Gość: neb
IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl
29.06.03, 10:27
Kilka miesięcy temu poznałam chłopaka przez inet. Zaczęliśmy rozmawiać -
dzieli nas prawie cała Polska. On pierwszy zaczął mówić o uczuciach. Potem
przyjechał do mnie pierwszy raz. Czar znajomości nie prysnął - spędziliśmy
razem dwa dni. Był zakochany, codziennie po kilkanaście razy mówił mi jak
kocha. Potem była druga wizyta i tym razem 4 wspólne dni. Było cudownie. A tu
nagle on ma wątpliwości. Nie wie, czy dojrzał do dojrzałego związku. Mówi, że
mnie kocha, że jestem dla niego najważniejsza na świecie. Ale nie wie, czy
chce przyjaźni czy czegoś więcej. Ja się zupełnie pogubiłam, bo jak można
kochać i chcieć tylko przyjaźni? Jestem jego skarbem, jego słonkiem, choć już
nie mówi, że kocha tylko każe sercem się kierować. A serce po tym wszystkim
samo nie wie co czuć. Ja nadal jestem zakochana i to bardzo. Dać mu czas??
Wiem, że nie poznał nikogo... Dla mnie pokonywał 500 km. Czy możliwe że
uczucia mu przeszły tak nagle? Kiedy zasugerowałam zerwanie znajomości, by
nie tkwić w stagnacji błagał by tego nie robić, bo jestem dla niego
wszystkim. Ale czy można przejść od miłości do przyjaźni bez bólu? Mi bardzo
żal tej znajomości, ponieważ się z nim zżyłam przede wszystkim i jest
człowiekiem, któremu się mogłam zwierzyć i na niego liczyć. Ale co zrobić z
uczuciami?? Skoro go kocham... Nie rozumiem czemu tak nagle zmienił zdanie,
bo kiedy u mnie był to mówił że mnie kocha i jest mu ze mną bardzo dobrze, a
tu takie zaskoczenie ... Ja juz niczego nie rozumiem :-((