Dodaj do ulubionych

Śliczna dziewczyna

20.06.02, 15:38

Była to rzeczywiście śliczna dziewczyna. Ludzie przychodzący do tego
parku — nawet tacy, którzy czynili to od wielu lat — nie pamiętali, aby
zjawiła się tutaj kiedykolwiek choć jedna taka, która mogłaby stanąć koło
niej. Ta dziewczyna podrywała wiarę w materialność świata; przechodzący
obok ławki, na której siedziała, doznawali wrażenia, iż przeszli pięć
kroków w innym świecie. Nawet staruszek, od lat łażący tędy z laską
zakończoną szpikulcem, otworzył usta i szedł tak aż do końca alejki. A
staruszek ten wiele widział, wiele mógłby powiedzieć o majowych nocach,
kiedy — dusząc się ze złośliwej satysfakcji — wypłaszał stąd ubogich
kochanków.
Dziewczyna siedziała na ławce z chłopcem. Chłopiec nie mógł mieć
więcej lat od niej — to znaczy dziewiętnaście lub dwadzieścia. Był także
ładny, lecz ona gasiła go każdym, nawet najbardziej nieznacznym ruchem
lub spojrzeniem. Ta dziewczyna miała w sobie kawał słońca — tak myśleli
przechodzący tędy. W pewnym momencie rzekła:
— Późno już. Muszę iść.
— Jak chcesz — powiedział chłopiec. — Mnie tutaj dobrze.
— Zrobisz to, o co cię proszę, czy nie?
— Już ci powiedziałem.
— Będziesz żałował.
— To moja sprawa — powiedział chłopak. Wyciągnął z kieszeni paczkę
papierosów: prztyknął w denko, wyciągnął jednego i zapalił. Potem
schował paczkę z powrotem.
— Ja też palę — rzekła dziewczyna.
— To bardzo niedobrze. Nikotyna szkodzi na zdrowie. Poza tym
człowiek brzydnie.
Popatrzyła na niego spod zmrużonych powiek. Oczy miała brązowe,
ciemne: migotała w nich miodowa gwiazdka. Chciała coś powiedzieć, lecz
przechodził koło nich jakiś mężczyzna w granatowym kiepskim garniturze.
Był to nieznaczny urzędnik: nie osiągnął w życiu niczego, gdyż brakło
mu i talentu, i wytrwałości. Jak każdy tego rodzaju człowiek uważał się
jednak za skrzywdzonego i niezrozumianego. Popatrzył na śliczną
dziewczynę i pomyślał: "Mój Boże! Gdybym ja miał taką! Może by to
wszystko zaczęło być inne? Taka kobieta może odmienić wszystko; może
dla niej wziąłbym się jeszcze za coś? A tak — złamane życie. Ech, cholera!
Muszę iść do kina. Człowiek zaczyna się rozklejać..." Posmutniał i
przyśpieszył kroku.
Skoro tylko przeszedł, dziewczyna zapytała chłopca:
— Dasz czy nie?
— Nie lubię się powtarzać — odparł.
Patrzyła na niego swymi ciemnymi oczyma i rzekła cicho:
— Ty skurwysynu.
Obserwuj wątek
    • vena111 Re: Śliczna dziewczyna 20.06.02, 15:54
      Ja jestem za tym, aby Ona tego drania hlasneła w twarz i powiedziała:
      -wiesz kochany, nie jestes godzien dotykac nawet moich dłoni, nie jestes
      godzien czuc zapachu moich włosów.....

      Powinna wstac i zostawic tego drania....a tak głupia siedzi przy
      nim....dlaczego moze boi sie samotnosci, jak kazdy z nas?????
      • Gość: zxc1973 Re: Śliczna dziewczyna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 16:01
        vena111 napisał(a):

        > Powinna wstac i zostawic tego drania....a tak głupia
        siedzi przy
        > nim....dlaczego moze boi sie samotnosci, jak kazdy z
        nas?????

        Eeee... poprostu jej to imponuje. Czeka tylko az chwyci
        ja za wlosy i zaciagnie do jaskini (albo w krzaki) ;-)))
    • quickly Re: Śliczna dziewczyna 20.06.02, 15:55
      Dobre.

      Zastosowanie slowa "skurwysynu" zamiast "skurwysynie" jest w tym krotkim
      opowiadaniu jak najbardziej prawidlowe. "Skurwysynu" nie jest gramatycznie
      poprawne, co dobitnie swiadczy o niskim poziomie kultury osobistej dziewczyny i
      braku wyksztalcenia.

      Mathildae chyba sie nie myle?
      • mathildae Re: Śliczna dziewczyna - czesc II 20.06.02, 16:01
        Roześmiał się. Kopnął czubkiem buta kamyk leżący na ścieżce i
        powiedział bardzo cichym, melodyjnym głosem:
        — Popełniasz małą omyłkę: nie jestem twoim dzieckiem.
        — Gdybyś był moim dzieckiem — rzekła — wiedziałabym, co z tobą
        zrobić.
        Spojrzał na nią z ukosa i odparł:
        — Dlaczego więc radzisz się mnie, co zrobić ze swoim?
        — Jest także i twoje.
        — Ty bardzo pięknie mówisz — rzekł — i na pewno bardzo wzruszająco.
        Ale ja nie byłem wtedy sam. Był i Mietek, i Roman, i jeszcze paru innych.
        Dlaczego przychodzisz do mnie po forsę? Czy ja jestem świętym
        Mikołajem?
        — Ja z tamtymi nic nie miałam.
        — Wychodziłaś z nimi na dwór.
        — Po to, żeby odetchnąć i przejść się kawałek. Była wtedy taka piękna
        noc...
        — Ach tak — powiedział obojętnie. Zgasił papierosa i oparłszy ramiona
        o poręcze ławki, przeciągnął się. Patrzył chwilę na wygasające niebo,
        potem rzekł: — Przykro mi, ale ja już dawno przestałem wierzyć w cuda.
        Jeszcze nie słyszałem, aby dziewczyna szła w nocy nad rzekę z
        mężczyzną li tylko po to, aby popatrzeć na księżyc. Zwykle księżyc w
        takim wypadku kapuje na nich.
        Dziewczyna uniosła głowę i popatrzyła mu w oczy. Milczała; w ręku
        miażdżyła małą gałązkę. Ręce miała takie, jakie miewają Madonny na
        starych obrazach: długie, szczupłe nerwowe, żyjące własnym, pięknym
        życiem. Człowiek, który w tej chwili przechodził koło nich, spojrzał na nią,
        potem na jej ręce i zaparło mu dech. Był on młodym pisarzem i marzył o
        napisaniu wielkiej, miłosnej powieści, na którą tak bezustannie i boleśnie
        oczekują ludzie. W tej chwili — z przerażającą jasnością — ujrzał całość;
        od wielu miesięcy już trzepotały mu się po głowie sceny, dialogi, twarze,
        lecz dopiero w tej chwili ujrzał swoje dzieło jako myśl skończoną. "Już
        mam — kombinował gorączkowo. — Teraz już mam. Oni spotkali się
        przypadkowo na ławce w tym parku. Zawiązuje się romans, pierwsza
        miłosna noc... Traktują to wszystko cynicznie, sportowo, gdyż tak sobie
        postanawiają, aby uniknąć komplikacji i rozczarowań. Lecz z czasem —
        przychodzi miłość. Wielka, obezwładniająca, rzucająca na kolana. Ale oni
        nie mogą w to uwierzyć; dręczy ich cyniczny początek. Lecz w końcu
        rozumieją; pozostaną już razem, na zawsze złączeni uczuciem. To będzie
        rzecz pełna gniewu!..." Uradowany pogalopował do domu.
        • vena111 Re: Śliczna dziewczyna - czesc II 20.06.02, 16:09
          To swiadczy iz ta dziewczyna nie ma nawet zadnych wartosci, i nie wazne ze piekna.

          Ja na jej miejscu wstała bym i po prostu odeszła....a dziecko, własnymi silami
          jakos wychowa, bedzie szczesliwa przynajmniej bez niego.

          UFFFFF NIE CIERPIE TAKICH FACETÓW, MAJACYCH WSZYSTKO W D.......

          ps.sa jeszcze badania genetyczne, zawsze mozna zrobic, jakby tak bardzo nalegał
          na ustalenie ojcostwa
          • kusy3x6 Re: Śliczna dziewczyna - czesc II 20.06.02, 16:21
            To moze wychowasz ze mna stado naszych murzynkow.
            • Gość: messja Re: Śliczna dziewczyna - czesc II IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.06.02, 19:37
              kusy3x6 napisał(a):

              > To moze wychowasz ze mna stado naszych murzynkow.

              a myslalam, ze jestes blondynem:))))))))
              • Gość: zxc1973 Re: Śliczna dziewczyna - czesc II IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 20:02
                Gość portalu: messja napisał(a):

                > kusy3x6 napisał(a):
                > > To moze wychowasz ze mna stado naszych murzynkow.
                > a myslalam, ze jestes blondynem:))))))))

                Nic nie insynuujac, to prawdopodobnie "naszych" mialo
                byc w cudzyslowie :-P
                • Gość: messja Re: Śliczna dziewczyna - czesc II IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.06.02, 20:04
                  chyba, ze tak:)

                  Gość portalu: zxc1973 napisał(a):

                  > Gość portalu: messja napisał(a):
                  >
                  > > kusy3x6 napisał(a):
                  > > > To moze wychowasz ze mna stado naszych murzynkow.
                  > > a myslalam, ze jestes blondynem:))))))))
                  >
                  > Nic nie insynuujac, to prawdopodobnie "naszych" mialo
                  > byc w cudzyslowie :-P

                  • Gość: zxc1973 Re: Śliczna dziewczyna - czesc II IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 20:14
                    Gość portalu: messja napisał(a):

                    > chyba, ze tak:)

                    Z drugiej strony to bardzo ladna propozycja ze strony
                    kusego. Nie spodziewalem sie po nim takiego poswiecenia
                    ;-)))
                    • Gość: messja Re: Śliczna dziewczyna - czesc II IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.06.02, 20:19
                      moze ma w tym jakis interes:)))))))))

                      Gość portalu: zxc1973 napisał(a):

                      > Gość portalu: messja napisał(a):
                      >
                      > > chyba, ze tak:)
                      >
                      > Z drugiej strony to bardzo ladna propozycja ze strony
                      > kusego. Nie spodziewalem sie po nim takiego poswiecenia
                      > ;-)))

                      • Gość: zxc1973 Re: Śliczna dziewczyna - czesc II IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 20:25
                        Gość portalu: messja napisał(a):

                        > moze ma w tym jakis interes:)))))))))

                        Potrzebuje taniej sily roboczej? ;-)))))
                        • Gość: messja Re: Śliczna dziewczyna - czesc II IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.06.02, 20:26
                          czy ja wiem?:)))

                          Gość portalu: zxc1973 napisał(a):

                          > Gość portalu: messja napisał(a):
                          >
                          > > moze ma w tym jakis interes:)))))))))
                          >
                          > Potrzebuje taniej sily roboczej? ;-)))))

                          • Gość: zxc1973 Re: Śliczna dziewczyna - czesc II IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 20:30
                            Gość portalu: messja napisał(a):

                            > czy ja wiem?:)))

                            Ty juz pewno wiesz... :-PPP
                            • Gość: messja Re: Śliczna dziewczyna - czesc II IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.06.02, 20:38
                              kusego, osobiscie nie znam ( o jego interesach tez wypowiadac sie nie moge:))))

                              Gość portalu: zxc1973 napisał(a):

                              > Gość portalu: messja napisał(a):
                              >
                              > > czy ja wiem?:)))
                              >
                              > Ty juz pewno wiesz... :-PPP

            • vena111 Re: Śliczna dziewczyna - czesc II 21.06.02, 11:48
              kusy3x6 napisał(a):

              > To moze wychowasz ze mna stado naszych murzynkow.

              Czy to jakas propozycja........ciekawe do kogo konkretnie, bo widze tu wielu
              chetnych.
              Kocham dzieci, ale to nie znaczy ze pragne je miec własnie z Toba,
              Kusy - za bardzo działasz na wiele frontów, a taki facet na starcie u mnie
              przegrywa.
              Wiec moze te garstę stwórz z kims innym????
          • mathildae Re: Śliczna dziewczyna - czesc II 20.06.02, 16:25
            nic nie jest przeciez jednoznaczne;
            to ze piekna, nie znaczy jednoczesnie ze dobra,
            to ze sie z nim przespala, nie znaczy ze k...a

            a moze, to bylo na poczatku tak jak pomyslal ten pisarz:
            poznali sie, przespali, moze chcieli pokochac, ale zabraklo im sil i wiedzy na
            te wielka, oszalamiajaca, jedyna w swoim milosc

            moze takie jest zycie;
            uludne i zludne, ale jednak na swoj sposob piekne

            jakie bedzie zakonczenie? jakies pomysly, zyczenia, zazalenia?
    • biomass Re: Śliczna dziewczyna 20.06.02, 16:31
      Matyldo

      Nikt tutaj chyba nie czytuje Marka Hłaski - nie oczekuj, że będą wiedzieli o co
      chodzi.

      Wiesz, "Pierwszy krok w chmurach" był jedną z niewielu dobrych "hłaskowych"
      książek. Podobne opowiadanie było tam. Niezupełnie przepisane - może raczej
      pisane pod wrażeniem?

      Biomass
      • mathildae Re: Śliczna dziewczyna 20.06.02, 17:07
        Biomass'ko (Biomass'ie?)

        no tak, no tak;) jak ktos zna, to trudno nie poznac stylu Mareczka:
        cynizm i romantyzm w jednym
        a to JEST wlasnie jego opowiadanie z tytulem jw.

        pozdrowienia dla wszystkich pieknych dwudziestoletnich;*)
        • biomass Re: Śliczna dziewczyna 20.06.02, 17:13
          wiesz, bo to o to właśnie chodzi. Prawdziwi romantycy nie są tacy jak na
          filmach. To nie o to chodzi aby pisać wiersze, grać serenady i mówić
          dziewczynie przepiękne rzeczy.

          Romantyk w gruncie rzeczy jest egoistą. Od czasu do czasu w kupie syfu potrafi
          wygrzebać przepiękną rzecz, dać ją ludziom i powiedzieć: "To nie ja, znalazłem
          to po prostu na śmietniku".

          A kobiety to lubią, lubią egoistów...
          • mathildae Re: Śliczna dziewczyna 20.06.02, 17:35
            gdzies widzialam taki tytul: egoistki sa piekniejsze...
            czasem trzeba byc egoista, zadbac o swoja psyche

            zaczynamy chyba zbaczac ze sciezki - vide: kobiety lubia egoistow
            zaraz dojdziemy to kolejnego uogolnienia: a faceci patrza najpierw na twarz i
            cialo, a reszta ma znaczenie trzeciorzedne. itp, itd


            i jeszcze odnosnie tego, ze kazdy romantyk to egoista.
            "Ravic zdal sobie sprawe, ze tak naprawde nie kocha Joanny, lecz swoja milosc
            do niej" (cytat niedokladny)

            ja wracam do slicznej....

            • saqqara Re: Śliczna dziewczyna 20.06.02, 17:38
              no wlasnie, bo ona siedzi i czeka:))

              Mati, ciesze sie ze Cie znam:)) ot taki prosty komplement:))
              • mathildae Re: Śliczna dziewczyna 20.06.02, 17:45
                Saqqara, teraz to jestem juz cala czerwona, nawet tam;)))

                jeszcze troche o slicznej, a ciag dalszy i koncowy jutro....



                Dziewczyna powiedziała do chłopaka:
                — Dobrze. Jak chcesz. Ale ja cię załatwię. Inni też dowiedzą się o
                naszej słodkiej tajemnicy. Wylecisz na zbity łeb. Zapomnisz, że chciałeś
                zostać inżynierem, mój drogi. Już ja ci pomogę.
                Nie drgnąwszy odparł:
                — Miła, zaczynasz być śmieszna, a to źle. Ja osobiście niczego w życiu
                nie boję się tak jak śmieszności.
                — Mimo to będziesz śmieszny.
                — Niezupełnie. Ja także mogę ci przypomnieć o pewnych faktach. Na
                przykład taki: jest noc, pewien chłopak będący w wojsku myśli o swej
                dziewczynie i marzy o chwili, kiedy będą razem. Pełni oczywiście wartę...
                Ładne, prawda? Tymczasem... — Zbliżył ku niej twarz i powiedział twardo:
                — Tymczasem dziewczyna bawi się w "Kameralnej" z dwoma
                podtatusiałymi facetami, którzy mają jeszcze sklepiki na ulicy Chmielnej i
                sflaczałe nogi. Ta dziewczyna jedzie potem do jednego z nich, a jest
                zupełnie zalana. I potem ta dziewczyna barłoży się z tymi facetami do
                rana. Rano oczywiście opowiada im wzruszającą historyjkę o tym, że jej
                ojciec siedzi niewinnie w więzieniu i że ona z matką cierpią głód. Potem
                pożycza od jednego z nich pięćset złotych i kupuje sobie dwie pary
                nylonów. Życiowe, co?
                — Tak sobie. Znam bardziej ciekawe bajeczki. Słyszałam historię o
                takim młodym chłopaku, który sfałszował pewne dane w ankietach, aby
                dostać się na studia, i wygłaszał wzruszające rzeczy do czasu, kiedy było
                mu to potrzebne. Nauczył się nawet mówić gwarą podwarszawską, gdyż
                utrzymywał, iż jest autentycznym proletariuszem. Tymczasem tatunio
                przysyłał mu paczki z Nowego Jorku, tak że chłopak był nawet nieźle
                ubrany, gdyż tatunio umiał i tam robić ciekawe interesy. Tatunio, ten
                bezrobotny tokarz z ankiety. Jak myślisz: interesujące?
                — Dam ci połowę — rzekł. — O resztę postaraj się sama.
                — Nie, miły — rzekła. — Dasz wszystko albo...
                — Albo co? — przerwał, brutalnie ścisnąwszy jej rękę.
                — Nic. Nie będę się powtarzać. Nie chcę być śmieszna. Ja także niczego
                nie boję się tak jak śmieszności.
                — Dobrze - rzekł twardo. Popatrzył na nią ciężko; uśmiechnęła się
                szyderczo. — Dam ci forsę za dwa tygodnie — powiedział.
                — Wcześniej. To już i tak za późno.
                — Trzeba było uważać, psiakrew!
                — Komu ty to mówisz?
                — Nie na wszystko trzeba się zgadzać, ty...
                — Ciszej — syknęła.


                • mathildae Re: Śliczna dziewczyna - czesc ostatnia 21.06.02, 12:04
                  Obok nich przechodziła para staruszków; byli siwi i zgarbieni. Przeżyli z
                  sobą już wiele lat: byli wierzący i uważali, iż każdy dzień na tej ziemi
                  darowany im jest od Boga. Dziękowali mu za to. Staruszka spojrzała na
                  dziewczynę i rozpłakała się nagle.
                  — Co ci jest? — zapytał mąż.
                  — Dlaczego Bóg nam nie dał takich pięknych dzieci? — rzekła. —
                  Dlaczego nam nie dał takich dzieci?
                  Staruszek uścisnął jej pomarszczoną i wiotką dłoń.
                  — Kochaliśmy się — rzekł. — Było nam dobrze. Bóg nam przebaczy, że
                  nie zostawiamy nikogo. To przecież nie z naszej winy.
                  — Tak — powiedziała z trudem. Otarła łzy i westchnęła: — Jednak
                  byłoby o wiele lepiej...
                  Zgarbieni odeszli w zielone alejki. Chłopak rzekł:
                  — Ja ci to zorganizuję. — Chwilę milczał, potem dodał: — Poczekam aż
                  wyjdziesz za mąż.
                  — To co wtedy?
                  — Będziesz miała dzieci, dom, męża.
                  — To co wtedy?
                  — Nic. Zajdę czasem do was, poznasz nas ze swoim mężem... Pogada
                  się czasami o starych dziejach.
                  — Więc w przyszłym tygodniu?
                  — Tak.
                  — Dobrze — rzekła. Podniosła swoją wspaniałą twarz do góry i na chwilę
                  rozświetliło ją zachodzące słońce; każdy jej włos, każdy kawałek skóry, jej
                  oczy, usta, ramiona, wszystko było przesiąknięte słońcem i pełne słońca.
                  Patrzyła na zielone kopuły drzew, potem rzekła cicho: — Długo będziesz
                  czekał.
                  — Na miłość długo się czeka.
                  — Ach, tak — szepnęła.
                  Nie rzekła już ani słowa; na twarzy jej gasła zorza, gdyż słońce
                  uciekało za drzewa. W ostatnich jego promieniach ujrzało dziewczynę
                  dwóch mężczyzn spieszących z pracy do domu. Obaj byli starszymi
                  ludźmi; mieli poorane twarze i siwe włosy na skroniach. Jeden z nich,
                  niższy, spojrzał na dziewczynę i na twarzy jego odmalował się ból.
                  — Co ci jest? — zapytał wyższy.
                  — głupstwo — rzekł niższy starając się uśmiechnąć. Przesunął ręką po
                  czole ruchem człowieka bardzo zmęczonego i powtórzył: — Głupstwo.
                  Wiem dobrze, że nie powinienem mieć smutnej gęby. Ale nie masz
                  pojęcia, tak czasem trudno się cieszyć.
                  — Kiedy siedziałem przed wojną swoją dziesiątkę — powiedział niższy
                  — to marzyłem, że jak skończy się walka, tak będą właśnie wyglądać
                  nasze dziewczyny. Kiedy mnie wpakowali do pudła, byłem jeszcze bardzo
                  młody, taki chyba jak ten chłopak, który z nią siedzi. Byłem naiwniakiem i
                  w taki mniej więcej sposób wyobrażałem sobie komunizm. Dopiero jak mi
                  zatańczyli po żebrach, moja wizja się nieco zmieniła.
                  — Więc dlaczego masz smutną gębę?
                  — Czasem jednak ciężko pomyśleć, że nigdy się nie miało takiej
                  dziewczyny.
                  — Głupstwo — rzekł drugi. Dał sójkę w bok niższemu i powiedział: —
                  Czy to w końcu ważne? Najważniejsze, że one są, że są taki piękne, że
                  kochają swoich chłopaków i że są kochane.
                  • vena111 Re: Śliczna dziewczyna - czesc ostatnia 21.06.02, 15:32
                    Najważniejsze, że one są, że są taki piękne, że
                    > kochają swoich chłopaków i że są kochane.


                    Tylko jak strasznie długo trzeba niestety czekac na ta jedyną, na tego
                    jedynego......czasami nawet całe zycie........a czy zawsze mamy gwarancje
                    wiecznego uczucia.

                    Niedawno Ktos mi powiedzial, iz kazdy zwiazek trzeba zawsze, powtarzam ale to
                    zawsze w kazdej sekundzie, w kazdej minucie pielegnowac...i wiecie co zgadzam się
                    z tym jednak zrozumiałam do tak naprawdę niedawno.

                    A to, co innym na pozór wydaje sie piekne, godne pozazdroszczenia...to w
                    rzeczywistosci moze mieć zupełnie inna twarz.

                    Pamietajmy o tym....ZAWSZE!!!!!
                    • apf Re: Śliczna dziewczyna - czesc ostatnia 21.06.02, 16:03
                      vena111 napisał(a):
                      > Tylko jak strasznie długo trzeba niestety czekac na ta jedyną, na tego
                      > jedynego......czasami nawet całe zycie........a czy zawsze mamy gwarancje
                      > wiecznego uczucia.

                      niektórzy czekali, jakby życie całe,
                      niektórzy by teraz zaistnieć

                      > Niedawno Ktos mi powiedzial, iz kazdy zwiazek trzeba zawsze, powtarzam ale to
                      > zawsze w kazdej sekundzie, w kazdej minucie pielegnowac...

                      Wista wio, łatwo powiedzieć, gdy już mieszka się razem, codzienność potrafi zabić
                      najpiękniejszą miłość, każde totalne zauroczenie, niszczy nawet wieloletnie
                      chodzenie.

                      I wtedy problemem jest podniesiona deska sedesowa, niewytarta podłoga, itd. chyba
                      wiecie o czym mówię?

                      Przeważnie wystarczy popatrzeć na własnych rodziców, mimowolnie i podświadomie
                      odtwarzamy rodzinne wzory - w tym miejscu trzeba by nawiązać do filozofii
                      Nietzschego - ale nie chcę was obrażać, ani wam przykrości robić, skończę więc.
                      • vena111 Re: Śliczna dziewczyna - czesc ostatnia 21.06.02, 16:23

                        > niektórzy czekali, jakby życie całe,
                        > niektórzy by teraz zaistnieć

                        niektórzy nigdy nie zaznaja tego uczucia spełnienia, i bedac juz staruszkiem beda
                        tylko powtarzać:" dlaczego ja nie mam nikogo, dlaczego tak naprawdę nie wiem co
                        to jest uczucie, nie wiem co to jest miłosc"

                        Nie uwazasz ze jest to najgorsza swiadomosc przezycia, jaka mogła by byc


                        > Wista wio, łatwo powiedzieć, gdy już mieszka się razem, codzienność potrafi zab
                        > ić
                        > najpiękniejszą miłość, każde totalne zauroczenie, niszczy nawet wieloletnie
                        > chodzenie.

                        To wszystko zalezy od człowieka. Jezeli miał juz za soba zwiazek, rozumie to jak
                        nalezy dbac o kolejny. Najpiekniejsza milosc moze przezyc, moze przetrwac nawet
                        najgorszy okres, o ile jest to pradziwe uczucie. Codzienne obowiazki moga
                        przynosic takze wiele zadowolenia, ale powtarzam to przede wszystkim zalezy od
                        samego czowieka.
                        Jeżeli Twoja myśla przewodnia jest ciagła walka i zwracanie partnerce na każdym
                        kroku uwagi, ok , to jest Twoje prawo.......jednak mozna tez inaczej.
                        Przeciez podniesiona deske sedesowa mozna zawsze zamknac, niewytarta podłoge
                        mozna wytrzeć, a jezeli jest jakis problem to mozna po prostu o tym porozmawiac i
                        spróbować znaleźć wspólne rozwiazanie, niekoniecznie takie które bedzie sprawiało
                        obydwu radosc, ale ono bedzie wasze, wspólne, uzgodnione......wiec moze warto
                        • apf Re: Śliczna dziewczyna - czesc ostatnia 21.06.02, 16:33
                          > Przeciez podniesiona deske sedesowa mozna zawsze zamknac, niewytarta podłoge
                          > mozna wytrzeć, a jezeli jest jakis problem to mozna po prostu o tym porozmawiac

                          właśnie to samo mówiłem swojej ex, bez skutku.
                          • vena111 Re: Śliczna dziewczyna - czesc ostatnia 21.06.02, 18:17
                            apf napisał(a):

                            > > Przeciez podniesiona deske sedesowa mozna zawsze zamknac, niewytarta podł
                            > oge
                            > > mozna wytrzeć, a jezeli jest jakis problem to mozna po prostu o tym porozm
                            > awiac
                            >
                            > właśnie to samo mówiłem swojej ex, bez skutku.

                            Ja nie miałam ze swoim eks takich problemów, to wcale nie znaczy ze zamykal
                            deskę, nawet jak nie zamknał....no cóz od tegto ja mam raczki, aby to zrobic, i
                            wcale nie traciłam na tym, nie traktowałam tego jako ponizenie, albo jako
                            problem...po prostu.

                            Mój esk lubił panienki, lubil imponować wszystkim, pozazywac co to nie on, a na
                            to chyba nie ma sposobu....tak jak z ta deską, nie mozna tak po prostu zamknać i
                            zapomniec.
                          • Gość: messja Re: Śliczna dziewczyna - czesc ostatnia IP: *.in-addr.btopenworld.com 21.06.02, 19:49
                            albo miec taki sedes bez deski, wtedy wogole nie ma problemu, a do podlogi
                            zatrudnic gosposie, albo przuczyc dzieci:)))))

                            apf napisał(a):

                            > > Przeciez podniesiona deske sedesowa mozna zawsze zamknac, niewytarta podł
                            > oge
                            > > mozna wytrzeć, a jezeli jest jakis problem to mozna po prostu o tym porozm
                            > awiac
                            >
                            > właśnie to samo mówiłem swojej ex, bez skutku.

                            • motor Re: Śliczna dziewczyna - czesc ostatnia 24.06.02, 08:43
                              A jaki morał z tej historii?
                              Każda kobieta jest w stanie postawić na swoim.
                              W tym konkretnym przypadku, to ten nikczemnik został postawiony przed faktem
                              dokonanym - czy Ona z nim rozmawiała? Miała problem - i w związku z nim
                              określiła swoje oczekiwania - czy to załatwia sprawę?
                              Nic nie jest czarno - białe.
                              • kusy3x6 Re: Śliczna dziewczyna - czesc ostatnia 24.06.02, 09:44
                                Mylisz sie szachownica jest czarno-biala.
                                • mathildae Re: Śliczna dziewczyna - czesc ostatnia 24.06.02, 10:51
                                  albo krowa rasy polskiej;)
                                  albo dalmatynczyk



                                  • motor Re: Śliczna dziewczyna - czesc ostatnia 24.06.02, 11:32
                                    Bardzo mądre głowy - grstuluję polotu
                                    • mathildae Re: Śliczna dziewczyna - czesc ostatnia 24.06.02, 12:14
                                      Kusy, to bylo to nas!
                                      ja dygam spusciwszy skromnie oczeta
                                      i sploniwszy lica,
                                      a Ty przynajmniej szurnij noga!;)
                                      • motor Re: Śliczna dziewczyna - czesc ostatnia 24.06.02, 14:46
                                        I jak tu Cię nie kochać?
                                        • mathildae Re: Śliczna dziewczyna - czesc ostatnia 24.06.02, 17:53
                                          Motor! teraz to juz nic nie powiem;)
                                          • mathildae Re: Śliczna dziewczyna - slowo ode mnie 24.06.02, 18:08
                                            a jednak!:)

                                            wiecie co 'podoba' mi sie w Slicznej? ten kontrast pomiedzy jej uroda i
                                            wyobrazeniami przechodniow, ktorzy patrzac na nia i tego chlopaka, mysla o
                                            milosci i szczesciu, a tym, o czym mlodzi rozmawiaja - o kasie na skrobanke.

                                            tak naprawde to ten problem przypadkowej ciazy nie jest najwazniejszy. posluzyl
                                            tylko do nakreslenia charakteru, postaw i oczekiwan dziewczyny i chlopaka.
                                            oboje pragna milosci, wiedza (albo wydaje tak im sie wydaje...) jaka powinna
                                            byc, ale nie potrafia przekuc tego na czyny, a swoja nieudolnosc pokrywaja
                                            cynizmem.
                                            ale w koncu czlowiek uczy sie cale zycie (choc niektorzy dodaja, ze i tak
                                            umiera glupi;)), wiec moze jeszcze cos im sie uda zrozumiec...

                                            koniec filozofowania, zycie czeka;)

                                            • motor Re: Śliczna dziewczyna - slowo ode mnie 25.06.02, 08:26
                                              Czy Tobie się wydaje,że wiesz czym jest miłość?
                                              Co Ty wiesz o miłości, cierpieniu i pokładanych w miłości oczekiwaniach?
                                              Spiesz się do tego życia, które tak szybko mija.
                                              • mathildae Re: Śliczna dziewczyna - slowo ode mnie 25.06.02, 10:07
                                                co wiem? to, co przezyje, to, czego doswiadcze.
                                                czy w ogole mozna powiedziec, ze sie wie, czym jest milosc, ze zna sie
                                                definicje szczescia? chyba nie... mozna tylko czuc, ze jest
                                                szczesliwym/kochanym/kocha sie kogos.
                                                tak, spieszno mi do zycia, do ludzi, ktorzy czasem tak szybko odchodza, do
                                                pogoni za szczesciem, ktora wydaje sie bezcelowa, ale dla ktorej warto
                                                poswiecic zycie...
                                                • motor Re: Śliczna dziewczyna - slowo ode mnie 25.06.02, 10:53
                                                  Zaskakujesz mnie - ale to miłe
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka