Dodaj do ulubionych

Posmutniałam :-(

17.11.05, 23:27
Gardło mnie zaczyna boleć i to tak z każdą godziną bardziej. I trochę
gorączki mam i trochę w kościach mnie łamie. I nastrój mi leci "na łeb na
szyję". I Sokółka zaczyna widzieć świat z perspektywy chyba grypy, czy co to
jest. Nie cierpię chorować, a chyba to mi grozi. Nie pasuje mi to, że hej.
Leki mam, różne wspomagacze, typu miód, mleko - też. Wierzę, że do
poniedziałku wykuruję się, a jutro - dzielnie przetrzymam w pracy. Czy ktoś
jeszcze znajdzie się taki, kto razem ze mna w to uwierzy? Czy przynajmniej
uwierzy w to, że odchoruję i wrócę do stanu pozytywnego Sokoła? :-(

Pozdrawiam,
Sokółka chorak
Obserwuj wątek
    • kobietabezserca Re: Posmutniałam :-( 17.11.05, 23:29
      white.falcon napisała:

      > Gardło mnie zaczyna boleć i to tak z każdą godziną bardziej. I trochę
      > gorączki mam i trochę w kościach mnie łamie. I nastrój mi leci "na łeb na
      > szyję". I Sokółka zaczyna widzieć świat z perspektywy chyba grypy, czy co to
      > jest. Nie cierpię chorować, a chyba to mi grozi. Nie pasuje mi to, że hej.
      > Leki mam, różne wspomagacze, typu miód, mleko - też. Wierzę, że do
      > poniedziałku wykuruję się, a jutro - dzielnie przetrzymam w pracy. Czy ktoś
      > jeszcze znajdzie się taki, kto razem ze mna w to uwierzy? Czy przynajmniej
      > uwierzy w to, że odchoruję i wrócę do stanu pozytywnego Sokoła? :-(
      >
      > Pozdrawiam,
      > Sokółka chorak
      *
      ło mum _ ptasia!!! no cos TY!
      współ/czółko! Ci
      _
      kochamy mezczyzn zeby im zrobic przyjemnosc
      • white.falcon Re: Posmutniałam :-( 17.11.05, 23:39
        Dzięki, Kobieto Bez Serca.:-) Ptasia musiała dorwać najpierw forumowe latające
        chyba, jak widać. A, nie, najpierw na Meduzę napadła. Ale to nic nie zmienia,
        bo zaraz pakuję się do łóżka i będę liczyć na cud.
        • kobietabezserca Re: Posmutniałam :-( 17.11.05, 23:50
          Pakuj sie wiec:)
          _
          kochamy mezczyzn zeby zrobic im przyjemnosc
          • Gość: Pabloo Re: Posmutniałam :-( IP: *.server.ntli.net 17.11.05, 23:54
            jaki masz smutny opis kobietobezserca
            moze kiedys Ci sie zmieni ten opisik
            pozdro :)))
            • kobietabezserca Re: Posmutniałam :-( 17.11.05, 23:57
              Gość portalu: Pabloo napisał(a):

              > jaki masz smutny opis kobietobezserca
              > moze kiedys Ci sie zmieni ten opisik
              > pozdro :)))
              *
              a mnie bawi moj opisik Pabloo:0pozdro:))))
              • Gość: Pabloo Re: Posmutniałam :-( IP: *.server.ntli.net 18.11.05, 00:11
                w takim razie proponuje sie zakochac i pewni opis sie zmieni nawet tego nie
                zauwazysz :)))
    • jmx Re: Posmutniałam :-( 18.11.05, 00:35

      wyleczysz się... trzymam kciuki
      "wspomagacze" powinny zadziałać :)))
      • white.falcon Re: Posmutniałam :-( 18.11.05, 12:39
        Dziękuję, Jmx. :-) Dzięki wspomagaczom nie rozłożyło mnie "na dobre", ale i tak
        wizyta w aptece mnie nie ominęła. Jak nie przejdzie mi do poniedziałku, to
        nieunikniona będzie ponowna wizyta u Pani Doktór, która już teraz chciała mi
        dać zwolnienie. Wcale nie przeziębienie, ani angina, tylko górne drogi
        oddechowe mi zrobiły kawał. A niby w szaliczku chodzę. Dziwne.
        • Gość: jmx Re: Posmutniałam :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.05, 17:44
          Lepiej już ze zdrówkiem? :) najważniejsze, że choróbsko łagodnieje...
          Czasem się coś łapie przypadkiem pomimo szaliczków, czapek i ciepłych kurtek.
          Widac jakieś zarazki są bardziej "zjadliwe" od innych i organizm sobie sam nie
          radzi z walką.

          zdrowienia :)))
    • to_ja_obiekt Re: Posmutniałam :-( 18.11.05, 01:27
      Bierzesz aspirynę? To działa pod warunkiem, że nie jesteś uczulona. Ja nie
      miałam pojęcia, że jestem uczulona i przez lata żarłam aspirynę garściami, a w
      końcu miałam taką zapaść, że prawie umarłam. Dziś dmucham na zimne. A aspiryną
      można mnie łatwo zabić;)
      • white.falcon Re: Posmutniałam :-( 18.11.05, 12:41
        Współczuję, Obiekt. :-( Aspirynę mam. Szczęśliwie na nią uczulona nie jestem.
        Natomiast niedobrze mi robi się po tabletkach do ssania "Strepsils". Nie wiem,
        co one mają w składzie, ale reaguję na nie kiepsko.
    • Gość: belbo Re: Posmutniałam :-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 08:14
      starośc nie radość:)
      • white.falcon Re: Posmutniałam :-( 18.11.05, 12:42
        Wolę być żwawą staruszką, a nie ponurym starym babiszonem. ;-)
    • johannes11 Re: Posmutniałam :-( 18.11.05, 08:55
      taaaa ......... tylko kogo to tak naprawdę interesuje ?????????
      • silna_pokusa Re: Posmutniałam :-( 18.11.05, 09:01
        masz swieta racje johannesie, kogo to tak naprawde interesuje? chyba tych co tu
        zagladaja, wiec i Ciebie tez, bo inaczej po co bys tu zagladal.... a jak Ci nie
        pasuje to po prostu wylacz neta... pozdropa
        • white.falcon Re: Posmutniałam :-( 18.11.05, 12:44
          Pokuso, masz rację - tylko tych, którzy w jakiś sposób kogoś znają z piszących
          na forum. A w życiu jest inaczej? Kogo interesuje fakt, że Pan X zachorował,
          jeśli mało, że go nie znamy, to nawet pojęcia o jego istnieniu nie mamy?
          • silna_pokusa Re: Posmutniałam :-( 18.11.05, 12:47
            ale byc inaczej nie moze. nie moze caly swiat zalamywac rece ze pan x
            zachorowal. myslimy tylko o sobie i o najblizszych, a o dalszych najwyzej sie
            martwimy. zdrowka zycze. mam tylko nadzieje ze to nie ja zarazilam bo tez mam
            zawalone gorne drogi, ale ja juz "wychodze" pozdropa
            • white.falcon Re: Posmutniałam :-( 18.11.05, 13:01
              Zgadza się. Ale Johannes zdziwił się, że najpierw Meduza, a teraz ja - piszemy,
              że akurat przeziębiłyśmy się. Widocznie jest zbyt krótko na forum, by wiedzieć,
              że tu o różnych sprawach pisuje się.

              Też, Pokuso, zdrówka życzę i nie sądzę, byś to Ty mnie zaraziła. Podejrzewam
              Meduzkę. ;-D Szczęśliwie trzy tygodnie wcześniej, jak co roku, zaszczepiłam się
              na grypę, więc mam szanse na ulgowe potraktowanie mnie przez choróbsko. Życzę
              Ci szybkiego "wyjścia". :-)
    • koaa Re: Posmutniałam :-( 18.11.05, 09:03
      ja to jak jestem podziebiony to chodze na teznie (ale ta opcja nie jest dobra
      zima kiedy teznia jest zamknieta) :) nieraz takie małe przeziebienie ma tez
      plusy bo mozna odpoczac od nawałnicy zajec i potem jak sie juz wyzdrowieje to
      energia az w nas kipi
      • white.falcon Re: Posmutniałam :-( 18.11.05, 12:46
        Prawda, Czarodzieju, prawda. Tylko to musi być przeziębienie, a nie zapalenie
        górnych drog oddechowych. Teraz to udusiłabym się z kaszlu, stosując Twoją
        radę. ;-) Teraz zajrzałam na forum, siedze owinięta kocykiem i popijam herbatkę
        z miodem, a tak to przeglądałam podręczniki angielskiego, zastanawiając się,
        jak by tu wyprostować moją znajomość tego języka. Muszę coś wymyśleć, bo
        zaczynam znać go pasywnie.
    • meduza4 Coś mi się wydaje... 18.11.05, 09:05
      Że kilka dni temu zarazę przywlekłam na forum ;-)
      Mnie się polepszyło... bo na Sokółkę przeszło...
      • white.falcon Re: Coś mi się wydaje... 18.11.05, 12:47
        Aha, Meduzo, jak sądzisz, czy to dalej pójdzie na kogoś, czy łaskawie odpuści
        temu biednemu forum? ;-D
        • meduza4 Re: Coś mi się wydaje... 18.11.05, 13:14
          Można to wynieść z tego forum na inne, ale tak czy siak trzeba komuś przekazać.
          Zanim okrąży świat i wróci to trochę czasu minie ;-)
          • white.falcon Re: Coś mi się wydaje... 18.11.05, 13:28
            Albo wmówić choróbsku, że tu już wykonało swoje zadanie i ma iść gdzie
            indziej. :-)
            • meduza4 Re: Coś mi się wydaje... 18.11.05, 13:31
              Choróbsko samo nie pójdzie. Trzeba sprowadzić szamana :-D
              Służby zdrowia nie polecam...
              • white.falcon Damy pracę. ;-D 18.11.05, 13:35
                Szamanów tu jak na lekarstwo. ;-) Może ogłoszenie? ;-D

                "Potrzebny od zaraz szaman forum Romantica. Ma wyganiać choroby, odczyniać i
                zaczyniać uroki, w tym miłosne, wróżyć z ogólno dostępnych odpadków, jak to
                skorupki jajek, fusy od kawy i herbaty, opakowania po batonikach i słodyczach.
                szaman ma tu być i czarować. Wynagrodzenie - według uznania aktualnie
                proszącego go o interwencję."

                Coś jeszcze dodać, by brzmiało zachęcająco? ;-)
                • meduza4 Re: Damy pracę. ;-D 18.11.05, 13:49
                  Z tym wynagrodzeniem mi się nie podoba. To chyba szaman cennik powinien
                  ustalić.

                  Przykładowo:

                  -Wyganianie grypy (w przypadku kobiety): dwa buziaki
                  (w przypadku mężczyzny): flacha

                  itd ;-)
                  • silna_pokusa Re: Damy pracę. ;-D 18.11.05, 13:59
                    a jezeli szamanem bedzie kobieta?
                    • meduza4 Re: Damy pracę. ;-D 18.11.05, 14:05
                      To wtedy od mężczyzn przyjmie buziaki a od koleżanek - flachę :-)
                      Cennik był tylko przykładowy, na wzór, żeby każdy wiedział :-DDD
                      • white.falcon Re: Damy pracę. ;-D 18.11.05, 14:18
                        Dobre. :-) A co robić z zaklęciami miłosnymi? A może szamanów byłoby dwóch -
                        różnych płci? ;-)
                        • Gość: a Re: Damy pracę. ;-D IP: *.polkomtel.com.pl 18.11.05, 14:23
                          przed zakleciami nie uciekniesz ... trzeba je przyjac
                          • meduza4 Re: Damy pracę. ;-D 18.11.05, 14:25
                            Za zaklęcia miłosne to należy pobierać specjalną opłatę (do uzgodnienia między
                            stronami) ;-PPPPPPPPPPP

                            • Gość: a Re: Damy pracę. ;-D IP: *.polkomtel.com.pl 18.11.05, 14:26
                              jakie zapłaty ?????
                              • meduza4 Re: Damy pracę. ;-D 18.11.05, 14:30
                                Bo ja wiem jakie? To chyba zależy od osoby świadczącej dla ludności usługi z
                                zakresu szamanienia, czy jak to się tam zwie ;-)
                                • analityczka Re: Damy pracę. ;-D 18.11.05, 14:39
                                  Jak szamanów ma być dwóch to ja oświadczam iż jakoś dziwnie się czuję-chyba
                                  będę chora i poprosze o ich konsultacje...:)
                              • Gość: ja Re: Damy pracę. ;-D IP: 62.121.129.* 18.11.05, 14:34
                                paragon z kasy fiskalej nalkezy wreczyć nabywcy pod karą grzywny
                                • white.falcon Szaman, gdzie jesteś? :-( 18.11.05, 21:13
                                  Szamana ani śladu, ani popiołku. :-( A gardło mi drapią jakieś drapichrusty, że
                                  hej. Kataru nie mam, gorączkę mam, natomiast nie potrafię skupić się na żadnej
                                  poważnej lekturze, męczę się. Co za upiorna choroba. Szaman, gdzie jesteś?! :-(
                                  • meduza4 Re: Szaman, gdzie jesteś? :-( 21.11.05, 12:44
                                    Jak nie było tak nie ma...

                                    A mnie się polepszyło :-D
                                    • white.falcon Re: Szaman, gdzie jesteś? :-( 21.11.05, 13:03
                                      No bo szamanić nie umieją. Fach w zaniku chyba. Powinni jacyś przedsiębiorczy
                                      bezrobotni zainteresować się tą luką. ;-)

                                      A mnie lekarz dziś wysłał na zwolnienie, wypisał stertę proszków i kazał nie
                                      zarażać społeczeństwa pracującego, a siedzieć kamieniem w domu. Co też i
                                      czynię, maltretując net i pośrednio uczestników pisaniny na forum Romantica i
                                      nie tylko. Bo na nic innego sił nie mam, nawet na czytanie książek. Jakoś
                                      poważne treści kiepsko do mnie docierają. ;-)
                                      • meduza4 Re: Szaman, gdzie jesteś? :-( 21.11.05, 13:10
                                        Ha! Rzeczywiście przy naszym bezrobociu może to być dobry pomysł.

                                        A Tobie lekarz dobrze doradził, tylko kurcze... Czy te zarazki nie przedostaną
                                        się dalej przy pomocy netu? Bo jakby nie daj Boże... to Cię o rozsiewanie
                                        wirusów posądzą ;-)
                                        • white.falcon Nowa jednostka pomiarowa :-( 21.11.05, 13:15
                                          A Tobie Meduzko, gratuluję udanego zwalczania choróbska. :-) Ja zaczęłam kichać
                                          i nawet policzyłam, że produkuję średnio od pięciu do dziesięciu kichów na
                                          minutę. I tak wynalazłam jednostkę pomiaru choroby - kich/min.

                                          Nie wiem, czy zarazki nie przelazą netową drogą. Posądzą mnie o produkcję
                                          pandemii choroby. Hiiii. Ale się obronię - zwrócę się do firm farmakologicznych
                                          i powiem, że robiłam to dla ich dobra, dla zwiększenia ich zysków. Powinni mnie
                                          wtedy bronić. Nie zarzyna się kury, znoszącej złote jajka, choćby i była tylko
                                          sokołkiem. ;-)

                                          A szamana nie ma. Szaman, Sokółka Cię wołaaa!!! ;-D
                                          • meduza4 Re: Nowa jednostka pomiarowa :-( 21.11.05, 13:20
                                            Choróbsko zwalczyłam bo leżałam wczoraj pół dnia tyłkiem do góry. Miałam się
                                            gdzieś wybrać, ale się rozmyśliłam. Jeszcze będzie okazja, żeby nadrobić to co
                                            mi dzięki temu "uciekło" ;-)

                                            A co do zarzynania kur znoszących złote jajka... No ja nie chcę Cię
                                            rozczarowywać, ale przy naszej polskiej mentalności to nawet diamentowe jajka
                                            mogą nie pomóc. Jakoś tak nie ma u nas w narodzie głowy do interesu :-(
                                            • white.falcon Re: Nowa jednostka pomiarowa :-( 21.11.05, 13:33
                                              Ja nie umiem leżeć. Owinęłam się kocykiem, spod którego wystają sokole łapki
                                              przednie i kawałek zakichanego nosa i tak siedzę w ciepełku, gryzmoląc w
                                              komputerku. :-(

                                              Co dotyczy mentalności, no niestety, masz rację. Za to, także niestety, mamy
                                              wyjątkowy talent do robienia bzdur, poświęcania czasu na wymyślanie kolejnych
                                              głupot, które prowadzą nas prościutko do zaścianka. Niedługo nas jako skansen
                                              będą zwiedzać. Obym nie naprorokowała. :-(
                                              • meduza4 Re: Nowa jednostka pomiarowa :-( 21.11.05, 13:37
                                                Ja też lezeć nie umiem ale z powodu deszczu zwyczajnie nie chciało mi się z
                                                rana wstać z łóżka. I tak zeszło do południa...'

                                                A z tym skansenem to tylko nie wykracz... ;-)
                                                Czy sokoły potrafią krakać???
                                                • white.falcon Głos podawany paszczowo ;-) 21.11.05, 13:40
                                                  Deszczu? Też bym spała. :-)

                                                  No to chyba trzeba zastanowić się, jaki głos podają sokoły paszczowo. Może ktoś
                                                  wie? ;-D
                                                  • analityczka Re: Głos podawany paszczowo ;-) 21.11.05, 13:45
                                                    Ja myśle że Sokoliczki wydają głos paszczowy...zależnie od potrzeb-jak to
                                                    kobiety...:)
                                                    Nie wiem jak z sokołami:)
                                                  • white.falcon Re: Głos podawany paszczowo ;-) 21.11.05, 13:48
                                                    Zapewne masz rację, Analityczko. Dzisiaj chyba bym paszczowo wydała z siebie
                                                    coś pośredniego pomiędzy głosem deptanej myszy, a nienaoliwionym łańcuchem. ;-(
                                                  • analityczka Re: Głos podawany paszczowo ;-) 21.11.05, 13:51
                                                    Ale pomyśl!Dla niejednego,prawdziwego Sokoła Twój głos (deptanej myszy czy też
                                                    nienaoliwionego łańcucha) byłby dziś niczym melodie Mozarta dla uszu;)
                                                  • meduza4 Mój sokole gromowładny ;-PPP 21.11.05, 13:51
                                                    Czy coś w tym stylu ;-)

                                                    Coś mnie głupawka łapie dzisiaj. Ale to dlatego, że się ludzkiej krwi już
                                                    nachłeptałam ;-PPP
                                                  • analityczka Re: Mój sokole gromowładny ;-PPP 21.11.05, 13:55
                                                    Czyżby po krwawej mary ta głupawka Meduzko?
                                                    Ja też nie należe dziś do najpoważniejszych osób-tyle że zganiałam to na
                                                    ciśnienie;)
                                                  • white.falcon Re: Mój sokole gromowładny ;-PPP 21.11.05, 13:56
                                                    Mi głupawka dzisiaj tylko służy. :-) Ciekawie, gdzie ten zainteresowany głosem
                                                    deptanej myszy, czy zgrzytem łańcucha podziewa się? Ni widu, ni słychu, ni
                                                    popiołku. ;-)

                                                    Meduzko, a czemu to ludzką krew chłeptasz? ;-)

                                                    Jeśli już na temat krwi: "Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma," -
                                                    powiedział stary zniedołężniały wampir, częstując się krwią z probówek w
                                                    Instytucie Badań Wirusa HIV. ;-)
                                                  • analityczka Re: Mój sokole gromowładny ;-PPP 21.11.05, 13:59
                                                    Sokółko powiem jak w PRL-u"nie ma,ale będzie!" w kwestii tego
                                                    zainteresowanego.Kto wie...może mijasz go codzień na ulicy?:)

                                                    Pozdrowienia dla wapirka z istytutu(oj głupawka...)
                                                  • meduza4 Re: Mój sokole gromowładny ;-PPP 21.11.05, 14:00
                                                    white.falcon napisała:

                                                    > Mi głupawka dzisiaj tylko służy. :-)

                                                    Mnie też :-)

                                                    >
                                                    > Meduzko, a czemu to ludzką krew chłeptasz? ;-)
                                                    >
                                                    A bo ja wiem? Jak mi ktoś nadepnie na odcisk, albo nawet dokopie, to mam potem
                                                    frajdę, że mu zębiska w tętnicę szyjną w odpowiedzi wbiłam :-D


                                                    > Jeśli już na temat krwi: "Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma,"
                                                    > powiedział stary zniedołężniały wampir, częstując się krwią z probówek w
                                                    > Instytucie Badań Wirusa HIV. ;-)

                                                    Ale wampiry są podobno(???) nieśmiertelne. Nie powinno to robić im różnicy...
                                                  • white.falcon Re: Mój sokole gromowładny ;-PPP 21.11.05, 14:04
                                                    Krwiożercza Meduza o welonowatych mackach. Hiiii. Fajne. :-)

                                                    Wampiry napewno są niesmiertelne, co nie wyklucza, że mogą rozchorować się.
                                                    Wyobrażasz sobie - wieczność i choroba HIV. Dopiero problem, a nie te braki
                                                    słuchaczy mysich pisków. ;-)
                                                  • meduza4 Re: Mój sokole gromowładny ;-PPP 21.11.05, 14:13
                                                    white.falcon napisała:

                                                    > Krwiożercza Meduza o welonowatych mackach. Hiiii. Fajne. :-)
                                                    >
                                                    Krwiopijcza chyba??? Przecież krwi się nie da jeść. Racja - pod postacią
                                                    kaszanki albo salcesonu można ;-PPP


                                                    > Wampiry napewno są niesmiertelne, co nie wyklucza, że mogą rozchorować się.

                                                    Bo ja wiem? Twarde z nich sztuki...


                                                  • white.falcon Re: Mój sokole gromowładny ;-PPP 21.11.05, 14:18
                                                    Jak chorowite, to raczej kaszlące. ;-)

                                                    No nie wiem, jak tętnicę przegryzasz, to chyba kawałeczki mięska też się do
                                                    paszczy dostają, więc krwiożercza. Chyba że je wypluwasz? To jak to z tym
                                                    jest? ;-D (O Mamo, to już chyba szczyt głupawki - hiiii ;-))
                                                  • meduza4 Re: Mój sokole gromowładny ;-PPP 21.11.05, 14:26
                                                    Nie no, przecież tętnicę przegryzam takimi szpileczkowatymi zębami. Wchodzą w
                                                    ciało jak igły od strzykawki. Żadne mięso mi się do paszczy nie dostaje,
                                                    chrrrr ;-)
                                                  • white.falcon Zęby Meduzy :-) 21.11.05, 14:29
                                                    Szpileczkowate zęby? To musisz mieć jakąś aparaturę znieczulającą, jak nie
                                                    przymierzając, pijawki, by dowoli krwi się napić. Bo taki zaatakowany osobnik
                                                    wezmie i wyrwie się z bólu, babrząc otoczenie krwią i zwieje. ;-)
                                                  • meduza4 Re: Zęby Meduzy :-) 21.11.05, 14:34
                                                    Po pierwsze, ja się nie mam zamiaru żywić ową krwią. To taki odruch obronny ;-)

                                                    A po drugie... Rzeczywiście taki zaatakowany się wyrywa, a krew tryska jak z
                                                    fontanny :-DDD
                                                  • analityczka Re: Zęby Meduzy :-) 21.11.05, 14:36
                                                    Jessu Kobietki drogie ale temacik...:)Normalnie jak ze scenariusza
                                                    hollywódzkiego horroru:)

                                                    Sokoliczko wysłałam smsem zaproszenie naszemu koledze w kwestii konsumpcji
                                                    sobotniej-narazie odpowiedzi brak:)
                                                  • white.falcon Re: Zęby Meduzy :-) 21.11.05, 14:40
                                                    Scenariusz dobry, nie powiem. A uczestnicy też nic sobie: Meduza, Sokółka i
                                                    jedyna ludzka postać, przez to groźniejsza - Analityczka. ;-)

                                                    Meduzko, Ty się nie tłumacz - Ty rozwijaj te zdolności chwytakowo-przegryzcze.
                                                    W obecnym świecie przydają się. W razie czego mogę w łeb dziobem takiego
                                                    wrednego osobnika zaprawić - tzw. znieczulenie czasowe. ;-) Krwiożerczość jakaś
                                                    włączyła mi się. ;-)

                                                    Analityczko, też mu wyślę. Gdzieś znikł. :-(
                                                  • analityczka Re: Zęby Meduzy :-) 21.11.05, 14:46
                                                    No scenariusz sam mistrz "Hiczkok" by się nie powstydził:)
                                                    Z tą ludzką postacią to bym dyskutowała-usłyszałam już dzis określenie mojej
                                                    osoby jako "zimna jak ryba" tudzież "piła" więc taka zwyczajnie człowiecza to
                                                    też nie jestem;)


                                                    Nasz Kolega żyje,ma się dobrze-tyle udało mi się ustalić:)
                                                  • meduza4 Re: Zęby Meduzy :-) 21.11.05, 14:54
                                                    No to rzeczywiście towarzystwo mamy doborowe.

                                                    To może kogoś schwytamy moimi zębami, ogłuszymu dziobnięciem w łeb Sokółki,
                                                    przeanalizujemy sprawę pod każdym kątem... i poćwiartujemy drania :-DDD
                                                  • white.falcon Re: Zęby Meduzy :-) 21.11.05, 14:56
                                                    meduza4 napisała:

                                                    > No to rzeczywiście towarzystwo mamy doborowe.
                                                    >
                                                    > To może kogoś schwytamy moimi zębami, ogłuszymu dziobnięciem w łeb Sokółki,
                                                    > przeanalizujemy sprawę pod każdym kątem... i poćwiartujemy drania :-DDD
                                                    >
                                                    I już amy akcję. Tylko kto tym kimś ma być? ;-D
                                                  • analityczka Zatrudnimy"ofiarę"!Wiadomość na miejscu! 21.11.05, 15:02
                                                    Sp. z o.o. "Wampierex"ogłasza nabór pracowników(zima zapowiada się dłuuuga)na
                                                    stanowisko Ofiary.
                                                    Wymagania:
                                                    -aktulne badanie krwi
                                                    -brak anemii i tym podobnych chorób
                                                    -dyspozycyjność(praca od zaraz)

                                                    Wiadomość u osób w wątku uczestniczących.
                                                    Wymagrodzenie adekwatne do konsumpcji i dobrego smaku

                                                    Cv nie jest konieczne.
                                                  • white.falcon Sceneria rozmów krwawych ;-) 21.11.05, 14:55
                                                    Sceneria - zimne skaliste wybrzeże, owiewane wichurami, nisko przemykające
                                                    szare obłoki, w tle ruiny zamczyska jakowegoś, gdzie tajemniczo mrygają
                                                    światełka i trzy postacie na tle nieba, prowadzące krwawe rozmowy. Jest czego
                                                    się bać. ;-)

                                                    Kolega mi też przed chwilą dał znak życia metodą SMS-ową. :-)
                                                  • analityczka Re: Sceneria rozmów krwawych ;-) 21.11.05, 14:59
                                                    Dodam jeszcze że postacie okryte luźnymi szatami,a owe szaty splamione krwią
                                                    skonsumowanego właśnie wędrowca...(żeby nie ta krew to powiedziałby
                                                    ktoś"Aniołki Charliego")
                                                    No normalnie sama się boję;)
                                                  • meduza4 Ofiary nie trza zatrudniać... 21.11.05, 15:07
                                                    plączą się tu po forum różne ofiary losu ;-)

                                                    Zrobimy tak: jedna z nas uwodzi na tym forum któregoś z panów i pod pozorem
                                                    wieczornego spaceru zwabia pod owo zamczysko, wrrrrr ;-)
                                                  • szczur.de Re: Ofiary nie trza zatrudniać... 21.11.05, 15:09
                                                    meduza4 napisała:
                                                    > plączą się tu po forum różne ofiary losu ;-)
                                                    > Zrobimy tak: jedna z nas uwodzi na tym forum któregoś z panów i pod pozorem
                                                    > wieczornego spaceru zwabia pod owo zamczysko, wrrrrr ;-)

                                                    Z tym ze wampiry podobno lubia krew nieskalnanych dziewic... A o takie
                                                    egzemplarze w dzisiejszych czasach to chyba nielatwo ;-)
                                                  • white.falcon Re: Ofiary nie trza zatrudniać... 21.11.05, 15:19
                                                    szczur.de napisał:

                                                    > Z tym ze wampiry podobno lubia krew nieskalnanych dziewic... A o takie
                                                    > egzemplarze w dzisiejszych czasach to chyba nielatwo ;-)
                                                    >

                                                    My ten szczegół pominiemy skrzętnie, Szczurku.de. Tym bardziej, że pijąca krew
                                                    Meduza to nie wampir. ;-) Dołączysz do naszej mrocznej scenerii? ;-)
                                                  • analityczka Re: Ofiary nie trza zatrudniać... 21.11.05, 15:11
                                                    Ja odpadam-no bo Qrde jak ja mam zaciągnąć go na spacer jak najbliższe wybrzeże
                                                    (nawet nie skaliste)jest 550km ode mnie?Przecież facet mi zejdzie z
                                                    wycieńczenia już w okolicach Torunia.
                                                    A nie może być las?Bliżej mam no!
                                                  • meduza4 Re: Ofiary nie trza zatrudniać... 21.11.05, 15:14
                                                    Może być las. Ja też mam blisko do lasu :-D

                                                    No i oczywiście ofiara wcale nie musi być dziewicem - takie wybredne to nie
                                                    jesteśmy, o nie! ;-)
                                                  • white.falcon Re: Ofiary nie trza zatrudniać... 21.11.05, 15:17
                                                    Wy o lesie, a tu mamy towarzystwo Szczura.de, bardzo stosowne, moim zdaniem. ;-)
                                                  • szczur.de Re: Ofiary nie trza zatrudniać... 21.11.05, 15:49
                                                    white.falcon napisała:

                                                    > Wy o lesie, a tu mamy towarzystwo Szczura.de, bardzo stosowne, moim
                                                    zdaniem. ;-
                                                    > )

                                                    Niestety juz nie dzisiaj, bo szczur.de opuszcza to sympatyczne towarzystwo...
                                                    Idzie sobie kupic nowa plyte Depeche Mode i jedzie ukladac sobie w glowce :-)
                                                    papa!
                                                  • white.falcon Re: Ofiary nie trza zatrudniać... 21.11.05, 17:14
                                                    To może jutro, Szczurku.de - przyda się i Tobie zabawa w krainę mrocznych
                                                    bajkowych wizji, roztaczana przez trzy osobniczki, nawiedzone głupawką. :-)
                                                  • analityczka Re: Ofiary nie trza zatrudniać... 21.11.05, 15:19
                                                    No pewnie że nie musi być dziewicem-byle to nie był tylko jakiś "stary cap" bo
                                                    podobno niesmaczny jest wtedy...:)
                                                  • white.falcon Re: Ofiary nie trza zatrudniać... 21.11.05, 15:24
                                                    Z takim dziewicem tylko kłopot by był, bo chciałby do Mamusi iść na skargę i
                                                    wmawiałby, że o 21.00 ma być w domu. Włócz się z takim po wydmach potem, bo się
                                                    spóźnia na kolację. Stary - tez nie, tym bardziej cap. Rozchorowałby się, a
                                                    gdzie na wydmach leki na podagrę znajdziemy, czy inne lumbago? Jeszcze podczas
                                                    realizacji projektu szczęka sztuczna mu zaginie i seplenbić zacznie. Nie - to
                                                    powinien być ktoś w sile wieku. ;-)
                                                  • meduza4 Re: Ofiary nie trza zatrudniać... 21.11.05, 15:28
                                                    Zarzućmy sidła na forum, rozwieśmy słodki lep, poperfumujmy stęchły zaduch
                                                    naszych niecnych pragnień gładkimi słówkami ;-)

                                                    Jakby co, to napiszę na kartce w jaki sposób ofiarę "podbierać". Ale na mój
                                                    urok osobisty nie liczcie - facet od razu nawieje :-(
                                                  • analityczka Re: Ofiary nie trza zatrudniać... 21.11.05, 15:36
                                                    Eee tam!Przesadzasz kochanieńka!Skąd masz pewnośc że akurat ten
                                                    potencjalny"ofiar" nie jest amatorem kwaśnych jabłek??
                                                  • white.falcon Re: Ofiary nie trza zatrudniać... 21.11.05, 15:40
                                                    Jak trzy harpie się rzucą, to gdzie biedny ucieknie? Namówimy szczura.de, by
                                                    chytrze zablokował czwarty kierunek i mamy go. ;-)
                                                  • meduza4 Re: Ofiary nie trza zatrudniać... 21.11.05, 15:40
                                                    O widzisz, to i aromat kwaśnych jabłek (identyczny z naturalnym) na wszelki
                                                    wypadek się gdzieś w fiolce przygotuje :-DDD
                                                  • white.falcon Re: Ofiary nie trza zatrudniać... 21.11.05, 15:42
                                                    Nic, tylko siać, sieci zarzucać z przyjemnym wyrazem lic. Pod chodzącą
                                                    niewinność zagrać się nie da, ale może skusimy jakiegoś. ;-)
    • white.falcon Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 15:53
      Analityczko, Szczurku.de, Meduzo (w kolejności alfabetycznej wymieniam)
      poprawiliście mi humor sama Waszą obecnością. Dziękuję, że pomogliście mi nie
      siedzieć samej, chorując. :-)
      • analityczka Re: Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 16:01
        Polecamy się na przyszłośc.
        A tak na marginesie to w kolejności alfabetycznej Meduza powinna być przed
        szczurkiem:)
      • meduza4 Re: Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 16:01
        Trza było łyknąć jeszcze trochę krwi z dziewica na to gardło. Ewentualnie setą
        wódki poprawić ;-)))

        A tak przy okazji: od kiedy S jest przed M? ;-PPPPP
        • white.falcon Re: Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 16:10
          To była alfabetyczna podpucha. ;-D Cieszę się, że Koleżanki dostrzegły ten
          niuans. Proorokuję z braku szanów, że spadek wrażliwości na otoczenie, a także
          uwagi Wam nie grozi. :-)
          • white.falcon Re: Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 16:11
            A co to mi szamanów tak zeżarło? Zamiast tego dwa "oo" umieściło? ;-)
            • analityczka Re: Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 16:11
              ktoś był głodny...edytor chyba:)
              • white.falcon Re: Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 16:12
                Ten edytor to mógłby na ofiarę zgłosić się. Nadałby się. ;-)
                • meduza4 Re: Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 16:16
                  To nie edytor :-(
                  To mnie w brzuchu burczy, ale siedzę i na służbowym sprzęcie prywatne fotki
                  przysposabiam, coby je na pewnym forum pokazać :-)
                  • white.falcon Re: Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 16:22
                    A powiesz nam, choćby w tajemniczej tajemnicy, na jakim? Obejrzałabym. :-)
                    • meduza4 Re: Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 16:24
                      W tajemniczej tajemnicy to powiem dopiero jak zamieszczę.
                      Od razu mówię, że jakość taka sobie, bo po pierwsze robione zabaweczką a po
                      drugie - skanowane. Ale widoczki fajne :-)
                      • white.falcon Re: Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 16:25
                        No to poczekam na nie, już ciesząc się na frajdę oglądania. :-)
                  • analityczka Re: Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 16:23
                    Fiu,fiu-a na jakim forum zostaną upublicznione??Wiesz Meduzko...babska
                    ciekawość;)
                    • meduza4 Re: Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 16:24
                      No i ja mam publicznie się wygadać, gdzie się upubliczniam ;-PPPPP
                      Po moim trupie!!! ;-)
                      • white.falcon Re: Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 16:26
                        Lepiej po trupie jakiejś ofiary co tu zawita. Meilem daj znać. A głodni wiedzy,
                        lecz nie skorzy do pytań, będą się oblizywać niewiedzą. :-)
                      • analityczka Re: Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 16:27
                        Trupie??!Oj nie Meduzko-my wolimy świeże mięsko:)
                        Nie bądż taka!Pooowiedz;)
                        • meduza4 Re: Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 16:30
                          Najpierw dajcie te zdjęcia przygotwać. Muszę je przyciąć Gimpem do jednego
                          rozmiaru, konturem otoczyć, podpisać. Jakiegoś specjalnego retuszu nawet nie
                          czynię na nich ;-PPP
                          • analityczka Re: Poweselałam dzieki Wam :-) 21.11.05, 16:32
                            Więc my cierpliwie z niecierpliwością oczekujemy:)
                            • white.falcon 100 post :-) 21.11.05, 16:34
                              Chyba. I to dzięki gotyckiemu horrorowi i chorobie. :-) Oblizuję się na
                              meduzkowe zdjęcia. A wiersze Meduzki? Są tam też? :-)
                              • meduza4 Re: 100 post :-) 21.11.05, 16:45
                                Nie, wiersze Meduzki są upublicznione na innych forach ;-PPPPP
                                Ale może uda się zrobić dwa w jednym. To znaczy dwa w jednym mam, ale
                                nieupublicznione :-)
                                • white.falcon Re: 100 post :-) 21.11.05, 16:46
                                  Nie plącz się w mackach weloniastych, tylko upubliczniaj. Please. :-)
                                  • meduza4 Re: 100 post :-) 21.11.05, 17:07
                                    A z tymi konkretnymi plikami to jest problem techniczny z upublicznieniem :-(
                                    • white.falcon Re: 100 post :-) 21.11.05, 17:09
                                      :-( Na technice nie znam się. Może ktoś życzliwy Ci pomoże? :-)
                                      • meduza4 Re: 100 post :-) 21.11.05, 17:21
                                        To akurat jest problem innego typu: mogę publikować linka do plików, ale wtedy
                                        jest to niewygodne dla użytkownika bo ciągnie na swój komputer pdf-a z sieci.
                                        Nie każdy to lubi a ja przygotowałam te pliki do druku, choćby na drukarce, a
                                        nie do upubliczniania ;-PPP
                                        • white.falcon Re: 100 post :-) 21.11.05, 17:26
                                          Ha, to trzeba cuś wymyślić. Tylko nie wiem co. :-(
                                          • meduza4 Re: 100 post :-) 21.11.05, 17:34
                                            A co tu wymyślać? Na cóż komu moje nędzne pdf-y ;-PPPPPP
                                            • white.falcon Re: 100 post :-) 21.11.05, 17:47
                                              Przestań się chandryczyć i zamieszczaj jak jest. Ciekawam i nie tylko ja -
                                              Analityczka też. :-)
                                              • meduza4 Re: 100 post :-) 22.11.05, 10:24
                                                Nie zamieszczę! Po dysze od łebka i dopiero da się coś zrobić ;-PPP
                                                • white.falcon Re: 100 post :-) 22.11.05, 12:33
                                                  Nie bądź interesowna. Sztuki nie robi się dla pieniędzy - one same przychodzą
                                                  do sztuki. ;-)
                                                  • meduza4 Re: 100 post :-) 22.11.05, 13:38
                                                    Ale artysta musi z czegoś żyć, żeby tworzyć ;-PPP
                                                  • white.falcon Re: 100 post :-) 22.11.05, 13:41
                                                    Weną twórczą żyej, natchnieniem - tego nie kupi się za żadne pieniądze. :-)
                                                  • meduza4 Re: 100 post :-) 22.11.05, 14:57
                                                    Wczoraj kolega się zdziwił, jak mu wyjaśniłam, że nie ma natchnienia w pisaniu
                                                    wierszy. To "robota" jak każda inna. Był rozżalony :-(
    • analityczka Lejdis bez dżentelmen 21.11.05, 16:35
      Mój służbowy dzień dobiega końca więc zmuszona jestem powiedzieć Wam moje
      Kochane Mroczne Koleżanki "papa".
      Jak coś upolujecie to pamiętajcie że ja tu rankiem wracam,więc ofierę do lodówki
      (żeby świeża była)i pokonsumujemy jutro:)

      Pozdrawiam Was i życzę miłego dnia i zdrówka,zdrówka,jeszcze raz zdrówka
      (Sokólce szczególnie)
      pa
      • white.falcon Może jacyś dżentelmeni dołączą? ;-) 21.11.05, 16:45
        Miła Koleżanko, "papa", do juterka. :-)

        Dzięki za życzenia zdrówka i zobaczymy, czy tu jakiś chętny zgłosi się, a jak
        nie, to przyciągniemy go tutaj naszym zwielokrotnionym urokiem trójosobowym.
        Wszak gotycki horror o zabarwieniu romansowym ma dalej toczyć się. :-)
    • analityczka Nowy dzień nastał... 22.11.05, 09:51
      Dzień dobry :)
      • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 10:25
        analityczka napisała:

        > Dzień dobry :)

        Guten Morgen :-)

        • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 12:20
          Apsik - dzień dobry - apsik! :-)

          Patrzcie - już druga propozycja pracy nie interesuje nikogo, a niby takie
          bezrobocie. Rozumiem, że szaman, to odpowiedzialne stanowisko, no i zawsze
          reklamacje jakieś mogą być, więc ludzie się boją. Ale ofiara filmowa? Chorzy są
          wszyscy na grypę, że jak? Co myślicie o tych dylematach? ;-)
          • analityczka Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 12:29
            Bezrobocie to blef!:)
            Prawda jest taka że nawet ofiarą nikomu się nie chce być:)

            Wysłałam Ci@(to tak na marginesie)
            • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 12:31
              Może jednak doczekamy się jakiejś. Co nam ma sceneria zmarnować się. ;-)

              Dziękuję, za @. Za niedługo odpiszę, bo idę coś przegryźć. :-)
          • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 12:30
            Na ofiarę filmową nikt się sam nie zgłosi. To trzeba "z łapanki" załatwić :-D
            • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 12:32
              Jakiś wabik? Sieci jakieś? Macie pomysły? ;-)
            • analityczka Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 12:34
              Z łapanki to tysz niedobrze-to trzeba by wiesz...metodycznie wyselekcjonować
              ofiarę..:)
              • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 13:39
                No to może lep nasączony feromonami żeńskimi wywiesić???
                • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 13:43
                  O to-to byłoby skuteczne, ale działałoby na wszystkich, jak leci, w tym na
                  dziewiców, nieodklejonych od spódnicy Mamy i Panów w mocno podeszłym wieku,
                  których szkoda by było dręczyć. ;-)
                  • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 14:58
                    Wyselekcjonowałoby się tych właściwych a tych niewłaściwych wypuściłybyśmy na
                    wolność :-)
                    • analityczka Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 14:59
                      Tych niewłaściwych to ja bym zamroziła-a kto wie jakie nam jeszcze gusta wpadną
                      do głowy?
                      • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 15:04
                        Łoki, zamrozić. Muszę mojemu szefowi powiedzieć, żeby mi cysternę ciekłego
                        azotu zamówił :-D
                        • analityczka Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 15:22
                          Nie narażaj szefa na koszty-narazie jest tak zimno na dworzu że można
                          delikwentów trzymać bez azotu i się nie popsują,pomyślisz o cysternie wiosną:)
                          • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 15:37
                            A ten cały szef Meduzy by się nam na coś nie nadał? ;-)
                            • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 11:03
                              Szefa zostawcie! Raz w życiu mam normalnego szefa i chcecie go wykończyć.
                              Poprzedniego mogę dać, ale od tego wara, wrrrrrrr :-(
                              • analityczka Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 11:04
                                Cześć Meduzka!
                                Oj już obiecujemy że szef nietylaknym tabu się staje:)
                                A tak wogóle: upolowałaś "co"?
                                • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 11:17
                                  Upolowałam fajną bluzkę na wczorajszych zakupach. Ale chyba nie o to
                                  chodziło :-(

                                  Jeśli kolor bluzki zostanie w pralce po pierwszym praniu to ja się dobrowolnie
                                  zgłaszam na ofiarę (losu) ;-PPP
                                  • analityczka Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 11:20
                                    To ją upierz w ręku:)A jak kolor zniknie to będziesz miała nowy styl tej samej
                                    bluzeczki:)

                                    No jak nie ma ofiary to lepszy ciuch na poprawienie nastroju.
                                    • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 11:41
                                      analityczka napisała:

                                      > To ją upierz w ręku:)A jak kolor zniknie to będziesz miała nowy styl tej
                                      samej
                                      > bluzeczki:)


                                      Ale kolor jest bardzo fajny. Szkoda by było żeby zniknął :-(

                                      >
                                      > No jak nie ma ofiary to lepszy ciuch na poprawienie nastroju.

                                      No, ale teraz muszę szukać ładnych portek do kompletu :-)
                                      • samowolny Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 11:47
                                        meduza4 napisała:

                                        > No, ale teraz muszę szukać ładnych portek do kompletu :-)

                                        trzeba było "do komlpetu " kupic od razu ,szkoda czasu a "czas to pieniądz,
                                        pieniądz to wódka więc pijmy wódke bo nie ma czasu"...:))
                                        • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 11:49
                                          Wiesz, bluzeczka i portki w komplecie to tylko występuje w przypadku
                                          kombinezonu roboczego, ewentualnie dresu ;-PPP

                                          Widać, żeś facet bo nie masz pojęcia ile się trzeba za tym nachodzić :-)
                                          • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 11:55
                                            Gratulacje zakupu, Meduzo. A jaki to kolor tej bluzeczki?

                                            Samowolny, to może proponuję tak: Meduza ubiera się w bluzeczke, a Samowolny,
                                            coby nam nie było zimno na wydmach, zapewnia nam trunek na rozgrzewke. jak
                                            ofiary nie ma, to rozpalimy ognisko i usmażymy szaszłyki. Tylko grajka nam
                                            brakuje. ;-)
                                            • samowolny Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 12:00
                                              white.falcon napisała:

                                              > Tylko grajka nam brakuje. ;-)

                                              oki będe mruczał pod nosem:)))
                                              • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 25.11.05, 09:49
                                                Łe, fałszujesz ;-)))
                                            • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 12:09
                                              white.falcon napisała:

                                              > Gratulacje zakupu, Meduzo. A jaki to kolor tej bluzeczki?
                                              >
                                              Ło rany, a skąd ja mam wiedzieć co to za kolor? W sklepie z farbami przecież
                                              nie pracuję :-(
                                              Grunt, że ładny, niebanalny i do tego w moim guście :-D

                                          • samowolny Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 11:57
                                            to wy kobiety niefart macie:)) bo ja chodze po męsich sklepach z ubraniami i
                                            kupuje spodnie,bluze,koszule do kompletu w jednym sklepie na raz..wogóle moge
                                            sie tam ubrać od skarpetek po nakrycie głowy .. no ale za to macie pretekst
                                            coby dziennie po sklepach chodzić..dzisiaj bluzka, jutro spodnie,pojutrze
                                            torebka, następnego dnia buty i w poszczególne dni (co tam jeszcze?) do
                                            kompletu:))
                                            • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 15:09
                                              Dziękuję za mruczankę, miło mruczysz. :-) Wiesz, to trudno wytłumaczyć. Gdybyś
                                              był kobietą, to w try miga zrozumiałbyś, o co chodzi z kolorami, fasonami i pt.
                                              A tak, to ręce opadają. Samowolny, a jakie to są kolory bordo i śliwkowy,
                                              wiesz? :-)
                                              • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 15:13
                                                Ale ja wiem: bordo to mam na sobie dzisiaj spodnie. Do tego czerwona
                                                bluzka-golf i na to śliwkowa bluzka w stylu koszulowym, czyli z kołnierzem :-)

                                                Buty niestety czarne, bo trudno kupić takie żeby spełniały jednocześnie
                                                wszystkie następujące warunki:
                                                1. kolor bordo
                                                2. solidna podeszwa
                                                3. w moim guście
                                                4. w przystępnej cenie

                                                A faceci pewnych spraw nie rozumieją. Idą do sklepu, tam kupują garnitur a
                                                wykwalifikowany sprzedawca dobiera im do tego buty, koszulę, krawat i
                                                zegarek... Nawet się facet nie zastanowi, czy tak ma być, grunt, że tak mu
                                                sprzedali i kazali w tym chodzić ;-PPPPP
                                                • analityczka Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 15:21
                                                  Ja bym jeszcze dodała do tych zakupów facetowych to że po zakup tego garnituru
                                                  ciągną nas czyli kobietki a potem jak my im po jakimś czasie powiemy że ten ich
                                                  garniturek to już zniszczony jest i wypadałoby go wywalić i kupić nowy to
                                                  patrzą na nas wilkiem:)
                                                  • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 15:29
                                                    No co, jeszcze się nie rozpadł na grzbiecie... Po co nowy?
                                                    A poza tym doradzili mu jak kupował pięć lat temu, że właśnie ten jest super
                                                    modny ;-PPPPPPPPP
                                                  • analityczka Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 15:35
                                                    Warto zatem zapytać "delikwenta":
                                                    -"A trzymałeś garnitur w lodówce?"
                                                    Zazwyczaj odpowiedź brzmi "nie" to wtedy dodać:
                                                    -"No to czas go wywalić kochanieńki-bo świeży to on już nie jest":)
                                                  • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 15:47
                                                    W pracy przeżyłyśmy pewne doświadczenie. Kolega świątek, piątek, czy niedziela,
                                                    nosił do pracy ciągle tę samą marynarkę. Prać ją prał, ale nosił ją do
                                                    wszystkiego, a kiedy było zbyt gorąco - zostawiał na oparciu krzesła. Ale
                                                    marynarka była i już. Po dość długim czasie noszenia zaczęła przypominać coraz
                                                    bardziej łach. I pewnego pięknego dla nas, a smutnego dla kolegi dnia, kolega
                                                    zapomniał marynarki. Następnego dnia marynarka znikła. Kolega zrobił nam
                                                    wszystkim awanturę, ale marynarka od tego nie odnalazła się. Po bodajże trzech
                                                    dniach koleżanka przyszła do pracy wcześniej i zaczęła o czyms rozmawiać ze
                                                    sprzątaczką, a ta jej poskarżyła się na mężczyzn, że potrafią smieci nie do
                                                    kubełka wyrzucać, a obok - pod biurkiem. Okazało się, że marynarka zjechała pod
                                                    biurko i ułożyła się ładnie cześciowo w koszu, a częściowo obok. Łachem już
                                                    była wyjątkowym, więc sprzątaczka wiele nie myśląc ją wyrzuciła poprostu.
                                                    Koledze nie powiedziałyśmy, co się stało z jego cudnym ciuchem. Jeśzcze by
                                                    zagryzł sprzątaczkę. :-)
                                                  • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 16:36
                                                    white.falcon napisała:

                                                    > Koledze nie powiedziałyśmy, co się stało z jego cudnym ciuchem. Jeśzcze by
                                                    > zagryzł sprzątaczkę. :-)

                                                    Ale wampirek :-DDD
                                                    Takiego nam trzeba, a sprzątaczkę zatrudnimy jako ofiarę ;-PPP
                                                  • analityczka Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 16:38
                                                    Ofiara miała być pci męskiej no!
                                                  • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 17:07
                                                    Ale on już nie ma tej upiornej marynareczki, a nie wiem, co można byłoby mu
                                                    zabrać takiego, za co by podjął się strasznych czynów. ;-)
                                                  • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 17:10
                                                    Ciężka sprawa... Może namówić go na zakup nowej ;-PPPPPP
                                                  • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 23.11.05, 17:16
                                                    Kupił, ale nie jest do niej tak przywiązany, jak do tamtej. ;-(
                                                  • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 24.11.05, 14:54
                                                    Wierność do grobowej deski???
                                                  • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 24.11.05, 15:02
                                                    No nie wiem, czy do deski, raczej do pojemnika na śmietniku. A może on tę starą
                                                    marynarkę tęsknie wspomina dotąd? ;-)
                                                  • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 24.11.05, 15:41
                                                    Wspomina, bo całym sercem ją miłował ;-)
                                                  • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 24.11.05, 16:04
                                                    Tia, miłował marynarkę. To bardzo romantyczne, nie sądzisz? Gdyby tu ktoś na
                                                    forum napisał, że bardzo kocha starą kurtkę, którą musiał wyrzucić i teraz, po
                                                    latach, nie może otrząsnąć się z błędu, jakim było jej wyrzucenie, zapewne
                                                    wszystkich by tym wyznaniem wzruszył. ;-)
                                                  • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 24.11.05, 16:20
                                                    No tak...
                                                    Ileż ja rzeczy wyrzucić musiałam, które miłością darzyłam ;-PPP
                                                  • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 25.11.05, 13:02
                                                    Ale ich zapewne nie wspominasz, jęcząc ze zgryzoty? ;-)

                                                    @ - zobacz skrzynkę.
                                                  • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 25.11.05, 13:04
                                                    Wspominam... lecz nie jęczę...
                                                    Zdradzam ich ulotne wspomnienie z coraz to nowymi ciuszkami :-)

                                                    Zobaczyłam @ :-)
                                                  • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 25.11.05, 13:48
                                                    A te nowe ciuszki to zazdrosne nie są? ;-)
                                                  • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 25.11.05, 14:42
                                                    Może i zazdrosne, ale w sumie o co, jak stare od dawna nie żyją???
                                                    ;-)
                                                  • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 25.11.05, 14:50
                                                    O pamięć tych starych. Kto to wie, jakie myśli mają ubrania takie na
                                                    przykład. ;-D
                                                  • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 25.11.05, 15:05
                                                    Ale ja się nowym ubraniom nie zwierzałam z tego, że były inne przed nimi. One
                                                    mogą żyć w nieświadomości ;-)))
                                                  • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 25.11.05, 15:09
                                                    Szafa im doniosła łaskawie, by nie były takie dumne, że są Twoją pierwszą
                                                    miłością. ;-P
                                                  • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 25.11.05, 15:13
                                                    Szafa nie mogła... Musiałaby wyznać, jak bogate doświadczenie miała. A kupiłam
                                                    używaną, więc lista byłaby chyba długa ;-PPP
                                                  • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 25.11.05, 15:35
                                                    Skoro używana, to może ma sklerozę i mogła nowym ciuchom bzdur naopowiadać o
                                                    którymś z poprzednich właścicieli, mówiąc, że to Ty. Nie zauważyłaś może
                                                    przypadkiem, czy nowe ciuchy nie marszczą się jakos zbytnio lub też może gryzą
                                                    po dłuższym pobycie w szafie? Nowe jest młode i naiwne, wiesz. ;-)
                                                  • meduza4 Re: Nowy dzień nastał... 25.11.05, 15:37
                                                    A widzisz, nie marszczą się i nie gryzą.

                                                    Był taki okres, że marszczyły się i gryzły, ale wywaliłam wszystkie te wredoty.
                                                    Obecne ciuszki są mięciutkie i milusie :-)))
              • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 14:49
                Tylko jak tę selekcję przeprowadzić, jak potencjalni nosa nie każą. :-)
                • samowolny Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 14:55
                  white.falcon napisała:

                  > Tylko jak tę selekcję przeprowadzić, jak potencjalni nosa nie każą. :-)

                  nie dośc że odczyniać czary trza to jeszcze musi byc "potencjalny"...:))
                  ale macie wymagania?:))
                  • analityczka Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 14:57
                    No wiesz samowolny- nie bylejakie stanowisko to i nie bylejaka osobowość to być
                    musi:)
                    • white.falcon Re: Nowy dzień nastał... 22.11.05, 15:36
                      Czyżby Samowolny na jakąś ofertę się skusił? Tylko na którą? ;-)
    • analityczka dzień dobry "łikendowo" 25.11.05, 10:03
      Cześc moje mroczne Koleżanki.
      Czy Wy wiecie że dziś jest najpiękniejszy dzień spośród całego tygodnia
      pracy,mianowicie piątek?
      Pozdrawiam
      • white.falcon Re: dzień dobry "łikendowo" 25.11.05, 13:01
        Witaj, Mroczna Koleżanko!

        Wiem, wiem - dziś jest dzień przedweekendowy, nawet przyjemny, gdy na niego się
        czeka.:-)

        @ - zobacz skrzynkę. :-)
        • meduza4 Re: dzień dobry "łikendowo" 25.11.05, 13:05
          A ja na razie w nowej pracy mam trochę obijania się, więc każdy dzień jest
          przyjemny :-)))
          • white.falcon Re: dzień dobry "łikendowo" 25.11.05, 13:50
            Jak jeszcze obijanie się w dobrym towarzystwie, to wogóle sama przyjemność. :-)
            Obijać się w kiepskim nudno.
            • meduza4 Re: dzień dobry "łikendowo" 25.11.05, 14:42
              Sama się obijam. Reszta już poszła soibie ;-PPPP
              • white.falcon Re: dzień dobry "łikendowo" 25.11.05, 14:52
                To tez przestań obijać się, bo jeszcze coś takiego wymyślisz w biurze, że szef
                w poniedziałek miejsca pracy nie pozna. A może zaproś znajomych i zróbcie
                imprezę - tzw. "biurówkę". ;-)
                • meduza4 Re: dzień dobry "łikendowo" 25.11.05, 15:07
                  Szef na pewno w poniedziałek miejsca pracy nie pozna. Rośnie nam z tygodnia na
                  tydzień bajzel na biurkach i chyba na święta dopiero posprzątamy ;-PPP
                  • white.falcon Re: dzień dobry "łikendowo" 25.11.05, 15:10
                    A ile wtedy rzeczy odnajdzie się. One się pochowały, bo pracocholikami nie
                    są. ;-)
                    • meduza4 Re: dzień dobry "łikendowo" 25.11.05, 15:14
                      Może się i pochowały, ale my ich wcale nie szukamy...
                      Z tego samego zresztą powodu ;-PPP
                      • white.falcon Re: dzień dobry "łikendowo" 25.11.05, 15:36
                        To może pozwolić bałaganikowi samoistnie rozwijać się? Przynajmniej on ma
                        zadatki na pracocholika. ;-)
                        • meduza4 Re: dzień dobry "łikendowo" 25.11.05, 15:37
                          No tak, jak z biurka spadnie to się w końcu sam rozleci ;-PPP
    • white.falcon Już ozdrowiałam :-) 28.11.05, 13:39
      Udało mi się wyzdrowieć. Dzisiaj jestem pierwszy dzień w pracy. Nic tu się nie
      zmieniło - petenci Ci sami, akta te same. Wygląda na to, że ten tydzień,
      spędzony przeze mnie w łóżku, w pracy doskonale sobie beze mnie poradził. ;-)

      Pochmurne Koleżanki, pozdrawiam Was i @4you. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka