Dodaj do ulubionych

Nie potrafię kochać?

IP: 195.136.52.* 02.03.02, 17:39
To smutne nie potrafię kochać. Tylko fascynacja, zauroczenie, które mijają
(średnio 2 lata). Czasem myślę o sobie w kategoriach modliszki facet
interesuje mnie do momentu kiedy wiem że świata poza mną nie widzi, a potem
kolejne zakochanie... Męczy mnie to, trudno mi z tym żyć a jeszce trudniej
coś tym zrobić. Co to znaczy kochać, czy można się tego nauczyć?
Obserwuj wątek
    • mary_ann Re: Nie potrafię kochać? 02.03.02, 19:16
      Można sie tego nauczyć. Do trzeciego roku życia mniej więcej.
      • kitek1 sie gratka nie przejmuj.............. 02.03.02, 19:21
        na pewno sie jeszcze zakochasz:)
        • Gość: Pom Re: sie gratka nie przejmuj.............. IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.02, 19:25
          To jasne, że się zakocha... ale dziewczyna chce kochać całe życie jednego
          człowieka, tylko nie wie jak. Pewnie do tego trzeba dorosnąć.
          Gratka, nie przejmuj się, na pewno tak będzie.:)
          • kitek1 Re: sie gratka nie przejmuj.............. 02.03.02, 19:33
            jak Ci to mowi,
            ktos tak madry jak nasza pomeraneczka,
            to na pewno tak sie stanie:)
            • Gość: Pom Re: sie gratka nie przejmuj.............. IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.02, 19:38
              A jak Kitek potwierdza, to w zasadzie już możesz spać spokojnie.:)

              A tak już poważnie: najważniejsze że widzisz problem i chcesz to zmienić.
              Niektórzy nie widzą tego przez całe życie obwiniając za to partnera.
    • kasia-s Re: Nie potrafię kochać? 02.03.02, 19:28
      Może jeszcze nie spotkałaś tego, którego pokochasz bez niczyich dobrych
      rad.:)))))
      • Gość: gratka Re: Nie potrafię kochać? IP: 195.136.52.* 02.03.02, 20:17
        Sytuacja trochę się komplikuje bo mam męża i po pierwszym okresie fascynacji
        pozostało z mojej strony niewiele. nie potrafię wybudować na kanwie zakochania
        miłości. Znika fascynacja, narasta złość (także na siebie bo przecież
        krzywdzę, myśle może potrzeba czasu może coś się zmieni, ale bezskutecznie...
        a myślałam ze kocham, a teraz widzę że nie potrafię. powie ktoś to po co bylo
        się hajtac, odpowiem a gdybym tak była jasnowidzem, ale nie jestem. Rozstanie
        jest zawsze przegraną dwóch stron, rozczarowaniem, kleską, i smutne jest to że
        nie chodzi tu o faceta bo nie ma ideałów) ale o mnie... bo dojrzewa we mnie
        jak żółć przekonanie nie potrafię kochac!
        • Gość: Kaska Re: Nie potrafię kochać? IP: 213.25.195.* 06.03.02, 10:08
          Doskonale Cie rozumiem. Pol nocy przeplakalam, zastanawiajac sie, co dalej???
          Tez mam meza, ale ... Co robisz, zeby sie nie zalamac, zeby zyc normalnie? Czy
          myslisz, ze tym razem dziecko moze utrwalic zwiazek? Czy Ciebie tez wszystko
          denerwuje? Czujesz potrzebe wolnosci, spokoju, ciszy i samotnosci??? Daj znac,
          prosze
          • Gość: gratka Re: Do Kasi IP: 195.136.52.* 08.03.02, 16:13
            Kasiu wlasnie tak się czuję. Pragnę swobody, wolności, niezależności, wiesz
            chyba nie chce sie godzic na kompromisy. Nie pasuje do mnie rola żony. Z
            wieloma rzeczami nie potrafię się zgodzić i walczę .... z wiatrakami.
            Stereotyp żony jest bardzo wyraźnie zarysowany w społeczeństwie mam, babć,
            szczęśliwych żon i mężów i tych stanu wolnego, ale w dalszej perspektywie
            rodzina. Stara panna, bądz "rozwódka" są napiętnowane przez inne "szczęśliwe"
            kobietki, które mają poukładane w głowie, bo przecież kobieta nie poradzi
            sobie w życiu bez mężczyzny a i życie bez niego jest mdławe i puste. Mdławe
            zgadzam się bo nie ma sielanki kłótni,brzemienia kompromisów, matkopolkowania.
            Kasiu chyba nie potrafię być z facetem, z pewnością wynika to z mojej
            niedojrzałości emocjalnej (ale najlepsze takie owoce), niepotrzebnie ranię
            przerażająco niewinnych mężczyzn (ach te wyrzuty sumienia). Z drugiej strony
            boję się samotności (egoistyczne podejście)i pewnie dlatego jeszce nic nie
            zrobiłam ze swoją sytuacją. Najgorsze jest to że nie wierzę że może być lepiej
            i się straszliwie boję... ze gdy będę już sama i niezależna to poczuję jeszce
            większą pustkę i przygnębienie.... że skończę swoj żywot samotnie w Domu
            Pomocy Społecznej (gdzie o zgrozo nie można mieć psów i kotów. Tyle we mnie
            lęków. Wiesz, myslę żeby wynająć sobie mieszkanie i zobaczyc jak to jest
            (prognozy mojej rodziny w tym kierunku są mało optymistyczne). Coraz częściej
            z przykrością dochodzę do wniosku, że potrafię kochać tylko siebie (jak
            sadysta), cóż lepsza miłość wlasna jakby nie była niż zadna.

            Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę Ci tego czego życzę sobie - czyli żeby było
            jak najlepiej.

            Napisz coś więcej o sobie.
            Miło mieć świadomość że nie jest się jedyną osobą w takiej sytuacji.
    • Gość: kanwa Re: Nie potrafię kochać? IP: 195.136.52.* 02.03.02, 19:38
      Doskonale Ciebie rozumień też sie boje zangazowac, rozczarować czasem zadaję
      sobie to samo pytanie czy potrafię kochać drugiego człowieka? kogoś oprócz
      siebie samej? patrzę w lustro - nie słyszę odpowiedzi.
      • ja_nek Do Kaśki 06.03.02, 10:57
        Jestem bardzo sceptyczny co do mozliwości cementowania trwającego w kryzysie
        związku przez dziecko. To będzie raczej skomplikowanie trudnej sytuacji.
        Na początku pewnie odczuwać będziecie, że się polepsza, ale później skala nowych
        obowiązków rozłozy związek, który już jest nieszczęśliwy.
        Ale nigdy nie miałem odwagi radzić w takich sprawach, więc możecie tego nie
        słuchać.

        Pozdrawiam
        Janek
        • dzyt DZIEWCZYNY !!! 11.03.02, 08:04
          Czytałam o Was i do Was...
          Posłuchajcie!!!
          nie chcę się wymądrzać, ale...:
          Ja_nek ma rację jeśli chodzi o poczekanie z dzieckiem - do tego musicie
          dorosnąć - dziecko powinno być wynikiem wzajemnej miłości i potwierdzeniem
          wzajemnego zaangażowania... Jeśli będziecie chcieli mieć dziecko tylko po to,
          aby "cementowało" Wasz związek, unieszczęśliwicie je!!! Dziecko potrzebuje
          ogromu miłości, aby mogło się prawidłowo rozwijać i aby nigdy nie usłyszało, że
          gdyby nie ono, to już bym ciebie porzucił(a)... - to by je zniszczyło.

          Odnośnie miłości do partnera...
          wiem, że jeśli minie zauroczenie, to ma się wrażenie, że nie potrafi się kochać,
          ale nie tędy droga!
          Miłości nie ocenia się przez pryzmat zauroczenia.
          Miłość to cały ciąg drobnych uczuć i myśli, które powodują, że "Ktoś" staje się
          najważniejszy. I to nie musi mieć tak wielkiego natężenia jak w czasie
          zakochania. Co Twoim zdaniem trzyma Cię przy partnerze? pieniądze?,
          wygoda?,opinia ludzka?, a może troska o niego?, chęć dawania z siebie i brania
          od partnera tych drobnych gestów składających się na całość związku?
          Czy miłość czuje się wyłącznie przez przyjemności? czy nie dostrzegasz miłości
          w innych sytuacjach?(nie zawsze przyjemnych) - takich zwykłych codziennych...

          Jeśli nie rozumiecie mnie lub chcecie pogadać wiącej - to zapraszam...
          :-)
          Dzyt
    • ya_bolek Re: Nie potrafię kochać? 12.03.02, 07:41
      A czy ktokolwiek potrafi?

      Gość portalu: gratka napisał(a):

      > To smutne nie potrafię kochać. Tylko fascynacja, zauroczenie, które mijają
      > (średnio 2 lata). Czasem myślę o sobie w kategoriach modliszki facet
      > interesuje mnie do momentu kiedy wiem że świata poza mną nie widzi, a potem
      > kolejne zakochanie... Męczy mnie to, trudno mi z tym żyć a jeszce trudniej
      > coś tym zrobić. Co to znaczy kochać, czy można się tego nauczyć?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka