wielki_szu4
13.12.04, 07:21
W zasadzie wogóle nie siadam do kart..Niestety od kilkunastu dni
atmosfera gęstniała,przeciwnik prowokował i zanosiło się na wielką
rozgrywkę,partię miesiąca.Do stołu usiedliśmy, spięci,ostrożni i
nieufni.Gra trwała kilka godzin,szczęscie przechodziło z rąk do rąk
Była to gra wirtualna,nie chodziło o pieniądze.Stawką była prawda i
zaufanie i myślę,ze ten cel został osiągnięty.Momentami graliśmy
odważnie, o wszystko,kilka razy groziło zerwanie gry,jednak nikt zasad
i reguł nie łamał.Nie bylo zwyciężonych i zwycięzców a dzień zakończyliśmy
wirtualnym balem mistrzów..we dwoje....)))