Gość: Krizia
IP: *.ey.com.pl / 195.187.56.*
25.06.02, 11:00
W bezbrzeżnym oceanie smutku i zwątpienia,
Sieć zarzucam i łowię skrawki wyspy radości,
Zalana mroczną falą bezsensu istnienia,
Chcę dobić do ciepłej przystani miłości.
Co rusz wody jadem krztuszę się i prycham,
Na dno idę bezradnie niczym kłoda 100-tonowa,
I wypłynąć już nie chcę, lecz cóż…fizyka,
Po oceanie więc dryfuję do startu znów gotowa.
Wnet na szarości horyzoncie błysk nadziei spostrzegam,
Włączam stery namiętności, "Cała naprzód!" wołam,
przez spienione fale pruję, krzyczę, płaczę, śpiewam:
"Znalazłam cię rozbitku, skacz! Jestem gotowa!".
Wtem wody aksamit tnie bezlitośnie ostry ryk silnika,
Boskie ciało w motorówce kusi swym leniwym wdziękiem,
Mój rozbitek z Syreną Anderson w czeluści łodzi znika,
A ja krztusząc się bezdechem na dno opadam z jękiem.
Płaczą bezgłośnie płaszczki, siostry w mej niedoli,
Lecz ja skorupę łez porzucam w ławicy zamęcie,
Jak nagi ślimak teraz jestem, lecz nic już mnie nie boli,
A potem niczym meduza niknę w fal odmęcie.