What do you think about it Quickly?

22.11.06, 12:38
Tak sobie zrobiłam dzisiaj wagary z darmowego angielskiego, którym
uszczęśliwił nas pracodawca... a na który chodzę bo za darmo (poziom żenująco
niski). No ale zeby nie było, że ja leń, tchórz czy coś w tym stylu, to
wzięłam się w tym czasie w którym inni piszą sprawdzian na temat kreskówek i
mydlanych oper... za angielski na poziomie, który uważam za stosowny dla mojej
osoby i postanowiłam (za karę za opuszczenie sprawdzianu) zbudować krótką
wypowiedź wstępem wprowadzenia do znalezionego w sieci tekstu :-)

It is a short text about... Hmmmm... I don't know how to call it. Generally,
about the structure of nuclei, but in fact we don't know what the structure is.

We (that means physisists) are just trying to find it out and we can do that
some standard ways. One way is to build a theoretical model. If you have a
model you can compare it with some experimental results.

A model.... The next world I should explain... A model is a kind of treatment
and understanding of... let's call it "something". We have our "something" and
we can treat it and understand "somehow". And this is our theoretical
model: if "something" fulfils some criteria it will behave "somehow".

That is the reason why we say that a nucleus is a drop of nuclear matter or
nuclear liquid. If it is -it should behave as a drop. And under some
experimental conditions it really behaves that way :-)))

newsinfo.iu.edu/news/page/normal/193.html
    • sweetchocolate In my skromna opinion.... 22.11.06, 13:33
      >
      > It is a short text about... Hmmmm... I don't know how to call it. Generally,
      > about the structure of nuclei, but in fact we don't know what the structure
      is.


      the text proves the theory that there's a transition between the liquid and gas
      phases in atomic nuclei. It also describes the experiments that show the
      analogy between this phenomenon and the process of boiling of water.
      • meduza4 Re: In my skromna opinion.... 22.11.06, 13:54
        sweetchocolate napisała:

        >
        > the text proves the theory that there's a transition between the liquid and gas
        >
        > phases in atomic nuclei.

        OK, you are right. The text proves... (but only) one of many theories. I am a
        nuclear physicist and I know the problem very well.

        I wanted Quickly to help me with my English, because the lessons mentioned
        above... in my opinion are just boring. I don't like to waste my time for
        nothing, so I want to discuss about something really searious.

        > It also describes the experiments that show the
        > analogy between this phenomenon and the process of boiling of water.


        OK. Let me smile mysteriously :-)

        Now I want to ask you one simple question: what is (in your opinion) a
        transition between the liquid and gas phases in atomic nuclei? What are these
        two phases???

        And... why do you think the text proves anything? Because it is published?
        The text proves nothing, only an experiment can prove any theory :-)


        --
        "When I feel silence in my heart I'll call your name untill I die..."
        • sweetchocolate Re: In my skromna opinion.... 22.11.06, 14:27
          meduza4 napisała:

          >
          > OK, you are right. The text proves... (but only) one of many theories. I am a
          > nuclear physicist and I know the problem very well.
          >
          I am not a nuclear physicist. Moreover... I am not interested in physics at
          all... That was only my impression after reading the text.

          > > It also describes the experiments that show the
          > > analogy between this phenomenon and the process of boiling of water.
          >
          >
          > OK. Let me smile mysteriously :-)

          What do you mean by that????????????????????

          >
          > Now I want to ask you one simple question: what is (in your opinion) a
          > transition between the liquid and gas phases in atomic nuclei? What are these
          > two phases???
          >
          I might not understand the process well but IN MY OPINION it's the
          transoformation from liquid into gas state, as well as the opposite process in
          which gase can condense into luiquid.
          Correct me if I am wrong.


          > And... why do you think the text proves anything? Because it is published?
          > The text proves nothing, only an experiment can prove any theory :-)

          Exactly!! :)
          • meduza4 Re: In my skromna opinion.... 22.11.06, 17:13
            sweetchocolate napisała:

            > meduza4 napisała:
            >
            > >
            > I am not a nuclear physicist. Moreover... I am not interested in physics at
            > all... That was only my impression after reading the text.

            But Quickly is interested... and once we had a very nice chat about a drop of
            nuclear matter :-))))

            What can I say about the text? The language used by scientists is just an
            example of slang. You have read the textso you can come to some conclusions
            (your impression). But probably you can explain the other person what does it
            all mean.


            > > OK. Let me smile mysteriously :-)
            >
            > What do you mean by that????????????????????

            I mean nothing:-))) A smile is just a smile -that's all :-))))))))))))

            > >
            > I might not understand the process well but IN MY OPINION it's the
            > transoformation from liquid into gas state, as well as the opposite process in
            > which gase can condense into luiquid.
            > Correct me if I am wrong.

            You are right, but... (another stupid smile) we are talking about a gas state,
            about a liquid state... So tell me now, where is any gas or any liquid inside a
            nucleus? And which prosess (direct or opposite -never mind) change one phase to
            another ;-PPPPPPPPP

            Chłeeeee chłeeee chłeeee, aleś się wkopała w dyskusję ze mną, rany ja pier...
            chłeeee chłeeee :-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

            >
            >
            > > And... why do you think the text proves anything? Because it is published
            > ?
            > > The text proves nothing, only an experiment can prove any theory :-)
            >
            > Exactly!! :)
            • men-tliczek Re: w mojej humble opinii.... 22.11.06, 18:47
              w DownUnder nie mowia po angielsku; to nie brzmi jak angielski. tam mowia po
              czesku:)))
              Mr. Quickly wiecznie zywy??!! od poczatku mialam wrazenie, ze mi kogos przypomina:)
              a poza tym, piekny romantyczno-nuklearny watek:))
              • Gość: KbS Re: w mojej humble opinii.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 19:07
                mowia po ichniemu! a ja rozumiem!
                jejku co za txt!
                • meduza4 Re: w mojej humble opinii.... 22.11.06, 19:35
                  Gość portalu: KbS napisał(a):

                  > jejku co za txt!

                  Który? Ten "fachowy" o fizyce? Wiem, wiem, jakiś makabryczny bełkot :-DDD
                  • Gość: KbS Re: w mojej humble opinii.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 19:55
                    o fizyce, fachowy - nie lubie fizyki i w dodatku nie rozumiem!:(
                  • Gość: KbS Re: w mojej humble opinii.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 19:57
                    a dlaczego ten wlasnie tu zacytowalas meduzo! masz z nim klopot
                    nie moglas czego lzejszego zapodac na FR!
                    niechby byl nawet trudny jezykowo, ale za to wyobraznia dalaby sobie z tym rade
                    na podstawie "wyrwania z kontekstu"...
                    zlituj sie kobieto!
                    • meduza4 Re: w mojej humble opinii.... 22.11.06, 20:05
                      Gość portalu: KbS napisał(a):

                      > a dlaczego ten wlasnie tu zacytowalas meduzo! masz z nim klopot

                      No właśnie z tym nie mam kłopotu, bo się tym na codzień zajmuję. Z Quicklym o
                      slangach dyskutowałam i to jest przykład naukowego slangu. Konkretnie chodziło o
                      "kroplę materii jądrowej" i Quickly się zdziwił, że w ogóle tak można mówić.

                      > nie moglas czego lzejszego zapodac na FR!

                      No słowo daję -nie mogłam :-DDD


                      > niechby byl nawet trudny jezykowo, ale za to wyobraznia dalaby sobie z tym rade
                      >
                      > na podstawie "wyrwania z kontekstu"...


                      A! Czyli ten jest językowo łatwy... a i tak nie do przetrawienia :-DDDDDDDDDDD
                      No ale ja to mogę spróbować (po angielsku) opowiedzieć bardziej zrozumiałym
                      językiem i takie sobie postawiłam zadanie :-)))


                      > zlituj sie kobieto!

                      No przecież tylko nasz lingwista Quickly był (z urzędu!!!) zobowiązany czytać i
                      tylko jego jednego z tego czytania nie zwolnię za żadne skarby :-)))
                      • men-tliczek Re: w mojej humble opinii.... 22.11.06, 20:17
                        meduza4 napisała:

                        >
                        > No przecież tylko nasz lingwista Quickly był (z urzędu!!!) zobowiązany czytać i
                        > tylko jego jednego z tego czytania nie zwolnię za żadne skarby :-)))
                        >


                        czy ty masz jakis kontakt z promieniowaniem jadrowym?
                        • quickly A gdzie mi tam do waszego poziomu angielskiego... 22.11.06, 23:39
                          ...meduza4 i sweetchocolate.

                          Owszem, cos tam dociera do mnie, jak mi ktos powtorzy (powoli) ze trzy razy,
                          ale na szczescie nawet "native speakers" maja trudnosci z dogadaniem sie miedzy
                          soba.

                          To mowisz men-tliczek, ze w Australii mowia po czesku?
                          A wiesz, ze czasami mam takie wrazenie...

                          Ale wracajac do tego tekstu meduza4, to faktycznie czastke materii mozna
                          porownac do "a drop". Za malo czytalem na ten temat opracowan... poza kilkoma
                          na prawde ciekawymi.

                          What can I say?
                          If this seems confusing, you may take some comfort in knowing that it was
                          confusing to physicists, too. Bohr once commented that a person who wasn't
                          outraged on first hearing about "quantum theory" didn't understand what had
                          been said. On the other hand, Heisenberg, when asked how one could envision an
                          atom, simply replied: "Don't try".

                          The atom turned out to be quite unlike the image that most people had created.
                          The electron doesn't fly around the nucleus like a planet around its sun, but
                          instead takes on the more amorphous aspect of a cloud. The "shell" of an atom
                          isn't some hard, shiny casing, as illustrations sometimes encourage us to
                          suppose, but simply the outermost of these fuzzy electron clouds. The cloud
                          itself is essentially just a zone of statistical probability marking the area
                          beyond which the electron only very seldom strays. (Juz dyskutowalismy o tym
                          meduza4 - i.e. basics of the "quantum leap"). Thus an atom, if you could see
                          it, would look more like a very fuzzy tennis ball than a hard-edged metallic
                          sphere (but not much like either or, indeed, like anything you're ever seen; we
                          are, after all, dealing here with a world very different from the one we see
                          around us).

                          Czy zaciekawilem Cie chociaz odrobine meduza4?

                          • meduza4 Poziom całkiem dobry... 23.11.06, 10:59
                            Quickly, czy Ty mnie tym zaciekawiłeś co napisałeś... Nooooo taaaak, zaciekawiło
                            mnie skąd Ty tak szybko znalazłeś materiały, żeby ten tekst żywcem zerżnąć, hi
                            hi :-)))

                            Piszesz, że:
                            > Thus an atom, if you could see
                            > it, would look more like a very fuzzy tennis ball than a hard-edged metallic
                            > sphere

                            But if you could "come closer" an atom, you would see protons and neutrons
                            inside of its nucleus. So let's come closer.

                            You said that "a nucleus consists of protons and neutrons" and you was right.
                            But if you could make yourself as small as a proton you would see that protons
                            and neutrons fly inside a volume of nucleus. So in a sense a nucleus is a
                            mixture of protons and neutrons.


                            Wracając do tekstu który zamieściłeś, Quickly, niech Cię Bóg broni tłumaczyć
                            słowo "shell", którego użyłeś jako "skorupka" czy "muszelka". Po polsku
                            tłumaczymy to jako "powłoka". Stąd "shell model" (a pewnie do tego dojdziemy w
                            naszej dyskusji) to po prostu model powłokowy o którym choćby na Wikipedii można
                            coś znaleźć.

                            Ale czego ja od Ciebie chciałam zamieszczając ten tekst? Szczerze mówiąc wcale
                            nie chciałam żebyś się douczał z fizyki, tylko żebyś zaczął mnie pytać i prosiś
                            o objaśnienie zagadnienia. Wtedy ja po prostu musiałbym Ci objaśnić jakimś
                            prostym językiem a Ty mógłbyś korygować mój angielski. To takie (myślę że
                            niegłupie) interaktywne ćwiczenie językowe. Ty dopytujesz się jak matołek "why?"
                            and "what?" a ja się biedzę z angielską gramatyką żeby wytłumaczyć :-))))
                            • men-tliczek Re: Poziom całkiem dobry... 24.11.06, 07:26
                              meduza4 napisała:

                              > Quickly, czy Ty mnie tym zaciekawiłeś co napisałeś... Nooooo taaaak, zaciekawił
                              > o
                              > mnie skąd Ty tak szybko znalazłeś materiały, żeby ten tekst żywcem zerżnąć, hi
                              > hi :-)))
                              >
                              'nieduza' chcesz wiedziec skad to przepisal?
                              ja ci moge powiedziec, bo tak sie sklada, ze tez mam ta ksiazke.
                              okreslenie "shell" jest tam poprawnie uzyte.
                              zostawie ci te lingwistyczne dywagacje na nastepne spotkanie z pozal sie boze
                              "ekspertem".
                              spytaj sie go jak po 'czesku' bedzie:
                              full of crap pathetic moron
                              albo/or
                              condescending, albo jeszcze ladniej -patronizing asshole
                              • meduza4 Re: Poziom całkiem dobry... 24.11.06, 18:04
                                men-tliczek napisał:


                                > 'nieduza' chcesz wiedziec skad to przepisal?

                                A niech przepisuje skąd chce, co mi do tego?

                                > ja ci moge powiedziec, bo tak sie sklada, ze tez mam ta ksiazke.
                                > okreslenie "shell" jest tam poprawnie uzyte.

                                Owszem, użyte poprawnie ale wyjaśniłam od razu, jak to się na polski tłumaczy,
                                żeby nie robić "modelu skorupkowego" czy "muszelkowego" jak to niektórzy potrafią.

                                Za tytuł i autora książki będę wdzięczna, podszkolę się trochę.


                                > zostawie ci te lingwistyczne dywagacje na nastepne spotkanie z pozal sie boze
                                > "ekspertem".
                                > spytaj sie go jak po 'czesku' bedzie:
                                > full of crap pathetic moron
                                > albo/or
                                > condescending, albo jeszcze ladniej -patronizing asshole

                                Ja nie znać angielski... i wprawdzie odruchowo się roześmiać jak to przeczytać
                                (roześmiać się z Twoja głupota i złośliwość)... ale naprawdę nie rozumieć... Ty
                                móc wyjaśnić o co chodzić, bo ja nie chcieć pytać ekspert w tak banalnej
                                sprawie, ale widzieć że sekundant być potrzebny... albo wiadro zimnej wody...
                                i to wcale nie dla ekspert...
                                • men-tliczek Re: Poziom całkiem dobry... 24.11.06, 18:13
                                  meduza4 napisała:


                                  > Ja nie znać angielski... i wprawdzie odruchowo się roześmiać jak to przeczytać
                                  > (roześmiać się z Twoja głupota i złośliwość)... ale naprawdę nie rozumieć... Ty
                                  > móc wyjaśnić o co chodzić, bo ja nie chcieć pytać ekspert w tak banalnej
                                  > sprawie, ale widzieć że sekundant być potrzebny... albo wiadro zimnej wody...
                                  > i to wcale nie dla ekspert...
                                  >
                                  z polskim tez ci najlepiej nie idzie:))
                                  swoistym rodzynkiem logiki, nie wspominajac ZLOSLIWOSCI, jest zdanie
                                  >roześmiać się z Twoja głupota i złośliwość)... ale naprawdę nie rozumieć... Ty
                                  > móc wyjaśnić o co chodzić,<
                                  mimo, ze nie rozumiesz -wiesz, ze to jest glupie.
                                  ciekawe:))) ty umysl scisly, jezeli poprawnie wniskuje?
                                  to co wczesniej napisalam ciebie nie dotyczy:))

                                  • meduza4 Re: Poziom całkiem dobry... 24.11.06, 18:21
                                    men-tliczek napisał:

                                    > >
                                    > z polskim tez ci najlepiej nie idzie:))

                                    Racja - ja skończyć tylko 4 klasa podstawówki :-)))


                                    > swoistym rodzynkiem logiki, nie wspominajac ZLOSLIWOSCI, jest zdanie
                                    > >roześmiać się z Twoja głupota i złośliwość)... ale naprawdę nie rozumieć..

                                    Nie rozumieć... Nie rozumieć za cholera... ale nie chodzić o to, że obelg nie
                                    rozumieć. Nie rozumieć o co Ty się czepiać?

                                    > mimo, ze nie rozumiesz -wiesz, ze to jest glupie.
                                    > ciekawe:))) ty umysl scisly, jezeli poprawnie wniskuje?

                                    A nie, niepoprawnie wnioskujesz. Tak dla szpanu się popisuję i dla lepszej
                                    popularności udaję kogoś więcej niż jestem. A jestem zwyczajną, skromną babcią
                                    klozetową :-)))


                                    > to co wczesniej napisalam ciebie nie dotyczy:))

                                    No tak jakoś głupio wyszło, że zauważyłam kogo to dotyczy. Ale weź pod uwagę, że
                                    dotyczy to osoby, która obiecała mi pomóc w moim żałosnym angielskim i to często
                                    gęsto na tym forum robi.

                                    Byłabym Ci niezmiernie wdzięczna jakbyś ze swoimi prywatnymi pretensjami do tej
                                    osoby (nie wiem o co te pretensje) i obelgami na bardzo żałosnym poziomie
                                    poszedł gdzie indziej i nie robił tego przynajmniej na moim wątku.
                                    • men-tliczek Re: Poziom całkiem dobry... 24.11.06, 18:40



                                      zawsze myslalam, ze teraz w Polsce babcie klozetowe musza miec przynajmniej
                                      mature...
                                      no to mozna powiedziec, ze ci sie udalo. nie bylam w Polsce ponad dziesiec lat,
                                      wiec moze mi to wybaczysz.
                                      jednak juz na poziomie czwartej klasy szkoly podstawowej, wiekszosc dzieci
                                      dostrzega, ze nie wszystko w zyciu trzeba rozumiec.
                                      zachwyt twoj tym, jak to po 'czesku sie mowi: patronizing asshole nie podlega
                                      tutaj krytyce. kobiety gustuja (a gust, jak wiesz, nie podlega krytyce) w
                                      roznych assholes.
                                      ja (kobieta:)) mam uczulenie na takie kreatury jak mr.szybki.
                                      wiecej nic juz ci nie bede wyjasniac, bo to nie oto tutaj chodzi:))))))))))))

                                      • meduza4 Re: Poziom całkiem dobry... 24.11.06, 18:51
                                        men-tliczek napisał:

                                        > ja (kobieta:)) mam uczulenie na takie kreatury jak mr.szybki.
                                        > wiecej nic juz ci nie bede wyjasniac, bo to nie oto tutaj chodzi:))))))))))))
                                        >

                                        No niech ja zgadnę: wykorzystał Cię i porzucił, bo inaczej sobie tego nie
                                        wyobrażam jakim cudem zasłużył na miano "kreatury" :-)))

                                        Ale nawet choćby... to co mnie to wszystko obchodzi i po co od razu obrzucać
                                        człowieka gównem na moim wątku???
                                        • men-tliczek Re: Poziom całkiem dobry... 24.11.06, 18:56
                                          meduza4 napisała:

                                          > men-tliczek napisał:
                                          >
                                          > > ja (kobieta:)) mam uczulenie na takie kreatury jak mr.szybki.
                                          > > wiecej nic juz ci nie bede wyjasniac, bo to nie oto tutaj chodzi:))))))))
                                          > ))))
                                          > >
                                          >
                                          > No niech ja zgadnę: wykorzystał Cię i porzucił, bo inaczej sobie tego nie
                                          > wyobrażam jakim cudem zasłużył na miano "kreatury" :-)))
                                          >
                                          > Ale nawet choćby... to co mnie to wszystko obchodzi i po co od razu obrzucać
                                          > człowieka gównem na moim wątku???
                                          >
                                          on nie mogl mnie wykorzystac:)) trust me:)) pomijajac fakt, ze jest impotentem:))
                                          tutaj, jezeli jeszcze tego nie zauwazylas, nie ma 'moich' watkow:))
                                          a gownem, to tez umknelo twojej uwadze, on obrzuca sie sam.
                                          podobno milosc jest slepa:))
                                          • meduza4 Re: Poziom całkiem dobry... 24.11.06, 19:10
                                            men-tliczek napisał:

                                            > >
                                            > on nie mogl mnie wykorzystac:)) trust me:)) pomijajac fakt, ze jest impotentem:
                                            > ))

                                            Aaaa, to mów mi tak od razu, bo ja ciemna babka klozetowa jestem: napaliłaś sie
                                            na niego i z racji tej drobnej niedyspozycji o której wspomniałaś... nic z tego
                                            nie wyszło no i się wściekłaś... Wiesz co... też bym była wkurzona na faceta w
                                            takiej sytuacji więc poniekąd rozumiem Twoje odczucia i szczerzę Ci współczuje
                                            tego niepowodzenia :-)))


                                            > tutaj, jezeli jeszcze tego nie zauwazylas, nie ma 'moich' watkow:))

                                            Aaaaa, rozumiem że ich brak jest wielką stratą dla mnie i dla całego forum.
                                            Gdzież zatem Twoje cenne wątki mogłabym znaleźć?


                                            > a gownem, to tez umknelo twojej uwadze, on obrzuca sie sam.
                                            > podobno milosc jest slepa:))

                                            Wiesz co, tak sobie myślę o sprawie i mnie zastanawia czy Twojej uwadze nie
                                            umyka przypadkiem, że wywoływanie awantur i wtykanie kija w mrowisko niczego nie
                                            daje.

                                            Masz coś do Quicklyego -załatw to z nim po ludzku. No bo ja nie bardzo wiem co
                                            tu mogę zrobić i w czym tu pomóc, a próba wciągania mnie w tę awanturę jakoś
                                            raczej niczym nie zaowocuje.

                                            Naprawdę jestem kompletnie bezradna wobec Twojej złości i jakichś
                                            niesprecyzowanych zarzutów.

                                            No więc Cię nie wykorzystał. To już ustaliłyśmy. Pieniądze Ci ukradł, kogoś z
                                            rodziny zamordował?
                                            • men-tliczek Re: Poziom całkiem dobry... 24.11.06, 19:36
                                              meduza4 napisała:

                                              > men-tliczek napisał:
                                              >
                                              > > >
                                              > > on nie mogl mnie wykorzystac:)) trust me:)) pomijajac fakt, ze jest impot
                                              > entem:
                                              > > ))
                                              >
                                              > Aaaa, to mów mi tak od razu, bo ja ciemna babka klozetowa jestem: napaliłaś sie
                                              > na niego i z racji tej drobnej niedyspozycji o której wspomniałaś... nic z tego
                                              > nie wyszło no i się wściekłaś... Wiesz co... też bym była wkurzona na faceta w
                                              > takiej sytuacji więc poniekąd rozumiem Twoje odczucia i szczerzę Ci współczuje
                                              > tego niepowodzenia :-)))

                                              o
                                              > zym tu pomóc, a próba wciągania mnie w tę awanturę jakoś
                                              > raczej niczym nie zaowocuje.
                                              >
                                              > Naprawdę jestem kompletnie bezradna wobec Twojej złości i jakichś
                                              > niesprecyzowanych zarzutów.
                                              >
                                              > No więc Cię nie wykorzystał. To już ustaliłyśmy. Pieniądze Ci ukradł, kogoś z
                                              > rodziny zamordował?
                                              >

                                              przeczytaj sobie w wyszukiwarce patetyczne wpisy tego pajaca. cofnij sie
                                              dwa-trzy lata wstecz.
                                              albo lepiej idz spac.
                                              dobranoc:)
                                              • meduza4 Re: Poziom całkiem dobry... 24.11.06, 19:47
                                                Men-tliczek, przykro mi to mówić, ale ja tego pajaca na forum spotykam od 4,5
                                                roku... Często wygłupiamy się niewybrednie i może to być jakoś tak dziwnie
                                                odbierane przez publikę...

                                                Poszukałam własnych wpisów adresowanych do niego... Aż mi się głupio zrobiło, bo
                                                zupełnie o tym zapomniałam, że przez te lata... zupełnie dla zgrywu... naprawdę
                                                dla zgrywu... oświadczałam mu się wielokrotnie, proponowałam seks bez zobowiązań
                                                i wypisywałam inne totalne bzdury...

                                                Słowa, słowa, słowa -nie można tego wszystkiego brać aż tak na poważnie.
                                                Poczytałam siebie samą sprzed lat i we własnych oczach wyszłam na niezłą zdzirę,
                                                małpę i cholernego kłótliwca... A wszystko z głupich, nieprzemyślanych
                                                żartów... Tyle w tym temacie mam do powiedzenia.

                                                • men-tliczek Re: Poziom całkiem dobry... 24.11.06, 20:05
                                                  meduza4 napisała:

                                                  > Men-tliczek, przykro mi to mówić, ale ja tego pajaca na forum spotykam od 4,5
                                                  > roku... Często wygłupiamy się niewybrednie i może to być jakoś tak dziwnie
                                                  > odbierane przez publikę...
                                                  >
                                                  > Poszukałam własnych wpisów adresowanych do niego... Aż mi się głupio zrobiło, b
                                                  > o
                                                  > zupełnie o tym zapomniałam, że przez te lata... zupełnie dla zgrywu... naprawdę
                                                  > dla zgrywu... oświadczałam mu się wielokrotnie, proponowałam seks bez zobowiąza
                                                  > ń
                                                  > i wypisywałam inne totalne bzdury...
                                                  >
                                                  > Słowa, słowa, słowa -nie można tego wszystkiego brać aż tak na poważnie.
                                                  > Poczytałam siebie samą sprzed lat i we własnych oczach wyszłam na niezłą zdzirę
                                                  > ,
                                                  > małpę i cholernego kłótliwca... A wszystko z głupich, nieprzemyślanych
                                                  > żartów... Tyle w tym temacie mam do powiedzenia.
                                                  >
                                                  >
                                                  podobno, w co goraco wierze, gustu i poczucia humoru sie nie krytykuje
                                                  (powtarzam sie:((
                                                  ja, wbrew pozorom, tez robie to wszystko dla zabawy:)))
                                                  internet bardzo zblizyl ludzi. fizycznosc tego zblizenia w wiekszosci przypadkow
                                                  nigdy sie nie spelni, dlatego reagujemy jedynie na postawy i poglady.
                                                  ja cwicze sobie moj 'polski'; ty 'angielski', i wszystko jest na swoim miejscu.
                                                  pomimo calej wirtualnosci tutejszego srowiska istnieje tez ta, nazwijmy ja
                                                  'ulomnosc' natury ludzkiej, ktora wielu uczestnikow "zabawy" nie pozwala
                                                  rozroznic fikcyjnosci od realii. sa tez tacy, ktorzy bredza bez sensu, wiedzac,
                                                  ze konsekwencje ich bredni zaczynaja sie i koncza w wirtualnym swiecie.
                                                  dlatego jak spotykasz 'postawe', ktora cie irytuje dajesz jej swoja 'postawa' to
                                                  wlasnie znac:))
                                                  to jest forum!
                        • meduza4 Re: w mojej humble opinii.... 24.11.06, 18:32
                          men-tliczek napisał:

                          >
                          > czy ty masz jakis kontakt z promieniowaniem jadrowym?

                          Niestety nie. Normy bezpieczeństwa zakazują spożywania oraz noszenia preparatów
                          promieniotwórczych przy sobie, tudzież wsadzania ich w "crap asshole" i inne
                          części ciała, o czym Cię lojalnie informuję ;-PPP
                          • men-tliczek Re: w mojej humble opinii.... 24.11.06, 18:42
                            meduza4 napisała:

                            > men-tliczek napisał:
                            >
                            > >
                            > > czy ty masz jakis kontakt z promieniowaniem jadrowym?
                            >
                            > Niestety nie. Normy bezpieczeństwa zakazują spożywania oraz noszenia preparatów
                            > promieniotwórczych przy sobie, tudzież wsadzania ich w "crap asshole" i inne
                            > części ciała, o czym Cię lojalnie informuję ;-PPP
                            >
                            ciesze sie, ze po tych paru wymianach zdan, tak bardzo poprawil ci sie jezyk; i
                            to nie tylko polski:)))
                            • meduza4 Re: w mojej humble opinii.... 24.11.06, 18:46
                              A widzisz, uczę się od najlepszego w okolicy ;-PPP
                            • men-tliczek Re: w mojej humble opinii.... 24.11.06, 19:02

                              > > promieniotwórczych przy sobie, tudzież wsadzania ich w "crap asshole" i i
                              > nne
                              nie mam zamiaru wyreczac "experta", ale "crap asshole" brzmi bardzo... nie ladnie.
                              w mojej czesci swiata, slowo "h..", za przeproszeniem, nawet w luznym
                              tlumaczeniu, nie robi wrazenia; nie ma tej wuglarnej wagi. w polsce "dziura w
                              dupie" bardziej rozsmieszy niz obrazi:))) tak jak twoje "crap asshole" tutaj:)
                              • meduza4 Re: w mojej humble opinii.... 24.11.06, 19:13
                                No to pozostaje mi się cieszyć, że Cię owa czarna dziura rozśmieszyła, bo już
                                się bałam (i miałam wyrzuty sumienia), że może coś nie tak napisałam :-)))

                                Ale skoro wszystko jest w porządku i nikogo nie uraziłam to będę dzisiaj spać
                                spokojnie i z czystym sumieniem :-)))
                                • men-tliczek Re: w mojej humble opinii.... 24.11.06, 19:30
                                  meduza4 napisała:

                                  > No to pozostaje mi się cieszyć, że Cię owa czarna dziura rozśmieszyła, bo już
                                  > się bałam (i miałam wyrzuty sumienia), że może coś nie tak napisałam :-)))
                                  >
                                  > Ale skoro wszystko jest w porządku i nikogo nie uraziłam to będę dzisiaj spać
                                  > spokojnie i z czystym sumieniem :-)))

                                  dobrze, skonczy wiec na tym:))

        • Gość: N.U.Clei An alternative perspective on ... romance ;) IP: *.VIC.netspace.net.au 25.11.06, 23:16
          So, you're a nuclear physicist. As distinct from babcia klozetowa. ;) And good for you, I'm so proud of your achievements. ;)
          You know, in my journey through life I often see that career minded people loose their ability to think for themselves and start simply repeating the approved dogmas that are generally accepted by majority of their profession.

          So, I have a challenge for you. An alternative perspective on things. What do you think about John Dobson's views on the universe, our "scientific" theories and everything.
          You'll find some of his writing on www.sidewalkastronomers.us/articles/
          Near the bottom of the page under the heading "By or About John Dobson:" you'll see links to his texts. Don't rush. Take your time and then tell us if his perspective on things affected your perception of our "scientific" theories.

          Howzat? ;) Accept the challenge?
    • Gość: KbS Re: What do you think about it Quickly? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 23:42
      a Ty quickly go to sleep:DDD
      • azaheca Re: What do you think about it Quickly? 22.11.06, 23:50
        wiem już dlaczego myliłam Cię droga Kbs z Malinką...:-)
        PS.Quickly,jak Twoje pstrągi błękitne? u Ciebie teraz inne klimaty panują,w
        sensie dosłownym i w przenośni,właśnie jestem po spacerku z sunią i do łózeczka
        już u nas czas najwyższy,pozdrawiam,miłego dnia :-))))
        • Gość: KbS Re: What do you think about it Quickly? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 23:52
          alez nie szkodzi azaheco, naprawde :)))))nawet mila ta pomylka
          a dlaczego ? hehe wiesz juz

          __
          poznacie mnie po tresci...
          • azaheca Re: What do you think about it Quickly? 22.11.06, 23:59
            Ty też wyjeżdzasz? gratulacje!dużo szczęścia Kbs :-))))))
            • Gość: KbS Re: What do you think about it Quickly? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 00:00
              ja to mam codziennie jazde!:)))
        • quickly Re: What do you think about it Quickly? 22.11.06, 23:59
          azaheca napisała:

          > wiem już dlaczego myliłam Cię droga Kbs z Malinką...:-)
          > PS.Quickly,jak Twoje pstrągi błękitne? u Ciebie teraz inne klimaty panują,w
          > sensie dosłownym i w przenośni,właśnie jestem po spacerku z sunią i do
          > łózeczka już u nas czas najwyższy,pozdrawiam,miłego dnia :-))))
          ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
          Mala poprawka. Nie pstragi blekitne, a pstragi teczowe... "rainbow trout" -
          pstrag teczowy.
          Klimat jest fatalny. Rozchorowalem sie od tych zmian temperatur... jak bylem
          ostanio na rybach (w poniedzialek rano, przed praca), to zlowilem tylko
          jednego... Lezy sobie teraz nieborak martwy i oskrobany w zamrazalniku - cos
          bede z nim musial zrobic w sobote...
      • quickly Nie dam rady go to to sleep... 22.11.06, 23:55
        Gość portalu: KbS napisał(a):

        > a Ty quickly go to sleep:DDD
        --------------------------------------------------------------------------------
        U mnie jest dokladnie 9.39 rano. Prawie godzine temu wrocilem ze sportu
        (podnosilismy rozne ciezary, robilismy pompki i cala czas krzyczal na nas taka
        jedna niedobra pani od w-f, ze sie obijamy i wogole). Ale jak bedzie moja kolej
        na Ale mi dzisiaj w pracy numer wycieli... Zuziu dostalem wlasnie... MEDAL!
        Aniolku, jutro Ci o wszystkim napisze, bo ciagna mnie teraz do kantyny,
        Zbyszek
        rowadzenie zajec ze sporu, to ja bede robil dokladnie to samo. Tylko, ze ja
        przynajmniej daje pograc chlopakom na koniec w siatkowke, przynajmnie przez 20
        minut (zazwyczaj wiecej, bo sam bardzo lubie). W poniedzialek mam wlasnie
        swoje zajecia.

        A ja teraz zamiast wziac prysznic siedze przed komputerem i czytam co sie
        dzieje na forum "Romantica"...

        • Gość: KbS Re: Nie dam rady go to to sleep... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 23:56
          wiec nie siedz, bo sie zasiedzisz.
          panie od wuefu wiedza co robia!
          i napewno nie skrzywdza!
    • men-tliczek Re: sam to napisales, quickly? 23.11.06, 10:00
      If this seems confusing, you may take some comfort in knowing that it was
      confusing to physicists, too. Bohr once commented that a person who wasn't
      outraged on first hearing about "quantum theory" didn't understand what had
      been said. On the other hand, Heisenberg, when asked how one could envision an
      atom, simply replied: "Don't try".

      The atom turned out to be quite unlike the image that most people had created.
      The electron doesn't fly around the nucleus like a planet around its sun, but
      instead takes on the more amorphous aspect of a cloud. The "shell" of an atom
      isn't some hard, shiny casing, as illustrations sometimes encourage us to
      suppose, but simply the outermost of these fuzzy electron clouds. The cloud
      itself is essentially just a zone of statistical probability marking the area
      beyond which the electron only very seldom strays. (Juz dyskutowalismy o tym
      meduza4 - i.e. basics of the "quantum leap"). Thus an atom, if you could see
      it, would look more like a very fuzzy tennis ball than a hard-edged metallic
      sphere (but not much like either or, indeed, like anything you're ever seen; we
      are, after all, dealing here with a world very different from the one we see
      around us).
    • Gość: N.U. Clei Re: What do you think about it Quickly? IP: *.042.dsl.mel.iprimus.net.au 24.11.06, 06:34
      Come again???

      PS. ... I don't know WHAT to call it ...
      • meduza4 Re: What do you think about it Quickly? 24.11.06, 17:53
        Gość portalu: N.U. Clei napisał(a):

        > Come again???

        :-DDD



        > PS. ... I don't know WHAT to call it ...

        I don't know what are you talking about...
        • Gość: N.U.Clei Re: What do you think about it Quickly? IP: *.VIC.netspace.net.au 25.11.06, 07:25
          Either "What ARE YOU talking about?" or "I don't know what YOU ARE talking about".

          In English you don't say "HOW to call it", you say "WHAT to call it".

          "Come again" or "Say it again" or "Could you please repeat what you just said?" uzywa sie w sytuacji gdy naprawde chcesz powiedziec "nie mam pojecia o czym Ty sie wymadrzasz; czy probujesz mi zaimponowac uzywajac wielosylabowych slow?" ;)
          Wczucie sie w jezyk wymaga czasu i praktyki. ;)
          • quickly Spotkalem tu na forum sporo dziewczyn jak... 26.11.06, 23:34
            ...men-tliczek. Przez te lata przewinelo sie ich tutaj calkiem sporo...

            Nie pamietam teraz wszystkich ich nikow, ale kazda, podobnie jak men-tliczek
            szczerze i do bolu mnie nienawidzila: pieknie, do konca i po kobiecemu, sama
            bedac ubrana w snieznobiale labedzie piora.

            Pierwszy raz spotkalem sie z tym juz w szkole podstawowej (i trwa to do
            dzisiaj).
            Bylem zawsze prymusem w klasie (tak sie jakos skladalo), no i nie nawidzily
            mnie dziewczynki, zwlaszcza te, ktore chcialy byc same tymi prymuskami. Te
            glupsze, nienawidzily mnie zreszta tez, za sam fakt, ze nie jestem taki, jak
            reszta chlopakow w klasie...

            Z chlopakami bylo lepiej - zawsze lubialem lac sie po zebach (zostalo mi to we
            krwi), wiec te problemy rozwiazywalismy od razu.

            No ale z babami bylo inaczej.

            To mowisz men-tliczek, ze pamnietasz moje wpisy sprzed 2-3 lat?
            No nie kazdy na tym forum moze powiedziec tak o sobie... Ze ktos o nim pamieta.
            Dziekuje men-tliczek, ze zaistanialem w Twoim zyciu, chociaz na kilka sekund,
            ze jest ktos tam, w dalekim swiecie, kto pamieta o mnie (i moich niefortunnych
            wpisach.)
            Az wstyd sie przyznac, co ja tam czasami pisalem...
            • quickly Dla kochanej meduza4... 26.11.06, 23:51
              Faktycznie... jak ten czas nam eci...to juz bedzie 4 albo 5 lat odkad sie
              poznalismy.
              Czasami bylo lepiej, czasami gorzej. Pamietam nasze rozmowy.
              --------------------------------------------------------------------------------
              Co do forum... Hmmmmm, nie raz obrzucano mnie tu blotem, zarzucano mi falsz,
              impotencje, brak kultury, chamstwo... tluczono mnie publicznie po glowie to
              tym, to tam tym. Wciskano do brzucha to, lub tamto. Ile tu bylo zgryzliwych
              uwag i pomowien pod moim adresem. Hehehehe...
              Nie przejmuje sie, bo to nie jest istotne.
              Istotne jest to, ze moglem kogos zaciekawic (wzburzyc, zirytowac, zaskoczyc)
              chociaz na mala chwile i zmusic tym do napisania kilku (czesto cierpich) slow
              pod moim adresem.
              --------------------------------------------------------------------------------
              Co do Twojego j. angielskiego, to zapewniam Cie meduza4, ze jest calkiem dobry.
              Zreszta juz dawno zauwaylem, ze wyuczony przez Polakow angielski w kraju jest
              czesto bardziej poprawny (aczkolwiek mniej naturalny), niz ten uzywany na
              codzien przez native-speakers.
              • quickly Dla men-tliczka (speca od assholes) od quikusia... 27.11.06, 00:48
                men-tliczek, jako wybitna znawczyni j. angielskiego, powinnas zwrocic uwage na
                to, ze "quickly" w tlumaczeniu na j. polski to nie "szybki" (przymiotnik - an
                adjective), a "szybko" (przyslowek - an adverb).

                Wiec nie jestem zaden "mr.szybki", a "mr. szybko"!
                • quickly Dla N.U.Clei od Profesora quickusia... 27.11.06, 01:04
                  N.U.Clei, sprawdzilem Twoja prace.

                  Nie chce byc upierdliwy, ale jest w niej pare bledow stylistycznych. (Np. nie
                  zaczynaj zbyt czesto zdania od slowa "So...". Szczerze mowiac, ja sam
                  popelniam ten blad, zwlaszcza w mowie.)

                  Poza tym, jest jeden rodzynek.
                  "You know, in my journey through life I often see that career minded people
                  LOOSE their ability to think for themselves and...."

                  Typowo polski blad. Nie wiem dlaczego, ale ja go tez o czasu do czasu
                  popelniam... Zamiast "loose" (luzny, wiotki), powinno byc "lose" (gubic,
                  tracic).

                  No ale poza tym, to musze przyznac, ze radzisz sobie calkiem dobrze.

                  • Gość: N.U.Clei Re: Dla N.U.Clei od Profesora quickusia... IP: *.042.dsl.mel.iprimus.net.au 27.11.06, 06:03
                    Whoa. Easy. You are not doing your friend any favours by patting her on the
                    back and discouraging those who correct her mistakes. Relax, Buddy.
                    • quickly Re: Dla N.U.Clei od Profesora quickusia... 27.11.06, 06:10
                      Gość portalu: N.U.Clei napisał(a):
                      > Whoa. Easy. You are not doing your friend any favours by patting her on the
                      > back and discouraging those who correct her mistakes. Relax, Buddy.
                      ================================================================================
                      A w ktorym miejscu ja Cie "discouraging", mate!?
                      Czy ja zawsze musze byc czyims wrogiem? :(((

                      Twoj adress e-mailowy: IP: *.042.dsl.mel.iprimus.net.au
                      hmmmmm,
                      Widze, ze podobnie jak i ja pisze ze slonecznego dzisiaj Melbourne...
                      What "dsl" stands for?

                      No coz, czas na mnie.
                      U nas 16.11, wiec trzeba isc do domu...
                    • meduza4 Re: Dla N.U.Clei od Profesora quickusia... 27.11.06, 17:15
                      Gość portalu: N.U.Clei napisał(a):

                      > You are not doing your friend any favours by patting her on the
                      > back and discouraging those who correct her mistakes.

                      To "patting" przypomniało mi mój durny i pełen wulgarnych zwrocików tekst, który
                      oddałam jako pracę domową naszej kochanej nauczycielce... Wstydziła się oddać mi
                      go z powrotem ;-PPP

                      Chyba się nawet bała go dotknąć, bo mi "mistakes" nie skorygowała ;-PPP
                • men-tliczek Re: snieznobiale labedzie piora:))))!!!!!!!!!!!!! 27.11.06, 18:16
                  SNIEZNOBIALE LABEDZIE PIORA (moj nowy nick))))))))))

                  Mr. SZYBKI, bez szybki)))
                  it’s pathetic! completely hopeless drivel!

                  you are indeed a TIGHT ASS, full of crap moron!!:)))))
                  gdybys nie pisal takich glupot, moze zamienilabym z toba dwa zdania na powaznie:)

                  >Pierwszy raz spotkalem sie z tym juz w szkole podstawowej (i trwa to do
                  dzisiaj).<

                  Mizogenik??? od dziecka kobiety, ktore z natury sa glupsze, zzera zazdrosc jego
                  wrodzonej nad nimi wyzszosci intelektualnej. i coz on biedny moze na to poradzic???

                  sprawdza sie dokladnie to co myslalam))
                  bardzo ‘szybki’, potworne zakompleksiony malutki czlowieczek, z odchyleniem
                  schizofrenicznym!

                  >BYLEM ZAWSZE PRYMUSEM w klasie (tak sie jakos skladalo), no i nie nawidzily
                  >mnie dziewczynki, zwlaszcza te, ktore CHCIALY BYC same tymi PRYMUSKAMI. Te
                  >glupsze, nienawidzily mnie zreszta tez, za sam fakt, ze nie jestem taki, jak
                  >reszta chlopakow w klasie...

                  >Z chlopakami bylo lepiej - zawsze LUBILEM LAC SIE PO ZEBACH (zostalo mi to we
                  >krwi), wiec te problemy rozwiazywalismy od razu.

                  >No ale z BABAMI bylo inaczej.

                  za wszelka cene w pierwszym rzedzie, zawsze pierwszy i najlepszy!
                  prymus, bard i rycerz! MISTRZ OSTATNIEGO SLOWA!

                  dlaczego schizofrenik?
                  Kolejny raz stworzyl fikcyjnego partnera swojego ‘monologu’:

                  >N.U.Clei, sprawdzilem Twoja prace.

                  >Nie chce byc upierdliwy, ale jest w niej pare bledow stylistycznych. (Np. nie
                  >zaczynaj zbyt czesto zdania od slowa "So...". Szczerze mowiac,< wyobraz sobie
                  nawet JA SAM
                  >popelniam ten blad, zwlaszcza w mowie.)<

                  >Poza tym, jest jeden rodzynek.<
                  >"You know, in my journey through life I often see that career minded people<
                  >LOOSE their ability to think for themselves and...."<

                  >Typowo polski blad. Nie wiem dlaczego, ale ja go tez o czasu do czasu<
                  >popelniam... Zamiast "loose" (luzny, wiotki), powinno byc "lose" (gubic,<
                  >tracic).<

                  >No ale poza tym, to musze przyznac, ze radzisz sobie calkiem dobrze.<

                  absolutely pathetic, mr. Bez-szybki.
                  nie powinnam tego komentowac, bo czuje sie ‘intellectually violated’,
                  odpowiadajac na belkot wyraznie chorego czlowieka(((





                  • quickly Re: snieznobiale labedzie piora:))))!!!!!!!!!!!!! 27.11.06, 23:03
                    men-tliczek napisał:

                    > you are indeed a TIGHT ASS, full of crap moron!!:)))))

                    Nie jest trudno obrzucic drugiego czlowieka blotem, prawda? Zreszta (zadnej)
                    dziewczynie nie wypada tak mowic. Ale jak chcesz mnie koniecznie ugryzc... no
                    coz... to gryz mnie. Tylko pamietaj ze zlosc ZAWSZE wroci do swojego nadawcy...
                    Ja Ci na pewno nie "oddam", ale ktos inny kiedys tam moze Cie rownie
                    dobrze "skaleczyc" jak Ty mnie - to przypomnij wtedy mnie sobie...

                    > gdybys nie pisal takich glupot, moze zamienilabym z toba dwa zdania na
                    powaznie :)
                    --------------------------------------------------------------------------------
                    A jednak cos Cie we mnie zaciekawilo... Wiesz, wbrew pozorom nie czuje do
                    Ciebie zadnej urazy. Na dobra sprawe, to nie wiem o czym moglbym z Toba
                    (teraz) porozmawiac. Prawdopodobnie nasz dialog skonczylby sie po kilku
                    zdaniach klotnia. Musisz troche dorosnac, zeby zrozumiec to, ze prawda nie
                    zawsze jest i MUSI byc po Twojej stronie. Z takim podejsciem do drugiego
                    czlowieka (np. mnie), to nawet komary w lesie przed Toba uciekna.


                    > dlaczego schizofrenik?
                    > Kolejny raz stworzyl fikcyjnego partnera swojego ‘monologu’:
                    --------------------------------------------------------------------------------
                    Widzisz men-tliczek, N.U.Clei pisze z "iprimus"(jest do niej podlaczony - a to
                    jest taka spora firma telekumikacyjna w Australii). A ja zawsze pisze z
                    pracy... i mozesz mi wierzyc mamy tu zupelnie innego "servera". Zreszta czy to
                    takie wazne?

                    ================================================================================
                    No to teraz mozesz men-tliczek pogladzic swoje labedzie sniezno-biale piorka z
                    luboscia i zasmiac sie z radosci i zadowoleniem, ze przykopalas pewnemu
                    quickly'mu.

                    • white.falcon Miałam się nie odzywać... :-( 27.11.06, 23:29
                      Ale się odezwę. Przeczytałam to wszystko powyżej napisane i czuję potworny
                      niesmak. Nie rozumiem, co, Men-tliczek, chciałaś osiągnąć, szkalując ludzi
                      posądzeniami i własnymi domysłami na poparcie których użyłaś luźnych skojarzeń
                      z lektury wątków sprzed lat (że też chciało Ci się grzebać w archiwum,
                      podziwiam) i do tego posądzając kogoś o coś, czego ani Ty innym nie możesz
                      udowodnić, ani oni nie będa umieli na forum zaprzeczyć. Przecież Ci np. nie
                      pokażą zaświadczenia o tym, że nie są schizofrenikami, że to nie o nich chodzi
                      w Twoich domysłach, przy których upierasz się. Nie umiesz, jak coś do kogoś
                      masz - napisać do danej osoby na priv. i powyjaśniać rzeczy, nie robiąc na
                      forum awantury? Żenujące jest czytać to, co tu się odbywa - na tym wątku i
                      szkoda patrzeć, jak ludzie próbują się bronić przed jakimiś bzdurnymi
                      posądzeniami. Masz coś do nich - napisz do nich, wyjaśnij sprawę, a nie
                      prowokuj ludzi do desperackiego udowadniania, że nie jest tak, jak Ty
                      twierdzisz i uciekania się do używania przez co poniektórych niewybrednego
                      słownictwa. Mnie by też z równowagi wyprowadziło, gdyby ktoś tendencyjnie
                      powyciagał jakieś moje nieudane wpisy, poczynione w przypływie złego humoru
                      sprzed lat. Też mi zdarzyło się mieć "zły i przekorny" dzień.

                      Nie masz dosyć prowokowania Meduzy i Quickly'ego i robienia wojny o nic na
                      forum? Może już starczy?

                      Pozdrawiam,
                      Sokółka
                      P.S. Możesz nie odpowiadać mi - wyraziłam tylko swoje zdanie na temat tego
                      zamieszania i Ci nie odpowiem, by nie podbijać tego nieszczęśnego wątku do
                      góry.
                      • quickly Re: Miałam się nie odzywać... :-( 27.11.06, 23:52
                        white.falcon, w pewnym sensie Ci zazdroszcze...
                        U Ciebie pozna noc. Jestes u siebie w domu. Dookola spokoj...
                        Mozesz sobie wtedy spokojnie poczytac o tym, co tez te ludziska wypisuja po
                        internecie.
                        Moze i ja powinienem w koncu podlaczyc swoj komputer do interentu?
                        Tylko kto wie czy w nastepnym roku znow mnie gdzies tam nie rzuca na koniec
                        swiata... i musial bym sie znow odlaczac.
                        Zreszta... Kiedys potrafilem uczyc sie do 2-3 nad ranem. A teraz? Teraz to ja
                        po przyjsciu do domu padam na nos. Czasami przeczytam jakas ksiazke, cos tam
                        namaluje...
                        • white.falcon Nie ma czego, doprawdy :-) 28.11.06, 00:02
                          Jeszcze nie taka późna noc - raczej późny wieczór, Quickly. Swoją drogą, różne
                          rzeczy czytam w necie, bo przy okazji robię małe zlecenie uboczne i póki mi coś
                          ściąga się, by nie siedzieć bezczynnie, czytam. No i doczytałam się czegoś, co
                          mnie najpierw zdumiało, potem zatkało, a potem wkurzyło. :-(

                          Może rzeczywiście powinieneś podłączyć komputer do internetu? Ja osobiście
                          niespecjalnie lubię korzystać z internetu z pracy, bo tabuny ludzi za plecami
                          przewijają się i tak naprawdę wychodzi zero skupienia się na czymkolwiek w
                          rodzaju odpisywania na listy lub wymiany poglądów na forum. Zostawiam sobie to
                          na wersję domową internetu.

                          Powiadasz, że malujesz. O tym nie wiedziałam i to jest interesujące. Można coś
                          więcej o tym? Ale może sugerowałabym, byś opowiedział na jakimś odrębnym - nie
                          tak kłótliwym i kłopotliwym wątku, który moim skromnym zdaniem powinien spaść i
                          więcej nie wracać na górę. No i poproszę o relację z ostatnich osiągnięć w
                          łowieniu ryb. :-)
                          • quickly Re: Nie ma czego, doprawdy :-) 28.11.06, 00:38
                            > Powiadasz, że malujesz. O tym nie wiedziałam i to jest interesujące. Można
                            coś więcej o tym...
                            --------------------------------------------------------------------------------
                            Sa ludzie, ktorzy rodza sie z talentem do czegos tam...
                            Na mnie wypadlo, ze bede dobrze rysowal i malowal.

                            To dluga historia i nie chce sie bron boze chwalic, bo zaraz nasza ukachana men-
                            tliczek (i inne) tu wpadna i napisza, ze jestem oprocz schizofremika jeszcze
                            jakims narcyz.

                            Jak siegne swoja pamiecia wstecz, to zawsze wprawialem wszystkich dookola tym
                            co potrafie zrobic z olowkiem i kawalkiem papieru. To zaczelo sie jeszcze dlugo
                            przed szkola podstawowa.
                            W szkole jak doszlo co do czego, to dzieciaki otaczaly mnie kolem (wokol
                            miejsca, gdzie siedzialem w lawce, lacznie z nauczycielka) i gapily sie na to
                            co rysuje. A ja sie zastanawialem... dlaczego inni tego nie robia tak samo.
                            Przeciez to takie latwe...

                            (Ale byly i klopoty - w drugiej klasie szkoly podstawowej podrobilem banktot
                            stu zlotowy - nie wiem czy pamietasz, byly takie jeszcze za Gomolki, czerwone,
                            z hutnikiem na jednej stronie, a po drugiej z huta i parowozem. Moj falsyfikat
                            podobno szokowal znawcow... ale bylo potem troche problemow.)

                            Z tego "talentu rysowania" korzytalem garsciami cale zycie. Nawet teraz, kiedy
                            ktos do mnie w pracy przychodzi do pokoju i ma problemy ze zrozumieniem
                            projektu, to wtedy zamiast na komputerze recznie "rozrysowuje" mu poszczegolne
                            elementy konstrukcji/projektu i tym samym wprowadzam taka osobe w oslupienie
                            (dokladnie takie samo "oslupienie widza", jakie doswiadczalem z dzieciakami w
                            szkole nachylonymi nad moja lawka).

                            Rysowanie olowkiem czy czyms podobnym nie jest zadna sztuka. Prawdziwa "jazda"
                            zaczyna sie z akwarelami. Nie raz poparzylem sobie zdrowo paluchy na tej
                            niedocenianej sztuce... W niej nie ma miejsca na zaden blad lub przegiecie.
                            Jedno bledne pociagniecie pedzlem, jeden maly blad, jeden zly dobor farby,
                            jedno "przegiecie" i po ptokach. Akwareli nie cofniesz. Ale malo jest w
                            malarstwie metod, takich jak malowanie farbami wodnymi, ktore daja taka
                            niesamowita satysfakcje. I to bez wzgledu na to ile razy bierze sie pedzel i
                            farbki do reki. A jak sie juz ma do tego dobrej jakosci farbki, naprawde dobre
                            pedzelki (bez nich nie wiele da sie zrobic), a juz najwazniejsze... dobry
                            papier!!! (najczesciej bardzo drogi, sciagany z Europy), to czy moze byc cos
                            bardziej piekniejszego, niz to?

                            No i chyba sie rozgadalem... tylko ze ja o tym, to moge pisac o tym bez konca.



                            • justiz Ja również miałam się nie odzywać.. :-) 28.11.06, 06:51
                              ...ale zaczynam popadać ostatnio w jakąś paranoję i po tych wszystkich
                              "toksycznych" wpisach kilku osób na tym forum ślędzie swój wątek w obawie przed
                              złośliwcami i robię to w domu, do w pracy nie mam czasu (co do prowadzenia
                              wielogodzinnych dyskusji na forum podczas godzin pracy, też mam swoje zdanie i
                              nie jest ono pozytywne).

                              Nie da się ukryć, że skoro ten temat stale jest podrzucany do góry, to się go czyta!

                              Quickly, pamiętasz jak sprowokowana paskudnym wpisem (który dotknął mnie
                              osobiście, bo przywołał nieprzyjemne wspomnienia..) dałam się sprowokowac i
                              zaczęłam niepotrzebną dyskusję? Nie piszę nawet z kim, bo w tej sytuacji, to
                              nawet zabawne... Ale chcę ci powiedzieć tylko tyle, że nauczona tamtym jednym
                              wydarzeniem wiem, że na pewne wpisy nie ma sensu odpowiadać, bo ludzie, którzy
                              to robią nie mają na celu zwrócenia uwagi na czyjeś nieodpowiednie postępowanie,
                              tylko robią to z nudów, żeby komuś zwyczajnie dopiec! Zauważ, że czepiają się
                              (anonimowo, albo specjalnie tworzą nowe nicki), tylko tych, którzy stanowią
                              silne, zdecydowane i bardzo pozytywne jednostki, które zawsze mają coś ciekawego
                              do powiedzenia! Takie jak TY! ;-))
                              Wiesz, ja nie analizuję twoich wpisów pod względem prawdy, czy nie, lubię co
                              piszesz i jak piszesz! I tak odbiera cię większość osob na tym forum!
                              Nawet to, co zamieszczono w linku niżej z 2001 roku(!!!) nie jest niczymś
                              nadzwyczajnym, nawet uśmiecham się teraz, bo kompletnie nie potrafię zrozumieć,
                              czym miałoby to szokować?! Ale to świadczy wyłącznie o małostkowości innych..

                              Może załóż osobny wątek o malowaniu, rysowaniu, czy po prostu zainteresowaniach,
                              bo na taki uroczy temat wiele osób będzie miało coś do napisania. Dawno z tobą
                              nie pisałam, więc nawet ja w takim temacie miałabym okazję coś do ciebie
                              naskrobać. ;-)))

                              Przerczytaj bardzo dokładnie wpisy Sokółki, ja nie chcę powielać jej słów, bo
                              ona w bardzo ładny i dyplomatyczny sposób napisała coś bardzo dobitnie! :-)

                              meduzo! Ja nie jestem taka bezkrytyczna w stosunku do Ciebie, nie napiszę Ci, że
                              fajna z Ciebie babka. Zbyt często dajesz się ponieść "głupocie" i nawet nie
                              zdajesz sobie z tego sprawy... Zamiast stale odnosić się do bzdurnych wpisów
                              tutaj, załóż wątek na temat, na który będzie mógł podyskutować KAżDY (to
                              delikatna sugestia). Nie zawsze musisz mieć ostatnie zdanie, czasem lepiej
                              przerwać coś i nie kontynuować, zwłaszcza w relacji z obcym i do tego
                              nieżyczliwym człowiekiem! :-)

                              Na prawdę moi drodzy, nie ma się czym przejmować! :-) Przyjemnego dnia,
                              popołudnia, wieczora! - dla każdego coś miłego! ;-))

                              O rany! Za pół godziny muszę wychodzić!
                              • justiz Jeszcze coś... :-))) 28.11.06, 07:06
                                Quickly, jest coś takiego, jak MOBILNY INTERNET - ja to mam!
                                To nic innego, jak internet zakupiony u operatora sieci komórkowej! Możesz się
                                przemieszczać, gdzie chcesz i kiedy chcesz! U mas to nadal dość drogi szpas, ale
                                w Australii nie sądzę... ;-)))
                              • quickly Re: Ja również miałam się nie odzywać.. :-) 29.11.06, 06:36
                                justiz napisała:

                                > Quickly, pamiętasz jak sprowokowana paskudnym wpisem (który dotknął mnie
                                > osobiście, bo przywołał nieprzyjemne wspomnienia..) dałam się sprowokowac i
                                > zaczęłam niepotrzebną dyskusję? Nie piszę nawet z kim, bo w tej sytuacji, to
                                > nawet zabawne... Ale chcę ci powiedzieć tylko tyle, że nauczona tamtym jednym
                                > wydarzeniem wiem, że na pewne wpisy nie ma sensu odpowiadać, bo ludzie, którzy
                                > to robią nie mają na celu zwrócenia uwagi na czyjeś nieodpowiednie
                                > postępowanie tylko robią to z nudów, żeby komuś zwyczajnie dopiec! Zauważ, że
                                > czepiają się anonimowo, albo specjalnie tworzą nowe nicki)...
                                --------------------------------------------------------------------------------
                                Justiz nie pamietam tego watku, ktory Ci tak dopiekl. Czy to ja bylem jego
                                autorem? Ale prezciez wiesz, ze wolalbym maszerowac na bosaka, ze spuszconymi
                                spodniami i majtkami do pracy, niz wyrzadzic komus przykrosc - a juz na pewno
                                Tobie!
                                (Domyslam sie tylko jak wielu piszacych tutaj czesto przezywalo to o czym inni
                                pisali o nich, szczegolnie w niezbyt wybredny (chamski) sposob. Niestety
                                bywalem po obu stronach barykady, ale juz od dluzszego czasu staram sie nie
                                rozrabiac...)


                                > Może załóż osobny wątek o malowaniu, rysowaniu, czy po prostu
                                zainteresowaniach, bo na taki uroczy temat wiele osób będzie miało coś do
                                napisania. Dawno z tobą nie pisałam, więc nawet ja w takim temacie miałabym
                                okazję coś do ciebie naskrobać. ;-)))
                                --------------------------------------------------------------------------------
                                Chcialbym zalozyc taki watek, ale znajac siebie, to zaraz bede sie chwalic, co
                                to ja potrafie i jaki jestem w tym malowaniu szpecem. A to bardzo zraza ludzi
                                czytajacych watek, zwlaszcza tych ludzi, ktorzy nie umieja malowac i nie wiele
                                z tego rozumieja... Budza sie wtedy w ludziach demony i tna slowem na prawo i
                                na lewo. A to boli... bardzo boli...
                                Tak sie rozpisalem wczesniej na temat akwareli. Ze trzeba miec dobre farbki, i
                                do tego pedzelki (nie koniecznie te najdrozsze, ale dobre), no i papier
                                odpowiedni... A wiesz justiz co jest najwazniejsze dla mnie gdy maluje i o czym
                                jak petak zapominam koncentrujac sie na detalach?
                                To jest... trudno to nazwac. To jest taki nastroj, gdy jestem sam w domu, nie
                                jest mi wtedy ani zle, ani dobrze. Jest pozna noc. Za niczym nie tesknie...
                                Cisza. Tylko zegar na scianie. Kotka spi na fotelu. Wlasnie zaczyna sie
                                sobota... robie sobie herbate, lub nalewam szklanke wina... nie ma pospiechu.
                                Wiem ze cala noc moze i bedzie moja... jestem tutaj i mam do niej prawo. Muzyka
                                cicho rozlewa sie po mieszkaniu.
                                Biore pedzelek do reki i swiat zewnetrzny zaczyna dla mnie nie istniec.
                                Wchodze razem z farba na papier, zaczynam jakas kolejna niepowtarzalna
                                przygode, bez pospiechu, ze skupieniem zaczynam tworzyc... widze jak moje palce
                                same cos tworza i to cos zaczyna mi sie podobac. Zadnego zmeczenia, zadnego
                                czasu, zadnej checi pargnienia, bolu, tesknoty, zalu i rozgoryczenia...
              • meduza4 Dla kochanego Quicklusia :-))) 27.11.06, 08:55
                quickly napisał:

                > Faktycznie... jak ten czas nam eci...to juz bedzie 4 albo 5 lat odkad sie
                > poznalismy.
                > Czasami bylo lepiej, czasami gorzej. Pamietam nasze rozmowy.
                >

                Ja też pamiętam te rozmowy Quickly... Często nazywałam Cię "stary kochany
                skurczybyku" żeby to tak ciepło i z sercem wszystko wyszło...

                Tak Quickly, stary przyjacielu, stary kochany skurczybyku (właściwie czasem to
                nawet mocniej chciałam powiedzieć i też na "skur..." hmmm hmmmmm)....

                No więc Mentliczkowi proponuję, żeby się do Ciebie uśmiechnęła, wyciągnęła rękę
                i powiedziała "Quickly, Ty stary kochany skur...synu, nie kłóćmy się więcej" :-)))

                A tak poza tym... Ludzie, Święta idą, nie możnaby tak o wszystkich
                nieporozumieniach zapomnieć? Ja też miałam mnóstwo nieporozumień z ludźmi
                poznanymi w sieci i to nieporozumień różnorakiego rodzaju. Czasem zwykłe
                niedogadanie się, czasem czyjeś świadome kłamstwo a i czasem ja coś komuś złego
                zrobiłam...

                I dzisiaj z perspektywy tych lat żałuję... Naprawdę żałuję nie tylko własnego
                rozżalenia, gorzkich słów, których nie sposób już cofnąć, niepotrzebnych wojen
                i szarpania nerwów... ale żałuję też własnej naiwności i głupoty bo wiele razy
                "nieszczęścia" można było uniknąć, gdybym się zastanowiła... Gdybym zrozumiała
                wtedy, że gonię za czymś nierealnym...

                Ale taka jest ludzka natura -pragnimy czegoś, marzymy, śnimy na jawie, ścigamy
                cienie... I bardzo rzadko ten cień materializuje się obok pod postacią żywego
                człowieka, takiego jak byśmy chcieli. Generalnie internet to iluzja, a przez
                kilka lat mojej tu obecności nawiązałam zaledwie kilka wartościowych, trwałych
                przyjaźni (na setki czy tysiące osób, które przewinęły się przed moim monitorem
                na różnych forach). Takie są proporcje i tyle...
                • men-tliczek Re: meduza4 :-))) 27.11.06, 18:11
                  meduza4 napisała:



                  > No więc Mentliczkowi proponuję, żeby się do Ciebie uśmiechnęła, wyciągnęła rękę
                  > i powiedziała "Quickly, Ty stary kochany skur...synu, nie kłóćmy się więcej" :-
                  > )))
                  fajna jestes i dlatego mam zamiar wyniesc sie z 'twojego' watka:))
                  'sieznobiale labedzie piora':))))
                  • meduza4 Re: meduza4 :-))) 27.11.06, 18:35
                    Wiesz Mentliczek, super z Ciebie osoba...

                    Aż mi słów brakuje na Twoją chorą podłość... Po prostu podłość bo inaczej tego
                    nazwać się nie da.

                    Idź już zatem z Bogiem i Wesołych Świąt + szczęśliwego Nowego Roku...

                    Nie mnie osądzać Ciebie, Quicklyego i całą tę sprawę. Nie mój biznes, wprost to
                    ujmując.
                    • men-tliczek Re: meduza4 :-))) 27.11.06, 18:43
                      meduza4 napisała:

                      > Wiesz Mentliczek, super z Ciebie osoba...
                      >
                      > Aż mi słów brakuje na Twoją chorą podłość... Po prostu podłość bo inaczej tego
                      > nazwać się nie da.
                      >
                      > Idź już zatem z Bogiem i Wesołych Świąt + szczęśliwego Nowego Roku...
                      >
                      > Nie mnie osądzać Ciebie, Quicklyego i całą tę sprawę. Nie mój biznes, wprost t
                      > o
                      > ujmując.
                      >
                      fajna jestes i dlatego mam zamiar wyniesc sie z 'twojego' watka:))
                      'sieznobiale labedzie piora':))))

                      co w tym podlego???:)))
                      • meduza4 Re: meduza4 :-))) 27.11.06, 18:51
                        A w tym, że się wyniesiesz to nic podłego nie ma i wdzięczna bym Ci za to była.
                        Podłe jest to co przed chwilą zrobiłaś i to nie wiado z jakich pobudek...
                        I co Ci z tego, że wymieszasz człowieka z błotem, gówem czy czymś innym?

                        Co Ci to daje? To jedyny sukces na jaki Cię w życiu stać: zniszczyć kogoś innego?

                        Nie rozumiem Cię i nawet nie próbuję. I tracę wiarę w rodzaj ludzki. Dzisiaj
                        już stąd idę bo to forum to dom wariatów. Tylko za to, że ktoś obiecał mi pomoc
                        w angielskim oberwało mu się coś takiego! Szok!!!

                    • Gość: to ja do meduzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 19:02
                      meduza4 napisała:

                      > Wiesz Mentliczek, super z Ciebie osoba...
                      >
                      > Aż mi słów brakuje na Twoją chorą podłość... Po prostu podłość bo inaczej tego
                      > nazwać się nie da.
                      >
                      > Idź już zatem z Bogiem i Wesołych Świąt + szczęśliwego Nowego Roku...
                      >
                      > Nie mnie osądzać Ciebie, Quicklyego i całą tę sprawę. Nie mój biznes, wprost t
                      > o
                      > ujmując.


                      Chodzi Ci o mój post z linkiem?
                      To ja go wkleiłam a nie men-tliczek, nie mam z nią (men-tliczkiem) nic
                      wspólnego.
    • Gość: to ja.... Re: What do you think about it Quickly? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 17:59
      smutne to forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=343&w=678636&a=730062
      • azaheca wiesz Meduza, 27.11.06, 21:06
        fajna baba z Ciebie,naprawdę :-)
      • quickly Widze "to ja....", ze zadals sobie troche trudu... 27.11.06, 23:32
        ...i odkopalas cos sprzed pieciu lat (albo masz taka dobra pamiec i
        zapamietalas to sobie).
        Mniej wiecej pamietam to... Pisalem to jeszcze zdaje sie w Sydnej.
        Rzucili mnie wtedy tam na rok.
        Pierwsza czesc mojej opowiesci jest jak najbardziej prawdziwa (studia,
        dziewczyna, wyjazd do Australii, rozstanie...), a co z druga czescia (tzn.
        sprawy lozkowe)? Chyba nieco mnie ponioslo w narzekaniu na plec przeciwna (a
        dokladnie na ta "podla"), ze ona taka zla i niedobra, i skora do zdrady...
        Cztery panienki na dobe? Teraz bym smialo napisal, ze bylo piec albo szesc...
        Jaki facec nie chcialby byc uwazany za "niezdartego ogiera" (krwawo mszczacego
        sie na swoich podlych "krzywdzicielkach")? Tak... w takim razie, to ja
        musialbym byc niezly ogierem... :))) Do tego praca, nauka, wyjazdy i masa
        innych spraw na glowie... Po prostu ja jestem superman.
        Ale skoro tak napisalem, wiec niech tak juz bedzie. Przynajmniej ciekawie sie
        to czyta... :))))
        • ladyx Re: Widze "to ja....", ze zadals sobie troche tru 27.11.06, 23:36
          Ja myślę, że Cię poniosło. Zwłaszcza w ostatnim zdaniu :)
          • meduza4 Re: Widze "to ja....", ze zadals sobie troche tru 28.11.06, 07:06
            Ale ja Quicklyego znowu na dywanik zaciągnę (cholera, co ja chcę z tym
            chłopakiem wyprawiać na podłodze???)... ale w sprawie... plagiatu!!!


            Quickly, Ty się popraw i przestań małpować cudze wypowiedzi! Przeczytajcie
            drogie panie wypowiedzi poprzedniczek Quicklyego. Jak słowo daje, zmałpował i
            zaczerpnął od nich gotowe zwroty, dorzucił trochę fantazji i napuszył się że
            taki kogut.


            To ja teraz sąd nad Quicklym uczynię: jak myślicie, czy ten tekst to był plagiat
            czy tylko pastisz???
            • Gość: KbS Re: Widze "to ja....", ze zadals sobie troche tru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 19:57
              pastiż!
              :))))
              och quickly ale z Ciebie kapłon był...
              :DDDDD
              • quickly Re: Widze "to ja....", ze zadals sobie troche tru 28.11.06, 23:46
                Gość portalu: KbS napisał(a):
                > pastiż!
                > :))))
                > och quickly ale z Ciebie kapłon był...
                > :DDDDD
                --------------------------------------------------------------------------------

                Kabeka-es, Ty sie mala tak nie chichraj zza wegla, dobra?
                Juz Cie widze (oczami wyobrazni), jak cala umorusa w zabrudzonym fartuszku
                stoisz za murkiem z kromka chleba w rece (ktora Ci wlasnie mama polala woda i
                posypala cukrem) i cieszysz sie z quickly'ego nieszczescia... (zreszta dotyczy
                to kilku innych pan, ktore rowniez robia dokladnie co i Ty tylko ze, zupelnie
                juz anonimowo).
                "Plagiat", to ja wiem co to jest...
                Co to jest "pastiż"?
                • meduza4 Re: Widze "to ja....", ze zadals sobie troche tru 29.11.06, 09:38
                  quickly napisał:

                  > Co to jest "pastiż"?

                  Obejrzyj chociaż "Robin Hood -faceci w rajtuzach" czy inne tego typu
                  mega-produkcje a będziesz wiedział :-)))
                  • quickly Re: Widze "to ja....", ze zadals sobie troche tru 29.11.06, 11:30
                    meduza4 napisała:

                    > Obejrzyj chociaż "Robin Hood -faceci w rajtuzach" czy inne tego typu
                    > mega-produkcje a będziesz wiedział :-)))
                    --------------------------------------------------------------------------------
                    A juz wiem... "pastiż", to sa takie obcisle rajtuzy, a wlasciwie kalesony
                    noszone przez mezczyzn. Ale czy Ty mnie meduza4 czasem nie podbiersz?
                    No ale z drugiej strony skoro ktos inny rowniez uzyl tego slowa, to moze
                    faktycznie takie slowo istnieje i wlasnie oznacza te nieszczesne rajtuzy?
                    • meduza4 Re: Widze "to ja....", ze zadals sobie troche tru 29.11.06, 12:58
                      Nie Quickly, to nie kalesony...

                      Jak Ci to (nie chcę używać niewłaściwych słów)... geniuszu! wytłumaczyć...
                      To jest takie przerobienie cudzego dzieła (np filmu/książki) żeby było już
                      całkiem dla jaj :-)
        • Gość: to ja :) Re: Widze "to ja....", ze zadals sobie troche tru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 18:56
          Nie, nie znałam tego wpisu. Zajrzałam do archiwum, żeby sprawdzić kiedy się
          pojawiłeś na forum, myślałam że po mnie (2002/2003 ale bardziej 03) a Ty byłes
          tu o wiele wcześniej.... Nie wiedziałam o tym. Ja Cię zapiamiętałam z innego
          watku, bardziej literackiego, który powstał znacznie później....:)

          Wiesz, przykro mi się zrobiło jak przeczytałam, że tak myślisz o kobietach.
          I dlatego wkleiłam ten post z przeszłości; jeśli Ci sprawiłam tym przykrość -
          przepraszam. Ale naprawdę tak myślisz o kobietach? Spotykałeś tylko
          takie - wyrachowane, perfidne, interesowne...? Tylko z takimi się wiązałeś,
          tylko z takimi miałeś bliższy kontakt..? Bo znam i mężczyzn, którzy są właśnie
          tacy jak opisywane przez Ciebie kobiety, ale nie twierdzę że wszyscy są tacy.
          Mężczyźni są różni i kobiety też, na szczęście. Są wyrachowane i interesowne,
          ale są też dobre, czułe, troskliwe, empatyczne... Piszesz, że Cię "poniosło"...
          Oby tak. Rozumiem wzburzenie czy zawiedzioną miłość, ale nie chcę mi się
          wierzyć, zebyś w istocie miał takie poglądy.

          Faktycznie było sporo dziewczyn, które naskakiwały na Ciebie na forum,
          pamiętasz obiekt? :) ale jednak większość Cie lubi(ła) nie możesz narzekać na
          brak zainteresowania czy obijetnośc forumowych pań :). Ale tego co się dzieje
          na forum nie nazywałabym nienawiścią, to droczenie się (może nieco za ostre, w
          niektórych przypadkach), przerzucanie argumentami. Myślę, ze nikt nikogo nie
          chce skrzywdzić realnie i Ty nikogo nie chcesz skrzywdzić. Ale niektóre słowa
          bola i trzeba sobie zdawać z tego sprawę. Ale się rozpisałam, koniec
          z "kazaniami" ;)

          A Ty masz niedługo urodziny, prawda?
          :)



          quickly napisał:

          > ...i odkopalas cos sprzed pieciu lat (albo masz taka dobra pamiec i
          > zapamietalas to sobie).
          > Mniej wiecej pamietam to... Pisalem to jeszcze zdaje sie w Sydnej.
          > Rzucili mnie wtedy tam na rok.
          > Pierwsza czesc mojej opowiesci jest jak najbardziej prawdziwa (studia,
          > dziewczyna, wyjazd do Australii, rozstanie...), a co z druga czescia (tzn.
          > sprawy lozkowe)? Chyba nieco mnie ponioslo w narzekaniu na plec przeciwna (a
          > dokladnie na ta "podla"), ze ona taka zla i niedobra, i skora do zdrady...
          > Cztery panienki na dobe? Teraz bym smialo napisal, ze bylo piec albo szesc...
          > Jaki facec nie chcialby byc uwazany za "niezdartego ogiera" (krwawo
          mszczacego
          > sie na swoich podlych "krzywdzicielkach")? Tak... w takim razie, to ja
          > musialbym byc niezly ogierem... :))) Do tego praca, nauka, wyjazdy i masa
          > innych spraw na glowie... Po prostu ja jestem superman.
          > Ale skoro tak napisalem, wiec niech tak juz bedzie. Przynajmniej ciekawie sie
          > to czyta... :))))
          • quickly Re: Widze "to ja....", ze zadals sobie troche tru 28.11.06, 23:36
            Nie wiele ludzi na tym forum jest wstanie po jakiejs klotni, zadaniu bolu lub
            wygarnieciu czegos tam komus, chce wstac, otrzepac kurz i napisac (wbrew
            wszystkiemu i wszystkim) kilku rzeczowych slow. To jest wielka sztuka...
            Takze "to ja..." widze, ze jestes ta jedna z niewielu ludzi, ktorzy sa wstanie
            pokonac samego siebie i to zrobic cos takiego... za co Ci BARDZO dziekuje.

            Gość portalu: to ja :) napisał(a):
            > Nie, nie znałam tego wpisu. Zajrzałam do archiwum, żeby sprawdzić kiedy się
            > pojawiłeś na forum, myślałam że po mnie (2002/2003 ale bardziej 03) a Ty
            > byłes tu o wiele wcześniej.... Nie wiedziałam o tym. Ja Cię zapiamiętałam z
            > innego watku, bardziej literackiego, który powstał znacznie później....:)
            -------------------------------------------------------------------------------
            Bylem troche wczesniej, nawet przed pamietnym 2001 rokiem. Wtedy to forum
            mialo zupelnie inna forme. Kazdy podszywal sie pod kazdego, mozna bylo klnac do
            woli...
            "to ja....", co tu sie dzialo!!! Tu byla Sodoma i Gomora!!! No i brykalem jak
            zajac w kapuscie, az pewnego pieknego dnia cenzor (wlasciwie cenzorka)
            mnie "zabanowala" za... za... wulgaryzmy :((((.
            Napisalem do niej i przyrzeklem, ze juz nigdy wiecej... Nawt mi bardzo
            symaptycznie ta Pani Cenzorka odpisala... I tak znow wrocilem na lono tego
            forum. Ale od tego tego czasu bylem juz grzeczny (tak mi sie przynajmniej
            wydaje, chyba sie zgodzisz ze mna, prawda???)).


            > Wiesz, przykro mi się zrobiło jak przeczytałam, że tak myślisz o kobietach.
            > I dlatego wkleiłam ten post z przeszłości; jeśli Ci sprawiłam tym przykrość -
            > przepraszam. Ale naprawdę tak myślisz o kobietach? Spotykałeś tylko
            > takie - wyrachowane, perfidne, interesowne...? Tylko z takimi się wiązałeś,
            > tylko z takimi miałeś bliższy kontakt..? Bo znam i mężczyzn, którzy są
            > właśnie tacy jak opisywane przez Ciebie kobiety, ale nie twierdzę że wszyscy
            > są tacy.Mężczyźni są różni i kobiety też, na szczęście. Są wyrachowane i
            > interesowne, ale są też dobre, czułe, troskliwe, empatyczne... Piszesz, że
            > Cię "poniosło"... Oby tak. Rozumiem wzburzenie czy zawiedzioną miłość, ale
            > nie chcę mi się wierzyć, zebyś w istocie miał takie poglądy.
            --------------------------------------------------------------------------------
            Zastanawiam sie co mam Ci odpisac, zeby czegos w Twoim wpisie powyzej nie
            popsuc... Chyba bedzie lepiej jak zamilkne.


            > Faktycznie było sporo dziewczyn, które naskakiwały na Ciebie na forum,
            > pamiętasz obiekt? :) ale jednak większość Cie lubi(ła) nie możesz narzekać na
            > brak zainteresowania czy obijetnośc forumowych pań :). Ale tego co się dzieje
            > na forum nie nazywałabym nienawiścią, to droczenie się (może nieco za ostre,
            > w niektórych przypadkach), przerzucanie argumentami. Myślę, ze nikt nikogo
            > nie chce skrzywdzić realnie i Ty nikogo nie chcesz skrzywdzić. Ale niektóre
            > słowa bola i trzeba sobie zdawać z tego sprawę. Ale się rozpisałam, koniec
            > z "kazaniami" ;)
            --------------------------------------------------------------------------------
            Pewnie, ze pamietam "Obiekt". Ta to dala mi popalic! Nigdy nie mialem siostry,
            ale tak sobie wyobrazam starsza siostre... Z niej byla niezla sekutnica
            (wspolczuje jej mezowi - o ile wyszla za maz), ale w sumie... bardzo bliska mi
            dziewczyna... Nie mialem przy niej zadnych szans. Ona musiala poswiecac sporo
            swojego czasu na swoje wpisy do mnie, bo... rzadko kiedy zostawial mi odrobine
            pola na jakikolwiek manewr zaczepno-obronny. Niezle mnie wypunktowywala...
            Byla taka "szklana gora"... zelisgiwalem sie z niej ze swoimi argumentami i
            spadalem w otchlan desperacji. Pozniej gdzies zniknela. Moze faktycznie wyszla
            za maz, ma dzieci, a moze nawet wyjechala na stale do Francji? Kto wie... W
            kazdym badz razie Ona moze byc pewna, ze gdzies na koncu swiata jest wciaz taki
            jeden "quickly", ktory o niej zawsze milo pomysli...


            > A Ty masz niedługo urodziny, prawda? :)
            --------------------------------------------------------------------------------
            Prawda... :))) Walsciwie to juz je mialem.

            Milo pozdrawiam i zycze udanego dnia :)))

            • Gość: Wielki Błękit Quickly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 23:56
              Ten Twój archiwalny wpis zrobił na mnie spore wrażenie.Na pewno nie zaliczę się
              do grona Twoich przeciwniczek na forum.Pozdrawiam Cię, życząc milego dnia.
              • quickly Re: Quickly 29.11.06, 05:54
                Gość portalu: Wielki Błękit napisał(a):

                > Ten Twój archiwalny wpis zrobił na mnie spore wrażenie.Na pewno nie zaliczę
                się do grona Twoich przeciwniczek na forum.Pozdrawiam Cię, życząc milego dnia.
                --------------------------------------------------------------------------------
                Dzieki...
                Ale szczerze piszac to wolabym, zeby jakas magiczna reka (cenzorki?) jakos
                jednak ten moj nieszczesny watek wymazala...

            • Gość: to ja :))) Re: Widze "to ja....", ze zadals sobie troche tru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.06, 03:35
              Dziękuję za miłe słowa quickly... :). Ale jeden sprzeciw - moja postawa i
              przeproszenie Ciebie nie było w moim odczuciu "pokonywaniem siebie" bo NAPRAWDĘ
              NIE MIAŁAM ZAMIARU ROBIĆ CI PRZYKROŚCI. A gdybym wiedziała jaką 'burzę' wywołam
              wklejając to, to nie robiłabym tego. Nie czytałam dokładnie tego o czym
              pisaliście wcześniej i teraz rozumiem jak mogło być odebrane to co wkleiłam.
              Ale fakt pozostaje faktem - to są Twoje słowa...

              Podeszłam do nich (Twoich słów) chyba zbyt osobiście. Też jestem kobietą, też
              kocham (z wzajemnością) i mam zdradzić? Jego?? Bo przecież każda, bo zawsze, bo
              tylko brak okazji... ja tak nie chcę :(. Nie chcę go zdradzić i nie chcę żeby
              on mnie zdradzał. Ufam, że będziemy potrafili się dogadać i być dla siebie
              najlepsi... Myślisz, że to możliwe? Wiem, że patrząc na to co się dzieje z
              ludźmi i związkami to wydaje się mało prawdopodobne... ale nie nazywaj
              mnie "romantyczną idealistką" bo wierzę, że będzie dobrze :). Bo będzie :))).

              Ech, spóźniłam się z życzeniami urodzinowymi... byłam pewna, że dopiero bedą,
              30 XI. Życzę Ci szczęścia, dobroci, pomyślności, żeby to co jest dobre -
              trwało, a złe zmieniało się na lepsze. Oraz przyjazdu do Polski i
              odwiedzenia "starych kątów" :). Srogiej i śnieżnej zimy w Polsce do przeżycia
              Ci nie życzę, mieliśmy to w zeszłym roku i było naprawdę s t r a s z n i e.
              Ale pięknej jesieni, deszczu i tego szczególnego zapachu który unosi się w
              Polsce w listopadzie... Bo dla mnie jesień to najpiękniejsza pora roku bez
              względu na to, czy jest plucha i wiatr czy piękne słońce i "babie lato"...
              Rozmarzyłam się :) idę już bo.... Życzę dobrego wieczoru; nie wiem jak tam z
              różnicą czasową ale może trafiłam ;)


              ps.
              > Zastanawiam sie co mam Ci odpisac, zeby czegos w Twoim wpisie powyzej nie
              > popsuc... Chyba bedzie lepiej jak zamilkne.

              ale to jest unik, Drogi Panie! Nie zepsujesz, a zresztą - psuj jak chcesz. A ja
              naprawdę chciałabym poznać co naprawdę myślisz :).
              I pamiętaj - co złego to nie ja :)))

              • quickly Re: Widze "to ja....", ze zadals sobie troche tru 29.11.06, 06:04
                Co ja moge dodac "to ja...." do Twojego wpisu?
                Nie lubie zbytnio nikomu kadzic i schlebiac...

                Cos mi sie wydaje, ze ten Twoj facet powinien czesto chodzic do kosciola i
                zapalac tam swieczki, i bogu dziekowac, ze znalazl Ciebie. Bardzo spokojnie
                piszesz...
Pełna wersja