white.falcon
17.11.05, 23:27
Gardło mnie zaczyna boleć i to tak z każdą godziną bardziej. I trochę
gorączki mam i trochę w kościach mnie łamie. I nastrój mi leci "na łeb na
szyję". I Sokółka zaczyna widzieć świat z perspektywy chyba grypy, czy co to
jest. Nie cierpię chorować, a chyba to mi grozi. Nie pasuje mi to, że hej.
Leki mam, różne wspomagacze, typu miód, mleko - też. Wierzę, że do
poniedziałku wykuruję się, a jutro - dzielnie przetrzymam w pracy. Czy ktoś
jeszcze znajdzie się taki, kto razem ze mna w to uwierzy? Czy przynajmniej
uwierzy w to, że odchoruję i wrócę do stanu pozytywnego Sokoła? :-(
Pozdrawiam,
Sokółka chorak