Dodaj do ulubionych

problem z sama soba?

IP: *.man.lodz.pl / *.retsat1.com.pl 09.11.02, 19:28
Witam
Czasami sie zastanawiam czy ze mna jest cos nie w porzadku...
Jestewm mloda, atrakcyjna i inteligentom dziewczyna.Mam dusze twoarzyska
jednak problem polega na tym ze do tej pory (mam 23 lata) nie bylam w
prawdziwym i trwalym zwiazku. Poznaje mezczyzn..na poczatku mi sie podobaja i
jest fajnie...ale jak sprawy zaczynaj przybierac "rumiencow", zaczynamy sie
spotykac czesciej, ja zaczynam mniec tego dosc...chlopak zaczyna budzic we
mnie odraze, czar pryska...gdzies znika spontanicznosc itp., zaczynam
kraktowac go jako kolege i w zaden sposob nie chce tworzyc z nim zwiazku.
Najgorsze jest ot ze ta sytuacja pojaiwa sie czesto i przez to ranie
moich "niedoszlych " partnerow. Jest mi z tmy bardzo zleee.
Nie iwem w czym tkwie przyczynsa..czy boje sie angazowac...przeraz mnie
to...moze cos tkwi w mojeje podswiadomosci.....
Nie wiem jak to zmienic.
Bardzo licze na Wasza pomoc ewentualne podzielenie sie refleksjami, bo
naprawde marze o prawdziwym zwiazku.
pozdrawiam serdecznie

Obserwuj wątek
    • Gość: Lilia Re: problem z sama soba? IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 09.11.02, 20:58
      Ja właśnie cierpie przez taką osobe ale to facet.Pozdrawiam
      • ja_nek Re: problem z sama soba? 10.11.02, 01:29
        Może jeszcze nie czujesz potrzeby czegoś stałego? Może po prostu obecnie
        czujesz presję by być z kimś, ale żaden z nich tak naprawdę nie uosabia tego,
        co szukasz?

        Pozdrawiam
        Janek
        • messja Re: problem z sama soba? 11.11.02, 15:04
          ja_nek napisał:

          > Może jeszcze nie czujesz potrzeby czegoś stałego? Może po prostu obecnie
          > czujesz presję by być z kimś, ale żaden z nich tak naprawdę nie uosabia tego,
          > co szukasz?
          >
          > Pozdrawiam
          > Janek

          wlasciwie zgodze sie z ta wypowiedzia. dodam jeszcze: dopoty, dopoki nie dajesz
          falszywych nadziej, nie zwodzisz, nie dzieje sie tak naprawde nic zlego.
          poprostu poznawaj jak najwiecej nowych ludzi, ciesz sie przyjaznia, uczucie
          kiedys do ciebie przyjdzie i pewno z tej najmniej spodziewanej strony:)
    • men-tliczek Re: problem z sama soba? 10.11.02, 01:43
      Kochana, to co tutaj opisujesz wskazuje na to, ze problem Twoj moze miec bardzo
      zlozone podloze. Analizowanie tego przez czlonkow niniejszego forum, mimo ich
      najlepszych checi moze przekraczac, nie tyle ich sily i mozliwosci, ile
      charakter tej tutaj zabawy. Sprobuj porozmawiac sobie z jakims normalnym
      psychologiem. To nie znaczy, ze jestes szurnieta, ani nic w tym rodzaju.
      Bedziesz mogla ujawnic wiele szczegolow, ktore pomoga jemu i Tobie dosc do
      zrodla Twoich problemow. Tutaj wypytywanie Ciebie o intymnosci natury socio-
      medycznej sa zupelnie nie na miescu i nie wskazane.
      Z szacunkiem
      mt

      Gość portalu: bleeblaa napisał(a):

      > Witam
      > Czasami sie zastanawiam czy ze mna jest cos nie w porzadku...
      > Jestewm mloda, atrakcyjna i inteligentom dziewczyna.Mam dusze twoarzyska
      > jednak problem polega na tym ze do tej pory (mam 23 lata) nie bylam w
      > prawdziwym i trwalym zwiazku. Poznaje mezczyzn..na poczatku mi sie podobaja i
      > jest fajnie...ale jak sprawy zaczynaj przybierac "rumiencow", zaczynamy sie
      > spotykac czesciej, ja zaczynam mniec tego dosc...chlopak zaczyna budzic we
      > mnie odraze, czar pryska...gdzies znika spontanicznosc itp., zaczynam
      > kraktowac go jako kolege i w zaden sposob nie chce tworzyc z nim zwiazku.
      > Najgorsze jest ot ze ta sytuacja pojaiwa sie czesto i przez to ranie
      > moich "niedoszlych " partnerow. Jest mi z tmy bardzo zleee.
      > Nie iwem w czym tkwie przyczynsa..czy boje sie angazowac...przeraz mnie
      > to...moze cos tkwi w mojeje podswiadomosci.....
      > Nie wiem jak to zmienic.
      > Bardzo licze na Wasza pomoc ewentualne podzielenie sie refleksjami, bo
      > naprawde marze o prawdziwym zwiazku.
      > pozdrawiam serdecznie
      >
      • Gość: Belbo Re: problem z sama soba? IP: *.acn.waw.pl 10.11.02, 11:43
        Nie ma normalnych psychologów!
      • angrzel Re: problem z sama soba? 11.11.02, 18:26
        Tak jak men-tliczek radzilabym Ci pogadac z jakims psychologiem... Tylko takim,
        ktory raczej ma opinie dobrego :) Byc moze cos tkwi w Twojej podswiadomosci....
        ale, jesli tak, to te droge musisz przejsc samodzielnie czyli rozwiazac ten
        supelek sama, bo to jest zbyt glebokie, aby poddawac ten problem pod domysly
        innych osob..... Czy czegos sie boisz gdybys zgodzila sie na zwiazek? No
        wlasnie, czy ten Twoj supelek wiaze sie z uczuciami jakie przezywasz w obliczu
        potencjalnego zwiazku? Tylko Ty znasz odpowiedz na tego typu pytania..... Moze
        nie uswiadamiasz ich sobie, moze nie zastanawialas sie nad tym, ale psycholog
        moglby Ci pomoc je sformulowac..
        A moze faktycznie to tylko kwestia czasu... Jestes naprawde bardzo mloda i
        mimo, ze tesknisz do tego, aby kogos miec bliskiego (chyba kazdy tego
        potrzebuje), to nie spotkalas jeszcze osoby, z ktora tak naprawde chcialabys
        byc...
        Pozdrawiam, Saba

        men-tliczek napisał:

        > Kochana, to co tutaj opisujesz wskazuje na to, ze problem Twoj moze miec
        bardzo
        >
        > zlozone podloze. Analizowanie tego przez czlonkow niniejszego forum, mimo ich
        > najlepszych checi moze przekraczac, nie tyle ich sily i mozliwosci, ile
        > charakter tej tutaj zabawy. Sprobuj porozmawiac sobie z jakims normalnym
        > psychologiem. To nie znaczy, ze jestes szurnieta, ani nic w tym rodzaju.
        > Bedziesz mogla ujawnic wiele szczegolow, ktore pomoga jemu i Tobie dosc do
        > zrodla Twoich problemow. Tutaj wypytywanie Ciebie o intymnosci natury socio-
        > medycznej sa zupelnie nie na miescu i nie wskazane.
        > Z szacunkiem
        > mt
        >
        > Gość portalu: bleeblaa napisał(a):
        >
        > > Witam
        > > Czasami sie zastanawiam czy ze mna jest cos nie w porzadku...
        > > Jestewm mloda, atrakcyjna i inteligentom dziewczyna.Mam dusze twoarzyska
        > > jednak problem polega na tym ze do tej pory (mam 23 lata) nie bylam w
        > > prawdziwym i trwalym zwiazku. Poznaje mezczyzn..na poczatku mi sie podobaj
        > a i
        > > jest fajnie...ale jak sprawy zaczynaj przybierac "rumiencow", zaczynamy si
        > e
        > > spotykac czesciej, ja zaczynam mniec tego dosc...chlopak zaczyna budzic we
        >
        > > mnie odraze, czar pryska...gdzies znika spontanicznosc itp., zaczynam
        > > kraktowac go jako kolege i w zaden sposob nie chce tworzyc z nim zwiazku.
        > > Najgorsze jest ot ze ta sytuacja pojaiwa sie czesto i przez to ranie
        > > moich "niedoszlych " partnerow. Jest mi z tmy bardzo zleee.
        > > Nie iwem w czym tkwie przyczynsa..czy boje sie angazowac...przeraz mnie
        > > to...moze cos tkwi w mojeje podswiadomosci.....
        > > Nie wiem jak to zmienic.
        > > Bardzo licze na Wasza pomoc ewentualne podzielenie sie refleksjami, bo
        > > naprawde marze o prawdziwym zwiazku.
        > > pozdrawiam serdecznie
        > >
        • messja Re: problem z sama soba? 12.11.02, 14:34
          gdyby kazdy taki przypadek odsylas do psychologa, to ci biedni psychologowie
          nie mieliby czasu zajmowac sie powaznymi problemami psychologicznymi:))))
          droga autorko watku, nie przejmuj sie - to jedynie ci pozostaje radzic, kiedy
          inni, zdrowi:) posylaja cie do psychologa:)


          messja
    • Gość: Też_to_mam Re: problem z sama soba? IP: *.gaj.lanet.wroc.pl 11.11.02, 00:07
      Też mam 23 lata. Też jestem atrakcyjny i inteligentny, jedynie nieco
      skromniejszy ;). Traktujemy jednak niniejsze wyznania w celach naukowych, by
      rozwiazac pewien problem natury psychicznej, szczere wyznania są konieczne,
      zapomnijmy więc o skromności. Mam podobny problem jak Ty, też zdarza mi się
      ranić ludzi, z tegoż samego powodu. Moja sytuacja jednak jest nieco odmienna,
      ponieważ ja miałem okazję cieszyć się stałym zwiażkiem, albo powiem inaczej
      gorąco i bez opamietania kochać kobietę. Niestety okazało się, po długim
      czasie,że ona nie podziela tego uczucia. Od tego czasu minął już ponad rok,
      grubo ponad rok. Poznałem dużo dziewczyn, które wydawały się być wyjątkowe i
      ciekawe, lecz jak i w Twoim przypadku ten stan zainteresowania mijał dość
      szybko i znów cholernie nieprzyjemna, mówiąc delikatnie sytuacja. Nienawidzę
      tego robić i wiem jaki ból się wtwedy odczuwa, niemniej jednak przyznaję
      często raniłem przez ostatni rok. Do czego jednak zmierzam: otóż uważam moja
      droga, że gadanina o niegotowości do i strachu przed zaangażowaniem to bzdury
      idiotyczne brednie i wiedzą o tym wszyscy, którzy już kochali szczerze i z
      oddaniem. Twój problem to zupełnie co innego, po prostu nie możesz znaleźć tej
      właściwej osoby i nie jest to niczyja wina. Mój kolega powiedział kiedyś: '"co
      jeśli do cholery moja druga połowa mieszka w Australii i nigdy jej nie
      odnajdę?". Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie inaczej jak "niech tak
      będzie" i żyć z nadzieją, że tak nie jest. Taka jest prawda o miłości, ona nie
      zna pojęć strach i niezdecydowanie, tam wszystko jest jasne i cel jest jeden,
      być razem jak najdłużej i jak najczęściej. Tego życzę Tobie i sobie, nie
      zawsze atrakcyjnoiść i inteligencja są pomocne w znalezieniu miłości, do jej
      szukania bardziej potrzebne są wiara,cierpliwość i pragnienie.

      P.s. ciekaw jestem co Ty na to, czekam na Twoją odpowiedź.
    • Gość: plutonka Re: problem z sama soba? IP: *.acn.waw.pl 12.11.02, 13:10
      Ktoś powiedział, że albo stanie się to, czego chce nasza podświadomość, albo ją
      zmienimy. Jesli myślisz poważnie to polecam wszystko na raz: psychoterapię,
      jogę, afirmacje i regressing.Są w necie strony. Polecam Ci także dobrego
      astrologa . Jak ci zrobi rzetelną analizę urodzeniową kosmogramu, to na pewno
      na wiele rzeczy spojrzysz inaczej. Pamiętaj, że drugi człowiek nie jest nam
      dany po to, żeby z nim walczyć, ale po to- żeby z nim żyć. Trzymam za Ciebie
      kciuki. Choć ciężka praca przed Tobą. Ale i pożytek byłby żaden, gdyby to nie
      wymagało od nas wysiłku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka