Dodaj do ulubionych

niska świadomość potencjalnych beneficjentów...

14.12.05, 13:46
Witam,
ja właśnie dziś przeżywam kolejny kryzys...
W jaki sposób skutecznie pozyskiwać środki dla MSP, jeśli klienci którzy
przychodzą po pomoc, mają święte przekonanie, że to tylko kwestia wypełnienia
kilku papierków.I że jak już poswiecą swój cenny czas na przygotowanie
jakichkolwiek informacji to muszę im zagwarantować otrzymanie
dofinansowania.I w dodaku że zrobię to w tydzień. Mam już dość
wszystkowiedzących przedsiębiorców,którzy jedyne co mają mi do zaproponowania
to niezadowolenie. Jedna niezadowolona Pani podarła pismo z PARP i nawet nie
było się od czego odwoływać - "tak ją to oburzyło"...
Ostatnim "debeściakiem" była firma, która nie chciała udostępnić swojego
cennika usług(żeby móc policzyć prognozy przychodów), tłumacząc się tajemnicą
handlową...Podziałało dopiero na hasło że jak nie udostępnią czegokolwiek, to
nie ma sensu w ogóle się za to zabierać.
Już nie mówię o tych którzy dzwonią z pretensjami, że nie ma dla nich akurat
dostępnego działania - co ja mogę za to, że takie a nie inne są zasady
programów? "Bo z innej firmy powiedzieli mi że mogę..." - proszę bardzo, ja
też chętnie zgarnę kilka kawałków za napisanie nic nie wartej dokumentacji
projektowej...Oszustów jest wielu...
Ech...
Orka na ugorze...
Obserwuj wątek
    • eichendorff Re: niska świadomość potencjalnych beneficjentów. 14.12.05, 14:04
      Doskonale znam ten temat! :-))))))))))))))))))
      Użeram się z podobnymi osobnikami, dlatego też powoli zmieniam branżę i
      przenoszę się do sektora pozarządowego. Tam jest zdecydowanie większa
      świadomość.
      Wszelkie rekordy pobił kiedyś pewien przedsiębiorca, który o mało mnie nie
      zlinczował gdy powiedziałem mu, że prawdopodobnie będzie musiał stosować
      procedurę uproszczoną: "To moje pieniądze i będę je wydawał jak chcę, więc
      niech nie opowiada mi pan o żadnych przetargach!!!!!"

      Jest pewna grupa osób, którzy "czują" fundusze, ale oni należą do zdecydowanej
      mniejszości.
    • hubertus_zamoscicus Re: niska świadomość potencjalnych beneficjentów. 14.12.05, 14:21
      Hehe - tak samo jest w samorządzie. Głowa do góry !
      Róbmy swoje.
    • dementia Re: niska świadomość potencjalnych beneficjentów. 15.12.05, 12:18
      Ulala, jak ja to uwielbiam :-) Jeszcze lepiej jest jak na materiałach
      informacyjnych określisz szcegółowo grupę docelową, a ludzie nie spełniający
      kryteriów próbują się 'wcisnąć'. Przykład z wczoraj (SPO RZL, 1,5):

      Telefon 1:
      Rozmówczyni: dzień dobry, chciałam się zgłosić do programu.
      Ja (nauczona, żeby najpierw pytać o wiek, bo dzwoni pół miasta, aby się dostać
      na zajęcia): Dzień dobry, w jakim jest Pani wieku?
      Rozmówczyni: 28.
      Ja: Niestety program jest skierowany dla osób w wieku 15-24.
      Rozmówczyni: a dlaczego?
      Ja: takie jest założenie - grupą docelową mają być osoby w wieku 15 – 24 lata,
      które pochodzą z rodzin ubogich, zagrożonych dysfunkcjami społecznymi lub
      wchodzące w kolizje z prawem. /po kilkudziesięciu telefonach wyklepało się tę
      formułkę, co? ;-)/
      Rozmówczyni: Ale dlaczego akurat w takim wieku?
      Ja: Na taką grupę odbiorców się zdecydowaliśmy - zresztą określono ją w ramach
      działania 1,5.
      Rozmóczyni: Jaki bezsens!
      Rzuciła słuchawką.

      Telefon 2:
      Rozmówczyni: Dzień dobry, ja dzwonię w sprawie córki, chciałam ją zgłosić do
      programu.
      Ja: Dzień dobry, a w jakim wieku jest Pani córka?
      Rozmówyczyni: 13
      Ja: Niestety, program jest skierowany dla osób w wieku 15-24.
      Rozmówczyni: Ale proszę pani, ona jest naprawdę zdolna i mądrzejsza od starszych
      dzieci.
      Ja: Niewątpię, ale mamy określone ramy wiekowe i mamy się tego trzymać.
      Rozmówczyni: Ale ona dostała dużo nagród, stypendium, wygrała 3 olimpiady!
      I dalej tego typu bla,bla,bla!

      I co z takimi począć? :-) Człowiek stara się być uprzejmy, rzeczowy i jeszcze go
      ochrzanią, że nie wykazuje dobrej woli.
      • hubertus_zamoscicus Amfiteatr 15.12.05, 12:36
        ha ! dobre. Może otworzymy wątek - dowcipy związane z funduszami...:)
        To może jeszcze ja coś dorzucę:
        Wpada do mojego pokoju nabuzowanyradny Radny.
        - Panie huberciku - może jakieś pieniążki z unii by się znalazły na amfiteatr?
        - hmmm...amfiteatr...musiałbym poszperać.
        - no bo wie pan - taki pomysł mam - u nas na wsi, jest wyrobisko piachu i na
        skarpie można by taki amfiteatr wybudować.
        - przecież to środek lasu, i na skarpie? Czy to bezpieczne, kto by tam chodził?
        - eee tam - zawsze by można młodzież zachęcić, a amfiteatr nieco przesunąć.
        - no dobra (wiem, że tak szybko mi nie odpuści) - to ja się zorientuję i dam
        panu znać.
        - dobra, dobra to ja czekam....
        - do widzenia
        - do widzenia.....acha, poanie huberciuku, mam jeszcze taki pomysł, może by się
        pieniążnki z unii znalazły na wypożyczalnię rowerów? Bo wie pan, tam u nas
        przebiega ścieżka rowerowa, no i pod skarpą można by ją ulokować....
        - to ja się zorientuję
        • eichendorff Re: Amfiteatr 15.12.05, 12:56
          Może radny miał jakieś "udziały" w skarpie? ;-)
        • cotbus76 Re: Amfiteatr 15.12.05, 14:38
          Ja mam lepszą historię coś w stylu "słodko-gorzki". Mój szef kazał mi we
          wrześniu br. wynająć firmę konsultingową do napisania wniosku na utworzenie
          Gminnego Centrum Informacji Turystycznej na bazie działającego przy naszym
          ośrodku kultury GCI ( grant z Ministrstwa - robota mojego poprzednika).
          Wybrałam firmę, sprawdziłam jej referencje i przygotowałam umowę. A wszystko w
          wariackim tempie jak na naszą gminę tj. 2-3 dni; bo według słow szefa
          GCI "mamy wszystko gotowe od zeszłego roku , a moi ludzie są po szkoleniach i
          dadzą sobie sami radę z pracą nad projektem, proszę się o to nie martwić Pani
          będzie tylko koordynować współpracę z firmą". Przyjechała Pani z firmy
          konsultingowej i było bardzo miło a wręcz cudownie dopóki Pani nie
          wyciągnęła swojej listy sprawdzającej i nie zaczęła zadawać pytań. Okazało się,
          że 3/4 danych to "nie nasza sprawa tylko gminy, my nie wiedzieliśmy.. " itd.
          Nie mieli kosztorysu, zakresu przedmiotowego, żadnych danych do analizy
          sytuacji obecnej i oczekiwanych rezultatów realizacji projektu, danych do
          analiz finansowych, planu współpracy z partnerem ani określenia zakresu jego
          działań w projekcie(chodziło o INTERREG III A), danych o potencjalnych
          adresatach projektu jednym słowem pełna kompromitacja. I co dalej ?
          No cóż właśnie przed chwilą wysłałam do firmy stworzone przeze mnie (jestem
          prawnikiem więc naginanie faktów do rzeczywistości to dla mnie nie pierwszyzna)
          dane i drżę na myśl, że to nie wystarczy aby wreszcie skończyć ten projekt.
          Ci którzy przebrneli do tego momentu w tekście zapytają, co w tym śmiesznego.
          Ano to, że szef ośrodka kultury uznał osobę z firmy konsultingowej za
          niekompetentną, ponieważ według niego powinna sama wiedzieć co wpisać do
          wniosku a nie zmuszać jego ludzi do zrobienia całej pracy.
          P.S. Amfiteatr to nic, do mnie radny przyszedł by napisać wniosek o budowę
          prawie 5 km sieci kanalizacyjnej i wodociągowej aby podłączyć 1 słownie : jeden
          dom mieszkalny do sieci.Czyj to chyba nie muszę wyjaśniać ?!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka