Dodaj do ulubionych

Sam/a czy nie sam/a?

12.02.05, 01:03
Czasem
na tyle kocha się swoją samotność, na którą się narzeka, na tyle się człowiek
pryzwyczaja do funkcjonowania w samotnym świecie, że wtedy, gdy jednak spotka
kogoś, kto tę samotność naruszy, uznaje się, że ta "ingerencja" - aż na tyle
w
Twoje życie - nie jest pożądana. Wtedy dopiero odczuwa się ból - ból bycia z
inną osobą, akceptowania, jak to nazywam - "nie tam odstawionego kubka", że
człowiek zastanawia się, czy warto. Napewno, gdy jest to odpowiednia osoba,
warto. Ale to kosztuje. Kosztuje ciebie samego/samą tyle, ile kosztowało
przyzwyczajenie się z różnych względów do samotności, do radzenia sobie bez
wsparcia, bez świadomości, że gdy skręcisz nogę, to jednak musisz sama zleźć
do
sklepu po jedzenie i nikt Ci tego nie przyniesie. Uświadomienie sobie i życie
z
myślą, że musisz liczyć się z tym kimś, kto Ci pomoże nie dla tego, że musi,
boli. Ale można przez to przejść, choć, jak sądzę, to wymaga znowuż siły
swojej
własnej (by nie zatruć życia temu komuś) i cierpliwości tej drugiej strony,
by
to przetrzymać. Można potrafić, czego życzę.

Ponadto, nawet największa liczba dobrych znajomych nie zastąpi tego kogoś,
kto
ma chęć bycia z Tobą na dobre i na złe. Skąd wiadomo, że ten ktoś nie polubi
Twojego świata, choć jest inny od jego? I co myślicie o tym?
Obserwuj wątek
    • ktos2104 Re: Sam/a czy nie sam/a? 12.02.05, 01:14
      jeśli nie da się temu Komuś wejść,
      złamać może czasem swoich granic...
      można bardzo dużo stracić..
      spojrzenie...do głębi serca..
      dotyk przyprawiający o drżenie..
      mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm...
      ech..życie..
      trzeba zrobic pierwszy krok..
      kto go nie robi..sie cofa..
      do swojego świata bez zmian..
      ale to wybór każdego z nas..:-)

    • Gość: mariamagdalena Re: Sam/a czy nie sam/a? IP: .152.3.* / *.man.polbox.pl 12.02.05, 04:45
      nie mozna kleczec na autostradzie i przezyc.
      • swietlik44 Re: Sam/a czy nie sam/a? 13.02.05, 12:56
        samotnosc jest problemem ludzi nie potrafiacych sie otworzyc, odkryc, poznac
        drugiemu czlowiekowi, bedzie ci ciezko...ale w momencie kiedy naprawde
        poczujesz sie samotna, rozpacz rozwiaze w tobie wezly - pamietaj bez wiary
        zacisnie.
    • Gość: error Re: Sam/a czy nie sam/a? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.05, 14:38
      no własnie to przyzwyczajenie do radzenia sobie samemu jest zcasem wielka
      przeszkodą....najgorsze że przyzwyczajamy się do nie przyjmowania pomocy mysląc
      że jeżeli ktoś nam pomaga to ejsteśmy słabi i uciążliwi... pozdrawiam samotnych
      i życzę wiele szczęścia:]
      • ktos2104 Re: Sam/a czy nie sam/a? 13.02.05, 15:46
        i daj szansę tej..,,ingerencji"...:)
        może się okazać..że naprawdę warto..:-)
    • white.falcon Wyrwane z kontekstu!!!!!!!!!!!!!!!!!! :-( 13.02.05, 19:38
      Z niedowierzaniem przetarłam oczy - mój głos w odrębnej dyskusji na innym forum
      i na innym wątku został wycięty i wstawiony jako odrębny wątek tytułowy tutaj.
      Nie powiem - wcale mi się to nie podoba, tym bardziej, że zgody na to nie
      dawałam, a prawo autorskie mówi, że to my dysponujemy swoimi wpisami, a nie
      każdy, komu to się podoba. Wyjątkiem są cytaty i odwołania. W tym momencie
      zrobiło mi się przykro. Kiedyś pisałam sporo na forum. Znowu mi się odechciało
      po takim czymś. :-(

      Pa, pa wszystkim.
      • ktos2104 Re: Wyrwane z kontekstu!!!!!!!!!!!!!!!!!! :-( 13.02.05, 19:41
        oj..nieładnie...
      • koaa Re: Wyrwane z kontekstu!!!!!!!!!!!!!!!!!! :-( 14.02.05, 01:27
        nooo ładnie i to jeszcze pod Twoim nikiem
        Ale z drugiej strony fajnie Cie znowu spotkac:)
        • ktos2104 Re: Wyrwane z kontekstu!!!!!!!!!!!!!!!!!! :-( 14.02.05, 08:10
          dziękuję..miło..
          ale..znowu???
          może to te czarodziejskie iluzje?:-))))))
          • koaa Re: Wyrwane z kontekstu!!!!!!!!!!!!!!!!!! :-( 14.02.05, 23:38
            to do Falconety :)
            • white.falcon Do Koaaa :-) 15.02.05, 15:04
              Pozdrawiam Cię, Czarodzieju! Mam nadzieję, że u Ciebie sprawy mają się
              dobrze. :-)
              • koaa Re: Do Koaaa :-) 26.02.05, 10:19
                srednio na jeza:)
                ubolewam strasznie ze nie wyjechałem teraz na narty
                ale cóz chociaz pobiegam sobie po naszych lasach na biegówkach
                A jak tam u Ciebie?
      • libby Re: Wyrwane z kontekstu!!!!!!!!!!!!!!!!!! :-( 16.02.05, 10:16
        Brzydki uczynek ukradzenia watku razem z Autorka mial moze szczytny cel abys
        wrocila na to forum ze swoimi pieknie wyrazonymi przemysleniami na
        zdecydowanie wyzszym poziomie niz wiekszosc wypowiedzi :)))
    • Gość: jmx Re: Sam/a czy nie sam/a? IP: *.opa-carbo.com.pl 17.02.05, 14:28
      Widzę poważny problem...

      Trudno jest się nauczyć bycia samemu a jeszcze trudniej nauczyć się z powrotem
      bycia z kimś. W ogóle zmiana przyzwyczajeń, które stają się 'druga naturą', nie
      należy do prostych ani łatwych.

      Jak się kogoś kocha/zaczyna kochać można wiele znieść i cierpliwie czekać na
      otwarcie się drugiej strony, można samemu dawać ciepło, wsparcie, chęć pomocy i
      mieć nadzieję, że druga osoba odpowie tym samym. Ale to może nigdy nie
      nastąpić. A ból i rozżalenie spowodowane brakiem reakcji, chłodem,
      utrzymywaniem dystansu może być na tyle duże, że miłość nie będzie miała
      warunków na rozwinięcie się. Żar wygaśnie, samorzutna chęć wyciągania ciągle
      odtrącanej ręki minie...

      W związku z tym nasuwa się pytanie - w jakim celu doprowadza się uczucia
      zaanagażowanej osoby do granic wytrzymałości? czemu nie można/nie chce się/nie
      potrafi okazać własnego zainteresowania? dlaczego łatwiej być "obok" a
      nie "przy"? Potem tak łatwo się mówi: dla nikogo nie jestem ważny/a, nikomu
      nieoptrzebny/a... A czasem wystarczy tylko dać samemu sobie szansę, otworzyć
      się na uczucia - i swoje własne i drugiej osoby.



      PS. Miło znów Cię tutaj widzieć Falconetto :)))
      • Gość: olka Re: Sam/a czy nie sam/a? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.05, 19:27
        przypomnialo mi sie zdanie z filmu "pregi" :
        "kategorycznie zadala mojej obecnosci " a to po prostu byla milosc...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka