. A swoją drogą drogą, to może dziewczyny przejdą na prywatne maile, coooo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WMI Re: Dziś zaczynam kopenhaską!!! IP: 195.112.95.* 01.12.03, 10:00 Forum jest dla wszystkich. A watek, jakby nie patrzec, jest przynajmniej dlugi. Dalej, wpisywac sie !!! W. Odpowiedz Link Zgłoś