Gość: ola
IP: *.aster.pl
22.11.06, 13:21
Wiem, wielu z Was to przezywalo, przezywa...
Ja silna kobieta - przestalam sobie radzic. Widac nie jestem taka silna, albo
stracilam moja sile...
Sa gorsze i lepsze dni. Wlasnie przezywam te gorsze, kiedy jesien za oknem i
wszystko wyglada tak ponuro jak wlasnie za oknem.
Moze to akurat odpowiednia pora - jesien - uczucie konczenia, przemijania,
ale z perspektywa, ze przyjdzie wiosna. Tylko, ze ta wiosna wydaje sie tak
odlegla, ze az trudno uwierzyc, ze w ogole przyjdzie.
Chcialabym sie podniesc. Chcialabym obudzic sie w dobrym nastroju i wyjsc z
domu z podniesiona glowa, ale nie potrafie. Nienawidze siebie takiej, ale i
nie potrafie tego w sobie zmienic.
Dlaczego tak trudno zyc jest dalej, gdy cos sie skonczylo? Dlaczego tak
trudno sie z tym pogodzic? Chcialabym bardzo miec ten etap za soba...