Dodaj do ulubionych

stare, dobre małżeństwo

IP: *.acn.pl 16.05.03, 20:58
Proponuję wątek małżeństw na siłę. Ona wiecznie biedna i nie pozbierana. On
wiecznie lituje się nad nią. I tak razem prawie trzydzieści lat. Ona wyglada
jak jego ciotka. On jak jej młodszy brat bez podobieństw na szczęście. I tak
od prawie trzydziestu lat. Ona go śledzi. Zatruwa mu życie i jest panią o
wiecznych pretensajach. On skacze z kwiatka na kwiatek i tym zatruwa życie
innym. Oboje, strasznie trują w ramach tylko zaspakajania własnych potrzeb i
jest to nieszczęście ogólnoludzkie. Kiedy wyobrazam sobie ich seks robi mi
się niedobrze. Bo to tak jakby kochac się z własną matką lub własnym synem.Na
szczęście ona ma już menopauzę. A on za chwilę doświadczy starczego
uwiądu...Konkluzja jest jednak jedna...Metoda wymuszania wiecznego
współczucia i obarczania nieustannie winą jest jak widac słuszna i
sprawdzona. Brrrrrrr.
Obserwuj wątek
    • nie_tykalna oto ja, 16.05.03, 21:02
      O, ktoś mnie w końcu zrozumiał......
      • Gość: PunktG Re: oto ja, IP: *.acn.pl 16.05.03, 21:03
        nie_tykalna napisała:

        > O, ktoś mnie w końcu zrozumiał......

        No to piszemy, piszemy.Siedze sobie właśnie w internecie.
        • nie_tykalna Re: oto ja, 16.05.03, 21:11
          Wiecznie mam do niego pretensje (ale nie jestem jego żoną!) - o to, ze nie jest
          sobą. Ale nie mówie mu tego bo co ja bede wine na niego zwalac - chlop i tak
          nie zrozumie. O co? O to, ze niczego ode mnie nie chce. Zupelnie nierozumiem
          czemu sie ze mna zadaje, serio. Normalnie nie znam tego faceta a wciaz jestesmy
          razem. Niewiem po co to wszystko. Niewiem, czego on ode mnie oczekuje....
          (Ten długa historia, moglabym o tym mowic w nieskonczonosc)
          cdn
          • nie_tykalna Re: oto ja, 16.05.03, 21:15
            I on jest taki dziwny. Nigdy go nie ma. Ale nawet jak jest to czuje ze go nie
            ma. Po co mi on? Po co mi jego bycie? Ja szukam jakiegos zainteresowania,
            poznania, rozmowy, przede wszystkim wlasnie dialogu - a on nie chce ze mna
            wogole rozmawiac! Rozmawialby tylko o tym, o czym ja chce. A ja nie chce.......
            ;)))))))
            • nie_tykalna Re: oto ja, 16.05.03, 21:16
              I wogóle to wszystko jest takie szarobure w czarne kropki, serio.
              Widze, ze tak serio to jest w poprzadku facet, a ze mną nie ma o czym
              rozmawiać. Czy on tegoi nie widzi?
              Baran
              • nie_tykalna Re: oto ja, 16.05.03, 21:21
                Bo to jest tak: On jest w gruncie rzeczy bardzo fajny, dobry, na miejscu, i
                wogole to swietny facet, naprawde. Ale nie potrafie sie z nim nijak dogadac!
                Kiedys bylam na wyjezdzie, i z kuzynkami poznalysmy tez takiegio kolesia -
                wpadal do nas czesto - ale z dziewczynami rozmawial a ze mna nie. Tak tylko sie
                usmiechal, a na koncu powiedzial, - sory, ze nam nie wyszlo. Jak to nam?
                Przeciez on wiekszosc czasu spedzal z ta druga..?
                I tak samo jest z nim. Tyle ze dluzej sie znamy - nie potrafie dac mu tego
                czego potrzebuje, i niewiem czemu. Nie jestem taka brzydka, ani glupia, tak mi
                sie wydaje, a jednak ten mur.......
                • nie_tykalna Re: oto ja, 16.05.03, 21:26
                  Zupelnie jakbysmy rzucali kamieniami w siebie az utworzyl sie taki mur.
                  Mur z bialych, zimnych kamieni, siegajacych az do nieba, i juz nikt - ani on,
                  ani ja nie potrafi go zburzyc, poprostu nikt. Z tym, ze on go nie widzi........
                  A ja tak......
                  Zmeczona juz jestem i tak juz siedze oparta za tym murem, - za nim on.
                  Tylko ze on jeszcze czuje cieplo mych plecow - ja jego nie - sa zimne...
                  on czuje jak oddycham, jak zyje - ja nie.
                  Slysze tylko jakies ciche bicie jego zimnego serca
                  -i to nie pozwala mi odejsc........
                  • nie_tykalna Re: oto ja, 16.05.03, 21:27
                    ale ja go kocham! serio!
                    • Gość: PunktG Re: oto ja, IP: *.acn.pl 16.05.03, 23:08
                      I właśnie w to jedno zdanie powinnaś wierzyć ! A to głupie babsko olej. Bąź dla
                      niego super miła. To ona ma wkładac szpile. Szpila za szpilą. Ty bądź miła.
                      • nie_tykalna moze tu jest ten haczyk! 17.05.03, 00:11
                        Tak sie zastanawiam i zastanawiam - a tu prosze.
                        Niewiem czy zartowales czy mowiles serio ale wlasnie przyszla mi jedna mysl do
                        glowy - nieodpowiada mi on, ale to nie z mojej winy, bo ja robilam wszystko
                        zeby bylo dobrze.....
                        tylko ze on udaje ze jest miedzy nami milo pieknie i to wlasnie wprowadza mnie
                        w blad. Blad jest w tym ze w to wierze........?
                        • jmx Re: moze tu jest ten haczyk! 17.05.03, 01:11
                          A może błąd jest w tym, że nie potrafisz go zaakceptować?
                          Może żądasz zbyt wiele niż on Ci potrafi dać?
                          • nie_tykalna kto - ja? 17.05.03, 04:59
                            To nie jest tak. Wiem, ze potrafi "tańczyć", tylko nie ze mną.
                            Tanczyc to metafora. (Cieszyc sie zyciem)
                            Zupelnie jakby wszystkich czestowal bombonierka z czekoladkami a mi ich nie
                            dawał. I jeszcze mowi ze nie powinnam jesc czekolady. Szkodzi zdrowiu chyba...

                            • nie_tykalna Re: kto - ja? 17.05.03, 05:01
                              A jak ja go czestuje swoim zyciem to i tak niewiem czy on to akceptuje czy nie.
                              Zupelny brak reakcji....niewiem co sie z nim dzieje.
                              Przeciez jak mu nieodpowiadam to moglby powiedziec z laski swojej,
                              nie zawracalabym mu głowy!
                              • fact Re: kto - ja? 17.05.03, 05:11
                                nie_tykalna napisała:

                                > A jak ja go czestuje swoim zyciem to i tak niewiem czy on to akceptuje czy
                                nie.
                                >
                                > Zupelny brak reakcji....niewiem co sie z nim dzieje.
                                > Przeciez jak mu nieodpowiadam to moglby powiedziec z laski swojej,
                                > nie zawracalabym mu głowy!

                                Niestety jestesmy podszyci tchorzem! Boimy sie powiedziec ze to nie to, bo ja
                                zranimy. Ze ona sie rozpadnie, a nasze sumienie bedzie nas dreczyc. Jezeli
                                facet kocha, to kobieta WIE. Jezeli czujesz ze cos nie tak to daj sobie spokoj.
                                Licza sie uczynki a nie slowa. Probuj dalej az poczujesz ze on naprawde cos do
                                Ciebie zywi.

                                • fact Re: kto - ja? 17.05.03, 05:12
                                  fact napisała:

                                  Probuj dalej az poczujesz ze ten NASTEPNY naprawde cos do
                                  > Ciebie zywi.
                                  >
                                • Gość: PunktG Re: kto - ja? IP: *.acn.pl 17.05.03, 07:03
                                  fact napisała:

                                  > nie_tykalna napisała:
                                  >
                                  > > A jak ja go czestuje swoim zyciem to i tak niewiem czy on to akceptuje czy
                                  >
                                  > nie.
                                  > >
                                  > > Zupelny brak reakcji....niewiem co sie z nim dzieje.
                                  > > Przeciez jak mu nieodpowiadam to moglby powiedziec z laski swojej,
                                  > > nie zawracalabym mu głowy!
                                  >
                                  > Niestety jestesmy podszyci tchorzem! Boimy sie powiedziec ze to nie to, bo ja
                                  > zranimy. Ze ona sie rozpadnie, a nasze sumienie bedzie nas dreczyc. Jezeli
                                  > facet kocha, to kobieta WIE. Jezeli czujesz ze cos nie tak to daj sobie
                                  spokoj.
                                  >
                                  > Licza sie uczynki a nie slowa. Probuj dalej az poczujesz ze on naprawde cos
                                  do
                                  > Ciebie zywi.
                                  >


                                  Tchórzostwo to mało. To błazenada. To patologiczny stan uzależnienia od
                                  kobiety, której JUZ ! sie nie kocha, ale pozostaje w związku bo tesciowie,
                                  mamunia, dorosłe dzieci i takie tam tiutiu. Ponadto drobne szantażyki starej
                                  żony od omdleń po suszenie łba i narzekanie, jaka to ja jestem teraz biedna.
                                  Biedna ? I bardzo dobrze. Trudno mieć człowieka na własność. Nawet prawo do
                                  gruntu przyznaje się na 99 lat. Fizyka to sprytna nauka. Ciało stałe - nudzi,
                                  ciało lotne - intryguje ruchem. Stare żony są nudne i głupie i zbyt pewne
                                  siebie. Starej zony juz nikt nie poderwie. Ich czas minął dla innych mężczyzn.
                                  • nie_tykalna ja nie jestem taka! 17.05.03, 07:28
                                    On by chcial zebym narzekala ale ja nie chce!
                                    Bo ja zyje.....mimo iz wewnetrznie umieram,
                                    to jeszcze nigdy nikomu nie potrafilam wmowic jakie zycie jest szare.
                                    Moze taka jestem, moze nie potrafie komus uprzykrzac,
                                    chce tylko zyc, ale on tego nie rozumie....
                                    sam tez zyje, a mi jakby chcial udowodnic ze nie zyje, BŁĄD!
                                    • nie_tykalna Jakby to okreslic.... 17.05.03, 07:31
                                      Wydaje mi sie ze wiecej jest w tym zauroczenia niz usmiechu.
                                      • fact Re: Jakby to okreslic.... 17.05.03, 08:15
                                        nie_tykalna napisała:

                                        > Wydaje mi sie ze wiecej jest w tym zauroczenia niz usmiechu.

                                        Dziwne to wszystko. A nie pomyslalas ze chlop moze kogos ma i dlatego Cie
                                        zaniedbuje? Lepiej prawdzie spojrzec w oczy i cos zrobic ze swoim zyciem.
                                        • Gość: PunktG Re: Jakby to okreslic.... IP: *.acn.pl 17.05.03, 08:56
                                          fact napisała:

                                          > nie_tykalna napisała:
                                          >
                                          > > Wydaje mi sie ze wiecej jest w tym zauroczenia niz usmiechu.
                                          >
                                          > Dziwne to wszystko. A nie pomyslalas ze chlop moze kogos ma i dlatego Cie
                                          > zaniedbuje? Lepiej prawdzie spojrzec w oczy i cos zrobic ze swoim zyciem.


                                          FAKT. Może kogoś ma jeszcze oprócz nie-tykalnej. Ale na pewno ma przy sobie
                                          żonę, która wmawia mu, że tylko z nia życie jest barwne i najpiękniejsze.Gówno
                                          prawda. Zakładajac, że obiekt poządania naszej respondentki krecą dodatkowo
                                          inne babki nietrudno dojść do wniosku, że ów Pan to kawała wała !
                                          • fact Re: Jakby to okreslic.... 17.05.03, 09:04
                                            Gość portalu: PunktG napisał(a):

                                            > FAKT. Może kogoś ma jeszcze oprócz nie-tykalnej. Ale na pewno ma przy sobie
                                            > żonę, która wmawia mu, że tylko z nia życie jest barwne i
                                            najpiękniejsze.Gówno
                                            > prawda. Zakładajac, że obiekt poządania naszej respondentki krecą dodatkowo
                                            > inne babki nietrudno dojść do wniosku, że ów Pan to kawała wała !

                                            No i o tym mowie. Nietykalna nie jest zwiazana z nim, nie ma potomstwa, wiec
                                            jest w szczesliwej sytuacji ze ma wyjscie. Tym bardziej ze z tego co mowi, nie
                                            maja nic wspolnego. On z nia nie dzieli swoich mysli, nie daje sie poznac, to
                                            co ona wkoncu kocha? Iluzje???
                                            • nie_tykalna od Iluzjonistki ;))) 17.05.03, 09:19
                                              Czy iluzje...wlasciwie to bardzo lubie jak on rozmawia z innymi i to mi sie
                                              podoba, ale za nic w swiecie nie chce rozmawiac ze mna tak jak z tymi innymi...
                                              (o ludzie.....) ale nie powiem, zeby mnie zaniedbywal! Interesuje sie moim
                                              zyciem, a ze to co robie nie jest (tylko teraz) interesujace - to nic ciekawego
                                              mu nie potrafie powiedziec o swoich sprawach. Ale to nie znaczy ze nie jestem
                                              ciekawa osoba, i ze nie mozna ze mna pogadac o wszystkim innym, prawda?

                                              A nawet nie chodzi mi o glupie gadanie, moze faktycznie po co - ale zeby
                                              chociaz usmiechnac sie do siebie, dokladnie tak jak przychodzi sie do sklepu i
                                              mowi "dziendobry" - ja watpie zeby go takie cos zakrecilo np. Zawsze mam
                                              wrazeni, ze musialabym niewiadomo co z siebie dac, zeby cokolwiek odpowiedzial
                                              (milego) chodzi mi o to zeby sie POSTARAŁ trochę.......
                                              • kwasna_cytryna Re: od Iluzjonistki ;))) 17.05.03, 10:12
                                                Może to polega na tym, że Ty się za bardzo starasz, a on zwyczajnie już nie
                                                musi, bo Ty robisz to za was dwoje. Bywa, że sobie wmawiamy, że naszej miłości
                                                starczy na dwoje na całeżycie. Nigdy nie starcza. W pewnym momencie człowiek
                                                nie jest już w stanie tego znieść.
                                                Przestań się starać. Wtedy może się ocknie, jeśli mu zależy.
                                              • fact Re: od Iluzjonistki ;))) 17.05.03, 14:06
                                                nie_tykalna napisała:

                                                i
                                                > mowi "dziendobry" - ja watpie zeby go takie cos zakrecilo np. Zawsze mam
                                                > wrazeni, ze musialabym niewiadomo co z siebie dac, zeby cokolwiek odpowiedzial
                                                > (milego) chodzi mi o to zeby sie POSTARAŁ trochę......

                                                Elementem milosci jest fascynacja, Z tego co piszesz watpisz ze Ty go
                                                fascynujesz bo "woli gadac z innymi"

                                                To ze z siebie nie "stara sie" to tez swiadczy ze facet Cie zbywa, a wiec
                                                niestety spojrzyj prawdzie w oczy ze nie kocha Cie. Im predziej tym lepiej dla
                                                Ciebie. Pozdrawiam.
                                                • jmx na przekór ;-) 17.05.03, 15:09
                                                  Do Nie_tykalnej:
                                                  niektorzy faceci tak mają, że jak im naprawdę na kimś zależy to kompletnie nie
                                                  potrafią tego wyrazić i "głupieją". Z innymi to rozmówki, śmichy-chichy a z Tą
                                                  Jedną - nic...

                                                  Czy Twój partner(?) nie jest czasem starszy od Ciebie? Byc może nie chce się
                                                  ani Ciebie przywiązywać "bo i tak odejdziesz" prędzej czy później. Nie chce
                                                  być "za bardzo" i chyba będziesz to musiała zaakceptpować, ze tak Cię traktuje.
                                                  Albo całkowice zerwać ten "układ" jeśli jego zachowanie zbyt Cię rani.


                                                  > To ze z siebie nie "stara sie" to tez swiadczy ze facet Cie zbywa, a wiec
                                                  > niestety spojrzyj prawdzie w oczy ze nie kocha Cie. Im predziej tym lepiej
                                                  dla
                                                  > Ciebie. Pozdrawiam.

                                                  Nie kocha... Może kocha ale tak na swój sposób, powiedziałabym: ostrożnie. Nie
                                                  chce się za bardzo zaangażować a jednocześnie, Nie_tykalna jest zbyt ważna,
                                                  żeby potrafił z niej całkowicie zrezygnować.
                                                  • fact Re: na przekór ;-) 17.05.03, 15:26
                                                    jmx napisała:

                                                    > niektorzy faceci tak mają, że jak im naprawdę na kimś zależy to kompletnie
                                                    nie
                                                    > potrafią tego wyrazić i "głupieją". Z innymi to rozmówki, śmichy-chichy a z

                                                    > Jedną - nic...
                                                    >
                                                    > Czy Twój partner(?) nie jest czasem starszy od Ciebie? Byc może nie chce się
                                                    > ani Ciebie przywiązywać "bo i tak odejdziesz" prędzej czy później. Nie chce
                                                    > być "za bardzo" i chyba będziesz to musiała zaakceptpować, ze tak Cię
                                                    traktuje.
                                                    >
                                                    > Albo całkowice zerwać ten "układ" jeśli jego zachowanie zbyt Cię rani.
                                                    >
                                                    >
                                                    > > To ze z siebie nie "stara sie" to tez swiadczy ze facet Cie zbywa, a wiec
                                                    >
                                                    > > niestety spojrzyj prawdzie w oczy ze nie kocha Cie. Im predziej tym lepiej
                                                    >
                                                    > dla
                                                    > > Ciebie. Pozdrawiam.
                                                    >
                                                    > Nie kocha... Może kocha ale tak na swój sposób, powiedziałabym: ostrożnie.
                                                    Nie
                                                    > chce się za bardzo zaangażować a jednocześnie, Nie_tykalna jest zbyt ważna,
                                                    > żeby potrafił z niej całkowicie zrezygnować.
                                                    >

                                                    Widzisz, jezeli jest starszy to powinien byc dojrzalszy - chyba "glupienie"
                                                    nalezy do nastolatkow. Nie zawracac kobiecie glowy niepotrzebnie, jezeli nie
                                                    moze sie zdeklarowac definitywnie.

                                                    Mam kumpla, ktory kreci z paroma. No i kazda jest zbyt wazna zeby ze niej
                                                    zrezygnowac :-)

                                                    Co do zranienia? zgadza sie! Nikt nie chce ranic odchodzac.

                                                    Nie wiem czy nie wyrzadzasz nietykalnej krzywdy, utrzymujac ja w przekonaniu,
                                                    ze tamten jest zaintersowany nia wystarczajaco. Kobieta traci zycie i nerwy
                                                    czekajac na niewiadomo co.
                                                  • nie_tykalna nierozmawiać? a ile tak można....... 17.05.03, 22:27
                                                    To ze mną jest coś nie tak. A co on ma do tego?
                                                    Nie potrafie niczym go rozbawić ani zagadać, wszystko jedno. I nie chodzi mi o
                                                    żaden zwiazek, ani przyjaźń!
                                                    -to takjakbym weszła na impreze i nieznajac ludzi - z jednymi swietnie sie
                                                    dogaduję z innymi gorzej, z innymi wogóle. Takie podstawowe relacje, ktorych
                                                    sie normalny czlowiek nie boi - bynajmniej nie dlatego ze "byc moze i tak nic z
                                                    tego nie wyjdzie".

                                                    Przykład - Andrzej Lepper. Wychodzi na mównicę i mówi i mówi....pytanie,
                                                    drugie, jakis sprzeciw - a on i tak im nie odpowiada tylko swoje.
                                                    A w wywiadach - slyszeliscie zeby kiedykolwiek udzielil odpowiedzi na pytanie?
                                                    Tylko on ma jakis cel....

                                                    A potem mam wrazenie zebym tez cos zaczela - ale ja potrzebuje takich
                                                    podtrzymywaczy - nie potrafie mowic tak zeby mowic. Jestem scislowcem i dla
                                                    mnie kazde slowo ma sens. Jak powie cos nie tak - to potrafie sie caly dzien
                                                    zastanawiac czemu.

                                                    To może ja nie nadążam za nim?
                                                    Mam kolezanke, jedyna taka za ktora tez nie nadazam - udziela korkow z
                                                    angielskiego. Z reguly jak mowie w innym jezyku to po polsku tez potem mowie
                                                    100 razy szybciej. ;)))))

                                                    Ale to wcale o szybkosc nie chodzi. Chodzi o wzajemne zrozumienie, dostosowanie
                                                    sie do drugiej osoby, czego brakuje.
                                                    I to nie kwestia jakiegos tam olewania czy niestarania sie, jeszcze raz - to
                                                    nie ma nic wspolnego z zadna tam miloscia czy przyjaznią!
                                                  • nie_tykalna Tak nie można! 17.05.03, 23:47
                                                    nie nie. Nie, że cos ze mna nie tak - tylko że ani ja ani on nie możemy sie ze
                                                    soba dogadać, jakbyśmy z innej planety byli.
                                                  • watka Re: Tak nie można! 18.05.03, 01:55
                                                    nie_tykalna napisała:

                                                    > nie nie. Nie, że cos ze mna nie tak - tylko że ani ja ani on nie możemy sie
                                                    ze
                                                    > soba dogadać, jakbyśmy z innej planety byli.

                                                    Przeczytalam to wszystko na watku i widze ze stopniowo sama doszlas do wniosku.
                                                    Ze... poprostu nie pasujecie do siebie. Jestescie z innych planet. Nikt nie
                                                    jest winny w niczym. Nie pasujecie. Znajdz sobie kogos z kims bedziesz sie czuc
                                                    soba i dobrze, a i jemu daj na to szanse. Wyglada ze ciagniecie na sile. Tylko
                                                    nie bardzo rozumiem w imie czego?? Przeciez jak jest uczucie to ludziom jest ze
                                                    soba dobrze.

                                                    P.S. Nie zgadzam sie z jmx ze wiek moze byc preszkoda. Nie tutaj jest problem.
                                                    Sa przeciez pary z roznica wieku i jest swietnie. I jeszcze dodam ze dojrzalosc
                                                    nie idzie czesto w parze z wiekiem. Jezeli sa oboje pelnoletni to jest jest
                                                    kwestia osobowosci i doswiadczenia zyciowego.
                                                  • nie_tykalna Apropo uczuć 18.05.03, 02:05
                                                    Wyglada ze ciagniecie na sile. Tylko
                                                    > nie bardzo rozumiem w imie czego?? Przeciez jak jest uczucie to ludziom jest
                                                    ze > soba dobrze.

                                                    Jest nam ze sobą bardzo dobrze, jeśli chodzi o uczucia.
                                                    Tylko nie rozmawiamy logicznie.

                                                    ALe tak troche to rozumiem. Rozmawia sie ciagle na 1 temat, np i jak minal
                                                    dzien - tak kiedys pytalam kolesia dzien w dzien, a potem czesciej - a on mi
                                                    zawsze to samo odpowiadal - glupota nieziemska, ale co. Tak mamy sie dogadywac
                                                    do konca życia?
                                                    Nie moge byc sobą?
                                                    Tak nieszczerze?
                                                  • watka Re: Apropo uczuć 18.05.03, 02:12
                                                    Acha, jest Wam dobrze gdy sie spotykacie. Gdy jestes z nim, to rozmowa nie ma
                                                    znaczenia, bo Wam jest dobrze, czujecie dobre wibracje. No to zmienia sprawe.

                                                    No to nie ma problemu :-) Nie martw sie. Pozdrawiam
                                                  • nie_tykalna To nie tak.... 18.05.03, 02:54
                                                    Ale ja go wcale nie chce podrywać!!!!!!!!!!!!!
      • nie_tykalna czemu ciągle przegrywam? 18.05.03, 21:02
        Zwykle przegrywam w te karty, niebardzo potrafie zrozumieć facetow. To czego
        chcą, na czym im zależy. Nie moge ich tak do końca poznać, to chyba taka ich
        tajemnica, ale trudno. Ja wiem - kazdy czyms tam zyje, a jak nie daje poznac
        czym to cos nie gra. Niewiem co jest wazne - wyniki meczow, sport, szachy -
        to, ze kobieta - nigdy w to nie uwierzę!
        I jak ktos jest ciagle nastawiony na moja osobe to wiem ze cos nie tak.

        I dlatego jakos nie wierze, zeby jego zainteresowanie szlo w moja strone tak
        szczerze. Niewiem jak on ale ja po takiej dlugiej znajomosci czuje sie jak
        bankrut. Ciagle chce go poznac i ciagle mi nie wychodzi. Co on czuje? Niewiem.
        Czuc moze czuje ale co on sobie wyobraża?
        Ze na swiecie jestem tylko ja i nic pozatym?
        taaa........

        Probowalam cos rozkrecic, ale nic nie wyszlo.
        Ani w statki nie zagralismy ani w chinczyka, ani nie bylo zadnej randki.
        W szachy tez lubie grac i lubie lody czekoladowe i mrozoną kawe.
        Ale on i tak o niczym nie wie.
        Szach mat
        I przegrałam
        • Gość: x999 Re: czemu ciągle przegrywam? IP: 168.143.123.* 21.05.03, 01:56
          nie_tykalna napisała:

          > Zwykle przegrywam w te karty, niebardzo potrafie
          zrozumieć facetow. To czego
          > chcą, na czym im zależy. Nie moge ich tak do końca
          poznać, to chyba taka ich
          > tajemnica, ale trudno. Ja wiem - kazdy czyms tam zyje,
          a jak nie daje poznac
          > czym to cos nie gra. Niewiem co jest wazne - wyniki
          meczow, sport, szachy -
          > to, ze kobieta - nigdy w to nie uwierzę!
          > I jak ktos jest ciagle nastawiony na moja osobe to
          wiem ze cos nie tak.
          >
          > I dlatego jakos nie wierze, zeby jego zainteresowanie
          szlo w moja strone tak
          > szczerze. Niewiem jak on ale ja po takiej dlugiej
          znajomosci czuje sie jak
          > bankrut. Ciagle chce go poznac i ciagle mi nie
          wychodzi. Co on czuje? Niewiem.
          > Czuc moze czuje ale co on sobie wyobraża?
          > Ze na swiecie jestem tylko ja i nic pozatym?
          > taaa........
          >
          > Probowalam cos rozkrecic, ale nic nie wyszlo.
          > Ani w statki nie zagralismy ani w chinczyka, ani nie
          bylo zadnej randki.
          > W szachy tez lubie grac i lubie lody czekoladowe i
          mrozoną kawe.
          > Ale on i tak o niczym nie wie.
          > Szach mat
          > I przegrałam

          Ja tez,lubie wszystko to co napisalas.
          Byc moze trzeba bylo zaprosic go na prawdziwe lody,
          to wtedy moze bys nie przegrala?

          :))))))


    • Gość: dobre Re: stare, dobre małżeństwo IP: *.acn.pl 20.05.03, 21:40
      Gość portalu: punktG napisał(a):

      > Proponuję wątek małżeństw na siłę. Ona wiecznie biedna i nie pozbierana. On
      > wiecznie lituje się nad nią. I tak razem prawie trzydzieści lat. Ona wyglada
      > jak jego ciotka. On jak jej młodszy brat bez podobieństw na szczęście. I tak
      > od prawie trzydziestu lat. Ona go śledzi. Zatruwa mu życie i jest panią o
      > wiecznych pretensajach. On skacze z kwiatka na kwiatek i tym zatruwa życie
      > innym. Oboje, strasznie trują w ramach tylko zaspakajania własnych potrzeb i
      > jest to nieszczęście ogólnoludzkie. Kiedy wyobrazam sobie ich seks robi mi
      > się niedobrze. Bo to tak jakby kochac się z własną matką lub własnym synem.Na
      > szczęście ona ma już menopauzę. A on za chwilę doświadczy starczego
      > uwiądu...Konkluzja jest jednak jedna...Metoda wymuszania wiecznego
      > współczucia i obarczania nieustannie winą jest jak widac słuszna i
      > sprawdzona. Brrrrrrr.

      I jak ?
      • Gość: Punkt G Re: stare, dobre małżeństwo IP: *.acn.pl 23.05.03, 13:05
        Gość portalu: dobre napisał(a):

        > Gość portalu: punktG napisał(a):
        >
        > > Proponuję wątek małżeństw na siłę. Ona wiecznie biedna i nie pozbierana. O
        > n
        > > wiecznie lituje się nad nią. I tak razem prawie trzydzieści lat. Ona wygla
        > da
        > > jak jego ciotka. On jak jej młodszy brat bez podobieństw na szczęście. I t
        > ak
        > > od prawie trzydziestu lat. Ona go śledzi. Zatruwa mu życie i jest panią o
        > > wiecznych pretensajach. On skacze z kwiatka na kwiatek i tym zatruwa życie
        >
        > > innym. Oboje, strasznie trują w ramach tylko zaspakajania własnych potrzeb
        > i
        > > jest to nieszczęście ogólnoludzkie. Kiedy wyobrazam sobie ich seks robi mi
        >
        > > się niedobrze. Bo to tak jakby kochac się z własną matką lub własnym synem
        > .Na
        > > szczęście ona ma już menopauzę. A on za chwilę doświadczy starczego
        > > uwiądu...Konkluzja jest jednak jedna...Metoda wymuszania wiecznego
        > > współczucia i obarczania nieustannie winą jest jak widac słuszna i
        > > sprawdzona. Brrrrrrr.
        >
        > I jak ?

        Co jak ?
        • robertoniro Re: stare, dobre małżeństwo 25.05.03, 04:48
          Nie rozumiem czemu osoby czujace sie poniewierane nadal zostaja w zwiazku.
          Nie maja szans na nic lepszego???
          • nie_tykalna Re: stare, dobre małżeństwo 15.06.03, 01:10
            Ja tez,lubie wszystko to co napisalas.
            Byc moze trzeba bylo zaprosic go na prawdziwe lody,
            to wtedy moze bys nie przegrala?
            :))))))

            Nie, to nie chodzilo o przegranie, tylko o psychiczne przegranie, pustke.
            A ja znow zagralam, nalog to jednak nalog......
            Ale wciaz niewiem po co mu byly te wszystkie pionki, wieze,
            ja bym jedna krolowka je wszystkie rozwalila, a krola rozlozyla na lopatki.
            Na kazdy ruch musze czekac godzine, ta gra jest do kitu.

            robertoniro - czemu gram? bo kocham szachy!
            (....)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka