cailleach
23.07.03, 10:33
...will never be mine.
Słoneczny, letni dzień. Lekki wiatr owiewał twarz rozgrzanym powietrzem.
Młoda kobieta idąca przez park spojrzała do góry. Uśmiechnęła sie na widok
wolno płynących chmur, ktore przypominały wielkie góry lodów smietankowych.
Ciszę przerwał dziecięcy śmiech. Zaczęła sie rozglądać... W osłoniętych
alejkach stały ławeczki, na których siedziały młode mamy karmiące swoje
pociechy. Kobieta rozglądała się dalej... spojrzała w prawo. Plac zabaw z
piaskownicą i huśtawkami aż mieniący sie od kolorowych ubranek bawiących się
dzieci. Dwuletnie maluchy prowadzone za rączki przez uśmiechniętych tatusiow.
Starsze dzieci pełne wiary w możliwości swoich rączek budowały wielki zamek z
piasku. Kilkoro z nich w małych wiaderkach przynosiło wodę do wypełnienia
powstającej właśnie fosy. Przez plac przejechała gormadka dzieci na rowerach.
Alejką obok przechodziła starsza kobieta z małym pieskiem na smyczy, ktory na
widok bawiących sie dzieci zaczął głośno piszczeć. Dzieci na chwilę odwróciły
głowy, aby po chwili znowu wrócić do swoich zajęć...
Kobieta pożerała je wzrokiem. Z zegarmistrzowską wręcz dokładnością oglądała
każde z nich. Usmiechała sie na widok zachmurzonych twarzyczek, gdy któreś z
dzieci popsuło zabawę. Spojrzała na zegarek. Wyraz zniecierpliwienia na
twarzy wyraźnie wskazywał, że kobieta ma jakieś plany. Spojrzała jeszcze raz.
Na dzieci, potem znowu na zegarek. Potrząsnęła głową. Lekkim krokiem podeszła
do najbliższej ławki. Usiadła wygodnie kładąc torebkę obok siebie... Zaczęła
patrzeć na bawiące się dzieci rejestrując w pamięci ich reakcje na otaczający
je świat...