Dodaj do ulubionych

samotna...

13.09.06, 19:44
Tak sobie myślę...heh mam dopiero 22 lata,ale chyba czas najwyższy zacząć
szukać męża..;)
Jak patrzę na moje koleżanki/kolegów z podstawówki czy liceum połowa ma już
dzieci,własne rodziny itd..Na roku tez już pojawiają się małżeństwa i maluchy...
Przecież jak tak dalej pójdzie za pare lat-kiedy moze dorosnę do podejmowania
tak waznych decyzji,wszyscy fajni faceci będą zajęci...
Co Wy o tym myślicie?
Chyba wpadam w depresje...
Samotna...
Obserwuj wątek
    • gocha033 Re: samotna... 13.09.06, 19:54
      najpierw sie zdecyduj - ego chcesz?

      jezeli tylko meza, lub tylko milosci - to zawsze sie jakis patalach ,
      lub jakis niemota znajdzie.

      A jezeli jednego i drugiego, to rzeczywiscie musisz nad tym troche
      popracowac :)))
    • Gość: some_one Re: samotna... IP: 80.54.176.* 13.09.06, 20:20
      wydaje mi sie ze wpadanie w depresje z takiego powodu i szukanie sobie na sile
      faceta bo "wszyscy fajni faceci będą zajęci..." jest absurdem
      jestem jeszcze bardzo mloda (ja jestem o rok mlodsza) ale nie mysle pod tym
      katem chociaz moje kolezanki tez juz sa pozareczane, mezate lub maja dzieci ale
      taka sama ilosc jest wolna, bez facetow, zyjaca pelna piesia, korzystajac z
      kazdego dnia jak tylko sie da bo pozniej to juz nie znajdziesz czasu dla siebie
      dopiero co wkroczylas w dorosle zycie i panikowac bo jeszcze meza nie masz jest
      absurdem
      wszytko w swoim czasie - wszytko sie samo ulozy - poznasz kogos, spedzicie ze
      soba jakis czas, jesli stwierdzicie ze chcecie sie pobrac to zrobicie sobie
      piekne wesele i po jakims czasie owocem tego spotkania beda male pociechy
      nie ma sensu poganiac czasu, przeciez ty nie masz 35 lat i tykajacego zegara
      biologicznego
      pozatym decyzja o malzenstwie i dzieciach nie powinna byc podejmowana pod
      wplywem presji " bo kolezanki juz maja a ja nie chce byc czarna wrona" tylko
      kiedy poczujesz ze jestes w pelni gotowa aby z kims na zawsze sie dzelic soba,
      swom zyciem, swoja miloscia, swoim kazdym dniem
      a pozniej ze jestes gotowa zostac mama i dac tyle milosci swoim dzieciom ile
      tylko twoje serce jest w stanie dac

      zycie jest jak exspress - trzeba bardzo uwazac do jakiego wsiadasz bo pozniej
      bedzie tak szybko pedzic, ze nie bedziesz mogla wysiasc

      wszystko przed toba - mozesz zdobyc caly swiat!!!
    • aagness84 Re: samotna... 13.09.06, 20:58
      Takiej odpowiedzi potrzebowałam!Dzięki;)
      Sama pewnie nie wpadłabym ot tak w lawinę pesymistycznych mysli,ale ostatnio
      moja bliska kolezanka,która jest z facetem od ponad 3 lat,planują slub
      itd..zadała mi pytanie dlaczego nie jestem z nikim na stałe,kiedy w końcu o tym
      pomyśle...
      I na końcu to straszne zdanie:BO ZOSTANIESZ STARĄ PANNĄ.
      Rozejrzałam się dookoła i kurcze faktycznie, wszyscy już myślą powaznie o
      przyszłości mają "swoje połówki" (albo tak im się wydaje)...no właśnie moze
      niektórzy sa ze sobą dla zasady-żeby nie musiec szukaś kolejnego "kandydata na
      męża"-bo rodzina nalega...?
      Zobaczymy...może w końcu i ja odnajdę osobę z którę będę mogła być dłużej niż
      pół roku...
      • Gość: some_one Re: samotna... IP: 80.54.176.* 14.09.06, 22:06
        ja jestem juz 2.5 roku w zwiazku
        wiec pewnie dlatego mi tak latwo mowic - nie jestem sama a po takim czasie
        mozna juz cos zaczac myslec o wspolnej przyszlosci mimo tego nie strasze
        swojego chlopaka tekstami "kiedy zareczyny?" lub cos podobnego
        moja kolezanka ze studiow ma podobny staz i juz sa zareczeni od roku - ja jakos
        nie wyobrazam siebie w takiej sytuacji
        oboje tzn ja moj chlopak mamy inne patrzenie na przyszlosc i na zwiazek niz
        wiekszosc moich i twoich znajomych - uwazamy ze najpierw powinno sie ulozyc
        swoje zycie tzn skonczyc studia, znalezc wspolny dom , prace ktora pozwoli na
        godne zycie a pozniej myslec cos dalej bo czasem takcy "swiezo" zakochani
        ktorzy razem jeszcze niczego nie osiagneli, dopiero co zaczeli zycie dorosle
        gdy sie zmierza z calym tym brutalnym swiatem, zwlaszcza gdy pojawi sie dziecko
        zaczynaja panikowac, klucic sie niepotrzebnie - i cale zycie przewraca sie do
        gory nogami - rozchodza sie a pokrzywdzone zostaje najmniejsze i najbardziej
        niewinne- dziecko
        dopiero co przestali byc dziecmi zostawiajac dom rodzicow a juz sami maja
        dziecmi i zakladaja wlasny dom
        dla mnie to bez sensu
        moze dla innycj na tym polega zycie ale nie dla mnie

        kazdy sam jest kowalem wlasnego losu...

        ps.: a to ze > niektórzy sa ze sobą dla zasady-żeby nie musiec szukaś
        kolejnego "kandydata na
        > męża"-bo rodzina nalega...?
        to bzdura - fakt niektorzy sa z kims bo sie boja samotnosci, boja sie ze inni
        beda sie smiac i powiedza "nikt cie nie chce, nawet on cie zostawil" ale
        przeciez na sile nic dobrego sie nie zbuduje, i bycie zbyle kim byle by nie
        byc samej to totalna paranoja

        wiec proponuje wypiac piers do przodu, dumnie i rozwaznie kroczyc przez zycie i
        zawsze sie usmiechac bo nigdy nie wiecz czy ten jedyny cie nie obserwuje i czy
        on wlasnie dla tego pieknego usmiechy nie straci glowy?

        powodzenia i nie zalamuj sie

        milego dnia :o)

        • Gość: SIMONA Re: samotna... IP: *.aster.pl 14.09.06, 22:15
          No drogie panie-mając 22 lata-należy żyć,a nie patrzeć na koleżanki mężatki i
          dzieciate.Sama wyszłam za mąz w wieku 23-a licze 26 i co -teraz wiem że 26 to
          najlepszy wiek aby juz zakładać rodzine.Jak ja bym chciała mieć 22 lata i na
          pewno nie pchałabym sie w małżeństwo wcześnie.Co do "tych fajnych facetów"ci co
          wcześnie sie żenią -zdradzają(może nie wszyscy)ale po pewnym czasie tak
          robią.Nie płacz że jesteś samotna bo za młoda jesteś jeszcze-nie musicie sie
          zemna zgadzać,i na pewno starą panną nie zostaniesz-każda ma przypisanego tego
          jednego męża i resztę kochanków.
          • Gość: miki Re: samotna... IP: *.hsd1.ct.comcast.net 14.09.06, 22:53
            Piszesz: ".....każda ma przypisanego tego
            jednego męża i resztę kochanków"
            To juz "nadzieja", szczegulnie z tymi ostatnimi, jak jest "przypisana" komus
            prostytucja. Oczywiscie nic nie zalezy od samego czlowieka(nawet jego wlasna
            wola), bo wszystko jest mu przypisane.

            Ciekaw z kad pochodzi takie myslenie?
            • Gość: SIMONA Re: samotna... IP: *.aster.pl 14.09.06, 23:36
              Miki-gdzie ,i co Ty kobieto porównujesz do prostytucji?szczególnie,to oczym tu
              pisałam nie nawiązuje do tego.Czyżbym skłamała,w tym co napisałam?
              • azaheca Re: samotna... 14.09.06, 23:54

              • azaheca Re: samotna... 14.09.06, 23:58
                Aagness,Ty chyba żartujesz,lub ten tekst jest prowokacją! To takie
                prowincjonalne podejście do życia (mam na myśli stan umysłu a nie miejsce
                zamieszkania),że aż niewiarygodne!
      • tapatik Re: samotna... 15.09.06, 08:58
        aagness84 napisała:

        > Sama pewnie nie wpadłabym ot tak w lawinę pesymistycznych mysli,ale ostatnio
        > moja bliska kolezanka,która jest z facetem od ponad 3 lat,planują slub
        > itd..zadała mi pytanie dlaczego nie jestem z nikim na stałe,kiedy w końcu
        > o tym pomyśle...
        > I na końcu to straszne zdanie:BO ZOSTANIESZ STARĄ PANNĄ.

        A co Ją to obchodzi? Czy wyjście za mąż to pójście do sklepu i zakup telewizora?
        To jest poważna decyzja do której potrzeba dwóch osób. Skoro nie masz tej
        drugiej, to jak masz wyjść za mąż? Znaleźć pierwszego lepszego, co Cię będzie
        chciał? Paranoja.
        • tygryska_28 Re: samotna... 15.09.06, 09:07
          Ale aagness w pewnym sensie ma rację - ponieważ nie wiemy skąd jest (chyba, że
          nie doczytałam ;)) nie możemy mówić, że to nieważne. Nawet nie wiesz jak w
          małych miejscowościach TO (wyjście za mąż do pewnego wieku) jest ważne. Wieś i
          mniejsze miasteczka mają na tym punkcie pomimo zmieniających się czasów obsesję
          i często tak potrafią doprowadzić człowieka do nieomal szaleństwa. Kiedy każda
          sąsiadka w każdej rozmowie przemyca pytanie a Ty kiedy?? To dla świętego
          spokoju wiele dziewcząt decyduje się na małżeństwo żeby tylko nie być
          pośmiewiskiem.
          W większych miastach nie jest aż tak to widoczne bo ludzie mają ze sobą mniej
          kontaktów, ale często nie zaprasza się samotnych kobiet na imprezy czy
          spotkania gdzie większość to pary albo małżeństwa.
          Może za kilka lat ludzie inaczej będą to postrzegać, bo coraz więcej mamy osób
          decydujących się na życie w pojedynkę ale narazie staropanieństwo jest ogólnie
          znanym pojęciem ;))
          • tapatik Wiem... 15.09.06, 12:22
            Tygrysko, ja też mieszkam w małej miejscowości i mam podobny problem, tylko
            że ja się już chyba uodporniłem na tego typu pytania.
            • tygryska_28 Re: Wiem... 15.09.06, 12:27
              No właśnie...
              A niektórym jest trudniej po prostu...
              Ja mieszkam w dużym mieście, ale to i tak niczego nie zmienia ;)) Pozostaje
              jeszcze Rodzina, znajomi...
              Kiedy moje rodzeństwo cioteczne jest już po rozwodach, właśnie układają sobie
              życie na nowo a ja? Nic... Ciągłe porażki i nauczki od zycia...
              Tylko ile można czekać??
              No nieważne.

              Takie mamy poglądy społeczeństwa ale i nasze chyba są podobne bo przychodzi
              taki wiek że sie już chce mieć tą rodzinę bo zaczyna się odstawać od "normy".
              Potem przechodzi ale znowu za jakiś czas wraca. No cóż, trzeba uciec w
              nieznane, stworzyć sobie romantyczną historię, karmić nią ludzi i żyć spokojnie
              oczekując ;))))

              Pozdrawiam i za chwilę wychodzę z pracki uczyć się...
    • aagness84 Re: samotna... 16.09.06, 18:42
      Jestem z Lublina-nie jest to wielka metropolia,ale do do małych miasteczek też
      nie należy; na wsi w wieku 22lat byłabym juz chyba stara panną!;)
      W pełni się zgadzam,że takie myślenie jest prowincjonalne!ale cóż...
      Nie szukam oczywiście "męża" na siłę,właśnie chodzi o to,że ja chyba kompletnie
      nie dojrzałam do poważnego związku-zastanawim czy kiedykolwiek dojrzeje...
      I tak patrząc na moje wspomniane wyżej koleżanki zastanawiam się jak one dają
      radę ...
      Cholera powiedzmy,że średnia wieku to ok 65 lat- po co pchac się w to tak szybko???
      Ale jeżeli z każdej strony kazdy nagabuje,dopytuje i probuje udowodnić że to już
      najwyższy czas...jak tu nie zgłupieć??!

      POZDRAWIAM!!!!!!
      • wiarusik Re: samotna... 16.09.06, 18:45
        Ja mam tyle samo lat i zamierzam ożenić się ok 30tki.
        Mój kuzyn ze wsi ożenił się w wieku 18 lat i klnie na czym świat stoi;)
      • tygryska_28 Nie głupiej ;) 16.09.06, 18:48
        poczekaj na swój czas.
        Wiem, że bycie samotną jest trudne, ale czasami ma swoje uroki (i ja to mówię??
        aaaaa, piffko wypiłam...) ;))

        A na gadanie innych trzeba się uodpornić.

        Dokładnie ten temat (nacisk osób postronnych i rodziny w małych i dużych
        miejscowościach na zawieranie związków małżeńskich) omawiałam dziś na
        egzaminie ;))) I przypomniałam sobie Twój wątek i wypowiedzi...

        Dlatego bardzo dziękuję za pomoc ;))
    • m_lena2 Re: samotna... 16.09.06, 19:11
      doskonale Cie rozumiem....tez sie tak czuje...otoczenie wymusza na mnie zebym
      rozpoczeła poszukiwania.....według mnie na kazdego przyjdzie czas....tylko jak
      poradzić sobie z otoczeniem???
    • aagness84 Re: samotna... 16.09.06, 19:28
      Tygryska_28 mimo wszystko;)ciesze się,że mój post na coś się przydał;)
      Ale szczerze mówiąc jestem w szoku,myslałam że to ja biedna zawracam sobie głowę
      takimi rzeczami i tylko wokól mnie są sa ludzie próbujący mi na siłe wmówić że
      to JUŻ CZAS...a tu prosze bardzo jest nas więcej...
      Wiecie co...tak sobie myśle...że nie mozemy dac się "zagadać" i dać sobie wmówić
      co jest dla nas w tym momencie najlepsze (chociaż wiem,ze czasem fajnie jest się
      do kogoś przytulić w zimny wieczór...)

      P.S. to był mój pierwszy post na forum gazety i musze przyznać,że wasze odp na
      moje "wołanie o pomoc" naprawde mi pomogły;)...mała rzecz a cieszy;)

      POZDRAWIAM!!!
      • tygryska_28 Re: samotna... 16.09.06, 19:33
        To nie ty sobie głowę zawracasz tylko ludzie ci mącą w głowie.

        Oczywiście, że już czas, w dawnych czasach to ja bym chyba wyklęta była a Ty
        byłabyś starą panną ;))
        I tylko dlatego tamte czasy mi nie leżą ;)
        Chociaż gdyby tak wybrano za nas... he, he...

        Dobrze jest a na zimowe wieczory - ciepły sweterek, koc... narazie musi
        wystarczyć ;))

        Pozdr.
    • Gość: izunia Re: samotna... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.06, 22:05
      ja ok 2 tygodnie temu rozstałam sie z chlopakiem z któeym bylam 4 lata i czuje
      sie ... naprawde szczczęśliwapomimo ze mam 24 lata !!! prawde mówiąc przez 4
      lata zastaawialam sie czy go wogóle kocham i teraz zdalam sobie sprawe ze nie
      kochalam go nigdy, wiem ze to dziwne ale nawet nie zdawalam sobie sprawy ze tak
      bylo. teraz uwazam ze bardzo dobrze ze sie rozstalismy, zero milosci
      przywiazania, ciągłe kłótnie. jestem sama pomimo swojego wieku i naprwde czuje
      ze wyagralam los na loteri bo byc z kims tylko z przyzwaczajenia i
      przyzwoitości to nie trudne ale byc wtedy na prawde szczesliwa to juz troszke
      gorzej. marze o wielkiej milosci w zyciu i mam nadzieje ze kiedys to sie spelni
      bez wzgledu na to kiedy. na prawde szczesliwsza czuje sie teraz bedąc saam niz
      jak byalm z nim i przez caly czas zastanawialam sie czy wogólw warto...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka