Gość: Wunia
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
18.10.02, 17:22
Co powiecie na temat romansu mężatki z zonatym? Jesteśmy oboje w stałych,
długotrwałych juz związkach, oboje mamy dorastające dzieci. I kochamy na swój
sposób swoich małzonków. Nie chcemy zrywac tych związków, nie chcemy
krzywdzic naszych najbliższych. Ale siebie też chcemy. Bardzo jestesmy sobie
potrzebni. Wiele nas łączy. Wspaniałe rozmowy, niezwykłe wprost zrozumienie,
rewelacyjny seks. To trwa juz ponad 2 lata. Czujemy się, jakbysmy byli dla
siebie stworzeni. Rozmawiamy o wszystkim. Znamy nasze rodziny (z tych rozmów)
na pamięć. Mamy jakby dwa życia. To bez siebie - normalne, podkreślam -
normalne życie z naszymi rodzinami i to nasze, o którym wiemy tylko my. Oba
są nam potrzebne. Czy mamy szansę? Czy chcemy zbyt dużo od zycia? Czy
jesteśmy egoistami? Czy po prostu korzystamy z tego, co zesłał nam los? Co o
tym sądzicie? A może znaliście lub znacie takie pary? Moze sami to
przeżyliście?