Dodaj do ulubionych

Nie obroniłam sie...:(((

29.10.04, 07:26
a tak bardzo chciałam, walczyłam, ale On był silniejszy...
Uległam, skutek fatalny...kolejny garnek spalony :DDDDD
Wszystko przez tego no jak mu tam Morfeusza...
Moje pozostałe garnki _powiedziały_,że załozą _zwiazek samoobrony_...

Zdruzgotana i załamana, ale jak zwykle usmiechnieta, życze miłym Userom,
jeszcze milszego dnia....Przeca piąteczek dzisiaj :))))

Libressa
Obserwuj wątek
    • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 29.10.04, 08:23
      A juz myślałem,że ktos na cześć białołogłowy a dokładnie Twoją nastawał.A to zwyczajne przysnięcie.O garnki się nie martw, zrobimy kiedyś zrzutę na nowe dla Ciebie...serdecznie pozdrawiam i życzę aby dalsszy ciąg dnia był bardziej udany...;)))))))
      • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 29.10.04, 08:28
        Witaj _spogladający przed siebie_ :)))
        Bo to jest tak, że juz niedługo kupie sobie ksiazke z przepisami _potrawy z
        jednego garnka_:)
        Co tu dużo mowić, nie udało mi sie ukształtować w sobie _pociagu_ do kulinariów.
        Tutaj empiria doswiadcza mnie raczej negatywnie, ale walcze z tym :)))
        Miłego dnia!
        Libressa
        • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 29.10.04, 09:07
          Nie przejmuj się ,zycie dopiero przed Tobą..a książka - potrawy z jednego garnka też nie rozwiązuje sprawy. Ten jeden garnek też mozna przez przypadek "załatwić".Najlepiej poszukać kogoś na tzw."zmianę czuwającą"...zyczę mniej wpadke w kuchni, to Cię kiedyś zrujnuje......;))))))))))))
          • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 29.10.04, 09:09
            Acha, chciałem się też pochwalić,że nie tylko "patrzę przed siebie", ale dzisiaj mam juz przewidziny w planach tzw.wybieg...może z niego wrócę o własnych siłach...;))))))))))))
    • hetacus Re: Nie obroniłam sie...:((( 29.10.04, 09:50
      Jeśli tylko garnek to pół a nawet ćwierć biedy ;-)
      • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 29.10.04, 09:54
        w tym tygodniu juz cztery :DDDDDD
        • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 29.10.04, 09:57
          O, to wynik faktycznie imponujący, niezaprzeczalnie idziesz na "mistrza".;))))
          • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 29.10.04, 10:02
            Idę, lubie byc prima...
            No bo jak cos robic, to dobrze...:))
            • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 29.10.04, 10:26
              Słusznie, jak atakować to koronę świata,a hobby jak każde trochę kosztowne...;))))))
    • figa76 Re: Nie obroniłam sie...:((( 29.10.04, 14:47
      z garnków niezłe ananasy, czasem
      robią feler, gdyśmy natchnieni tworzeniem ;))
      miło pozdrawiam Libresse :))
      • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 29.10.04, 15:53
        Własnie ,trzeba mieć podzielną uwagę...;)))))))))))
        • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 29.10.04, 18:46
          Posiadam taką ,tyle tylko ,ze musiałam to dzielic na kilka priorytetow:)
      • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 29.10.04, 18:45
        Witaj,
        Tworzenie czasem wymaga _ofiar_ tym razem były to garnki :)
        Miło pozdrawiam, rownież Figę:)))
        • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 30.10.04, 09:45
          Rozdrabnianie problemu jak i uwagi nieraz nienajlepiej się kończy..ale z Twoim zacięciem do życia nie bedzie źle...pozdrawiam i życzę dobrego samopoczucia...;DDDDDDDDDDDD
    • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 30.10.04, 16:42
      Dzisiaj nie była jeszce w Kuchni , boję sie tam wejsc :((((
      Witam FR i te samotne byc moze byty netowe, czołem :)*

      Libressa
      • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 30.10.04, 18:15
        Jakaś kuchnio-fobia Ci się przytrafiła,bez przesady..błędów nie robi tylko ten co nic nie robi,a Ty jak sądzę jesteś pracowitą osobą...miłego wieczoru życzę...;)))))))))
        • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 30.10.04, 21:06
          Juz moge wchodzić ...został tylko do gotowania mleka,
          a ten jest z gwizdkiem:))))
          Ech gdybyscie mieli głosniki na FR zapodałabym Wam kawałek,
          tez byscie garnki poprzypalali :))))
          "Living in the moonlight"...
          Miłego wieczoru!
          Libressa
          • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 30.10.04, 21:37
            Jeden garnek powiadasz,to juz bezpiecznie w kuchni. Ja w młodym wieku byłem na delegacji w Gdańsku,długo chyba 4 m-ce,mieszkałem na Brzeźnie,z balkonu prawie słychać było morze.Na Przymorzu w tym czasie kopali dołki i szukali bursztynu,Jelitkowo to było kilka starych chałup,naprawdę daleka historia.Ale nie o tym chciałem pisać.W pokju z kolegą mielismy jedynie aluminiowy czajnik, i w nim przygotowywaliśmy wszystkie potrawy.Taka szkoła przetrwania,ale spokojnie i zdrowo wszystko przezyliśmy,tzn.ja,bo jego wspomnę 1 listopada.Pozdrawiam.
            • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 30.10.04, 22:09
              Tak dobry czajnik to podstawa w Kuchni, rzekłabym uniwersalny , zawsze mozna
              wode na herbate ,albo na innego instanta, zagotowac, poczcie bezpieczenstwa
              jest naprawde wazne :DDD
              Libressa
              • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 30.10.04, 22:21
                Witam, a juz myślałem ,ze przysnęłaś i ostatni garnek padł ofiarą.A z czajniczkiem to mieliśmy wygodę,oprócz gotowania,podgrzewaliśmy też piwko -oczywiście w celach zdrowotnych,bo byliśmy tam od później jesieni do lutego.Ale chodziliśmy po plażach,mimo zimy.było dobrze
                • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 30.10.04, 22:33
                  Podobno wtedy jest najwiecej jodu w powietrzu:)))
                  Nie spie ,ale buszuje tu i tam :)
                  • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 30.10.04, 22:37
                    WIem,wiem jesteś taki nocny buszmen.A w kwestii jodu to masz rację,najwieksze dawki organizm sobie serwuje własnie w okresie jesiennym,niespokojnym,kiedy morze jest wzburzone a pogoda wietrzna.Ale wyobraź sobie że teraż uczuliłem się na jod.Nawet nie wiedziałem,ale kiedyś zaserwowali mi jakiś medykament na bazie jodu a tu klapa,po dwóch dniach wystapiło uczulenie.Ale może to było zbyt duze stężenie jodu,mama nadzieję,ze na morze się nie uczuliłem.Muszę to kiedyś sprawdizć...;DDDDDDDDDDDD
                    • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 31.10.04, 05:16
                      Witam o poranku, własciwie nie wiem ,czy to poranek , czy jeszcze noc...
                      W kazdym razie jest pieknie cisza, ciemno, muzyka gra, piekna muzyka,kawa
                      pierwsza juz pochłonięta...
                      Lubie ten czas...:))))

                      Witam wszystkich co zajrza tutaj :)
                      Libressa
                      • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 31.10.04, 06:52
                        Również podrawiam.Miłego dnia życzę.Tzw.zagubienie w czasie to efekt przstawienia zegarów. Nie lubię teo momentu,szczególnie jesienią,bardzo mi to gmatwa zycie.A kawkę to i owszem...jestem własnie w trakcie..;DDDDDD
                        • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 31.10.04, 06:58
                          Jestem juz po dwoch, nareszcie wiem ,ze to poranek, zdaje sie niedzielny :)))
                          Libressa
                          • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 31.10.04, 07:31
                            A to masz serce jak dzwon..tylko pozazdrościć..niech szczęście Cię nie opuszcza,przynajmniej dzisiaj...;DDDD
                            • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 31.10.04, 08:06
                              Nie tylko jak dzwon...:))
                              • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 31.10.04, 08:29
                                Oj, teraz zagrałaś na moich uczuciach......;DDDDDDDDD
                                • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 31.10.04, 10:20
                                  Nie przewsadzaj, miałam na myśli _walkę_ :DDDD
                                  • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 31.10.04, 20:13
                                    Walkę.walkę...a wręcz też?...DDDDDDDDDDD
                                    • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 31.10.04, 20:22
                                      Przede wszystkim :DDD
                                      • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 31.10.04, 20:24
                                        I to mi się podoba,tzn odwaga.....;DDDDDD
                                        • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 31.10.04, 20:27
                                          raczej perwersja :DDD
                                          • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 31.10.04, 20:29
                                            Teraz postawiłaś mnie w kłopotliwej sytuacji.......;DDDDDDDDD
                                            • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 31.10.04, 20:37
                                              Niemożliwe, nigdy nie stawiam mezczyzn w kłopotliwej sytuacji, jestem
                                              wielkoduszna :)))
                                              • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 31.10.04, 20:40
                                                Wiem o tym,dlatego wielkodusznie Ci wierzę.....;DDDDDD
                                                • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 31.10.04, 21:12
                                                  i stad sie te zapasy gromadzą:)))
                                                  • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 31.10.04, 21:18
                                                    W samej rzeczy, a jak z kuchnią, jeszcze ją omijasz zserokim łukiem,czy lęki ustały.......;DDDDDDD
                                                  • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 01.11.04, 04:56
                                                    Zdecydowanie ustały, "krok po kroku", zaczynam od gotowania wody na kawe :)))
                                                  • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 01.11.04, 07:03
                                                    Twarda z Ciebie sztuka....a nie rozwiązałyby problemu naczynia za szkła żaroodpornego.......;DDDDDDDDD
                                                  • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 01.11.04, 09:57
                                                    One tez sie pzrypalają, a dodatkowo tłukące :)))
                                                  • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 01.11.04, 10:03
                                                    To trzeba ostrożnie sie obchodzić.Ja w latach osiemdziesiątych od zaprzyjaźnionego docenta z zootechniki dostałem w prezencie angielską karafkę z takiego szkła z zyczeniami aby długo mi słuzyła.Co dzieje się teraz z docentem tego nie wiem, ale ja żyję a karafka jest cała i zupełnie dobrze jeszcze mi służy....;DDDDDDDD
                                                  • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 02.11.04, 08:39
                                                    Zawartosc konserwuje :DDDDD Ciebie i ją :)
                                                  • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 02.11.04, 08:47
                                                    Bardzo sluszny wniosek,dbam o nią jak o samego siebie......DDDDDDD
                                                  • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 02.11.04, 09:12
                                                    pełne wspoldziałanie przynosi najlepsze efekty :)
                                                  • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 02.11.04, 09:18
                                                    Tak w przyjaznej i serdecznej atmosferze......DDDDDDDDD
                                                  • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 02.11.04, 09:24
                                                    A dzień po??? :)))
                                                  • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 02.11.04, 11:03
                                                    Nie, nie tak często, ale dzien po mogłby nie istnieć.......DDDDD
                                                  • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 02.11.04, 11:12
                                                    Fakt , bywa czasem trudny, a moze jest jakis sposob ominać???

                                                    Niestety, musze spotkać sie z ocalałym garnkiem, mam nadzieje,ze kontakt bedzie
                                                    satysfakcjonujacy obustronnie :)
                                                  • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 02.11.04, 11:26
                                                    W pierwszej sprawie - to chyba najlepiej objemkę załozyć na głowę...
                                                    druga sprawa - myslę ze w koncu polubicie się nawzajem,nie będzie zle..DDDD
                                                  • libressa Re: Nie obroniłam sie...:((( 02.11.04, 11:30
                                                    Z tym lubieniem to nie jestem taka pewna, chociaz pewne proby czynie :))))
                                                  • koszmarowski Re: Nie obroniłam sie...:((( 02.11.04, 11:31
                                                    Metoda prób i błędów wcale nie jest taka zła, oczywiście w granichach rozsądku.....DDDDDDDD
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka