Dodaj do ulubionych

serce w rozterce część II

IP: *.zgora.dialog.net.pl 13.07.04, 16:27
Serce w rozterce część II
Witajcie przyjaciele, dziękuję wszystkim za dobre rady i przyjazne głosy,
pokrzepiliście mnie na duchu, jest mi raźniej, choć nadal nie wiem co zrobić
ze swoja fatalną miłością. Macie rację, że moja partnerka to kobieta
toksyczna, pazerna na pieniądze i jakiegoś awansu materialnego. Nadal nie mam
pewności czy ona w ogóle jest w ciąży, a na pytanie czy to na pewno moje,
odpowiada twierdząco i bez zastanowienia. W niedzielę wieczorem doszło do
dramatycznego ale w sumie głupiego zdarzenia. Pojechała do swojego męża w
sobotę, a pretekstem było to, żeby wyprawić synka na kolonie. Miała wrócić w
sobotę. Napisała sms że wróci w niedzielę, w niedzielę napisała, że wróci w
poniedziałek. Ubodło mnie to, bo po co dwa dni ma być przy mężu, skoro on
jest pijakiem i degeneratem, skoro mówi że uciekła od niego, a kocha mnie i
chce być tylko ze mną. Po co ja ta akcję ratowniczą organizowałem i tyle
kosztów poniosłem. Od jakiegoś czasu jej mąż pijak przesyła mi wulgarne sms i
straszy pobiciem. W niedzielę wieczorem odezwał się znowu. Tym razem nie
wytrzymałem i odpisałem mu żeby najpierw nauczył się ortografii, a potem
pisał sms bo robi okropne błędy. Potem on zaczął pisać obrzydliwe rzeczy, a
mu odpowiedziałem, że jest głupi, bo gdyby był porządny facet, to małżonka by
mu nie uciekała od niego, to nie moja wina że ucieka od niego, niech
przestanie pić i ją bić, to może wtedy pojawią się szanse żeby wróciła. To go
rozjuszyło, zaczął bluźnić i grozić. Napisałem, że jeżeli nie odczepi się ode
mnie to zgłoszę na policję. Zamknął się, ale zrobił w domu piekło, w środku
nocy wyrzucił moją partnerkę na ulicy tak jak stała. Musiała się schronić u
koleżanki. Teraz partnerka ma pretensje do mnie że gdybym nie drażnił męża,
to by pozostała w normalnych stosunkach, które musi zachować bo są dzieci.
(?!)Zdumiało mnie to co powiedziała, o jakich normalnych stosunkach z
pijakiem może mówić, skoro on nie daje pieniędzy na utrzymanie własnych
dzieci, skoro go interesują ich potrzeby, skoro poniża i biję swoją żonę?
Powiedziałem jej, że ma jakieś głupie złudzenia, że może jeszcze mieć jakiś
pożytek z tego męża. Ja podejrzewam co innego, że ona nie czuje się pewna ze
mną, że gra na dwie strony, aby zmniejszyć ryzyko pozostać na lodzie, ale
właśnie w ten sposób mnie wydaje się zostanie jak najbardziej na lodzie. Bo
po co ja mam ją i jej dzieci finansować, a ona chce być w dobrych stosunkach
z mężem? To jest naciąganie, bezczelne wykorzystywanie skoro nie może się
określić z kim właściwie chce być. Nie wystarczą same deklaracje i puste
słowa. Jest bardzo zmęczony tym wszystkim. Z końcem lipca upływa termin
wynajęcia pokoju który jej załatwiłem, kiedy uciekła od męża. W sierpniu mam
planowany urlop. Mówicie dać nogę, uciec i porzucić. Tak po prostu? Ona jest
pazerna, domaga się coraz więcej, choć jeszcze nawet ślubu nie mamy i nie
narodziło się nasze wspólne dziecko. Żąda, tyle samo ile daje swoim dzieciom.
Jeżeli odejdę albo pójdę na urlop, ona pozostaje bez dachu nad głową, bo
twierdzi, że po ostatnim zdarzeniu mąż już nie chce ją przyjąć. Cały czas
pyta mnie czy chce tego dziecka, a mnie serce się kraje, bo jeżeli powiem że
tak, to już do końca życia będę jej niewolnikiem, głównie pod względem
finansowym. Jeżeli powiem, że nie chcę, to jest równoznacznie z wydaniem
wyroku, a sumienie do końca życia nie da mi spokoju. Także wobec własnych
dzieci i małżonki sumienie nie daje mi spokoju, ale widzę że z nią też nie ma
przyszłości. Cierpienie jest okropne, i tak źle, i tak niedobrze. To ona
czuje, że jestem uczuciowy i mam wątpliwości natury moralnej i wykorzystuje
to. Z nią będzie pewnie źle, ale bez niej też. Co zrobić aby mniej bolało,
chociaż nie ma cierpienia bez bólu. Ilu z was jest za tym, żeby usunęła i
żebyśmy rozstali się, a ilu za tym, aby urodzić dziecko i wbrew
przeciwnościom razem je wychować?
Obserwuj wątek
    • picka21 Re: serce w rozterce część II 13.07.04, 17:05
      Witaj, na początku upewnij sie czy to wogóle Twoje dziecko, bo to jest
      najwazniejsze. Wiem ,że to nie jest takie proste, gdy w gre wchodzą uczucia
      lecz zanim podejmiesz jakakolwiek dycyzje powinieneś to wiedzić. Uważam tez ,że
      jeśli to nie twoje dziecko to daj sobie z nia spokój bo tak to możecie ciągnąc
      cały czas i ani Ty, ani Ona, a w przyszłości te dzieci, nie bedą szczęśliwe.
      Niech Ona zostanie przy mężu skoro chce to zrobić dla dzieci ( czy ma inny
      powód), a może gdy sie odsuniesz to Im sie ułoży, a Ty zacznij nowe życie z
      mniej skomplikowaną sytuacja. Może na przyszłośc będziesz pamiętał aby się nie
      wiązać z mężatka ( czy kobieta zwiazana z ojcem swoich dzieci )
      Życzę powodzenia

      ps. nie znam większych szczegółów tej sprawy i może mylę się w niektórych
      kwestiach, ale na tyle co przeczytałam to co napisałeś tak własnie uważam.
      • Gość: załamany Re: serce w rozterce część II IP: *.zgora.dialog.net.pl 14.07.04, 09:07
        Dzięki za ciepłe słowa i spostrzeżenia, na razie nie ma sposobu przekonać sie,
        ze to dziecko jest moje można to zrobić dopiero po fakcie, czyli jak sie
        urodzi. Dopiero wówczas można zrobić badania DNA. Czuję się coraz gorzej, mam
        do siebie wiele pretensje i nadal nie wiem jak to wszystko się skończy, bardzo
        trudno jest pożegnać się ze swoimi marzeniami, złudzeniami i iluzjami. Czuję
        się podle, bardzo podle. Pa
        • polgebek Re: serce w rozterce część II 26.07.04, 02:25
          widzialem tez Twoj post na FM. Napisz jak teraz sytuacja wyglada.
          • krystymka Re: serce w rozterce część II 26.07.04, 15:47
            ja tez chce wiedziec jak idzie.
    • bart68 Re: serce w rozterce część II 13.07.04, 23:01
      Do k....nedzy, to jest Twoje życie i Ty podejmuj w nim tak ważne decyzje jak
      zachowanie ciąży Twojej partnerki czy dokonanie aborcji, a nie rób tu
      licytacji ! Jak 5 osób na 4 powie Ci - zostaw ją i daj forsę na skrobankę to
      tak zrobisz????
    • Gość: xxx Re: serce w rozterce część II IP: *.acn.pl 14.07.04, 00:15
      Czytam Twoje słowa i nie bardzo chce mi się wierzyć w opowiadania tej pani.
      Stałeś się "łakomym kąskiem", który spełnia wszystkie zachcianki. Opamiętaj
      się ! Jesteś potrzebny synowi, a nie obcym dzieciom i ich nie przebierającej w
      środkach mamusi. A czy jesteś pewny, że sms'y wysyłał jej mąż ? A może to
      podstawiona osoba, abyś uwierzył, że jest "dręczona" ! Może to ktoś z kim owa
      pani chce, Twoim kosztem ułożyć sobie życie ? Co do sprawy dziecka - czy ona
      naprawdę jest w ciąży ? Czy masz na to dowody ? A może to będzie dziecko
      zupełnie kogoś innego! Moja rada uciekaj z tego związku jak najszybciej i nie
      wmawiaj sobie, że to co do niej czujesz jest miłością, to tylko chwilowe
      zauroczenie i minie szybciej niż się spodziewasz. Gorzej będzie, gdy ona
      zostawi ciebie "gołego", a że jest do tego zdolna jestm pewna. Może moje słowa
      są ostre, ale "przeobiłam" podobny przypadek wśród znajomych. Pozdrawiam.
      • Gość: załamany Re: serce w rozterce część II IP: *.zgora.dialog.net.pl 14.07.04, 09:13
        Dziękuję ci za ciepły list, nie znamy się, ale bardzo trafnie ocenilaś moja
        sytuację. Mam do siebie pretensje, że jestem naiwny, ufny i zbyt uczuciowy. Nie
        udało mi się w życiu to widać, dlaczego trafiam zawsze na kobiety interesowne,
        które liczą korzyści, a o uczuciach powtarzaja komunały, banały, aż wydzie na
        jaw, że tych uczuć wcale nie ma. Serce mi krwawi, nie wiem jak się po tym
        wszystkim podniosę. Nie ma miejscu na łamenty i łzy, ale to strasznie boli.pa
        • Gość: xxx Re: serce w rozterce część II IP: *.acn.pl 14.07.04, 19:03
          Mam nadzieję, że po takim doświadczeniu szybko wrócisz do siebie. Zabierzsyna
          na wakacje, bądźcie tylko ze sobą, choć kilka dni. Po tym wszystkim jest
          zapewne bardzo zagubiony i zmęczony. Znajdźcie jakiś "cichy zakątek", tak Wam
          teraz potrzebny. Ból minie szybko, ciesz się, że nie straciłeś SWOJEGO SYNA.
          Uda się pokonać i zapomnieć to co było złe. Musisz tylko uwierzyć w SIEBIE.
          Trzymaj się. Pozdrawiam cieplutko.
    • gapka Re: serce w rozterce część II 14.07.04, 02:22
      nie chce mi sie wierzyc ze tacy okropni ludzie istniaja jak ona.
      Myslalam ze tak jest tylko w ksiazkach.
    • Gość: karola Re: serce w rozterce część II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.04, 19:29
      Jestem w szoku, że ktoś może tak podle Cię wykorzystywać. Z tego co pisałeś
      dochodze do wniosku, że biedną osobą nie jesteś dlatego trafiasz na kobiety
      zainteresowane tylko twoim majątkiem. Moim zdaniem poprostu nie znalazłeś
      jeszcze tej jedynej, która ciebie pokocha, a nie twój portfel.A to babsko
      powinieneś zostawić, bo ona wyczuwa, że jesteś wrażliwy i wykorzystuje to- jak
      dotad jej się to udaje. Trzymaj się i powodzenia:*
    • Gość: cal-ineczka Re: serce w rozterce część II IP: *.media4.pl 14.07.04, 20:16
      ale dużo czytania, o czym ten poemat?
      • white.falcon Re: serce w rozterce część II 15.07.04, 12:18
        Gość portalu: cal-ineczka napisał(a):

        > ale dużo czytania, o czym ten poemat?

        Nie czytaj, Cal-inko. Zanudzisz się. Mowa jest tu o rzeczywistym nieszczęściu
        ludzkim, ale znając charakter Twoich ostatnich wpisów, zapewniam, że nie ma tu
        powodu do powiedzenia czegoś głupiego, denerwującego lub śmiesznego. Masz
        bowiem szczęście, Cal-inko, że omawiany problem jest Ci obcy.

        Pozdrawiam,
        Falconetta
        • meduza4 Re: serce w rozterce część II 15.07.04, 12:29
          white.falcon napisała:

          > Mowa jest tu o rzeczywistym nieszczęściu
          > ludzkim

          Wiecie co, im bardziej rozwleczyscie Autor rozwodzi sie nad swoim
          nieszczesciem tym mniej w nie wierze. Przepraszam, jesli kogos
          urazilam, ale rozpisywanie sie w kolko o tym samym robi na mnie
          takie wrazenie, jakby ktos chcial zyskac sobie publicznosc czy tez
          zyskac powszechne wspolczucie.
          Ale przeciez nikt z nas nie wie jak to jest naprawde. Autor dostal
          juz wystarczajaca dawke pocieszenia i wsparcia... i nie zdziwilabym
          sie gdyby pomimo tego zamiast brac sie za porzadki we wlasnym zyciu
          pisal wlasnie trzecia czesc poematu o wlasnym nieszczesciu...
          • white.falcon Re: serce w rozterce część II 16.07.04, 12:50
            meduza4 napisała:

            > Wiecie co, im bardziej rozwleczyscie Autor rozwodzi sie nad swoim
            > nieszczesciem tym mniej w nie wierze. Przepraszam, jesli kogos
            > urazilam, ale rozpisywanie sie w kolko o tym samym robi na mnie
            > takie wrazenie, jakby ktos chcial zyskac sobie publicznosc czy tez
            > zyskac powszechne wspolczucie.
            > Ale przeciez nikt z nas nie wie jak to jest naprawde. Autor dostal
            > juz wystarczajaca dawke pocieszenia i wsparcia... i nie zdziwilabym
            > sie gdyby pomimo tego zamiast brac sie za porzadki we wlasnym zyciu
            > pisal wlasnie trzecia czesc poematu o wlasnym nieszczesciu...
            >
            Nawet jeżeli powstanie pięćdziesiąt pięć części - to najwyżej jak się nie
            będzie chciało, to można nie czytać, jeżeli to kogoś drażni. Zresztą, nigdzie
            nie została określona miarka na potrzebę dzielenia się czymś z innymi. Różne są
            potrzeby ludzkie i metody ich real;izacji. Akurat dzielenie się swoim
            nieszczęściem z innymi nie jest niczym nagannym, więcej, czasem jest stosowane
            w różnego rodzaju terapiach, w tym - autoterapii.

            Natomiast - tu zaznaczę - nie mówię o kimkolwiek z osób obecnych na forum,
            tylko o pewnej reakcji psychologicznej. Ludzie, którzy sami są w trakcie
            przeżywania jakiegoś osobistego dramatu, nieszczęścia, ludzie, którzy mają
            kiepski stan ducha w chwili nawet słuchania o nieszczęściu innego człowieka
            mogą mieć ochotę na dodatkowe pognębienie takiej osoby w jakikolwiek sposób.
            Podobne reakcje mają miejsce wtedy, gdy nieszczęście dotyczy spraw, będących
            dla nas źródłem dyskomfortu, a które - w którymś stadium opowiadanej historii -
            miały (nawet czasowo) pozytywny charakter.

            Pozdrawiam,
            Falconetta
        • Gość: cal-ineczka AA IP: *.media4.pl 15.07.04, 15:34
          Pijak ma racje - bo to jego żona,
          a żona ma racje że nie chce alkoholizmu w domu.
          • meduza4 Re: AA 15.07.04, 15:45
            Gość portalu: cal-ineczka napisał(a):

            > Pijak ma racje - bo to jego żona,
            > a żona ma racje że nie chce alkoholizmu w domu.

            W tej historii kazdy ma swoje racje... o ile to znowu nie jest
            jakas podpucha. Ostatnie zdanie tej czesci napisane przez Autora
            brzmi jak... jakis sondaz...
          • samowolny Re: AA 15.07.04, 15:45
            Gość portalu: cal-ineczka napisał(a):

            > Pijak ma racje - bo to jego żona,
            > a żona ma racje że nie chce alkoholizmu w domu.

            a kto powiedział ze on w domu pije?:) moze przychodzi tylko pijany a to juz nie
            jest alkoholizmem tylko skutkiem alkoholizmu:)))))))
        • grazynka18 Re: serce w rozterce część II 16.07.04, 00:19
          Smiejesz sie z cudzego nieszczescia calinko.Zapomnialas jak wariowalas na Forum
          i plakalas na niezliczonych watkach, ze quickly zle Cie traktuje i
          unieszczesliwia?
          (A quickly Boguducha winny).Wszyscy Cie pocieszali.Uzalasz sie nad soba, ale
          nie potrafisz zobaczyc prawdziwego cierpienia innych.Gdy ktos cos napisze, to
          wysmiewasz sie,bo masz serce twarde.A przy tym taka religijna.Obluda.
    • Gość: swierszczzakominem Re: serce w rozterce część II IP: *.man.polbox.pl 15.07.04, 12:54
      Jest wyjscie, ale Ty tego pewnie nie zrobisz. Trzeba miec w sobie Sile, Dobroc,
      Odwage i jeszcze To Cos, co powoduje, ze jest sie Kims Wyjatkowym... Niech ta
      kobieta urodzi dziecko, postaraj sie zeby sad przyznal prawa rodzicielskie
      Tobie, zabierz Je i wychowaj. Moj brat tak zrobil... odebral swojej zonie 2-
      letnia monike i 4-letniego kamila. Dzis sa szczesliwi. Ale On jest Wyjatkowy,
      Ty nie sadze... na podstawie tego co piszesz.
      pzdr
      swierszcz za komina
      • meduza4 Re: serce w rozterce część II 15.07.04, 13:04
        Rzeczywiscie, to dobra i konkretna rada, bardzo wartosciowa.

        No i co Autor na to? Bierzemy sie za wlasne zycie, czy dalej
        placzemy nad swoim losem? ;-)
        • grazynka18 Re: serce w rozterce część II 16.07.04, 00:21
          ale jaka kobieta zechce oddac dziecko? Najpierw dowiedz sie autorze czyje to
          dziecko.
    • kadka Re: serce w rozterce część II 16.07.04, 00:29
      jezeli ona sie pyta czy ma pozbyc sie dziecka, widocznie chce uslyszec
      ze "tak". No to powiedz ze tak, po co ma sie urodzic dziecko niechciane?
      Urodzi sie i Was na sile zwiaze i wszyscy bedziecie nieszczesliwi.
    • jmx Re: serce w rozterce część II 16.07.04, 01:23

      Podejrzany ten post i cała historia... Ale.

      Ludzie będący długo w toksycznych związkach rzadko kiedy zachowują się
      racjonalnie. Chcą żyć inaczej, normalnie ale nie potrafią i "ciągną" do znanego
      (i bezpiecznego zarazem) układu z przeszłości, często także mają poczucie winy
      za chęć odejścia, zmiany dotychczasowego życia.

      Dlatego Twoja... ? "dziewczyna" rzeczywiście może Cię wykorzystywać albo się
      miota nie mając złych intencji i mówiąc "kocham" naprawdę tak czuje. Nikt z
      forum jej nie zna więc Ty sam musisz ocenić sytuację i potem postąpić zgodnie z
      tą wiedzą.
      • bylla Re: serce w rozterce część II 29.07.04, 04:50
        jmx, nie lepiej doradzic wierzac w to co autor pisze?
    • gapka Re: serce w rozterce część II 16.07.04, 03:46
      idz do Psychologa
    • kadka Re: serce w rozterce część II 16.07.04, 11:08
      ale moze to ktos podszywa sie pod zalamanego
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka