Jaka jest granica...

06.05.06, 08:52
pomiędzy pozostawianiem sobą a ciągłym doskonaleniem się, wzrastaniem...
Jak pozostac sobą w zwiazku, gdy zycie niesie ciągłe potrzeby zmian, a także
kompromisów z partnerem...
Ciekawa jestem jakie macie spostrzeżenia.
    • frostinio granica moze byc plynna :) 06.05.06, 09:08
      tak jak milosc moze byc jak wulkan goraca :)

      eeh, to kobiece zastanawianie sie nad duperelami :)))


      Granica jest raczej oczwista, gdy zmiany , ktore sie w Tobie dokonujea
      sa pod Twoja kontrola, to pozostajesz soba.

      Gdy zas nacisk czynnikow zewnetrznych, lub tez wewnetrzene pragnienie zmiany,
      przekracza Twoja odpornosc psychiczna - wtedy sie gubisz :)
      • duszka2 Re: granica moze byc plynna :) 06.05.06, 09:13
        ale duperele;-)))

        czasem wydaje się, że są pod kontrolą...potem budzisz się i łapiesz się za głowę...
        hm...czyli ta granica zalezy od odporności psychicznej? eee jakoś mi to nie pasuje
        • frostinio Re: granica moze byc plynna :) 06.05.06, 09:27
          duszka2 napisała:

          > czasem wydaje się, że są pod kontrolą...potem budzisz się i łapiesz się za
          głowę...

          - jak sie budze, to nigdy nie lapie sie za glowe, a tylko za kieszen :)

          > hm...czyli ta granica zalezy od odporności psychicznej?
          eee jakoś mi to nie pasuje

          - wiec jak widzisz z powyzszego, u kazdego jest inna :)
          u jednego wazne, by zgadzala sie kasa
          a Ty chcesz by mysli Ci sie zgadzaly, miast trzymac je rozczapierzone :)

          eeh te intelektualistki :)))
    • johannes11 Re: Jaka jest granica... 06.05.06, 09:40
      Zadałaś z samego rana bardzo trudne pytanie.....
      Wydaje się, że człowiek powinien się zmieniać, nie dawać się zamykać w formie,
      ewoluować albo się uwsteczniać ale nie stać w miejscu, każdego dnia zaskakiwać
      swego partnera życiowego i nie dawać narzucić sobie wizerunku.

      Pozdrawiam
      • maly.jasio Re: Jaka jest granica... 06.05.06, 09:52
        Juz nieodzalowany ostatni Premier II. Rzeczpospolitej General Slawoj-Skladkowski
        (ten, ktory rozkazal w kazdej zagrodzie chlopskiej budwe tkzw. "Slawojek")

        lupkow.brodno.net/grafika/tapety/slawojka.jpg
        powiadal:
        Mow cos, rob cos - bo zardzewiejesz i bedziesz skrzypial :)
      • wietka Re: Jaka jest granica... 06.05.06, 09:53
        Nie jesteśmy cale zycie tacy sami. Poznajemy nowych ludzi, przezywamy nowe
        sytuacje, odkrywamy nowe zmiejsca. To wszystko rzutuje na nasze zachowanie,
        postępowanie, myślenie, przezywanie.
        a to z kolei ma znaczenie dla naszego zwiazku. Nie mozna cale zycie tkwić w
        miejscu, to niemozliwe, niewłasciwe. My się zmieniamy, nasz zwiazek ewoluuje.
        Raz w pożądanym kierunku, raz nie, ale takie jest zycie...
        :)
        • Gość: <> Re: Jaka jest granica... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.06, 10:28
          Ważne by czeprać wiedzę ze świata, od ludzi pozostając sobą.
          By nie być kameleonem.
          • frostinio Re: Jaka jest granica... 06.05.06, 10:37
            Jednoczesnie dajac cos od siebie.
            By nie zostac wapmpirem intelektualnym :)
            • Gość: <> Re: Jaka jest granica... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.06, 11:04
              To oczywiste.
              Pa.
              • frostinio Re: Jaka jest granica... 06.05.06, 14:35
                Gość portalu: <> napisała :
                > To oczywiste.


                Teraz juz wiem, dlaczego...
                Pieklo jest wybrukowane OCZYWISCIE tylko dobrymi checiami :)

      • mlody771 Re: Jaka jest granica... 06.05.06, 14:19
        johannes11 napisał:

        > Wydaje się, że człowiek powinien się zmieniać, nie dawać się zamykać w formie,
        > ewoluować albo się uwsteczniać ale nie stać w miejscu, każdego dnia zaskakiwać
        > swego partnera życiowego i nie dawać narzucić sobie wizerunku.
        I tu masz racje kobieto. Oczywiscie, ze kobieta powinna zaskakiwac swojego
        partnera i nie pozwolic sobie nazucac jemu (jej) swojej woli. Wkoncu jestescie
        kobietami wyzwolonymi i mozecie robic, tyle co wam na to wasz wiek pozwoli.
        Jednym slowem po trzydziesce bedziecie przymusowo godzic sie na wszystko co
        popadnie, jeszcze chodzi i chwalic w niebiosa.
    • melea7 Re: Jaka jest granica... 06.05.06, 11:43
      Z upływem lat i pod wpływem różnych życiowych doświadczeń zmienia nam się
      system wartości, cele, priorytety, poglądy, osobowosć, temperament etc.
      Takie zmany mogą wpływać negatywnie na związek (partner się nie zmienia
      i nie potrafi zaakceptować zmian zachodzących w nas), lub pozytywnie (ubarwiają
      nasze już nieco nudnawe pożycie, wnosząc ciągłe zmiany nie dopuszczają rutyny
      i przyzwyczajenia), ale to może być związek trudny a podstawą w nim powinna
      być tolerancja.
      • Gość: <> Re: Jaka jest granica... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.06, 13:08
        Czyli ktoś kto nie kradł okazuje się teraz złodziejem i nalezy to uszanować bo
        on/ona się poprostu zmienił?
        • melea7 Re: Jaka jest granica... 06.05.06, 13:13
          Nie mówmy o zmianach patologicznych. Wiadomo, że tego zaakceptować się nie da.
          Ale wyobraź sobie sytuację odwrotną, nawróconego złodzieja:)
          • lusia501 Re: Jaka jest granica... 06.05.06, 13:18
            To przypadek jeden na milion.
            Tk jak uleczony nakoman.
            • iwona334 Re: Jaka jest granica... 06.05.06, 14:56
              lusia501 napisała:
              > To przypadek jeden na milion.

              Chyba zartujesz ? Polowa polskich biznesmenow, to tacy "uleczeni" zlodzieje.
              Nie kradna, gdyz juz nie musza :)

              A ich (drugie zazwyczaj) zony najzupelniej spokojnie dawne grzechy
              im wybaczaja :)
      • mlody771 Re: Jaka jest granica... 06.05.06, 14:25
        melea7 napisała:

        > Z upływem lat i pod wpływem różnych życiowych doświadczeń zmienia nam się
        > system wartości, cele, priorytety, poglądy, osobowosć, temperament etc.
        > Takie zmany mogą wpływać negatywnie na związek (partner się nie zmienia
        > i nie potrafi zaakceptować zmian zachodzących w nas), lub pozytywnie
        (ubarwiają
        > nasze już nieco nudnawe pożycie, wnosząc ciągłe zmiany nie dopuszczają rutyny
        > i przyzwyczajenia), ale to może być związek trudny a podstawą w nim powinna
        > być tolerancja.
        Cos w tym jest co piszesz. Ale jeszcze nigdy nie widzialem kobiety szczesliwej
        jak jej sie pozwolilo, robic co sama chce. Wiec wniosek, ze trzeba was
        kontrolowac, uczyc, zmuszac do pracy jakiejkolwiek, zmuszac do podrozy,
        odwiedzin, wychowywania wlasnych dziecie(tak, kobieta nie wychowuje dzieci, ona
        sie z nimi przyjazni)itd.
        • melea7 Re: Jaka jest granica... 06.05.06, 14:40
          Zmuszanie, kontrolowanie, pozbawianie możliwości podejmowania decyzji,
          odbieranie niezależności... to się nazywa niewolnictwo!
    • mlody771 Re: Jaka jest granica... 06.05.06, 14:08
      Musze Tobie powiedziec, ze jest ciezko, patrzec na swoja partnerke jak na
      niedorozwinieta i udawac, ze wszystko jest OK. Co wy jecie lub pijecie kobiety,
      ze jestescie takie wolne w mysleniu i przystosowywaniu sie do zycia codziennego?


      PS. W jakim wieku uzyskujecie maksymalna zyciowa granice swojego rozwoju
      umyslowego i juz tylko powtarzacie "przykazania" i slowa feministek?
Pełna wersja