Gość: punktG
IP: *.acn.pl
16.05.03, 20:58
Proponuję wątek małżeństw na siłę. Ona wiecznie biedna i nie pozbierana. On
wiecznie lituje się nad nią. I tak razem prawie trzydzieści lat. Ona wyglada
jak jego ciotka. On jak jej młodszy brat bez podobieństw na szczęście. I tak
od prawie trzydziestu lat. Ona go śledzi. Zatruwa mu życie i jest panią o
wiecznych pretensajach. On skacze z kwiatka na kwiatek i tym zatruwa życie
innym. Oboje, strasznie trują w ramach tylko zaspakajania własnych potrzeb i
jest to nieszczęście ogólnoludzkie. Kiedy wyobrazam sobie ich seks robi mi
się niedobrze. Bo to tak jakby kochac się z własną matką lub własnym synem.Na
szczęście ona ma już menopauzę. A on za chwilę doświadczy starczego
uwiądu...Konkluzja jest jednak jedna...Metoda wymuszania wiecznego
współczucia i obarczania nieustannie winą jest jak widac słuszna i
sprawdzona. Brrrrrrr.