Dodaj do ulubionych

Zdrada emocjonalna

03.07.03, 16:38
Proszę panie o wytłumaczenie mi, co to dla nich jest.

Pozdrawiam
janek
Obserwuj wątek
    • Gość: sunise1 Re: Zdrada emocjonalna IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 03.07.03, 17:32
      To szerokie pojęcie.
      Jeśli po raz pierwszy widzisz np jakiś obraz,
      który wzbudza w Tobie emocje,fascynuje Cię,nie możesz przestać o nim myśleć...
      później przelewasz te uczucia na inny...czy to jest zdrada emocjonalna?
      Czy też zdradą jest to,gdy czyjeś pięć letnich piegów tak dziwnie Cię wzrusza...
      a później stają się one takimi zwykłymi,pomarańczowo-brązowymi kropkami,
      niedodającymi już wg Ciebie uroku....
      Chyba, ze inne piegi zaczynają poruszać Cię bardziej.....


      z:)))
    • didi111 Re: Zdrada emocjonalna 03.07.03, 18:12
      morderstwo w afekcie? :)
    • white.falcon Re: Zdrada emocjonalna 03.07.03, 18:24
      Zdrada emocjonalna? Czyli zdrada w myślach, jak mniemam... Jest coś takiego?
      Moim zdaniem, to tylko wyobraźnia i tyle, jakieś myśli, które przeleciały przez
      głowę w stylu: "Ale fajny facet..." i w nastepnej minucie zostały zapomniane.
      Jeżeli żadna ze stron nie "wychyli" się z tak idiotycznym, ale bolesnym jednak,
      zwierzeniem - to coś podobnego poprostu nie istnieje. A jeżeli coś takiego by
      nastapiło, to chyba zwątpiłabym w zdolności umysłowe drugiej osoby, bądź
      zadałabym pytanie p.t.: "Co mi chcesz przez to zakomunikować?"
      Pozdrv.:)
      • didi111 Re: Zdrada emocjonalna 03.07.03, 18:32
        To takie wolne rozmyslania.
        przyjaznie sie z kims od lat, poznaje kogos nowego i przelewam moje
        przyjacielskie uczucia na nowa osoba, dawnego przyjaciela odtracam, oszukuje,
        ze nie mam czasu, ze nie moge go wysluchac, bo jestem zafascynowana nowa
        przyjaciolka. Zdrada emocjonalna? Przelanie uczuc na inna osobe?
        • white.falcon Re: Zdrada emocjonalna 03.07.03, 18:42
          didi111 napisała:

          > To takie wolne rozmyslania.
          > przyjaznie sie z kims od lat, poznaje kogos nowego i przelewam moje
          > przyjacielskie uczucia na nowa osoba, dawnego przyjaciela odtracam, oszukuje,
          > ze nie mam czasu, ze nie moge go wysluchac, bo jestem zafascynowana nowa
          > przyjaciolka. Zdrada emocjonalna? Przelanie uczuc na inna osobe?

          Ja nie umiałabym tak. Przyjaciele są obecni w moim życiu po równo. zaś jedyna
          osoba - to jedyna osoba i mogłaby liczyć na wyjątkowy status, co zostałoby
          przez przyjaciół zrozumiane jako coś jak najbardziej na miejscu.
          Pozdrv.:)
    • elzbieta28 Re: Zdrada emocjonalna 03.07.03, 19:04
      Własne pragnienia dotyczące intymnej,psychicznej sfery życia. Daleko
      odbiegające od partnera.
      • ja_nek Re: Zdrada emocjonalna 03.07.03, 21:21
        elzbieta28 napisała:

        > Własne pragnienia dotyczące intymnej,psychicznej sfery życia. Daleko
        > odbiegające od partnera.

        Czy to by Was raniło? Nie wiecie o tym, to dzieje się w wyobraźni partnera. O
        co mieć żal? Czy Wy tak nie robicie?
        Czy o to w ogóle można mieć żal: o fantazjowanie o innych?

        Pozdrawiam
        janek
        • jmx Jestem kobietą.... 03.07.03, 21:57
          ja_nek napisał:

          > Czy to by Was raniło? Nie wiecie o tym, to dzieje się w wyobraźni partnera. O
          > co mieć żal? Czy Wy tak nie robicie?
          > Czy o to w ogóle można mieć żal: o fantazjowanie o innych?

          ...i przyłączam się do pytania Janka...
          NIE ROZUMIEM POJĘCIA ZDRADY EMOCJONALNEJ.
        • didi111 Re: Zdrada emocjonalna 03.07.03, 22:18
          ja_nek napisał:

          > Czy o to w ogóle można mieć żal: o fantazjowanie o innych?
          >
          Fantazje niemowione, bo slowa rania, nawet jesli sa banalne i jakby bez sensu.
          Mysle, ze fantazjowanie o innych w dobrym zwiazku to moze nie zdrada, ale juz
          problem.taka wewnetrzna destrukcja.
          • sunrise1 Re: Zdrada emocjonalna 03.07.03, 22:22
            didi111 napisała:

            > ja_nek napisał:
            >
            > > Czy o to w ogóle można mieć żal: o fantazjowanie o innych?
            > >
            > Fantazje niemowione, bo slowa rania, nawet jesli sa banalne i jakby bez
            sensu.
            > Mysle, ze fantazjowanie o innych w dobrym zwiazku to moze nie zdrada, ale juz
            > problem.taka wewnetrzna destrukcja.

            Im jestem starsza tym mniej rozumiem, o co w tym chodzi :))
            Faky nie byłoby to miłe znaleźć się w niewłaściwym momencie
            ( o ile takowy by nastąpił ) w głowie bliskiej osoby...

            z:)
        • elzbieta28 Re: Zdrada emocjonalna 04.07.03, 08:26
          Moja odpowiedź, właśnie pod wpływem emocji jest trochę niżej, chciałabym abyś
          ją przeczytał.Te pragnienia, czy fantazjowanie nie dotyczy tylko seksu, to jest
          całokształt relacji.Kiedyś miałam na pogmatwane stosunki z mężem czy stałym
          partnerem określenie - Trudna przyjaźń-
      • elzbieta28 Re: Zdrada emocjonalna 04.07.03, 08:16
        Widzisz ja znam swoje myśli i pragnienia(każdy z nas je zna)i za żadne skarby
        nie chciałabym wiedzieć, że ktoś z kim jestem jest tak daleko ode mnie.To
        według mnie jest ta tajemnicza, trudna do zdefiniowania zdrada. Myślami,
        pragnieniami zdradzam i nie czuję się z tym dobrze.
    • jmx Już wiem! 03.07.03, 23:19
      Przyszła mi do głowy świetna definicja zdrady emocjonalnej:
      - zachowanie partnera niezgodne z naszymi oczekiwaniami.

      Co o tym sądzicie?
      • nadina Re: Już wiem! 03.07.03, 23:32
        jmx napisała:

        > Przyszła mi do głowy świetna definicja zdrady emocjonalnej:
        > - zachowanie partnera niezgodne z naszymi oczekiwaniami.
        >
        > Co o tym sądzicie?

        nie! a jezeli nie zachowuje sie zgodnie z naszymi oczekiwaniami w lozku?
        to tez zdrada emocjonalna? ni
        :-)

        >
        • jmx Re: Już wiem! 03.07.03, 23:37

          To znaczy, że są niedobrani. A to już może prowadzić do zdrady...!

          Ale na serio - chodziło mi o oczekiwanie w tym kontekście a nie jakiekolwiek,
          np. zamiast pomidorowej ogórkowa.
          • kwasna_cytryna Re: Już wiem! 03.07.03, 23:52
            Jak nazwać sytuację, w której np. ludzie pozostający w związkach spotykają
            się,flirtują, nie ma miedzy nimi fizycznej bliskości, ale potrafią mieć wspólne
            sprawy, potrzebują się wzajemnie, dzielą się radościami i problemami, wzajemnie
            się wspierają psychicznie,mówią o sobie więcej, niż stałemu partnerowi?
            Ktoś może nazwie to przyjażnią. Dla nich obojga być może będzie to przyjażń,
            ale czym będzie taka sytuacja dla ich partnerów? Dla mnie jest to właśnie
            emocjonalna zdrada.
            • jmx Re: Już wiem! 04.07.03, 00:14

              Dla mnie to jest przyjaźń (może bez flirtu). Jeśli mam przyjaciela, którego
              znam dłużej niż swojego partnera (i to długo) to co z nim zrobić? Zarzucić
              wszelkie kontakty? Bo zdradzam? A ten przyjaciel zna mnie np. z przedszkola?
              Wg mnie nie da się wyrugować wszystkich bliskich kontaktów z innymi ludźmi wraz
              z pojawineniem się partnera. I nie chodzi tylko o przyjaźnienie się z osobami
              odmiennej płci - przecież zdarzają się żony zazdrosne o kolegów męża i mężowie
              zazdrośni o koleżanki żon.
              • kwasna_cytryna Re: Już wiem! 04.07.03, 00:22
                Owszem, przyjaźń do momentu, kiedy to z niecierpliwością zaczynasz oczekiwać
                chwili, kiedy Twój partner wyjdzie z domu, żeby zadzwonić do tego drugiego;
                kiedy widzisz coś pięknego, a przez głowę przebiega Ci myśl - jemu to by się
                podobało, dopóki nie zaczniesz obserwować swojego partnera i porównywać ...

                -
                "Żadna kobieta nie powiedziała nigdy całej prawdy o swoim życiu."

                Isadora Duncan
                • jmx Re: Już wiem! 04.07.03, 00:44

                  Dopóki wszystko to, o czym piszesz, nie opuszcza sfery myśli to wg mnie nie ma
                  problemu. Ale pewnie są ludzie, którzy myślą inaczej.
      • ja_nek Re: Już wiem! 03.07.03, 23:37
        Mogę zgodzić się, że w pierwszym etapie związku nie fantazjuje się, bo to
        zostaje wyparte.
        Ale po jakimś czasie, gdy egzaltacja opada, zaczyna znów działać prawo
        mówiące, że mężczyzna z jakąś częstotliwością fantazjuje niekoniecznie o swej
        dziewczynie. Ot przechodzi piękna dziewczyna na ulicy i wyobraźnia zaczyna
        działać. Przecież kobiety też fantazjują, skąd więc te zarzuty jakie czasem
        czytam w wątkach o zdradę emocjonalną?:)

        "Faky nie byłoby to miłe znaleźć się w niewłaściwym momencie( o ile takowy by
        nastąpił ) w głowie bliskiej osoby..."
        Co miałaś Sunrise na myśli?

        Pozdrawiam
        janek
        • nadina Re: Już wiem! 03.07.03, 23:56
          ja_nek napisał:

          > Mogę zgodzić się, że w pierwszym etapie związku nie fantazjuje się, bo to
          > zostaje wyparte.
          > Ale po jakimś czasie, gdy egzaltacja opada, zaczyna znów działać prawo
          > mówiące, że mężczyzna z jakąś częstotliwością fantazjuje niekoniecznie o swej
          > dziewczynie. Ot przechodzi piękna dziewczyna na ulicy i wyobraźnia zaczyna

          i to samo dotyczy kobiety. Wbrew utartym stereotypom, kobiety tak samo reaguja
          fantazjujac o innych facetach. A i zobacz ile jest kobiet na meskich
          rozbierankach.
          >
          • ja_nek Re: Już wiem! 03.07.03, 23:59
            nadina napisała:

            > i to samo dotyczy kobiety. Wbrew utartym stereotypom, kobiety tak samo
            reaguja fantazjujac o innych facetach. A i zobacz ile jest kobiet na meskich
            > rozbierankach.

            Rozbieranki to raczej zabawa, ale założę się, że będąc ze swym partnerem w
            zbliżeniu fizycznym pomagają sobie nieraz fantazjami, aby osiągnąć szczyt.

            Pozdrawiam
            janek
      • elzbieta28 Re: Już wiem! 04.07.03, 08:32
        jmx napisała:

        > Przyszła mi do głowy świetna definicja zdrady emocjonalnej:
        > - zachowanie partnera niezgodne z naszymi oczekiwaniami.
        >
        > Co o tym sądzicie?
        >
        Zachowanie partnera niezgodne z naszymi oczekiwaniami nie jest definicją, która
        do mnie przemawia,oznacza naszą daleko posuniętą ingerencję w kształtowanie
        drugiego człowieka.Przecież nasi przyjaciele, mężowie, kochankowie, dzieci
        bardzo żadko postępują tak jak my chcemy. No i dobrze.Podrawiam
    • von-koza Re: Zdrada emocjonalna 04.07.03, 09:33
      Sądzę, że problem pojawia się w momencie, gdy zaczynamy zbyt intensywnie i w
      określonym kontekście myśleć o trzeciej osobie, tym bardziej gdy świadomie
      dążymy do realizacji takich marzeń.
      Z drugiej zaś strony jesteśmy tylko ludźmi i nie uważam drobnych fantazji za
      coś złego, wręcz przeciwnie.
    • meduza4 Ja znam odpowiedź! 04.07.03, 09:56
      Wyczytałam gdzieś jakiś czas temu definicję zdrady emocjonalnej w jakiejś
      mądrej książce. I wbrew wypowiedziom niektórych osób -zdrada emocjonalna to
      nie jest fantazjowanie o osobie trzeciej czy zachwycanie się urodą kogoś
      nowo poznanego!
      Zdrada emocjonalna ma miejsce gdy jeden z partnerów związku o charakterze
      miłosnym czy erotycznym zaspokaja swoje emocjonalne potrzeby poza tym
      związkiem. Na przykład -mężczyzna może sypiać z piękną kobietą, ale praktycznie
      nie rozmawiać z nią na żadne istotne tematy, bo traktuje ją jak piękną, głupią
      gąskę i lalę do seksu... a tymczasem zwierzać się przyjaciółce z którą nawet
      za rękę się nie trzymał, bo przyjaciółkę ceni wyżej niż partnerkę. A jeśli
      jego partnerka nie jest głupią gęsią i pragnie wzajemnego otwarcia się
      i komunikacji, to sytuacja ta jest dla niej podwójnie krzywdząca.
      Inny przykład -kobieta może uważać swego męża za skończonego nieudacznika,
      który nic nie potrafi i dlatego zwierza się ze swoich kłopotów i prosi
      o pomoc lub wsparcie kolegę z pracy, pomijając zupełnie męża. I znowu wcale
      nie jest powiedziane, że mąż naprawdę nic nie potrafi. Być może potrafi tylko
      żona widzi w nim ciepłe kluchy.
      W obu przypadkach pominięci i odsunięci na bok partnerzy czują się na swój
      sposób zdradzeni i pokrzywdzeni -najbliższa osoba nie poszła ze swoimi
      problemami i potrzebami do nich, tylko do osoby postronnej, stawiając tę
      postronną osobę niejako wyżej od stałego partnera...
      Kapujeta już ludziska o co chodzi?
      • ja_nek Re: Ja znam odpowiedź! 04.07.03, 11:58
        meduza4 napisała:

        > Zdrada emocjonalna ma miejsce gdy jeden z partnerów związku o charakterze
        > miłosnym czy erotycznym zaspokaja swoje emocjonalne potrzeby poza tym
        > związkiem. Na przykład -mężczyzna może sypiać z piękną kobietą, ale
        praktycznie
        > nie rozmawiać z nią na żadne istotne tematy, bo traktuje ją jak piękną, głupią
        > gąskę i lalę do seksu... a tymczasem zwierzać się przyjaciółce z którą nawet
        > za rękę się nie trzymał, bo przyjaciółkę ceni wyżej niż partnerkę.

        Jeśli z czegoś zwierzę się przyjaciółce, a osobie z którą bym sypiał/kochał już
        nie, to zdradzam emocjonalnie? Czy nie prowadzi to do tego, że odgradzamy /
        nakazujemy spłycić więź z przyjaciółkami w imię tezy, że partnerka jest
        najważniejsza?

        Pozdrawiam
        janek
        • meduza4 Re: Ja znam odpowiedź! 04.07.03, 12:16
          ja_nek napisał:

          > meduza4 napisała:

          >
          > Jeśli z czegoś zwierzę się przyjaciółce, a osobie z którą bym sypiał/kochał
          już
          >
          > nie, to zdradzam emocjonalnie? Czy nie prowadzi to do tego, że odgradzamy /
          > nakazujemy spłycić więź z przyjaciółkami w imię tezy, że partnerka jest
          > najważniejsza?

          Janek -moje przykłady były chyba bardzo jasne. Ale spróbuję inaczej.
          Wyobraź sobie, że spotykasz się z kobietą, myślisz że związek jest udany,
          że wszystko jest OK. A tymczasem dowiadujesz się od kolegi czy przyjaciela
          Twojej partnerki, że nie jest usatysfakcjonowana seksem z Tobą.
          I czy to jest w porządku, że wszyscy wiedzą tylko nie Ty, że dowiadujesz się
          ostatni i to od osoby trzeciej?
          Gdybym ja była facetem to szlag by mnie trafił na miejscu w takiej sytuacji
          i czułabym się głęboko zraniona, bo jeśli w związku coś jest nie tak to
          partner ma prawo wiedzieć pierwszy.
          My tu nie mówimy o zwierzaniu się z tego, że nowe buty są nieco niewygodne,
          bo o tym można w ogóle nie rozmawiać z partnerem a męczyć tym przyjaciół.
          Ale są pewne istotne kwestie dotyczące związku, wspólnej przyszłości,
          dzieci, finansów, gdzie partner powinien być poinformowany pierwszy.
          Bo czy jest na przykład dobrze, gdy ktoś ukrywa przed żoną chorobę lub
          wizję bankructwa a rozmawia o tym za jej plecami z kimś innym. I co?
          Wszyscy wiedzą, tylko ona dowiaduje się dopiero w chwili gdy mąż umiera
          lub traci pieniądze zupełnie na to nieprzygotowana...
          Czy jest dobrze, jeśli żona ukrywa przed mężem że dziecko sprawia problemy
          wychowawcze a dumnemu ojcu nagle świat wali się na głowę gdy ukochany syn
          trafia do poprawczaka? A jak w jego oczach wygląda żona, która jemu nic nie
          mówiła o problemie przez rok czy dwa a wypłakiwała się kuzynowi, szwagrowi
          i teściowi brata?
          Chciałbyś znaleźć się w którejś z takich sytuacji? Czy można w tych przypadkach
          dawać pierwszeństwo przyjaciołom przed swoim partnerem?
          Dla mnie takie zachowanie jest zaprzeczeniem zaufania, lojalności i porozumienia
          między dwojgiem ludzi.
        • von-koza Re: Ja znam odpowiedź! 04.07.03, 12:26
          Właśnie, właśnie. Dlatego dalej uważam, choć kwestia jest rzeczywiście płynna,
          że najwięcej zależy od intencji i świadomego kierunkowania swoich emocji i
          uczuć, aż do przekroczenia granicy, gdzie nie jest się już fair wobec partnera.
          • meduza4 Re: Ja znam odpowiedź! 04.07.03, 12:32
            No i do tego się ta zdrada emocjonalna sprowadza. Są to zachowania nie fair
            wobec partnera, które nie dotyczą sfery seksu, a mogą potencjalnie zrujnować
            związek. Bo ja nie mówię o pierdołach w stylu "przypaliła obiad i się nie
            przyznała".
    • Gość: M. Re: Zdrada emocjonalna IP: *.stacje.agora.pl 04.07.03, 12:18
      Dla mnie zdradą emocjonalną jest zakochać się w kimś innym niż stałym
      partnerze, marzyć o tym drugim i gdy porównania wypadają na niekorzyść stałego
      partnera.
      • meduza4 Re: Zdrada emocjonalna 04.07.03, 12:34
        Gość portalu: M. napisał(a):

        > Dla mnie zdradą emocjonalną jest zakochać się w kimś innym niż stałym
        > partnerze, marzyć o tym drugim i gdy porównania wypadają na niekorzyść
        stałego
        > partnera.

        To jest bodajże zdrada seksualna trzeciego stopnia.
        Wprawdzie psychologiem nie jestem, ale coś o tym czytałam.
        Pierwszy stopień to jak dochodzi do seksu, drugi -jak dochodzi tylko do
        nadmiernych czułości, a trzeci -jak to pozostaje w sferze marzeń.
        • ja_nek Re: Zdrada emocjonalna 04.07.03, 13:04
          Przeczytałem Twoje posty Meduzo i to uważnie.
          Ale skąd do Twoich przykładów nazwa: zdrada?
          Zdrada to najcięższe przewinienie w związku, a to o czym mówisz do takiej
          kategorii ciężko zaliczyć. Czy nie nadużywa się tego słowa?
          A mówienie o seksualnych problemach z partnerką trzeciej osobie (przyjaciel) to
          po prostu oznaka niedojrzałości. Podobnie można powiedzieć o osobie, która jest
          w związku, a ze wszystkim biega do mamusi. Taka osoba nie dorosła do związku.
          Raz piszesz Meduzo, że zdrada emocjonalna nie sprowadza się do kwestii seksu, a
          potem mówisz, że zaangażowanie się w kimś jest zdradą seksualną III-ego stopnia.

          Czy zaspokajanie swych potrzeb emocjonalnych wśród pojedynczych przyjaciół (nie
          mamusia, nie rodzina, nie mówienie o seksualnych problemach) OPRÓCZ zwierzania
          się partnerce, też jest zdradą emocjonalną?

          pozdrawiam
          janek
          • meduza4 Re: Zdrada emocjonalna 04.07.03, 13:51
            Moim zdaniem namieszałeś teraz nieźle.
            Zdrada emocjonalna i zdrada seksualna któregoś tam stopnia to nie to samo.
            W wypadku zdrady emocjonalnej odsuwasz partnera od spraw istotnych dla
            związku na rzecz osoby trzeciej, zwierzasz się z problemów o których powinien
            wiedzieć partner a nie przyjaciel, oczekujesz od przyjaciela takiego wsparcia
            i pomocy jakiego powinien Ci udzielać partner, itd... I wcale nie fantazjujesz
            na temat przyjaciela. Zdrady emocjonalnej możesz dopuścić się z osobą tej
            samej płci albo z kimś z rodziny.
            Jeśli to wszystko klasyfikujesz jako niedojrzałość to równie dobrze można
            niedojrzałością nazwać to, że czyjaś dziewczyna puszcza się na prawo i lewo...
            No bo w końcu co to jest zaliczenie całego osiedla, nie? Drobiazg który można
            wybaczyć, kiedyś dorośnie i zrozumie :PPP
            A tak poważnie -wyszukaj sobie jakiejś fachowej literatury na ten temat,
            bo ja się wypowiedziałam tak klarownie, że lepiej tego nie ujmę więc
            szkoda mojego czasu na wałkowanie w kółko tego samego.
          • meduza4 PS 04.07.03, 14:05
            ja_nek napisał:

            > Raz piszesz Meduzo, że zdrada emocjonalna nie sprowadza się do kwestii seksu,
            a
            >
            > potem mówisz, że zaangażowanie się w kimś jest zdradą seksualną III-ego
            stopnia
            > .

            No więc dobrze mówię.
            1. Siedzę na plaży, patrzę na jakiegoś przystojniaka, marzę o tym aby
            kąpielówki zsunęły mu się z genitaliów... Nie mam ochoty nawet się
            z nim zaprzyjaźniać. Mam ochotę tylko na seks.
            Zdrada seksualna któregoś tam stopnia.

            2. Powinnam porozmawiać z partnerem o moich oczekiwaniach wobec jego osoby,
            o tym czym mnie ostatnio zranił. Chciałabym żeby uznał swoją winę,
            przeprosił mnie, przytulił...
            Ale zamiast tego biegnę do mamusi, przytulam się do niej, wypłakuję
            w rękaw i zaczynam "bo on jest taką podłą świnią, zranił mnie a nie
            przeprosił...". Mamusia mnie pociesza i zaczynamy budować naszą babską
            koalicję przeciw niegodziwcowi... Razem knujemy zemstę...
            Zdrada emocjonalna.
            Potrzebując rozmowy i czułości od partnera poszłam z tym do mamusi.
            Zaczęłam prać przed nią swoje brudy (a to już nie jej interes),
            Przemilczałam coś partnerem na rzecz wypłakiwania się mamusi. Dałam tym
            dowód tego, że związek z mamusią jest dla mnie ważniejszy od związku
            z partnerem. To jest zdrada. Zdrada to nie tylko seks. Istnieją takie
            pojęcia jak zdrada stanu, zdrada ideałów...
            Ani przez chwilę nie miałam ochoty przespać się z mamusią, jednak zdrada
            pewnych zasad, a przez to samego związku i partnera miała tu miejsce...

            No Janek -jak jeszcze nie rozumiesz to wołaj tu zawodowego psychologa, może
            lepiej Ci wyjaśni...
            • jmx Re: PS 04.07.03, 15:09
              meduza4 napisała:

              > No więc dobrze mówię.
              > 1. Siedzę na plaży, patrzę na jakiegoś przystojniaka, marzę o tym aby
              > kąpielówki zsunęły mu się z genitaliów... Nie mam ochoty nawet się
              > z nim zaprzyjaźniać. Mam ochotę tylko na seks.
              > Zdrada seksualna któregoś tam stopnia.


              Zdrada to czyn - ochota to nie jest czyn. Zdrada byłaby wtedy gdybyś
              zrealizowała swoje pragnienia. I to wcale nie byłaby zdrada emocjonalna, bo
              przecież "po seksie można sie otrzepać i iśc dalej" (to cytat jednego z
              forumowiczów).




              > 2. Powinnam porozmawiać z partnerem o moich oczekiwaniach wobec jego osoby,
              > o tym czym mnie ostatnio zranił. Chciałabym żeby uznał swoją winę,
              > przeprosił mnie, przytulił...
              > Ale zamiast tego biegnę do mamusi, przytulam się do niej, wypłakuję
              > w rękaw i zaczynam "bo on jest taką podłą świnią, zranił mnie a nie
              > przeprosił...". Mamusia mnie pociesza i zaczynamy budować naszą babską
              > koalicję przeciw niegodziwcowi... Razem knujemy zemstę...
              > Zdrada emocjonalna.



              Nie widzę nic złego, zwierzanie się bliskim osobom z własnych problemów nie
              jest niczym złym. Jeśli ktoś ma jakies problemy i idzie z nimi do specjalisty
              to tez zdradza - bo nie powiedział tego NAJPIERW partnerowi? Myślę, że po to
              mamy przyjaciół, bliskich itp., żeby korzystać z ich rad, wsparcia, mądrości
              życiowej. Moze nawet lepiej jest się wygadać i wykrzyczeć w 'bezpiecznym'
              towarzystwie, żeby potem móc, na spokojnie wyjaśnić problem z partnerem/mężem.
              Żeby rozmowa nie kończyła się na wzajemnych zarzutach, oskarżeniach typu: "bo
              ty zawsze", "ty nigdy" itd. Czasem spojrzenie z dystansu, po rozmowie z kimś
              zyczliwie nastawionym ale jednak stojącym z boku pomaga spojrzeć bez emocji na
              całą sprawę. I to co się mogło zakończyć karczemną awanturą można załatwić
              spokojnie nie raniąc nikogo (albo raniąc mniej).

              Nie każde zwierzanie się czy radzenie w problemach prowadzi do "knucia zemsty".
              Jeśli juz do tego dochodzi, to miałabym wątpliwości co do uczciwych zamiarów
              tej osoby, bo bliska osoba życzy mi jak najlepiej i wiem, że mogę jej zaufać a
              nie usiłuje skłócić i zaburzyć moje realcje z innymi ludźmi.
              Sprawa z matką jest bardziej skoplikowana, to zależy od relacji panujących w
              rodzinie; jeśli wiadomo, że matka jest nastawiona negatywnie do związku
              córki/syna to lepiej bedzie się jej nie zwierzać ani nie narzekać.

              Myślę, że cały problem zdrad emocjonalnych polega na pojęciu lojalności (nie
              mnie tu oceniać czy fałszywie pojętej czy też nie). "Nie rób drugiemu co tobie
              niemiłe" - my tego nie robimy, więc oczekujemy, ze parter również będzie się
              zachowywał podobnie. Problem pojawia się wtedy, gdy oboje parterzy mają
              odmienne zdanie co do tego "niemiło".

              Wg mnie najważniejsze w tym wszystkim jest zaufanie - bo albo się ufa albo nie
              ufa. Jak ktoś się czuje niepewnie, to będzie wszędzie wietrzył podstęp i fałsz,
              nawet tam gdzie go nie ma.

              I jeszcze jedno, na zakończenie - myślę, że błędem wielu osób jest oczekiwanie,
              że partnerski związek zastąpi wszystkie, inne bliskie kontakty z innymi ludźmi.
              To niemożliwe i z takim poczuciem zawsze te osoby będą skazane mna poczucie
              wiekszego bądź mniejszego rozczarowania.
              • von-koza Re: PS 04.07.03, 15:18
                Dlatego dalej będę upierał się, że wyznacznikiem takiej zdrady są przede
                wszystkim intencje, świadome kierunkowanie uczuć i działania w tym kierunku.
                Inna sprawa, że Meduza ma rację, nie ogranicza się to tylko do kwestii damsko-
                męskich.
                Pozdrawiam.
                • kwasna_cytryna Re: PS 04.07.03, 15:21
                  Zgodziłabym się z przedmówcą, ale nie zawsze jest to świadome ukierunkowanie,
                  przynajmniej na poczatku.
                  • von-koza Re: PS 04.07.03, 15:26
                    I właśnie od momentu, jak sobie zdajemy z sprawę, że już nie gramy fair i dalej
                    to kontynujemy - od tej chwili według mnie zaczynamy zdradzać.
                    Pozdrawiam.
    • delicatesca Re: Zdrada emocjonalna 04.07.03, 14:09
      zdrada emocjonalna gdy ktos dzieli siebie z kims innym psychicznie.
      W jakims stopniu powstaje wlasnie wtedy wiez.
      • ja_nek Re: Zdrada emocjonalna 04.07.03, 15:15
        Wbrew pozorom zrozumiałem, tylko, że ja bym tego nie nazywał w ten sposób.
        Moizm zdaniem tworzenie kolejnych stopni zdrady jest oddalaniem się od głównego
        znaczenia słowa i dlatego to mi nie pasuje.
        Czy to też mam powiedzieć klarowniej?
        A już rozmarzenie się o seksie z jakąś panienką o której piszesz w punkcie
        pierwszym nie jest dla faceta żadną zdradą. Taką tezę może ukuć kobieta.

        Pozdrawiam
        janek
        P.S. Rozumiem Twój punkt widzenia i argumentację, ale mam wrażenie nadużywania
        słowa "zdrada". W tym się różnimy.
        • kwasna_cytryna Re: Zdrada emocjonalna 04.07.03, 15:18
          ja_nek napisał:
          > A już rozmarzenie się o seksie z jakąś panienką o której piszesz w punkcie
          > pierwszym nie jest dla faceta żadną zdradą. Taką tezę może ukuć kobieta.
          >
          Zapominasz o jednym - kobieta bardziej emocjonalne i boleśniej reaguje na
          pewne rzeczy niz facet
          • jmx Re: Zdrada emocjonalna 04.07.03, 15:28

            A ja znam przypadek, w którym kobieta robi dokładnie to samo co zarzuca swojemu
            partnerowi. Tylko, że to co robi ona nazywa "przyjaźnią" a to co robi
            on - "zdradą".
          • von-koza Re: Zdrada emocjonalna 04.07.03, 15:30
            Tutaj bym się z Tobą nie zgodził. To obiegowa opinia, być może dotyczy
            średniej, ale tak czy inaczej jest to krzywdzące uogólnienie.
            Pozdrawiam.
            • ja_nek Re: Zdrada emocjonalna 04.07.03, 18:16
              Przeczytałem Elu28 Twoje wyżej położone posty i rozumiem, powiem więcej
              zgadzam się, że seksualne pragnienia nie dotyczące partnera, a które go
              dotyczyć powinny są nie w porządku. Dążenie do ich realizacji jest zawinieniem
              jeszcze większym (dzięki za wskazówkę Von Koza). Tylko, że zdrada... ja przez
              cały czas mam wątpliwości co do nazewnictwa, które wydaje mi się jest zbyt
              rygorystyczne zwłaszcza te uzyte przez Meduzę....
              Z kolei jeśli ktoś się zakochał, a jest w związku. Myślę, że nie jest mu z tym
              łatwo i myślę, że często towarzyszy temu brak zgody WOLI. A jej element jest
              niezbędny by popełnić winę.

              Poza tym: jeśli zwierzaniu się partnerowi towarzyszy sankcja, jeśli ten
              człowiek czuje, że partnera to nie interesuje, lub te problemy spłyca, uznaje
              za nieważne, to nadal nie powinien się z nich zwierzyć przyjacielowi?

              "Zapominasz o jednym - kobieta bardziej emocjonalne i boleśniej reaguje na
              pewne rzeczy niz facet”
              Trafne Cytryno i warte pamieci

              Pozdrawiam
              Janek
              P.S. von Koza. Mam pytanie na marginesie. Dlaczego „von”?
              • white.falcon Uczucia a zdrada 04.07.03, 18:31
                Zdrada jakakolwiek - emocjonalna czy nie - jest drugą stroną medalu pod tytułem
                uczucie. Jedno jest związane z drugim, choć niekoniecznie występuje - idzie w
                parze. Jakość uczucia (ojej, jak sklepowo to brzmi!) określa jakość możliwej
                zdrady. Sądzę, że jeżeli bliskie sobie osoby w kategorii "uczucie" oczekują od
                siebie wzajemnie podobnych rzeczy, w podobny sposób definiują
                pojęcie "uczucia", to pojęcie "zdrady" też mają podobne i nie "czynią sobie
                nawzajem tego, co innemu niemiłe". A więc może rozpatrzmy kwestie z innej
                strony: czego oczekujemy po uczuciu, po byciu z kimś blisko?
                Pozdrv.:)
              • elzbieta28 Re: Zdrada emocjonalna 04.07.03, 18:34
                Janku,na takie decyzje(pozostać w związku, czy nie) ma wpływ wiele czynników,
                są to tragiczne posunięcia.W końcu okazuje się, żadna z nich nie jest dobra, bo
                zostając niszczysz siebie, odchodząc niszczysz innych.Tak czy owak są ranni,
                ale wiem jedno, moja decyzja była dobra dla mojego męża i dzieci. Ja jednak mam
                cały czas poczucie "zdrady emocjonalnej", bo siłą rzeczy moje podejście do męża
                zmieniło się, no widzisz nie mogę napisać wszystkiego, bo w innym wątku
                postraszono mnie, że nie wolno mówić szczerze.Mam rodzinę, ciągle tą samą, tak
                już zostanie, uratowałam to co było potłuczone, powoli sklejam, ale mam
                świadomość, że użyłam złego kleju...Pozdrawiam
                • Gość: M. Re: Zdrada emocjonalna IP: *.stacje.agora.pl 04.07.03, 18:38
                  Naprawdę współczuję, u mnie podobnie.
                • white.falcon Re: Zdrada emocjonalna 04.07.03, 18:47
                  elzbieta28 napisała:

                  widzisz nie mogę napisać wszystkiego, bo w innym wątku
                  > postraszono mnie, że nie wolno mówić szczerze.

                  Nie powiedziałabym, Elżbieto28, że tu, czy gdziekolwiek nie warto mówić
                  szczerze. Gdyby nie było szczerości, to istnienie róznych forum nie miałoby
                  sensu. Po co ma istnieć coś, co tylko oznacza kreowanie nieprawdy, kłamstwa i
                  oszustwa? Prawda i tak wcześniej, czy później wyjdzie na jaw. A szczerość -
                  każdy jest szczery na miarę siebie i na miarę swoich potrzeb. Jeszcze nikt
                  nikomu nie wytknął "jesteś zbyt szczery/a", ale oszustwo - tak. Nie zauważyłam
                  też, by coś, co gdziekolwiek na tym Forum zostało powiedziane szczerze,
                  spotkało się z reakcją negatywną (chyba, że były to ewidentnie niedobre
                  uczynki, z których ktoś był dumny). Szczerość jednak jest lepsza od fałszu.
                  Pozdrv.:)
              • von-koza Re: wyjaśnienie 07.07.03, 12:47
                "von" - taka aluzja znajomych do mojego niemieckiego pochodzenia. Tak jak np.
                von Haubitz czy inne tam takie "von-y".
                Pozdrawiam.
              • von-koza Re: Zdrada emocjonalna 07.07.03, 12:50
                "von" - taka aluzja znajomych do mojego niemieckiego pochodzenia. Tak jak np.
                von Haubitz czy inne tam takie "von-y".
                Pozdrawiam.
                • ja_nek Re: Zdrada emocjonalna 07.07.03, 16:55
                  Aha:)
                  • Gość: green Re: Zdrada emocjonalna IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 10:28
                    zdrada emocjonalna?... piekne słowa - zmiany chemiczne w mózgu. co sprawia, ze
                    patrzymy na osobe, i w pewnej chwili dostrzegamy, że pięknie błyszczą mu oczy,
                    ma takie ładne rece i dłonie... tak ładnie sie porusza. zaczyna sie
                    fascynacja... trwa miłosc dopóki nie zaczaruje nas kto inny. zdrada fizyczna,
                    jest czyms co mozna kontrolowac. umiecie kontrolowac emocje? przysięga sie
                    komuś, tak, bede twoja na zawsze... i to zawsze trwa.. owszem. dwa, trzy, osiem
                    lat. dopoki. dopoki ktos inny nie zafascynuje naszych emocji.
                    NIGDY nie ma tak, ze nie mysli sie o jakis drobnych grzeszkach. tego sie nie
                    uniknie. moze inaczej - nie w etapie zakochania, wtedy widzi sie tylko ta jedna
                    osobe. tylkoten stan jak dla mnie za szybko sie konczy. pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka